Taki problem -ślub i wesele...

17.11.14, 10:12
Dziewczyna wychodzi za mąż. jej wybranek ma bardzo bliskiego kolegę/przyjaciela, którego chciałby zaprosić. Problem w tym, że ma on dziewczynę, której przyszła panna młoda nie trawi.
Ta panna zachowała się wobec niej bardzo niegrzecznie, wręcz chamsko, mimo , że widziały się pierwszy raz w życiu. (Akurat wtedy się dowiedziała o zaręczynach przyszłych nowożeńców, była zła na swojego faceta, że on nic w tym kierunku, ale oberwało się przyszłej narzeczonej).
Początkowo była opcja, że, niestety, ponieważ panie się nie trawią, to ten przyjaciel zaproszony nie będzie. Ale po pierwsze, to bliski przyjaciel, po drugie - on wie o przygotowaniach do wesela i już założył, że zaproszony będzie.
Głupio zaprosić go samego - on z tą dziewczyną mieszka, poza tym jest dorosły i wypada go zaprosić z osobą towarzyszącą. Wiadomo - jest w związku, to koleżanki nie weźmie.
Ten chłopak wie, że zachowanie jego partnerki było chamskie , wie też, że narzeczona kolegi nie chce się z jego dziewczyną spotykać, bo po prostu czuje się urażona i tyle.
Co zrobić, żeby obie strony były w miarę zadowolone? Przyszła panna młoda tego przyjaciela narzeczonego lubi, rozumie, że facet chciałby go mieć na ślubie. Nawet się zgodziła na zaproszenie go, ale ma obawy, co do zachowania panny.
Zaproszenie jeszcze nie wręczone . Zapraszać?
    • gazeta_mi_placi Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:14
      Nie rozumiem, Twoja dziewczyna wychodzi za mąż?
      • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:17
        No chyba jasno napisane - dziewczyna po prostu. Na pewno nie moja, tylko swojego faceta, już narzeczonego. Piszę z perspektywy tej dziewczyny.
    • sfornarina Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:17
      Zapraszac bez dyskusji i stawania okoniem. Dobra okazja do naprawienia stosunkow, szczegolnie, ze w przyszlosci pewnie beda sie czesciej widywac.
    • mx3_sp Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:17
      ta dziewczyna będzie jedynym gościem na tym ślubie i jedynym punktem? Zawracać sobie głowę w takim momencie jednym głupim zachowaniem obcej osoby to jakieś dziwactwo. Młoda czy oby czasem stresu swego nie kumuluje w stosunku do jednej osoby?
      • 7ewa.krakowska Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:21
        o matkooooo ale ludzie mają problemy. Na weselu to nawet jej nie zauważysz, a kolega musi byc zaproszony ze swoją dziewczyną. .Zaproś bez jakiegokolwiek zastanawiania
      • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:21
        No wiadomo, że ta dziewczyna jedynym gościem nie będzie. Po prostu panna młoda boi się, że ta może się w stosunku do niej zachować niewłaściwie i tyle. Widać, że jej nie lubi i nie kwapi się do załagodzenia sytuacji, to jej facet przeprasza za nią.
        • 7ewa.krakowska Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:23
          azile.oli napisała:

          > No wiadomo, że ta dziewczyna jedynym gościem nie będzie. Po prostu panna młoda
          > boi się, że ta może się w stosunku do niej zachować niewłaściwie i tyle. Widać
          > , że jej nie lubi i nie kwapi się do załagodzenia sytuacji, to jej facet przepr
          > asza za nią.
          >

          to tamta pewnie nie przyjdzie jak się nie lubią. a jak przyjdzie to będzie to dziwne dosyć.
        • mx3_sp Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:24
          no to dziewczyna ma tupet. Mimo wszystko zaprosić powinna, najwyżej panna wśród wielu świadków zrobi z siebie zołzę.
    • hema14 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:21
      Zapraszać przyjaciela z osobą towarzyszącą, tak wypada i już. Podczas wesela będzie więcej osób więc nie musi dojść do wielu kontaktów między paniami, to raz, a dwa, że radziłabym jednak przed ślubem spróbować pogodzić te dziewczyny, pannę młodą i dziewczynę zaproszonego przyjaciela. Skoro wiemy już o co poszło między dziewczynami to mogłaby ta "nowa" wziąć się w garść i przeprosić pannę młodą, tylko kto jej ma to zasugerować? - na pewno jej chłopak, ale kto ma jemu doradzić?... Chyba tylko narzeczony, tj. pan młody. Ale mężczyźni tak nie rozmawiają ze sobą, także nie widzę tu szans powodzenia.
      Niemniej jednak zaprosiłabym takich gości, licząc na to, że stosunki z dziewczyną przyjaciela poprawią się, bo przecież wygląda na to, że te dwie pary będą ze sobą zaprzyjaźnione - tzn. o ile właśnie uda się załagodzić to złe pierwsze wrażenie między paniami.
      • 7ewa.krakowska Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:23
        hema14 napisał(a):
        radziłabym jednak przed ślubem spróbować pogodzić te dziewczyny, pan
        > nę młodą i dziewczynę zaproszonego przyjaciela.

        weź....po co dup... zawracać ty chyba rzeczywiście nie masz co robić.
        Godzić dziewczyny? o matkooo
        • mx3_sp Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:25
          mniej kawy może pij, strasznie się podnieciłaś.
          • veto12 Re: Taki problem -ślub i wesele... 03.12.14, 06:50
            zaprosic, ale chłopak tej zołzy odpowiada "głową" za jej zachowanie na weselu- nie moze byc sytuacji, zeby obraziła panne młodą na jej własnym ślubie. A zołza /tak ja nazwałam/ ma się zachowac na czas wesela, jak gdyby nic sie nie stało,złozyc pieknie życzenia i nie wlazic za bardzo w opczy pannie młodej. udusiłabym za zepsucie wesela.
      • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:25
        Ależ właśnie faceci rozmawiają o tym ze sobą i przyjaciel pana młodego przeprasza za nią.
        Do tej pory nie spotkali się ponownie we czwórkę, bo po prostu on nie jest pewny zachowania swojej dziewczyny.
        Jest dobrze poinformowany przez pana mlodego, że konflikt trzeba by zażegnać i piłka jest po stronie jego panny.
        • iwoniaw Zaprosić przyjaciela z osobą towarzyszącą 17.11.14, 10:33
          a to, co on zrobi, to już jego broszka. Jeśli zna i właściwie ocenia sytuację, to zapewne będzie miał stresa, czy mu panna na weselu kumpla obciachu nie narobi - no ale to już nie zmartwienie panny młodej wink
          Gość zachowujący się niegrzecznie wobec panny młodej na weselu wystawia świadectwo wyłącznie sobie, a jeśli jest tylko osobą towarzyszącą gościa "właściwego", to jemu - i albo przyjaciel pana młodego wyjaśni sobie coś ze swą dziewczyną i skłoni ją do zachowania na pozimie, albo będzie sobie w brodę pluł, że przyszedł ze świrem, który mu siary narobił między ludźmi...
          Panna młoda w ogóle nie powinna sobie głowy zaprzątać takimi rzeczami.
          • madzioreck Re: Zaprosić przyjaciela z osobą towarzyszącą 18.11.14, 15:22
            > Gość zachowujący się niegrzecznie wobec panny młodej na weselu wystawia świadec
            > two wyłącznie sobie,

            Dobra, dobra. Świadectwo wystawia sobie, ale humor skwasi pannie młodej. No nie mówcie, żeby się "nie przejmować", trudno się nie przejmować w takich okolicznościach zachowaniem osoby, która jest do nas otwarcie wrogo nastawiona uncertain
            • memphis90 Re: Zaprosić przyjaciela z osobą towarzyszącą 18.11.14, 16:44
              Ale co niby może zrobić i właściwie dlaczego? Tort jej przewróci, sukienkę winem obleje, tren przydepnie? No ludzie, to nie podstawówka. Z tego, co przeczytałam panie spotkały się raz, laska była nieprzyjemna, bo pozazdrościła pierścionka - czemu doszukiwać się ciągu dalszego i jakiegoś celowego psucia ślubu? Po co zaraz jakieś wielkie godzenie, przeprosiny? Niech się spotkają wcześniej w jakimś większym gronie, na jakiejś imprezie, jak młoda czuje się niepewnie.
    • wielkanocnaniespodzianka Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:23
      nie widzę powodu do rozważań. bezdyskusyjnie zaprosić przyjaciela wraz z nielubianą dziewczyną, nie robić afery, zachować się jak gdyby nigdy nic.
      stawianie warunków czy afiszowanie własnej niechęci w tym momencie jest małostkowe i dziecinne.
      • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:28
        No przecież wiadomo, że w tej sytuacji nikt osobie zaproszonej nie postawi warunków, z kim ma przyjść.
    • menodo Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:26
      Jeśli to naprawdę bliski przyjaciel i młodym zależy na dalszych relacjach z nim - zapraszać.

    • lady-z-gaga Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:27
      >Ten chłopak wie, że zachowanie jego partnerki było chamskie , wie też, że narzeczona kolegi nie chce się z jego dziewczyną spotykać, bo po prostu czuje się urażona i tyle.

      I chłopak wie, i jego baba wie, że wyładowała się na bogu ducha winnej kobiecie, a przeprosin nie było? w takim razie trafił burak na panią burakową, szkoda sobie nimi głowy zawracać.
      Jesli dla pana młodego obecność przyjaciela na slubie jest ważna, to zaprosić, a potem omijac z daleka.
      • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:30
        Szczerze - panna burakowata, ale chłopak fajny, tylko pod pantoflem, jak widać.
        • lady-z-gaga Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:35
          Trudno, niech cierpi. Jak zobaczy, że traci znajomych przez swoją lubą, to może oczy otworzy.
        • kropkacom Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:37
          Ciekawe co ona o tobie mówi.
          • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:41
            Wiesz, mówić sobie (nie o mnie), ale o tej narzeczonej to może różne rzeczy.
            Natomiast faktem niezaprzeczalnym jest, że przyjeczała jako gość i była niegrzeczna w stosunku do gospodyni.
            • kropkacom Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:47
              Nie, nie... Ja tylko czepiam się tego co napisałaś o niej w stosunku do jej partnera.
    • kawka74 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:28
      Zaprosić kolegę z osobą towarzyszącą. Jakoś nie sądzę, żeby dziewczyna kolegi próbowała ciągnąć dyskusję sprzed iluś tam miesięcy, może trafi się okazja do załagodzenia sprawy albo po prostu jedna pani drugiej pani złoży życzenia, pobawi się na weselu i tyle.
    • triss_merigold6 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:28
      Zaprosić z dziewczyną towarzyszącą, ale niech pan młody mocno wpłynie na przyjaciela, żeby ów swoją pannę kontrolował podczas wesela. Znaczy, przyjaciel niech pilnuje, żeby dziewczyna znów nie powiedziała czegoś niefajnego.
      • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:33
        No mam nadzieję, że ten chłopak się spręży i będzie na swoją pannę uważał. Choć moim zdaniem wpływ ma na nią średni, ale może po prostu wyjdzie wcześniej, jak się inaczej nie da.
        Wypada zaprosić go po prostu z osobą towarzyszącą, bez wymieniania tej dziewczyny z imienia i nazwiska?
        • aqua48 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:45
          azile.oli napisała:

          > Wypada zaprosić go po prostu z osobą towarzyszącą, bez wymieniania tej dziewcz
          > yny z imienia i nazwiska?

          Wypada. Może sam wpadnie na pomysł i przyjdzie z kimś innym jeśli za tę dziewczynę nie może ręczyć?
        • memphis90 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 16:46
          Jeśli jest to stała partnerka przyjaciela, w dodatku znana młodym- to oczywiście,że wymienić z imienia i nazwiska! Zaproszenie bliskiego przyjaciela z "osobą towarzyszącą" to w takiej sytuacji buractwo.
    • kkalipso Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:36
      Pogadać z kumplem. Wytłumaczyć że nie życzą sobie obecności panny i tyle. Gdyby mi jakaś laska zaszła porządnie za skórę też bym nie chciała widzieć na własnym ślubie. Przyjdzie nie przyjdzie jego sprawa.
    • joaaa83 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:37
      Zaprosić kolegę z osobą towarzyszącą. W ogóle nie skupiałabym się na jednej osobie, kiedy zaproszonych pewnie będzie dużo więcej.
    • fomica Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:38
      Zaprosić oboje. Cokolwiek zrobi tamta (jeśli w ogóle zrobi wink) to utonie w morzu innych wrażeń. Prawdopodobnie w ogóle za dużo się nie zetkna bo wokół młodej na ślubie kręci się cały tłum ludzi. A nawet jeśli tamta z czyms wyskoczy - młoda będzie miała dobrą ochronę i reszta gości nie da jej zrobic krzywdy.
      • aqua48 Spotkać się wcześniej we czwórkę jeszcze raz 17.11.14, 10:42
        I obserwować jak się zachowuje ta dziewczyna. Być może zachowała się niewłaściwie pod wpływem emocji i żałuje, a teraz nawiążą normalne stosunki z panną młodą, aispotkanie będzie okazją do przeprosin, a może nie i wtedy rzeczywiście zaproszenie tej dwójki odpada.
        • triss_merigold6 Re: Spotkać się wcześniej we czwórkę jeszcze raz 17.11.14, 10:44
          Yyy, a po co panna młoda ma sobie fundować niepotrzebny stres?
          To panna przyjaciela jej narzeczonego, nie musi jej lubić ani się z nią spotykać, w symbiozie żyć nie będą.
          • azile.oli Re: Spotkać się wcześniej we czwórkę jeszcze raz 17.11.14, 10:54
            Spotkanie się odbędzie, ale raczej we trójkę, na neutralnym gruncie i wtedy prawdopodobnie chłopak dostanie zaproszenie.
            Nie widzę powodu, aby musieli się spotykać we czwórkę.
    • 3-mamuska Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:41
      Zaprosić, po pierwsze na weselu bedzie sporo osob ,wiec dziewczyny moga nawet nie miec okazji do spotkania ( prócz momentu składania życzeń)
      Po drugie dziewczyna złe sie zachowała ,bo mogła miec gorszy dzien, i nie świadczy to o tym ze jest taka.
      Po trzecie nich panna młoda troche spuści z tonu, nie trawić kogos po 1 spotkaniu ,bo złe sie zachowała? Przeciez to idiotyczne nie zna jej na tyle zeby sie "nie trawić"
      Po czwarte tak to w życiu bywa , maz moze miec znajomych /rodzine ktora młoda trawic nie bedzie ,a jednak ze wzgkedu na meza bedzie sie z nimi spotykać.
      • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:46
        Wiesz, owszem, można mieć gorszy dzień i zachować się nie bardzo stosownie.
        Natomiast oni przyjechali wieczorem, panna narozrabiała, wyjeżdżali następnego dnia, była już po rozmowie ze swoim facetem i nawet nie usiłowała w jakikolwiek sposób zatuszować niemiłego wrażenia.
        Poważnie - nie ruszyłoby Cię, gdyby ktoś przebywał u Ciebie w gościnie 2 dni i traktował Cię ''z buta''?
        • lady-z-gaga Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:54
          Dobrym pomysłem jest zaprosic faceta z 'osoba towarzyszącą", zaproszenie wręczyć tylko jemu, a nie obojgu, a dodatkowo pan młody, jako przyjaciel, może powiedzieć: "nie obchodzi mnie z kim przyjdziesz, moze byc X, byleby zachowywała się kulturalnie".
        • aqua48 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:56
          azile.oli napisała:

          > Poważnie - nie ruszyłoby Cię, gdyby ktoś przebywał u Ciebie w gościnie 2 dni i
          > traktował Cię ''z buta''?

          No to po co zapraszać taka pannę? Przyjaciel d.... że z taką jest i świeci za nią oczami. Jego też bym w tej sytuacji nie zaprosiła. Pan młody może mu w męskiej rozmowie w cztery oczy powiedzieć, że żałuje bardzo, ale nie chcą sobie psuć całej imprezy przez jego dziewczynę. Jedna osoba z odpowiednim nastawieniem może (nie musi, ale przy chęciach może) skutecznie zepsuć całą uroczystość.
        • mx3_sp Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 10:58
          może przed okresem była. Kobiety z pms em potrafią zabić.
          • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 11:05
            Ja się zgadzam, każdy ma czasem gorszy dzień,ale nie zwalnia go to od myślenia i nawet, jeśli coś palnie, to stara się to zatuszować.
            Poza tym pan młody zna tę pannę dłużej i ona po prostu taka jest, potrafi zepsuć ludziom humor.
            Ewidentnie wkurzyła ją wiadomość o zaręczynach. Niefajnie, że wyładowała się na niewłaściwej osobie.
            • aqua48 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 11:09
              azile.oli napisała:

              > Ewidentnie wkurzyła ją wiadomość o zaręczynach. Niefajnie, że wyładowała się na
              > niewłaściwej osobie.
              >
              Nie chcę myśleć jak ją w tej sytuacji wkurzy cudzy ślub...Już wie na kim łatwo się wyładować.
              • azile.oli Re: No i właśnie... 17.11.14, 11:15
                Niewątpliwie panna z parciem na pierścionek i obrączkę może być niezadowolona, że to nie jej ślub.
                Problemem tu mogło być to, że : kolega jej faceta oświadczył się dziewczynie dość szybko, ta dziewczyna jest od niej znacznie młodsza.
        • sfornarina Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 11:01
          Ranyboskie, nie przezywaj juz tak.
          Gorszym nietaktem niz potraktowanie jednej panny "z buta" przez druga jest niezaproszenie dziewczyny przyjaciela pana mlodego na slub. Myslalam, ze na slub decyduja sie ludzie dojrzali, a nie rozhisteryzowane panny z problemami rodem ze szkolnego podworka.
          • memphis90 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 16:51
            No też mam podobne wrażenia po lekturze tego wątku- co takiego strasznego zrobiła ta dziewczyna, że trzeba ją teraz pomijać w zaproszeniu, wyprowadzać siłą z wesela lub bronić pannę młodą kordonem gości? Była raz chamska czy złośliwa, palnęła coś głupiego, a tu się robi forumowa telenowela brazylijska. Zołzowata dziewczyna przyjaciela jest problemem (albo szczęściemwink ) przyjaciela, na wspólne imprezy takie osoby się zaprasza, nie zaprzątając sobie nimi głowy. Przyjdą, wyjdą i po sprawie.
    • iziula1 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 11:05
      Nie rozumiem tego na siłę "bycia ponad"??? Po co na ślub i wesele zapraszać osobe, której nie dość że się nie lubi to jeszcze jej chłopak twierdzi,że nie jest w stanie zapewnić że zachowa się właściwie.
      To ślub i wesele twojej koleżanki ma prawo zapraszać tylke to osoby które są jej życzliwe i które lubi. Dziewczyna kolegi do takich się nie zalicza.
      Zaproszenie wręczyłabym tylko przyjacielowi narzeczonego.

      Zamiast skupić się na wyjątkowym dniu, skupiacie się co wypada a co nie.
      Dziewczyna kolegi , nie dość że zachowała się chamsko ( złośliwości pod adresem świezo poznanej osoby ) to jeszcze nie czuje sie w obowiązku przeprosić czy załagodzić sytuację. Za to wszyscy uważają że to przyszła panna młoda ma obowiązek ją zaprosić i udawać że nic się nie stało. Ślub to wyjątkowa okazja. Goście także powinni byc z tych co dobrze życzą młodym.
      • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 11:11
        Samo sedno. Aczkolwiek chłopakowi wydaje się, że jest w stanie nad panną zapanować, tzn nie dopuszcza pewnie myśli, że jego wybranka mogłaby się nieodpowiednio zachować na ślubie.
        Niestety, on się chyba już do tej dziewczyny i jej zachowań przyzwyczaił, bo tamtą sytuację skwitował : '' Ani już przeszło''.
        Nosz, kurczę, co jej miało przejść - złość na dziewczynę , u której na palcu zobaczyła pierścionek?
        • aqua48 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 11:15
          azile.oli napisała:

          > Niestety, on się chyba już do tej dziewczyny i jej zachowań przyzwyczaił, bo t
          > amtą sytuację skwitował : '' Ani już przeszło''.

          No to najwyższy czas aby zobaczył, że ponosi konsekwencje takich zachowań towarzyszącej mu dziewczyny w postaci np. braku zaproszenia na ślub przyjaciela.
          • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 11:20
            Toteż pan młody mu wielokrotnie mówił wprost i dawał do zrozumienia, że ze względu na zachowanie jego dziewczyny już im się kontakty ochłodziły , bo nie mają jak się spotykać, gdyż wolny czas przeznacza dla narzeczonej, a spotkania w czwórkę w grę nie wchodzą.
            • sowa.szara Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 12:51
              azile.oli napisała:

              > Toteż pan młody mu wielokrotnie mówił wprost i dawał do zrozumienia, że ze wz
              > ględu na zachowanie jego dziewczyny już im się kontakty ochłodziły , bo nie maj
              > ą jak się spotykać, gdyż wolny czas przeznacza dla narzeczonej, a spotkania w c
              > zwórkę w grę nie wchodzą.


              Wcześniej pisałaś że to tamten pod pantoflem siedzi, a tu okazuje się że narzeczony wcale nie lepszy smile

              Zaprosić, nie robić scen dziecinnych. Ewentualnym odegraniem się może być wpisanie na zaproszeniu osoby towarzyszącej zamiast panny z nazwiska. Wszelkie sugestie co do tego kto ma być ta osobą są nie na miejscu.
              • azile.oli Re: co do narzeczonego... 17.11.14, 13:08
                Narzeczony woli spędzać czas wolny ze swoją wybranką, bo nie mieszkają razem, a jego przyjaciel z tamtą panną - tak. Dołóż sobie dojazdy, obowiązki zawodowe pary zaręczonej i zgraj to jeszcze z wolnym czasem tamtego chłopaka.
                On wróci do domu, gdzie się z panną spotka, a przyszły mąż musi wybrać - kumpel, czy kobieta.
                Poza tym z innymi znajomymi wychodzą. I tak, na tym etapie przedślubnym są do siebie trochę ''przyspawani'', on nie chce nigdzie jeździć bez niej.
                • sowa.szara Re: co do narzeczonego... 17.11.14, 13:21
                  Rozumiem, ale zwróć uwagę że może tamten też lubi swoją kobietę (tak, tę diablicę skończoną) - w końcu z nią jest z jakiegoś powodu.
                  I jeśli przyjaciele się coraz rzadziej kontaktują a może nawet zerwą ten kontakt to zauważ że to z winy dwóch stron, a nie przez pantoflarstwo tamtego.
                  • azile.oli Re: oczywiście... 17.11.14, 13:35
                    Jasne, że z winy obu stron. Po prostu on chce być ze swoją kobietą, a ten obecny narzeczony nie chce swej wybranki narażać na ponowny stres.
                    Poza tym on nie musi zrywać kontaktów z przyjacielem - gdy po ślubie zamieszkają razem, to naturalnym jest, że pan może kumpla zaprosić, czy spotkać się z nim gdzieś na mieście, z żoną i tak się będzie widział na codzień, więc logiczne, że od czasu do czasu któreś z nich wyjdzie osobno.
                    • memphis90 Re: oczywiście... 18.11.14, 17:00
                      > Jasne, że z winy obu stron. Po prostu on chce być ze swoją kobietą, a ten obec
                      > ny narzeczony nie chce swej wybranki narażać na ponowny stres.
                      O ja pierdziu, naprawdę wybranka nie potrafi sama postawić granic zołzowatej znajomej, tylko potrzebuje rycerza do obrony? Chyba zacznę trzymać stronę zołzy, takie omdlewające lelije potrafią być koszmarnie irytujące.
                      • araceli Re: oczywiście... 18.11.14, 17:06
                        memphis90 napisała:
                        > O ja pierdziu, naprawdę wybranka nie potrafi sama postawić granic zołzowatej zn
                        > ajomej, tylko potrzebuje rycerza do obrony? Chyba zacznę trzymać stronę zołzy,
                        > takie omdlewające lelije potrafią być koszmarnie irytujące.

                        A w jakiż to cudowny sposób panna młoda ma 'postawić granicę' na własnym weselu? Dasz konkret czy tylko bluzgasz na innych, żeby się poczuć lepsza?
                        • azile.oli Re: oczywiście... 18.11.14, 17:21
                          Ta lelija też potrafi być zolzą, ale jest zołzą raczej kulturalną.
                          A na weselu , do tego własnym nie będzie się koncentrować na obcej, chamskiej dziuni, której praktycznie nie zna. Można bitwę na torty urządzić , prawda?
                          • memphis90 Re: oczywiście... 18.11.14, 17:55
                            Nie, nie na weselu. Na spotkaniu, ktore już się odbyło.
                            • araceli Re: oczywiście... 18.11.14, 18:30
                              memphis90 napisała:
                              > Nie, nie na weselu. Na spotkaniu, ktore już się odbyło.

                              I niby miała ją wtedy 'wytargać za kudły'? To byłaby ta 'dojrzała' reakcja? Błahahahahahaha big_grin big_grin big_grin
                        • memphis90 Re: oczywiście... 18.11.14, 17:54
                          Araceli, naprawdę nie potrafiłabyś zareagować, gdyby ktoś wylał Ci złośliwie kawę na dywan? Naprawdę nie potrafiłabyś powiedzieć "jesteś moim gościem, nie życzę sobie takich komentarzy, a jeśli nasze towarzystwo tak bardzo ci nie odpowiada, to nikt cię tu na siłę nie trzyma"? To chyba nie jest trudne?
    • 18lipcowa3 przedszkolaki biorą slub 17.11.14, 11:29
      zaprosic oczywiscie
      • mozambique Re: przedszkolaki biorą slub 17.11.14, 13:12
        widze , ze najpopularniejsze rady tuttaj to " ja ci plują w oczy to mysl ze deszcz pada i pros o wiećej "

        tu w dodtaku mozna by dodac - .. i jeszcze za to płać hojnie i denerwuj sie na własnym weselichu "

        jakaklwiek osoba ktora bez danai racji obrazilaby mnie agresywnie i wulgarnie nie mialaby wstepu ani do mojego domu , ani do mojego haziajstwa a nie na mój ślub
        i to niezalenie od tego z kim sypia
        przerabialam podobne sytuacje = zaden piorun we wmnie nie strzelił ani nikt sie nie fochnął

        wyrazny i konsekwentny bojkot i tyle
        • azile.oli Re: przedszkolaki biorą slub 17.11.14, 13:18
          O, to to... Przymykać oczy i prostować sytuację to można z nielubianą szwagierką, bo będzie ciotką naszych dzieci na przykład. A nie z niewychowaną dziunią, z którą kontaktów można nie utrzymywać.
    • dziennik-niecodziennik Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 13:04
      powiem Ci jakbym ja zrobiła:
      zaproszenie byłoby na przyjaciela i imiennie jego partnerkę. c'mon, to dorośli ludzie, długo razem, mieszkają wspólnie, bądźmy powazni.
      umówiłabym się z OBYDWOJGIEM na wręczenie zaproszenia.
      przy okazji pogadałabym szczerze z dziewczyną - że ja rozumiem, że mnie lubić nie musi, ale ze bardzo bym prosiła o to żeby w czasie wesela powstrzymała swoją niechęć, bo przyjaciel jest wam bardzo bliski i nie chcielibyscie zrywać kontaktów tylko dlatego ze partnerki sobie nie przypadły do gustu. Ja wyciągam rękę, od niej zalezy co z tym dalej zrobi.
      jednoczesnie rozmawiam z przyjacielem i prosze żeby z partnerką roztrząsnął problem dodatkowo. i zapowiadam ze w czasie wesela bedzie musiał - w razie czego - ostro reagować.

      i przestaję się przejmowac duperelami.
      • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 13:14
        Co do pierwszej części się zgodzę, tzn zaprosić.
        Jednak absolutnie nie wyobrażam sobie jakiegoś omawiania wzajemnych stosunków z tą dziewczyną. No, bez przesady - chcą zaprosić tego chłopaka, niech będzie, że z panną (niemal oczywiste), ale tłumaczenie dorosłej osobie , że się źle zachowała itd, bez sensu, sama powinna wiedzieć.
        • mx3_sp cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:17
          że rozważane jest jej pominięcie w zaproszeniu na wesele i nie tylko przez młodą ale również otoczenie?
          • sowa.szara Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:24
            Też jestem ciekawa tego złego zachowania. I skąd pomysł że powodem była zazdrość o pierścionek (to naprawdę takie osiągnięcie?). Powiedziała coś takiego, czy to tylko domniemanie?
          • azile.oli Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:29
            Przyjechała już sfochowana (bo w drodze dowiedziała się o zaręczynach). Dziewczyna przygotowała poczęstunek - nie będzie jadła takiego paskudztwa. Wg niej niektóre gó...ary wiedzą, jak męża złapać. Jak się jest głupią pannicą, to się ma szczęście, a wartościowa dziewczyna ma ''pod górkę''. Spróbowała kawy, powiedziała, że jest ohydna i wylała ją na dywan z hasłem, sprzątaj, wprawa Ci się przyda. Jej chłop ją wyprowadził na chwilę, jak wróciła, to przestała się do dziewczyny odzywać. Nawet się nie pożegnała następnego dnia.
            • sowa.szara Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:31
              Nie wierzę niestety.
              • mx3_sp Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:36
                popieram, nie wierzę.
              • azile.oli Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:36
                No , niestety, to prawda. Ponoć ona miewa takie odpały. Zazdrość o pierścionek, to info od narzeczonego (kumpel opowiadał mu, jaką miał awanturę w samochodzie).
                • kkalipso Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 14:45
                  A od kiedy wy się znacie!?
                  Wierzę że istnieją takie furiatki zazdrosne na maksa. Kiedyś pisałam o jednej koleżance która przypalała specjalnie papierosem ciuchy oczywiście chodziło o to że ktoś wyglądała lepiej od niej.
                  • mx3_sp Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 14:54
                    to potwierdzić mogę, w szkole średniej jedne panny żyletkami cięły ubrania innych dziewcząt.
                  • azile.oli Re: znają się... 17.11.14, 15:02
                    Faceci się znają od szkoły średniej. Kolega jest z panną jakieś 6 lat, przyszła żona poznała ich w lutym.
                    Obaj panowie dość sporo wyjeżdżali w związku z pracą, więc kontakty pana młodego z dziewczyną kolegi nie były bardzo częste, ale, np zdarzyło im się razem spędzać wakacje i ponoć zepsuła im większość wyjazdu.
                    • kkalipso Re: znają się... 17.11.14, 15:06
                      A oni nic ze sobą wcześniej nie mieli jakiś flircik/romansik?
                      Wygląda na to że to przyszła panna młoda doszła do towarzystwa, tak?
                      • azile.oli Re: znają się... 17.11.14, 15:11
                        Nie, między nimi nic nie było, natomiast obecny narzeczony spotykał się tak na luzie z jej koleżanką (nie byli parą).
              • mozambique Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:42
                wypisz wymaluj - je matka

                a serio = jak babka swirnięta i nie raczy kontorlowac tego co robi i mówi ( a nie raczy bo nikomu nie wypada publicznie nakazac jej by zamknęła ryj ) to w taką jazde moze wpadac calkeim łątwo

                moja osobista kuzynka była tez z tej kategorii - tylko ze nazywalo to sie wtedy - pewnosc sieebi i asertywnosc smile - za mlodu zapragnela byc modelką , zglosila sie na jakis nabór do agencji a tam wiadomo - nie patyczkują sie , uslyszala ze jest za gruba na modelke , nieproporcjonalna, ma fatalne uzębienię i zanieczyszczoną cerę to w mig wpadła w szał, uderzyła jakeigos faceta z komisji , podarla na strzepy jakies papiery ze stołu , rzucila butem w sciane, normalnie zrobiłą tam dżihad. Wyprowadzal ją ochroniarz .
                I nie byla pijana ani naćpana - po prostu od dziecka uczona za ma sobei radzic sama wszędzie i w kazdej sytuacji .
                • mozambique Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:42
                  wieć wierzę
                • sowa.szara Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:47
                  No widzisz, wyprowadzili ją. A tę swiruskę tutaj ugościli i zastanawiają się czy to faux pas nie napisać jej nazwiska. Dlatego osobiście uważam że sytuacja jest podkolorowana. W nieuzasadnione docinki uwierzę, w umyślne wylanie kawy z tekstem "sprzątaj gowniaro" po prostu nie. Nie dlatego że nie wierzę w istnienie świrów tylko dlatego ze historia nie trzyma się logicznej całości.
                  • sfornarina Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:53
                    Tez nie wierze smile
            • lady-z-gaga Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:45
              Niewiarygodne. Jesli to zrobiła, jesli to nie było po pijaku, jesli nie przeprosiła....to jakim cudem przyszły pan młody w ogole zastanawia sie na tym, czy taka osoba ma byc gościem na weselu? hołoty nie wpuszcza się za próg, bez względu na okazję.
              • azile.oli Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:55
                Przyszły pan młody najchętniej widziałby tylko przyjaciela, a tej panny - nie.
                Ogólnie do niedawna była opcja - nie zapraszamy ich.
                • sowa.szara Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 14:02
                  Ale tuż po wylaniu kawy i tym ataku wszystko było cacy: tu macie pościel a na śniadanie będzie jajecznica, o 9, nie za wcześnie?
                  • azile.oli Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 14:15
                    Atmosfera była gęsta, ale gospodarze, jako ludzie dobrze wychowani, nie wyrzucili gości.
                    W sypialni było już wszystko przygotowane, więc poszli się położyć. Następnego dnia faceci zrobili śniadanie i tyle.
                    Jeden i drugi pan wstydzili się za zachowanie tej dziewczyny.
                    • sowa.szara Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 14:21
                      Po "sprzątaj gowniaro" atmosfera się z lekka zagęściła? smile

                      Właściwie to jacy gospodarze, skoro nie mieszkają razem?
                      • azile.oli Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 14:25
                        Byli na feriach w górach w domku narzeczonego i zaprosili znajomych na weekend.
                        • mx3_sp Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 14:27
                          Bruk i Ridż?
                          • azile.oli Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 14:32
                            Daj spokój, dziewczyny widziały się pierwszy raz w życiu. Gdyby tamta była tylko nadąsana, to nie byłoby dylematu, czy zaprosić.
                            Są osoby, zdolne w niektórych sytuacjach zachować się mega chamsko.
                            Obaj faceci dziewczynę znają i odpały od czasu do czasu miewa.
                          • sowa.szara Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 15:20
                            mx3_sp napisała:

                            > Bruk i Ridż?

                            To by wyjaśniało czemu Taylor taką scenę odstawiła smile
                            • mx3_sp Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 15:22
                              ta chatka w górach wszystko zdradziła.
                              • sowa.szara Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 15:25
                                Kawa rozlana na standardowe białe futro przed kominkiem może podnieść ciśnienie..
            • joaaa83 Re: cóż ona takiego zrobiła, 17.11.14, 13:55
              A może było tak, że dziewczyna okazałą się być np. wegetarianką i podziękowała za mięsny poczęstunek, opowiedziała historię jakiejś swojej znajomej "głupiej pannicy", a autorka wzięła to do siebie, a na koniec wylała niechcący kawę i głupio zażartowała coś o wprawie Pani Domu.

              No nie wierzę, że po takim zachowaniu jak opisała autorka wątku, można kogokolwiek jeszcze gościć.
            • turzyca Re: cóż ona takiego zrobiła, 18.11.14, 08:28
              Spróbowała kawy, [...] wylała ją na dywan z hasłem, sprzątaj, wprawa Ci się pr
              > zyda.

              To ja bym sie bala, ze na slubie bedzie jeszcze bardziej sfochowana i wpadnie na pomysl oblania panny mlodej czerwonym winem. Albo i gorzej, poliester jest latwopalny.
              Zazwyczaj jestem z tych ugodowych, ale tu bym sie naprawde bala, ze jej cos odwali.
            • lily-evans01 Re: cóż ona takiego zrobiła, 18.11.14, 10:14
              Jeśli to wszystko prawda, a nie podkoloryzowana relacja, to cóż, zdecydowanie NIE ZAPRASZAŁABYM ŚWIRUSKI wink. Mąż zresztą może spotykać się z kolegą sam na sam, jeśli później kolega nie będzie chciał odwiedzać ich w domu czy spotykać się z nimi bez swojej "połówki".
              Kobieta jest zdecydowanie i mocno niezrównoważona.
            • cosmetic.wipes Re: cóż ona takiego zrobiła, 18.11.14, 11:34
              Dziewc
              > zyna przygotowała poczęstunek - nie będzie jadła takiego paskudztwa. Wg niej ni
              > ektóre gó...ary wiedzą, jak męża złapać. Jak się jest głupią pannicą, to się m
              > a szczęście, a wartościowa dziewczyna ma ''pod górkę''. Spróbowała kawy, powied
              > ziała, że jest ohydna i wylała ją na dywan z hasłem, sprzątaj, wprawa Ci się pr
              > zyda.

              Zakładając, że to prawda (chociaż cięzko uwierzyć) panna wyleciałaby z mojego domu szybciej niż wylewana kawa z filiżanki. Zaproszenie na ślub to pikuś. Ja się pytam jakimi pi#&kami muszą być narzeczeni, że takie buractwo po zaistniałym incydencie u siebie przenocowali.
              • azile.oli Re: cóż ona takiego zrobiła, 18.11.14, 12:42
                Szczerze? Przyszła panna młoda była tak zszokowana, że ją zatkało, a z pewnych względów bała się naruszyć nietykalności tamtej dziewczyny, bo najchętniej strzeliłaby jej plaskacza i za kudły wytargała.
                Narzeczony kazał przyjacielowi swą pannę ustawić, co tamten zrobił z mizernym skutkiem.
                Faktem jest, że byli to znajomi tego narzeczonego i jego dom - zatem on ich powinien wywalić.
                No, niestety, on jest bardzo kulturalny i swoją dezaprobatę wyraża w bardzo cywilizowany sposób, podczas gdy należało otworzyć drzwi i powiedzieć wyp....ć.
                • cosmetic.wipes Re: cóż ona takiego zrobiła, 18.11.14, 15:10
                  > podczas gdy należało otworzyć drzwi i powiedzieć wyp....ć.

                  Tak należało zrobić i jeśli narzeczony niezwyczajny do takich posunięć, to dla zachowania twarzy chociażby, powinien pominąć panią furiatkę przy tworzeniu listy gości.
                  • azile.oli Re: cóż ona takiego zrobiła, 18.11.14, 15:30
                    Toteż pan młody początkowo nie tylko furiatkę pominął, ale tego przyjaciela też.
                    Po prostu z założenia oni nie mieli być zaproszeni. Panowie jednak utrzymują kontakt telefoniczny i panu młodemu coś się tam o przygotowaniach do wesela wyrwało. I ten przyjaciel jakoś tak sobie założył, że on zaproszony będzie. Nie został wyprowadzony wprost z błędu, ale też żadne potwierdzenie też nie padło.
                    I tu ruszyło pannę młodą , tzn zaproponowała, że może by się zastanowić nad zaproszeniem tego kolegi. Natomiast panny widzieć nie chce.
                    Pan młody podporządkuje się całkowicie decyzji wybranki.
                    On już był świadkiem burackich zachowań owej Ani, zatem dla niego nie był to aż taki szok, natomiast był wkurzony, że trafiło na jego ukochaną. Wprost powiedział koledze, że nie ma opcji spotkania we czwórkę, bo zarówno on, jak i narzeczona nie mają ochoty panny oglądać.
            • memphis90 Re: cóż ona takiego zrobiła, 18.11.14, 17:06
              Sorry, ale brzmi to mało prawdopodobnie. Gdyby ktoś wylał mi kawę na podłogę, to wyleciałby z domu w trymiga. Żaden chłopak nie musiałby jej wyprowadzać jak dziecka, tłumaczyć, wprowadzać z powrotem. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś w takiej sytuacji zaprosił pannę z powrotem (no, chyba, że w celu wręczenia szmaty i proszku do dywanów), gościł dalej i jeszcze przenocował uncertain
      • cat4 Re: Taki problem -ślub i wesele... 03.12.14, 14:55
        @dziennik - bardzo dojrzala porada smile

        tez bym tak zrobila
    • jola-kotka Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 13:53
      A całe towarzystwo ma po 16 lat,haha.
      • mx3_sp Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 13:57
        do tego jeszcze młoda zdenerwowana bo hormony w ciąży , młodego rodzice nie wyrazili zgody na ślub bo małolat i nie wiadomo czy dostanie przepustkę z poprawczaka za gwałt.
        • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 14:16
          Oj nie, nie. Młoda nie w ciąży. A pan młody ma 30 na na karku.
          • mx3_sp Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 14:26
            jedynie niestandardowe cechy bohaterów mogły dać choć ułamek prawdy całej tej opowieści. No chyba, że sondujesz scenariusze Ukrytej Prawdy, Dlaczego Ja, Rozmowy w toku.
            • memphis90 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:15
              Nie, nie, panna młoda sporo młodsza= jest nieślubnym, porzuconym dzieckiem zołzowatej, które objawiło się po latach; sama zaś zołzowata ma romans z przyszłym panem młodym, który jednakże woli na dłuższą metę młodsze wydanie kochanki. Swoim zachowaniem zołzowata piecze dwie pieczenie: ustawia kochanka i nadrabia zaległości wychowawcze ("sprzątaj, gó...aro!") względem porzuconej córci-leliji.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 13:54
      A ja bym zaprosiła tylko przyjaciela, skoro wiadomo, że osobą towarzyszącą będzie niemile widziana partnerka (mimo wszystko tylko partnerka, a nie żona tongue_out). I dziwię się, że większość głosów jest za tym, żeby zaprosić, bo "tak wypada" - zazwyczaj przy okazji takich dyskusji (o weselach i gościach) zawsze jest, że wesele jest dla młodych, po co zapraszać wujka Staszka, którego się raz w życiu widziało i nikt się nie przejmuje, że coś wypada lub nie. No więc, nie wiem czemu wypada zapraszać obcą babę, której się ewidentnie nie lubi (i vice versa) i którą się widziało raz w życiu smile Przyjaciel będzie miał ciężki orzech do zgryzienia to prawda, no ale trudno. Może to będzie impuls do rozważenia, czy na pewno chce być z chamką, która wyżywa się na dopiero co poznanej osobie przez jakieś swoje frustracje smile
      • memphis90 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:17
        > zazwyczaj przy okazji takich dyskusji (o weselach i gościach) zawsze jest, że w
        > esele jest dla młodych, po co zapraszać wujka Staszka, którego się raz w życiu
        > widziało i nikt się nie przejmuje, że coś wypada lub nie.
        Dlatego, że to parterka najbliższego przyjaciela, z którą jest od 6 lat. I pan młody doskonale ją zna.
    • ichi51e Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 14:01
      Ja bym zaprosila
      • saraanna Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 14:41
        W zyciu bym nie zaprosila ,na najwazniejszy dzien w moim zyciu osoby,ktora sie tak zachowala i nawet nie przeprosila.Zaprosilabym tylko przyjaciela meza,a czy on przyjdzie czy nie ,to juz jego sprawa.Za miesiac czy dwa panna juz moze nie byc narzeczona przyjaciela,a po weselu smrod zostanie,jak panna przestanie sie hamowac,a jeszcze nie wiadomo jak sie zachowa np po alkoholu.
        • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 15:06
          Chyba będzie tak, że przyjaciel dostanie zaproszenie z osobą towarzyszącą i komunikatem, że może przyjść, z kim chce, ale niech rozważy dobre samopoczucie panny młodej.
          • sowa.szara Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 15:19
            Słabe. Co to znaczy: niech rozważy?
            Jeśli rzeczywiście wątpliwa sytuacja jest prawdziwa i padło to "sprzątaj gowniaro" to należy wykazać się jajami i powiedzieć mu że jes bardzo mile widzanym gościem, ale ona ma się nie pojawiać bo jest nierównoważona psychicznie.
            Jeśli natomiast ona po prostu nie przypadła do gustu to zwyczajnie dać zaproszenie +1 zmilczeć kto to ma być.
            • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 15:33
              Czyli niech się chłopak zastanowi, czy w takiej sytuacji wypada mu wogóle tę dziewczynę brać.
              Bardzo mu zależy na zaproszeniu, to widać. W sumie jego sprawa, czy przyjdzie sam (będzie miał aferę), czy grzecznie podziękuje i odmówi, czy też postara się, aby jego dziewczyna wyjaśniła jakoś sprawę/przeprosiła.
              Państwo młodzi są dla niego na tak, ona - nie. Ale to taki szantaż trochę, choć fakt, to , że on toleruje zachowanie swej panny, nie oznacza, że wszyscy muszą.
              • memphis90 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:21
                Sorry, ale facet jest z tą dziewczyną od 6 lat, mieszkają razem, mają całą kupę wspólnych znajomych (nawet z panem młodym jeździli na wspólne wakacje...) - skoro ta dziewczyna to niezrównoważona furiatka, to jakim cudem do tej pory nie zostali skreśleni z towarzystwa....? Jakim cudem nadal mają znajomych? Eeee, to się naprawdę kupy nie trzyma...
                • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:28
                  No mają znajomych, ponieważ (info od narzeczonego) - najczęściej czepiała się własnego chłopa, obrażała dziewczyny kolegów swego faceta, ale nie wszystkie, to raz, a jak się związki rozpadały, to znów mogli bez problemu się spotykać.
                  Ona zdecydowanie czepia się ponoć tylko swego faceta, innym daje spokój. Natomiast potrafi strzelać fochy i psuć nastrój, dlatego był to jedyny i zarazem ostatni wyjazd na wakacje w jej towarzystwie.
                  • memphis90 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:59
                    Wiesz, ja rozumiem, że jesteś matką panny młodej i że temat jest dla Ciebie ważny, bardzo Cię poruszył. Ale widziałam też wiele razy, jak rozrastają się takie opowieści, przekazywane kilkanaście razy z ust do ust. Jak obrastają w mity. Dlatego niekoniecznie wierzę w to wszystko, ale po lekturze zmieniam zdanie: nie zapraszajcie przyjaciela, na pytanie dlaczego "bo nie chemy utrzymywać kontaktów z twoją dziewczyną". Prosto, konkretnie. Problem rozwiązany.
    • woman_in_love są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebieg 17.11.14, 15:34
      ale wylewanie kawy na podłogę z tekstem "sprzątaj, wprawa Ci się przyda" to by całkiem zdyskwalifikowało taką znajomość jak dla mnie. Nie ma się co zastanawiać nawet. Tego kolegę zaprosić, ale bez wariatki i powiedzieć mu, że sorry, ale to jej wina a nie wasza, a on niech już robi jak tam uważa.
      • marina2 Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 17.11.14, 16:39
        nie utrzymywałabym takiej znajomosci
        zaprosiłabym pana kolegę bez osoby towarzyszącej

        nie wytrzymam : kto w końcu sprzatnął tę kawę????
        • azile.oli Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 17.11.14, 16:44
          Posprzątał przyszły pan młody. Jego znajomi i jego dywan, he, he...
          • ciaste-czkowa Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 17.11.14, 17:42
            To ma być najpiękniejszy dzień w twoim życiu. To nie jest twoja rodzina. Jak się masz przejmować czy ci panna nie narobi obciachu na weselu to lepiej ich nie zapraszaj. Nie widzę potrzeby robienia z siebie popychadła dla starej frustratki. Ja bym nie ryzykowała jeszcze suknię ślubną zalać kawą może uncertain
            Zachowanie baby gościowi widocznie nie przeszkadza skoro jeszcze z nią jest, co oznacza że jest w gruncie rzeczy podobny do niej ale jeszcze tego nie zauważyliście, albo myśli wyłącznie tym mózgiem metr nad ziemią....... tak czy siak do odstrzału towarzystwo.
            • azile.oli Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 17.11.14, 18:03
              A wiesz, że coś w tym jest. Ja rozumiem pana młodego, znają się z kolegą od lat, spokojny, fajny chłopak. W sumie jego sprawa, z kim jest, ale jak widać, zaczyna ponosić już konsekwencje bycia z panną.
              Co mnie zastanowiło - owszem, było mu głupio, jakoś tam za nią przeprosił i może uznałabym, że przynajmniej z nim wszystko jest w porządku. Do momentu, gdy nie powiedział podczas jakiejś tam telefonicznej rozmowy, że ''Ani już przeszło''. ''Przejść'' to ewentualnie mogło tej narzeczonej i wtedy byłoby ok. Tylko że normalnym ludziom nie przechodzi, gdy ktoś nimi poniewiera. A naprawdę, gdyby nie zaskoczenie i to, że tamci byli gośćmi, to mogłoby się to skończyć dla tamtej panny niezbyt przyjemnie. I o tym, ten przyjaciel i być może przyszły gość dobrze wie.
              • triss_merigold6 Kryzysowa narzeczona 17.11.14, 18:05
                Z opisu wynika kryzysowa narzeczona.
                Nie zapraszać, bo jeszcze spazmów dostanie i urządzi scenę publicznie.
              • ciaste-czkowa Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 17.11.14, 18:16
                Ania to panna młoda czy ta baba od wylewania kawy?
                • azile.oli Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 17.11.14, 18:39
                  Ania to ta od wylewania kawy.
              • memphis90 Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 18.11.14, 17:23
                W sumie jego sprawa, z kim jest, ale jak widać, zac
                > zyna ponosić już konsekwencje bycia z panną.
                Ledwie po 6 latach targania ze sobą niezrównoważonej furiatki zostanie pokarany zaproszeniem na wesele dla jednej osoby... No, lepiej późno, niż wcale.
                • azile.oli Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 18.11.14, 17:33
                  Dotychczas ponoć nie był na weselu żadnego wspólnego kolegi. Co do rodziny, to nie wiem, czy były wesela i z kim był.
                  No poniekąd będzie ukarany, bo on sobie nie wyobraża na tym weselu nie być.
                  Nie był wogóle brany pod uwagę jako gość, to on sobie ''dośpiewał'', że na pewno zaproszony będzie.
                  • memphis90 Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 18.11.14, 18:03
                    Ale wiesz, skoro dziewczyna to furiatka, to jakim cudem jakaś obrażona e-matka nie wytargła jej dotąd za kudły, nie walnęła prostego "spier...laj", jakim cudem nie wykluczono piekielnej parki z towarzystwa? Czyżby innym dziewczynom innych kolegów nie przeszkadzało obrażanie? No weź, to przecież niemożliwe.
                    • sfornarina Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 18.11.14, 18:07
                      Dla mnie cala ta historia jest mocno niewiarygodna.
                      Z najlepszego kumpla nagle kumpel stal sie osoba bardzo rzadko widywana, z ktora utrzymuje sie wylacznie kontakt telefoniczny i ktory przypadkiem przez ten telefon dowiaduje sie o slubie najlepszego kumpla. No sorry, to sie kupy ani d.upy nie trzyma smile
                      • azile.oli Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 18.11.14, 18:17
                        No , normalnie - obecny narzeczony był singlem, to się z kumplem widywał. Zakochał się, zaręczył, to czas spędza z narzeczoną. Żeby nie było - z innymi znajomymi się spotykają.
                        A tu - pan chciał przyszłą żonę przedstawić, zaprosił przyjaciela z dziewczyną na weekend, ta zachowała się skandalicznie i nastąpiło ochłodzenie kontaktów.
                        Owszem, rozmawiają przez telefon i tyle. Po całej akcji od razu zapadła decyzja, że tego chłopaka nie zaproszą ze względu na pannę. Ale trudno trzymać w tajemnicy fakt ślubu i wesela.
                        • yenna_m Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 03.12.14, 07:21
                          Nie muszą trzymac w tajemnicy slubu i wesela. I w takich wypadkach malezy sluchac wlasnej intuicji. Skoro intuicja podpowiedziala ze nie zapraszac, to nie zapraszac. Ani pana, ani pani.

                          Slub to wydarzenie na ktore zaprazza sie bajblizszych i przyjaciol.
                          (A teraz kilka razy przeczytaj zdanie powyzej wink )
                          • yenna_m Re: są różne kłótnie i ich powody oraz ich przebi 03.12.14, 07:21
                            Sorry za literowki.
    • lelija05 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 16:44
      Ciekawe jakie ma zalety ta panna, że gość z nią jest, hmmm
      • cosmetic.wipes Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 11:38
        Głębokie gardło może mieć big_grin
    • araceli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 17:05
      No tak wszystkie jematki takie dojrzałe smile

      Ja natomiast spotkałam się z historią, gdzie zaproszony przyjaciel pana młodego, szczerze nieznoszący panny młodej sprzedawał gościom przy kielichu historię młodych, jakoby 'biedaczek oświadczył się tylko dlatego, że ona była w ciąży... potem co prawda poroniła ale on honorowo z oświadczyn się nie wycofał choć do ożenku się nie palił' smile Państwo młodzi o całej sytuacji dowiedzieli się kilka dni po fakcie, nie trudno się domyślić, że 'przyjaźń' się skończyła ale mleko się rozlało.

      W życiu też zdarzył mi się być ofiarą obgadywania przez wrednych ludzi za plecami, mało pracy przez to nie straciłam (na szczęście prawda wyszła szybko na jaw) więc w szczerym poważaniu miałabym 'dojrzałość' i jeżeli przyjaciel nie jest w stanie trzymać krótko swojej laski (i jest tego świadomy) to porosłabym, żeby przyszedł sam.
    • nanuk24 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 17:10
      Najpierw trzeba wyjsc z piaskownicy, porzadnie sie piasku otrzepac i dopiero potem myslec o lapaniu sie za raczke.
    • triss_merigold6 Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:02
      Aaahahhahah, teraz doczytałam, wymyśliłaś scenę z kawą i sprzątaniem, prawda?
      Jeśli nie, to panna jest kwintesencją kryzysowej narzeczonej, nie może biedula od lat doczekać się na pieścionek i ciśnienie jej skacze z okazji cudzych zaręczyn i ślubów.
      • azile.oli Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:06
        Nie, nie wymyśliłam tej sceny z kawą.
        Panna jak nic jest kryzysową narzeczoną, bo młodzi się zaręczyli jakiś dzień przed przyjazdem gości i gdy tamci byli już w drodze, to szczęśliwy narzeczony ich poinformował. Miał ponoć piekło w samochodzie.
        • triss_merigold6 Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:11
          No to lepiej trzymać ją z daleka, bo ryzyko, że podczas ślubu i wesela puści się poręczy widowiskowo.
          • azile.oli Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:22
            No nie wiem, co może zrobić, nie znam jej, może miewa tylko chwile odpałów, a poza tym jest normalna. Według pana młodego - marudna i sfochowana, ale przecież to nie jego dziewczyna, to się na własnej skórze nie przekonał, co to znaczy wstydzić się za partnerkę.
            Na dzień dzisiejszy - chłopak zaproszenie dostanie. I raczej z osobą towarzyszącą, na pewno nie z panną imiennie. Przy czym jasno usłyszy, że jego dziewczyna nie jest mile widziana. Może przyjść sam, z koleżanką, z kuzynką, może nie przychodzić wogóle. Państwo młodzi się nie obrażą.
        • marina2 Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:16
          narzeczony ? miał piekł w samochodzie?bo poinformował o swoim ślubie?
          • azile.oli Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:25
            Świeżo zaręczony chłopak poinformował jadącego do niego przyjaciela o tym wydarzeniu.
            Dziewczyna tego przyjaciela to usłyszała i zrobiła mu awanturę w samochodzie, zanim zajechali na miejsce.
        • sowa.szara Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:23
          azile.oli napisała:

          > Nie, nie wymyśliłam tej sceny z kawą.

          To jeszcze raz, żeby wszyscy zrozumieli: chcesz nam powiedzieć, że panna patrząc ci w oczy (darujmy sobie już tę trzecią osobę) leje kawę na dywan, mówi potem "sprzątaj to gó...aro" i przestaje się odzywać. Wasza reakcja: narzeczony sprząta, ty się troszkę boczysz, ale to przecież goście więc sobie dalej gaworzycie, gościcie ich i śniadanko pichcicie. Teraz największy dylemat to czy wypada pisać na jego zaproszeniu "osoba towarzysząca" czy może jednak wypada wpisać "z Anią Kowalską".

          Tak było? big_grin

          Albo wy wszyscy jesteście nienormalni, albo koloryzujesz troszkę..
          • triss_merigold6 Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:28
            Autorka wątku to już chyba takie starsze dzieci ma.
            • sowa.szara Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:34
              triss_merigold6 napisała:

              > Autorka wątku to już chyba takie starsze dzieci ma.

              A więc "Ukryta prawda"?
              • azile.oli Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:38
                Nie , nie ukryta prawda. Jestem współorganizatorką tego wesela.
                • sowa.szara Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 20:38
                  azile.oli napisała:

                  > Nie , nie ukryta prawda. Jestem współorganizatorką tego wesela.

                  Daj tej młodej parze zadecydować samodzielnie, to nie jest Twoja sprawa kto z kim przyjdzie. A już analiza psychologiczna znajomej na tle jej tęsknot za pierścionkiem to już naprawdę przesada. Sama tak właśnie widzisz zaręczyny (w dodatku szybkie zaręczyny, w młodym wieku) - jako osiągnięcie którego cały świat nagle zazdrości kobiecie?
          • azile.oli Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:35
            No, nie do końca tak było. Panna wylała kawę i pojechała chamskim tekstem. Narzeczoną najpierw zatkało, chłopak panny wyciągnął ją z pokoju. W tym czasie narzeczony przepraszał wybrankę za swoich znajomych i wycierał kawę.
            Tamci po jakimś czasie wrócili, ale obie dziewczyny zamilkły. Goście poszli spać, już na początku pokazano im sypialnię.
            Gospodarze w totalnym szoku. Potem faceci jeszcze w nocy rozmawiali (stąd wiadomo o awanturze w samochodzie).
            Śniadanie zrobił narzeczony, goście zjedli, gospodarze - nie. Przyszła panna młoda wyszła z kawą do sąsiedniego pokoju, goście się spakowali i pojechali. Pożegnał się tylko przyjaciel .
            • triss_merigold6 Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 18:37
              Niech młodzi zrobią co uważają, ja bym się pewnie zawzięła i powiedziała, że sobie pani nie życzę na ślubie.
            • nanuk24 Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 19:09
              Dobre, dobre. W historie nie wierze, ale napisze, ze gdybym byla tym narzeczonym, to temu przyjacielowi, ktory zyje z tym totem wlozyla kilka razy glowe do klopa i spuscila wode, zeby mial chwile na zastanowienie sie, z kim on sie zwiazal.

              A jesli chodzi o wesele, to nie, widziec tota bym nie chciala.
              • azile.oli Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 17.11.14, 19:38
                Możesz nie wierzyć, choć historia prawdziwa. Pewnie jakieś zalety ta panna ma, przynajmniej dla swojego faceta.
                Co mi się nie podoba, to fakt, że on usiłuje jakoś bagatelizować te zachowania, zamiast przyjąć rzeczywistość na klatę.
                Nie wiem, jak tam z nimi jest, ale mnie to wygląda tak, że on się do jej jazd przyzwyczaił.
                • agra1 Re: Aahahhaha, teraz doczytałam! 18.11.14, 17:51
                  albo sie boi zerwać, bo wie, jaki dżihad by mu panienka urządzila...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja