Taki problem -ślub i wesele...

    • drinkit po przeczytaniu całego wątku... 17.11.14, 19:42
      i przed, moja odpowiedź jest taka sama - dziewuchy nie powino byc na weselu. Jako panna młoda zawzięłabym się "kij mnie to obchodzi jak to zrobicie" i nie odpuścila. Przecież to jakaś wariatka, a od wariatów nalezy się trzymać z daleka, a nie karmić i poić na własnej imprezie.
    • zwariowana_wariatka Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 19:42
      Zaprosić chyba wypada, niechby nawet z osoba towarzyszącą, ale wziąć na klatę to, ze przyjaciel młodego nie przyjdzie. W końcu powinien przedkładac dobro swojej kobiety wink
    • mala_truskawka Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 19:59
      Jak na moj gust, to Anie (od kawy) i narzeczonego (przyszlej panny mlodej) cos laczylo i to ona sie spodziewala od niego dostac ten pierscionek. To by tlumaczylo, ze po ex dziewczynie posprzatal i jeszcze sniadanko zrobil zamiast w morde dac.
      A co do zaproszenia- ja bym napisala, ze zapraszam Janka Kowalskiego BEZ OSOBY TOWARZYSZACEJ. A co! Taka wredna jestem.
      • triss_merigold6 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 20:02
        Dooobra, nawet jeśli kiedyś tam się bzyknęli, to nie powód do takich scen...
        • kota_marcowa Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 20:06
          A może się bzykają nadal? Wtedy powód jest big_grin
          • triss_merigold6 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 20:08
            No, wtedy tak.
        • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 20:16
          Nie, akurat tych dwojga nic nie łączyło. Ona oczekiwała pierścionka od swojego chłopaka, z którym jest już 6 lat. To jemu robiła awanturę, a nie narzeczonemu innej.
          Na pewno ją wkurzyło, że inna kobieta dostała od swojego faceta pierścionek po kilku miesiącach, a u niej cisza po 6 latach.
          Owszem, posprzątał rozlaną kawę, bo to jego dom. Przecież nie będzie bił wariatki.
          Posprzątać powinien jednak chyba w tym wypadku albo ten jego przyjaciel, albo tamta panna, nakłoniona do tego przez swojego faceta. Bo to on ją tam przywiózł.
          Tam była trochę inna sytuacja - przyszły pan młody spotykał się niezobowiązująco z koleżanką owej Ani. Jako, że nie byli parą, po prostu razem gdzieś wyszli, to owa Ania po prostu czuła się bardziej komfortowo, bo miała faceta na stałe. Wiedziała, że nie ma opcji, aby ta koleżanka dostała pierścionek przed nią.
          A tu niedoszły facet koleżanki nagle poznaje dziewczynę i krótko po tym jej się oświadcza.
          No i foch. Kryzysowa narzeczona.
          • nanuk24 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 20:27
            Akurat sie nie dziwie, ze on nie pali sie do oswiadczenia sie jej.Widac, ze slepy nie jest, choc glupi.
            • a1ma Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 23:44
              Moze nalezy mu pewne rzeczy uzmysłowić? Niech ucieka, póki czas, zanim panna poczuje sie na tyle pokrzywdzona, ze wrobienie go w dziecko bedzie w jej oczach po prostu koniecznością.
          • kota_marcowa Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 20:36
            Jeżeli ta sytuacja z kawą jest prawdziwa i nie wyolbrzymiona, to ja nie wierzę, no nie wierzę, że chodziło tylko o pierścionek obcej pary i nie ma drugiego dna.
            Chyba, że laska leczy się psychiatrycznie.

            Tak czy siak, nie chciałabym jej na oczy widzieć, nie miałaby wstępu ani do mojego domu, ani na moje wesele, a po scenie z kawą wyleciałaby na zbity pysk, choćby to był środek nocy i zadupie.
          • snakelilith Pewna? 17.11.14, 21:06
            azile.oli napisała:

            > Nie, akurat tych dwojga nic nie łączyło. Ona oczekiwała pierścionka od swojego
            > chłopaka, z którym jest już 6 lat. To jemu robiła awanturę, a nie narzeczonemu
            > innej.
            > Na pewno ją wkurzyło, że inna kobieta dostała od swojego faceta pierścionek po
            > kilku miesiącach, a u niej cisza po 6 latach.

            A skąd ta pewność? I czego tu w ogóle zazdrościć? Ja to bym raczej trochę się obawiała, czy tak szybko zalegalizowany związek młodej dziewczyny ze starszym o dobre kilka lat mężczyzną ma w ogóle szanse na dłuższe przetrwanie. Dlaczego nie dopuszczasz zupełnie innego scenariusza? Na przykład takiego, że ten niby taki sympatyczny pantoflarz, przyjaciel pana młodego, to w rzeczywistość jest wielką świnią i wywinął dziewczynie tego dnia akurat jakiś numer? Pragnąc się na nim zemścić wybrała pierwszą lepszą okazję i przyszła panna młoda stała się przypadkową ofiarą. I jak tu widzę raczej kompleksy młodej dziewczyny, której jedynym osiągnięciem jest szybki zaręczynowy pierścionek i martwi, czy ma wystarczająco ognia, by utrzymać przy sobie faceta na dłużej. Bo ta Ania jest może rąbnięta, niewychowana i niepasująca do poukładanego świata zaobrączkowanych, ale jakoś przez te ostatnie 6 lata nie była sama. Tym musi się ta świeżo upieczona zaręczona najpierw wykazać.
            • azile.oli Re: Pewna? 17.11.14, 23:39
              E, tam. To że dziewczyna młoda i spora różnica wieku to tradycja w naszej rodzinie.
              Pannie młodej do głowy by zazdrość o pierścionek nie przyszła, gdyby ten przyjaciel nie opowiedział tego narzeczonemu. Faktycznie, mogli się o coś innego pokłócić, ale wtedy czemu nerwy na widzianą pierwszy raz dziewczynę?
              Zresztą , przyszły pan mlody mówił, że kolega od czasu do czasu wysłuchuje pretensji o brak chęci do legalizacji związku.
              • snakelilith Re: Pewna? 18.11.14, 00:34
                azile.oli napisała:

                > Zresztą , przyszły pan mlody mówił, że kolega od czasu do czasu wysłuchuje pre
                > tensji o brak chęci do legalizacji związku.

                A to skąd niby wiesz? Bo pan młody coś takiego powiedział narzeczonej? Za długo żyję na tym świecie, by wierzyć w męską szczerość wobec kumpla, a tym bardziej wobec kobiety, w której jest się zakochanym, przecież tacy mówią tylko to, co kobieta chce usłyszeć.
                Nie mówię, że moja wersja jest prawdziwa. Jest tylko równie prawdopodobna. Przesądzanie z góry, że chodzi na pewno o pierścionek, to interpretacja z twojego punktu widzenia specjalnej sytuacji. Sama napisałaś, że istnieje u was nieco konserwatywna tradycja szybkiego wychodzenia za mąż za starszego partnera. Dla mnie nie do pomyślenia. Ja wyszłam za mąż bardzo późno i to za młodszego partnera. W chwili, kiedy nasz związek dojrzał do małżeństwa, czyli po 9cio- letnim związku. I nie był to dla mnie mój pierwszy ze wspólnymi planami na przyszłość. Nie każdej kobiecie zależy więc na szybkim zamążpójściu. Na oświadczyny też nie czekałam, bo uważam to za anachronizm z ubiegłej epoki, o małżeństwie podejmuje się moim zdaniem decyzję wspólnie, a nie czeka cierpliwie na pierścionek jak nieodebrana z poczty paczka.
                A że nerwy puściły jej akurat tego wieczoru? Nie wiesz, o co im poszło w samochodzie, mogli pokłócić się nawet o to, że ona na to spotkanie nie miała najmniejszej ochoty i zostały jej pokrzyżowane zupełnie inne, jej zdaniem ciekawsze plany. Postanowiła więc narobić mu obciachu i całkiem dobrze jej się udało. Nie usprawiedliwiam tego typu zachowania, ale jej motywy mogą być całkiem inne od tych pokazanych w tym wątku jako oczywiste. Panna młoda może być w tym wszystkim znacznie mniej ważna, niż sobie wyobraża. Pewnie jest tylko zła, że nie potrafiła asertywnie zareagować, kiedy powinna. Dziwna jest też rola facetów w tej grandzie. Oboje znali tą arogancką Anię dłużej i żaden nie stanął na wysokości zadania i nie utarł jej nosa? Możliwe więc, że sytuacja była o wiele mniej dramatyczna niż tu ją teraz przedstawiasz i panna młoda coś sobie konfabuluje.
                A co zapraszania na wesele, to nie rozumiem, o co biega. Wielka spina z powodu jakiejś tam laski? Wesele z zapraszaniem rodziny i przyjaciół z ogonami, to z założenia ryzykowna impreza z potencjalnie całą masą nielubianych gości i możliwością jakiejś wtopy, jedna osoba więcej lub mniej nie robi różnicy. Nigdy nie będziesz miała pełnej kontroli nad tym, czy jakiś idiota, czy idiotka się nie spiją i nie zakłócą ci idylli. Lepiej przygotować się nawet na najgorsze i włączyć na modus humorystyczny, zaoszczędzi się sobie i pannie młodej rozczarowań.
                • azile.oli Re: Pewna? 18.11.14, 11:19
                  Szczerze mówiąc, to jakie ma znaczenie dla tej narzeczonej powód, za przyczyną którego tamta dziewczyna się chamsko zachowała? I czemu narzeczony miał zmyślać? Równie dobrze mógł powiedzieć, że tamta pokłóciła się z jego przyjacielem i tyle.
                  Nie twierdzę, że tamtej dziewczynie musi zależeć na szybkim zamążpójściu, ale akurat ten narzeczony opowiadał jeszcze przed tym spotkaniem, że tamci się często kłócą, bo ten przyjaciel nie dąży do stabilizacji, a pannie to przeszkadza.
                  Tak, czy siak, niezależnie od przyczyny nie należy obrażać chamsko nikogo bez przyczyny.
                  • memphis90 Re: Pewna? 18.11.14, 17:41
                    Rany boskie, no litości!
                    > akurat ten narzeczony opowiadał jeszcze przed tym spotkaniem, że tamci się częs
                    > to kłócą, bo ten przyjaciel nie dąży do stabilizacji,
                    Naprawdę tam u Was opowiada się komu popadnie o problemach w związku i kłótniach jakiegoś zupełnie obcego przyjaciela narzeczonego przyszłej panny młodej??? Przyjaciel zwierza się narzeczonemu ->narzeczony opowiada o tym narzeczonej-> ta spieszy donieść o sprawie swoim członkom rodziny-> członkowie rodziny rozpisują się na forum o szczegółach tego głuchego telefonu...
                    • azile.oli Re: Pewna? 18.11.14, 18:19
                      Nie, nie głuchy telefon, tak sobie w grupie rozmawialiśmy o facecie .
          • memphis90 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:33
            > Nie, akurat tych dwojga nic nie łączyło. Ona oczekiwała pierścionka od swojego
            > chłopaka, z którym jest już 6 lat. To jemu robiła awanturę, a nie narzeczonemu
            > innej.
            Jak na osobą, która pomaga zorganizować wesele zdumiewająco dużo wiesz w temacie: kto kogo bzykał w przeszłości i aktualnie, kto od kogo oczekiwał pierścionka i jakie słowa padły w samochodzie zupełnie obcej Ci osoby...
            • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:35
              Oj, wiem sporo. Mam bardzo gadatliwego przyszłego zięcia.
              • memphis90 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:42
                To raczej źle świadczy o przyszłym zięciu, że opowiada komu popadnie o zwierzeniach swojego najbliższego przyjaciela.
    • ashraf Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 20:29
      Ja uważam, że zaprasza się tylko tych, których naprawdę chce się na weselu widzieć. Więc przyjaciela, ale bez chamskiej połowy.
    • lauren6 Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 20:50
      Byłam w podobnej sytuacji i bliski kolega męża nie został zaproszony na wesele. Ale dla nas to było oczywiste, że nic na siłę i dobre samopoczucie panny młodej jest ważniejsze od kolegów i ich panien. Dziewczynie z wątki współczuję narzeczonego, który jest zwykłą d... wołową i nie potrafi się zachować jak facet.

      Wątek śmieszny. Już widzę te wszystkie ematki, które tu się wypowiedziały, jak tolerują jakąś hejterkę na własnym weselu big_grin
      • sowa.szara Re: Taki problem -ślub i wesele... 17.11.14, 20:53
        lauren6 napisała:

        > Ale dla nas to było oczywiste, że nic na siłę i dobre samopoczucie panny młode
        > j jest ważniejsze od kolegów i ich panien.

        cudne big_grin
        • szalona-matematyczka Pobicie sie sztachetami na weselu to na wsi 17.11.14, 23:11
          Pobicie sie sztachetami na weselu to na wsi czesto glowny punkt weseliska: i zabawa jest i jest co wspominac po latach. Tylko nie zapomnijcie wziac kamer lub ostatecznie smartfonow by nakrecic te sceny. Ja bym panne zaprosila, bo przynajmniej bym miala jakas rozrywke na weselu. A tak to tylko zarcie, picie, nudne ciotki, pijani wujkowie i glupiutkie piosenki.
    • kol.3 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 07:14
      Jeśli chłopak dziewczyny wie, że jest taki problem, to namawia dziewczynę aby przeprosila pannę młodą za swoje zachowanie i dalej para zostaje zaproszona wspólnie.
      Niezaproszenie pary nie rozwiąże sytuacji ponieważ kolega nadal pozostanie najbliższym kolegą pana młodego i problem będzie się ciągnął po ślubie takoż. Sprawa jest dość prosta do rozwiązania, wymaga tylko dobrych chęci.
    • memphis90 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 16:40
      Zapraszać. W rodzinie i wśród przyjacioł zdarza się, że kogoś tam się nie lubi - ale wykluczać nie wypada. Szczegónie, że jedno nieudane spotkanie to nie jakaś tragedia, a skoro to partnerka najbliższego przyjaciela, to pewnie nie jest to ostatnie spotkanie.
    • madzioreck Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 16:54
      Po przeczytaniu wątku ja powiem tak - taka psycholka nie tylko nie byłaby obecna na moim ślubie i weselu, ale nigdy więcej nie chciałabym oglądać takiej na oczy. Co więcej - odnośnie do tego spotkania - gdyby ktokolwiek mnie tak potraktował, w moim domu lub tam, gdzie pełnie funkcję gospodarza, wyleciałby za drzwi na kopach. Dziewczyna ciapa, choć miała prawo być w szoku, ale panowie obydwaj c...y totalne.
      Nie za bardzo rozumiem co ma do rzeczy w takiej konkretnie sytuacji fakt, że panowie się lubią - ani narzeczony się nie zachował jak należało, ani tym bardziej przyjaciel narzeczonego. Sytuacja z kosmosu jakaś po prostu, gdyby nie znany nick pomyślałabym, że to trolling.
      Nie zaprosiłabym, albo otwartym tekstem uprzedziłabym, że Ciebie, kolego, zapraszamy, ale bez wariatki. Przyjaciel jak chce, niech się obraża, jeśli jest ślepy/głupi/uodporniony na buractwo tudzież psychiczne niezrównoważenie swojej kobiety. I jeśli przedkłada taką chamską dziunię nad przyjaciół, taki lajf, czasem trzeba wybrać.

      A asertywnym do bólu i o bele guano robiącym dżihad ematkom dziwię się ogromnie. Takie wyszczekane, a tu sto porad z serii, że jak przedszkolaki, że nie ma co robić fochów, bo się będzie trzeba w przyszłości spotykać (wtf, a niby czemu?), i w ogóle bez przesady suspicious
      ja rozumiem, że mogę nie przepadać za drugą połówką kogoś, kogo chcę zaprosić, tak, jak ja i kobieta mojego przyjaciela nie przepadamy za sobą, ale na wesele normalnie zaprosiliśmy oboje, nikt nikomu afrontów nie czynił. Natomiast od momentu, kiedy mnie afront ze strony kobiety przyjaciela spotkał, stosunki poluźniły się bardzo, niestety z obojgiem, ale ja się obrażać nie pozwolę. A to nie było nawet w 10% nic takiego, jak opisane brewerie...
      • iwoniaw Racja 18.11.14, 17:10
        Zanim autorka wątku przedstawiła szczegóły, optowałam za zaproszeniem przyjaciela z osobą towarzyszącą i pozostawienie jemu martwienia się o to, czy panna, z która przyjdzie, nie narobi _jemu_ obciachu. Natomiast po przeczytaniu, o co chodziło konkretnie, przychylam się do opinii, iż przyjaciela należy zaprosić samego, wyraźnie mu komunikując, że wariatka-chamka nie ma wstępu. Jeśli nie chce sam, może nie przychodzić, kumpel może mu nawet nie mieć za złe.
      • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:15
        Abstrahując już od ślubu, to absolutnie nie widzę powodu, aby obie pary miały się spotykać w przyszłości w pełnym składzie.
        Owszem, zapewne przyjaźń nieco ucierpi, ale po prostu każdy z panów postawi na swoją partnerkę i tyle.
        Ten przyjaciel chciałby wrócić do opcji ''nic się nie stało'', nie wiem, może on się do jazd panny przyzwyczaił. No, niestety, tak jak było, już nie będzie, ma jasno powiedziane, że mogą się spotkać w trójkę. Mogliby też panowie spotkać się sami na neutralnym gruncie, ale pan zaręczony nie chce.
        Może być i tak, że się w najbliższym czasie wogóle nie spotkają, bo jak tamten się przyzna pannie, że idzie bez niej, to ona zrobi mu aferę.
        Czyli nie będzie okazji dać mu zaproszenia.
        • madzioreck Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:22
          > Ten przyjaciel chciałby wrócić do opcji ''nic się nie stało'', nie wiem, może
          > on się do jazd panny przyzwyczaił. No, niestety, tak jak było, już nie będzie,
          > ma jasno powiedziane, że mogą się spotkać w trójkę. Mogliby też panowie spotkać
          > się sami na neutralnym gruncie, ale pan zaręczony nie chce.

          A czemu pan zaręczony woli spotykać się z przyjacielem i harpią, zamiast tylko z przyjacielem? surprised Ja cię kręcę, on też jakiś dziwny uncertain
          • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:37
            Nie, nie, pan narzeczony chce się spotkać z przyjacielem w towarzystwie swojej narzeczonej.
            Do niego się nie wybiera, ze względu na tę pannę właśnie, bo jeśli ktoś ma być izolowany, to ona.
            Jakby tak olewał narzeczoną, to marne miałby szanse na zostanie mężem.
            • madzioreck Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:39
              A, OK, kumam. Zagmatwane to wszystko wink
      • memphis90 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 17:48
        > A asertywnym do bólu i o bele guano robiącym dżihad ematkom dziwię się ogromnie
        Po prostu ematka nie wierzy, a sprawę uważa za wyolbrzymioną big_grin Swoją drogą widzę czasem jak okoliczności ewoluują podczas opowiadania ich przez np. moją mamę - tam też pewnie słowa "dziękuję, nie lubię golonki" szybko stałyby się zwrotem "nie będę jeść tego paskudztwa", a przypadkowe wylanie kawy zostaloby opisane jako "celowo się potknęła". Ja swojej wielokrotnie zwracałam uwagę: "hej, ale to przecież nie tak było!".

        bo się będzie trzeba w przyszłości spotykać (wtf, a niby czemu?)
        > , i w ogóle bez przesady suspicious
        Założyłam optymistycznie, że para młoda nie ma tylko tego jednego przyjaciela, tylko spotykają się czasem w jakimś większym gronie- wszyscy. Do tej pory nie było ani słowa o tym, że zołza z przyjacielem zostali lata tamu wykluczeni z towarzystwa i tylko para narzeczonych szlachetnie wybawia ich z nudy i samotności...
        • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 18:55
          He, he, moja mama też lubi upiększać. Ale ja nie upiększam tu nic, a do mnie dotarło bezpośrednio od córki i jej przyszłego męża. Byli zgodni w zeznaniach, że tak powiem.
          Owszem, para młoda ma innych znajomych i z nimi się spotyka. Tamta para też ma pewnie innych znajomych.
          • marina2 Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 19:15
            nadal przeraza mnie,że 30 letni facet nie wie jak sie ma zachować . rozkminia konfiguracje zaproszenia ,cuduje czy i jak sie spotkać z przyjacielem.ile czasu minęło od akcji kawa na dywanie?
            • azile.oli Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 19:26
              Nie, młodzi rozkminiają wspólnie czy go zaprosić w obliczu faktu, że on już czuje się zaproszony.
              Kwestii spotykania się raczej nie rozkminia - jak cała trójka będzie miała czas, to się spotkają.
              Czy otrzyma zaproszenie - to się okaże, jak zadecydują.
              • kota_marcowa Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 19:52
                Dziwne, że rozkminiają, jak dla mnie nic do rozkminiania by tu nie było.

                A jak panna młoda ma wątpliwości, to niech pomyśli jak się poczuje, jak wariatka zrobi scenę przy wszystkich gościach weselnych, np zwyzywa młodą, powie przykre, niekoniecznie prawdziwe rzeczy.
                Że zepsuje wesele, humor, i da powód do plotek. To jest dzień najważniejszy dla młodych, ich samopoczucie jest najważniejsze, takich odpadów się nie zaprasza.
                • kota_marcowa Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 19:55
                  I w ogóle, co to znaczy, że laska jest normalna, tylko ma takie odpały. Ktoś, kto tak się zachowuje, jak ostatni świr, na dodatek wobec nowo poznanej osoby, która nic mu nie zrobiła, nie jest normalny.

                  Nawet jak puka pana młodego, to akcja z kawą i gó...arą jest chora.
    • asia_i_p Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 19:13
      Trochę zależy od rozmiarów wesela. Jak więcej niż 20 osób, to nawet z tą dziewczyną nie będzie musiała rozmawiać, jak bardzo kameralna impreza, to rzeczywiście jest problem.
      • wilowka Re: Taki problem -ślub i wesele... 18.11.14, 21:34
        przecież jeśli naprawdę wylała celowo kawę z takim tekstem - co jej szkodzi ciepnąć butem w tort? Albo chlupnąć kawą na kieckę? Albo uwalić się i zarzygać parkiet?

        Potencjalnego zagrożenia nie zapraszałabym. Kolegę może pan młody zaprosić - z zastrzeżeniem, ze sory, ze względu na swój popis - panna wstępu nie ma. Najwyżej się obrazi. Dziewczyna, to nie chore dziecko, które takie jest i już - wybrał ją, to i niech się liczy z konsekwencjami towarzyskimi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja