rosapulchra-0
27.11.14, 22:53
Ma 47 lat, czworo dzieci, dotychczas nie pracowała - zajmowała się domem, i dziećmi. Mąż - despota. To chyba za mało powiedziane. Dręczy tę kobietę psychicznie. Że nierób, że musi ją utrzymywać, że do niczego się nie nadaje. Dom jest lepiej utrzymany niż perfekcyjne pani domu. Zawsze obiad z dwóch dań, zawsze czysto, wręcz sterylnie, dzieci zadbane tak, że klękajcie narody!.. i ona.. - normalna kobieta, z nadwagą, ale utrzymana bardzo w porządku. Przedwczoraj zawiozłam ją do jednej firmy na interview, pracę dostała od razu. Wróciła do domu, pochwaliła się mężowi (jestem świadkiem) ze swojego sukcesu, a ten od razu zażądał od niej oddawania całej wypłaty. Mało tego, on nadal chce dwudaniowego obiadu i dokładnie takiego samego zajęcia się domem jak dotychczas.
I wiecie co ona mi powiedziała? Że zrobi dokładnie tak, jak jej mąż tego żąda.
Wymiękłam.
Trzy dni przed tym interview była zapewniała mnie, że jak dostanie tę pracę, to od niego odejdzie.