Na jej miejscu wierzyłybyście mu?

02.12.14, 09:49
Sytuacja z wczoraj, zhodzi o mego szwagra i jego nową sympatię. Znajomość kilkotygudniowa. W ten weekend wycjechali on, ona i paru ich znajomych, po powrocie szwagier postanowił odwiedzić nas, w tym jego ukochaną chrześniaczkę (moją córkę). Mała ucieszona, że go widzi, zaczęła wariować. Zaczęli sie bawić na całego. Międzyczasie dzoni do niego telefon. Szwagier uwija się między rozmową a zabawą z córką, która nie daje mu spokoju. No to do akcji wkraczam ja i zaczynam krzyczeć, że ma się uspokoić, bo jak nie to pogonię to z salonu (ulubione miejsce zabaw) do sypialni. I w tej chwili słyszę z telefonu " co to za kobieta? Gdzie ty jesteś?" Szwagier tłumaczy, że jest u chrześniaczki, a "ta kobieta" to jej mama, żona brata, ale coś szybko kończy rozmowę. Co dalej nie wiem.
No i kochane mateczki pytanko dla was, czy wy na miejscu tej nowej sympatii uwierzyłybyście facetowi po 30, którego znacie kilka tygodni i widzicie się głównie weekendowo (różne miasta zamieszkania), że "ta kobieta to tylko żona brata", czy jednak miałybyście podejrzenia?
    • jdylag75 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 10:00
      Pewnie ze uwierzyłabym, należy brać pod uwagę, ze facet z którym się spotykam ma jakąś rodzinę.
    • triss_merigold6 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 10:02
      Dlaczego nie? Chyba panna nie zakłada, że facet jest samotnym sierotą, tylko że może mieć rodzinę, a w tej rodzinie są również kobiety i dzieci.
      • zurekgirl Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 10:04
        Zazwyczaj mozna wyczuc, czy ktos tlumaczy sie krotko, wezlowato i z sensem, czy tez zaczyna sie mieszac w zeznaniach. Uwierzylabym w tym przypadku. Chyba, ze facet sprawia wrazenie na tyle glupiego, zeby bedac u zony odbierac telefon od kochanki.
      • 3-mamuska Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 10:07
        Tak uwierzyłabym , przeciez chyba słyszała ze to nie czule słówka.
        Z drugiej strony byłaby ostrożna dopóki nie poznam brata i jego rodziny.
        Równie dobrze mize byc to jego dziecko i matka a była partnerka.
      • arista80 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 10:09
        Nie znam tej panny, ale myślę, że o ile rozumna i nie jakaś bluszczowata to powinna sobie zdawać z tego sprawę. Po prostu zdzwił mnie ten nagły krzyk "Co to za kobieta, gdzie jesteś" no i nagłe zakończenie rozmowy. I tak się potem zastanawiałam, co ja bym zrobiła, czy bym tak po prostu uwierzyła, czy jednak miałabym wątpliwości. W sumie nie pierwszy raz zdarza się, że faceci jednak wymyślają żeby przykryć to, że mają rodziny.
        • klamkas Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 10:12
          Ale sama pomyśl, jakim idiotą trzeba być, żeby na oczach żony i córki odbierać telefon od kochanki i jeszcze jej się tłumaczyć? A niby jak zareagowałaby ta żona na tekst "jestem u chrześniaczki?". Jeśli dziewczyna nie jest kompletną kretynką, to albo ty dokonałaś nadinterpretacji ich szybkiego pożegnania, albo ona ma problem z myśleniem i zazdrością.
          • arista80 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 10:19
            Dziewczyny nie znam, więc nie wiem jak to jest, natomiast może masz rację co do nadinterpretacji szybkiego zakończenia ich rozmowy, ale po prostu skończyła się jakoś tak nagle i ten wcześniejszy krzyk "co to za kobieta". Równie dobrze mogła się spytać normalnie "a gdzie jesteś" a tutaj był normalnie krzyk bo usłyszałam aż ja i to wyraźnie.
      • wielkanocnaniespodzianka Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 10:16
        uwierzyłabym.
        natomiast na miejscy szwagra uważnie przyjrzałabym się czy aby nie za mocno owa kobieta go sprawdza i pilnuje. potem się okaże, że będzie miał awanturę, że po pracy zajechał coś załatwić lub nie puści go do pubu na piwo.
        wśród znajomych mamy taką jedną parę: on ma pozwolenie na wyjście z kumplami co najwyżej raz na 2 m-ce, a jeśli już wyjdzie - jest sprawdzany przez żonę telefonicznie co 40 min i zdaje relacje: z kim jest, ile osób jest; może być na takim spotkaniu góra półtorej-dwie godziny.
        • triss_merigold6 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 10:19
          Dokładnie. Laska, ktora zaczyna robić jakąś awanturę przez telefon facetowi, z którym spotyka się bardzo krótko, nadaje się do odstrzału.
          • lady-z-gaga Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 12:01
            Zrobiła awanturę czy spytała?
            Fakt, nie powinna pytac, bo kulturalny człowiek sam tłumaczy rozmowcy (kimkolwiek by on nie był) dlaczego w tle slychac wrzaski i dlaczego nie może skupic się na rozmowie. Tutaj tego zabrakło.
            • triss_merigold6 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 12:12
              Patrz, a ja nie tłumaczę. Jeśli ktoś do mnie dzwoni w czasie kiedy jestem w domu, to regularnie w tle słychać dziecięce jęki, bajkę, odgłosy bitwy, a często też wrzaski. I nie skupiam się na jednej rozmowie tylko prowadzę dialogi równoległe tj. z dzwoniącym i odpowiadając na roszczenia typu gdzie jest mała lala, chcę wafelka ale nie tego, a Marcin na przerwie powiedział itd.
          • brak.polskich.liter Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 12:13
            Sie podpisze.
            Kilka tygodni to b. luzna znajomosc, jakiekolwiek weszenie, sprawdzanie, dopytywania, etc na tym etapie powinny odpalic program "swir alert".
    • dziennik-niecodziennik Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 10:20
      na wszelki wypadek następnum razem krzycz do córki zeby dała WUJKOWI spokój big_grin
    • lafiorka2 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 11:43
      ja nie wiem...jakieś dziwne macie tutaj te kontakty i znajomości.
      Same pytanie typu"wierzyć nie wierzyć"???
      o co kaman?
    • lady-z-gaga Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 11:52
      Szwagier uwija się między rozmową a zabaw
      > ą z córką, która nie daje mu spokoju

      Przede wszystkim moj zachwyt takim panem nieco by ostygł, bo dla mnie jego zachowanie to buractwo. Albo mówi się "nie mogę teraz spokojnie rozmawiać, bo siostrzenica nie da e mi spokoju, bo jestem u rodziny z na obiedzie, bo cośtam cośtam, cokolwiek, przepraszam.
      Albo przerywa się zabawę i wychodzi do drugiego pomieszczenia spokojnie odebrać telefon.
      Robienie dwoch rzeczy naraz to lekceważenie rozmówcy. Tak, wiem, matka małych dzieci musi czasem w ten sposob postępowac, ale nie facet wobec nowo poznanej babki, o ile mu na niej zależy.
    • premeda Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 11:54
      Tak szczerze to nie bardzo bym uwierzyła owszem po chwili pewnie bym zastanowiła się, że pewnie przy żonie to by gość telefonu nie odbierał ale znowu nie wpuściłabym szwagra do sypialni. Ale pamiętam jak na początku związku stresowałam się każdą kobietą w otoczeniu mojego chłopa.
    • brak.polskich.liter Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 12:19
      Uwierzylabym.
      Spedzanie czesci weekendu z rodzina wydaje mi sie dosc czesto spotykane. W sklad rodzin zazwyczaj wchodza rodzenstwo, mezowie/zony tychze, jakies dzieci. Nic w tym nietypowego.

      Tyle, ze do glowy by mi nie przyszlo dopytywac sie, gdzie aktualnie jest i co robi facet, z ktorym niezobowiazujaco randkuje od paru tygodni i wlasnie wrocilismy ze wspolnego wyjazdu weekendowego.
    • joanna29 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 12:20
      Mysle, ze w tych okolicznosciach moglo by z telefonu pasc pytanie "coz to za halasy" a odpowiedz powinna byc " bawie sie z Zosia, aaa prezent sie bardzo podobal". Moze dziewczyna ma juz podstawy do niepokoju.
      • arista80 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 12:30
        Obiektywnie to raczej nie ma powodów do niepokoju, gdyż szwagier nie jest typem bawidamka. Zresztą wieczory bardzo często spędza u nas oglądając mecze lub bawiąc się z chrześniaczką (o tutaj bym się obawiała konkurencji, bo on jest zakochany w naszej córce, wlazła mu już nieźle na głowęsmile)
        • mozambique Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 13:55
          resztą wieczory bardzo często spędza u nas oglądając mecze lub bawiąc się z chrześniaczką (o "

          kazdy normlany dojrzaly seksualnie facet wieczory zwykle woli spędzac ze swoja kobietą ( taka natura ) a nie z cudzym dzieckiem
          ten szwagier raczej podejrzany jest wink
          • triss_merigold6 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:03
            Po kilku tygodniach znajomości to trudno pannę traktować jak swoją kobietę, bez przesady.
            • mozambique Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:07
              skoro razem wyjezdzaja na łikend jako para to jak ich traktowac ? jak znajomych z pociągu ?
              • triss_merigold6 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:28
                To po wspólnym weekendzie powstają jakieś zobowiązania?
                • mozambique Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:32
                  wg mnie - nawet po jednorazowym wspolnym bzykaniu ludzie jzu nie są dla siebei calkeim obcy , ze względu na mozlwie różnorakei konsekwencje

                  oczywisciwe wyłączając męskei i damskie prostytutki ofkors

                  bo ze pan szawgier i jego sympatia pojechali na łikend i spali w osobnych łóżkach , to pzrepraszam bardzo - ale nie wierzę
                  • triss_merigold6 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:45
                    No obcy nie są, ale bez przesady z tą znajomością. Jeden weekend nie zobowiązuje do kolejnego.
                    • mozambique Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 15:16
                      owszem
                      ale do ewentualnych pytań " czy pan mię bzykający jest "awętualnie" zonaty lub dzieciaty " juz jak najbardziej

                      przynajmniej wg mię smile
          • arista80 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:10
            Przeczytałaś wcześniej co napisałm? Oni mieszkają w dwóch różnych miastach więc nie mogą widywac się codziennie. Widują się co weekend, czasem jest to weekend przedłużony do wtorku. A jak już przychodzi do nas i mała do niego skacze, to czemu ma się z nią nie pobawić?
            Zanim zaczniesz rzucać jakimiś oskarżeniami, to pomyśl napierw.
            • mozambique Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:13
              jakimi niby oskarzeniami ?


              znam zycie i wiem ze statystyczny facet po 30tce woli rózne miłe czynnosci ze swoją sympatią niz bawienie cudzych dzieci , chocby najfajnieszych

              a jesli to zwiazek na odleglosc - to oczywiste laska ma wszelkie podstawy do wątpliwości = facet nie tylko moze miec "kawalerskie" dziecko na przychodne jak i calkiem ślubną żonę i dziecko na stałe
              mało to takich cwaniaczków? nie znacie takich ?
              • mozambique Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:20
                no i GDZIE wczensiej napisalas ze mieszkają w róznych miastach?
                • arista80 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:26
                  W pierwszym poście: "różne miasta zamieszkania".
                  Odnosząc się do twego ostatniego fragmentu o to właśnie mi chodziło.
        • lady-z-gaga Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:47
          >Zresztą wieczory bardzo często spędza u nas oglądając mecze lub bawiąc się z chrześniaczką (o tutaj bym się obawiała konkurencji, bo on jest zakochany w naszej córce, wlazła mu już nieźle na głowęsmile)
          Widać, że albo z powodu córki, albo z innych powodów, nadmiernie troszczysz się o szwagra. O to, zeby zła kobieta go nie omotała, co na pewno zazdrośnicą będzie. wink
          to musi byc duży problem dla Ciebie, skoro az wątek zakładasz... a z tego wątku bije satysfakcja, że obudziłas zazdrość w sympatii szwagra...
          • arista80 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 15:04
            Dla mnie to żaden problem, może się spotykać z kim chce i kiedy chce (zresztą tak robi i mi nic do tego). Nie gadam z nim dużo, jak przychodzi to, aby obejrzeć mecz i przy okazji pobawi się tyle. Ja zwykle wtedy jestem w innym pokoju.
            A ta przytyczka co do niepokojów i zazdrości, to był żart. Szwagier nie jest typem chodzącym na panienki, i jeśli jest już o kogo być zazdrosnym to o moją czterolatkę. O to mi chodziło.
    • jola-kotka Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 13:38
      Jakie podejrzenia? Laska jeśli strzeliła focha to ma jakiś problem ze sobą. A Ty powinnas wiedzieć,że jak ktoś obok rozmawia przez tel.to się nie drze ryja.
    • joaaa83 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 13:55
      Uwierzyłabym. A tak poza tym, to nie wypada krzyczeć, kiedy ktoś obok rozmawia przez telefon.

      Mój szwagier miał podobną sytuację, tylko że dziewczynę znał słabo, a rzecz dotyczyła zdjęcia z chrztu mojej córki, na którym są tylko we dwoje. Ja bym od razu pomyślała, że to chrzestny (bo tak jest w istocie) i on zapytany to właśnie odpowiedział. Panna niby żartem powiedziała, że pewne jego, żeby już nie ściemniał itp.. Wiem, że mój szwagier się trochę obruszył i powiedział jej, że do własnego dziecka by się na pewno przyznał i że chyba sobie za dużo wyobraża.
    • jak_matrioszka Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:42
      Uwierzylabym, ale z polubieniem Cie mialabym problemy.
      • arista80 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 15:12
        A to dlaczego? Bo lubi przychodzić do mnie (do nas) pobawić się z moją córką? Mnie kompletnie nie interesują jego znajomości. Z tą panną spotyka się od paru tygodni i nigdy ani razu nie dociekałam kto to, skąd jest, co robi itd....Wiem, że jeździ do niej i tyle. Wczoraj nawet nie wiedziałam, że to ona dzwoniła, a na małą wrzasnełam, bo właśnie przeszkadzała mu rozmawiać. Jeżeli ona czy inna dziewczyna miałyby mieć problem tylko dlatego, że śmiem być żoną jegi brata, to one mają kłopot a nie ja.
        • jak_matrioszka Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 04.12.14, 10:22
          To ze moj chlopak chodzi do szwagrostwa i bawi sie z ich dzieckiem, to nie problem.
          To ze szwagierka wrzeszczy na wlasne dziecko, zamiast je po prostu zabrac i powiedziec po cichu (tak zebym ja tego nie slyszala) "chodz na chwile na bok, bo wujek przez telefon rozmawia i teraz nie powinno sie mu przeszkadzac" - to jest problem.
          To ze szwagier z panna sie spotyka od kilku tygodni, a Ty nie raczylas sie nawet minimalnie zainteresowac, to w sumie tez jest problem, nie tyle panny co szwagra. Bo co innego jest byc wscibskim i wypytywac w jakiej pozycji to robia, a co innego byc zyczliwym i wykazac zainteresowanie zyciem kogos z rodziny.
          "Jeżeli ona czy inna dziewczyna miałyby mieć problem tylko dlatego, że śmiem być żoną jego brata, to one mają kłopot a nie ja." - takie nastawienie to tez jest problem. No sama powiedz, jak Cie przy takim nastawieniu polubic??? Przeciez Ty z gory zakladasz, ze bedzie zle albo i gorzej.

          Inna sprawa, ze bedac na Twoim miejscu mialabym problem z polubieniem panny, jezeli jej pytanie zacytowalas doslownie.
          • arista80 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 04.12.14, 10:38
            Ja nic nie zakładam, bo po prostu życie uczuciowe mojego szwagra jest mi obojętne. I jeśli mu się ułoży z tą panna to super dla niego. Dla mnie nic nie zmienia. A nie gadam z nim o jego znajomosciach, bo to nie jest moja przyjaciółka, osoba z którą byłabym bardzo blisko uczuciowo. To facet, on jak przychodzi to gada głównie o piłce lub polityce, Sam też nie chwali się zbytnio znajomością, więc co ja będę go za język ciągać.
    • nutka07 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 14:58
      A jak tam Twoj stosunek do szwagra?
      • arista80 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 02.12.14, 15:06
        Pisałam wyżej. Bardzo poztywno -neutralny, tzn. jest osobą bardz pomocną, ale nie gadam z nim dużo, nie mamy jakiś wspólnych tematów. Jak przychodzi to zwykle jestem w innym pokoju.
    • kwietniowka2011 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 04.12.14, 10:43
      jakby miał coś do ukrycia to by nie odbierał telefonu
    • maslova Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 04.12.14, 10:50
      Dziwne: głos dziecka jej nie zaniepokoił, zdziwiła się dopiero wtedy, gdy usłyszała glos kobiety?
      • arista80 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 04.12.14, 10:57
        Wiesz że o tym nie pomyślałam? Bo rzeczywiście od momentu odebrania telefonu mała nie dawała mu żyć (swoją drogą on trochę gadał a trochę przekomarzał się z małą), dopiero po mojej interwencji usłyszałam wrzask.
        • a.nancy Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 16.12.14, 17:06
          przekomarzał się z małą, a rozmówczyni nie wyjaśnił, gdzie jest i co to za dziecko?
    • snakelilith Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 04.12.14, 12:23
      Nie ma nic gorszego od hałasu w tle w czasie telefonowania. Tym bardziej, gdy dzwoni do mnie gość we wczesnej fazie spotykania się. Wymagam wtedy trochę, by pokazał mi odrobinę szacunku, uszanował naszą prywatność i nie rozmawiał ze mną w obecności innych, nieznanych mi osób. Lekko poirytowana byłabym już w czasie przekomarzania się z dzieckiem, ale mogłabym zrozumieć, że narzucające swoją obecność dziecko trudno wygonić z pokoju. Gdybym usłyszała jednak jakąś wrzeszczącą obcą babę, to bym się wkurzyła. Burak jakiś. Nie może wyjść na chwilę z pomieszczenia? Musi mu cała rodzina przy rozmowie asystować? Może w złości też bym zapytała, co to za kobieta, która jest świadkiem mojej prywatnej rozmowy. Podobnie wkurzona byłabym gdyby telefonował w obecności głośnych kumpli w klubie, albo z hałaśliwej ulicy podczas kupowania papierosów w kiosku. To nie zazdrość, a inne standardy savoir-vivru. A to, że arista80 tego nie rozumie, potwierdza tylko jej brak ogłady.
      • lady-z-gaga Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 04.12.14, 13:31
        w tym wątku nie tylko Arista80 tego nie rozumie smile
        • arista80 Re: Na jej miejscu wierzyłybyście mu? 04.12.14, 14:01
          Ja nie rozumiem czemu te uwagi o braku ogłady skierowane są do mnie. To nie ja rozmawiałam przez telefon i nie w moim interesie było uspakajanie partnerki. Gdyby mi na kimś zależało też udałabym się w inne spokojniejsze miejsze, ale być może mój szwagier nie był aż tak bardzo zaangażowany skoro rozmowa nie przeszkadzała mu w zabawie z dzieckiem. Gdyby chciał wyjść z telefonem w bardziej ciche miejsce na pewno nie robiłabym mu problemów.
Pełna wersja