zapracowani ojcowie...

08.09.04, 12:20
mam dzis jakis taki dzien zadumy...rano patrzac na spiacego meza i synka
doszlam do wniosku,ze oni w sumie wcale sie nie widuja,maz wraca poznym
wieczorem do domku-maly spi,rano bawia sie owszem ale jest to zaledwie20-
30min.cale dnie synek spedza ze mna,tato nie ma czasu bo jest w pracy

zastanawiam sie jak to bedzie wygladalo pozniej?czy Kacper bedzie mial
odpowiednia wiez z tata,czy znajda wspolnie czas dla siebie(tatus dla synka)
boje sie ze maly mimo iz ma ojca wychowywany jest praktycznie bez
niego,smutne to wszystko,ale taka jest nasza szara rzeczywistosc-praca i
dobrobyt rodziny chyba jest wazniejszy dla mezczyzn niz odpowiednie ralacje
miedzy nimi a dziecmi

czy ktos przechodzil przez takie cos?

asia mama 4.5m Kacperka
    • koleandra Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 12:26
      Wcześniej u nas było tak samo. Mąż i dziecko spędzali ze soba mało czasu. A
      teraz? Kiedy przychodzi wieczór mała stoi przed drzwiami i krzyczy "tataaa".
      Kiedy mąż wchodzi to nawet nie zdąrzy zdjąć butów jak Ada mu sie wepcha na
      ręce. Przytula sie do niego i nie chce puścić, mąż sie złości, że nawet zjeść
      nie może spokojnie. Ada nawet jak 15 minut czesniej jadła to z tatusiem
      koniecznie musi jeść. A jak się bawią!!! To jest dopiero zabawa. W domu jeden
      wielki pisk.
      • joasiiik25 Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 12:34
        juz zaczelam sobie wyobrazac jaki bedzie pisk i smiech u mnie w domu smile
      • katse Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 12:35
        to tak ja u nas.

        jesli zdarzy sie ze maz wraca po 20:30, a Nisia nie spi - no to spanku mowi
        papa na przynajmniej 40 minut. No i ranki i jeszcze weekendy. Wtedy mama
        przestaje istniec. Jest tatuuu

        ale mysle, ze to wystarczy. byle dziecko czulo ze ojciec robi to z troski o
        rodzine, ze to dla wspolnego dobra...

        jesli tak jest naprawde, a te kilka chwil spedzanych rankiem czy utulenie do
        snu (no i weekendy!!!) wystarcza.

        K
        • madelaine6 Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 12:46
          Moj maz wraca z pracy o 18,przewaznie jednak jest
          bardzo zmeczony-z domu wychodzi 6.30.
          Wiec tez malo czasu spedza z synkiem.Mimo wszystko
          Kubus za nim szaleje,tez razem jedza,wlazi mu na kolana,
          nie pozwala wyjsc z psem,wieczorem sluchaja sobie razem
          muzyki (co zwykle konczy sie zbiorowymi plasami wink),
          "czytaja" ksiazeczki.Nie jest zle.Mysle,ze to ja czuje
          sie bardziej samotna,synek sie przyzwyczail-ma tyle zajec
          w ciagu dnia...Tata jest na deser.
      • laskosia Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 12:50

        mój mąż jest handlowcem - wyjeżdża we wtorek wraca w piątek po południu(traz
        trochę się to zmienia , bo wywalczyliśmy by wyjazdy ograniczały się do 3 dni-
        nie w każdym tygodniu jest to możliwe, ale czasem Sie udaje)
        obecną pracę mąż podjął tydzień po pojawieniu się Igi- tak więc całe pierwsze
        tygodnie, miesiące i teraz lata (2,7) spędzałyśmy praktycznie bez tatysad
        Iga bardzo kocha tatusia a on przepada za córką - cały wolny czas kiedy jest w
        domu poświęcamy małej
        Iga co rano budzi się z pytaniem - gdzie jest tata? a ja co rano odpowiadam, że
        w pracy i odliczamy dni do jego powrotu...
        tato i Iga bardzo dobrze się dogadują, mają wspólne pomysły dobrą na zabawę,
        bardzo bym chciała by tego czasu było więcej ...
        niestety takie czasy, praca obliguje do wielu wyrzeczeń, ludzie przez brak
        czasu nie zakładają rodzin, a ci którzy je mają nie mogą sobie pozwolić na
        delektowanie się ciepłem domowych ognisk....
        dobrze, że jeszcze zadzwonić można i usłyszeć tatę w słuchawce ...

        Kasia
    • merlott Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 12:37
      a u nas odwrotnie - tata z coreczka w domku, a mama w pracy. do domu wracam
      zawsze okolo 19. Corcia chodzi spac po 21, wiec codziennie mam 2 godziny
      szalenstw wieczornych i jakies pol godzinki porannych. No i do tego weekendy
      tez mamy przeciez dla calej rodzinki smile) Wiec w sumie nie jest tak zle smile)
      • joasiiik25 Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 12:39
        zazdroszcze wam moj maz nawet w sobote i niedziele pracuje... mi tez go
        brakuje,czasami czuje sie jak samotna matka sad okropnosc
    • oluncia Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 12:59
      No wlasniesad Ja jestem w dziewiatym miesiacu ciazy i juz teraz czuje sie jak
      samotna matka... sama do szkoly rodzenia, sama do lekarza, sama na USG itp., a
      jak urodzi sie synus to mu chyba zdjecie przy lozeczku tego zapracowanego taty
      postawie co by nie zapomnial, ze go masad
      • laskosia Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 13:41
        mój mąż bardzo żałuje, że nie ma go z nami, że omijają go niektóre "pierwsze"
        wydarzenia - czasem po rozmowie telefonicznej z Igą , mówi do mnie o rany jaka
        ona mądra , mówi takie rzeczy, szok... i czuje jak mu przykro, że on nie może
        zobaczyć jakie ona gesty wykonuje jak opowiada co się dziś wydarzyło...
        • hanna1 Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 14:36
          A oto co znalazłam w Dzienniku Polskim w weekendowym wydaniu: "Tata w roli
          mamy" tongue_outsycholodzy namawiają ojców,żeby spędzali jak najwięcej czasu ze swoimi
          pociechami. Dzieci będą wtedy bardziej inteligentne i mają większe szanse na
          osiągnięcie życiowego sukcesu. Naukowcy wykazali związek między wynikami w
          nauce a obecnością ojca w życiu dziecka. Najlepsze wyniki w szkole osiągają ci
          młodzi ludzie, których tatusiowie zajmowali się nimi we wczesnym dzieciństwie.

          • verdana Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 14:44
            To, co napiszę, jest raczej teoretyczne, bo nie kazdy może znaleźć pracę, taka
            jaka mu odpowiada. Ale od dawna zastanawiam się, własnie pod katem "samotnych z
            zapracowanym tatą", czy lansowany obecnie model rodziny, gdzie mama siedzi 3
            lata w domu, a tata zaharowuje się od rana do nocy jest dla dziecka korzystny.
            Bo wprawdzie ma mamę tylko dla siebie, ale faktycznie ojca nie ma wcale. Czy
            dla dziecka (nie niemowlecia) nie byłoby lepiej, gdyby tata pracował mniej, a
            mama poszła do pracy. Wtedy miałoby oboje rodziców.
            • laskosia Re: zapracowani ojcowie... 08.09.04, 15:02
              u nas i mama i tata pracują tylko ja mam bardziej "normalną" pracę 8-16
              cieżko utrzymać się z jednej pensji sad
Pełna wersja