arista80
15.12.14, 20:56
...czyli ciąg dalszy perpypetii szwagra i jego dziewczyny. Tuż przed weekendem ja i mąż robiliśmy takie wstępne plany sylwestrowe. Jak co roku organizujemy małe przyjęcie w domu. Oprócz nas i córki zwykle przychodzi również szwagier i pare innych znajomych. Do północy jest żarcie, a potem każdy robi to co chce. ja zwykle idę spać z małą (lub nawet wcześniej zalezy od jej kondycji), mąż z niektórymi zostaje i siedzi do rana, a inni jeszcze zmywają się na disko. No i w tym roku planowaliśmy podobnie, a że szwgier ma sympatię (akurat weekend jechał do niej) to powiedzieliśmy mu z mężem, by jej powiedział o tej małej imprezce i ją zaprosił. No i dziś szwagier przyszedł do nas i mówi, że dziewczyna nie chce być na imprezie, bo....będę tam ja!!! Nieważne że będzie też mój mąż i inni znajomi, ona nie przyjdzie, bo nie chce bym znajdowała się tam gdzie jej chłopak (co śmieszne przychodzą do nas również inne dziewczyny, w tym singielki, ich się nie obawia, tylko mnie mężatki z dzieckiem????). Słuchajcie, co trzeba mieć w głowie (albo nie mieć), by mieć takie chore urojenia? Dziewczyna w życiu nie widziała mnie na oczy, do tego to co się dowedziała o mnie to, że mam męża i dziecko, mąż będzie na sylwestrze (dziecko też), czego się więc obawia? Że zbałamucę jej faceta przy wszystkich gościach? Chyba zdaje sobie sprawę z tego, że ja go znam już od iluś tam lat (dokładnie ponad 10) i jeśli cokolwiek miałoby być między nami to już by dawno było? A ja z nim ledwo gadam. Szwagier jest wkurzony, bo ze sylwestra z niami nie chce rezygnować, z drugiej strony (jeszcze) mu na niej zależy. Ponoć spytał się czy w takim razie ma jakieś inne propozycje, okazało się, że nie i że to on ma coś wymyśleć. Powiedzieliśmy mu z mężem, by powiedział tej dziewczynie, że ma czas do świąt, by się zastanowić. Swoją drogą zastanawiam się co szwagier mógł naopowiadać jej na mój temat skoro tak reaguje. Bo rozumiem znać się i nie pałać do siebie sympatią, a tutaj my się nawet na oczy nie widziałyśmy.