Dziecko z innym

28.12.14, 20:50
Podobno dwucyfrowy procent dzieci wychowywanych w małżeństwach jest owocem zdrady i ma innego biologicznego ojca. Znacie takie historie w swoim otoczeniu? Zawsze myślałam, że statystyki przesadzają i takie rzeczy to tylko w książkach.
    • cosmetic.wipes Re: Dziecko z innym 28.12.14, 20:54
      Oficjalnie nie znam. Co nie oznacza, że takich w moim otoczeniu nie ma tongue_out
    • cosmetic.wipes Re: Dziecko z innym 28.12.14, 20:54
      Oficjalnie nie znam. Co nie oznacza, że takich w moim otoczeniu nie ma tongue_out
    • melancho_lia Re: Dziecko z innym 28.12.14, 20:55
      Ja znam.
      • andaba Re: Dziecko z innym 28.12.14, 20:56
        Nie znam, nie podejrzewam.

        Choc pewnie sie zdarza, ale jakoś nie obserwuje zdrad w otoczeniu.
    • nangaparbat3 Re: Dziecko z innym 28.12.14, 20:57
      W mojej rodzinie byla pani przedmalzeńska, ktora nigdy sie nie dowiedziala, że biologiczny ojciec jest kimś innym niz jej tato. Była z ojcem bardzo zwiazana, bardziej niz z matką.
    • makahopsa Re: Dziecko z innym 28.12.14, 20:58
      znam. to bliźnięta, obecnie już pełnoletnie. od kilku lat pod opieką niebiologicznego ojca.
    • nanuk24 Re: Dziecko z innym 28.12.14, 21:00
      Nie znam, aczkolwiek mam znajomego, ktory mial watpliwosci, jednak nie zamierzal sprawdzac, bo jak mowil, wazna jest wiez emocjonalna.
    • jola-kotka Re: Dziecko z innym 28.12.14, 21:26
      Znam,dwie takie sytuacje jedna dziewczyna już dorosła i wie,że ojciec,który ja wychowywał nie jest tym biologicznym,ale wie też kim jest ten biologiczny. Bo to taka zdrada sasiedzka była. Dość wcześnie tej mojej koleżance matka wyznała prawdę,jeszcze do podstawówki chodziliśmy. Druga to świeża sprawa dziecko jest małe i jest owocem romansu wakacyjnego mojej koleżanki zresztą razem wtedy z kilkoma jeszcze dziewczynami je spedzalysmy w egipcie jak co roku no i tak wyszło ale małżeństwo tej mojej koleżanki przez to się nie rozpadło,maz traktuje dziecko jak swoje,tylko podobieństwa nie ma wcale.
    • echtom Re: Dziecko z innym 28.12.14, 21:28
      Znam dwie - jedna zakręcona, druga tragiczna. Historia pierwsza: dziewczyna kręciła jednocześnie z żonatym facetem i młodym wdowcem. Z żonatym zaszła w ciążę, wmówiła temu drugiemu, wzięli ślub. Po kilku latach żonaty się rozwiódł, więc powiedziała mężowi prawdę, przeprowadziła szybki rozwód, wróciła z dzieckiem do jego ojca bio, są razem do dziś.
      Historia druga: małżeństwo 30+, w trakcie starań o dziecko okazało się, że problem jest po stronie męża. Żona rozwiązała go, znajdując innego dawcę. Mąż pierwsze dziecko zaakceptował i wychowywał jak własne. Po drugim odebrał sobie życie.
    • przeciwcialo Re: Dziecko z innym 28.12.14, 21:51
      Znam. Przyjaciółki dużo młodsza siostra jest owocem zdrady.
    • solejrolia Re: Dziecko z innym 28.12.14, 21:59
      nie znam ani jednego takiego przypadku, i nawet nie podejrzewam.
    • ophelia78 Re: Dziecko z innym 28.12.14, 22:22
      Znam, z bardzo bliska nawet: córka mojego M nie jest jego biologicznym dzieckiem. Podejrzewał od zawsze; badania DNA zrobił, gdy miała 16 lat. Oczywiście natychmiast rozwód. Więź z córką ok.
      Druga historia znana z drugiej ręki: pan poznaje panią; pani w ciąży z gościem, który zniknął. Zakochują się w sobie, buduje się związek; przy porodzie podają jego nazwisko jako ojca, biorą slub, wszystko ok. Po kilku latach drugie dziecko, w małżenstwie nadal wszystko ok. Po kilku latach pani stwierdza, że się zakochała i odchodzi. I oświadcza mu, że zabiera oboje dzieci i że drugie dziecko również nie jest jego. Rozwód, pan na psychoterapii.
      • lola211 Re: Dziecko z innym 28.12.14, 22:27
        Oczywiście naty
        > chmiast rozwód

        I to takie oczywiste ma byc?
        Po 16 latach?
        • ophelia78 Re: Dziecko z innym 28.12.14, 22:54
          >I to takie oczywiste ma byc?

          No dla niego było to oczywiste. Skoro miał DOWÓD, że żona go zdradzała, to się rozwiódł.
          Inna sparwa, że małżenstwo waliło się od dawna, to był gwóźdź do trumny.
          • lola211 Re: Dziecko z innym 28.12.14, 23:04
            Jaksie walilo, to rozumiem.
      • fin-dus Re: Dziecko z innym 28.12.14, 22:31
        Ta druga historia...
        Jakbym już ją gdzieś słyszała... Córka pewnego zmarłego prezydenta...
        • lauren6 Re: Dziecko z innym 28.12.14, 22:50
          Córka byłego prezydenta drugie dziecko miała już oficjalnie z drugim mężem. Starsza córka po jakimś czasie miała zmienionego oficjalnego ojca na drugiego męża.
          • annajustyna Re: Dziecko z innym 29.12.14, 12:54
            Bo ja adoptowal, ech...
            • wioskowy_glupek Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:15
              Podobno nie dlatego
            • araceli Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:31
              Adoptować to mógłby sierotę. Pierwszy mąż tej pani zdaje się nadal żyje wink
              • annajustyna Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:42
                Ale niekoniecznie musi byc opiekunem prawnym dziewczynki. Adoptuje (przysposabia) sie tylko sieroty? Pacz, a kodeks rodzinny mowi co innego...
                • echtom Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:46
                  Wyczytałam, że najpierw trzeba pozbawić ojca bio praw rodzicielskich.
                  • annajustyna Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:50
                    No to widac pozbawila...
          • totorotot Re: Dziecko z innym 29.12.14, 15:43
            bez jaj, nie wiedziałam XD
    • mamameg Re: Dziecko z innym 28.12.14, 22:56
      Nie znam, zdradzających owszem znam ale dzieci "wmówionych" nie i nie podejrzewam nikogo o to. W dobie badań DNA to już jest dość ryzykowne.
      • aqua48 Re: Dziecko z innym 28.12.14, 23:01
        Znam sprzed czasów in vitro i podobnych metod - para miała problem z brakiem dzieci, pani w końcu urodziła dziecko podobne do kogoś innego niż mąż, ale panu ani w głowie był rozwód, a dziecko uznał i kochał jak własne, zapewne wszystko odbyło się za cichą zgodą, wszystkich zainteresowanych. O ile wiem dziecko nie zdaje sobie sprawy z całej afery.
        • bei Re: Dziecko z innym 28.12.14, 23:08
          Nie znam i nie podejrzewam.
        • echtom Re: Dziecko z innym 28.12.14, 23:08
          "Moja" historia pewnie też by się tak zakończyła, gdyby akcja pani była jednorazowa i nie przerodziła się w dłuższy romans owocujący drugim dzieckiem.
      • altz Re: Dziecko z innym 29.12.14, 09:51
        mamameg napisała:
        > Nie znam, zdradzających owszem znam ale dzieci "wmówionych" nie i nie podejrzew
        > am nikogo o to. W dobie badań DNA to już jest dość ryzykowne.

        W Niemczech wprowadzono zakaz badań porównawczych DNA bez nakazu sądu. Kara wynosi 1500 euro. Wprowadzono to, bo ojcowie sprawdzali na własną rękę i w 70% przypadków ich wątpliwości się potwierdzały. Niemcy to dobry kraj, zatroszczy się o każdego. smile
        • echtom Re: Dziecko z innym 29.12.14, 10:05
          No ale w sumie co złego jest w takim sprawdzaniu?
        • edelstein Re: Dziecko z innym 29.12.14, 14:50
          Bzdura,zakaz dotyczy wylacznie badania bez zgode drugiej strony.
          • wioskowy_glupek Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:18
            Na jedno wychodzi przecież zdradzająca wywłoka nie zgodzi się na badanie
    • cherry.coke Re: Dziecko z innym 28.12.14, 23:09
      Ja znam, byc moze. Znam ze strony tego trzeciego - malzenstwo jego znajomego mialo kryzys i on mial romans z ta zona (tak a propos slynnej meskiej solidarnosci). Zona zaszla w ciaze nie wiadomo z ktorym, ale po namysle pogonila kochanka i jak sie wydaje powiedziala mezowi. Maz i zona zerwali kontakty z kochankiem i funcjonowali jako malzenstwo z dzieckiem jakby nigdy nic, maz sie widocznie pogodzil choc zona rozwazala wariant z wychowywaniem samodzielnym.
    • cherry.coke Re: Dziecko z innym 28.12.14, 23:09
      Ja znam, byc moze. Znam ze strony tego trzeciego - malzenstwo jego znajomego mialo kryzys i on mial romans z ta zona (tak a propos slynnej meskiej solidarnosci). Zona zaszla w ciaze nie wiadomo z ktorym, ale po namysle pogonila kochanka i jak sie wydaje powiedziala mezowi. Maz i zona zerwali kontakty z kochankiem i funcjonowali jako malzenstwo z dzieckiem jakby nigdy nic, maz sie widocznie pogodzil choc zona rozwazala wariant z wychowywaniem samodzielnym.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Dziecko z innym 29.12.14, 08:05
      Nie znam takich historii w moim otoczeniu - co nie znaczy, że ich nie ma.
      • srebrnarybka Re: Dziecko z innym 29.12.14, 15:39
        sądzę, że jeśli nie dochodzi do rozwodu, to mało kto się tym chwali. Wobec tego takich historii nie znam, co nie znaczy, że ich nie ma.
        Skądinąd dziwi mnie to w dobie powszechnego dostępu do antykoncepcji: wydaje się, że mężatka zdradzająca męża to nie niedoświadczona małolata, która może nie wiedzieć, do czego służą gumki. Jeśli podejmuje romans, zapewne jakoś konspiruje, to nie rozumiem, jak może nie chronić się przed najpoważniejszą komplikacją? Rozumiem, że takie rzeczy zdarzały się w czasach naszych prababek, ale obecnie?
        • echtom Re: Dziecko z innym 29.12.14, 17:12
          Jak widać, nawet współcześnie zdarzają się (choć rzadko) przypadki, kiedy mężatka, nie mogąc się doczekać potomstwa z własnym mężem, sięga po sprawdzone wzorce i załatwia sprawę z sąsiadem.
          • srebrnarybka Re: Dziecko z innym 29.12.14, 19:35
            echtom napisała:

            > Jak widać, nawet współcześnie zdarzają się (choć rzadko) przypadki, kiedy mężat
            > ka, nie mogąc się doczekać potomstwa z własnym mężem, sięga po sprawdzone wzorc
            > e i załatwia sprawę z sąsiadem.
            >

            To jednak mniejszość opisywanych nawet w tym wątku. W takim wypadku oczywiście antykoncepcji się nie stosuje, bo celem współżycia pozamałżeńskiego jest spłodzenie dziecka. Jeżeli rzecz dzieje się za zgodą męża, trudno nawet mówić o zdradzie małżeńskiej, natomiast jest to traktowanie sąsiada jako inseminatora, czyli bardzo przedmiotowe. ile wszyscy, a właściwie wszystkie, oburzają się traktowaniem kobiety jako inkubatora, to podobnie oburza mnie traktowanie mężczyzny jako inseminatora.
        • annajustyna Re: Dziecko z innym 29.12.14, 17:27
          Ba, w serialu "Na dobre i na zle" to nawet pani doktor ginekolog wpadke z kochankiem (tez ginekologiem wink) zalicza...
        • anorektycznazdzira Re: Dziecko z innym 29.12.14, 17:57
          Zawsze mnie rozczula ematkowa wiara w niezachwianą moc antykoncepcji. Można się króciutko rozeznać wśród znajomych małżeństw, ile z ich dzieci zostało "wykonanych" a ile po prostu się pojawiło jako nawet nieszkodliwa, nawet w sumie chciana, ale wpadka. W przypadku moich znajomych, wyjąwszy tych, którzy mają kłopoty z zajściem w ciążę, lecza się, etc, to w WIĘKSZOŚCI małżeństw chociaż jedno takie dziecko jest. Dwa znane mi przypadki wystąpiły podczas brania tabletek antykoncepcyjnych (!), że o gumach nie wspomnę.
          Będzie analogicznie w przypadku wszelkich innych seksów.
          • srebrnarybka Re: Dziecko z innym 29.12.14, 19:31
            wiadomo, że antykoncepcja nie jest stuprocentowa, ale jednakże dzięki jej stosowaniu większość stosunków nie prowadzi do poczęcia. Piszesz o znajomych małżeństwach, które mają jedno dziecko wpadkowe, co oznacza, że wpadka trafia się im się raz na ok. 25 lat (licząc do klimekterium) i raz na kilka tysięcy stosunków. Romans mężatki trwa zazwyczaj krócej, niż te ok. 25 lat płodności małżeństwa. Poza nieplanowana ciąża dla małżeństwa, nawet wtedy, gdy pojawienie się potomstwa jest bardzo niepożądane, jest mimo wszystko mniejszą komplikacją, niż pozamałżeńskie dziecko mężatki. Dlatego wydawać by się mogło, że mężatka zdradzająca męża powinna bardziej dbać o antykoncepcję, niż mężatka wierna mężowi.
            Ale jak widać, nie zawsze to, co logiczne, bywa przestrzegane.
            • anorektycznazdzira Re: Dziecko z innym 29.12.14, 19:48
              Podobno zdrady nie są niestety tak rzadkie, żeby mowa była o proporcji typu "raz na kilka tysięcy stosunków". Będzie znacznie częściej...
              Zdrada bywa też znacznie bardziej spontanicznym wydarzeniem, niż stosunek małżeński. Teoretycznie więc zdradzająca powinna dbać o antykoncepcję szczególnie, z może być dokładnie odwrotnie.
              Ale nadal przede wszystkim: nie przeceniałabym antykoncepcji. Na prawdę.
              • srebrnarybka Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:05
                nie przeceniam antykoncepcji, ale wytłumacz mi, dlaczego w takim razie wierne sobie małżeństwa, żyjące ze sobą po 20-25 lat w okresie płodnym kobiety mają przeciętnie 2 dzieci, 3 to już rzadkość? Przecież gdyby nie stosowały antykoncepcji, miałyby po 8-9-10. Znam taką parę, która celowo nic nie stosowała (mniejsza o powody). W ciągu 18 lat dochowali się 9 dzieci. Gdyby ludzie nie stosowali antykocepcji lub NPR, wszyscy, poza osobami chorymi, mieliby tak właśnie. Wiem, że wpadka w małżeństwie może bardzo skomplikować życie rodziny, ale statystycznie antykoncepcja wraz z NPR są skuteczne. A mówimy przecież o statystyce, a nie o wyjątkach.
                • echtom Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:18
                  Mnie przekonuje wyjaśnienie, że do zdrady dochodzi często na spontanie, po alkoholu itp., kiedy trzeźwe wink myślenie jest nieco zaburzone.
                  • annajustyna Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:27
                    A ja nigdy nie moglam zrozumiec tego spontanu (takiego, ze rozum sie wylacza). Widac malo spontaniczna jestem wink.
                    • echtom Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:31
                      Na spontanie to ja nawet za mąż wyszłam i machnęłam troje dzieci tongue_out A też mało spontaniczna jestem wink
    • mruwa9 Re: Dziecko z innym 29.12.14, 08:45
      oficjalnie nie znam, ale podejrzewam.
      Dawna znajoma z pracy krecila na co najmniej dwa fronty, m.in z przyjacielem mojego meza. Byla wpadka, pierscionek zareczynowy,plany slubne z pryjacielem meza, ale zwiazek rozpadl sie jeszcze przed slubem (na szczescie), pani szybko wyszla za maz za kogos innego , urodzila dziecko, ktore nie wiadomo, czy jest jej meza, czy bylego narzeczonego. Albo jeszcze kogos innego. Tego nigdy sie nie dowiem.
    • asia_i_p Re: Dziecko z innym 29.12.14, 08:50
      Na lekcji mojej koleżanki biolożki dziecko kiedyś oprotestowało, że coś z tymi regułkami dziedziczności nie tak, skoro obydwoje rodzice mają niebieskie oczy, a on brązowe. Powiedziała, że od każdej reguły są wyjątki, bo nic innego na szybko jej do głowy nie przyszło.

      Ale mogła być też niewyjawiona dziecku adopcja - to też się wciąż zdarza.
      • aguar Re: Dziecko z innym 29.12.14, 09:11
        A możliwe jest odwrotnie: dwoje rodziców brązowe, a dziecko niebieskie, teoretycznie po którymś z dziadków?
        • dziennik-niecodziennik Re: Dziecko z innym 29.12.14, 09:27
          mozliwe jak najbardziej.
        • feel_good_inc Re: Dziecko z innym 29.12.14, 09:28
          aguar napisała:
          > A możliwe jest odwrotnie: dwoje rodziców brązowe, a dziecko niebieskie, teorety
          > cznie po którymś z dziadków?

          Kolor oka jest poligeniczny (czyli nie jest zależy od jednego konkretnego genu) i podatny na spontaniczne mutacje (stąd się wzięły niebieskie oczy w ogóle), więc możliwa jest praktycznie dowolna kombinacja koloru oczu dzieci i rodziców.
          Tym niemniej takie nietypowe kombinacje są dość rzadkie i zazwyczaj rzeczywiście "niezgodny z tabelką" kolor oczu oznacza, że mamusia się puściła.
          • altz Re: Dziecko z innym 29.12.14, 09:49
            feel_good_inc napisał:
            > Kolor oka jest poligeniczny (czyli nie jest zależy od jednego konkretnego genu)
            > i podatny na spontaniczne mutacje (stąd się wzięły niebieskie oczy w ogóle), w
            > ięc możliwa jest praktycznie dowolna kombinacja koloru oczu dzieci i rodziców.
            > Tym niemniej takie nietypowe kombinacje są dość rzadkie i zazwyczaj rzeczywiści
            > e "niezgodny z tabelką" kolor oczu oznacza, że mamusia się puściła.

            Kolor oczu może się zmienić, gdy dziecko jest małe, tak samo może zmienić się grupa krwi, dlatego nie wpisuje się dzieciom grupy krwi na stałe.
            Ciekawe, czy to wiedziała nauczycielka? Może wiedziała, ale wolała inną odpowiedź, zamiast oczekiwanie dziecka przez następne 8 lat, aż mu się zmieni kolor tęczówki? wink
            • mruwa9 Re: Dziecko z innym 29.12.14, 10:01
              o ile dobrze pamietam ze szkoly, kolor oczu niebieski jest dziedziczony jako zmiana (gen) recesywna, stad rodzice z brazowymi oczami, jesli sa heterozygotami ( allele Aa i Aa),moga miec dziecko z niebieskimi oczami, jesli bedzie ono homozygota (aa).
              Ale brazowe oczy determinuje allel dominujacy, wiec w odwrotna strone to nie jest mozliwe.
              ( homozygoty aa + aa nie moga miec potomstwa AA lub Aa)
              • feel_good_inc Re: Dziecko z innym 29.12.14, 10:12
                mruwa9 napisała:
                > o ile dobrze pamietam ze szkoly, kolor oczu niebieski jest dziedziczony jako zm
                > iana (gen) recesywna, stad rodzice z brazowymi oczami, jesli sa heterozygotami
                > ( allele Aa i Aa),moga miec dziecko z niebieskimi oczami, jesli bedzie ono homo
                > zygota (aa).
                > Ale brazowe oczy determinuje allel dominujacy, wiec w odwrotna strone to nie j
                > est mozliwe.
                > ( homozygoty aa + aa nie moga miec potomstwa AA lub Aa)

                No właśnie nie jest to takie proste. Od kiedy badania dowiodły, że kolor oczu jest determinowany poligenicznie, błękitu oka nie można traktować jako cechy czysto recesywnej, choć rzeczywiście większość osób łapie się na kombinację "z tabelki".
              • cherry.coke Re: Dziecko z innym 29.12.14, 12:56
                Wszystkie kombinacje sa mozliwe, niebieskie po brazowych tez. Tylko mniej prawdopodobne.
              • asia_i_p Re: Dziecko z innym 29.12.14, 20:50
                Właśnie o tym była lekcja, niestety dziecko słuchało uważnie i zrozumiało, po czym odniosło do swojej sytuacji, czyli zrobiło to wszystko, co zazwyczaj uważamy na lekcji za pożądane.
            • feel_good_inc Re: Dziecko z innym 29.12.14, 10:06
              altz napisał:
              > Kolor oczu może się zmienić, gdy dziecko jest małe,

              Może z jasnych/niebieskich na ciemne/brązowe, ze względu na opóźnienie w produkcji barwników.

              > tak samo może zmienić się g
              > rupa krwi, dlatego nie wpisuje się dzieciom grupy krwi na stałe.

              Grupa krwi NIE ZMIENIA SIĘ. Zmienia się (zwiększa z wiekiem do ok. 2 roku życia) zawartość antygenów we krwi, dlatego badanie grupy krwi u noworodka jest mocno niepewne.
            • kamunyak Re: Dziecko z innym 29.12.14, 15:08
              > tak samo może zmienić się g
              > rupa krwi, dlatego nie wpisuje się dzieciom grupy krwi na stałe.

              Na stałe, czyli gdzie?
              bo moje dzieci mialy wpisaną grupe krwi w ksiazeczkach zdrowia. Wpisu dokonano w szpitalu, po narodzinach.
            • asia_i_p Re: Dziecko z innym 29.12.14, 20:48
              To było gimnazjum, już trochę późno było liczyć na zmianę koloru.
        • annajustyna Re: Dziecko z innym 29.12.14, 12:56
          Nasza corka ma kolor oczu mojej matki, ja i maz mamy brazowe.
          • melancho_lia Re: Dziecko z innym 29.12.14, 16:18
            A sąsiad? wink
            • annajustyna Re: Dziecko z innym 29.12.14, 17:29
              Sasiad Wloch, tez brazowe tongue_out.
          • asia_i_p Re: Dziecko z innym 29.12.14, 20:47
            W tę stronę OK, jesteście heterozygotami brąz-błękit, więc wy macie brązowe, a wasze dziecko jako homozygota błękit-błękit ma niebieskie. W drugą stronę gorzej, bo dwie homozygoty błękit-błękit nie mają skąd wziąć "brązowego" genu.
            • echtom Re: Dziecko z innym 29.12.14, 20:57
              Czy to tłumaczy, skąd się wziął niebieskooki dzieciak w perskiej rodzinie, w której wszyscy, jak mniemam, od pokoleń mieli brązowe oczy?
              • annajustyna Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:30
                Moze jednak jakas prababka byla niebieskoooka? wink
      • tatrofanka Re: Dziecko z innym 29.12.14, 18:31
        Znam pare brązowookich brunetow, ktorzy mieli trzech synów. Pierwszy i ostatni- karnacja i oczy jak rodzice -na tym koniec podobieństwa. Średni- blondyn,niebieskie oczy.Tylko on jest z twarzy wierną kopią ojca.Pomijajac kolor oczu,wyglądają identycznie.
    • mozambique Re: Dziecko z innym 29.12.14, 12:38
      znam
      ale chyba nie do konca sie miesci w temacie wątku - bo mąz dowiedzial sie o nie swoim ojcostwie tuz po urodzneniu dziecka i natentychmiast odszedl od zony i wnióśł o rozwód

      ale gdyby sie nie dowiedział to zona sama by mu pewnie nie powiedziała i mozliwe ze też robiłby za jelenia
      • echtom Re: Dziecko z innym 29.12.14, 12:53
        Temat wątku jest pojemny i obejmuje różne przypadki rozbieżności między ojcostwem biologicznym i, nazwijmy to, formalnym - oprócz ewidentnego, kiedy mężczyzna wiąże się z kobietą mającą już dziecko/dzieci z innego związku.
      • cersei8 Re: Dziecko z innym 29.12.14, 13:20
        Znam, nawet napisalam kiedys na tym forum watek - historie mojego kuzyna, ktory po dwoch latch dowiedzial sie, ze dziecko ktore wychowuje nie jest jego. Natychmiast oczywiscie przeprowadzil rozwod (slub byl zreszta tylko ze wzgledu na ciaze), ale niechcianego ojcostwa juz polskie prawo nie pozwolilo mu sie pozbyc. Zeby nie placic alimentow na obce dziecko wyjechal za granice i czeka na 18 chlopaka; wtedy raz na zawsze wyprostuje sytuacje w sadzie.
        Druga sytuacja wyszla wlasciwie dzieki pierwszej historii; tylko tu sprawa wyszla na jaw przed slubem i zanim dziecko skonczylo 6 miesiecy (choc "ojciec" zdazyl juz je uznac). Pierwsze testy zrobila po kryjomu "babcia" dziecka; nie znosila przyszlej synowej i jak sie okazalo miala "nosa" smile. Co ciekawe zarowno niedoszla panna mloda jaki i jej matka mialy ogromne pretensje do chlopaka i jego rodziny - "jak tak mozna zostawic dziewczyne przed slubem i z malym dzieckiem" i domagaly sie pieniedzy, a wrecz kupna mieszkania (rodzina chlopaka jest b. zamozna).
        Trzecia miala miejsce dawno temu, jeszcze przed rozpowszechnieniem badan DNA, w niewielkim mieasteczku gdzie mam rodzine; pan wrocil po roku z saksow, zona po kilku tygodniach poinformowala go o ciazy, no wielka radosc oczywiscie, ale juz po siedmiu miesiacach na swiat dorodny syn. Pan nie dal sobie wmowic, ze prawie 4-kilogramowego wczesniaka.
        Pani po rozwodzie i zaprzeczeniu ojcostwa tez domagala sie pieniedzy, podzialu (jego) majatku itd.
        Czwarta historie uslyszlalam przed chwila od kolezanki zagladajacej mi przez ramie na forumsmile,
        pan po 7 latach dowiaduje sie, ze nie jest ojcem biologicznym dziecka, rozwod - z winy pani, ale pan chce tez zaprzeczenia ojcostwa, ustania obowiazku alimentacyjnego, tego nie udaje mu juz sie wywalaczyc, popada w depresje, ulega wypadkowi.
        I tu nastepuje humorystyczna odmiana sytuacji; pan po wypadku i w depresji laduje na rencie, ktos z rodziny pomaga mu wystapic do eks o alimenty od eks, otrzymuje je. Okazuje sie, ze pani jednak po tym chce sie dogadac, godzi sie na zaprzeczenie ojcostwa, na wszystko, byle tylko nie placic panu.

        • annajustyna Re: Dziecko z innym 29.12.14, 19:25
          A kuzyn mysli, ze po 18 latach sad polski ot tak umorzy mu dlug alimentacyjny?
          • cersei8 Re: Dziecko z innym 02.01.15, 11:32
            Jesli polski sad uzna zaprzeczenie ojcostwa to tym samym chyba uzna nieistnienie dlugu alimentacyjnego, bo skoro pan X nie jest ojcem pana Y to oznacza to logicznie rzecz biorac, ze nigdy nim nie byl.
            Nie wiem jak to wyglada od stony orzecznictwa sadowego.
            Kuzyn na pewno sprawdzi to przed wniesieniem pozwu. Jesli okaze sie, ze nawet pomimo korzystnego dla niego wyroku w kwestii ojcostwa, mialby byc scigany za nieplacone alimenty na cudze dziecko, to pewnie zostanie tam gdzie jest.
            Swoje prawdziwe dzieci testamentem (tam jest inne prawo spadkowe) zabezpieczy przed ewentualnymi roszczeniami syna eks-zony.

            annajustyna napisała:

            > A kuzyn mysli, ze po 18 latach sad polski ot tak umorzy mu dlug alimentacyjny?
            • allatatevi1 Re: Dziecko z innym 02.01.15, 16:32
              > Swoje prawdziwe dzieci testamentem (tam jest inne prawo spadkowe) zabezpieczy

              To bardzo ważne, żeby ten testament był sporządzony za granicą (w USA?) i sprawa odbywała się przed tamtejszym sądem bo w Polsce wszystkie te testamenty, darowizny, dożywocia są tyle warte co szary makulaturowy papier toaletowy w kiblu stróżówki sądowego ciecia.

              W polskim sądzie zawsze górą jest polskie prawo spadkowe z niezbywalnymi prawami spadkobierców ustawowych i świętym prawem zachówku.
              Zachówku - który w przypadku spadkobierców ustawowych (krewnych) nie podlega przedawnieniu.
    • rosapulchra-0 Re: Dziecko z innym 29.12.14, 13:23
      Akurat ja nie znam takich przypadków.
    • anula_anka Re: Dziecko z innym 29.12.14, 14:12
      Znam.
      Najstarsza siostra mojej matki, a moja ciotka.

      Od lat jest to tajemnica poliszynela w naszej rodzinie.
      Dziadek wiedział od początku, ale to były tzw" inne czasy"
      Po ciotce mieli jeszcze 2 córki i nigdy nie byli szczęśliwym małżeństwem- właściwie to parą ludzi prowadzących wspólne gospodarstwo domowe, na zasadzie: "ja zarabiam, ty sprzątasz i gotujesz"
      Stosunki mocno oficjalne- z czasem na "pan i pani"
      Smutne, ale jestem niemal na 100% pewna, że to nie przez tą zdradę.

    • ichi51e Re: Dziecko z innym 29.12.14, 15:06
      Slyszalam kiedys wywiad z specjalista genetykiem ktory badal to zjawisko i wyszlo im ze sa to dane z du..y jesli chodzi o pl zwlaszcza polska wies.
      • pederastwa Re: Dziecko z innym 29.12.14, 15:12
        Też mi się wydają mocno przeszacowane. Osobiście nie wiem o żadnym takim przypadku.
        • minor.revisions Re: Dziecko z innym 30.12.14, 08:08
          No bo skąd niby takie dane wziąć? Jedyne, co można brać pod uwagę, to wykonane testy. Tyle, że ci, co je robią, mają powód, eby je robić, więc wiadomo, że odsetek pozytywnych wyników będzie wyższy niż u reszty społeczeństwa.
          A w ogóle to te "statystyki" zaczęly jakąś dekadę temu rozpowszechniać firmy, które robiły takei badania prywatnie, żeby sobie klientelę nakręcić.
    • ingryd Re: Dziecko z innym 29.12.14, 16:59
      he he he,
      w mojej zacnej rodzinie , historia taka co to troche straszno, troche smieszno.
      Polska wies, poczatek XX wieku. Moja prababka, wiekiej urody dzieucha, wpadla w oko dziedzicowi "ze dwora".
      Dziedzic dupcoch byl i malo ktorej przepuscil wiec Orsula poszla pod .... noz.
      Efektem byla jak mozna sie spodziewac (bo prababcia nie tylko urody okazem byla, lecz zdrowia rowniez) ciaza. Dziedzic, jak to bylo w zwyczaju, szybko zakrecil sie za narzeczonym dla Orsuli z odleglej wsi (nie wiem dlaczego nie bylo ochotnikow miejscowych), obdarowal mlodych wianem i tak oto przyszla na swiat najstarsza siostra mojej babci.
      Malzenstwem byli raczej udanym, dorobili sie jeszcze 4 corek, wszystkich urodziwych i robotnych ( ta najstarsza jednak troszku sie roznila od siostr).
      Oczywiscie jako ze historia lubi sie powtarzac, to ciotka Wanda (rownie urodziwa jak jej matus) wpadla w oko....., no komu????? Kto zgadnie ??????
      Tak jest, mlodemu dziedzicowi !!!!!!!!
      Tym razem, mlodz,i zakochani do szalenstwa, postanowili mimo mezaliansu wstapic w zwiazek malzenski !!!!!!!!!
      Stanowczy sprzeciw rodzicow, nie byl im dziwny, spodziewali sie wrecz go ze wzgledu na roznice socjalne pochodzenia. Nawet odmowa ksiedza w pobliskiej parafii ich nie zdziwila (w koncu ojciec pana mlodego byl glownym sponsorem parafii).
      I tak to mlodzi miku fiku, romantycznie, sie urwali z domu i uciekli do ..... Czestochowy, gdzie w majestacie prawa i koscia katolickiego zawarli zwiazek malzenski.
      W rodzinne strony powrocili gdy Wanda urodzila pierwsza corke.
      Nikt pary z geby nie dychnal. Malzenstwo bylo przykladne, bardzo sie kochali, tylko dzieci im jakos umieraly w mlodym wieku ( hm.....), chorowite byly, jedno ulomne....
      Przyszla wojna, maz Wandy, oficer WP, zginal w lesie, ciotke wygnano "ze dwora" do sutener z 5 drobiazgu.
      O historii opowiedziala mi jedna z kuzynek, jakies 5 lat temu, juz po smierci i ciotki i mojej babci.
      Spytalam mame czy wiedziala, zrobila wielkie oczy i zaczela sie gesto tlumaczyc.
      Jednego nie chce mi nikt powiedziec, a mianowocie czy ci kochankowie-rodzenstwo w koncu zostali oswieceni i czy ich dzieci a teraz to wnuki i prawnuki wiedza o calej historii.
      A tak poza tem to rodzina jest z tych basz sie szanujacych a na wzgledzie majacych opinie publiczna i powazanie, sic dulszczyzna par excellence !!!



      • mynia_pynia Re: Dziecko z innym 29.12.14, 20:21
        No to musieli miec konflikt z krwi (syrologiczny- czy jak to zwal) i w dodatku jakas chorobe genetyczna, bo dzieci ze zwiazkow kazirodczych bardzo zadko rodza sie niepelnosprawne czy intelektualnie uposledzone.
        • annajustyna Re: Dziecko z innym 29.12.14, 20:41
          Chyba ze byla jakas mutacja genetyczna w rodzinie i sie akurat u nich skumulowalo niestety sad.
        • ingryd Re: Dziecko z innym 29.12.14, 21:29
          Nie, z tego co zrozumialam, to te dzieci mialy bardzo obnizona odpornosc, i zapadaly n'a zdrowiu przy banalnych infekcjach do ktorych dochodzily powiklania konczace sie tragicznie. Mialy tez powazne problemy ze wzrokiem (oboje rodzice mieli silna miopie) a jedna z dziewczynek reagowala bardzo zle n'a szczepienia ktore powodowaly grozne powiklania.
          Uposledzen umyslowych czy fizycznych jako takich nie bylo, ewentualnie jako konsekwencje obnizonej odpornosci powodujacej czeste i niestety grozne infekcje.
      • hamerykanka Re: Dziecko z innym 29.12.14, 23:00
        Bardzo ciekawa historia!
    • anorektycznazdzira Re: Dziecko z innym 29.12.14, 17:49
      Jeśli dwucyforwy % to zapewne znam, tylko nie wiem, że znam.
      Wątpię, żeby istniała pilniej strzeżona rodzinna tajemnica, niż tajemnica tego typu.
      NIGDY nie spotkałam się oficjalnie w życiu z taką sytuacją.
    • echtom Re: OT - najbardziej intrygujący przypadek jaki z 29.12.14, 21:16
      No może - za szacha to było, pewnie trochę większa swoboda obyczajowa wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja