kasia9634 09.09.04, 10:07 jestem ciekawa czy Wasi mężowie pomagają Wam w codziennych obowiązkach, nie tylko w opiece nad dzieckiem. Pozdrawiam, Kasia Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
margarettka Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 09.09.04, 10:23 u nas jest tak, ze ja siedze w domu z dzieckiem a maz pracuje-zwykle ok 17 jest w domu. Bardzo mi pomaga, oczywiscie opieka nad dzieckiem po pracy w stylu spacer, w zasadzie wszystko-pilegnacja, moge go spokojnie z malym zostawic. Poza tym czesto to on robi kolacje, zmywa po obiedzie i kolacji. Do tego w nocy czesto wstaje do malego, zeby podac mu smoczek itd. W weekend odkurza, myje lazienke, czasem nawet obiad zrobi ) Ja gotuje zawsze w tygodniu no i sprzatam na biezaco, kurze i takie tam bzdety. W weekend razem sprzatamy bardziej gruntownie. Na zakupy jezdzimy razem. Tak wiec bardzo mi pomaga i ja to bardzo doceniam. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaamati Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 11.09.04, 11:10 Witam.Ja moglabym sie podpisac pod tym co Ty napisalas.I mimo wszystko sadze ze miec takiego meza to skarb bowiem wielu mezow uwaza ze opieka nad dzieckiem ,gotowanie czy sprzatanie nie nalezy do ich obowiazkow(a znam takie przypadki).Ja rowniez doceniam mojego meza i jestem z niego dumna.Dodam ze on swietnie gotuje.Pozdrowienia. gosik. Odpowiedz Link Zgłoś
polaola Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 09.09.04, 14:29 A ja bardzo sie denerwoje kiedy slysze takie pytanie "czy maz pomaga?". Dlaczego nie "czy pani jako zona pomaga w domu i przy dziecku ?". Partnerstwo powinno polegac na wspolpracy,partnezy stwarzaja team a nie ze jedna osoba ma wszystko na glowie a druga tylko od wielkiedo dzwona pomaga. To nie znaczy ze trzeba przy kazdej zmiane pieluch notowac kto to zrobil aby nastepnym razem zrobil to ten drugi. Chodzi o to aby prace przy dziecku czy prace we wspolnym domu nie traktowac jako pomoc dla zony/meza ale jako cos oczywistego, jako obowiazeki nalezace do czlonkow rodziny. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
dora1976 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 09.09.04, 15:05 Bardzo ładna formułka na temat rodziny i partnerstwa tylko pozazdrościć. Ja niestety nie mam takiego szczęścia i nie tworzymy z mężem partnerskiego zwiazku. Pomoc męża polega na noszeniu synka który jest bardzo absorbujący i wymaga ciągłego zainteresowania,czasem wyręcza mnie w zakupach no i to by było na tyle, resztę rzeczy robię sama lub poprostu wcale nie robię, w domu bałagan sterty ciuchów do prasowania na obiad kanapki. Staram się jakoś rozmawiac z nim i uświadamiać że nie jestem w stanie sama wszystkiego robić ale niestety ciągle z marnym skutkiem chyba będe do końca zycia z nim walczyć żeby to zrozumiał. Tak został wychowany a właściwie niewychowany, on uważa że zarabia na rodzinę i to wystarczy a ja siedzę w domu to mogę wszystko robić. Czasami w chwilach złosci mówi że jakoś inne kobiety sobie radzą i z obowiązkami w domu i z dzieckiem a ja nie potrafię. Ach cóż tu dużo gadać nie zawsze jest tak kolorowo mój mąż to niestety ciężki charakter i albo się nauczy w końcu i zrozumie że to nie tak jak myśli albo wykończy mnie nerwowo. Pozdrawiam wszystkie szczesliwe i nieszcześliwe żony i matki. Odpowiedz Link Zgłoś
walker22 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 09.09.04, 17:06 zawsze jeszcze istnieje inna opcja... można odejść... może Twój mąż nie zdaje sobie z tego sprawy... pozdrawiam cieplutko i nie daj się małgosia i mąż, który pomaga (nauczyłam, ale były warunki... dobry charakter) Odpowiedz Link Zgłoś
patee1 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 09.09.04, 23:22 dora1976 napisała: Pomoc męża polega na noszeniu synka Odpowiedz Link Zgłoś
dora1976 Re: do patee1 10.09.04, 15:42 I jak sobie radzisz ze wszystkim? Odpowiada ci taki układ czy się wściekasz na męża, bo ja strasznie. Mówi że mam nerwice i powinnam się leczyć ale jakoś nie dociera do niego że to głównie z jego powodu. Jestem ciekawa jak jest u was. Bo może to ja zadużo się czepiam. Pa pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 10.09.04, 09:21 napisz do mnie na priv abo podaj emaila chce sie z Toba skontaktowac....we wdie zawsze razniej szczesciwa mama-nieszczesliwa zona Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: do DORA1976 10.09.04, 09:22 napisz do mnie na priv abo podaj emaila chce sie z Toba skontaktowac....we wdie zawsze razniej szczesciwa mama-nieszczesliwa zona ---------------------- oswajanie słów jest trudniejsze niż oswajanie tygrysów Odpowiedz Link Zgłoś
dora1976 Re: do joasiiik25 10.09.04, 15:35 mozesz napisać na doda76@wp.pl albo na gg 1039203, czyżbym nie była sama ? również szczęśliwa mama i nieszcześliwa żona. Odpowiedz Link Zgłoś
mopek1 Re: do DORA1976 10.09.04, 20:14 No to u mnie jest rekord!!! 1 x w tygodniu mąż zajmunje się dzieckiem przez 3-4h - i to jest czas wyłącznie dla mnie tzn on albo z nią gdzieś jedzie, albo ja wychodzę z domu. Poza tym NIC!!!! Nie sprząta, nie zmywa, nie gotuje, nie robi zakupów (no chyba, że jakaś wyjątkowa sytuacja!), nie wstaje w nocy - no nie wiem co tam jeszcze! Ale muszę go usprawidliwić - baaardzo dużo i cięzko pracuje, poza tym praca jest na tyle "efektywna", że spełnia nasze nawet najbardziej wyrafinowane zachcianki )))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_dominika Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 19.11.04, 09:03 > A ja bardzo sie denerwoje kiedy slysze takie pytanie "czy maz pomaga?". > Dlaczego nie "czy pani jako zona pomaga w domu i przy dziecku ?". Bardzo dobre pytanie - ja jako żona ostatnio trochę pomagam przy dziecku i w domowych obowiązkach. Wychodzi na to, że ja, jako "głowa rodziny" pracuję po 10- 12 godzin (w tym tygodniu biłam rekordy po 16 i 18), zaś mój mąż, jako szanująca się matka Polka w tym czasie opiekuje się dzieckiem, robi zakupy, sprząta i gotuje obiad. I wiecie ile tracę? Przynajmniej w tym tygodniu? Tyle, że jak wróciłam we wtorek z pracy o 1.00 (a właściwie już w środę), to na kuchence została już tylko połowa przysznego obiadku i tylko pół butelki wina, którym mąż chciał uczcić zmianę mojej pracy (bo obecna na szczęcie mi się kończy). I nagle uświadomiłam sobie, że zachowuję się jak zazwyczaj faceci - przychodzę z pracy zmęczona, zjadam, pobawię się chwilę z dzieckiem i padam na nos. Ani ze mnie matka ani żona. Cieszę się, że to już koniec. Potem może być tylko lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
ministrowa Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 10.09.04, 10:37 Dzidzią głównie ja się zajmuję ale mąż sobie świetnie radzi a mała az piszczy na jego widok.Chodzą razem na spacery.W domu pomaga mi zabawiając małą i wtedy ja moge posprzątać ale "grubsze" rzeczy np. prasowanie itp.... robię wieczorem jak mała śpi.Ale największa pomocą jest to że mąż gotuje robi to z zamiłowania i z pomysłem.Ja w kuchni to takie minimum a ON po prostu bajka. Jestem szczęściarą Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kasiarad Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 10.09.04, 11:25 hejka niestety ja na mojego męża nie mogę zbytnio liczyć. wraca z pracy i jest tak "zmęczony", że nie ma siły się zajmować ani dzieckiem ani domem. Jego pomoc przy dziecku ogranicza się do ponoszenia Kacpercia, jedynie rano i weekendy poświęca mu trochę czasu. za miesiąc wracam do pracy i mam nadzieję, że ta sytuacja się zmieni. pozdrawiam Kacha Odpowiedz Link Zgłoś
cannabisek Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 20.09.04, 18:12 U mnie moj mezczyzna SPECJALNIE pracuje przy komputerze do 5 rano aby nie wstawac do malego, kiedy ten zaczyna sie budzic ok. 6 i SPECJALNIE (chyba,bo nie widzialam jak trzymal nogi za oknem) sie rozchorowal, zeby sie niem nie zajmowac. Czasami jak krzykne albo-udam, ze sie wyprowadzam, bo mam go dosyc, wielce laskawie pobawi sie z Matim. A teraz np. czyli dzien jak codzien-nie ma go w domu, pytam kiedy wroci-jak wroci to bedzie... I co Panie na takiego typa??? Wiem, ze swietnie dalby sobie rade z dzieckiem, ale nie wiem dlaczego unika jak ognia opiekowania sie nim (a co za tm idzie i mna). Odpowiedz Link Zgłoś
kama30 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 10.09.04, 12:06 Mój zajmuje się psem (he, he!),robi zakupy, codziennie robi obiad i kolację (b. to lubi). Myje gary dość często. Reszta jest moja. Przy dziecku - prawie nic nie robi, sprzątanie itp. - rzadziej niż sporadycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
kjasja Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 10.09.04, 12:15 hey, moj robi zakupy - codziennie, a w sobote takie wieksze, czesto w weekendy robi obiady, prawie codziennie rano skacze do sklepu po sniadanko i je robi kapiemy razem malego, czesto go nosi na rekach, no i chodzimy razem na spacery. No i od swieta pozmywa, i umyje podłogi. To chyba duzo Ale na poczatku mowił ze ja nie daje sobie rady, bo myslal ze jak jestem w domu to nic nie robie tylko leze sobie z małym na łozku i patrze w sufit, czesto sie kłocilismy, no i po czasie zrozumiał ze opieka nad dzieckiem to nie odpoczynek i mi pomaga Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 10.09.04, 14:00 Powiem tak: Maz dzisiaj skonczyl prace o 9.00 (byl 3 godz.) ja jestem w pracy do 15.oo Maz przyjedzie po mnie zawiezie do domku, bedzie posprzatane, obiad ugotowany i caly czas jest z naszym 10 -cio miesiecznym synkiem. Zjem obiad i lece na impre (oj dawno nie bylam chyba ze 2 lata a to taka mini sluzbowa), maz zostanie z dzieckiem, pomyje po obiedzie zawiezie na impreze i przywiezie z powrotem. Mam meza chyba ideala Jestesmy we wszystkim partnerami, umie zajmowac sie synkiem (tylko go nie kapie bo sie boi), posprzata, zrobi obiad, nawet jak bylam w szpitalu to zrobil przetwory. Jedyne co robie tylko ja to prasowanie, pranie i kapanie malucha. Reszta to jak kto ma czas Odpowiedz Link Zgłoś
yula Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 10.09.04, 16:22 U mnie akurat tylko on kąpie A poza tym pootkurza, zajmie sie malym jak nie jest za bardzo zmeczony po pracy, a zwykle jednak nie jest Niestety reszta zajec po domu nalezy do mnie, od wielkiego swieta czasami zrobi kolacje Ale nie narzekam, tak jak maly jest dosyc absorbujacy to to ze sie nim zajmie mnie sporo obchiąża. Aha obecnie musi sprzatac lazienke, bo z brzuchem mie jest ciezko Julia, Maksiu i 22 tyg brzuszek Odpowiedz Link Zgłoś
mamaaniolka Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 10.09.04, 17:37 Moj maz: - chodzi z mala po drobne zakupy, bierze ja przy tym pod pache badz na barana, czym szokuje okolice - zmywa, jak ma czas - myje podloge, jak ma czas - czasami rozwiesza pranie - przewija dosc czesto, ostatnio coraz czesciej tez ja ubiera, bo ja wczesniej wstaje - kapiemy razem Gotowac nikt nie gotuje, jemy stolowkowe obiady, takie sobie, ale nie wiem, jakbym sie wyrobila. W weekendy ja gotuje (o ile nie zamowimy pizzy...), a maz w tym czasie sie zajmuje dzieckiem. Na spacery chodze sama, bo on niestety nie lubi. Ola Odpowiedz Link Zgłoś
bea77 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 10.09.04, 21:52 Zaraz się popłacze chyba, czytając poprzedniczki.. Mój mąż poza spacerami od czasu do czasu (wtedy sprzątam całe mieszkanie,mamy kawalerkę i by po odkurzać i myć podłogi, oni muszą iść na spacer) nie zajmuje się małym prawie wcale.Nie zmywa, nie robi zakupów(od bardzo wielkiego święta,jedno i drugie) Nie zmienia pieluch, nie kąpie, po prostu nic… Ja, co dwie godziny odciągam pokarm i zagęszczam, bo mały bardzo ulewa, więc ciężko jest mi cokolwiek zrobić w domu. Czasami, gdy jeszcze nie skończyłam odciągać sobie jedzonka, a mały płacze, to potrafi powiedzieć,że sobie nie radze(on w tym czasie gra na komputerze)i nie ma mowy by go pobawił, bo właśnie ma ważną misje. W ogóle gra non stop-praca-granie-spanie-granie-praca….i nic pyzatym.Mówi,że to ja jestem od wychowywania dziecka i koniec. Ostatnio tak się pokłóciliśmy,że myślałam, że to już koniec..( Nie wiem, co robić, bardzo się martwię o przyszłość tego związku… Po prostu ja nie wyrabiam nerwowo i fizycznie. Boję się, że wpadnę w jakąś depresje. Nie tak to sobie wyobrażałam. Musze dodać, że nasze dziecko było świadomym wyborem,długo zwlekałam z podjęciem decyzji o macierzyństwie, bo zawsze była to dla mnie ogromna odpowiedzialność, pragnęłam począć dziecko, gdy tego naprawdę zapragnę i tak też się stało, tak, że cała ciąża, poród i teraz opieka nad nim jest lamnie czymś tak naturalnym i pięknym zarazem, jednak siłą rzeczy wszystkiego nie da się zrobić samemu, w końcu zawiązek to dwie osoby a nie jedna. Dodam, że mąż bardzo pragną tego dziecka już od początku naszej znajomości, więc nie wiem z kąt u niego taka obojętność. Niby cieszy się bardzo z potomka, ale jednocześnie nic przy nim nie chce robić, nic. Mówi, że jest ciągle zmęczony a mnie to tak fajnie, bo siedzę sobie w domu i nie musze chodzić do pracy. To fajny, inteligentny, bardzo ciekawy facet tylko tego jednego w nim nie rozumiem. Pozdrawiam i proszę o wsparcie, bo zwariuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kaha1 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 10.09.04, 23:34 ja nie wiem... trudne to co piszesz.... tak sobie myślę, że coś go przerosło... może brak mu seksu? A może od urodzenia nie dawałaś mu małego, żeby się nim zajął? Taka rada na wytworzenie więzi między ojcem i dzieckiem to zasada aby mąż zawsze robił przy nim jedną i tą samą rzecz (codziennie) bo gra na komputerze to symbol ucieczki przed tym co jest w otaczającej rzeczywistości.. Odpowiedz Link Zgłoś
walker22 Nie załamuj się... 11.09.04, 20:38 Niestety jest wielu takich facetów... W naszym społeczeństwie (ja mieszkam w Holandii i tu widzę wielu facetów zajmujących się dziećmi, znajomi - głównie Niemcy) zajmowanie się dzieckiem nie wiadomo czemu przypada kobiecie. Choćby nie wiadomo jak była wykończona, spracowana i chora. Facet, który aktywnie odgrywa rolę ojca postrzegany jest jako ewenement, coś niebywałego... Ja od początku się z tym nie godziłam. Wiele godzin przegadałam z moim obecnym mężem i wiedziałam, że on ma do większości spraw podejście podobne do mojego. Dlatego nie obawiałam się, że będzie zajmował się dzieckiem, że będzie mi pomagał, przejmie wiele obowiązków, gdy ja będę "nie w stanie". Jednak już w ciąży okazało się, że wiele muszę go nauczyć, bo mimo najszczerszych chęci, po prostu nie umie. Tak został wychowany (jak zresztą wielu mężczyzn...), taki model rodziny oglądał latami: mama robi wszystko, tata - głowa rodziny - zarabia i odpoczywa. Nigdy nie chciał tego przenieść do naszej rodziny, ale też nie miał przykładu jak można inaczej. I tak małymi kroczkami uczyliśmy się naszego modelu. I jak na razie nieźle funkcjonuje (kilkakrotnie słyszałam natomiast od teścia, że nie jest to rola faceta...). Ale przyznam, że bardzo dużo musiałam się "nakłócić", nawrzeszczeć (jestem z natury choleryczką...), naprosić (tego nienawidzę... prosić o coś, co potem ma np sprawić przyjemność), natłumaczyć. Teraz widzę, że warto było. Pozdrawiam Cię cieplutko... Jeśli masz ochotę pisz, na priva także. Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
dora1976 Re: Do bea77 11.09.04, 21:10 Nie płacz bo to nic nie da ja sama wypłakałam wiele łez i nic tym nie zmieniłam. Byłam i jeszcze troszke nadal jestem w podobnej sytuacji, mój mąż też wogóle nie zajmuje sie dzieckiem bo praktycznie całymi dniami jest w pracy a jak wraca wczesniej to posiedzi pare minut z małym. Tez na początku mi wygadywał ze sobie nie radze, że jakoś inne kobiety są bardziej zorganizowane, tym doprowadzał mnie do szału. Ja specjalnie wiele się nie wysilałam w sprzątaniu czy w gotowaniu, po pierwsze nie miałam za bardzo czasu przy maleńkim dziecku a po drugie to robiłam to świadomie żeby mu uświadomić że przy małym dziecku nie da sie wszystkiego robić tak jak dawniej. Minęło już 5 i pół miesiąca od narodzin i powoli zauważam zmiany na lepsze, jakoś chyba sie oswaja ze wszystkim. U nas prawie codziennie były awantury i miałam chyba jakąś depresje przez niego, nie chcialo mi się nic, nie cieszyły mnie nawet uśmiechy dziecka, byłam tak zdołowana i stłamszona tym wszystkim że tylko ciagle chciało mi się wyć. Bardzo to sie odbijało na dziecku bo ja cały czas byłam nerwowa. Teraz miejmy nadzieję już będzie lepiej, jakoś powoli się docieramy. Dziecko już jest większe i jakoś mi już troche lzej, pogodziłam się z tym że mąż nie kąpie dziecka, nie przewija, nie przebiera, nic nie ugotuje, poprostu nie jest tego nauczony przez matkę więc ja muszę go tego nauczyć. Głowa do góry z czasem zrozumie że to dziecko jest teraz najważniejsze a nie jego misje. Jestem ciekawa ile ma twoje dziecko? pa pozdrawiam nie jesteś sama z tym problemem jak chcesz pogadać to mój gg 1039203 Odpowiedz Link Zgłoś
antonina_74 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 12.09.04, 00:10 No więc tak: mój mąż pracuje od 9 do 20 albo i dłużej. Dawniej jeszcze pomagał przy kąpieli ale ostatnio (specjalnie???) wraca kiedy Zosia już zasypia wykąpana. Budzi, ubiera i odwozi starszego rano do przedszkola. Wieczorem go usypia. Prasuje sobie koszule dzięki czemu ja nie prasuję nic innego bo nic innego nie wymaga koniecznie prasowania. I tyle. W weekend czasem z łaski i długo proszony zabiera dzieci na niedługi spacer, aha i zajmuje się dziećmi kiedy do mnie przychodzi uczeń, przez godzinę w sobotę rano. Kiedyś jeszcze wynosił śmieci ale ostatnio zapomniał chyba jak to się robi Poproszony o przysługę typu odwiezienie mnie i Zosi do lekarza odpowiada że to wielki kłopot i psuje mu porządek dnia w pracy (ja nie prowadzę samochodu a on jest wspólnikiem w firmie więc raczej sam sobie porządek dnia ustala). Smutno mi, czasem się czuję jak samotna matka... Odpowiedz Link Zgłoś
magda555 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 16.09.04, 22:08 Właśnie chciałam rozpocząć hymny pochwalne na cześć mojego męża, ale uświadomiłam sobie ,że u mnie jest specyficzna sytuacja, ponieważ mieszkamy z moją mamą, więc mi odpada gotowanie, pranie...Więc jest nam łatwiej... A więc mój mąż śpi z dzieckiem a ja śpię osobno..Miałam straszne problemy z bezsennością ....Spałam godzinę w ciągu nocy , gdyż standardowo dziecko budzi się kilka razy w nocy ...i już nie mogłam zasnąć po rozbudzeniu... Tearaz sypiam całą noc i macierzyństwo naprawdę mnie cieszy ... ale wiem co mi odpowiecie, że bez poświęceń to nie to samo.... Naokoło mnie wszyscy są zbulwersowani, bo jakże tak mężczyznę wykorzystywać, czuję się jak w średniowieczu.. matka musi się poświęcać a chłop nie musi bo to nie jego rola paranoja... biorąc pod uwagę ,że ja wracam do pracy za tydzień a więc jestem czynna zawodowo.. Odpowiedz Link Zgłoś
elwlos Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 16.09.04, 23:03 Witajcie, do tej pory myślałam, że to tylko ja mam problemy z mężem, który mi nie pomaga. Czasami zdarza się,że z własnej inicjatywy wyniesie śmieci, albo po kilkakrotnym upominaniu umyje naczynia lub poskłada pranie. Kiedyś (ok.2 lata wstecz) potrafił sam wstawić pranie, prasować nawet moje ubrania, o sprzątaniu nie wspomnę. A teraż uważa, że ja siedzę w domu więc mam obowiązki:sprzątanie, pranie, gotowanie no i oczywiście wychowywanie synka (mały ma już 11 m-cy). Jestem ciekawa gdzie są zapisane takie obowiązki kobiet? Niekiedy, jak wyjadę z Kacperkiem na weekend do moich rodziców, to potrafi nawet nie umyć naczyń ani posprzątać, twierdzi, że jemu to nie przeszkadza. Wracam i muszę zrobić to sama. Ostatnio mąż kupił kamerę, a ja go poprosiłam o pieniądze na wymianę prawo jazdy, to powiedział, że na jakieś moje widzimisie to on nie ma kasy. Ludzie jakie to widzimisie... Cholercia, ja już tak długo chyba nie dam rady. Zaczyna mi wypominać, że byłam w sklepie z używaną odzieżą i kupiłam sobie AŻ DWIE bluzki (za 12 zł razem). Boże, gdzie ci mężczyźni...? Proszę, pomóżcie. Pozdrawiam, Ela i Kacperek Mój nr GG8374266 Odpowiedz Link Zgłoś
ewka100 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 21.09.04, 11:31 Co to znaczy, że bez poświęceń to nie to samo? Nieźle mnie to zdanie oburzyło, tym bardziej, że rzeczywiście wiele osób wydaje się tak myśleć. To jest takie typowo polskie - nawet położne są zaskoczone widokiem męża, który w szpitalu przewija swoje dziecko, mówią, że męzczyzna nie jest stworzony by w stawać w nocy do dziecka, co innego jest w wielu innych krajach (nie trzeba wyjeżdżać - wystarczy przeczytać chociażby "W oczekiwaniu na dziecko" czy "Pierwszy rok z życia dziecka". Ciesz się, że masz normalnego męża - normalnego bo partnerstwo powinno być normą. Czy faceci mówią: "mam super żonę bo wstaje w nocy do dziecka"? Popieram też opinię, która pojawiła się wcześniej - to niezdrowe mówić o "pomocy" żonie. Wiem oczywiście, że ja się tak tutaj wymądrzam a rzeczywistość to wynik naszej kultury, tradycji itp. Tyle, że w ostatnich dziesięcioleciach sporo się zmieniło, pora więc by zmienili się też mężczyźni. A jedynym na to sposobem jest brak zgody z naszej strony bo czy ktoś dobrowolnie rezygnuje ze swoich przywilejów? Odpowiedz Link Zgłoś
wojtekws Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 20.09.04, 00:03 To piszę ja, mąż. Otóż, u nas moja żona ograniczyła się obecnie do produkcji mleka oraz karmienia dziecka, podczas gdy obowiązki domowe przypadły mnie (nie, nie przesadzam). Oto co konkretnie robię: pranie, zakupy (codzienne, od bułeczek rano do owoców/warzyw na bazarze w sobotę i większych zakupów w hiper), sprzątanie (codzienne plus raz w tygodniu gruntowne Odpowiedz Link Zgłoś
dziobas79 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 20.09.04, 15:11 Wiojtkuws napisze ci tak: przeszkol mojego meza. Moj jes informatykiem. W pracy sie obija, sciaga filmy, gry. Dopiero jak sie cos wali to jest zajety. Ale takie awarie moze ma rza na 3 misiace i to przwaznie nie podczas normalnych godzin pracy ale w nocy. A tak w tygodniu wychodzi do pracy za 10 9:00 albo i pozniej, a wraca przed 18:00. W sumie nie chodzi mi o to zeby pral, sprzatal i gotowal. Chodzi mi tylko o to zeby poszanowal moja prace. Albo ze jak ja nie wyleje miski z brudna woda, to zeby sie o nia nie potykac niech on to zrobi. No i zeby sprzatal po sobie. Tylko tyle. Prosze cie Wojtku nie pisz ze mezowie nie pomagajacy wiedza co robia. Bo to oznacza ze my zony jestesmy glupie skoro same wszystko robimy. A my sie czujemy dokladnie tak jak ty teraz. Jestesy przemeczone i czujemy sie niedocenione, a nasi mezowie maja to w dupie. W sumie "widzialy galy co braly" ale wydaje mi sie ze mezczyzni maja rozum i zdaja sobie sprawe z tego ze nie jest nam latwo. Ja rozumiem ze tesciowe robily za nich wszystko, ale teraz juz nie sa u mamusi. Skoro mowia ze nas kochaja to niech o nas pomysla choc odrobine. Odpowiedz Link Zgłoś
saba76 Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 20.09.04, 19:32 ja tu przelotem bo niemowlaka juz niemam ,ale....... 1.to mąz 1 wykompał dziewczynki(5lat i 16mc) 2. to on opcina paznokietki-od samego początku 3) przewija młodszą core do teraz jak ja akurat jestem zajeta 3. wychodzi i wychodzxił na spacerki 4.dziś w nocy czówał nad Werka i mna-mamy grype jelitową 5. robi to co ja-karmilam butlą ,tylko ,że wtedy kiedy jest w domu i ma na to czas 6.w niedziele mam wolne od garnków 7.jak trzeba idzie do lekarza z dziećmi/dentysty Odpowiedz Link Zgłoś
flimoni Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 20.09.04, 20:11 A ja juz sama nie wiem czy powinnam miec pretensje do meza. Czy nie za duzo oczekuje? Maz jest IT managerem i ponoc w pracy ma ciagly zapiernicz, a pracuje od 9:00-10:00 do 17:00-18:00 ale jeszcze nigdy nie przyjechal prosto po pracy bo on musi sie zrelaksowac i idzie na basen lub na rower. Tak wiec w domu jest zwykle okolo 20:00. Przejal kilka podstawowych obowiazkow: robi zakupy, zajmuje sie brudnymi naczyniami (mamy zmywarke), ugotuje= mamy parowar wiec urotuje czyt. powklada skladmiki do parowaru i nastawi czas, wyrzuca smieci, i to by bylo na tyle. Przy malej robi jezeli go poprosze- zero wlasnej inwencji, i glownie sie z nia bawi, a jak jest w domu to ja jeszcze usypia. O kapaniu i ubieraniu nie ma mowy. Bardzo zadko ja przewinie. Spacer nie widnieje w napietym grafiku meza i oczywiscie uwaza ze to wszystko mozna juz nazwac opieka na corka. A ja jak tylko tata przejmie mala to nie odpoczywam tylko od razu miotam sie mopem po mieszkaniu zeby tylko dalo sie mieszkac. Oczywiscie maz nie umie obslugiwac pralki i nauczyc sie nie chce, wiec to pozostaje mi do zrobienia. Z uwagi na prace ma sterte koszul, ktore ktos musi wyprasowac, wiec robie to ja jak mala usnie okolo 20:00, bo maz zelazkiem tez nie umie sie poslugiwac. Najbardziej mnie wkurza ze jak przyjdzie weekend (o ile jest w domu bo przeciez jego praca jest najwazniejsza ) posiedzi z nami i zaraz wymysla ze poszedlby na rower. W ostatnia niedziele myslalam ze mnie szlak trafi bo poszedl na ten swoj cholerny rower i okazalo sie ze spotkal kumpli po fachu i nie bylo go bafatela 3,5 godz. Oczywiscie on nie rozumie dlaczego sie wsciekam przeciez nie robi tego co dziennie. A co z moim relaksowaniem sie. Przeciez moge sobie wyjsc jak on jest w domu, tylko ze gdzie tu isc o 20:00. Kiedys mielismy bardzo dobry kontakt, a teraz nie umiem z nim rozmawiac. On chcialby byc ojcem i bardzo sie z tego cieszy, ale jednoczasnie zachowac wszystkie przywileje kawalera. Corka pojawila sie nagle, nie byla planowana, ale po dwoch latach malzenstwa. Maz ucieszyl sie bardziej niz ja, a teraz odwala takie cyrki. Najgorsze jest to ze wogole nie potrafimy sie zrozumiec. On nie wie o co mi chodzi, a ja czuje sie zdolowana i nieszczesliwa. Czy powinnam miec pretensje? Moze za duzo wymagam? Odpowiedz Link Zgłoś
mamaaniolka Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 20.09.04, 20:45 Hej, moim zdaniem rownouprawnienie w malzenstwie mierzy sie iloscia wolnego czasu. Obie strony powinny miec go mniej wiecej tyle samo. Szlag by mnie trafial, gdyby moj maz wyskakiwal sie zrelaksowac na basen lub rower, a ja nie mialabym czasu na nic. Rozumiem - co drugi dzien on, a co drugi dzien Ty, to co innego. To tak w ramach odpowiedzi na pytanie, czy nie za duzo oczekujesz. Pozdrawiam Ola Odpowiedz Link Zgłoś
mamusiakaroli Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 21.09.04, 10:03 Do zon ktorym mazowie nie pomagaja - posadzcie swoich mazow i niech sobie przeczytaja ,ze inni mezowie tez ciezko pracuja i potrafia wszystko zrobic w domu i przy dziecku.Niech zdadza sobie sprawe,ze praca w domu :opieka nad dzieckiem ,sprzatanie ,gotowanie ,pranie itd,itp.to najciezsza praca na swiecie i gdyby ktos za nia placil to powinna to byc najlepiej oplacana praca na swiecie.Nikt tego nie doceni ani nie zrozumie ,jesli sam tego nie doswiadczy.A przypominam,ze kobiety takze pracuja zawodowo i przychodza na drugi etat do domu i tam ich czeka dopiero ciezka praca ,ale z tego nie robi sie wielkiego halo.Tak juz jest i koniec .A jesli facet przyjdzie z pracy i cos zrobi z domu to pomnik mu trzeba wystawic.Ja na szczescie mam dobrego meza co wszystko potrafi zrobic.On mnie rozumie bo sam wie ile wysilku kosztuje "prowadzenie domu i opieka nad dzieckiem" A te lenie co nic w domu nie robia nie maja zielonego pojecia ,jak ich zona jest zmeczona codziennymi domowymi obowiazkami.Niech sobie poczytaja o innych mezach ,moze wtedy zobacza ,ze to nie wstyd zajac sie dzieckiem ,albo posprzatac mieszkanie ,bo jest bardzo duzo mezow,ktorzy wszystko w domu robia sami i nie trzeba ich oto prosic ani pokazywac palcem. Odpowiedz Link Zgłoś
cannabisek Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 21.09.04, 11:49 moj nie chcial czytac, wiec czytalam mu na glos. zlozyl dzisiaj lozko, ale to chyba nie przez te posty tylko przez to, ze sie poklocilismy-burak!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
cannabisek Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 21.09.04, 11:50 ooo teraz umyl wiadro na smieci... dobry, teraz bede klocila sie z nim codziennie... mamo!!!!chyba je wyniesie do kosza!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
elwlos Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 18.11.04, 15:21 Dziewczyny, czyżby już żaden mąż, bądź partner nie pomagał Wam w codziennych obowiązkach? Odpowiedz Link Zgłoś
krzyzakfranc Re: POMOC MĘŻÓW W JAKIM STOPNIU????? 19.11.04, 01:21 Poczytałem wszystkie posty i doszedłem do wniosku: Jak cudnie kiedy ma się pod bokiem kogoś kto posprząta, ugotuje, dzieckiem się zajmie by nie przeszkadzało w słodkim nic nierobieniu. No i koszule lub spodnie uprasuje, bo ja przecież tego nie umiem, a jeśli umiem to na pewno zrobię to źle. Pokażę wszystkim że o mnie nie dbasz moja kobieto - służąca. Ironizuję tu oczywiście, ale wydaje mi się że w naturze każdego człowieka siedzi leń, który "pilnuje" byśmy nie dali za dużo z siebie kiedy ktoś inny może to zrobić "za nas". Problem jaki widzę tu i na "swoim podwórku" jest taki, że to co mnie nie przeszkadza, przeszkadza mej żonie. Więc jeśli jej przeszkadza to .... No i mamy zarzewie konfliktu, jako że obie strony mają niejako inne spojrzenie na ten sam temat. Moja rada dla Pań, które mają mężów, jak ich nazywam "panów", dajcie sobie więcej luzu. Chcesz mieć czystą wyprasowaną koszulę? Upierz i wyprasuj ją sobie! Chcesz jeść a jeszcze z czystego talerza? Przygotuj sobie jedzonko, umyj talerz. Mówcie o swych potrzebach, informujcie, ale bez krzyku. Spokuj to najlepsza broń. Pozdrawiam i życzę sukcesów na polu wychowywania mężów. Franc Odpowiedz Link Zgłoś