proszę o radę - długie

09.09.04, 10:27
Cześć dziewczyny!
Nie piszę na tym forum, ale chętnie czytam
(choć czasem z przykrością, nie będę się nad tym rozwodzić).
W każdym razie dojrzałam, żeby prosić Was o pomoc.
Mój syn ma lat 7. Mam wrażenie, że okres buntu, który
rozpoczął mając lat 2 nigdy się nie skończy.
Choć jest generalnie dzieckiem miłym i bardzo wrażliwym,
pewne rzeczy po prostu do niego nie docierają.
Mówiąc w skrócie, na każdą moją prośbę reaguje
jak automat słowem "nie" (w różnych wariantach:
nigdy, nie teraz, no way man smile
Na palcach 1 ręki mogę wyliczyć ile razy w ciągu tygodnia
zrobi coś bez gadania. A chodzi mi o robienie
bez gadania prostych rzeczy, takich jak samodzielne
ubieranie się, mycie się, mycie zębów, wyjście
z domu (z nami), ścielenie swojego łóżka, posprzątanie swoich
zabawek. Nie muszę chyba pisać ile jest problemów
z zagonieniem go do spania.
Problem potęguje jego nieziemski upór (niestety
wedle relacji mojej mamy odziedziczony po mnie).
Nigdy też nie przeprasza jak narozrabia. Zawsze
znajdzie masę powodów, dla których stało się tak
a nie inaczej, oczywiście żaden z tych powodów
nie jest z nim związany.
Czy są tu mamy starszych dzieci? Albo dziewczyny,
które mogą coś podpowiedzieć?

    • marzenalach Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 10:50
      Witaj.
      Nie jesteś samasmile
      Ja też mam takiego uparciucha. Mój synek ma 6 lat i odkąd pamietam to zawsze
      był taki uparty.
      Żadko zdaża się że robi coś z własnej nie przymuszonej woli.
      Ciągle muszę się nagadać, tłumaczyć,pomaga na chwilę a póżniej znów to samo.
      Czasami nie wiem jak z Nim postępować.
      Mój synek ma bardzo olewający styl bycia, niby mu zalerzy, ale stara się tego
      nie okazywać, i robi wszystko na przekór.
      W zasadzie nic Ci nie poradzę, bo sama ma taki problem .
      Myślałam nad pójściem do psychologa, może coś by poradził/ła.
      • zsz Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 10:59
        i tak dzięki, dobrze wiedzieć, że nie jestem sama.
        Ja też myślałam o psychologu, ale z drugiej strony
        zastanowiłam się, co ja mu powiem i stwierdziłam,
        że upór to nie choroba.
        Rzecz, która nas gubi, to mało konsekwencji,
        wynikający chyba z braku siły na te spory
        z dzieckiem. Po prostu czasem rezygnuję ze zmuszania
        go do np sprzątania zabawek i sama sprzątam.
        Ale innych rzeczy raczej wymagam tylko jest
        to okupione dużym nakładem energii i dlatego mam
        dość. Po prostu on ma więcej siły i ochoty
        do tych sprzeczek.
    • mamao2 Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 11:07
      He,he a ja mam 6-latka. Doskonale wiem o czym piszesz. Doradzę Ci coś , co
      czasem trudno zastosować - bądź miła dla niego(pewnie jesteś, ale jakoś
      specjalnie), mów ściszonym głosem, mów jego imię zdrobniale(mój syn jest bardzo
      czuły w tym względzie) i często go chwal za jakieś drobne "wyczyny"...
      Mam wrażenie, że im bardziej ja jestem nerwowa tym bardziej niegrzeczne mam
      dzieci...
      Powodzenia
      • verdana Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 11:13
        A jakie są konsekwencje tego, ze mowi "nie"? Przypuszczam, zse zadne. I tak na
        ogół musi sprzatnąć i iść spać. Proponuję przez pewien czas potraktować
        wszystkie "nie" powaznie. Tzn mówisz "chcesz śniadanie" - "nie" - no to nie
        dajesz, nie chce iść spać - nie idzie, nie chce wyrzucić smieci - ty je
        demonstracyjnie wyrzucasz (to akurat działa rewelacyjnie, przynajmniej u mnie -
        dziecko ma tak cholerne wyrzuty sumienia, ze robi zamiast tego mnóstwo innych
        rzeczy). Ale ty też mów "nie" - np nie wyrzuciłeś śmieci - jasne, ale ja teraz
        jestem zmęczona i nie zrobie ci budyniu/nie poczytam itd.
        • zsz Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 11:30
          no tak, bo myślałam, że ważniejsze jest żeby być konsekwentym.
          I nie odpuszczać. Tzn jak jest czas spania, to ma pościelić
          łóżko, umyć się i przebrać w piżamę. Chodzi mi o niestwarzanie
          precedensów, żeby potem nie miał argumentów w stylu
          "a wczoraj nie musiałem, tata mi pościelił" czemu dziś
          mam to robić.
          W sumie to bardziej od tego kto ma co robić (jak już
          pisałam sprzątanie za niego zajmuje mi mniej czasu i
          energii) chodziło mi o brak jakiegokolwiek posłuszeństwa
          i nawet szacunku dla rodziców. Po prostu nasze
          słowa są brane za nic. On się po prostu z tym nie
          liczy i to przeszkadza mi bardziej niż niepościelone łóżko.
      • zsz Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 12:02
        Dzięki za rady. Muszę spróbować.
        wiesz, ja się zgadzam, żeby był czasem niegrzeczny, niech sobie
        będzie. Nawet często niech będzie. Takie prawo dzieci.
        Ale całkowite negowanie tego co mówią rodzice,
        odwracanie kota ogonem (kiedyś sie z tego śmialiśmy,
        jak jako 3-letnie dziecko jak się potknął, mówił
        do taty z wyrzutem "i jak mnie pilnujesz!".
        Albo "ta pani mnie popchnęła") jest dla mnie
        po prostu niezrozumiałe.
        Może przejdę do przykładów. W związku z pójściem do szkoły kupiliśmy mu
        krzesło obrotowe. Oczywiście zabroniłam jeździć krzesłem
        po całym mieszkaniu, może się trochę kręcić (wiem, że
        dzieciom trudno się powstrzymać). Jak zabraniam tego jeżdżenia
        i za wyjątkowo uporczywe daję szlaban, to zgadnijcie
        kto jest winny? Nie on i nie krzesło. Rodzice, że
        mu takie kupili.
    • mamadwojga Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 13:08
      Myślę że udało Ci się wychować małego tyrana. Moja córka też miała taki okres
      buntu ale udało się nam ją "wyleczyć". Z tym że my jesteśmy żelaźnie
      konsekwentni i córka doskonale wiedziała co ZAWSZE czeka ją za określone
      zachowanie. Po prostu oznajmialiśmy że pewnych zachowań w naszym domu nie
      tolerujemy i tyle.
      Może skorzystasz z moich "pomysłów" na wychowanie, a może wydadzą Ci się zbyt
      drastyczne, nieodpowiednie. U nas zadziałały.
      1) Sprzątanie pokoju, zabawek
      Przyniosłam do domu karton. Wytłumaczyłam córce że jeśli wieczorem zabawki nie
      będą na swoich miejscach to ja je pozbieram do kartonu. Będzie miała jeszcze
      szansę rano powyciągać je i poukładać na półki a jeśli tego nie zrobi to
      wynoszę zawartość kartonu na śmietnik. Wystarczyły dwa wieczory i już nie mam
      kłopotów ze sprzątaniem
      2) Spać BEZWARUNKOWO chodzą moje dzieci po dzienniku. Córka może siedzieć "do
      oporu" w weekendy. Jeśli w tygodniu się nie słucha i nie chce iść szybko spać
      to za karę w weekend jest kładziona razem z bratem o ósmej.
      3) Ubieranie się
      Kiedy uciekała i nie chciała się ubierać (wcale lub akurat ubrania jej się nie
      podobały) to powiedziałam że pójdzie do przedszkola w piżamie. Kiedy raz z
      poważną miną wsadziłam ją w tej piżamie do windy to padł na nią blady strach.
      Od tego czasu brak problemów z ubieraniem. Tylko że ja ona wiedziała że ja
      byłam w stanie ją do tego przedszkola w piżamie zabrać. Ubrania wsadziłam do
      siatki i już.
      4) Upór ogólny
      Jeśli muszę coś powtarzać kilka razy żeby było zrobione to w którymś
      momencie "włączam licznik" i mówię córce że powtarzam coś ostatni raz po
      dobroci. Każdy następny raz to jeden dzień bez (do wyboru) komputera,
      telewizora, cukierków. I zawsze dotrzymuję słowa.

      Oczywiście dużo z córką rozmawiam, zapewniam ją że ją bardzo kochamy ale ludzie
      muszą się dobrze zachowywać. Michasia ma jasno wytyczone granice. Wie co może
      robić a co nie. Nawet ostatnio usłyszałam na ten temat pochwałę od
      przedszkolanki. Przy tym moje dziecko nie jest taką ciapą która bezwzględnie
      słucha innych dzieci, czy daje się popychać. Za swój spokój i rozsądek jest
      bardzo lubiana w gronie rówieśników. Jest zapraszana na każde urodziny, ma dwie
      super przyjaciółki.
      Mamy też w domu system nagród. Za dobre zachowanie w ciągu tygodnia robimy
      szalone rzeczy w weekendy. Na przykład rozkładamy w stołowym namiot i w nim
      śpimy, albo śpimy na materacu dmuchanym, albo robimy sobie "potańcówki" przy
      bardzo głośnej muzyce- tańczymy, skaczemy, wygłupiamy się. Chodzimy na lody i
      do parku. Budujemy "domki" z koców i krzeseł.
      • tolka3 Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 13:26
        Bardzo mi się podoba to wszystko, co napisałaś. Mam nadzieję, że nie zabraknie
        mi konsekwencji w wychowywaniu mojej córci (ma dopiero 7 m-cy). Chyba jesteś
        fajną mamą smile
        Na mnie też takie rzeczy działały, jak byłam mała.
        • katse Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 13:38
          mama dwojga

          drukuje i chowam.

          mloda ma 14 miesiecy i juz jest tyranem

          poki co na wrzaski wymuszajace pomaga utulenie, polaskotanie, odwrocenie
          uwagi...

          ale czuje ze moze byc gorzej

          K
      • zsz Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 13:34
        Dzięki mamodwojga.
        W sumie stosowałam wszystko.
        Zabawki niepozbierane też wynosiłam
        nie na śmietnik co prawda tylko do piwnicy
        (ale stamtąd już nie wracają, bo nikt tam nie
        chodzi smile
        Z ubraniem to samo, problem polega na tym, ze
        do szkoly sie nawet ubiera, w weekendy gorzej,
        bo przeciez on nie musi nigdzie wychodzic
        (wiec straszenie wyjsciem w pizamie nie odnosi
        rezultatu).
        Spac wysylam zawsze o tej samej porze. Teraz jak poszedl
        do szkoly, warunkowo zgodzilam sie na pozniejsza
        godzine - 8:30 (jak bedzie przekraczal, wracamy do 8)
        ale wczesniej gasze swiatlo, zeby sie wyspal (po
        pojsciu do lozka jeszcze zazwyczaj dlugo czyta).
        Szlabany na telewizje, slodycze, rower itd
        sa tez stosowane, jak minie 5(10) minut
        które wyznaczyłam na zrobienie czegoś,
        ale chyba przestały mu przeszkadzać. Zawsze sobie znajdzie
        pocieszenie - nie będę jadł słodyczy, bardzo dobrze,
        bo się zęby psują, nie bedę oglądał telewizji, też
        dobrze, bo teraz takie głupie bajki nadają itd
        Nasz problem polega na tym, że ja staram się być
        konsekwentna, no w 100 % się nie udaje, ale 90%
        myślę, że mam; ale mój mąż wprost przeciwnie.
        Ostatnio wyganiam dziecko ścielić łóżko, patrzę,
        a mąż biegnie i ścieli. Ręce mi opadły.
        Po prostu chciałabym, żeby tych kilka prostych rzeczy,
        które są jego obowiązkiem "od zawsze" robił
        bez gadania.
        I syn jest też bardzo grzeczny. W przedszkolu byli zachwyceni.
        Babcie też. Grzecznie sie odnosi do innych dzieci,
        szanuje ludzi. Tylko nie nas. Jakby musiał odreagować
        to, że poza domem musi (w jego mniemaniu) być grzeczny.
        Chyba pomyślę o jakichś zajęciach sportowych dla niego.
        • mamadwojga Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 14:06
          No widzisz, po pierwsze ja mam bezwarunkowe poparcie męża. Nawet jak mu się coś
          nie podoba co wymyśliłam to rozmawia o tym ze mną po cichu. Czasami udaje mu
          się mnie przekonać, czasami nie. Jeśli popełniam błąd to się do niego przyznaję
          i przepraszam dziecko.

          > Z ubraniem to samo, problem polega na tym, ze
          > do szkoly sie nawet ubiera, w weekendy gorzej,
          > bo przeciez on nie musi nigdzie wychodzic
          > (wiec straszenie wyjsciem w pizamie nie odnosi
          > rezultatu).

          A gdyby tak uatrakcyjnić weekendy? Nagradzać za dobre sprawowanie -choćby głupi
          MacDonald (nie popieram go ale ma bardzo duże działanie "terapeutyczne"smile,
          albo wycieczka do parku na karmienie kaczek czy wiewiórek, wspólny rajd
          rowerowy, wyjście do kina, na basen.

          Zawsze sobie znajdzie
          > pocieszenie - nie będę jadł słodyczy, bardzo dobrze,
          > bo się zęby psują, nie bedę oglądał telewizji, też
          > dobrze, bo teraz takie głupie bajki nadają itd

          Znajdź coś na czym mu zależy. Moja córka kiedyś za karę pojechała na wycieczkę
          z przedszkolem ale z pustym plecaczkiem. Zawsze na wycieczki kupowałam jej
          plecak pełen paluszków, chrupek, cukierków i jakiś napój. Nie jest to
          obowiązkowe bo wyżywienie dzieci mają zapewnione. Przyjęła to z godnością
          mówiąc "Natalia mnie częstowała", ale wiem że było jej przykro. Akurat wtedy
          jej zachowanie było absolutnie niedopuszczalne.
          Na pewno Twój syn ma ulubioną czynność, zabawę, zabawkę. Tylko w takich karach
          trzeba zawsze zachować umiar, żeby dziecko nie czuło się poniżone. To jest
          bardzo ważne.
          A zajęcia sportowe to bardzo dobry pomysł. Nie dość że rozwijają dziecko
          fizycznie, ujmują energii, co jest ważne przy rozbrykanych dzieciach, to
          jeszcze mogą stanowić kiedyś kartę przetargową- typu: "jak nie poprawisz tej
          oceny to nici z karate." Sporty zespołowe uczą współzawodnictwa, przestrzegania
          zasad, przegrywania i wygrywania. To może być strzał w dziesiątkę.
          Pozdrawiam i idę leżeć bo dzisiaj mam jakiś okropny wirus w sobie i jest mi
          niedobrzeeeeeeeee. Oj oj. Najpierw synek, potem mąż a teraz ja się zaraziłam.
          Buuuuu
          • zsz Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 14:22
            pewnie rotawirus. My chorujemy raz w roku całą rodziną.
            Głodówka i dieta powinny Ci pomóc. Życzę Ci zdrowia.
            Wiesz, mąż mnie popiera, ale teoretycznie.
            Jak przyjdzie co do czego, to sobie "zapomni"
            że ustalaliśmy inaczej. A faktem jest że i mnie się
            to czasem zdarza.
            Weekendy nie są złe. Często chodzimy do kina,
            wyjeżdżamy, chodzimy na imprezy (oczywiście
            tam, gdzie można zabrać dziecko).
            Po prostu jeżeli chodzi o szlabany i kary chciałabym,
            żeby wreszcie nie trzeba było tego robić.
            Dla mnie problemem jest to, że uważam, że dziecko,
            przynajmniej od pewnego wieku nie powinno nagminnie
            (bo wiadomo, że przypadki się zdarzają) robić
            rzeczy, które są przykre dla rodziców, a on doskonale
            to wie, które są przykre. I martwi mnie to raczej,
            że nic sobie (przynajmniej z pozoru) z tego nie robi.
            Ale rzeczywiście żelazna konsekwencja to podstawa w wychowaniu.
            Ze sportem chyba nie będzie łatwo, bo na razie nie
            znalazłam nic, co mój syn chciałby robić. On najchętniej
            siedzi i czyta ksiązki. Taki typ. Może z basenem się uda.

      • edzio_grubas Do mamydwojga 09.09.04, 13:54
        Witaj, jestem pod wrazeniem Twojego podejscia do dzieci! Podobnie jak
        przedmowczynie, drukuje Twoj post i chowam do szuflady, bo pewnie kiedys sie
        przyda (teraz synek ma 5 tygodni). Rzeczywiscie u zsz zabraklo chyba
        konsekwencji i zgrania z ojcem. Nie chce sie wymadrzac, bo jeszcze nie mam
        doswiadczenia. Ale na prawde musisz byc fajna mamuska i na pewno dobrze
        wychowasz swoje dzieciaki! A najbardziej podobalo mi sie spanie w namiocie! No
        nie, suuuper!
      • aleksandrynka Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 21:28
        Suuuuuper!
        Ja właśnie też tak chcę: łagodnie,ale stanowczo i konsekwentnie. No i z
        poczuciem humoru, oczywiście!
        Pozdrawiam!
    • asmsdg1 Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 15:44
      Nie czytałam wszystkich odpowiedzi,wi,ec może już ktoś miał taki sam pomysł,ale
      zaryzykuje.Ja też mam 7 latka w domu i podobnie zawsze słyszałam nie,bądź inne
      tego typu marudzenie.Mój synek jest bardzo wrażliwym dzieckiem,próbowałam już
      wszystkiego ,kar,wynoszenia zabawek itp.(konsekwentnie)na dłuższą metę nie było
      zbyt dużej poprawy.Świetny pomysł podsunęłą nam pani z przedszkola,mianowicie:
      Narysowaliśmy na kartce A4 tabelę z rubrykami na każdy dzień danego miesiąca i
      podzieliliśmy na dwa (w jednej rubryczce czerwone gwiazdki,a w drugiej czarne)
      powiesiliśmy tę kartkę na szafie(widoczne miejsce)Razem z synem ustaliliśmy
      reguły np. za posprzątanie pokoju czerwona gwiazdka,za pyskowanie czarna
      itp.Konsekwentnie stawialiśmy owe gwiazdki za złe i dobre uczynki,a warunkiem
      super prezentu na najbliższą okazję była znaczna przewaga czerwonych
      gwiazdek.Pomysł sprawdzony,wg mnie najlepszy z możliwych i skuteczny na dłuższą
      metę(powtarzamy w zależności od potrzeb)My stosowaliśmy go dość długo około 1/2
      roku,ale warto było.Mam nadzieję,że z mojego opisu dobrze zrozumiesz
      zasady,jeśli Ci się spodoba spróbuj,na pewno nie zaszkodzi.dodam,że poprawa nie
      następuje odrazu,trzeba cierpliwości i konsekwencji Pozdrawiam Gośka
      • zsz Re: proszę o radę - długie 09.09.04, 17:05
        hmmm
        To mogłoby się udać. On uwielbia być oceniany
        (i chwalony), lubi wypełniać różne tabelki.
        A to ma jeszcze jeden aspekt, będzie mu to przypominało,
        ile razy coś przeskrobał (i też ile razy był grzeczny),
        bo teraz szybko "zapomina" a na pewno uważa, że był
        niesłusznie o coś "posądzony"
        Na pewno spróbuję, dzięki.
Pełna wersja