zsz
09.09.04, 10:27
Cześć dziewczyny!
Nie piszę na tym forum, ale chętnie czytam
(choć czasem z przykrością, nie będę się nad tym rozwodzić).
W każdym razie dojrzałam, żeby prosić Was o pomoc.
Mój syn ma lat 7. Mam wrażenie, że okres buntu, który
rozpoczął mając lat 2 nigdy się nie skończy.
Choć jest generalnie dzieckiem miłym i bardzo wrażliwym,
pewne rzeczy po prostu do niego nie docierają.
Mówiąc w skrócie, na każdą moją prośbę reaguje
jak automat słowem "nie" (w różnych wariantach:
nigdy, nie teraz, no way man

Na palcach 1 ręki mogę wyliczyć ile razy w ciągu tygodnia
zrobi coś bez gadania. A chodzi mi o robienie
bez gadania prostych rzeczy, takich jak samodzielne
ubieranie się, mycie się, mycie zębów, wyjście
z domu (z nami), ścielenie swojego łóżka, posprzątanie swoich
zabawek. Nie muszę chyba pisać ile jest problemów
z zagonieniem go do spania.
Problem potęguje jego nieziemski upór (niestety
wedle relacji mojej mamy odziedziczony po mnie).
Nigdy też nie przeprasza jak narozrabia. Zawsze
znajdzie masę powodów, dla których stało się tak
a nie inaczej, oczywiście żaden z tych powodów
nie jest z nim związany.
Czy są tu mamy starszych dzieci? Albo dziewczyny,
które mogą coś podpowiedzieć?