tragedia w rodzinie. pomocy

    • wielkanocnaniespodzianka Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 09:09
      Skoro poza nieudolnym ojcem dziecka w rodzinie jest tylu sukinsynow nie chcących zająć się małym dzieckiem to udaj się do ośrodka adopcyjnego- naprawdę są ludzie czekający nawet na 7-latka. I jeszcze jedno- skoro te biedne dziecko jest w waszej rodzinie tak obojętne ,to wykaz choć odrobinę ludzkiego odruchu i skontaktuj się z prawnikiem celem uregulowania spadku. Niech będzie odrzucony przez dziecko,bo inaczej przejmie długi po matce wraz ze swoim ojcem.
      • mania11111 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 09:35
        Kilka lat temu w mojej miejscowości miała msc tragedia ,matka zabila swojego kilkuletniego syna .Zbrodnia była makabryczna i pierwsze o czym pomyślałam to ,że gdyby ta kobieta przyprowadziła mi swojego syna pod bramę i zostawiła to wychowałabym go .Pomimo iż mam 2 własnych dzieci ,więcej nie planuję .Decyzję o drugim dziecku podejmowałam 10 lat.
        Jak czytam takie historie to cieszę się ,że starsza córka jest już pełnoletnia i w razie gdyby.....to zajmie się młodszą siostrą .Są jeszcze chrzestni ,którzy mam nadzieję ,że staneli by na wysokości zadania .
        Rozumiem ,że ojciec jest zagubiony ,ma do tego prawo spotkała go wielka tragedia .Może potrzebuje trochę czasu dla siebie .Pomocy specjalistów ,wskazówki jak wyjść na prostą .
        Nie wiem z kolei czego Ty oczekujesz ,decyzję już podjęłaś.Usprawiedliwienia ?
        • rhaenyra Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 09:44
          >,że gdyby ta kobieta przyprowadziła mi swojego syna pod bramę i zostawiła to wychowałabym go .Pomimo iż >mam 2 własnych dzieci ,więcej nie planuję .Decyzję o drugim dziecku podejmowałam 10 lat.
          i ile dzieci adoptowalas od tego czasu ?
          • atena12345 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 09:55
            rhaenyra napisała:


            > i ile dzieci adoptowalas od tego czasu ?


            no dokładnie
            domy dziecka pękają w szwach od niechcianych dzieci
            • mania11111 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:09
              Napisałam o konkretnej sytuacji ,jeżeli planujecie udusić ,spalić własne dziecko bo wam przeszkadza mogę podać adres ...macie taką potrzebę ? Wiem ,że DD pękają w szwach pracuje z takimi dzieciakami .Spełniłam w pracy chęć zbawiania świata i wy na forum nie musicie mnie rozliczać .Mogę patrzeć w lustro i się nie wstydzić .
              Rozumiem ,że można rodzinę wspierać w zaciąganiu kolejnych pożyczek ,a w takim momencie odwrócić się na pięcie ?
              • atena12345 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:15
                mania11111 napisał(a):

                > Napisałam o konkretnej sytuacji ,jeżeli planujecie udusić ,spalić własne dzieck
                > o bo wam przeszkadza mogę podać adres ...macie taką potrzebę ?

                a nie, dziękuję smile

                Wiem ,że DD pęka
                > ją w szwach pracuje z takimi dzieciakami .Spełniłam w pracy chęć zbawiania świa
                > ta i wy na forum nie musicie mnie rozliczać .Mogę patrzeć w lustro i się nie ws
                > tydzić .

                ja też mogę na siebie patrzeć w lustro, choć świata nie staram się zbawić.
                A praca, to nie to samo, co adopcja.
                Ale rozumiem Twoje podejście, serio.

                > Rozumiem ,że można rodzinę wspierać w zaciąganiu kolejnych pożyczek ,a w takim
                > momencie odwrócić się na pięcie ?

                nie udzielam rodzinie pożyczek. Jeśli jest potrzeba, a ja mogę sobie na to pozwolić, to wspieram: finansowo, rzeczowo, ale bezzwrotnie i bezinteresownie smile

              • rhaenyra Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:17
                > Napisałam o konkretnej sytuacji ,jeżeli planujecie udusić ,spalić własne dzieck
                > o bo wam przeszkadza mogę podać adres

                big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                piknie
            • asia_i_p Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:17
              Domy dziecka pękają w szwach od dzieci z nieuregulowaną sytuacją prawną.
              • rhaenyra Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:23
                oj nie tylko
                zreszta nie trzeba adoptowac mozna wziac do rodziny zastepczej dziecko z nieugerulowana syt. ale jakos chetnych na ematce nie widac suspicious
                za to cudzymi rekami to same swiete uncertain
                • asia_i_p Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:33
                  Akurat tego, że ludzie nie decydują się na bycie rodziną zastępczą, to ja bardzo rozumiem. Ponieważ niestety wprowadzasz wtedy w swoje życie także rodzinę tego dziecka, czasami bardzo trudną rodzinę, jesteś pod stałą kontrolą, to są dzieci często z FAS czy z RAD. Zdecydowanie nie zadanie dla osób mających własne dzieci na stanie.

                  Ale my tu nie dyskutujemy o adopcji, tylko o zajęciu się, być może na kilka miesięcy, dzieckiem z najbliższej rodziny. Żaden ze mnie zbawca ludzkości, ale nie wyobrażam sobie, żeby dziecko mojej kuzynki trafiło do domu dziecka, jeśli mogłoby trafić do mnie. Nie sądzę, żeby taka opcja nawet została przez moment poddana pod dyskusję u nas w rodzinie. Zastanawialibyśmy się, do kogo pójdzie, jak inni mu pomogą, ale opcja, że się z tego zbiorowo wypiszemy zwyczajnie nie wchodzi w grę.
            • memphis90 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 16:23
              > no dokładnie
              > domy dziecka pękają w szwach od niechcianych dzieci
              Domy dziecka pękają w szwach od dzieci z nieureglowaną sytuacją prawną, których adoptować się nie da.
          • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:07
            Naprawdę nie widzisz różnicy? To zdemij klapki z oczu.
        • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 23:40
          Koncentruje sie na ojcu i dziecku, chce im pomoc i jestem chyba na dobrej drodze. Dzis wreszcie powiedzial, ze nie pozwoli aby trafil do domu dziecka, zaczyna walczyc, chce z nim spedzic ferie, wezme wolne na ten czas -pomoge. Moj dombjest dla nich 24h. Najgorsze to, ze poza mna i mezem moim nikt z rodziny sie nie zwraca z pomoca, dobrym słowem. I ci sadzicie ze jak ja bede chciala isc do lekarza to moja 3 ka by sie ktos zajał chocby godzine, ja sama jestem jak palec, tylko maz i dzieci
          • morekac Re: tragedia w rodzinie. pomocy 13.01.15, 09:59
    • lelija05 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 09:31
      Niezła historia, tylko mogłaś bardziej zgłębić temat, to byłaby bardziej wiarygodna, a tak lipa.
    • mamako2216 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 09:52
      Zastanawiam sie jakiej Ty pomocy oczekujesz na forum.?
      Z Twoich wpisow wnioskuje, ze nie chcecie tego dziecka. Wiec dajcie sobie spokoj, znajdzie sie dla chlopca rodzina zastepcza, dla ktorej nie bedzie on intruzem.
      Byc moze obcy ludzie okaza wiecej serca dla dziecka niz taka RODZINAsad Zal






    • solejrolia Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:07
      no, ale jak mamy ci pomóc?
      co ci doradzić?
      czego od nas oczekujesz?




      ja będąc na twoim miejscu wzięłabym chłopca do siebie, tak z marszu, skoro ojciec niewydolny wychowawczo. i nie byłaby to wielka rewolucja skoro w domu jest już dwójka, a chłopiec to nie noworodek, tylko już dziecko szkolne. i nie patrzyłabym na męża, tylko zrobiłabym co słuszne. bo mnie to właśnie wydaje się być słuszne.
      nie mam co do tego ŻADNYCH wątpliwości.
      • rhaenyra Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:43
        na swoje dzieci tez bys nie patrzyla ?
        • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:47
          A co dzieci? Jakaś krzywda im się stanie? Mamusia przestanie je mniej kochać? Taka tragedia dzielić z kimś pokój? - a tak, dla dzisiejszych dzieci pewnie tak, bo rodzice w dupska im wchodzą wychwując egoistów.
          • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:48
            Miało być - "Mamusia będzie je mniej kochać?"
          • rhaenyra Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:49
            jesli rodzice sie rozwioda przez to ze matka " postapila slusznie" to tak dzieciom stanie sie krzywda
            i watpie zeby obdarzyly kuzyna miloscia wiedzac ze to "przez niego " tata juz z nimi nie mieszka
            nie bez powodu przy adopcji brane jest pod uwage dzieci juz bedacych w rodzinie
            • lily-evans01 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:27
              Poważnie zastanawiałabym się, kogo to ja sobie wzięłam za męża, jakby mój mąż nie chciał przygarnąć osieroconego dziecka z rodziny... Zwłaszcza, że pana i tak w domu raczej nie ma, bo pracuje za granicą, w domu jest pewnie gościem ze 3 razy do roku.
              • croyance Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 23:21
                A Ty bys chetnie wziela osierocone dziecko z rodziny meza?
                • lily-evans01 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 17:06
                  Może nie chętnie, ale wzięłabym - własny mąż to przecież jak najbardziej moja najbliższa rodzina, czyż nie? tongue_out.
                  A tak całkiem poważnie - jestem samotną matką, mam dość schorowaną mamę i niejeden raz sobie myślę, jaka to by była tragedia dla mojej córki, gdyby coś mi się stało i odeszłabym z tego świata. Bo moja rodzina, ze strony matki właśnie, ma identyczne podejście jak autorka wątku. Potrafię sobie więc wyobrazić nieszczęście osieroconego dziecka, tułającego się po placówkach, narażonego na przemoc, wykorzystanie seksualne ze strony starszych mieszkańców DD, pełen wachlarz nieszczęść.
                  I nie musiałabym kochać kuzynki mojej córki obłędną miłością, żeby ją przygarnąć. A żyłaby za tyle, na ile by było mnie stać (zresztą na szczęście dziecko osierocone i spokrewniona rodzina zastępcza dostają alles zusammen nie tak wcale złe pieniądze).
                  Nie wyobrażam sobie odrzucenia tak małego jeszcze dziecka z rodziny, czy to z linii moich rodziców, czy to z linii męża.
        • lafiorka2 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:51
          rhaenyra napisała:

          > na swoje dzieci tez bys nie patrzyla ?
          >

          moje dzieci by zrozumiały,że nalezy tak postąpić.
          • rhaenyra Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:53
            jasne jasne
            tatus niech sobie idzie, a my bedziemy miec nowego braciszka hurrraaaa
            • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:57
              Taki tatuś jak z koziej dupy trąba. Ja bym do takiego typa nie miała zaufania.
              Ja swojego męża starannie dobrałam i wiem w 100%, że w takiej sytuacji nie byłoby dla nas innej opcji jak wziąć i pomóc dziecku z rodziny, któremu dzieje się krzywda.
            • memphis90 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 16:28
              Gdyby mój mąż zażądał rozwodu z tego powodu, że przygarnęłam osieroconego siostrzeńca, to najpierw zastanowiłabym się jakim cudem przez tyle lat maskował się ze swoim bucostwem i egoizmem, a następnie kopnęła w d.pe i odżałowała utracone złudzenia. To ostatnie, owszem, byłoby pewnie bolesne, ale po co mi taki chłop?
        • asia_i_p Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:18
          A jak myślisz, co jest gorsze dla dziecka - jedno dziecko w rodzinie więcej, czy świadomość, że w naszej rodzinie jest taka świecka tradycja, że osierocone dzieci oddajemy do domu dziecka?
          • rhaenyra Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:25
            zapytaj swoje czy chcialyby zeby ich ojcec odszedl a w zamian dostana nowego braciszka
            • asia_i_p Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:38
              Uznałabym za ciężką klęskę życiową, gdyby mój mąż tak zareagował na opcję przygarnięcia dziecka z najbliższej rodziny. Prawdę mówiąc to byłby chyba dla mnie ten problem, przy którym bym wołała "pomocy" - kogo mi, u diabła, podstawili zamiast mojego męża. Cholerną częścią tego, jak bardzo mnie zauroczył w okresie "chodzenia ze sobą" było jego podejście do moich sióstr, fakt, że nie protestował, że kolejna randka jest spacerem z niemowlęciem, cierpliwie niósł je na rękach, bo płakało w wózku, znosił fochy dziewięciolatki, zazdrosnej i przerażonej, że po stracie matki ktoś jej jeszcze zabiera siostrę.
    • jeste_m_sobie Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:51
      Ma pytanie: "babcia pochowała swoich dwoje dzieci, teraz wnuczkę przez ktorą sama miała problemy finansowe" - czy mowa jest o babci dziecka, czy o babci kobiety, która umarła? Bo jeśli o babci kobiety, to musi być jeszcze matka tej kobiety, prawda? Poza tym każde dziecko ma rodzinę po mieczu i po kądzieli, czyli dwie babcie i dwóch dziadków. Napisz coś o tym.
      • olewka100procent Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 10:58
        no to moze weź dziecko pod opiekę, do czasu kiedy ojciec nie stanie na nogi, no przeciez bedzie musiał w końcu gdzies zamieszkać i ułozyć sobie zycie na nowo
    • kol.3 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:19
      Dla mnie jest kuriozalne, że ojciec się chce odcykać od wychowania i utrzymania własnego siedmioletniego dziecka. Nie wiem dlaczego wszyscy wsiedli na Autorkę, ona jest ostatnia w kolejce do opieki nad tym dzieckiem. Wzięcie na siebie opieki na cudzym dzieckiem to nie jest wzięcie kota, który kosztuje 100 zł. miesięcznie i sam daje radę. Łatwo jest wskazywać komuś na forum, co jest jego obowiązkiem moralnym, udawanie szlachetnej nic nie kosztuje.
      Zawsze jak jest taka sytuacja w rodzinie że trzeba się kimś zając (staruszek, dziecko) trwa próba sił, kto się załamie pod presją cwaniaków, ugnie i weźmie na siebie całość kosztów i pracy. Inni będą odcinać kupony i udawać szlachetnych. Najgorsze jest to że nie ma tu żadnej próby połączenia sił dla dobra dziecka.
      Może narada rodzinna coś by dala?
      • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:28
        Od śmierci żony minęły 2 tygodnie. Prawdopodobnie ojciec zaliczył załamkę i musi się ogarnąć. Autorka wątku zapewne przekolorowuje, tudzież w ogóle stworzyła wątek na potrzeby scentralizowania uwagi na sobie.

        Ale jeśli ten wątek nie jest fałszywy - to ja się nie dziwię ojcu, że zaliczył załamanie. Żona zmarła w ciągu 2 tygodni - nie byli w stanie się na to w ogóle przygotować, został sam z dzieckiem i długami - musi to wszystko poukładać. Jakbym była w analogicznej sytuacji to z pewnością też bym się rozwaliła emocjonalnie - tyle, że ja wiem, że mogę liczyć na moją rodzinę i pomogliby mi się pozbierać do kupy.
        A tu - zamiast pomocy ojcu to jest wielki jad i plucie ze strony autorki. Smutne to. I świadczy jednak o tym w którą stronę idzie ludzkość.
        • lily-evans01 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:33
          Ojciec był świadomy zadłużeń i komornika, z tego, co pisze autorka. Co do nowotworu, też wiadomo, że często bywa śmiertelny, nie wierzę, że nie znał rokowań. Jeśli tylko żona wzięła kredyt hipoteczny, pan ma możliwość zrzec się spadku - jeśli oboje, to już gorzej.
          • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:39
            No dobrze, ale pani się zawinęła po 2 tygodniach od diagnozy. Nawet jak w gabinecie usłyszeli, że zostało jej 2 tygodnie życia - byłabyś w stanie w ciągu 2 tygodni się na to wszystko przygotować? Bo ja nie - byłabym w stanie napisać tylko długaśny list dla dzieci w przyszłości i starać się wyjaśnić wszystko dzieciom - bo to jest najważniejsze.

            No i zadziwiające, że rodzina wiedząc jak żyje pani opisywana tak chętnie żyrowali jej pożyczki - fake jak nic.
            • srubokretka Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:49
              - fake jak nic.

              Miejmy nadzieje.
        • rhaenyra Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:56
          >I świadczy jednak o tym w którą stronę idzie ludzkość.

          tia ?
          a w ktora idzie strone ?
          w ta w ktorej ludzie zastanawiaja sie co zrobic z dzieckiem ?
          fakt kiedys takich dylematow nie bylo oddala sie chlopaka na parobka do bogatego gospodarza i jak mial szczescie to nawet nie byl bity codziennie i cos do jedzenia dostal suspicious

          pikne czasy byly
          • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 12:22
            Ale autorka wątku nie zastanawia się co zrobić z dzieckiem. Ona chce się tylko upewnić w słuszności decyzji, że wymiganie się to najlepsza opcja.
        • kol.3 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 21:13
          No dobrze ale, o ile pamiętam szczegóły, ten siedmiolatek nie jest jedynym dzieckiem pana który do wychowania tego pierwszego też się nie przykładał.
      • lily-evans01 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:31
        Tatuś to typowy f...t, jak i sporo panów w analogicznej sytuacji.
        W sytuacji krytycznej większość panów spie.prza jak króliki, co już nieraz widziałam - przykładowo matka miała m.in. lekcje indywidualne z uczniami niepełnosprawnymi w ich domu, z kilkunastu rodzin z dzieckiem na wózku/mającym inne problemy uniemożliwiające chodzenie do szkoły tylko w JEDNEJ był ojciec, zarabiał na rodzinę, a matka opiekowała się synem chorym na postępujący zanik mięśni. Pozostali panowie zwiali w momencie urodzenia się niepełnosprawnego dziecka, ot i kropka.
        • srubokretka Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 11:47
          to samo widzialam w przypadku choroby zony. Zazwyczaj sie ulatniaja z predkoscia oparow tandetnych perfum.
    • kamunyak Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 12:00
      z tego co widzę to wszystko jest rozważane ze strony rodziny zmarłej matki, a ojciec nie ma rodziny? tam nikt nie mógłby mu pomoc? Moze warto poszukać?
      Nie rozumiem tez "głosów potępienia" dla ciebie, że niby chcesz się "wymigać" od opieki nad dzieckiem. Nie wiem dlaczego niby miałabys ryzykowac własna rodziną? przeciez nawet ratownikom mówi się "ratować ale nie ryzykowac własnym życiem". Tymczasem tu pojawiaja sie głosy, ze musisz. Nie, nie musisz jesli uważasz, ze to zagrozi twojej rodzinie. Przynajmniej nie w ten sposób, żeby brac dziecko do siebie, majac swiadomosc, że na zawsze.
      Podobnie zreszta do babci nie mozna miec pretensji bo, z tego co zrozumiałam, babcia to dla dziecka prababcia. Nie mozna wymagać od prababci zeby zajęła się 7-latkiem, no ludzie...
      Moze warto rozejrzeć się za jakąs dalsza rodziną, która przy wsparciu finansowym reszty rodziny, mogłaby stworzyc rodzine zastępczą dziecka a tatus niech juz sobie sam radzi.
      Swoja drogą, miałas zażyłe stosunki z siostra a nie wiedziałaś o jej tragicznej sytuacji finansowej, zaniedbaniach zdrowotnych? nie dało sie w pore zareagować?
    • mozambique Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 12:38
      kurde , duza rodzina a wszyscy maja w dupei to dziecko
      • morekac Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 12:40
        Przede wszystkim gdzieś to ma je tatuś.
        • mozambique Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:00
          dlatego pod tramwaj mozna wsadzic argumenty za posiadaniem wiecej niz 1 dziecka " bo keidys w przyszlosci bedziecie sobei pomagac "


          tjaaaa,

          znam nieco podobną sytuacja - sierotą została niespelna 17-letnia dziewczyna , i to akurat w czasie wielkeij powodzi we wrocławiu w '97 roku ( matka na zawał, ojciec juz nie żyl od paru lat a starszy przyrodni brat w więzieniu ) - sama , w komunalnej kamienicy w dzielnicy zalanej Odrą do 4-metra wysokosci .
          I wtedy byly tylko jakies bardzo niesmiale gesty ze strony jej ciotek, wujków , babci i dziadka" no to powiedz jak bedziesz czegos potrzebowac "

          no żesz kurrrrrrna - cale to towarzystwo mieskzalo w wielkich 1-rodzinnych domach , na gospodarstwach pod miastem , i ograniczylo sie do jednego telefonu , tlumaczac sie " a jak ona nie chce to ja nie bede jej zmuszac"
          no fakt , nie chciala niczego po tym jak zostala psychicznie wykluczona z rodziny jako dziecko nieślubne, z konkubinatu i z matki z "niegrzeczną " przeszłością , bo cala rodzina wierząca az furczy

          na szczescie miala jakiegos chlopaka, zaraz po 18-tce wyszla za niego i zamieszkala u jego rodziców , mam nadzieje ze ma spokojne życie
        • marina2 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:12
          w tej sytuacji wzięłabym ojca dziecka za twarz i przeszłabym się z nim do ośrodka adopcyjnego.
          tam przedstawiła sprawę.w znanych mi dwóch ośrodkach potoczyłoby sie to tak,ze z panem porozmawialby i psycholog i prawnik.kawę na ławę.ojcie nie może "se" po prostu dziecka oddać.powinno się to oprzeć o sąd czego pan nie jest być może świadomy.
          poszukaj w rodzinie dalszej,porozmawiaj z nauczycielką w szkole.czasem zdarzają się cuda i choc to rzadka sytuacja,że znajdzie się rodzina kolegi ze szkoły ,która go weźmie jako rodzina zastępcza.bywało więc próbuj.
          o kredycie: jeśli pan miał długi komornicze alimentacyjne mozliwie jest ,ze mieli rozdzielność majątkową i kredyt był na żonę.
          • mozambique Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:21
            co wy takei wyrywne do adopcji ????

            polowa z was po smierci kota wyje przez 2 miesiące ad ruga polowa po ucieczce ulubionego szczura dosatej spazmów a tu facetowi co stracił zone juz chcą dziecko odbierac i o od razu sądownie

            facet jest na dnie rowu marjanskiego i potrzban mu pilna opieka psychologiczna, psychiatryczna , moze nawet na oddziale ( grozby samobójcze) , to temat na pare miesiecy

            a od dzis cala organizaja sparwa codziennych - jedzenie , ubranie, szkola dziecka, i szybciutko prawnik ale od sparw finansowych i spadkowych a nie rodzinnych

            oby ten mlauch nigdy sie nie dowiedzial ze kwiaty na grobie matki jeszcze nie zwiędły a rodzina juz go do adopcji pcha,
            rzyg, rzyg, rzyg !!!!!
            • nangaparbat3 Re:Mozambique 12.01.15, 17:38
              popieram.
              Ta cala rodzina, tak jak nie chce pomoc chłopcu, nie wspiera pewnie owdowialego ojca.
              wszystko razem okropne.
            • yenna_m Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 19:23
              Bardzo mądrze napisane.
        • nangaparbat3 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 17:34
          morekac napisała:

          > gdzieś to ma je tatuś.

          Tego nie wiemy - w dwa tygodnie po smierci (w dodatku chyba naglej śmierci) zony moze być w cięzkiej depresji, w szoku, zupełnie podlamany - zwlaszcza, ze jemu też chyba nikt nie pomaga.
    • kota_marcowa Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:17
      Trolololo wink
      • antyideal Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 13:23
        ..lolo
        Tez tak mysle.
        • lelija05 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 13.01.15, 09:02
          Ciekawe, która teraz się cieszy, że dyskusje wywołała. Ostatnio krejzi zaszalała, ktoś jej pozazdrościł?
    • srebrnarybka Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 17:20
      1. niezależnie od tego, kto ostatecznie zajmie się dzieckiem, należy zadbać, by odrzuciło ono spadek i to w możliwie szybkim terminie, bo są na to jakieś ograniczenia, pół roku bodajże. Ponieważ to małoletni, więc musi to być przeprowadzone przez sąd rodzinny etc.
      2. dalsze losy dziecka powinny być rozstrzygnięte przede wszystkim z uwzględnieniem jego dobra, bo ono jest w tym układzie najsłabsze, chociaż oczywiście należy też tak to zorganizować, by jak najmniej ucierpiały na tym inne osoby.
      3. formalnie i moralnie obowiązek opieki nad dzieckiem ma oczywiście jego ojciec, który, z tego, co piszesz, nie wywiązywał się z tego obowiązku wobec starszego dziecka z pierwszego małżeństwa, jest więc prawdopodobne, że i teraz będzie problem. Zasadniczo ojciec nie ma prawa nie chcieć wychowywać własnego dziecka, takie coś nazywa się porzuceniem i jest to przestępstwo. Jeśli jednak zupełnie się nie nadaje do wychowania własnego dziecka, to chyba przejęcie opieki przez kogoś innego musi być związane z jakimiś uzgodnieniami prawnymi: ograniczenie praw rodzicielskich, alimenty etc.
      4. ABSOLUTNIE nie można dopuścić, by dziecko trafiło do bidula, bo prawdopodobieństwo, że zostanie zgwałcone albo wejdzie w subkulturę przestępczą, jest zbyt wielkie.
      5. po matce należy się dziecku renta rodzinna, jest to rodzaj alimentów płaconych przez państwo w imieniu nieżyjącego rodzica. Chyba można byłoby zażądać alimentów od ojca, chociaż byłyby zapewne trudno ściągalne. Spokrewniona rodzina zastępcza dostaje także zasiłek. Zatem jakieś pieniądze za dzieckiem by jednak poszły. Wszystkie te kwestie, np. ewentualne alimenty od ojca, należałoby omówić z prawnikiem.
      6. jeśli masz dom, to chyba kąt dla 7latka się znajdzie. 7latek to nie jest dziecko, które wymaga stałej opieki, więc technicznie powinno się dać.
      7. cóż - każdego może spotkać nieszczęście i prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. "Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono" (Szymborska). Też masz dzieci i także one mogą któregoś pięknego dnia zostać sierotami.
      8. Jest natomiast jeden problem - można wyobrazić sobie taką sytuację, kiedy opiekująca się dzieckiem osoba tak go nie znosi, że będzie mu to stale i wyraźnie okazywać. Jest pytanie, czy można to przepracować z pomocą psychologa, czy też jest to nie do przezwyciężenia? Zaznaczam, że to nie chodzi o zwykłą niechęć, tylko o jakiś uraz nie do przezwyciężenia. Bo cóż - życie jest nieprzewidywalne i bywa, że stajemy przed sytuacjami, których nie wybieraliśmy i musimy stawić im czoła.
      9. Generalnie łatwiej znosić takie sytuacje, jeśli się lubi ludzi. Niekoniecznie dzieci, ludzi.
    • panirogalik Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 20:19
      Nie dacie rady fizycznie? Litości, to jest siedmioletnie dziecko a nie niemowlak. Dziecko ma ojca i to on powinien się nim zająć to jest fakt, ale skoro nie chce to jeśli zostanie zmuszony obstawiam, ze będzie dziecko olewał. Tak, ja bez wahania zajęłabym się dzieckiem kogoś z rodziny lub bliskiej mi osoby, nie wyobrażam sobie, że można inaczej.
    • jakw Re: tragedia w rodzinie. pomocy 12.01.15, 21:42
      Ojca zabrać w trybie pilnym do psychiatry. Jeśli wyjdzie psychicznie na prostą to są szanse, że dzieckiem zajmie się sam. Zainteresować się też sprawami spadkowymi - żeby przynajmniej dzieciak nie odziedziczył długów.
    • madi138 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 13.01.15, 00:14
      Maż sie nie godzi na przyjęcie małego, twierdzi, ze nie podołamy i to nawet nie
      > finansowo, ale fizycznie, on psychicznie, ze sie bedziemy kłócic i on sie wres
      > zcie odwroci i odejdzie.
      Abstrahujac od glownego problem w tym watku, jakby mi maz wyskoczly z takim tekstem to bardzo powaznie zastanowilabym sie nad moim malzenstwem. Wielka tragedia, male dziecko potrzebujace opieki, a twoj maz juz w myslach widzi, jak porzuca ciebie i wasze dzieci...
      • zuleyka.z.talgaru Re: tragedia w rodzinie. pomocy 13.01.15, 09:17
        No nie rozumiesz nic a nic. Biedny misiaczek ma słabiutką psychikę, i zajęcie się nieswoimi genami wykracza poza jego poziom percepcji. Taki bidulek...jeszcze by żonka zmniejszyła poziom uwagi na misiaczka. rzyg.
    • srubokretka Re: tragedia w rodzinie. pomocy 13.01.15, 02:50
      Nie wiem , jak swoje dzieci uczysz zyc, ale moje na 100% by przyszly do mnie z pytaniem dlaczego ich kuzyna/ki nie chce. Starsza by zapytala tez, czy jej by nikt nie chcial.....
      One by byly wniebowziete jakby mialy kuzyna na codzien do zabawy, a nie tylko od swieta.
      • gryzelda71 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 13.01.15, 11:10
        > One by byly wniebowziete jakby mialy kuzyna na codzien do zabawy, a nie tylko o
        > d swieta.

        życie to nie zabawa.
        • atena12345 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 13.01.15, 11:17
          gryzelda71 napisała:

          > > One by byly wniebowziete jakby mialy kuzyna na codzien do zabawy, a nie t
          > ylko o
          > > d swieta.
          >
          > życie to nie zabawa.

          dodałabym, że osierocony kuzyn, to nie zabawka
          • srubokretka Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 15:23
            Moje dzieci nie traktuja ludzi przedmiotowo. Nie powinnas myslec o ludziach swoimi kategoriami.
            • atena12345 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 16:31
              srubokretka napisał:

              > Moje dzieci nie traktuja ludzi przedmiotowo. Nie powinnas myslec o ludziach swo
              > imi kategoriami.

              Długo nad tym myślałaś ? big_grin
    • memphis90 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 15:34
      Ja wiem, że nie każdy się nadaje na rodzica zastępczego, ale jojczenie, że nie podoła się fizycznie opiece nad 7-latkiem, który nagle został osierocony? No litości! I nikt, absolutnie nikt w rodzinie nie chce zająć się dzieckiem ukochanej kuzynki- babcie, brak, bliska kuzynka, nawet ojciec? Wyczuwam podpuchę.
      Proponuję: wdowiec zrzeka się spadku i długu, dziecko do bidula, a wy wszyscy żyjcie sobie dalej w spokoju, każdy patrząc wyłącznie na własną d..pę.
      • koronka2012 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 17:57
        Bez urazy, "kuzynka" kontakt z nimi miała na zasadzie życzeń na święta, więc o jakiej bliskości się tu mówi?
        A opieka "fizyczna" nad 7latkiem jak najbardziej jest potrzebna, jeśli oboje pracują, przecież sam w domu po szkole nie zostanie. Finanse tez są odczuwalne, 700 zł na dziecko nie jest wystarczającą kwotą.
        Osobiście mnie nie dziwi, że ktoś ma opory - w końcu przy takich relacjach jest to de facto obce dziecko, co z tego, że spokrewnione? W dodatku dziecko mające ojca, którego obowiązkiem jest się nim zająć. Dlaczego autorka ma go wyręczać kosztem własnej rodziny? Nagonka na autorkę jest IMO nadmiarowa - gdyby była z niej taka sucz, to nie miałaby takiego dyskomfortu ani wyrzutów sumienia. Niestety ci z sumieniem i skorzy do pomocy są pierwsi, żeby płacić za cudze decyzje/błędy (patrz casus brata spłacającego długi zmarłej).

        pomóc trzeba kompleksowo RODZINIE (ojcu i dziecku), żeby wyszli z tego dołka, a nie dokładać małemu traumy rozłąki dodatkowo z ojcem.
        • memphis90 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 21:26
          > Bez urazy, "kuzynka" kontakt z nimi miała na zasadzie życzeń na święta, więc o
          > jakiej bliskości się tu mówi?
          Nie "życzeń na święta", ale: wspólne spędzanie świąt, To chyba robi różnicę?

          > A opieka "fizyczna" nad 7latkiem jak najbardziej jest potrzebna, jeśli oboje pr
          > acują,
          Ona nie pracuje, to raz. Dwa- że 7-latek nie wymaga specjalnej "pracy fizycznej"- nie jest niepełnosprawny, nie trzeba go nosić, nie trzeba za nim ganiać, jak za roczniakiem, ubierze się sam, sam zje, posprząta po sobie. Trzy- opieka nad dwójką a trójką, to już prawie żadna róznica.

          W dodatku dziecko mające
          > ojca, którego obowiązkiem jest się nim zająć. Dlaczego autorka ma go wyręczać
          > kosztem własnej rodziny?
          Bo ojciec dyndający na sznurze jest z reguły marnym opiekunem. Dlatego.

          > Osobiście mnie nie dziwi, że ktoś ma opory - w końcu przy takich relacjach jest
          > to de facto obce dziecko,
          "ale to ja miałam z nią lepszy kontakt i bardziej zażyłe stosunki."
          Rzeczywiście, obce dziecko...
        • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 26.01.15, 14:59
          Ludzie, ja nie pracuje tylko dlatego ze jestem na urlopie wychowawczym z mlodszym dzieckiem, a nie dlatego ze mnie na to stac, bo nie stac. za 3-4msc wracam do pracy .... I co wtedy ...nie mam juz matki ojca, rodzenstwa, tesciowa za granica, jestesmy z mezem sami. Prace mam Zmianowa od 19 najpozniej. Najlatwiej to oceniac! I krytykowac
          • glicynia15 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 26.01.15, 16:46
            No ale napisz co sie dzieje z tym dzieckiem teraz? Ojciex ogarnal sie? Minelo przeciez dobre pare dni...
            • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 26.01.15, 21:25
              Dziecko na ferie pojechalo do kuzynki. Szkola zalatwila mu na kilka msc hostel, a co dalej nie mam pojecia...babcia w dalszym ciagu nie chce ich u siebie, ma ponad 90 lat nie cierpi ojca dziecka (zostala oskubana przez niego i zmarla ze wszystkich pln na czarna godzine)
    • nangaparbat3 Wiki 15.01.15, 21:48
      Piszę tutaj, bo Twoj ostatni post schowal sie w drzewku, i nie wszyscy czytają, że opiekujesz się dzieckiem i jego tatą, i ze szwagier zbiera sie do kupy, chce zając sie synkiem.
      To by był bardzo radosny post gdyby nie Twoje smutne mysli, ze w razie czego Twoim dzieciom nie miałby kto pomoc. Przyszlo mi do glowy, ze moze wlasnie ta obawa, na początku wcale nie uświadamiana, odebrala Ci siły, energię, gotowość dzialania. Nic tak nie oslabia jak niewypowiedziane, glebokie leki o los najbliższych, a Ty patrząc na reakcję swojej rodziny mogłas czuc niepokój.
      Ale kto wie - może inni czlonkowie Twojej rodziny, widząc, jak wspierasz małego i jego tatę, też zaczną sie o nich troszczyc - przyklad może zdzialac cuda.
      Swego czasu spotkalam na imprezie panią, która opowiadala, ze syn bylego męza i jego kolejnej partnerki mieszka z nia i jej synem (ex i jego pani znaleźli sie w szpitalu). Zareagowalam niemozebnym zdumieniem, dopytywałam, czy dobrze zrozumialam, nie miescilo mi sie to w głowie i po mojej minie i tonie głosu bylo to az nadto dobrze widac. Ta pani zobacyzla to i usłyszala, i z kolei ja zobaczylam zdumienie na jej twarzy: Przecież to brat mego syna - powiedziala. I wiesz - wystarczyło to jedno krótkie zdanie, żebym zrozumiala, jakie to proste, oczywiste, i sluszne.
      Życze, żeby wdowiec jak najszybciej wracal do pełni sil, by maly czuł, ze może na ojcu polegać, a oboje wiedzieli, że znajdą u Ciebie zyczliwość i pomoc. I Tobie - wszystkiego, co najlepsze.
      • wikipiki22 Re: Wiki 26.01.15, 21:57
        Dziekuje, ale wiesz my pomalismy od dawna (calwj trojce)i uwierz mi, ze w momencie kiedy powiedzielismy w pewnym momencie dosc, nas nie stac (bo chodzilo zawsze o pomoc finansowa) spotykalismy sie z chamstwem i obelgami za strony ojca dziecka
    • kleo881 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 15.01.15, 22:03
      Szkoda dziecka,
      Dorosli jak zwykle widza swoj materialny swiat, a nie tragedie dziecka.
      • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 26.01.15, 21:32
        Ojciec dostal od rodziny ok 1000 zl tydzien temu, a dzis juz nie ma na prad, ponadto wiem od osoby z otoczenia, za chciał pozyczyc od niej spora sumke

        • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 26.01.15, 21:37
          Moja wczesniejsza wypowiedz schowala sie w drzewku. A co z babcia, jej nie oceniacie, nie przyjela prawnuka pod dach...!!mieszka sama, ma ku temu warunki
          • morekac Re: tragedia w rodzinie. pomocy 26.01.15, 23:58
            90 letnia babcia sama wymaga opieki, raczej trudno wymagać, aby kimś jeszcze się zajmowała.
            -------------------------------------------------------------
            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • wikipiki22 Re: tragedia w rodzinie. pomocy 27.01.15, 06:37
              Nikt od niej nie oczekuje aby sie zajmowala kimkolwiek, tylko aby udostepnila jeden ze swoich pokoi dla ojca z dzieckiem. Ojciec by sie zajmowal
              • mamameg Re: tragedia w rodzinie. pomocy 27.01.15, 07:03
                Trudno, żeby przyjęła do domu kogoś kto ją tak oszukał. Ale ciebie też rozumiem, dlaczego miałabyś wyręczać ojca dziecka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja