Rywalizacja o dziecko?

09.09.04, 17:43
Moj mezus zwariowal na punkcie naszego bobasa. Odkad jest z nami dziecko, nie
spuszcza go z oczu. Gdy ja nosze malego na rekach, maz zaraz mi go zabiera,
bo boi sie ze maly za bardzo bedzie do mnie przywiazany a za malo do niego. W
zasadzie pozwala mi go trzymac na rekach tylko wtedy, gdy go karmie albo gdy
placze. Chcialam dzis pojechac do rodzicow to powiedzial mi, ze moge jechac
ale... sama... bo dziecko tez jest jego. Moze dodam ze bobas ma 5 tygodni i
je tylko piers. Tak wiec musialam zostac w domu. Maz w nocy spi w drugim
pokoju (zeby sie wyspac) ale nad ranem, gdy maly spi... to wpakowuje sie nam
do lozka (zgadnijcie kolo kogo musi spac?) Czytalam w madrych ksiazkach, ze
tatusiowie po porodzie czuja sie odtraceni i inne takie. U nas tego nie ma.
Na poczatku sie cieszylam, ze maz chce sie zajmowac dzieckiem, ze sie go nie
boi. Teraz zastanawiam sie czy nie zaczyna sie jakas chora rywalizacja. Musze
go chyba "wziac na dywanik" i powiedziec co o tym mysle!
A co Wy mamusie o tym myslicie? Spotkalyscie sie z czyms takim?
    • koleandra Re: Rywalizacja o dziecko? 09.09.04, 17:46
      No to nic tylko się cieszyć i pogratulowac takiego super męża!
      Etam od razu rywalizacja. Przymknij oko. Po prostu widać, że kocha małego
      najmocniej na świecie i cieszy się jeszcze mocniej niż najmocniej smile
    • sakada Re: Rywalizacja o dziecko? 09.09.04, 17:47
      Heh... Edziu. Miło, że się odezwałaśsmile

      A co do postu: niejedna by Ci zazdrościła. Mój niemąż jest podobny, z tym
      wyjątkiem, że śpi razem z nami (a spróbowałby nie!smile A poza tym - jest dobrym
      tatą podobnie jak twój (no, może zdziebko zaborczym), ale to nic złego. Moim
      zdaniem nie ma sie co przejmować. Dobrze, że nie jest odwrotniesmile
    • reneetka Re: Rywalizacja o dziecko? 09.09.04, 17:49
      Dziewczyno, ile ja bym dala zeby moj maz byl tak przywiazany do naszej malej i
      tak bardzo chcial ja trzymac i spac z nami razem w lozku (zamiast wybrzydzac,
      ze nie moze przez nasza corke spac bo sie boi ze ja zgniecie albo inne takie
      tam).
    • aleksandrynka Re: Rywalizacja o dziecko? 09.09.04, 19:31
      generalnie się przychylam do poprzednich postów - tez gratuluję czułego męża i
      ojca. Jedno mnie tylko niepokoi: to, że nie pojechałaś do rodziców... Nie
      podoba mi się to za bardzo. Mogłabyś tam odpocząć, oni pobawili by się z małym
      a Ty byś zluzowała. A tak - zostałaś w domu... Już teraz "zawsze" będziesz
      tylko w domu? Bo na dłużej nie da się karmiąć wyjść nawet gdy dziecko ma 5, 8
      miesięcy... Ja nocowałam czaasami u rodziców żeby nadrobić z mamą zaległości w
      plotkowaniu. Pierwszy raz jak mały miał 2 miesiące. Ja sobie pogadałam, a mąż
      mógł zaprosić kolegów i też się zrelaksować. Jeśli bardzo chciałaś tam
      pojechać, to następnym razem zrób to, nie pytaj o pozwolenie! On może sam póść
      z małym na spacer, ty pojedziesz do rodziców, wszystkim to dobrze zrobi.
      A tak ogólnie - malec potrzebuje teraz tylko mamy, chociaz to się wydaje
      okrutne, to inne osoby są marginalne, no, tata może trochę ważniejszy. Niech
      się jednak nie martwi, nie zanosi się na wiecznie-nieobecnego ojca, Ty mu nie
      utrudniasz, nie krytykujesz (mam nadzieję smile), to świetne podstawy do budowania
      dobrego kontaktu, nie trzeba wydzierać dziecka z rąk, rywalizować... Bo mimo
      wszystko tak to trochę dla mnie wygląda...
    • madelaine6 Re: Rywalizacja o dziecko? 09.09.04, 19:40
      Szczerze?Ja bym sie cieszyla...Moj maz na synka
      reagowal na poczatku jak na ufoka troche,
      bal sie go nosic,uwazal,ze ja wszystko robie najlepiej...

      >Maz w nocy spi w drugim
      > pokoju (zeby sie wyspac) ale nad ranem, gdy maly spi... to wpakowuje sie nam
      > do lozka (zgadnijcie kolo kogo musi spac?)

      To juz mnie najbardziej rozczulilo,uwazam,ze masz super meza i ze bedzie
      (jest)supertata!
    • edzio_grubas No to juz nie narzekam :-)) 09.09.04, 20:43
      Troche mnie pocieszylyscie.. Czyli to moj maz jest ok, a ja sie czepiam? Nie
      no, wiem ze macie racje, jak to sie mowi... "nec Hercules contra plures"?
      Dzieki za pomoc! Wiedzialam, ze na Was mozna liczyc!
    • krateczka28 Re: Rywalizacja o dziecko? 09.09.04, 21:04
      wiesz ja mam podobnie albo nawet zupelnie tak samo, doszlo do tego ze nasz
      synek mowi mama do mnie i do taty, chociaz slowo tata tez zna smile czasem mnie to
      tez denerwuje bo chcialoby sie byc ta najwazniejsza wyjatkowa mama a tu jest
      jeszcze wyjatkowy tata-mamawinkale na dluzsza mete to chyba tylko trzeba sie
      cieszyc z takiej postawy ojca. Pozdrawiam
    • fiszerowa Re: Rywalizacja o dziecko? 09.09.04, 21:13
      Eee tam Edzio czepiasz sie. Moj zlapal kontakt z Tuniem gdzies tak po roku, jak
      maly zaczal chodzic i mowic. Teraz jest juz rewelka, maja swoje meskie srawy...
      Ale poczatek byl kiepski, tata jakos nie mogl sie znalezc w nowej roli. No i
      pomocy i oparcia raczej w nim nie mialam.
      Poki pozwala Ci kamic i tulic malego od czasu do czasu to jest ok wink.

      A jak bylo w gorach? Pogoda chyba dopisala? A regle, czy juz sie zloca?

      calusy
      Fiszerowa
      • edzio_grubas Juz nie bede sie czepiac 09.09.04, 21:35
        W sumie to malzon i Kuba sobie razem "gadaja" to znaczy gruchaja... Ale tak jak
        napisala Krateczka... fajnie jest byc ta najwazniejsza... A zdjecia juz
        podsylam na poczte. Pogoda byla fantastyczna! Kuba zwiedzil Gubalowke, Doline
        Chocholowska i Wielka Krokiew (i chyba kilkadziesiat razy Krupowki). Milo, ze
        pamietasz o nas... smile) Buziaki dla Fiszka!
        • olaart Re: Juz nie bede sie czepiac 11.09.04, 12:38
          Edziu - i tak zawsze będziesz najważniejsza big_grin Będzie w zyciu małego
          faza "tylko mama" potem "tylko tata" potem "tylko rówieśnicy" - cieszmy się
          każdym etapem. Poza tym gratuluję męża, niech się zajmuje a Ty odpoczywaj ile
          wlezie!!!
    • merlott Re: Rywalizacja o dziecko? 09.09.04, 21:39
      ja tez ci moge podac reke. moj niemaz jest strasznie zakochany w naszej
      coreczce i czasem okazuje zazdrosc, gdy ma wrazenie, ze Oliwka lepiej reaguje
      na mnie. W lozku spimy razem, ale gdy nad ranem bierzemy coreczke do siebie,
      oczywiscie to On ja przygarnia i tuli, a ja leze z boku sad( Czasem to mi troche
      przykro, zwlaszcza, ze u nas to ja pracuje i spedzam mniej czasu z corcia, ale
      generalnie mi to nie przeszkadza..

      Natomiast bardzo nie lubie wszelkich innych objawow przewrazliwien u mego
      partnera - jak drzy o kazdy pryszczyk corci, grymas, plamke. Ostatnio chcialam
      zaczac uczyc ja zasypiac sama w lozeczku i nie moge. Bo w oczach niemeza jestem
      nieczula i pozwalam corci plakac (dodam, ze ona nie placze, tylko tak smutno
      gaworzy wtedy do siebie). Czasem naprawde wymiekam. A! i do tego ciagle
      porownuje Mala z innymi dziecmi, jest dumny, gdy widzi, ze jest lepsza i
      cierpi, gdy widzi, ze gorsza. No dla mnie chore!! Jak mam go tego oduczyc??

      (oczywiscie tak poza tym, to jest kochany, coby nie bylo, ze tylko narzekam smile)
    • le_lutki Re: Rywalizacja o tatusia ;) 10.09.04, 10:04
      Ha, to u nas jest troche inaczej smile
      Kiedy maz wraca do domu i rzuca sie na malego zasypujac go tysiacem buziakow,
      noszac, rozmawiajac - ja boczkiem wtracam niesmialo, czy zalapie sie choc na
      jednego? wink
      Relacja ojciec-syn jest wrecz rewelacyjna. Nie odnotowalam jakichs przegiec,
      nie robilam tez statystyki, po prostu mi sie cos takiego nie rzucilo w oczy.
      ostatnio maz spedzil z dzieckiem tydzien u swoich rodzicow, a i w ciagu roku
      zazwyczaj on zostaje z malym na caly dzien w domu jesli niania ma wolne, bo ja
      niestety nie mam urlopow. Statystycznie wiec wybawi sie i wypiesci wiecej z
      synkiem niz ja.
      Pozdrawiam!
    • betty_julcia Re: Rywalizacja o dziecko? 10.09.04, 21:45
      Wierz mi, bardziej wkurzające jest to jak tatuś mało się stara a córcia (w
      naszym przypadku 14 miesięczna) od kilku miesięcy świata poza tatusiem nie
      widzi.
      Tylko do tatusia na rączki, tylko tatusiowi buzi i w ogóle tylko tatuś. Jak
      tatuś wychodz do pracy jest czarna rozpacz, stoi pod drzwiami i wpada w spazmy,
      wali w drzwi. Jak jestem z nią sama to jest ok. Jak tatuś wraca dziecko jakby
      się szaleju najadło. Okropne. I to jest wkurzające, bo to ja mam całe mnóstwo
      cierpliwości, uwielbienia, czułości. A chłop to chłop. A ona i tak woli jego.
      -------------------------------------------------------
      Betty to mama a to jestem ja:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11383787
      • aste Re: Rywalizacja o dziecko? 10.09.04, 22:08
        a mi tak samo jak Aleksandrynce nie podobają się te ograniczenia, jak to nie
        możesz pojechać do rodziców?- ja też wyjazdy uzgadniam z mężem ale jest to
        raczej formalne planowanie czasu a nie żadne pytanie o zgodę! i nie widzę
        sytuacji, w której mąż zabroniłby mi jechac do rodziców! a jak już to samej no
        wolne żarty, a gdyby taka myśł przyszła mu do główki to ściągnełabym mleko i
        pojechała, no chyba, że masz bardzo daleko. popracuj nad tym Edziu dziecko ma
        również dziadków którzy chcą się nacieszyć maluchem.
        • edzio_grubas Maz idzie na dywanik! 10.09.04, 22:14
          Wiesz, ja nie chcialam jechac bez dziecka a on nie chcial, zebym jechala z
          dzieckiem.. U moich rodzicow jestesmy dosc czesto, bo niedaleko od siebie
          mieszkamy. U tesciow ja nie lubie byc, bo jednak sa mi obcy... ale to juz
          historia na inny watek.. Dzieki za wszelka pomoc!
          • fiszerowa Re: Maz idzie na dywanik! 10.09.04, 22:18
            Edzio chodz na czata pogadac wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja