zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ...

17.01.15, 19:37

Spotkałyśmy się przypadkiem z dawno nie widzianą koleżanką, a że było niedaleko do niej, to zaprosiła mnie do siebie na kawę. Obie byłyśmy po pracy. Ona wyszła z domu o 6,30, syn licealista o 9,00, a mąż o 13,50.
Sytuacja w domu następująca: w kuchni porządeczek - ani jednego naczynia na wierzchu, stół i zlew czyściutki ( wszyscy jedli śniadanie, a mąż dodatkowo podgrzany obiad), pozostałe pomieszczenia bez oznak jakiegokolwiek nieładu. Koleżanka pokazywała mi co się zmieniło w czasie, gdy się nie widziałyśmy, więc przeleciałyśmy się prawie po całym domu. W sypialni łóżko pościelone, ani jednej sztuki garderoby na wierzchu.
W pokoju młodego jedynie kołdra w nieładzie, ale poza tym NIC, żadnej książki, czy skarpetki na podłodze, żadnych gaci tym bardziej uncertain
Przyznam, że byłam w szoku. Moja rodzina nie jest taka zmobilizowana, żeby konsekwentnie zostawiać po sobie porządek. Raczej dom po porannych wyjściach wygląda jak po lekkim tajfunie. Sukcesem są naczynia w zlewie, ale pełno butów w przedsionku, choć mam wielką oddzielną szafę tylko na buty, ubrania zostawiam na fotelu w sypialni, a w pokojach młodych, to lepiej nie mówić ...

Ja dotąd nie myślałam, że u mnie jest jakoś nie tak - zawsze było wytłumaczenie, że się wychodzi z samego rana ... Ale teraz to już nie jestem pewna uncertain
A wy - czy zaprosiłybyście tak znienacka, bez skrępowania koleżankę do siebie na kawę ?
    • obrus_w_paski Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 19:43
      Sprzątaczka slbo czysty maz. Chociaz wróć- u mnie w domu rodzinnym zawsze był porządek a my (dziek) mieliśmy przykazane nigdy nie opuszczać domu bez uprzedniego ogarnięcia.
      W dorosłym życiu pozwalam spbie na luz, ale nie wiem czy taki luz współgra z dziecmi...
    • blond_suflerka Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 19:45
      Zalezy którego dnia i zależy jaką kolezanką. Bo wiadomo, że nie kazdego dnia jest taki sam poziom porządku/bałaganu i dwa-zależy co to za osobą. Im bardziej sensowna tym mniejszy problem z pokazaniem bałaganuwink
      A co braku wytłumaczenia dla Cię-uwazam, że kazdy robi tak jak mu wygodnie. To, że ktoś ma co dzien mega porządem to nie powod, żebym i ja tak miala. Także bez sensu to porównywanie.
    • beverly1985 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 19:45
      Przeciez mąz wyszedl dopiero o 13:50, moze po prostu posprzątał po sniadaniu?
      A ubran poruzrzucanych np. u mnie nie ma nigdy- brudne laduja w koszu na pranie, czyste w szafie, czemu maja leżeć? (ty pizame na tym fotelu w sypialni zostawiasz?)
      • cilantre Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 20:00

        beverly1985 napisała:

        > Przeciez mąz wyszedl dopiero o 13:50, moze po prostu posprzątał po sniadaniu?

        Cha, cha, no właśnie o tego męża też mi chodziło !
        Mój na szczęście wychodzi rano, bo gdyby wychodził do pracy na 14,00, to dopiero miałabym co sprzątać big_grin

        > A ubran poruzrzucanych np. u mnie nie ma nigdy- brudne laduja w koszu na pranie
        > , czyste w szafie, czemu maja leżeć? (ty pizame na tym fotelu w sypialni zostaw
        > iasz?)

        Zostawiam najczęściej piżamę i ubranie tzw. domowe (nie, nie dresy, ale dżinsy , t-shirt itp). Kołdrę zostawiam lekko uchyloną, żeby się wietrzyło, mam taki odchył wink
        • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 11:23
          Na szczęście nie każda ma męża syfiarza z upitolonymi rączkami.
      • dziennik-niecodziennik Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 22:28
        a gdzie należy piżamę zostawiac??
        ja zostawiam na łózku w sypialni, albo w łazienke na koszu na pranie.
    • mid.week Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 19:46
      Może nie jest tak idelanie jak u twojej koleżanki ale nadaje się do pokazania.
    • kanna Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 19:46
      Mam jeden dzień w tygodniu, kiedy - z reguły - do dziecka przychodzą inne dzieci z klasy. To dzień wizyty pani sprzątającej
      Jestem pewna, że rodzice tych dzieci postrzegają mnie jako idealna panią domu big_grin
      • iskierka3 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 19:52
        Ja bym zaprosila znienacka ale mam nizsze standardy i nie przeszkadzaloby mi, ze mam naczynia w zlewie. Albo ze pranie wisi. Gaci ani skarpetek porozwalanych nie ma.
    • klamkas Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 19:51
      Po pierwsze mamy system ogarniania domu wieczorem - czyli cały wygenerowany bałagan sprzątamy przed snem, dlatego rano nie ma mowy o walających się ciuchach. Majtki czy skarpetki na podłodze w ogóle mi się nie mieszczą w głowie, chociaż jestem bałaganiarą - mogę rzucić sweter na fotel czy krzesło, ale brudna bielizna zawsze ląduje w koszu na pranie. To co może zostać po porannym szaleństwie to - trochę okruchów na blacie i zagubiony kubek: mamy odruch chowania brudnych naczyń do zmywarki, a jak nie ma w niej miejsca to przynajmniej do zlewu (chociaż zwykle po śniadaniu sprząta mąż, więc jest czysto).

      Ze dwa razy w życiu zdarzyło mi się, że było mi wstyd wpuścić kogoś do domu - ale to były raczej wyjątkowe sytuacje. Na co dzień mamy mniej lub bardziej czysto, ale naprawdę rzadko tak, żeby nawet niezbyt zaprzyjaźnionej osoby nie wolno było wpuścić wink.
    • 18lipcowa3 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 20:00

      > A wy - czy zaprosiłybyście tak znienacka, bez skrępowania koleżankę do siebie
      > na kawę ?


      Raczej tak bo uwazam że jak na dwoje małych dzieci mam dosc czysto. Juz bardziej sie wstydzę maziaji na ścianach ( czekamy z malowaniem aż młodsza podrośnie ) niż że leżą zabawki czy ciuchy.
      Jestem zorganizowana, wszystko mi idzie za ręka, nie mam pustych przebiegów więc zazwyczaj jest ok.
      • murwa.kac Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 08:22
        18lipcowa3 napisała:

        CytatJuz bardziej sie wstydzę maziaji na ścianach ( czekamy z malowaniem aż młodsza podrośnie )

        magiczna gabke znasz?
        tez czekalismy i do szewskiej pasji doprowadzaly mnie sciany smile
        odkrylam magiczna gabke i w zdrowiu psychicznym doczekalam do malowania
        • melancho_lia Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 10:58
          U mnie ta gąbeczka farbę ze ściany zmywała a maziaje zostawały. Juz lepiej działa zwykła gąbeczka z odrobiną płynu do naczyń i wytarcie suchą szmatką.
          • murwa.kac Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 11:09
            o!
            u mnie maziaje ladnie zmyla. farbe tez ruszala, ale nie ze do golego tynku. a ze mialam w perspektywie malowanie, to kompletnie ta kwestie olalam. wazne, ze nie mialam freskow na scianie wink
    • nanuk24 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 20:01
      Ja mam gorzej, bo zawszetos nieoczekiwany przychodzi, kiedy ja mam balagan. A jak czysto, to pies z kulawa noga nie zajrzywink
      Zdarza mi sie nie sprzatac przed wyjsciem, zostawic nieumeyte naczynia na blacie i okruchy, nie wymys kuchenki.
      W sypialni mam zawsze porzadek i zawsze lozko zascielone. Gdyby do mojego domu sie przez sypialnie wchodzilo, to bym robila zawsze dobre wrazeniewink A w sypialni mam zawsze porzadek poniewaz w ciagu dnia nikt do niej nie wchodzi.
    • zielonelato Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 20:16
      Bywa, że ktoś do mnie wpada spontanicznie, ale u mnie zawsze jest porządek, żadnych walających się okruchów, zabawek, czy ubrań. Sama jestem pedantką (po rodzicach), ale zarówno mąż jak i syn po sobie sprzątają, ubrania do prania każdy wrzuca do kosza w łazience, w kuchni też sprzątamy po przyrządzonym i spożytym posiłku itp.To kwestia zdyscyplinowania, ja nawet sprzątać specjalnie nie muszę, pustych przebiegów nie zaliczam i mieszkanie ogarniam razem z moimi chłopami na bieżąco.
    • mamakasienki1 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 20:18
      nie przejmuję się aż tak bardzo żeby nie dawało mi to spokoju.
      Ogarniam ile się da, ale mam czwórkę dzieci, najstarsze 10 lat, najmłodsze rok, małe szanse żeby był porządek po naszym wyjściu o 07:00 rano.
      Zwykle lecimy wszyscy z językami na brodzie żeby nie spóźnić się do pracy.
      Ogólnie zwykle panuje u nas lekki bałagan, na bieżąco piorę i układam odzież, staram się wkładać do szaf, ale różnie jest, najgorzej kuchnia, a nie, dziewczyn pokój najgorszy.
      Jeśli komuś nie przeszkadza to mi tym bardziej, jestem w stanie ogarniać pomiędzy pogaduszkami a robieniem kawy/herbaty, zwykle wygląda to tak jakby samo się sprzątało, słucham czegoś w radio/tv i prasuję, układam.
      • naturella Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 20:47
        Z czystym sumieniem moge napisać, ze tak - zaprosilabym smile Wieczorem, jak kładziemy sie spac jest zawsze porządek, zaganiam dzieci do posprzatania pokoju. Rano szykuje dzieciom sniadanie, przygotowuje częściowo obiad, a jak wychodzę o 7, to zostawiam porządek, wytarte blaty, czasem przecieram podłogę w kuchni, chowam zbędne kurtki i buty. Podłoga odkurzana jest 3-4 razy w tygodniu, 2 razy myta, w łazience wszystko myje dwa razy w tygodniu. Jedyna rzeczą, ktora mi nie pasuje jest suszarka z praniem w sypialni, no ale często pierzemy, wiec często stoi. No i ewentualnie mogłoby byc troche żwirku w łazience z kuwety kota, no ale na to nie mam wpływu, bo kot korzysta w ciagu dnia smile
    • solejrolia Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 20:51
      tak, oczywiście, że tak.
      i na co dzień mam wiele sytuacji, że jadę do kogoś niezapowiedziana, albo ktoś mnie zaprasza ot, tak, znienacka, po pracy, czy bo tak się złożyło. i porządek u kogoś to również raczej norma.

      (ale znam jednych syfiarzy, tragedia, własciwie to coraz mniejszy mam z nimi kontakt, ponieważ ich bałaganiarstwo przekłada się na różne dziedziny zycia, rowniez na pracę, i raz dostałam przez to w dup.ę, dlatego w kontakcie z syfiarzami jestem już bardzo ostrożna.)
    • nickbezznaczenia Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 20:52
      Bez problemu.

      cilantre napisała: A wy - czy zaprosiłybyście tak znienacka, bez skrępowania koleżankę do siebie
      > na kawę ?
    • jola-kotka Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 20:54
      Ja tak,ale mam moja ukochaną panią Halinke i ona codziennie od ósmej rano ogarnia syf po mnie moim mężu i psach. Sama o każdej porze dnia i nocy bm nie posprzatala nienawidzę i słabo umiem.
    • mag1_k Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 20:54
      właśnie mam taka zasadę, że zostawiam mieszkanie w takim stanie, abym mogła do niego wrócić z niezapowiedzianym wcześniej gościem bez wstydu smile Jeszcze taka sytuacja mi się nie zdarzyła, jak u Ciebie, ale prawdą jest, że zawsze to zdanie powtarzam. Plus dobrego sampoczucia w czystych pachnących i zorganizowanych wnętrzach jest wazniejszy, niż moja spora praca w to wkładanawink
      • klamkas Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 21:17
        Mam znajomą która miała dwie zasady: 1. nosić bieliznę, której nie trzeba by się wstydzić na wypadek niezapowiedzianego seksu lub rozbierania przez ratowników medycznych, 2. mieszkanie zostawić w takim stanie, żeby ktokolwiek tam wejdzie nie czuł się zniesmaczony. I faktycznie - dziewczyna zawsze zadbana, a mieszkanie w takim stanie, że nawet jak wpadłam kiedyś znienacka o 6.00 rano, to miała porządek wink.
        • cilantre Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 22:52

          klamkas napisała:

          > Mam znajomą która miała dwie zasady: 1. nosić bieliznę, której nie trzeba by si
          > ę wstydzić na wypadek niezapowiedzianego seksu lub rozbierania przez ratowników
          > medycznych,

          Niezapowiedziany przypadkowy seks to raczej mi na razie nie grozi, ale
          parę lat temu byłam na imprezie, gdzie lekarz przy wódeczce opowiadał o różnych dziwnych przypadłościach ludzi przyjętych znienacka do szpitala ( nie, nikogo nie obrażał, wszyscy wręcz ciągnęli go za język ).
          Np. facet w drogim garniturze i z 1-cm paznokciami u nóg z żałobą, często właśnie porwana i brudna bielizna przy jednoczesnym eleganckim ubiorze wierzchnim, facet z paznokciami u nóg na czerwono, kobieta w męskich slipach, najlepszy był gość, który miał czerwoną kokardę na narządach pciowych ( raczej jechał na randkę big_grin
          Po tych opowieściach mam też obsesję na punkcie bielizny - nawet najmniejsze uszkodzenie eliminuje ją z użycia wink
    • ophelia78 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 20:58
      >A wy - czy zaprosiłybyście tak znienacka, bez skrępowania koleżankę do siebie na kawę ?

      Bez problemu. Mieszkanie ogarniam wieczorem, to po pierwsze. Naczynia od razu wkładam do zmywarki. Owszem, kubek na blacie, gazeta na ławie, gdzieś rzucona łądowarka; u syna autka na podłodze albo rozrzcone kredki na biurku - to u nas norma. Ale majtki / skarpetki na podłodze????? nieznane mi zjawisko...
    • kj-78 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 21:01
      Nie, na pewno codziennie nie mam Az tak czysto, zeby sie nie wstydzic gosci wink Z drugiej strony wydaje mi sie, ze majac jedno dziecko w wieku licealnym mialabym czysto co dzien. Przy dwojce przedszkolakow przestalam sie spinac. Przed pojawieniem sie dzieci zawsze mialam porzadek smile
    • run_away83 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 21:03
      Ja mam dom zawsze w takim stanie, że w zasadzie w dowolnej chwili mogę przyjąć niezapowiedzianych gości. Jedyna namiastka bałaganu na jaką mogliby się natknąc, to zabawki na podłodze (ale nie wszystkie tylko te, którymi dzieciaki akurat się bawią). Dzieci od najmlodszych lat uczę, że prosciej jest od razu odkładać rzeczy w przeznaczone im miejsce, niż cisnąć gdziekolwiek, a potem złorzeczyć, że trzeba posprzątać; albo szukać, bo się zapodziało.

      Jest mi pewnie łatwiej niż statystycznej ematce, bo nie pracuję zawodowo, mam na głowie jedynie dom i dzieci, a z tej pwrspektywy jednak łatwiej zarządzać porządkiem w chałupie i robić wszystko na bieżąco.
      • najma78 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 21:17
        Moglabym zaprosic do mieszkania gosci kazdego dnia. Maz jest co prawda balaganiarzem ale wytrenowalam go, wiec sie pilnuje. W hallu mam szafe oraz stojacy wieszak na ktorym wisza okrycia glownie zima ala zazwyczaj jednak w szafie. Buty tez sa w szafie. W pokoju dziennym panuje porzadek, dla mnie to standard. W kuchni tez nie zostawiamy naczyn a wkladamy do zmywarki, myjemy to co nie idzie do maszyny. Po przygotowaniu posilku chowamy do szaf produkty. Mamy jeszcze jadalnie i pomieszczenie na prasowanie itp ale tam tez jest porzedek. Na gorze sa sypielnie, tam nie ma idealnego porzadku ale bajzlu tez nie. Ja nie znosze balaganu ani w domu, ani w ogrodzie ani w aucie itd. Nie musi byc ideqlnego porzadku bo w domu sie mieszka, ale balaganu bym nie zniosla a widzialam juz takie domy, nie czulam sie tam dobrze.
    • kol.3 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 21:57
      Po prostu wszyscy są przyzwyczajeni do utrzymywania porządku na stałe. To się da zrobić. Jak miałam lata temu mrówki faraona w bloku, to też utrzymywaliśmy sterylny porządek w kuchni bez jednego okruszka na wierzchu, o jakichś naczyniach w zlewozmywaku nawet mowy nie było.
      • puellae_2007 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 22:33
        Oczywiście smile wychodząc do pracy sciele łóżka, przecieram blaty w kuchni i łazience, brudne naczynia trafiają do zmywarki, młody idąc spać pokój zostawia czysty. Jedyne co mogłabym zastać to żwirek wokół kuwety, ale na to nie ma mocnych. Aha i suszarka z praniem w sypialni to raczej norma, chyba że jest okres letni to przed praca wystawiam na balkon.
    • kkalipso Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 17.01.15, 22:36
      No wybacz ale skoro jej mąż wychodzi z domu grubo po południu to się nie dziwię, że ogarnia chatę. Gdybym ja tak wróciła z przypadkowym gościem to widok niezaścielonych łóżek murowany. Reszta w miarę ogarnięta bo wieczorem doprowadzamy dom do porządku.
      https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/36/10/18/016884c3f5.jpg
    • bambzgrozja Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 00:11
      Nie mogłabym zaprosić, Sprzątam raz na tydzień w sobotę. W tygodniu nie mam czasu ani siły odkurzyć całego domu.
    • mruwa9 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 08:54
      majac jedno dziecko i meza wychodzacego do pracy popoludniem mozna utrzymac blysk w domu bez wiekszego problemu.Nawet przy dwojce dzieci to nie problem..
      Moze kolezanka zatrudnia osobe do sprzatania?
      Przy trojce dzieci , w dodatku gdy wszyscy wychodza miedzy 6.30-7.00 rano, trzeba podniesc prog tolerancji na niedoskonaly wyglad domu..ja podnioslam wink
    • beataj1 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 09:20
      U nas burdel jak w cyganskiej chacie. Nic nie jest obłożone na miejsce, coś gdzieś wisi leży albo zostało zapomniane. Totalna anarchia.
      Co nie przeszkadza mi zapraszać koleżanki jak mam fantazję.
      Najwyżej mi tylek obrobi, niech ma laska trochę przyjemności w życiu....
      • aquella Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 11:04
        a ja lubię takich ludzi odwiedzać, nie zadręczam się potem, że bałaganiarą jestem, a tak czuję się po odwiedzinach w domu u perfekcyjnej gospodyni
    • black_halo Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 10:14
      Niektorzy tak maja albo maja kogos do pomocy. Ja sie kiedys stresowalam, ze mam wieczny bajzel ale potem odkrylam, ze mega porzadni ludzie maja a to babcie, ktore z rana wpadnie z zakupami i i przy okazji ogarnie kuchnie, a to pania do pomocy albo conajmniej jedna osoba nie pracuje lub sa megazorgnizowani.
      • najma78 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 11:05
        black_halo napisała:

        > Niektorzy tak maja albo maja kogos do pomocy. Ja sie kiedys stresowalam, ze mam
        > wieczny bajzel ale potem odkrylam, ze mega porzadni ludzie maja a to babcie, k
        > tore z rana wpadnie z zakupami i i przy okazji ogarnie kuchnie, a to pania do p
        > omocy albo conajmniej jedna osoba nie pracuje lub sa megazorgnizowani.
        >
        Nie mam nikogo do pomocy i nigdy nie mialam, megazorganizowana nie jest, zwyczajnie zorganizowana i zawsze jednak mam porzadek. Mysle ze to zalezy od charakteru, bo sa ludzie ktorym balagan nie przeszkadza (np moj maz) a sa tacy ktorzy sie z tym zle czuja (ja). Wcale nie latam wciaz ze szmata, ani z mopem czy okurzaczem, ale mam rutyne systematycznego ogarniania czyli skoro wyjelam rozne rzeczy ktore potrzebowalam i skonczylam to odkladam, skoro zjedlismy to naczynia do zmywarki itd to nie zajmuje duzo czasu a pomaga utrzymac lad.
        • mruwa9 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 11:07
          najma, a ile masz dzieci?
          • najma78 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 11:33
            mruwa9 napisała:

            > najma, a ile masz dzieci?

            Dwoje i meza balaganirza (gorzej niz z dziecmi). Jestem pewna ze gdybym miala dwoje czy czworo nadal nie mialabym bajzlu. Znam rodziny z jednym juz calkiem dyzym dzieckiem ktore maja balagan wiecznie i rodziny z czworka dzieci (w zblizonym wieku) ktore maja czysto i porzadek.
            • mruwa9 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 11:43
              przy trojce dzieci i mezu niebalaganiarzu nie da sie na codzien utrzymac idealnego porzadku.
              Wystarczy, ze dwie osoby wyjada (maz i ktores z dzieci, niewazne, ktore, wystarczy, ze jedno), a juz nie ma zadnego problemu z wpuszczeniem gosci na niezapowiedziane wizyty.
              Syndrom kozy rabina..
              Nie trzeba byc flejtuchem. Wystarczy, ze piec osob rano skorzysta z toalety, umyje zeby i napluje do umywalki, zje sniadanie czy zalozy buty w przedpokoju i juz jest co sprzatac. A rano kazda minuta jest na wage zlota i priorytetem jest zdazyc do pracy/szkol, a nie pakowanie naczyn do zmywarki.
              Wiecej nie trzeba.
              • klamkas Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 11:51
                Wystarczy nauczyć, że po pluciu umywalkę trzeba opłukać - idealna nie będzie, ale ludziom da się ją pokazać, a trwa to 10s. Z butami to samo - można porządnie skorzystać z wycieraczki przed wejściem do domu i rano po zakładaniu butów będzie trochę piasku, ale bez przesady, że będzie burdel, do którego strach wpuścić ludzi, chyba, że wracacie z wyprawy na jakieś błotne bagna, ale wtedy rano nie zakładacie wczorajszy butów wink.
                • mruwa9 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 12:01
                  ale to ciagle daleko od moich kryteriow czystosci. Nikt, poza mna, nie widzi zaciekow z wody na bateriach umywalkowych i nikomu poza mna one nie przeszkadzaja. I trudno wymagac takiej wrazliwosci estetycznej od niepelnosprawnego dziecka, ktore zreszta miewa wypadki przy pracy, zwlaszcza podczas posilkow i toaletowe. Nie przeskoczysz. Podjazd domu mamy (ciagle jeszcze) wysypany zwirem, co oznacza, ze po kazdej osobie wchodzacej do domu trzeba uruchamiac odkurzacz.
                  Itd, itp..
                  • najma78 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 14:22
                    mruwa9 napisała:

                    > ale to ciagle daleko od moich kryteriow czystosci. Nikt, poza mna, nie widzi za
                    > ciekow z wody na bateriach umywalkowych i nikomu poza mna one nie przeszkadzaja
                    > .
                    A ja sprawilam ze czlonkom mojej rodziny takie rzeczy przeszkadzaja, nawet mezowi. Jednak wiem ze gdyby mieszkal osobno to by mu przestaly przeszkadzac wink


                    I trudno wymagac takiej wrazliwosci estetycznej od niepelnosprawnego dziecka
                    > , ktore zreszta miewa wypadki przy pracy, zwlaszcza podczas posilkow i toaletow
                    > e. Nie przeskoczysz. Podjazd domu mamy (ciagle jeszcze) wysypany zwirem, co oz
                    > nacza, ze po kazdej osobie wchodzacej do domu trzeba uruchamiac odkurzacz.
                    > Itd, itp..

                    Mruwa, ale niepelnosprawne dzieci to co innego, wiekszosc ludzi nie ma takich dzieci. Poza tym nawet jesli dziecko miewa wypadki to trzeba sie z tym liczyc i to ogarniac.
                    Ja sie nie spiesze, nie oznacza to slimaczenia ale to ze np rano mamy tyle czasu aby w spokoju wykonac co trzeba czyli wlozyc naczynia po sniadaniu do zmywarki i przetrzec blat. Nie zostawiamy balaganu wychodzac z domu, nie mamy balaganu wracajac. Mnie by to stresowalo.
                    • mruwa9 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 14:56
                      najma78 napisała:

                      Nie zostawiamy balaganu wychodzac z domu, nie mamy balaganu
                      > wracajac. Mnie by to stresowalo.

                      Wiesz, ile wysilku i pracy mnie kosztowalo, zeby cos takiego mnie NIE stresowalo? wink
                      • najma78 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 15:09
                        mruwa9 napisała:


                        > Wiesz, ile wysilku i pracy mnie kosztowalo, zeby cos takiego mnie NIE stresowal
                        > o? wink

                        smile ciesze sie, naprawde ze ci sie udalo, ale ja nawet nie mam ochoty wysilac sie aby akceptowac balagan, nie mam potrzeby zreszta.
                        • mruwa9 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 15:19
                          ja musialam, zeby w tym moim domu wariatow nie zwariowac i zebysmy sie wzajemnie nie pozagryzali.
                  • klamkas Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 14:23
                    Na żwir - podwójna wycieraczka. Na zewnątrz taka z długimi kolcami, w wiatrołapie kolejna, na której można zostawić pozostałości - i bezwzględny wymóg skorzystania z obu i zakaz wnoszenia butów dalej niż do wiatrołapu. Na umywalkę - wprowadzić zasadę, że jak widzę, że ktoś (np. niepełnosprawne dziecko) przede mną narozrabiał to poświęcam 10 s na sprzątnięcie. To naprawdę nie wymaga wielkiego wysiłku, a wypracowania sobie pewnych odruchów.

                    Inną rzeczą jest to, że jeśli istnieją ludzie, dla których zaciek na baterii łazienkowej oznacza, że nie wolno obcych wpuścić do domu, to przestaję się dziwić temu wątkowi wink.
                    • mruwa9 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 15:06
                      co ci bede tlumaczyc, ze na ganku wysoka wycieraczka mi sie nie zmiesci, bo drzwi nie otworze, a wiatrolapu w ogole nie mam...
                      Poza tym wiekszosc prac domowych oznacza 10 sekund tu, 10 sekund tam i ani sie obejrze, a cala sobota przeleciala mi na ujezdzaniu mopa.
                      ja wlasciwe odruchy moge miec, ale stanowie zaledwie 20% skladu osobowego rodziny.
                      I jak pisalam, gdy jeden-dwoch domownikow wyjezdza, utrzymanie porzadku i czystosci nie stanowi najmniejszego problemu, przy pelnym stanie osobowym to niemal niewykonalne.
                      • najma78 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 15:10
                        mruwa9 napisała:

                        > co ci bede tlumaczyc, ze na ganku wysoka wycieraczka mi sie nie zmiesci, bo drz
                        > wi nie otworze, a wiatrolapu w ogole nie mam...
                        > Poza tym wiekszosc prac domowych oznacza 10 sekund tu, 10 sekund tam i ani sie
                        > obejrze, a cala sobota przeleciala mi na ujezdzaniu mopa.
                        > ja wlasciwe odruchy moge miec, ale stanowie zaledwie 20% skladu osobowego rodzi
                        > ny.
                        > I jak pisalam, gdy jeden-dwoch domownikow wyjezdza, utrzymanie porzadku i czyst
                        > osci nie stanowi najmniejszego problemu, przy pelnym stanie osobowym to niemal
                        > niewykonalne.

                        mam wrazenie ze to sa wymowki i tyle.
                        • mruwa9 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 15:22
                          nie, realia.
                          Czesc rodziny (powiedzmy, dwie osoby) wyjezdza, sprzatam dom i przez reszte czasu zredukowanego skladu osobowego delektuje sie porzadkiem w domu. Wtedy wszystko daje sie ogarnac na biezaco, wystarczy co 3 dni przejechac odkurzaczem i jest pieknie.
                      • klamkas Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 15:31
                        Ale właśnie o to chodzi, żeby każdy poświęcił co jakiś czas 10 s na drobiazg i życie was wszystkich stanie się łatwiejsze i czystsze. Chyba, że masz rodzinę w całości upośledzoną umysłowo i nie są w stanie przyswoić, że buty trzeba wytrzeć, a zlew opłukać. Przy komplecie czystość jest nie wykonalna, bo pozwalacie sobie na brak czystości wink.

                        A wysoką wycieraczkę możesz zostawić metr czy 1,2m od drzwi, tak żeby się otworzyły, a na tym metrze między wycieraczką a drzwiami (rozumiem, że tam też jest żwir?) położyć albo płaską, albo jakąś matę. Jeśli na ganek prowadzą schody jest jeszcze łatwiej - kolczatkę kładziesz u podnóża schodów, a resztki syfu spadają na schody. Nie masz wiatrołapu, ale jakiś przedpokój masz. Zostawiasz tam drugą wycieraczkę i rodzina ma obowiązek zdjąć buty w obrębie 1m od wycieraczki a nie latać po całym domu.

                        Mam męża, który wyrósł w domu, w którym wszystko robiło się "samo" (nawet jego buty czyściły się same, gdy on spał), w dodatku w ogromną potrzebą porządku - czyli musiałoby być czysto, ale on nie chciał i nie widział potrzeby mieć w tym udziału wink. Także wiem, że uczenie od podstaw może być trudne, ale wszystko jest do zrobienia.
                • najma78 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 14:15
                  klamkas napisała:

                  > Wystarczy nauczyć, że po pluciu umywalkę trzeba opłukać - idealna nie będzie, a
                  > le ludziom da się ją pokazać, a trwa to 10s. Z butami to samo - można porządnie
                  > skorzystać z wycieraczki przed wejściem do domu i rano po zakładaniu butów będ
                  > zie trochę piasku, ale bez przesady, że będzie burdel, do którego strach wpuści
                  > ć ludzi, chyba, że wracacie z wyprawy na jakieś błotne bagna, ale wtedy rano ni
                  > e zakładacie wczorajszy butów wink.

                  o to chodzi ze nie musi byc idealnie ale nie ma bajzlu. 3-latka mozna z powodzeniem (nawet bedzie sie cieszyl) angazowac do wykonywania prostych czynnosci czyli odnosze talerz i kubek do zmywarki, odkladam zabawki po zabawie na miejsce gdzie 'odpoczywaja', stawiam buty gdzie ich miejsce itd. Jesli uczy sie tego dzieci i wymaga i wszyscy czlownkowie rodziny to robia to nie ma problemu z balaganem.

      • aquella Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 11:10
        >> mega porzadni ludzie maja a to babcie

        a to fijoła na pukcie czystości -moja koleżanka straciła pracę w sklepie bo używała rekordowych ilości domestosa do czyszczenia kibla i podłogi oraz klientów niechlujnych i nieładnie pachnących ( a są wiernymi i ważnymi klientami w monopolowym) wyganiała ze sklepu
    • grave_digger Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 10:51
      Niestety nie.
      Marzę o pani sprzątającej. Nienawidzę sprzątać.
      Ale gdyby mąż wychodził o 13:00 to bym miała błysk i mogłabym przyjąć wink
      • melancho_lia Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 11:02
        U mnie generalnie porządek (to znaczy naczynia w zmywarce/zlewie, brak rozwleczonych gaci, czyste kible, sprzatniety stol). Ale u dzieciaków zwykle rozgardiasz i przy kompie gdzie urzęduje maz jest bajzel (to pomieszczenie na szczęście mozna zamknąć). Nie jest na blysk moze (na blysk to za dwa dni w tyg. Jest) ale goście mogą przyjść.
      • aqua48 Re: zaprosiła mnie koleżanka po pracy na kawę ... 18.01.15, 11:07
        Mamy odruch słania łózek po wstaniu (dzieci też) i uprzątaniu po posiłkach kuchni, wieczorem po kolacji chowamy czyste sprzęty, garnki i naczynia do szafek i szuflad. Brudne rzeczy wieczorem lądują w koszu, czyste, nieużywane wiszą w szafie. To, plus regularne odkurzanie zupełnie wystarcza aby nie wstydzić się kogoś zaprosić "z ulicy".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja