lady-z-gaga Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 09:30 Swir z wielkimi zadatkami na przemocowca. Jak widać, miałaś większy instynkt samozachowawczy jako małolata, niż obecnie. Zastanów się, czy chciałabyś, aby Twoje dziecko za kilka lat spotkało kogoś takiego, jak Twoj facet i wpakowało się w taką "wielką miłość". Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 09:33 Też myślę, że trafiła na przemocowca i manipulatora- zostanie w "imię miłości" zmuszoną do zerwania części swojego życia z ludźmi,z którymi były dobre układy- jest śmieszne i pokazuje, jak okropnym chłopem jest ten facet. Kobieta oczadziała chyba, jej dzieci to mi żal, że tak przy nim zmarnują sobie życie po śmierci ojca, bo facet czepia się nawet tego, że ona ze zmarłym mężem te dzieci ma!!!! Koszmar. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Podpucha? Troll? 22.01.15, 09:35 Może to jednak podpucha, bo autorka się nie odzywa. Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: Podpucha? Troll? 22.01.15, 09:39 A nie zauważyłaś, że autorka napisała jako osoba niezalogowana i wątek trafił tu z innego forum? Spróbuj coś napisać na ematce bez logowania Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Podpucha? Troll? 22.01.15, 18:23 Poza izolowaniem od rodziny pan również poprzegryzał jej kable od internetu. Profilaktycznie żeby go nie zraniła drugi raz. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 09:37 W temacie wątku nie ma czego dodawać, dziewczyny wszystko napisały. Ja tylko chciałam zapytać, czy zauważyłyście, że autorka pisze jako "gość"? Od kiedy to na ematce nie trzeba się logować do pisania? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 09:41 No właśnie, i jakim cudem mógł tu sam z siebie trafić wątek zaczęty na innym forum? Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 09:43 może moderacja przeniosła, a autorka nawet o tym nie wie Odpowiedz Link Zgłoś
e-kasia27 Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 09:45 w ocenie sytuacji! Ematka, to jednak mądra kobieta jest! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 09:50 Bo sytuacja jest dość ewidentna, oczywista. Kobieta nie ma żadnych racjonalnych czy emocjonalnych powodów dla których miałaby zrywać kontakt z teściami lub zakazywać kontaktu dzieciom. I dla dzieci i dla teściów to niezawiniona krzywda i niesprawiedliwość. A pan przez 25 lat cierpiący z powodu kosza jawi się jako świr. Odpowiedz Link Zgłoś
pracujaca-mama Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 10:26 dziękuję Wam za komentarze Spodziewałam się takich....nie jest to dla mnie zaskoczeniem. Zgadzam się chyba ze wszystkim. Nie jestem trolem. Jeśli wątek podobny był gdzie indziej...proszę o podanie, gdzie, chętnie poczytam. Tak- pisałam, jako gość. Teraz musiałam się zarejestrować i zalogować - żeby odpisać. Przepraszam, nie jestem biegła w sprawach forum. W kwestii odpowiedzi...... Nie jestem osobą "walczącą ze sztandarem na pierwszej linii" ale też nie dam się zastraszac. Wiem, ze są to próby manipulowania...egocentryzm też i to duży.....Widzę to. Czy lata temu podjęłam słuszną decyzję, czy nie...tego się nie dowiem. Powiem tylko, że lata, które za mną , nie były najgorsze....ale też do życzenia trochę pozostawiały.. Dawałam sobie i daję dalej doskonale radę sama. Dzieci szczęśliwe, ja co prawda urobiona po pachy, ale żyję na jako-takim poziomie....Brakuje mi oczywiście oparcia, mężczyzny na 100% w moim życiu, ale nie za wszelką cenę. NIe należę do kobiet, które nie potrafią żyć bez mężczyzny. Jestem świadoma trudności, które przede mną. Również tego, że on jest zaburzony emocjonalnie i będzie ciężko z tego wyjść bez pomocy specjalisty (a tego muszą chcieć wszyscy - a nie chcą). Począwszy od jego problemów w dzieciństwie, niełatwego charakteru, pogmatwanej sytuacji życiowej. Jego problemy są do rozwiązania - ale nie natychmiast. Sytuacja nie jest prosta. I mówię to ja, która na większość życiowych spraw znajduje w końcu rozwiązanie. To może trywialne i wywołam nie jeden uśmiech pod nosem i opad rąk..........ale to też jest mądry, wartościowy człowiek, który może bardzo wiele w życiu. Tyle że w tej chwili złamany życiowo. To nie tłumaczy jego "żądań". On w chwilach "normalności" jest tego świadomy. Być może daję się niepotrzebnie wciągnąć, kopnąć go byłoby najprościej. Tylko, że ja chcę spróbować. NIe potrafię i nie chcę spasować i nie spróbować, chroniąc się przed bólem. Chcę sprawdzić, czy da się wyciągnąć go z bagna i wyłuskać to, co jest w nim najlepszego. Byłam ciekawa, czy może ktoś miał podobną sytuację, lub taką zna. To, ze sobie nie wyobrażacie, że on nie ma prawa....to ja wiem ps/ Dzieci cierpieć nie będą....chyba że widząc mnie zmartwioną..... On też mówi, że niczemu nie są winne. I że na moim miejscu zrobiłby to samo...(jesli chodzi o kontakty z dziadkami) Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 10:30 Prawie się nabrałam. Wielbicielka wielokropka wróciła. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 10:31 Czyli włączył ci się syndrom czułej opiekunki i naprawiaczki złamanej męskiej psychiki? Smutne... Kobieta już stracona. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 10:34 Skoro musisz bo się udusisz to brnij i pomagaj. I zbieraj na terapię. Dla siebie za jakiś czas. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 10:35 Rzadko się zdarza, żeby ematka była tak jednomyślna. Jednym słowem z pełną świadomością wkładasz rękę we wrzątek z nadzieją, że się nie oparzysz... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 10:45 Pan, jak mniemam, dobrze po 40-tce problemy z dzieciństwa powinien mieć rozwiązane dawno temu. TY lepiej rozważaj co on tobie może dać, a nie jak mu pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 10:48 To nie sa tylko proby manipulowania Toba, ale JUZ skuteczna manipulacja, ktora sie odbyla i w wyniku ktorej odpuscilas kontakty z tesciami. A w czym Ci tesciowie przeszkadzaja teraz, ze musialas AZ zerwac z nimi kontakt? Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 10:57 Nie przychodź tu później jęczeć. Zaręczam ci, że im więcej pracy ty włożysz w wyciąganie go z bagna, tym głębiej się razem z nim zapadniesz. Przygotuj się na to, że większość osób, które do tej pory naprawdę cię wspierały i były twoimi przyjaciółmi zniknie z twojego życia; już on się o to postara. Pierwsze zadanie każdego przemocowca to odizolować ofiarę od wsparcia innych ludzi (początek już zrobiony) i uzależnić od siebie. Najdalej za rok stracisz w ogóle orientację, co jest dobre, a co złe, co jest normalne, a co nie. Dzieci będą cierpieć i to bardzo, i ich mi żal najbardziej. Ty fundujesz to sobie sama. Facet może sobie być mądry i wartościowy, najważniejsze, że nie jest dla dobry dla ciebie ani dla twojej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 10:58 Popadasz w ułudę "miłości z naszej-klasy". Zjawisko opisane już przez socjologów i psychologów. Jedyny plus jest taki, że Twój mąż już nie żyje, więc nie doświadczy syfnego romansu ani paskudnego rozwodu. Nie będzie nastoletniej miłości w jasnych łanach, bo nie jesteście nastolatkami. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 10:59 To opisane zjawisko, poważnie? Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 11:02 Też o tym czytałam. Że ludzie na stare lata głupieją i wracają do starych wyidealizowanych miłości - bo im się wydaje, że to będzie fajniejsze niż obecne małżeństwo (nad którym nierzadko się nie pracowało i zostało nadgryzione przez ząb czasu). Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 11:02 Poważnie. Czytałam o tym art co prawda (już jakiś czas temu), ale komentarze psychologów były jak najbardziej, prowadzili na ten temat badania. Amerykańscy naukowcy też zdaje się już to opisali. Generalnie mechanizm prosty jak diabli, widziałam kilka takich historii w otoczeniu bliższym i dalszym - jakiś amok. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 12:08 Ja tu widzę raczej jakieś deficyty u autorki, ktore pozostawiło małżenstwo. Nie było idealne, co sama przyznaje (bo większość związkow idealna nie jest). I widocznie czegoś takiego tam brakowało, co obecna chora relacja jej zapewnia. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 12:16 Niekoniecznie. Może po prostu jej się wydaje, że gdyby wybrała tego obecnego, to byłoby tylko różowo. Pewnie wcale nie miałaby lepiej i będąc z tym plułaby sobie w brodę, że nie wybrała męża. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 11:03 czy ty naprawdę nie widzisz, co on z twoją rodziną robi ? Rozwala ją dokumentnie ! "jest teraz załamany"... ??? czyli taki typ, który w każdym momencie życia będzie załamany ? był załamany 25 lat temu, był potem załamany przez kolejne 25 lat, no i teraz, kiedy znowu jest z tobą razem - to znowu jest załamany ???? Kiedy on zamierza być szczęsliwy, żebyś i ty wreszcie osiągnęła wewnętrzny spokój, harmonię i szczęście ? Wydaje mi sie, że raczej nigdy, on będzie wiecznie miał jakies "ale", byle chełpić się w byciu wiecznie nieszczęśliwym i załamanym. A ty z permanentnym poczuciem winy. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 11:19 a i jeszcze jedno: czy teraz nie jesteś z nim przypadkiem z poczucia winy, że kiedyś go "skrzywdziłaś" ? Może mylisz to z miłością ? Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 11:09 > Chcę sprawdzić, czy da się wyciągnąć go z bagna i wyłuskać to, co jest w nim najlepszego. Furda własne dzieci, niech one cierpią, byle tylko mamusia mogła pobawić się w opiekę nad dorosłym facetem, co ma nich pretensje o to, że żyją. Łał. Nie wierzę. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 11:19 Piszesz, że: >Brakuje mi oczywiście op > arcia, mężczyzny na 100% w moim życiu, a potem: > Jego problemy są do rozwiązania - ale nie natychmiast. Sytuacja nie jest prosta > I mówię to ja, która na większość życiowych spraw znajduje w końcu rozwiązanie >Jestem świadoma trudności, które przede mną. To w końcu szukasz oparcia, czy sama pragniesz być oparciem dla pogiętego pana ? On dla Ciebie oparciem nie będzie, sam się na Tobie oprze - czy raczej :uwiesi, jak kamień u szyi. No ale każdy się bawi jak lubi.... Tylko dzieci szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 18:36 Dokładnie: uwiesi- i nawet nie podziękuje, od tego typa autorka wdzięczności się nie doczeka, choćby za nim na dno szamba wlazła, gdzie się zresztą wybiera. Będzie jej rzucał ochłapy w postaci "przebłysków zrozumienia", tyle, żeby nie uciekła w popłochu i miała nadzieję, że panu się poprawia, a następnie kontynuował kopanie "za to, co mu zrobiła". Miłej zabawy w psychiatryk Odpowiedz Link Zgłoś
akniwlam Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 12:01 Dziewczyno, mózg Ci wyprał. Grasz w klasyczne "tak, ale", jak ciężko współuzależniona żona ciężko uzależnionego alkoholika. Gdyby Twoją historię opowiedziała Ci siostra albo przyjaciółka z prośbą o radę, co byś jej odpowiedziała? Na pewno nie chciałabyś, żeby ktoś Tobie bliski pakował się w taki układ z człowiekiem mądrym i wartościowym tylko chwilowo złamanym życiowo. Jesteś silna - i właśnie dlatego jesteś jego ofiarą. Słaba kobieta zwyczajnie nie dałaby rady go naprawiać i wynagradzać mu krzywdy. Ty będziesz dawać radę, ale zapłacisz za to wysoką cenę: swoim zdrowiem, relacją z dziećmi i z resztą rodziny i przyjaciół. Jeśli chcesz naprawiać świat, zostań wolontariuszką. Człowieka nie naprawisz. On musi się naprawić sam. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Interesujące 22.01.15, 12:05 > Tak- pisałam, jako gość. Teraz musiałam się zarejestrować i zalogować - żeby od > pisać. Przepraszam, nie jestem biegła w sprawach forum. bardzo. Czy ktoś może mi wyłuszczyć jak się pisze na ematce jako gość? No chyba, że jestem zbyt biegła w sprawach forum i dlatego nie daję rady Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: Interesujące 22.01.15, 12:09 > Czy ktoś może mi wyłuszczyć jak się pisze na ematce jako gość? Na ematce nie, ale wątki są przenoszone między forami - ten przeniesiono z takiego, na którym nie ma obowiązku logowania. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Interesujące 22.01.15, 12:10 Dzięki za wyjaśnienie, juz się bałam, że o czymś nie wiem Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 12:12 TY chcesz JEGO wyciągnąć z bagna? Czyli będziesz się bawić w ratowniczkę? Jedyne, co mogłabyś zrobić, to wysłać pana na psychoterapię. Odpowiedz Link Zgłoś
evolene Re: Trol, czy podpucha, ale jaka zgodność 22.01.15, 13:06 Najwyraźniej pracujaca-mamo masz za dużo wolnego czasu. Poswięć go na poszukanie kogoś nowego, przysłowia wcale nie są takie głupie, a jedno z nich mówi o tym by nie włazić do tej samej rzeki, a inne o odgrzewanych kotletach itd. Teraz będziesz się rozczulać nad typem >biedny miś>, zaangażujesz się, poświęcisz kontakty rodzinne, czas, może i pieniądze. A za parę miesięcy pojawią się na forum gorzkie żale. Odpowiedz Link Zgłoś
18lipcowa3 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 10:25 Pan jest psychiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 16:26 Też mi się wydaje, że psychiczny. Może zawsze miał tendencje do paranoi i manipulanctwa (a z wiekiem się tylko rozkrecil), a może "pomógł" sobie trybem życia. Takie odpały (bardzo niskie poczucie wartości, zmienne nastroje, gwałtowne reakcje nieadekwatne do bodzca, zazdrość, brak stabilnych relacji uczuciowych z bliskimi) w dojrzałym wieku ma się czasem po długoletnim chlaniu albo ćpaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 18:40 > ...ma się czasem po długoletnim chlaniu albo ćpaniu. Nie pisz nawet o tym, kobieta jest już psychicznie przetresowana żeby odpowiedzialność za tego typy etapy życia tego faceta wziąć na siebie Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 10:31 Wykop faceta i to szybko. Manipulant i narcyz. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 11:06 Mnie uderza tylko to,że z takim chłopem to będzie miała "piękne chwile", z naciskiem na słowo "chwile", czyli to wszystko, co jest typowe dla toksyków. Sobie życie zmarnuje przy nim, ale to jej życie- za to szkoda mi bardzo jej dzieci, no chyba że już takie odrośnięte, że zaraz będą mieć szczęśliwe i z tego domu z takim panem zwieją. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 11:04 Jeśli nie trollujesz, to powiem tak: dziadkowie są rodziną twoich dzieci, krwią z krwi i sumiennie wywiązują się ze swoich obowiązków wobec wnuków. A ten cały twój partner to dla nich OBCY FACET. A wobec ciebie - typowy psychiczny przemocowiec, który bardzo brzydko zagrywa. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 11:06 Straszne to. Nie przekreśliłabym dawnego życia, nie mogłabym wymazać z pamięci rodziny z którą się lubię. Nie pozwoliłabym żeby ktoś mnie chciał zagarnąć na własność. A na grób męża pozwala chodzić? Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 11:07 I kobieta- im więcej teraz "wytłumaczyła", tym bardziej widać, w jakie gó... weszła. Odpowiedz Link Zgłoś
me-lissa Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 11:10 Gdyby ktoś zabronił mi kontaktów z ukochaną babcią znienawidzilabym go. Nawet gdyby tym kimś była moja matka. Ja też jestem matką, pewnie nieidealną ale odcięcie dzieci od kochających dziadków z powodu focha partnera jest nie do pomyślenia. Postawy partnera nie komentuję bo nie on prosi o opinię... Odpowiedz Link Zgłoś
vi_san Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 11:16 Partner [o ile można mówić o partnerstwie?] to typ manipulanta i roszczeniowca. Kompletnie nie liczy się z twoimi dziećmi, które mają prawo do kontaktów z dziadkami - sama napisałaś, że dziadkowie nigdy w żaden sposób nie postąpili źle, nie liczy się z realiami życiowymi - no, przeszłość istnieje i nie da się jej wymazać, obciąża ciebie jakimiś swoimi klęskami - a jeśliby w trakcie trwania twojego małżeństwa odniósł sukcesy, to byłaby to twoja zasługa? Sugeruję, jeśli upierasz się, że z panem chcesz być, szybkim kopem posłać go na terapię, acz [moim zdaniem] lepszym rozwiązaniem jest posłać go szybkim kopem dokądkolwiek byle daleko... Ale ja mam silną alergię na takich, którzy usiłują mi dyrygować życiem... Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 11:35 Uciekać jak najdalej i związać się z normalnym człowiekiem, są tacy na tym świecie. Facet który próbuje się odegrać na dzieciach poprzez zabranianie im kontaktów z dziadkami jest nienormalny. Odpowiedz Link Zgłoś
joaaa83 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 11:36 Chyba już wszystko dziewczyny napisały, więc podpinam się po ich wypowiedzi. Trudno mi uwierzyć, że ośmielił się skrytykować Twoje i dzieci kontakty z dziadkami mając na uwadze JEGO krzywdę. Jakiś straszny narcyz, egoista. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 11:45 Myslimy, ze gosc jest zgorznialym toksycznym manipulantem. Jedyna szansa dla zwiazku bylaby moim zdaniem natychmiastowa terapia, ale jesli pan sie opiera - bez szans. Problemy wewnetrzne mozna miec w wieku lat 25-30, jesli szpakowaty gosc nadal sie nie ogarnal i jeszcze probuje przekabacac ciebie ze szkoda dla dzieci, to sa one juz dobrze zapieczone i nie poradzisz. A ty wcale nie jestes taka samodzielna, skoro ulegasz jego zadaniom, odcielas sie od dziadkow itp. Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 12:01 "Więc oficjalnie powiedziałam tamtej rodzinie, że kontakty z dziećmi - ok, ale ja zaczynam od nowa i nie będę się z nimi kontaktować. Chcę mieć czystą sytuację. I tak robię. Problem z dziećmi. Mają dobre układy z dziadkami, a oni dbają o wspólne relacje. Wożę je na wakacje 2x do roku. Zostawiam walizki, krótko ustalam co i jak i wyjeżdżam." Myślimy, że albo jesteś trollem albo masz coś z głową nie gorzej niż partner... Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 12:25 Byłam w związku z takim typem: najpierw przeszkadzali mu dalsi znajomi (po co mi oni? poza tym przecież na pewno któryś mnie podrywał...), potem przyjaciółka (na pewno cię do mnie zniechęca i próbuje między nami mieszać, a poza tym to wredna jędza, której nie należy ufać), potem rodzina (masz taką ułożoną fajną rodzinę, zawsze jak tam jestem czuję się jak palant, który nawet porządnej matki i ojca nie ma, nie podoba mi się, że spędzasz w domu tyle czasu). W międzyczasie przeszkadzały mu moje studia, książki, które czytam, plany na przyszłość zawodową... A jak go w końcu zostawiłam, to dowiedziałam się, że złamałam mu życie i do końca moich dni będzie mi o tym przypominać ;p. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 12:47 O matko i corko jaki palant. Odstaw dzieci do dziadków, leć do jakiegoś Egiptu się zabawić z habibkami, a tego pana kopnij w 4 litery, jak to słusznie zrobiłaś 25 lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
pracujaca-mama Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 13:38 Przepraszam, jeśli nie znam zasad forum. Nie piszę - nie mam czasu, więc dlatego nie znam. Napisałam wątek jako gość - jak? nie wiem. Jeśli gdzieś był temat - ok - proszę o podpowiedź, gdzie. Jestem świadoma sytuacji, tego, że jestem wciągana i że on "uwiesza" się na mnie. I że jest wiele skutków ubocznych, ze tak powiem, tego związku. Że jego niedojrzałość i i egoizm....wiem. Psychoterapia - też wiem. Nie zakazuję dzieciom kontaktów - bo nie mam podstaw. Wożę je sama - jak wspomniałam - do dziadków. Tyle że np nie wyobrażam sobie, ze przyjeżdżają do mnie, nocują u mnie i spotykają się pod jednym dachem. Próbuję zrozumieć też mężczyznę (kobiety jak wiadomo myślą inaczej), który nie chce w swoim życiu moich teściów (i też zastanawiam się, jak daleko to może sięgać...) Zastanawiam się po prostu, którą drogą - kop jest oczywisty, ale (i to nie chodzi o miłość sprzed lat, czy moją samotność- samodzielność) - mogę próbować pójść. Chodzi mi o pomysł, podpowiedź....NIe wiem, z postów wynika, że może innej podpowiedzi nie ma, niż kop//// Dziękuję w każdym razie za wszystkie posty. Jeśli chodzi o konkrety, to może któraś z was zna dobrego psychoterapeutę w Szczecinie..Oczywiście: sprawdzę na innych forach: Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 13:57 Potrzebujesz tego terapeuty dla siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 14:00 pracujaca-mama napisał(a): > Nie zakazuję dzieciom kontaktów - bo nie mam podstaw. Wożę je sama - jak wspomn > iałam - do dziadków. Tyle że np nie wyobrażam sobie, ze przyjeżdżają do mnie, n > ocują u mnie i spotykają się pod jednym dachem. A w normalnej rodzinie to przeciez jak najbardziej mozliwe. Widzisz, jak juz przepral ci mozg w jednej dziedzinie - i to nie siebie ograniczasz nawet na jego zyczenie, tylko dzieci i dziadkow. > Próbuję zrozumieć też mężczyznę (kobiety jak wiadomo myślą inaczej) Wymowka, i to slabiutka... Kobiety i mezczyzni to tak samo albo osoby normalne, albo manipulanci. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 14:00 Jestem świadoma sytuacji, tego, że jestem wciągana i że on "uwiesza" się na mnie. I że jest wiele skutków ubocznych, ze tak powiem, tego związku. Że jego niedojrzałość i i egoizm....wiem. Psychoterapia - też wiem. I nie boisz się, że ktoś taki będzie miał wpływ na wychowanie twoich dzieci? Próbuję zrozumieć też mężczyznę (kobiety jak wiadomo myślą inaczej), który nie chce w swoim życiu moich teściów (i też zastanawiam się, jak daleko to może sięgać...) - i znajdujesz jakieś logiczne uzasadnienie poza wieloletnimi absurdalnymi pretensjami i patologiczną chęcią udawania, że tych 25 lat, twojego małżeństwa i rodziny nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
thegimel Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 23:47 OJP. Moja mama też rozstała się ze swoją pierwsza miłością, wyszła za mąż za innego i urodziła mnie. A po śmierci ojca spotkała znów swoją pierwszą miłość i byli razem aż do jej śmierci. Ale dla mojego ojczyma nie było problemem utrzymywanie kontaktów z rodziną mojego ojca. Bywali u nas, rodzice bywali u nich, były wspólne wyjazdy. ojczym był dla kuzynów wujkiem, a moja siostra, córka ojczyma, była dla matki mojego rodzonego ojca kolejną wnuczką. A ojczym kochał mamę ogromnie i był zawsze o nią bardzo zazdrosny, a jednak dał radę pogodzić się z jej przeszłością i nie robić cyrku. jak twój facet nie chce widywać Twoich teściów, to ok - nie musi, ale wymaganie, że ty i Twoje dzieci utniecie kontakt są chore. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 23:55 Podstawowa różnica - twój ojczym kochał twoją mamę. Partner autorki niekoniecznie ją kocha, a już na pewnie nie chce dobra jej dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
thegimel Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 17:27 I właśnie dlatego pana należy kopnąć w tyłek. Odpowiedz Link Zgłoś
evolene Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 12:56 Oj, miałaś nosa dając mu te 25 lat temu kosza. Teraz też powinnaś się ood gościa odciąć, jest jakiś niestabilny emocjonalnie chyba! Jak można miętolic ciągle wydarzenia sprzed 25 lat? W tym czasie nic mu sie dobrego nie trafiło? Bardzo nieładnie, że tak spławiłaś rodzinę męża, napisałaś, że zawsze kontakty były w porządku. To, że zaczynasz od nowa, nie oznacza, że musisz ich wyrzucać ze swojego życia. Powinni sie poczuć urażeni. Zazdrość Twojego becnego partnera o kontakty nastolatków z dziadkami - żałośne, naprawdę. Chyba jesteś zaślepiona, albo nie potrafisz spojrzeć na sytuację obiektywnie.. A Twoje dzieci mu nie przeszkadzają? W końcu są z tamtym mężczyzną? Uciekaj póki nie za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
anilka Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 13:52 a bo on się przy niej zmieniiiiii i ona naprawi mu pokręcone zycie bo on taki biedny i pokrzywdzony i tyyyyle lat cierpiał i ona mu pomoże bo do tej pory nikogo takiego nie było a on sam nie mógł i jest taki mądry w tym wszystkim i on wie że źle robi, ale nie może, no wcale nie może się powstrzymać i ona też wie, że źle robi, ale i tak odcięła się od teściów bo miłość między nimi jest wielka i wszystko zwycięży i będą potem żyli długo i szczęśliwie w krainie tęczy , wróżek i jednorożców Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 14:04 oj tam, oj tam Przynajmniej nie będzie się dziewczyna nudzić, jak te co w normalnych czytaj nudnych związkach są Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 14:04 Jedyne co tłumaczy zaślepienie autorki, to walory użytkowe pana na porządku nocnym. Dodatkowo jeżeli zmarły mąż był do kitu w tej dziedzinie, to dobry seks po raz pierwszy tak późno w życiu może się rzucić na rozum. Innego uzasadnienia nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 14:09 Ale to naprawde mozna miec bez elementu swira Chcialam jej napisac, zeby go zatrzymala tylko jako czasoumilacza, skoro jest niemozliwy w pozyciu, ale musialby byc do tego racjonalny. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 14:19 martishia7 napisała: > Jedyne co tłumaczy zaślepienie autorki, to walory użytkowe pana na porządku noc > nym. Też o tym pomyślałam, autorka coś tam wzmiankowała, że lata małżeństwa "nie były złe, ale....", czyli miała jakieś deficyty i teraz chce je nadrabiać, nie bacząc na koszty. Bo ona chyba je widzi, mimo że sama sobie wpiera co innego i opowiada głodne kawałki o terapii, pomocy, wyciąganiu z bagna itp. pie...ty. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 15:25 Dlatego jej napisalam by jako wesola wdowa bez zobowiazan zajela sie seksturystyka, zamiast pchac sie w zwiazek z popaprancem zyciowym. Po co pcha sie w takie chore klimaty, skoro seks mozna miec bez zobowiązań. Az tak bardzo brakuje portek w domu, ze przygarnela jakis odrzut sprzed lat? Odpowiedz Link Zgłoś
anka_gosc Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 13:38 Uciekłabym jak najdalej od takiego człowieka! Mam nadzieję, że uda ci się jeszcze naprawić relacje z rodziną. Idź po rozum do głowy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 14:17 Tak, znam taka sytuacje (podobna) z pierwszej reki. Milosc licealna, pobrali sie na studiach i po studiach rozstali (bezdzietni), bo byli mlodzi, niedorosli i mieli jeszcze inne rzeczy do zrealizowania. Ona odeszla.... Pani wyjechala na drugi koniec kraju, po kilku latach poznala pana, pobrali sie, dziecko, maz zmarl na zawal, pani samotnie wychowala dziecko, ktore w tej chwili konczy studia. Pani podczas wizyty w rodzinnych stronach natknela sie na bylego meza, teraz po rozwodzie i zaiskrzyla dawna milosc. W tej chwili mieszkaja ze soba, slubu nie zamierzaja brac, syn odwiedza, rodzina zmarlego meza tez odwiedza, wte i wewte, swieta razem spedzaja, wakacje czasami tez. Przeszlosc nie ma nic wspolnego z tym jak sie uklada terazniejszosc. Wszyscy sa rodzina i tak tez sie traktuja. Pocieszylam? Odpowiedz Link Zgłoś
pracujaca-mama Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 14:56 Tak,,,,pocieszyłaś...... bardzo zabawne odpowiedzi, szczególnie o "walorach użytkowych". NIe trafione -stety, lub nie. Deficyty można mieć nie tylko w tej dziedzinie. Ale się ubawiłam nieźle szczególnie z tego kawałka: a bo on się przy niej zmieniiiiii i ona naprawi mu pokręcone zycie bo on taki biedny i pokrzywdzony i tyyyyle lat cierpiał i ona mu pomoże bo do tej pory nikogo takiego nie było a on sam nie mógł i jest taki mądry w tym wszystkim i on wie że źle robi, ale nie może, no wcale nie może się powstrzymać i ona też wie, że źle robi, ale i tak odcięła się od teściów bo miłość między nimi jest wielka i wszystko zwycięży i będą potem żyli długo i szczęśliwie w krainie tęczy , wróżek i jednorożców Dzięki Będę próbować. Nie wszystko jest czarno-białe. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 15:15 Nie wiem czy mogę zadać ci pytanie: czy w międzyczasie (po śmierci męża) miałaś jakieś związki ? Odpowiedz Link Zgłoś
anilka Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 15:34 tylko ze t o, moja droga, wcale nie jest wesole ani nie jest życzeniem wszystkiego najlepszego Bo to co napisałaś albo jest jest wyssane z palca, albo myslisz jakąś inną częścią ciała niż głowa ( o czym świadczy odcięcie kontaktów), albo rozwój ci się zatrzymał na poziomie 15 latki. Jak można być przy zdrowych zmysłach i tak dawać sobą manipulować??? Odpowiedz Link Zgłoś
akniwlam Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 17:06 Ale co tu nie jest czarno-białe? Mówmy o faktach. Żądanie, żebyś zerwała kontakt z teściami jest jednoznacznie i ewidentnie czarne. Szare mogłoby być, gdyby mieli jakieś nieracjonalne oczekiwania wobec Ciebie, żądali oddania im dzieci, krzywdzili. Gdyby zerwanie kontaktu miało być dla Ciebie wyzwoleniem z toksycznej relacji. Ale piszesz, że teściowie byli dotąd w porządku. Czarne i już. Chciałabyś, żeby ktoś w przyszłości Ciebie tak potraktował, jak Ty teściów? Żebyś Ty nie miała prawa się w domu synowej zatrzymać, żebyś nie mogła odwiedzić wnuków? Bo tak rzecze jakiś obcy facet, rzekoma wielka miłość z młodości??? Co w tym związku jest białego, napisz. Wzajemne wsparcie (to znaczy - w obie strony, Ty go wspierasz, on Ciebie), wzajemny szacunek, wspólne zainteresowania, porozumienie? Bo z tego co dotąd pisałaś to nic takiego nie wynika. Wynika raczej obraz manipulacji i przemocy. Obraz kobiety, która wynagradza panu krzywdę sprzed ćwierć wieku i własnymi rękami naprawia jego spaprane życie. Zdecydowanie w czarnych barwach. Odpowiedz Link Zgłoś
pracujaca-mama Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 00:31 Strasznie dużo słów padło... Spokojnie, kable od internetu nie poprzegryzane...praca.... Fakt, nie napisałam wszystkiego...Wylałam z siebie wątek, który akurat mnie porusza mocniej i jest na czasie... Ktoś zapytał, czy byłam sama przez te wszystkie lata....Tak, byłam. Z jednego powodu. Nie chcę znajomości, do których nie jestem przekonana. Mam 44 lata. I muszę być przekonana. Wzajemny szacunek, wspólne zainteresowania, porozumienie. To mam. I tu właśnie jestem pewna. Gdyby tak nie było, pewnie bym "odpuściła" A "problemy" nie zawsze oznaczają żonę. I nie o wszystkim można pisać. Zachwiania emocjonalne wynikają z konkretnych powodów. I niestety - są. I tu potrzebny mu psychoterapeuta. NIe wynagradzam - bo nie czuję się winna. Mogłam dać nam wtedy szansę, ale nie dałam (też były ku temu powody i on je uznaje) - miałam prawo. Ponoszę konsekwencje do dziś. Dobre i złe. Teściowie nie są złymi ludźmi. Zachowują się jak na dziadków przystało. Choć z drugiej strony przez lata ja byłam dla nich uprzejma i nie podnosiłam trudnych tematów, które mogłam ruszyć, a które wywołałyby lawinę. I wówczas mogłoby nie być już tak różowo. Łatwo być dobrym w sprzyjających warunkach. Natomiast ciekawe....kiedy powiedziałam im, jakie mam plany (nie szukałam ich akceptacji mojego nowego związku..nie...., powiedziałam spokojnie, kulturalnie, bez nerwów, że nie będę utrudniać kontaktów z dziećmi...ze zawsze byli w porządku wobec mnie i dzieci ,.....ale chciałabym zacząć życie trochę inaczej, bez wizyt i kartek na święta....MIałam prawo? MIałam.)...zrobili coś bardzo drastycznego: zapytali mnie o zgodę na przeniesienie do nich grobu męża. Może to rzuci trochę inne światło na sprawę... Myślę, że pomimo moich życiowych doświadczeń i niełatwego losu, jestem normalną, silną w miarę kobietą. Prowadzę dzieci jak mogę najlepiej. Używam też mózgu i rozsądku. I nie obawiajcie się, że za jakiś czas dostanę - jak to mówicie - regularny oklep Pomyślcie może, że nie każdy facet z problemami, to zły facet . Z zadatkami na "przemocowca"...Że może zamiast uciekać, trzeba dojrzeć w nim człowieka. I nie piszę tego bo: och i ach, miłość sprzed ćwierćwiecza i nic ponad nią.....Nie.... Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 01:04 Wzajemny szacunek? Zakazanie ci kontaktow z kims to wzajemny szacunek? Porozumienie? Gdybyscie je mieli, nie mialabys problemu. Raczej masa zludzen... Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 05:56 Porozumienie? To skoro się zgadzacie, że nie wolno ci kontaktować się z rodziną, to po co ten wątek? Szacunek? To skąd zakaz kontaktów z dziadkami dzieci, którzy rodziną są i będą i zrzucanie odpowiedzialności na ciebie za wszystkie życiowe porażki? Oj, dziewczyno. Albo jesteś zakochana i zaślepiona, albo masz poważne deficyty uwagi, albo jesteś naiwniaczką z misją zbawienia świata. I niestety żadna opcja dobrze ci nie wróży na przyszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 07:59 > Natomiast ciekawe....kiedy powiedziałam im, jakie mam plany (nie szukałam ich a > kceptacji mojego nowego związku..nie...., powiedziałam spokojnie, kulturalnie, > bez nerwów, że nie będę utrudniać kontaktów z dziećmi...ze zawsze byli w porząd > ku wobec mnie i dzieci ,.....ale chciałabym zacząć życie trochę inaczej, bez wi > zyt i kartek na święta....MIałam prawo? MIałam.)...zrobili coś bardzo drastyczn > ego: zapytali mnie o zgodę na przeniesienie do nich grobu męża. Może to rzuci t > rochę inne światło na sprawę... A co w tym drastycznego? Toż to ich syn. Jak ty z nimi ucinasz kontakty, bo zaczynasz nowe zycie to może i męza wywalisz z pamięci. I będzie opuszczony grób. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 08:11 to raczej tekst o kartkach na święta rzuca światło na sprawę..... teściowie zrozumieli to, co i całe forum rozumie - że masz już mózg przeprany Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 12:36 Zgadzam sie, numer z kartkami to patologia jak z filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 08:21 > ale chciałabym zacząć życie trochę inaczej, bez wi > zyt i kartek na święta To już i kartek też ci zabronił wysyłać? Jesoo, co za łoś. A ty jeszcze większa łosiowa. Tylko dzieci żal... Tak se tylko gadam, wiem, że nie dotrze. Idź naprawiaj pana, krzyżyk na drogę. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 08:58 > ....ale chciałabym zacząć życie trochę inaczej, bez wizyt i kartek na święta.... I > zrobili coś bardzo drastycznego: zapytali mnie o zgodę na przeniesienie do nich grobu męża. Kto sieje wiatr, ten zbiera burze... Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 08:59 Nie ma to jak napluć komuś w twarz, a potem zgrywać sfochowaną księżniczkę Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 09:24 pracujaca-mama napisał(a): > Pomyślcie może, że nie każdy facet z problemami, to zły facet . Z zadatkami na > "przemocowca"...Że może zamiast uciekać, trzeba dojrzeć w nim człowieka Tak, nie każdy facet z problemami to zły facet, ale każdy facet, który swoimi problemami obciąża partnerkę to zły facet. Gdyby Twój facet umiał swoje problemy z "rozliczaniem przeszłości" trzymać na wodzy, samodzielnie udał się na terapię i starał się nie obciążać Ciebie swoimi paranojami to ewentualnie możnaby rozważyć "dostrzeganie w nim człowieka" i wspieranie go w jego zmaganiu z własną psychiką. Tu jednak jest inaczej - może przeczytaj jeszcze raz co napisałaś w pierwszym poście, tam ewidentnie widzisz problem, doskwiera Ci to, szukasz porady. Po czym, gdy okazuje się, że ani jedna osoba nie doradza Ci wspierania psychola, zaczynasz wycofywać się rakiem. OK, już wiadomo, że masz silne i niezłomne postanowienie włażenia dalej w to bagno, no i good luck, ale przynajmniej spójrz prawdzie w oczy - że to JEST bagno i żadne zaklinanie rzeczywistości w postaci opowieści o deficytach w małżeństwie, szukaniu człowieka w człowieku czy o nie-do-końca-w porządku teściach nic tu nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 16:54 podpisuję się Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 09:31 Natomiast ciekawe....kiedy powiedziałam im, jakie mam plany (nie szukałam ich a > kceptacji mojego nowego związku..nie...., powiedziałam spokojnie, kulturalnie, > bez nerwów, że nie będę utrudniać kontaktów z dziećmi...ze zawsze byli w porząd > ku wobec mnie i dzieci ,.....ale chciałabym zacząć życie trochę inaczej, bez wi > zyt i kartek na święta....MIałam prawo? MIałam.)...zrobili coś bardzo drastyczn > ego: zapytali mnie o zgodę na przeniesienie do nich grobu męża. Może to rzuci t > rochę inne światło na sprawę... Rzuciłaś światło na sprawę. Zachowałaś się wobec teściów karygodnie, po chamsku i jeszcze się jeżysz wymachując "swoim prawem". Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 10:47 > A "problemy" nie zawsze oznaczają żonę. I nie o wszystkim można pisać. Mnie żona nawet nie przyszła do głowy, pomyślałam raczej o tym, że pan albo ma jakiś nałóg albo kryminalną przeszłość. A może nawet nie do końca jest to przeszłość. I tego typu sprawy z łatwością mógłby na Ciebie zrzucić, bo gdybyś go nie zostawiła, to by nie wpadł w to czy tamto. Nie łudź się, że jesteś wyjątkowa, nałogowcy i kryminaliści zwykle kogoś obwiniają, bo przecież nie siebie. Gdybyś Ty się nie złapała, to szukałby dalej kogoś, na kogo można zwalić winę za zmarnowane życie. A nie chciałaś o tym pisać, bo spodziewałaś się, że pan będzie gorzej przez to oceniony. Przeliczyłaś się, bo pan nawet bez tego przedstawia się wystarczająco strasznie by od niego uciekać. > Natomiast ciekawe....kiedy powiedziałam im, jakie mam plany (nie szukałam ich a > kceptacji mojego nowego związku..nie...., powiedziałam spokojnie, kulturalnie, > bez nerwów, że nie będę utrudniać kontaktów z dziećmi...ze zawsze byli w porząd > ku wobec mnie i dzieci ,.....ale chciałabym zacząć życie trochę inaczej, bez wi > zyt i kartek na święta....MIałam prawo? MIałam.)...zrobili coś bardzo drastyczn > ego: zapytali mnie o zgodę na przeniesienie do nich grobu męża. Może to rzuci t > rochę inne światło na sprawę... Ktoś już w tym wątku napisał, że nowy pan na pewno będzie miał coś przeciwko temu, żebyś odwiedzała grób męża, bo chce wymazać Twoją przeszłość. Teściowie też na to wpadli, są coraz starsi, może nie będą mieć siły jechać na grób, martwią się, że ich synowi nie będzie miał kto świeczki zapalić. To Cię dziwi? Dlaczego odbracasz to przeciwko nim? > Myślę, że pomimo moich życiowych doświadczeń i niełatwego losu, jestem normalną > , silną w miarę kobietą. Prowadzę dzieci jak mogę najlepiej. Używam też mózgu i > rozsądku. I nie obawiajcie się, że za jakiś czas dostanę - jak to mówicie - r > egularny oklep Może nie dostaniesz fizycznie, ale psychiczna przemoc to też przemoc, a taką stosuje ten pan. Tak się zaczyna przemoc - izolowanie od ludzi. Zastanów się, nie możesz wysłać kartki do teściów, bo 25 lat temu wybrałaś męża, a nie tego pana? To jest chore. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Serio pytasz? 23.01.15, 12:37 W tej sytuacji teściowie mają większe prawo decydować o grobie twojego męża niż ty. Oczywiście chodzi mi o prawo moralne. Ty się od nich odcinasz, odmawiasz noclegu, rozmowy, a nawet kartki na święta, oni mają prawo mieć obawę, że lada chwila będziesz im wyznaczać terminy odwiedziń na grobie syna, żeby przypadkiem na nich nie wpaść. pracujaca-mama napisał(a): .ale chciałabym zacząć życie trochę inaczej, bez wizyt i kartek na święta....MIałam prawo? MIałam.)...zrobili coś bardzo drastycznego: zapytali mnie o zgodę na przeniesienie do nich grobu męża. Może to rzuci trochę inne światło na sprawę... Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 12:50 pracujaca-mama napisał(a): > Ktoś zapytał, czy byłam sama przez te wszystkie lata....Tak, byłam. Z jednego p > owodu. Nie chcę znajomości, do których nie jestem przekonana. Mam 44 lata. I mu > szę być przekonana. Mam nadzieje, ze jesli zdecydujesz sie na bycie z tym facetem, to bedziesz rzeczywiscie do tego w 100% przekonana. > > Natomiast ciekawe....kiedy powiedziałam im, jakie mam plany (nie szukałam ich a > kceptacji mojego nowego związku..nie...., powiedziałam spokojnie, kulturalnie, > bez nerwów, że nie będę utrudniać kontaktów z dziećmi...ze zawsze byli w porząd > ku wobec mnie i dzieci ,.....ale chciałabym zacząć życie trochę inaczej, bez wi > zyt i kartek na święta....MIałam prawo? MIałam.)...zrobili coś bardzo drastyczn > ego: zapytali mnie o zgodę na przeniesienie do nich grobu męża. Może to rzuci t > rochę inne światło na sprawę... Pamietaj, ze Twoje dzieci sa rowniez dziecmi Twojego zmarlego meza. Dziadkowie, to ich najblizsza rodzina, genetycznie rowniez. Nagle przychodzi facet, ktore z Twoimi dziecmi nie ma nic wspolnego i chce zaczac mieszac w ICH zyciu, ich rzeczywistosci. A Ty masz przestac kartki na swieta wysylac, bo jemu sie nie podoba? Nie pojechac do dziadkow z dziecmi chociazby w ktorys dzien swiat na kilka godzin? One-nie ze swojego powodu stracily ojca, teraz czesciowo straca rowniez i rodzicow ojca. Nie mysl bowiem, ze jak facet poczuje sie jak u siebie w domu, to bedzie wiecej akceptowal. Wrecz przeciwnie. Ja bym nawet w tym wieku i w tej sytuacji nie liczyla na cud terapii. To jest dojrzaly facet z wyksztalconymi przyzwyczajeniami i wiedzacy co (kogo) chce. On chce Ciebie na totalna wylacznosc, najlepiej z wygumowanym kawalkiem zyciorysu. W tego typu przypadkach ofiarami zawsze beda dzieci. A, ze dziadkowie o przeniesienie grobu pytaja? Dziwisz sie? Moze sa z tych, ktorzy uwazaja, ze grob musi byc zadbany i ktos ma syna dogladac. Pewnie dlatego chca go miec blisko siebie. Z reka na sercu, jak czesto bylabys na tym grobie, jak juz bedziesz w 100% z tym facetem? Noca tam bedziesz chodzic, zeby on nic nie wiedzial? Przeciez chodzenie razem z Toba na grob Twojego bylego meza bedzie dla niego totalnie nie do zaakceptowania. Jasna sprawa, ze masz prawo do ulozenia sobie ponownie zycia. Tylko, czy akurat z tym facetem?... Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 19:04 Zima jest. Zaloz czapke. Mroz szkodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 18:47 tylko, ze w przytoczonym przykladzie rodziny niezyjacego meza i obecnego partnera spotykaja sie ze soba, utrzymuja kontakty. Nie ma niedorzecznych wymagan zrywania kontaktow z dawnym zyciem, czescia rodziny. Pan dal rade, chociaz zona (sic!!!) od niego za pierwszym razem odeszla, teraz sa na innych etapach zyciowych, z innym bagazem i doswiadczeniem i kazde to szanuje i cos od siebie dalo, zeby druga strone zaakceptowac z przypadlosciami inwentarza. Nie podoba mi sie podstawa partnera i juz. w przyszlosci moze popsuc relacje z dziecmi rowniez. Ty idziesz w zaparte Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 09:39 Idę stawiać ołtarzyk mężowi, który nie ma problemów z tym, że mój syn spotyka się z ojcem, że jego ojciec także u nas dziecko odwiedza, że dziadkowie (niedoszli teściowie) mogą przyjechać na urodziny, albo mąż może dziecko do nich odwieźć i wypić z nimi kawę etc. etc. i ogólnie żyjemy wszyscy w zgodzie - wydawało mi się, że to norma jest w posklejanych z różnych przyczyn rodzinach. Ale chyba nie. Odpowiedz Link Zgłoś
7dosia Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 14:57 Facet, który dostał kosza 25 lat temu, teraz ma ochotę cię chędożyć? Jakoś trudno w to uwierzyć. Chyba, że to masochista jakiś jest. Odpowiedz Link Zgłoś
saszanasza Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 15:27 Masz poczucie winy, inaczej nie pozwalałabyś na manipulowanie sobą. Tak. Twój obecny partner Tobą manipuluje i gra na Twoich emocjach chcąc wzbudzić poczucie winy. Nie rozumiem dlaczego ma Ci zakazać kontaktu z rodziną męża, którego chyba kiedyś kochalaś, nie? Nie rozumiem dlaczego ma zakazywać tego samego Twoim dzieciom, wreszcie nie rozumiem dlaczego Ty na to pozwalasz. Co zrobisz, gdy z czasem Twoje dzieci zaczną mu wadzić, bo za bardzo przypominają ojca, lub o nim mówią? Zastanów się kobieto, czego ty oczekujesz od partnera i czy na pewno wiążesz się z odpowiednią osobą. Dla mnie to człowiek wymagający terapii i to dość szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 15:50 Tez pomyślałam o dzieciach, czy one mają prawo wspominać o ojcu w obecności pana? Z opisu pana jazd nie wygląda mi na to, żeby on nie miał z tym problemu. Nawet jeżeli jeszcze się nie odezwał w tej sprawie, to wydaje mi się, że to kwestia czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 16:42 Jego sytuacja jest skomplikowana, ale Twoja też, bo masz dzieci i teściów, którzy są Twoją rodziną, niezależnie od tego, czy się to Twojemu narzeczonemu podoba, czy nie. Albo akceptuje Cię z dobrodziejstwem inwentarza, a jeśli nie - to może Twoja decyzja sprzed lat, że dałaś mu kosza, była jednak trafna? Skądinąd bardzo Ci współczuję. Wiem, że niespełniona miłość boli, wiem, że po 10 latach wdowieństwa masz prawo chcieć ułożyć sobie życie na nowo. Boję się jednak, że brniesz w błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 22.01.15, 16:56 Najpierw miałam napisać, że facet to świr i psychopata i spierniczałabym od takiego w podskokach gdzie pieprz rośnie. Ale po przeczytaniu odpowiedzi autorki, mogę tylko prorokować, że za jakiś czas autorka powróci z tematem "partner sprawia mi regularny oklep, ale to taki dobry i wrażliwy człowiek, co robić ematko, co robić? " Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 00:45 Ja myślę, że Twój partner jest po prostu niedojrzały. Jeśli ma problem z przeszłością, niech to jakoś to przepracuje i przestanie stawiać Cie w trudnych sytuacjach. Szczerze mówiąc, bałabym się wiązać z takim kimś. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 01:32 Popieram misterni, a nawet pójdę nieco dalej...wiej od niego kurcgalopkiem...... Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 06:39 Myślę że pakujesz się w układ z dziwnym człowiekiem, który narzuca Ci jakieś swoje chore zasady. Masz się nie kontaktować z teściami? Zabronić tego dzieciom...? I Ty to rozumiesz? Zaczynasz myśleć tak jak on? Z opisu on wygląda na człowieka, który lubi mieć kontrolę nad swoją własnością. To niepokojące. Odpowiedz Link Zgłoś
awesome810 pan - regularny wariat 23.01.15, 11:53 Chronimy dzieci przed wariatem. Siebie chronimy takoż. W następnym odcinku panu zaczną przeszkadzać dzieci - takie podobne do męża. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: pan - regularny wariat 23.01.15, 12:12 Nawet, jak niepodobne, to nie sposób zapomnieć, że są krwią z krwi tamtego. A co do dziadków, autorka pisała w pierwszym poście, że pan nie chce nawet ułamka tamtych ludzi. Nie wierzę, że pan się pogodzi z istnieniem dzieci, nawet jeżeli teraz autorce wprost tego nie mówi. Jeszcze nie mówi. Ktoś pisał o gotowaniu żaby. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 12:58 Osobiscie nie wiazalabym sie z czlowiekiem tak niepewnym siebie i ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 13:22 Cytat Wzajemny szacunek, wspólne zainteresowania, porozumienie. To mam. I tu właśnie jestem pewna. Gdyby tak nie było, pewnie bym "odpuściła" - nie, nie masz, ale oszukujesz siebie nieźle. Bo gdybyś miała ten wzajemny szacunek, nie zostałabyś oskarżona przez tego psychola, że w sumie to Ty jesteś winna, ze zniszczyłaś mu życie; ma pretensje, ze z tym zmarłym mężem masz dzieci, że były dobre kontakty z teściami. I kurczę, masz 44 lata i jesteś ma prostej drodze do zmarnowania sobie życia, czego udało Ci się uniknąć 25 lat temu, gdy z chłopa zrezygnowałaś. I piszesz, ze "nie wszystko jest czarno-białe"- otóż są sprawy, które takie właśnie są; gdy trafi się na manipulatora i psychola- zwiewa się. Bardzo to powinno być oczywiste i czarno-białe. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga ciekawe, gdzie był ten (o)błędny rycerz 23.01.15, 13:31 przez pozostałe lata? babka pisze, że od 10 lat jest wdową, a nieszczęśliwy amant ze złamanym sercem pojawił się dopiero rok temu... Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Dziadkowie. Problemy z partnerem 23.01.15, 13:32 marzeka1 napisała: > Cytat Wzajemny szacunek, wspólne zainteresowania, porozumienie. To mam. I tu > właśnie jestem pewna. Gdyby tak nie było, pewnie bym "odpuściła" > > - nie, nie masz, ale oszukujesz siebie nieźle. Bo gdybyś miała ten wzajemny sza > cunek, nie zostałabyś oskarżona przez tego psychola, że w sumie to Ty jesteś wi > nna, ze zniszczyłaś mu życie; ma pretensje, ze z tym zmarłym mężem masz dzieci > , że były dobre kontakty z teściami. > > I kurczę, masz 44 lata i jesteś ma prostej drodze do zmarnowania sobie życia, c > zego udało Ci się uniknąć 25 lat temu, gdy z chłopa zrezygnowałaś. > > I piszesz, ze "nie wszystko jest czarno-białe"- otóż są sprawy, które takie wła > śnie są; gdy trafi się na manipulatora i psychola- zwiewa się. Bardzo to powinn > o być oczywiste i czarno-białe. Nic dodac, nic ujac. Odpowiedz Link Zgłoś