Bratowa = teściowa?

09.09.04, 21:32
Tak czytałam któryś post i własnie przyszło mi do głowy zapytać was o
bratową....
Nie lubie mojej bratowej, choć kocham mojego brata i alceptuję jego wybór (
bo nie mam wyjścia smile)nie lubie jej....
bo chociarz u mnie w rodzinie wszyscy są dla niej mili, ona zupełnie ma to
gdzieś, Urodziny, imieniny, świeta u niej w rodzinie ok, ale w naszej
absolutnie nie wchodzą w grę....i jak pisała koleżanka moja mama bardzo
cierpi z powodu tego , że jej dziecko, a mój brat oddala sie od naszej
rodziny,
nie maja dzieci więc problem wnuka nie wchodzi w grę....
i właśnie dlatego czasem zastanawia mnie czy kobieta z zasady nie przepada za
rodziną męża...( mnie to nie dotyczy, ponieważ bardzo lubimy sie z teściową)

dlatego pozwoliłam sobie na postawienie znaku równości między bratową a
teściową.....

co wy na to/?
    • mamaach Re: Bratowa = teściowa? 09.09.04, 21:42
      Niestety uważam, ze żona zawsze ciągnie męża do swojej rodziny i nie przepada
      (albo przynajmniej ogranicza kontakt) za/z rodziną męża. Ja juz się modlę o
      żone sierote dla mojego synka!!!!
      • ja_goda Re: Bratowa = teściowa? 09.09.04, 21:49
        Byc moze masz racje, ze jest wlasnie taka prawidlowosc. Ja jestem polsierota i
        z ojcem tez nie utrzymuje specjalnych kontaktow i rzeczywiscie mam bardzo dobre
        kontakty z tesciowa tudziez siostra meza. Moja siostra rowniez bardzo sie lubi
        z rodzina swojego meza. Ale nie wiem czy takie modlitwy nie sa jednak troche
        niefortunne.
      • donatta Re: Bratowa = teściowa? 09.09.04, 21:49
        Daleka byłabym od takich generalizacji. Utrzymuję bliski kontakt z całą rodziną
        męża, on z moją - ograniczony do rodziców, rodzeństwa i jednej ciotkismile)
        Takich przykładów znam więcej. Jak również i takich, gdzie kontakty rozłożone
        są równomiernie po obu stronach.
        • zuzia_i_werka Re: Bratowa = teściowa? 09.09.04, 22:01
          Hej! Ja sie wypowiem autorytatywnie bo mam duże doświadczeniesmile) Mam trzech
          braci i trzy bratowesmile)Z żonami dwóch starszych od początku super
          układy,wielka sympatia itp. Żona najmlodszego była dziwna ale nie tylko ja tak
          twierdziłam skoro się rozwiedlisad Mój brat ozenił się ponownie i moja "nowa"
          bratowa okazała się byc świetną,ciepłą dziewczyną,z którą kontakt był znakomity
          od pierwszego spotkania.Tak więc mamy wielką rodzinę,naprawdę się lubimy i na
          przyjęciach jest przesympatyczniesmile A czy kontakt z ich rodzinami jest
          większy? Czy ja wiem-jedna jest z daleka i jedynaczka więc rzeczywiście do niej
          jeżdża trochę częściej np na Swięta.Drugiej rodzice po prostu duzo pomagają w
          opiece nad dzieckeim więc tez zrozumiałe że dużo czasu razem spędzają.A w
          trzcim przypadku od początku mama bratowej wsiąkła w naszą rodzinę bo była
          samotna. Ogólnie jest fajnie mieć tyle rodzeństwasmile Pozdr!
      • danik1 Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 09:25
        mamaach napisała:

        Ja juz się modlę o
        > żone sierote dla mojego synka!!!!

        Chyba nie zastanowilas sie co piszesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • josik11 Re: Bratowa = teściowa? 09.09.04, 21:56
      Zazwyczaj tak jest ze kobieta ciagnie meza do swojej rodziny.
      Ja do tesciowej jezdze ale nigdy sama, bo tak wypada ale moj maz jakos woli
      moja mame. To do niej dzwoni i pyta sie o jakies pierdoly, to do niej na kawke
      jezdzi lub ja zaprasza do siebie. Pracuje na zmiany dlatego odbywalo sie to pod
      moja nieobecnosc. Teraz jestem na macierzysnkim.
    • merlott Re: Bratowa = teściowa? 09.09.04, 22:42
      a ja uwielbiam swoja bratowa. madra i dobra z niej kobieta. i zawsze moze mi
      sie wyzalic na mego brata i wie, ze dostanie ode mnie wsparcie. bo ją rozumiem,
      jako kobieta.

      i uwielbiam siostre mego niemaza. w sumie bardzo podobna do mojej bratowej.
      uwielbiam do nich (jej, jej meza i coreczki) jezdzic, byc tam, rozmawiac z nia.
      i z kolei ja jej moge sie czasem wyplakac na mego niemeza, a ona zawsze mi
      pomoze, doradzi, wyjasni..

      a wracajac do bratowej, to ona z kolei uwielbia tez moja mame. i prawie cale
      wakacje (sa razem z moim bratem nauczycielami) spedzaja u moich rodzicow, wcale
      nie ciagnie meza do swoich. fakt, ze u moich jest dodatkowo fajnie - Mazury,
      jeziora..

      nie, no w ogole mam dobra rodzine z obu stron, z czego sie bardzo ciesze smile))
    • jagusia7 Re: Bratowa = teściowa? 09.09.04, 22:52
      Ja bratowej jeszcze nie mam, mam natomiast szwagierkę, czyli siostrę męża.
      Czyli ja też jestem bratową. I coś w tym jest, bo ona mnie nie znosi, o czym
      mówi dość otwarcie. Ja zresztą też już straciłam zapędy, żeby się z nią
      przyjaźnić. Z tym, że ona nie znosi 99% ludzi na świecie, więc nie czuję się
      pokrzywdzona specjalniesmile
      Szkoda tylko, że przez nią nasze stosunki z teściową nie są najlepsze...No i
      niestety popsuła bardzo układy teściowej z moim mężemsad
      Ja swoją bratową zamierzam lubić, chociażby dlatego, że uwielbiam swojego brata
      i nie chciałabym stracić z nim kontaktu. Mam nadzieję, że się żadna małpa nie
      trafiwink))))
    • gwiazdka19 Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 07:36
      ja bratowej tez jeszce nie mam ale mam szwagierke.I od samegopoczątku sie z nia
      dogaduję.Mamy dzieci w tym samym prawie wieku, a i miedzy nami nie ma znacznej
      róznicy wieku(choć to akurat nie reguła).niestety córka jest zupełnie inna od
      swojej matki(czyt. mojej teściowej)i w tej kwestii już tak kolorowo nie jest.
    • martap9 Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 08:43
      Chyba troche tak jest, że zona ciągnie do swojej rodziny. Ja bym tak chetnie
      zrobiła, ale kocham męża i wiem jak ważna dla niego jest jego rodzina.
      Mieszkamy b.blisko moich rodziców i czasami jestesmy tam parę razy w tygodniu,
      a do teściów jeżdzimy w każdą niedzielę. Nie chcę żeby teściowie mieli
      wrażenie, że zabieram im syna, bardzo ich lubię.
      Początkowo byłam zazdrosna o teściową i szwagierkę, mąż jest do nich bardzo
      przywiązany, a ja wolałabym byc jedyną kobietą w jego życiu. Doceniam jednak
      wysiłek, który włozyła moja tesciowa żeby odciąć pempowinę łącząca ją z synem,
      było jej trudno. Skoro ona, dla naszego dobra, zreygnowała z wyłączności na
      syna, to ja nie chcę swoją zaborczością tego zaprzepaścić.
      Moi teściowie mają dwie synowe, ja jestem drugą. Ta pierwsza, mimo, że należy
      do rodziny już prawie 10 lat nie czuje się w niej dobrze, ale nie stara się o
      to. Teściowie starają się bardzo "oswoić" ją, czasem jest mi ich żal, bo
      dziewczyna ogranicza jak może kontakty teściów z wnuczkami i synem. Sama jest
      jedynaczką i uznaje tylko swoją rodzinę. Staram sie byc jej antytypem.
      Moja szwagierka jest młodsza odemnie o 9 lat, własnie poszła do liceum,
      traktuje mnie jak starszą siostrę, ponieważ sama mam młodszą siostrę więc i
      doświadczenie w byciu tą starszą, to dogadujemy się bardzo dobrze.
      • 158r Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 09:41
        A ja jestem bratową dla swoich szwagierak. I powiem wam że nie jest
        najlepiej.Wszystkie jesteśmy zbliżone wiekiem ( róznica 3 lat)Ddopuki jedna z
        nich nie wyszła za mąż było ok, ale teraz jest strasznie zarozumiała. Nie wiem
        co na to wpłynęło. Bardzo się cieszyłam że będę miała "wsparcie" w szwagierkach
        ale się pozmieniało. Może dlatego że ja nie jestem zbytnią imprezowiczką a moja
        teściowa lubi chlapnąć sobie coś mocniejszego, a dziewczyny do tego są
        przyzwyczajone. W sumie nie wiem czemu się nie układa. Tak wyszło..
        Mi jest przykro, bo np jak byłam w szpitalu i urodziłam to jedna z nich z
        teściową przyszły tylko dlatego że mąż się "wściekł" i zapytał dlaczego mnie
        nie odwiedziły.Albo jedna z nich chrzesna zero tel,zero odwiedzin małego.
        Przykro mi.. dlatego skoro one są obojętne to ja tez tyle o ile. /dobrze że ja
        mam jeszcze swoją siostre która bardzo mi pomaga i wspiera/
    • le_lutki Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 09:31
      Ja mam z bratowa stosunki poprawne. Nic ponadto, bo odbieramy na zupelnie
      innych falach i generalnie sie nie rozumiemy. Z tym, ze miedzy nami jest jakis
      pakt o nieagresji czy cos w tym rodzaju.
      Moja bratowa bardzo jest podobna do mojej tesciowej w wielu kwestiach, co nie
      zmienia faktu, ze nie jest tesciowa i znaku rownosci bym miedzy nimi nigdy nie
      postawila.
      Moj maz z siostra miewa roznie, naprawde (to jego starsza siostra) ale ona wie,
      ze zawsze moze na niego liczyc, choc mieszka 2 godz od nas. A problemow ma
      calkiem sporo jak na swoje 37 lat, niestety. Ponadto maz jest ojcem chrzestnym
      jej corki wiec ma dodatkowe zobowiazania, ktorych jednakze nie traktuje w
      kategoriach przymusu.
      Pozdrawiam
    • burza4 Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 09:50
      Patrząc z boku można by pomyśleć, że też nie lubię rodziny męża - bo rzadko się
      widujemy i szczerze mówiąc można to odebrać tak, jakbym ich unikała. Ale dla
      mnie nie jest to związane z lubieniem/nielubieniem, a po prostu brakiem czasu.
      Mam do nich stosunek neutralny (teściową akurat lubię) ale po prostu nie są to
      zbyt pociągające osobowości. Szczerze mówiąc, wolę spędzić wieczór z
      przyjaciółmi niż z 70-latkami, z którymi najzwyczajniej w świecie nie mam o
      czym rozmawiać. Te spotkania są śmiertelnie nudne i nie ciągnie mnie do nich.
      Prowadzimy intensywne życie, na wszystko i tak czasu nie wystarczy, i cóż - po
      prostu wybieram to, co jest ciekawsze czy fajniejsze. Z własną rodziną też się
      dość rzadko widuję, częściej dzwonię, ale moi rodzice byli u nas ostatnio z pół
      roku temu, choć mieszkamy w jednym mieście. Naturalnie rytuału uroczystości
      rodzinnych przestrzegam, ale niewiele ponadto.
    • mamka_tip Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 09:51
      cześc
      Mój mąż ma mamę- czyli moja teściowa- w innym mieście niz my mieszkamy i jak
      tylko mozemy to ją odwiedzamy, albo przywozimy do nas. Bardzo ja lubię. Mąz ma
      jeszcze troje rodzeństwa, oni juz też maja pozakładane rodziny i spotykamy sie
      dośc często i jest super.
      Ja mam mamę (tato umarł) i mój mąz ja tez lubi. Odwiedza nawet sam, często coś
      pomagajej. Mam siostrę studentkę, bardzo sie lubimy. Ona bardzo często mi
      pomaga przy dzieciach. Mój mąż ją wozi na dyskoteki do odległych miejscowości i
      potem ją odbiera.
      I byłoby tak pięknie,żeby nie mój brat!!! Właśnie jegożona go tak
      przekabaciła,że w tej chwili oni się nie odzywaja do nas , czyli do mnie, męża,
      siostry i naszej mamy. Jest do tego stopnia źle, że mijając się na ulicy nie
      mówi nam cześć a mamie dzień dobry. Winimy za to naszą bratową. Bo od czasu jak
      się pobrali zaczęło się psuć. Na początku mieszkali z moją mamą, karmiła ich,
      dawała wikt i opeirunek. Nie płacili za to nic. Jeszcze studiowali. Dawała
      nawet prezenty typu jakis ciuch beż okazji i to było bardzo często. Mówiła bo
      oni nie mają z czego cos sobie kupić. Pracował wtedy tylko mój brat. Oczywiście
      bratowa ze strony swojej rodziny miała jakąs tam pomoc, ale o tym nie wiemy.
      Domyślamy się tylko, bo skąd niby nie zarabiająca ma drogie perfumy? Wtedy
      zmarł nasz tata i mama chciała z nimi po jakimś czasie pogadać, ale oni zaczęli
      mamę unikać. W tym samym mniej więcej czasie ona znalazła pracę (notabene
      pomogł jej mój mąż) więc juz zarabiała. Mama chciała pogadać aby troszkę
      dokładali się do gospodarstwa. A oni nie chcieli wogóle tego słyszeć i po kilku
      kłótniach, po ostrym lekceważeniu mamy ,po pobiciu mnie , gdy chciałam stanąc w
      obronie mamy, bo akurat tam pojechałam wyprowadzili się. tzn mama poprosiła
      albo się dogadamy , albo znajdą inne rozwiązanie. A oni co? Oni tak jak małe
      dzieci spakowali swoje zabawkii wyprowadzili się na inne podwórko. Dobrze by
      wszystko było, ale... Teraz mama jest sama, same utrzymuje duży dom, jest jej
      ciężko a oni na dodatek wcale się nie odzywają.A na dodatek jak chciałam
      porozmawiać z nimi i poszłam do ich nowego mieszkania to widziałam że brat
      jest, ale nie ten sam co kiedyś. Widzę, że zrobiła mu jego żona niezłe pranie
      mózgu. Wiem też, że brata teściowa strasznie miesza w ich związku i może to
      dlatego. Dowiedziałam się też że oni hbardzo chcieli mieć przepisany dom, ale
      mama tego nie zrobiłą.
      Więc nie zawsze jest tak różowo.
    • twinmama76 Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 10:06
      Mam bratową, która uwielbia swoją teściową (moja mamę). Dzieci zostawia tylko z
      moimi rodzicami (np. całe wakacje u nich przesiedziały), w ogóle jeżdżą do nich
      całą rodziną częściej odemnie smile Ze swoją mamą moja bratowa utrzymuje stosunki
      poprawne. Tak więc nie moge powiedzieć, żeby odciągała mojego brata od rodziny.
      Co do mnie - jestem bratową dla siostry mojego męża - lubimy się, jest
      chrzestną Szymka. Mój małżonek jest u swoich rodziców przynajmniej 3 razy w
      tygodniu, z dziećmi dziadkowie widują się conajmniej co dwa tygodnie. Tak więc
      (chociaż ci, co czytali moje posty wiedzą, że jestem wredną synową) nie sądzę,
      żebym ograniczała kontakty męża i dzieci z jego rodziną. To tyle w tym temacie.
    • berek_76 Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 10:08
      U nas jest inaczej. Żona mojego brata od początku nalezy do rodziny. W swojej
      zresztą zawsze miała jakieś dziwne układy, jej rodzina była przeciwna
      małżeństwu z moim bratem, czort wie czemu.... Wszystko jedno. W każdym razie
      mam wrażenie, że Gosia traktuje naszą rodzinę naprawde jak swoją. Trudno jej
      się dziwić zresztą, musiąłaby być potworem, gdyby było inaczej, bo my ją
      wszyscy strasznie kochamy smile .

      Myślę, że nie ma takiej reguły, że kobieta ciągnie do swojej rodziny, a
      mężczyźnie wszystko jedno - bardziej to chyba zależy od więzi, jakie w danej
      rodzinie istnieją. Jeśli ktoś ma bardzo silne więzi ze swoją rodziną, to nie
      tylko mu trudniej się "podzielić" pomiędzy dwie, ale w dodatku trudniej
      przychodzi zaakceptować odmienne zwyczje w nowej rodzinie itd. Ja tak mam -
      strasznie trudno mi się wpasować w rodzinę Roberta, bo jest po prostu zupełnie
      rózna od mojej.

      Ale ponieważ wydaje mi się, że często mężczyźni rzeczywiście mają trochę
      słabsze więzi ze swoimi rodzinami niż kobiety, to w rezultacie właśnie na to
      wychodzi - kobieta z większa konsekwencją trzyma się swojej rodziny. Takja
      prawidłowość chyba rzeczywiście się wyłowić da, chociaż uniwersalna nie jest.
      • grzalka Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 14:25
        Fakt, bardzo nie lubilam swojej bratowej. Uwazalam, ze wykorzystuje mojego
        brata i mysli tylko o sobie- no i faktycznie mialam racje. Juz sa po rozwodzie.
        A obecna partnerke mojego brata bardzo lubie, wiec nie wydaje mi sie, ze to
        jest regula.
    • triss_merigold6 Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 16:25
      O rany, dla mnie to oczywiste, że jeśli nadaję na zupełnie innych falach niż
      osoby z rodziny męża to nie zależy mi na częstych spotkaniach. Mam szwagierkę i
      kobieta jest mi raczej obojętna, mamy zupełnie inne życia, niemalże zero
      wspólnych tematów, jestem bardzo związana z własną rodzinę a cudza... no cóż
      jest cudza. Jednych teściów już miałam. Jestem uprzejma ale zaprzyjaźniać się
      nie będę - nie moje klimaty. Nie widzę powodu żeby towarzyszyć mężowi kiedy ten
      odwiedza swoją matkę czy ojca, to jego rodzice, własnych również wolałam i wolę
      odwiedzać sama (wyjąwszy np. wspólne obiady od czasu do czasu).
    • kingaolsz Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 17:20
      A ja bardzo lubie rodzine mojego meza. Czasem maja dziwne zachowania i
      kompletnie ich nie rozumiem, ale w w zasadzie drobiazgi. Bardzo czesto "wisze"
      na telefonie z rodzenstwem meza. Z tesciowa powiedzialabym ze mam stosunki
      poprawne politycznie, ale nie ma zgrzytow ( niedlugo nas odwiedzi). Ogolnie nie
      narzekam. Ale w tym wszystkim jest taki maly szczegol, ze my mieszkamy 2
      tysiace kilometrow od rodzin i pewne codzienne problemy znikaja. A jak
      pojawiamy sie w kraju to z reguly jak sie juz naciesza to uciekamy wink)))

      Za to moja mama z moim mezem sie super dogaduja, czasem zakladaja komitywe
      przeciwko mnie wink)))))) ogolnie bardzo sie lubia, a ja mam od mamy wyklady jak
      powinnam sie cieszyc z takiego meza.

      Pozdrawiam
      Kinga
      • pola777 Re: Bratowa = teściowa? 10.09.04, 18:35

        >>Niestety uważam, ze żona zawsze ciągnie męża do swojej rodziny i nie przepada
        (albo przynajmniej ogranicza kontakt) za/z rodziną męża. Ja juz się modlę o
        żone sierote dla mojego synka!!!!

        Nie no rece mi opadly...he hesmile Jak cos takiego czytam to sie ludzi mac zaczynam
Pełna wersja