Ja jestem taką niepracującą kobietą.

24.01.15, 10:09
Opisaną przez kogoś w długim wątku. Zwykle tylko czytam, ale dziś aż się zarejestrowałam, aby napisać. Pracowałam przez ponad 5 lat przed urodzeniem pierwszego dziecka. Po macierzyńskim zostałam w domu na wychowawczym, bo i zdaniem moim i męża dziecku lepiej w domu z mamą niż w żłobku. Poszło do przedszkola, chorowało, ktoś musiał zawieźć i odwieźć, ugotować obiad. Potem na świat przyszło drugie dziecko. I znów się poświęciłam. Skrycie marzyłam o powrocie do pracy zawodowej od momentu zakończenia urlopu macierzyńskiego przy pierwszym dziecku, ale poczucie winy nie pozwoliło mi na to. Mąż również skutecznie je podsycał. Teraz jestem już w domu prawie 10 lat i wiem, że moje szanse na jakąkolwiek pracę są marne. Ani mąż ani dzieci nie byłyby zachwycone, zresztą. Gdybym znalazła pracę czekałyby na mnie w domu i tak obowiązki domowe i dzieci. Jeśli udałoby mi się znaleźć pracę nie zarobiłabym nawet jednej piątej tego co mąż. Nie tak chciałam żyć. Ktoś napisał, że za głupotę się płaci. Inny ktoś wyśmiał poświęcające się matki. Zrobiło mi się bardzo przykro. Jestem nieszczęśliwa i chyba już zawsze będę, bo inne życie mnie nie czeka.Mąż bagatelizuje sprawę, powtarza, że wymyślam, mnóstwo kobiet chciałoby być na moim miejscu. Nie chodzi mi tylko o pracę zawodową, chociaż jest moim marzeniem. Również o to, że stałam się kobietą stawiającą ponad wszystko potrzeby własnej rodziny, kobietą do dyspozycji męża, dzieci, dodatkiem. Nie odpowiadała mi nigdy ta rola, a do niej doprowadziłam, mam wrażenie że bezwolnie i bez mojego udziału, tylko przyjmowałam to, co przyniosło życie. Przepraszam za chaotyczność, ale musiałam to wszystko wyrzucić z siebie.
    • setia Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:16
      ile lat mają Twoje dzieci?
      • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:18
        Dziewięć (w tym roku będzie dziesięć) i cztery (w tym roku będzie pięć).
    • moofka Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:20
      dzis jest pierwszy dzien reszty twojego zycia
      a skoro jest refleksja - powinny byc i sily do dzialania
      skoro dzieci juz podrosly i az tak bardzo cie nie potrzebuja
      powinnas zajac sie tym, co ciebie cieszy
      tym bardziej ze maz zarobi, to duzy komfort
    • bella_roza Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:21
      przecież jesteś młoda, jakie "inne życie cię już nie czeka"? jesteś nieszczęśliwa, zrób z tym coś bo szkoda tej reszty życia! nie wmawiaj sobie że nie masz szans na pracę tylko szukaj. pewnie z początku będziesz zarabiać niewiele ale to normalne. do dzieła!
    • aguar Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:22
      Mi się najsłabszym punktem w Twojej historii wydaje decyzja o drugim dziecku, skoro chciałaś wrócić do pracy. Zawsze mi się wydawało, że na drugie dziecko w takim momencie (pod koniec macierzyńskiego) decydują się kobiety, które właśnie chcą przedłużyć sobie "siedzenie" w domu. Te które chcą pracować pozostają przy jedynaku, rodzą jedno za drugim (aby za jednym razem odchować) albo drugie po długim czasie jak już się zdążą napracować.
      • triss_merigold6 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:23
        Chyba pod koniec wychowawczego. Nie kojarzę macierzyńskiego, który trwa 5 lat.
        • aguar Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:29
          Masz rację. Pomyliłam się.
      • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:28
        Nie każdy zachodzi ot tak w ciążę. Chcieliśmy mieć dwójkę dzieci z małą różnicą wieku, ale się nie udało.
        • annajustyna Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:22
          No to tym bardziej trzeba bylo szukac pracy po pierwszym wychowawczym etc.
    • triss_merigold6 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:25
      Na początek podejmij jakąkolwiek pracę, nawet na godziny i umowę o dzieło. Jakąkolwiek, żeby wyjść z domu i spróbować odnaleźć się między innymi dorosłymi ludźmi.
      • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:31
        Mieszkam na zadupiu, jedyna dostępna tu praca do której mogłabym się dostać jest w fabryce na zmiany, a mąż jest temu bardzo przeciwny. Do biura to nawet nie mam co liczyć po tylu latach przerwy.
        • triss_merigold6 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:34
          To pozostaje Ci pogodzić się z sytuacją i znaleźć sobie jakąś niszę niewymagającą wychodzenia z domu - blogowanie, szydełkowanie, hodowlę chomików czy innych zwierzątek.
          Z drugiej strony, skoro na tym zadupiu jest przedszkole, to pewnie jest też jakaś inna infrastruktura tj. sklepy, usługi. Do przedszkola jako pomoc/woźna/pomoc kuchenna?
          • morgen_stern Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:38
            "Mąż jest przeciwny", nie doczytałaś? Przygnębiające. Autorko, może spróbuj jednak pogadać z mężem, co to znaczy, że jest "przeciwny"? Marudzi tylko czy naprawdę się go boisz? Bo jak marudzi, to małe piwo, pogada pogada i przestanie.
            • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:44
              Nie boję się męża i nawet po części go rozumiem. Pracuje na wysokim stanowisku, zarabia duże pieniądze i jak to tak, żonę wysyła do fizycznej pracy. Nie miałby nic przeciwko niezbyt absorbującej pracy biurowej np. na pół etatu- tyle, że realia są takie, że nie mam na nią szans, szczególnie tutaj. Powtarza, że dzieci są jeszcze za małe, nie mogą cały dzień spędzać poza domem, a wynajęcie obcej osoby zamiast matki mija się z celem.
              • moofka Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:49
                praca cieszy kiedy robi sie cos, co sie kocha
                masz komfortowa sytuacje i nie musisz doginac na tasmie
                znajdz cos co lubisz i to rob
                dla siebie i na wlasny rachunek
                przy bogatym mezu mozesz spobie na to pozwolic
                nie wiem co lubisz i co umiesz
                biuro rachunkowe, tlumaczenia, galeria florystyczna, sushi bar
                chyba na czyms sie znasz?
                no chyba ze na niczym po prostu, a dzieci byly wymowka
                • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:54
                  Ja właśnie wolę nawet na taśmie niż w domu.
                  • empirical Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 23.03.15, 16:31
                    Dziewczyno, masz warunki by zacząć coś swojego, a Ty wolisz na taśmę iść? Po co? Nie masz zainteresowań, umiejętności? Ja właśnie chcę rzucić bardzo przyzwoity etat, bo się duszę i mam milion pomysłów na własną działalność. A Ty możesz to zrobić już teraz!
              • annajustyna Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:24
                A kiedy nie beda za male? jak skoncza 40 lat? wink
              • najma78 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 16:24
                kosciotrup1977 napisała:

                > Powtarza, że dzieci są jeszcze za małe, nie mogą cały dzień spędzać poza domem, a wynajęcie obcej osoby zamiast matki mija się z celem.

                a dlaczego?
                Zapytaj meza zeby wyobrazil sobie ze jest w twojej sytuacji i czy by mu to odpowiadalo?
                Mam w pracy kolezanke ktora ma troje dzieci a jedno z nich jest bardzo uposledzone, ma porazenie mozgowe, ma 21 lat. Oboje pracuja od wielu lat a do syna maja opiekunke. Mozna by powiedziec ze przeciez matka zajelaby sie nim lepiej ale czy o to chodzi? Czy trzeba byc skazanym na brak zycia zawodowego bo ma sie dzieci? Inna kolezanka tez wrocila po 10 latach w domu z dziecmi (starsze ma 10, mlodsze 7) i jej maz podobnie jak twoj byl przeciwny i nie wierzyl ze ona znajdzie prace a znalazla sietnie pracuje i jest. bardzo lubiana osoba.

              • nowi-jka Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.03.15, 08:58
                a moze ten maz na wysokim stanowisku ci cos załatwi na pewno ma znajomosci

                mnie rozwaliło: dzieci byłby niezadowolone - no tracac pomoc domowa 24na dobe to kazdy byłby niezadowolony
          • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:39
            Mój mąż w życiu nie zgodzi się na to, żebym pracowała jako pomoc/woźna/pomoc kuchenna. Próbuję przeforsować pracę w fabryce, ale też nie chce się zgodzić. A jednak rozwodzić się nie chcę, a atmosfera w domu jest dla mnie ważna.
            • morgen_stern Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:42
              Ja nadal nie rozumiem "nie zgodzi się", co to znaczy? Z domu nie wypuści? Zagrozi rozwodem, jak zaczniesz pracować? Jakiś kosmos.
              • triss_merigold6 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:47
                Ojeso, będzie ją wbijał w poczucie winy i każdy katar przedszkolaka i zapomniany zeszt trzecioklasisty będzie dowodem na to, że baba zaniedbuje dzieci. I jemu wstyd przynosi, oczywiście.

                Jak pan na wysokim stanowisku, to niech żonie pracę załatwi, w czym problem? Na prowincji to 1-2 telefony, na pewno kogoś zna.
                • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:52
                  Na wysokim stanowisku, ale nie z takimi znajomościami, żeby mi gdzieś pracę biurową załatwić. Pracuje w firmie z branży tradycyjnie męskiej.
                • chocolate_cake Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:54
                  Autorko wątku. Jakie masz wykształcenie i gdzie wcześniej pracowałaś?
                  Czy mąż pracuje na tym odludziu gdzie mieszkacie czy dojeżdża do miasta? Mieszkacie tam od zawsze?
                  Dlaczego uważasz że nie znajdziesz żadnej pracy w mieście za kilka lat? Pewnie że na początek pensja nie będzie wysoka. Dzieci dorosną i za 5 lat nie będą ciebie non stop potrzebowały.
                  • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:00
                    Mam wykształcenie wyższe, pracowałam wcześniej jako pomoc księgowej w spółce z o.o. Mieszkamy w małym miasteczku, w którym nie ma pracy dla młodych, a co dopiero dla 40latek. Tzn. jest, w fabryce na taśmie, na zmiany i chciałabym podjąć tam pracę, nawet kosztem drugiego etatu w domu. Nie wiem, jak przekonać męża, moje pójście tam do pracy będzie skutkować ciężką atmosferą w domu i próbą torpedowania moich działań.
                    • annajustyna Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:25
                      No to olej jego fochy. W domu rob tyle, ile mozesz, nie wiecej.
                    • kadfael Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:31
                      wykształcenie wyższe, pracowałam wcześniej jako pomoc księgowej w spółce z
                      > o.o

                      Wiadomo, że w małym miasteczku praca nie leży na ulicy. Ale możesz sama sobie stworzyć miejsce pracy. Ot choćby - w małym miasteczku pewnie trudno znaleźć - może jakaś pomoc w wypełnianiu PIT-ów, w ogóle rożnych papierów do urzędów? Mogłabyś to na początek robić w domu, rozreklamować się wśród znajomych, sąsiadów. Masa ludzi szuka też księgowych nie na etat, ale po to by ogarniali papiery małej firemki, czasem nawet jednoosobowej - za jakieś niezbyt duże pieniądze. Wystarczy, że znajdzie się kilka takich osób - i już masz pracę.
                      • joaaa83 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:58
                        Do "ogarniania papierów małej firemki" oraz wypełniania PITów trzeba mieć uprawnienia. Jak nie ma uprawnień, to może być tylko zatrudniona u kogoś i nie może prowadzić własnej działalności. A ciężko jej będzie zdać egzamin bez doświadczenia, a bez egzaminu się nie obejdzie kiedy nie ma lat pracy w zawodzie.
                        • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:02
                          nieprawda, poczytaj listę uwolnionych zawodów
                          • jakw Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:14
                            Niezależnie od uprawnień - przepisy się zmieniają. Wejście na rynek po kilku latach przerwy bez żadnych papierów może być po prostu trudne.
                            • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:17
                              No to co, że trudne?
                              To się nauczy. Może pójśc na bezpłatny staż do biura rachunkowego, doczytać, pouczyć się. A potem szukać płatnej pracy.
                              Trzeba chcieć, a nie szukać: nie da się, nie pozwoli, będzie miał fochy, to za trudne, nie nadaję się.
                              Ciężko jest zmienić sposób myślenia, ja to rozumiem. Ale inaczej się nie da.
                            • kadfael Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 16:41
                              Ale to jest chyba oczywiste, że po 10 latach niepracowania trzeba się dokształcić, wdrożyć, nabyć uprawnień. To chyba nie jest jakiś szczególny problem. Tylko trzeba chcieć.
                • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:16
                  Można się nie dać wbić w poczucie winy. Można powiedzieć: moje potrzeby są tak samo ważne, jak Twoje. Można powiedzieć: ja jestem matką, a Ty ojcem. Jesteś tak samo odpowiedzialny za dzieci jak ja.
              • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:48
                Wypuści, wypuści. Ale obowiązków domowych nie przejmie, nie zawiezie dzieci, nie odbierze, nie odrobi lekcji. I będzie skutecznie podsycać poczucie winy, że zaniedbuję dzieci.
                • dziennik-niecodziennik Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:54
                  > Ale obowiązków domowych nie przejmie, nie zawiezie dzieci, nie odbierze, nie odrobi lekcji.

                  a przepraszam bardzo DLACZEGO NIE?? to ne są jego dzieci czy jak? łaski nie robi, taki sam jego obowiązek jak i Twój...
                  • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:55
                    Ja to wiem. Tylko jak go zmusić to nie wiem.
                    • dziennik-niecodziennik Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:00
                      no ale jak zmusic? to co, on do tej pory nic przy dzieciach nie robił, zeby teraz trzeba było go aż zmuszac do tego?
                      • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:03
                        Zajmował się dziećmi, chociaż głównie w sensie atrakcji, a nie obsługi. Wiem, że będzie próbować wymusić na mnie rezygnację z pracy, czyli nie zawiezie dzieci do szkoły, bo nie i nic nie zrobi w domu bo nie, a za sprzątaczkę nie zapłaci celowo, żebym tylko wróciła do domu.
                        • dziennik-niecodziennik Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:06
                          nie zawiezie dzieci do szkoły - to sie bedzie musiał nimi opiekowac, bo Ty bedziesz w pracy, a same przeciez nie zostaną. jesc im da, nie bój się, dzieci głodne sie trzymac nie pozwolą. nie zrobi w domu to nie, bedzie burdel i bałagan. i cóż Cie to obchodzi. siebie ogarniesz, dzieciaki ogarniesz, jego syf niech leży i sie kumuluje, jak tak pasuje.
                        • helufpi Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:59
                          a za sprzątaczkę nie zapłaci
                          > celowo,
                          No to ty zapłacisz, w czym problem?
                          No chyba że mąż nie daje pieniędzy na życie - to twoim problemem jest przemoc ekonomiczna ze strony męża, a nie "mąż mnie nie rozumie".
                    • morgen_stern Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:02
                      Cóż, raz przyznanych przywilejów nikt tak ławo nie odda. Pan mąż przyzwyczajony, że kobieta w domu, dzieci i dom ogarnięte, obiad na stole - ile facetów po latach takiej wygody bez mrugnięcia okiem z niej zrezygnuje?
                      • beata985 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:04
                        a się górnikom dziwia...big_grin
                  • 3-mamuska dziennik-niecodziennik 24.01.15, 17:33
                    Wypisujesz bzdury wiesz?

                    >
                    > a przepraszam bardzo DLACZEGO NIE?? to ne są jego dzieci czy jak? łaski nie rob
                    > i, taki sam jego obowiązek jak i Twój...
                    >

                    Co ma autorka wątku zrobic szarpać sie z mężem?
                    Wystarczy ze maz wyjdzie do pracy o 6.30 i juz obowiązek dzieci spada na autorkę.

                    Taka była ich decyzja ,on pracuje cały dzien to kiedy ma odrabiać z dzieckiem lekcje o 20 ? Jak wraca z pracy.
                    Zarabia na tyle duzo ze moga sobie pozwolić na to zeby to drugie z rodziców wychowało dzieci.
                    I tu stanę po stronie ojca, po co dziecko ma wychowywać obca osoba jak moze to zrobic matka/ojciec bo pieniadze nie zmuszają ich do wybrania dzieci/zycie.
                    Moj maz wiele lat pracował od 6-18 i nie było możliwości zeby pracował krócej /pol etatu bo albo pracujesz albo nie.
                    Przekładało sie to na pieniadze.

                    Tyle ze ja nigdy nie odczuwałam tego ze zycie mi ucieka, bo akurat praca zawodowa nie jest odczuwana jako spełnienie marzeń. Oczywiście pracować trzeba mozna lubić swoją prace, ale nie trzeba . Ja teraz pracuje, ale tyko hobbystycznie.

                    Uważam ze autorka tez powinna znaleść zajęcie, nie związane z zawodem/czy wczesniej wykonywanem zawodem.

                    Moje kolezanki jedna robi wolontariat w domu opieki dla strszych ludzi, kilka godzin w tygodniu.
                    Druga tez wolontariat na grupie dla rodziciw i dzieci z autyzmem, 3 robi wolontariat w szkole podczas lunchu w autystycznej szkole, 1.5 godziny dziennie.

                    Dwie z nich otrzymują pol stawki najniższej krajowej , ale to nic bo duza kase zarabia maz.
                    Ja sama wybieram zwierzaki i mam zamiar jak tylko skończę kursy, zając sie opieka nad zwierzętami.tez wolontariat na tyle godzin dziennie ile bede mogła.

                    Moze autorka cos takiego znajdzie, nie wiem czy w Polsce cos takiego istnieje, ale podczas pobytu dzieci w szkole/przedszkolu autorka moze wyrwać sie z domu.
                    • cherry.coke Re: dziennik-niecodziennik 24.01.15, 18:51
                      3-mamuska napisała
                      > Taka była ich decyzja ,on pracuje cały dzien to kiedy ma odrabiać z dzieckiem l
                      > ekcje o 20 ? Jak wraca z pracy.
                      > Zarabia na tyle duzo ze moga sobie pozwolić na to zeby to drugie z rodziców wyc
                      > howało dzieci.
                      > I tu stanę po stronie ojca, po co dziecko ma wychowywać obca osoba jak moze to
                      > zrobic matka/ojciec bo pieniadze nie zmuszają ich do wybrania dzieci/zycie.

                      Pliz, myslisz ze tak zachowujacym sie mezem autorka ma szanse na dlugie i zgodne zycie dzielac jego emeryture? Juz teraz ja ubezwlasnowolnia i nie liczy sie z jej potrzebami, ucina pomysly. Za pare lat znajdzie sobie nowa pania "ktora go rozumie", albo odbije mu juz kompletnie na punkcie "jego" kasy, bedzie jej wydzielal na podpaski jak taki minimacho...
                • mid.week Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:04
                  Pracuję na pełen etat, zawożę, przywożę, lekcje odrabiam. Nie wiem co miałabym robić w domu? Dziecko ma opiekę od 7 do 17, obiady w stołówce. Myślę, że dla córki to bez róznicy czy jestem w tym czasie w pracy, na imprezie, czy w naszym salonie.
            • beata985 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:58
              trochę Cię rozumiem ale z drugiej strony jak panu mężowi odbije i znajdzie sobie nowszy model to co zrobisz??
              a założę się, że wtedy Ci wygarnie, że w domu siedziałaś a mogłaś pracować...uncertain
              może w tej fabryce jest możliwość pracy na jedną zmianę-na taśmie ale niekoniecznie, w fabryce rózne stanowiska można podłapać-kontrola jakości, sprzedaż, magazyn, ....
          • jakw Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:08
            triss_merigold6 napisała:

            > Do przedszkola jako pomoc/woźna/pomoc kuchenna?
            A po co ma iść jako pomoc kuchenna do przedszkola skoro w domu jest prawdopodobnie szefem kuchni? Już bym wolała rozejrzeć się za możliwościami typu pieczenie ciast do sklepów.
        • dziennik-niecodziennik Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:52
          i co z tego ze maż jest przeciwny? potrzebujesz jego pozwolenia żeby pojsc do pracy?...
        • jakw Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:10
          Zadupie zadupiem , ale internet masz. Zastanów się co potrafisz robić i czy da się to sprzedać przez internet.
          • bachtin Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:11
            Przecież ona pisze, że chce WYJŚĆ do pracy.
            • jakw Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:19
              bachtin napisała:

              > Przecież ona pisze, że chce WYJŚĆ do pracy.
              I pisze też, że na razie nie ma możliwości. A pracując w tej chwili w domu może miałaby jakieś szanse zamienić to na rzeczywiste wyjście do pracy za jakiś czas, gdy dzieciątka , nie dość, że same ze szkoły wrócą , lekcje odrobią, to jeszcze i mieszkanie trochę ogarną.
              • bachtin Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:54
                Do tego czasu może zwariować. Poza tym problemem nie są dzieci, tylko mąż - a on się nie zmieni tylko dlatego, że dzieci podrosną.
        • jola-kotka Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 25.01.15, 01:21
          To otwórz sobie coś swojego byle jaki własny interes lepszy niż etat w fabryce za gowniana kase.
    • lilka69 zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.01.15, 10:50
      mam dwoje dzeci ze spora roznica wieku. pracowalam, po pierwszym 3 lata przerwy, potem 1/2 etatu. po drugim mimo, ze poszedl do przedszkola nie wrocilam do pracy. tyle, ile przez ten czas przeczytalam ksiazek, nauczylam sie nie zrobilam przez cale poprzednie zycie " przed dziecmi". dzieki temu, ze nie pracowalam zabieralam i zabieram je do galerii sztuki, wystawym, zajecia dodatkowe, filharmonii ( calosc pisze mala litera, to i nazwe).

      teraz pojawila sie okazja do niezle platnej pracy 16 -18 godz w tygodniu. i bede pracowac, ale bez radosci! po prostu ja NIE lubie pracowac zawodowo. WOLE "siedziec" w domu- czytac, miec czas dla dzieci, gotowac, piec...
      to zycie mnie zmusilo.
      • kosciotrup1977 Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.01.15, 10:53
        To jak mam patrzeć na swoją sytuację, skoro ja nie lubię być gospodynią domową? Ty nie lubisz pracować zawodowo, ja o tym marzę!
        • mid.week Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.01.15, 11:06
          zamieńcie się męzami smile
          • lilka69 Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.01.15, 11:24
            jesli chcesz pracowac: pracuj gdziekolwiek.

            da Ci to mozliwosc i zarobienia pieniedzy, i tego przyslowiowego wyjscia z domu.
            • lilka69 Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.01.15, 11:27
              NIE patrz na znajomych : gdzie kto pracuje i ile zarabia! jesli ja patrzylabym ile moje kolezanki zarabiaja i gdzie pracuja to bylabym w wiecznym stanie frustracji. WOLE swoj model zycia.

              model zycia SLOW.

              zycie w zgodzie ze soba daje spokoj wewnetrzny.
              • kosciotrup1977 Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.01.15, 11:31
                To jest życie w zgodzie z Tobą. Mnie taki model życia frustruje i nie daje szczęścia.
                • lilka69 Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.01.15, 12:17
                  dlatego pisze: idz do pracy. ZACZNIJ robic to, co moze wyprowadzic Cie ze stanu frustrcaji/zlosci/smutku, czegokoliwek, co czujesz.

                  moze malo wyraznie to zabrzmialo.

                  przepraszam, ze odnioslas wrazenie indoktrynacji. po prostu wiem, ze powiedzenie "lubie byc gospodynia domowa" czesto jest zle odbierane i kobiety tego nie mowia.

                  gdybym nie byla gosp. dom. to we wtorek nie poszlabym na balet , a wczoraj na wystawe szt, wspol. PO PRACY NIE CHCIALOBY MI SIE. bo po pracy ludziom nic sie nie chce ze zmeczenia. nie chce im sie bawic z dziecmi.

                  ja zaczelam pracowac, ale bycie gosp. dom. to rowniez stan umyslu, nie tylko ten faktyczny. wracam do domu i pieke, gotuje, sprzatam, czytam do 1 w nocy. bo to lubie naprawde. nie prace.

                  praca wypala wczesniej czy pozniej. nie wierze w pasje trwajaca cale zycie. praca sluzy zarabianiu pieniedzy. no, moze tylko artysci maja inne zdanie...
                  • lilka69 Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.01.15, 12:23
                    uwazam, ze jesli zaczniesz patrzec na prace zawodowa jak na antidotum na inne problemy niz potrzeba pieniedzy wpadniesz w slepy zaulek.
                  • zonkidlo Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.01.15, 13:40
                    . bo po pracy ludziom nic sie nie chce ze zmeczenia. nie chce im sie bawic z dziecmi.
                    To jest tylko Twoja opinia, w dodatku w odniesieniu do wielu ludzi kompletnie nieprawdziwa.
                    Mnie się akurat chce. I znanym mi mamom się chce. I owszem, wychodzę po pracy, również zobaczyć wystawę itp. Ja w pracy odpoczywam od dzieci, a z dziećmi od pracy.
                    To co mówisz, to jest generalizacja. Kobiety niepracujące często opowiadają takie rzeczy: te, co pracują, nie mają czasu dla dzieci, nie wychodzą itp bzdury. Jedne wychodzą, inne nie wychodzą. Jedne mają czas, inne nie. Jednym się chce, innym nie. Ja np. widzę, że to kobiety, które zostały w domu, nie wychodzą z dziećmi w ciekawe miejsca. Bo nie mają na te wyjścia środków. Ani ochoty. Ani pomysłu. A znane mi pracujące matki lecą po pracy razem z nami na rozmaite atrakcje. To co, też mam stworzyć wygodną generalizację?
                    Bez tej generalizacji trudno byłoby uzasadnić zostanie w domu, prawda? Uczciwsza mi się wydaje postawa dziewczyn, które mówią, że zostały w domu, bo mąż dobrze zarabia a one sobie bimbają, chodzą do kina i mają raj. Oczywiście te, których mąż odpowiednio zarabia. I które mają do tego napęd.
                    Nie wmawiaj ludziom, że kobieta, która zostaje w domu i całe życie nie pracuje, jest lepszą matką. Nie ma takiej zasady.
                    I tak, można pogodzić fajną pracę zawodową z dużą ilością czasu dla dziecka. Można mieć pracę i lubić bawić się z dzieckiem.
                    Wmawianie komuś takich bredni żeby został w domu tylko po to, żeby uzasadnić własne zostanie w domu? Ładne to?
                    praca wypala wczesniej czy pozniej. nie wierze w pasje trwajaca cale zycie. pr
                    > aca sluzy zarabianiu pieniedzy.
                    Nie pracujesz, więc nie masz o tym zielonego pojęcia. Nie wiesz, jak przyjemna może być praca. Nie doświadczyłaś pracy, która jest jednocześnie pasją życia. Twoje generalizacje są idiotyczne. Ślepy, który się wypowiada o kolorach. Że są trzy.
                    • black_halo Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.01.15, 17:09
                      Pracuje juz pare lat i jak bylam jakis czas bezrobotna to tez mialam takie zdanie a teraz uwazam, ze czlowiekowi po pracy sie nie chce. Nie mam dzieci, wracam o 18-18.30 i jakbym miala isc na wystawe jeszcze to koniec swiata. Nie mam sily na to, przychodze do domu, jem zupe z zamrazarki. Innego dnia zmuszam sie sila woli zeby isc na silownie chociaz najcetniej zaleglabym na kanapie i zeby ktos mi doniosl zarcie. Nie mam zadnej przyjemnosci z gotowania w tygodniu bo jestem zbyt zmeczona, zbyt glodna i zbyt wiele mam na glowie. A mowie to ja, bezdzietna, z droba pensja i mieszkajaca w dobrym komunikacyjnie miejscu z duza iloscia sklepow i take awayow pod nosem. Nie wiem jak mialabym wcisnac dzieci, na bank siedzialby od 7 rano do 18 w zlobku czy przedszkolu. Nie wiem jak ludzie to organiaja ale nie znal nikogo kto ma male dzieci, pracuje 8 godzin dzennie (plus minimum godzina dojazdow) i do tego lata po pracy na wystawy, wernizaze, balety, cwiczy 3 razy w tygodniu i jeszcze sie udziela spoleczenie.
                      • azja-od-kuchni Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.01.15, 17:37
                        Autorko wątku ty znajdz najpierw tę pracę, a potem zakumunikuj mężowi, że od 1, 15 czy 30 idziesz do pracy w związku z tym wasz dom będzie wymagał reorganizacji... Dzieciaki nie mają po 2 lata z głodu nie umrą, mąż też nie...co najwyżej bajzer w chałupie zostawią, ale jak nie będą mogli znaleźć rzeczy to sami posprzątają ze śpiwem na ustach...Nie słuchaj się męża , że pracy nie znajdziesz tylko zacznij szukac ....Jak wasze życie będzie wyglądac gdy zaczniesz pracowac nie wiadomo, ale jak nie zobaczysz to się nie przekonasz.
                      • jola-kotka Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 25.01.15, 01:26
                        O matko w kopalni pracujesz?
                      • claudel6 Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 25.01.15, 02:26
                        ja też nie znam literalnie nikogo, kto by po pracy jeździł z dziecmi na jakie wystawy, muzea itd. niektórzy sie mobilizują i robią to w uikend (np.. ja). ale po pracy?? o jest sci-fi. szczególnie, ze większośc dzieci ematek kładzie się spać o 19-20, skoro wszyscy w rodzinie wstaja o 6 rano.
                        • zonkidlo Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 25.01.15, 08:21
                          No ale to jest kwestia stylu życia i środowiskowa. Widocznie w takim się obracasz środowisku. Ja w takim, że wszyscy gdzieś ciągle łażą. Albo się zbieramy wspólnie i urządzamy dzieciakom jakieś imprezy. Często w tygodniu właśnie, wszyscy tak wolą, bo w weekendy na ogół wyjeżdżają. Niedawno dołączyła do nas dziewczyna, która w zeszłym roku ciągle pytała: kiedy Wy macie na to czas? A teraz nawet 18.05 przysyła smsa: basen z młodymi?
                          Wcześniej o tej godzinie siedziała na kanapie i była taaaaka zmęczona. Nagle się okazało, że ma siły i ochotę na basen i wraca z niego zrelaksowana. Paradoksalnie aktywne życie mniej męczy, choć czasem trudno się zmusićwink
                      • lilka69 blac halo 25.01.15, 17:11
                        napisalas duzo nie doczytawszy, ze ja pracuje.

                        i w czasie przed dziecmi pracowalam, na caly etat. i miedzy dziecmi pracowalam, na pol etatu. obecnie na niecale pol etatu.


                        mam skonczone studia ( nie humanistyczne) i wielka , osobista zachlannosc na wiedze , szczegolnie z zakresu stylow malarstwa, architektury, muzyki klasycznej. czytam co najmniej 1 ksiazke tygodniowo. pracujac miedzy 8-18 ( 2 godz na dojazd w warszawie do standard) nie mialabym na to sily. WOLE MIEC MNIEJ dobr materialnych, niz galopowac jak wiekszosc znanych mi ludzi.
                        mam prawo do takiego zdania. ty masz prawo do swojego.
                        • elf1977 Re: blac halo 26.01.15, 13:00
                          Co Wy macie z tymi studiami humanistycznymi? Serio?
                          Humaniści to coś złego? Być świetnym studentem na kierunku humanistycznym to zło?
                          Jestem świetnie i wszechstronnie wykształconą (humanistycznie) kobietą, dzięki temu jestem bardzo dobrą nauczycielką przedmiotu humanistycznego? Czy, żeby odczuwać dumę z siebie i swojej pracy muszę kończyć politechnikę?
                    • anusia_magda Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.03.15, 11:07
                      No cóż muszę się stwierdzić że każda ma po części swoje racje. Ja pracuje 8 godzin i po pracy jestem zmęczona, nie chce mi się juz nic. Praca biurowa, ale nadmiar obowiązków. Domowe sprawy spadaja na mnie bo mąz duzo pracuje. I ja rozumiem autorkę, że nie da się tak ustawic żeby teraz mąż robił połowę czynnosci domowych jesli również nie ma go cały dzień. A pracę trzeba szanować i o nia dbac jesli daje dobry dochód. Tego nie przeskoczymy. Prawda jest taka również,. że malo kto ma pracę , która jest pasją jego zycia. Ja jeszcze takich osób nie spotkałam. Zwykła biurowa praca, gdzie sa terminy i pogoń za statystykami, miła jakos nie jest. Oczywiscie dla mnie lepsza niż fizyczna, ale nie jest to szczyt moich marzeń. Do tego zarobek marny więc chetnie bym na coś zamieniła ( już myśle o tym) . Do tego fajnie byłoby mieć prace w której ma się np. miesiąc wakacji . Bo co tu duzo mówić , dziecko potrzebuje rodzica i ja czuję że chiałabym z dzieckiem spędzać więcej czasu a jednak praca , dom , sprzatanie nie pzowalają na to. Tak więc najlepsza byłaby taka praca na pół etatu, jak dla mnie. Dlatego autorko może pomyśl nad własna działalnością , taką gdzie będziesz sama mogła regulować sobie czas pracy i może nawet robic coś co będzie sprawiać przyjemność. Siedzieć w domu i byc tylko gospodynią też źle smile.
                      • princesswhitewolf Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.03.15, 11:28
                        Bo co tu duzo mówić , dziecko potrzebuje rodzica i ja czuję że chiałabym z d
                        > zieckiem spędzać więcej czasu a jednak praca , dom , sprzatanie nie pzowalają n
                        > a to. T


                        Kobieto dziecko chodzi do szkoly i na zajecia pozalekcyjne, male dzieci chodza tez spac wczesnie itd. Wtedy sie pracuje, sprzata itd.
                      • gazdzinazdaleka Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.03.15, 12:09
                        Hmm, praca nie musi być pasją. Pasje można realizować po pracy. Domowymi obowiązkami można się dzielić, można zatrudniać kogoś do sprzątania, można też czasem nie posprzątać, tylko pójść na koncert czy wystawę. Wszystko jest kwestią priorytetów. A te zmieniają się oczywiście chociażby z wiekiem dzieci - jak były małe, to wspólnie na wystawy czy koncerty chodziliśmy najczęściej w weekendy. Teraz, kiedy są już duże, chodzimy również w tygodniu. Ja się na koncertach i wystawach relaksuję lepiej niż w domu przed telewizorem. Sprzątanie, jeśli nie jest nam z nim po drodze, zwyczajnie olewamy.
                  • landora Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 25.01.15, 05:56
                    >praca wypala wczesniej czy pozniej. nie wierze w pasje trwajaca cale zycie. praca sluzy zarabianiu > pieniedzy. no, moze tylko artysci maja inne zdanie...

                    Trudno mi się wypowiadać w swoim imieniu, bo do emerytury mi daleko, ale mój ojciec ma pracę, która jest jego pasją, i póki co nie widać, żeby miało się to zmienić. I w jego środowisku jest mnóstwo takich osób. A zdecydowanie nie są to artyści.

                    Z resztą, moja mama nauczycielka też lubi swoją pracę i znalazła sobie pół etatu na emeryturze.
                  • elf1977 Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 26.01.15, 12:56
                    A mnie zabawa z dzieckiem nudzi i nudziła od zawsze. Reszta obowiązków domowych to również przymus. Nie zajmuje mnie bycie gospodynią, wytrzymałam rok z małym dzieckiem i miałam serdecznie dość.
                    Pracując, czasu mam mniej, ale nie jestem sfrustrowana.
        • elf1977 Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 26.01.15, 12:53
          Ja z kolei Cię rozumiem, masz etat gospodyni - kocmołucha. Na razie wykorzystuje Cię mąż, który również pewnie zarządza finansami, za parę lat - będą Cię wykorzystywać dzieci, które przez lata przyzwyczają się do pełnej obsługi...
          Wszystko rozbija się o męża - jeżeli nie chce przejąć części obowiązków domowych i pozwolić Ci wyjść z domu - niestety, nie traktuje Cię jak partnerkę. Ogranicza Cię, niewoli dla własnej przyjemności i wygody. Czas sprawdzić, czy nadal łączy was miłość czy tylko małżeństwo. Musisz zdecydować się na poważną rozmowę, a później szukać...
      • gazdzinazdaleka Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.03.15, 10:28
        Co za bełkot. Dziwnym trafem wiele pracujących matek i ojców zabiera dzieci do galerii sztuki, na wystawy, dodatkowe zajęcia czy do filharmonii. I książki też czytają. To jakieś szczególne bohaterstwo czy po prostu usprawiedliwianie własnego lenistwa? Można i tak.
        • princesswhitewolf Re: zle patrzysz na swoja sytuacje. 24.03.15, 11:32
          Dziwnym trafem wiele pracujących matek i ojców zabiera dzieci do galerii sztuki, na wystawy, dodatkowe zajęcia czy do filharmonii. I książki też czytają.

          Dodam wiecej: Dziwnym trafem dzieci pracujacych matek okazuja sie z czasem miec lepsze wyniki w nauce i lepsze wyksztalcenie, lepsza prace. Nie maja ani lepszych ani gorszych zwiazkow niz te jakich matki siedzialy w domu na d... a jak dzieciaki poszly do pracy to mamuski gapia sie w TV od czasu do czasu costam robiac w domu( bo tak to wyglada)
          Ot dzieci nasladuja rodzicow.
    • mejerewa Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:55
      Tak jest wszystkim wygodnie. Gdybyś poszła na etat do pracy, to obowiązki domowe wypadałoby podzielić inaczej niż teraz. A chętnych do włączenia się nie ma, prawda? Boisz się, że i tak spadnie wszystko na ciebie, bo trudno będzie nagle ustalić nowy plan w domu i obdzielić domowników częścią obowiązków. Myślisz więc, że skoro i tak to twoja działka, to po co dokładać sobie jeszcze pracę poza domem.

      Doskonale cię rozumiem, bo miałam podobną sytuację. Kariera w bardzo rozwojowej branży, egzaminy z pierwszymi lokatami w kraju, a potem tak silny instynkt macierzyński, że byłam skłonna rzucić wszystko (bo nie dało się pogodzić pracy korpo od rana do nocy z leczeniem i ciężką ciążą). Paradoksalnie nie widziałam co tracę, wydawało mi się, że taki pracownik jak ja wróci bez problemu na rynek, nawet jeśli trochę niżej niż wczesniej. Do zawodu nie wróciłam, jak dzieci podrosły i skończyło się wieczne chorowanie znalazłam coś innego i powoli realizuję się w tym. Przyszedł moment, że dzieci już tak nie chorują, są bardziej samodzielne i mogę skierować energię i chęci w innym kierunku. I teraz nie żałuję wyborów sprzed lat, bo wiem, że pracując tak jak pracowałam nie miałabym szans na ciążę i i jej donoszenie.
    • butch_cassidy Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 10:58
      sad
      Nie wolno Ci rezygnować z siebie.
      Jestem kobietą prawie domową, ale ja akurat tak chcę.
      Moim pomysłem na taką sytuację, żeby nie zaczynać na raz z grubej - pracowej - rury, byłby np. wolontariat a;bo kurs czegoś co Cie kręci, tak raz w tygodniu. Dałoby Ci to może trochę sensu? Pozwoliło robić coś, co lubisz? A z czasem, kiedy odzyskałabyś trochę wiary w siebie,a rodzina zaczęła rozumieć, że poza nimi jesteś też Ty, może i praca by weszła w grę, np. na początek na część etatu.
      Nie mówiąc już o tym, że sfrustrowana mama to zły wzorzec dla dzieci uncertain
    • kkalipso Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:06
      Jak ja nie lubię takiego użalania się nad sobą. Chodzisz w depresji, bo ktoś na forum brzydko pisze o kurach domowych i nie wiesz jak sobie z tym poradzić, o matko. Masz dwójkę małych dzieci, nie wierzę, że się nudzisz i nie masz po co wstawać. Wychowanie takiej dwójki to też praca na dodatek przyjemna. A jeśli już musisz, bo się udusisz. To skoro mąż ma dobrą posadę pewnie znajomości i takie tam to jakim cudem nie może ci czegoś znaleźć nawet w mieście obok. Moja najstarsza siostra nie pracuje, ale ona często nawet nie ma czasu porozmawiać przez tel. ma tyle obowiązków z córkami. Zaprzyjaźniła się z rodzicami dzieci i tak sobie prowadzą całkiem miłe i ciekawe życie towarzyskie. Jedna z młodych to dobrze zapowiadająca się "gwiazda sportowa" więc wyjazdy/zawody/treningi są ich im życiem. Ojciec też uczestniczy, kiedy tylko może. Gdyby ona pracowała to nie wiem, czy siostrzenica byłaby tam gdzie jest i utrzymywała dobre wyniki w szkole. Mają firmę, w której ona też pomaga czasem w biurze. Wszystkie dzieci nasze przypilnuje jak szkoły nie ma. Fajnie mieć taką siostręsmile Pomyśl co byś chciała robić dla siebie. Może razem z dziećmi rozwijaj hobby. Chłop też może mieć rację, że wiele zapracowanych bab ci zazdrości więc daj spokój z tymi żalami tylko ogarnij się jak najszybciej.
      • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:12
        Nie rozumiem. Napisałam, że chciałabym pójść do pracy, robić coś dla siebie jedynie, a Ty piszesz mi, żebym razem z dziećmi rozwijała hobby i chłop może mieć rację. Kompletnie nie na temat i chyba nie do mnie. Nie chodzę w depresji, bo ktoś napisał coś na forum, a jedynie było mi przykro, bo miał całkowitą rację. Nie prosiłam o rady: powinnaś się cieszyć, że masz komfort bycia w domu, takie daje mi mój mąż, ja takich nie potrzebuję, bo nie o to mi chodzi.
        • kkalipso Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:17
          Gdybyś tak naprawdę chciała pracować to byś pracowała reszta to tylko wymówki.
          • morgen_stern Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:19
            Chyba jednak rzeczywiście kompletnie nie zrozumiałaś, o co jej chodzi.
            • kkalipso Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:27
              Czego dokładnie?
              Marzy o tym żeby pracować zawodowo a siedzi w domu i narzeka czego tu nie rozumieć? Cały świat przeciwko niej ...
              • zottarella Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:39
                kkalipso napisała:

                > Czego dokładnie?
                > Marzy o tym żeby pracować zawodowo a siedzi w domu i narzeka czego tu nie rozum
                > ieć? Cały świat przeciwko niej ...
                >

                I na dodatek na każdy podsunięty pomysł jest odpowiedź: "nie da się, bo to, bo tamto"
                • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:44
                  Wręcz przeciwnie. Da się. Tylko kosztem rozwodu, bo widzę co wyprawia mój mąż...EOT.
                  • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:05
                    Hej, poczekaj. Zastanów się chwilkę, tak bez emocji. Naprawdę Twój mąż się z Tobą rozwiedzie jak pójdziesz do pracy? Jesteś pewna?
                    A nie jest czasem tak, że on bada Twoje granice? Ty chcesz coś zmienić, on to sabotuje (miny, fochy, kłótnia) i TY się poddajesz?
                    Pamiętasz jak dzieci uczą się granic? Zabraniasz im czegoś, a one i tak próbują, raz, drugi, a nóż się zgodzisz. Testują Cię. To samo robi Twój mąż. Stawia opór, nie zgadza się, nie wspiera. Myśli o tym, co dla niego dobre, nie dla Ciebie. Ty mówisz o pracy, on protestuje. Problem w tym, że:
                    -mąż nie dba o Twoje dobro
                    -Ty się łamiesz i dajesz wbić w poczucie winy
                    Jako matka dwójki dzieci mogę Ci powiedzieć jedno, dzieci Ci nie podziękują za poświęcenie, bo dla nich to norma, tak żyją. Ba, dzieci Cię obserwują i wchłaniają wzorce. Teraz uczą się, że należy być uległym. Że jak ktoś głośno krzyknie to trzeba ustąpić.
                    Mąż Ci tez nie podziękuje, w zamian za to usłyszysz: a ja Ciebie utrzymywałem.
                    Masz już świadomość, że mąż Cię nie wesprze, ba, będzie sabotować Twoje decyzje. Dlatego musisz znaleźć siłę i wsparcie w sobie i w przyjaznym otoczeniu. I tam się kieruj. Na męża nie patrz. On za Ciebie życia nie przeżyje. I nie ma prawa decydować o tym, że to Ty masz się poświęcić, żeby jemu było łatwiej. To zwykłe świństwo jest.
                    • zuzi.1 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 23:58
                      B. madrze i trafnie napisane Pade. Podpisuje sie pod tym obiema rekoma.
                  • zottarella Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:15
                    Takie rzeczy (co z pracą po urodzeniu dziecka itp) to się uzgadnia z mężem przed prokreacją, skoro więc zgodziłaś się na takie warunki, to do kogo masz pretensje? Poza tym gdy mąż grozi rozwodem w takiej sytuacji, to można Ci jedynie pogratulować wyborów życiowych.
                    • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:17
                      Nie mogłaś się powstrzymać? Ugryźć się w palce?
                      Na co komu Twój komentarz?
                      • zottarella Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:36
                        Bo? Mój komentarz nie był obraźliwy ani nie na miejscu.
                        • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:48
                          Ale dołujący.
                          Po co kogoś dołować? Po co komuś sprawiać przykrość?
                          Przecież dziewczyna nie cofnie się w czasie i nie zacznie ustalać z mężem co po urodzeniu dzieci.
                          • zottarella Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:11
                            A może wprost przeciwnie? Weźmie się za siebie i zacznie myśleć o sobie, bo przecież dzieci wyfruną z gniazda, a z mężem jak widać nigdy nic nie wiadomo.
                    • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:27
                      Ustalenia poszły się za przeproszeniem ...ać w momencie, gdy urodziły się dzieci. Teoria swoją drogą, a praktyka swoją.
                      • zottarella Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:10
                        To kto zmienił zdanie? Ty czy mąż?
                        Co w takim razie będzie z Tobą jak dzieci odejdą z domu? Co z Twoją emeryturą? Masz pewność, że za ileś lat mąż nie zmieni zdania nt bycia z Tobą?
                      • mlodyniedowziecia Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 25.03.15, 09:51
                        Jak w każdej sytuacji są dwie drogi:
                        - szukanie rozwiązania,
                        - szukanie winnego.
                        Druga droga jest łatwiejsza, tylko... niczego nie rozwiązuje.
                        Chcesz iść do pracy - to idź, nie oglądając się na cały świat. Tak jak w każdej innej relacji musisz ocenić co Ci grozi i jakie jest prawdopodobieństwo problemów. Nikt z nas nie zna Twojego męża, a więc nie wiemy, czy Cię zostawi, trochę pomarudzi, czy w ostateczności będzie zadowolony.
                        Dwie ostatnie opcje zniesiesz, nad skutkami pierwszej musisz się zastanowić - czy jest do tego zdolny, co stracisz Ty, a co zyskasz jeśli tak się stanie. Zastanów się też czy zostając w domu wbrew sobie (ulegając) skutki będą gorsze. Jaki to będzie miało wpływ na szczęście Twoje i dzieci?
                        Jeżeli bilans wyjdzie na plus to szukaj pracy, jeżeli na minus - no cóż - zostaje tylko próbować małych kroków, przekonywanie męża, czekanie aż dzieci będą większe.
                        Jak dla mnie, w dzisiejszych czasach, brak pracy małżonka to proszenie się o kłopoty materialne w przyszłości, chyba że ktoś jest bogaty/bardzo wysoko ubezpieczony.
                    • elf1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 26.01.15, 13:04
                      O tak, bo wszyscy przestrzegają swoich przedślubnych "umów".
              • zonkidlo Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:44
                No Ty na pewno przeciwko. Kobieta chce pracować, a Ty jej wmawiasz, żeby sobie znalazła rozrywki z dziećmi? Bo? Bo taki los kobiet? Bo nie ma prawa narzekać, że zajmuje się tylko dziećmi i domem?
                Masz takie poglądy rodem z polskiego talibanu czy tylko na użytek tego wątku w nie wskoczyłaś?
                • kkalipso Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:57
                  To do mnie?
                  Gdybym była jej mężem też bym pomyślała że babie odbiło. W wieku 40 lat "rzucać"dom rodzinę żeby iść do ciężkiej pracy do fabryki. Też mi wyjście żeby zarobić na waciki. Niech wymyśli coś bardziej kreatywnego to się zgodzę. Jakiś własny interesik coś miłego a nie mordęga-już lepiej na kasie w Tesko podejrzewam na pół etatu jej będzie.
                  • priszczilla Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:03
                    To się zgodzę? Niczyja zgoda potrzebna nie jest.
                  • aneta-skarpeta Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 17:33
                    to świadczy tylko o tym na jakim etapie jest autorka
                    ma tak dosyc siedzenia w domu, że nawet praca w fabryce wydaje jej się atrakcyjna, aby tylko wyjść z domu.

                    podejrzewam, ze też chodzi o to ze nie ma wsparcia męża- wiec mąż np nie wylozy kasy i czasu, żeby ona np otworzyla sklep i dodatkowo czuje się mało warta jako pracownik

                    dodatkowo jakby mąż był ZA, to to może by coś podpowiedział, pomógł, doradził, zmotywował

                    a tak... mało że autorka musi walczyc o pracę, to musi walczyc z mężem, co skrzydeł nie dodaje

                    btw- ku pokrzepieniu serc- znam sytuacje, dziewczyna totalnie bez wykształcenia, bez doświadczenia- przed dzieckiem pracowała na czarno, ubrata etc

                    zaczela w beznadziejnym sklepie spozywczym, potem udalo jej sie zalapac do fakturowania za grosze do duzego sklepu- tutaj duzo się nauczyła w sprawie prac biurowych

                    potem znalazła trochę lepszą pracę- wszystko w ciągu 1.5 r.
                    • kalina_lin Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 20:39

                      >dodatkowo jakby mąż był ZA,

                      Rany, dłuższą chwilę się zastanawiałam, w czym by pomógł Zespół Aspergera u męża wink
                  • elf1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 26.01.15, 13:10
                    Kto rzuca rodzinę? Kobieta wracająca do pracy? To dziwne.
          • elf1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 26.01.15, 13:02
            A gdzie mieszkasz? Wiesz, że czasem pracy nie ma? Nawet dla tych, którzy bardzo jej chcą?
      • elf1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 26.01.15, 13:01
        Nie wszyscy chcę żyć życiem swoich dzieci.
    • erba Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:07
      Ja bym jednak postawiła na to, żeby porozmawiać z mężem, żeby załatwił Ci jakąś prostą pracę biurową. Piszesz, że zarabia sporo, moim zdaniem na bank ma możliwość wsadzenia Cię gdzieś, jeśli nie w jego firmie, to jakiejś innej, niech popyta innych ważnych panów. A jak nie, to spróbuj robić coś w domu na początku, jakieś zlecenia, jakie masz wykształcenie, gdzie pracowałaś wcześniej? A może jakiś wolontariat czy stowarzyszenie? Skoro pieniędzy wam starcza, to zaangażuj się społecznie. Co chciałabyś robić? Jakie masz zainteresowania? Wg mnie działalność charytatywna może być 100 razy bardziej satysfakcjonująca niż kserowanie faktur gdzieś w biurze.
      • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:14
        Nie chcę zajmować się wolontariatem. Chcę pójść do płatnej pracy.
        • priszczilla Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:42
          Może lokalna polityka? Na początku dochodów z tego by nie było, ale później mogłabyś zostać radną. Spróbuj z Demokracją Bezpośrednią www.db.org.pl
        • beverly1985 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 25.01.15, 21:20
          Mam pytanie: pracowalas kiedyś fizycznie? Może być tak, ze pojdziesz do tej fabryki i po tygodniu zrezygnujesz. Ale idź, probuj.

          Dziwi mnie ta polecana "prosta praca biurowa" ( jak rozumiem chodzi o przechodzenie do biura, obsługa maila i jakichś prostych systemów) jeśli takie oferty w ogóle się pojawiają to są na nie tysiące chętnych. A nie ma gdzieś w okolicy call center? Centrów księgowych? Biura tłumaczeń?
    • pulcino3 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:14
      Nie chce mi się całości czytać, bo po paru postach, kiedy dziewczyny podpowiadają ci rozwiązania, ty odbijasz piłeczkę, "ale to- ale siamto", tracisz w moich oczach, bo albo się chce albo się nie chce. A chcieć to móc.

      To jeśli przyjelibyśmy opcję, że serio chcesz. To moja propozycja jest taka:
      Przeczytaj swój pierwszy post jeszcze raz, ale wyobraź sobie że pisze to twoja córka.
      Co byś jej poradziła? - Zastosuj u siebie.
      • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:20
        Ja już napisałam czego chcę. Na początek podjąć pracę w pobliskiej fabryce. I z pewnością tak zrobię. Tylko, że wiem, że to odbije się bardzo poważnie na relacjach z mężem i będzie we mnie wzbudzać poczucie winy, że dzieci niezaopiekowane, bo mam fanaberię pracować i to jeszcze na zmiany, mimo, że pieniędzy mamy pod dostatkiem. Nawet drugi etat w domu jakoś przeżyję. Ale nie chodzi mi o to, żeby się rozwodzić.
        • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:07
          Ja myślę, że tą fabryką to Ty mu chcesz na złość zrobić.
          A to głupie jest.
          Rozumiem Twoją potrzebę pracy, ale nie tędy droga.
    • helufpi Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:21
      Jesteś prawdopodobnie takim typem, którego nic nie zadowoli. Twoja sytuacja jest tak naprawdę super. Masz komfort finansowy - możesz rozpocząć jakąś działalność bez kredytu i na luzie, gdyby ci się noga powinęła, w dodatku mąż z opisu raczej gramotny i ambitny, więc jak go odpowiednio podpuścisz to może nawet pomóc przy rozkręcaniu. Nawet jeśli będzie to działalność nie bardzo dochodowa, ale pożyteczna, sensowna i TWOJA - może ci przynieść mnóstwo satysfakcji, a kto wie, może i duże pieniądze. Masz odchowane dzieci - w wieku, w którym są już zwykle dość samodzielne i "wychorowane". Atutem niemieszkania w dużej metropolii jest niska cena usług typu sprzątanie, odbieranie dzieci itp. W ogóle jak sobie wypiszesz plusy i minusy swojej sytuacji - wyjdzie ci, że głównym minusem jest twoja własna głowa.
      Dałaś sobie wmówić, że wielką wartością jest "wyjście z domu", choćby do beznadziejnej fabryki. Tak powiadają niektóre feministki, ale zważ, że większość z nich pracuje naukowo i nigdy rączek sobie przy tym nie ubrudziła. Z tego "domu" trzeba wyjść przede wszystkim mentalnie. Zresztą jak się człowiek skoncentruje na klepaniu w komputer to potem nawet nie pamięta, gdzie był, jak coś pisał.
      Szczerze mówiąc ja się twojemu mężowi nie dziwię, że nie chce, żebyś poszła się wykańczać przy taśmie - po pierwsze on pewnie wie, jakie to jest wyniszczające, a po drugie taki twój gest może odbierać jako demonstrację, że wszystko jest lepsze niż wasz wspólny dom i mu zwyczajnie przykro.
      • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:29
        A może w końcu ważne jest to czego ja chcę, a nie to czego chce mój mąż? Chociaż raz? Jesteś jak mój mąż, dokładnie te same argumenty. Moja sytuacja nie jest dla mnie super. Dałam sobie wmówić? Nie, ja naprawdę chcę wyjść z domu do pracy gdziekolwiek. Skoro mój mąż może odbierać moją chęć pracy jako znak, że wszystko jest lepsze niż wspólny dom, to niech zrezygnuje z pracy i w tym domu na codzień przebywa. Kończę dyskusję, tym dziewczynom, które mi odpowiedziały na temat, bardzo dziękuję za pomoc. Tym, które odpisały masz super sytuację, nie rozumiem cię, powinnaś się cieszyć nie dziękuję, bo nie mam za co, moje potrzeby to nie fanaberie.
        • pani.jezowa Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:33
          A czy Ty w ogóle rozmawiałaś z mężem o swoich potrzebach, o tym jak się czujesz, dlaczego chcesz iść do pracy?
          • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:37
            Tak, rozmawiałam, napisałam o tym w pierwszej wiadomości, ale chyba nieuważnie czytasz.
            Nie pisałaś o rozwodzie, ja pisałam, że tym się skończy pewnie moje pójście do pracy.
            Kończę.
            • pani.jezowa Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:40
              Czytam uważnie.
              Słowa tam nie ma o rozmowie dwojga partnerów o Twoich potrzebach, uczuciach, o tym czego byś chciała.

              Pewnie, jak ludzie piszę nie to, co się chciało przeczytać to najlepiej zmykać.
        • helufpi Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:36
          Może niejasno się wyraziłam. Nie uważam, że twoja sytuacja jest super w kontekście tego, że powinnaś w niej tkwić - wręcz przeciwnie, nie powinnaś, bo się męczysz i cofasz. Uważam, że jest super, bo masz wszelkie atuty, żeby rozpocząć robić coś naprawdę fajnego.
          Masz marzenie o pracy fizycznej w fabryce - nie neguję tego, ale realizacja wszystkich marzeń nie zawsze jest możliwa, czasem trzeba coś odpuścić. W tej chwili i tak odpuszczasz całe swoje życie zawodowe - więc COKOLWIEK będzie już postępem, nawet jeśli nie będzie to dokładnie to, co sobie wymarzyłaś.
          • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:42
            Nie mam marzenia o pracy fizycznej w fabryce, ale to na chwilę obecną jedyna praca, jaka jest dla mnie dostępna na tym zadupiu. Zacznę ją, będę szukać czegoś innego, biurowego. Ja po prostu chciałabym, żeby mąż mnie zrozumiał, a nie traktował mojej potrzeby pracy, niezależności jako fanaberii. Uważam, że łatwo mu to robić: on pracuje, zarabia sporo, nie wykonuje nudnych i odmóżdżających czynności domowych, żyje dokładnie tak samo jak przed narodzinami dzieci, niczego nie poświęcił, ma dom, dzieci, pracę. Chce, żeby rodzina była szczęśliwa kosztem mojego szczęścia. Rozmawiałam z nim tysiące razy, o tym, że nie jestem szczęśliwa, że takie życie mnie nie satysfakcjonuje, a on uważa, że w tyłku mi się poprzewracało.
            • mejerewa Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:04
              Akurat w fabryce też czynności "nudne i odmóżdżające" smile

              CO do męża, to użyj argumentu finansowego. Czy zapłaci składki na trzeci filar emerytalny dla ciebie lub jakąś inną formę odkładania na emeryturę? Ale nie na wspólnym koncie wspólne oszczędności, tylko niezależnie. Powiedz, że potrzebujesz wyzwania poza domem, kontaktu z innymi dorosłymi ludźmi. I że jeśli wpadniesz w depresję, to skonczy się tak, że mąż będzie musiał przejąć etat w domu lub zatrudnić pomoc. Więc nawet jeśli to mały szantaż, to jednak całkiem realne, gdy latami człowiek jest nieszczęśliwy, niedoceniany i nieusatysfakcjonowany sobą.
            • sea.sea Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:09
              IMO jak pójdziesz do pracy w fabryce na zmiany, niespecjalnie będziesz miała czas i siłę, żeby jeszcze dodatkowo szukać innej, biurowej pracy. Zwłaszcza, że praca w fabryce nie podnosi w żaden sposób Twoich biurowych kompetencji. Fabryka jest bardzo wyczerpująca nawet dla młodych ludzi, takich w wieku tuż po studiach.
            • helufpi Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:12
              Wychowywanie dzieci jest sto razy mniej odmóżdżające niż praca w fabryce czy bezmyślne wklepywanie faktur (a.k.a. pożądana lekka praca biurowa).
              Szukanie pracy jest dużo, dużo trudniejsze, jeśli masz w tym czasie pracę ze sztywnymi godzinami.
              "Doświadczenie" przy taśmie nie jest żadnym atutem przy poszukiwaniu pracy biurowej.
              Ty nie chcesz, żeby mąż cię zrozumiał, bo bezsensownych argumentów nie można zrozumieć.
              Ty nie potrzebujesz zrozumienia, potrzebujesz pomocy w skutecznym i satysfakcjonującym wejściu na rynek pracy, bo po tylu latach poza tym rynkiem nie jesteś na bieżąco z realiami.
    • pani.jezowa Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:25
      Widzę, że na każdą propozycję w tym wątku odpowiadasz "tak, ale..."
      Czyli prawdopodobnie nie chcesz iść do pracy tylko chcesz by Cię ktoś zrozumiał, powiedział jaka jesteś biedna.

      Zastanów się jednak nad tym poważnie.
      Bo skoro mieszkacie na zadupiu to prawdopodobnie by studiować trzeba wyjechać.
      Twoje starsze dziecko wyjedzie za 10 lat, młodsze chwilę później.
      Wbrew pozorom to minie błyskawicznie.
      A dużo wcześniej dzieci będą miały swoje życie.

      Co zrobisz wtedy?
      Zostaniesz w pustym domu bez pracy, bez ludzi wokół, bez zainteresowań jako sprzątaczka, praczka i kucharka?
      Być może mąż "na stanowisku" dojdzie do wniosku, że wolałby kogoś bardziej rozwiniętego i znajdzie sobie nowszy model i zatrudni gosposię?

      To jest TWOJE ŻYCIE.
      I tylko Ty możesz je zmienić i uczynić takim, by Ci pasowało.
      Mąż nie może Ci zabronić.
      Ale za kilkanaście lat będzie Co o wiele trudniej i będziesz całkowicie od niego zależna.

      Zrób coś zamiast marudzić na forum.
      • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:30
        Ja już pisałam: chcę pójść do pracy i pójdę. Ale nie chcę się rozwodzić, a pewnie tym się skończy.
        • pani.jezowa Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:32
          Ja nie pisałam słowa o rozwodzie.
          Przeczytaj mój post jeszcze raz, bo odpowiadasz w tym wątku jak byś w ogóle nie czytała co piszemy.
          • leni6 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:02
            Raczej ty przeczytaj jeszcze raz. Ty nie pisałaś o rozwodzie, ale autorka pisała, że jak zastosuje się do twoich rad, to mąż się z nią rozwiedzieje - pewnie jej tym groził.
            • pani.jezowa Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 16:41
              Autorka pisze cokolwiek byle było na jej.
              Nie widzę tu chęci znalezienia rozwiązania z jej strony.
        • priszczilla Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:57
          Mój mąż jest z tych którzy lubią kontrolować sytuację i odkąd jesteśmy razem zrobiłam mnóstwo rzeczy, które się mu nie podobały i przeciwko którym oponował. I jakoś się ze mną nie rozwiódł, a wręcz uważam że ryzyko rozstania byłoby większe gdybym pozwalała mu narzucać sobie jego zdanie w sprawach, które dotyczyły przede wszystkim mnie.

          Rozwód raczej ci nie grozi, najwyżej będziesz musiała znosić jego fochy przez jakiś czas. Przeżyjesz. Czy długo w tej fabryce popracujesz nie wiadomo, w końcu robisz to tylko na próbę, nie masz pojęcia z czym się to wiąże i tak przedstawiaj to mężowi. Nie zawracaj sobie w ogóle głowy szukaniem na jego użytek logicznych argumentów, mów wprost o swoich uczuciach - chcesz zobaczyć co to znaczy pracować, jesteś ciekawa, pucowanie szklanek nudzi cię masakrycznie i niedługo ześwirujesz, twoje zdrowie psychiczne wymaga pracy poza domem.
        • bachtin Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:29
          Rozumiem, że nie chcesz się rozwodzić. Ale z drugiej strony - facet nie rozumie podstawowych rzeczy, jesteś nieszczęśliwa. Może taka zmiana w życiu będzie początkiem czegoś nowego, lepszego? Dla mnie w tym co napisałaś w cale nie jest najsmutniejsze to, że musisz pracować w fabryce, bo innej pracy na razie nie ma. Nawet nie to, że mąż nie robi nic w domu. Najsmutniejsze jest to, że osoba która ma być najbliższa na świecie nie akceptuje Twoich potrzeb. Małżeństwo powinno się opierać na porozumieniu i to nie na porozumieniu typu "Kup makaron" - "OK".
          • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:20
            Dokładnie tak jest. Męża nie interesują moje potrzeby, za to jego wygoda i to co ludzie powiedzą już tak. Ktoś napisał, że chcę mu na złość zrobić tą fabryką- nie, nie chcę, ale takie są realia małego miasteczka. Nie mam na razie szans na pracę gdzie indziej, w okolicznych miastach jeszcze gorzej, a pracując w dużym mieście 80 km dalej w ogóle nie widywałabym dzieci- ojca nie mają, niech chociaż mają matkę. Ktoś pisał o założeniu własnej działalności. Miałam już taki bardzo konkretny zresztą pomysł, ale mąż oczywiście ten plan storpedował, nie dałby mi pieniędzy. Prowadzę życie towarzyskie, spotykam się z koleżankami, razem ćwiczymy itp., ale to nie jest to. Bardzo chciałabym pracować zawodowo, bo nie nadaję się do siedzenia w domu, ale praca nie jest moim najważniejszym problemem, a chyba to, że mąż się ze mną nie liczy. Jestem święcie przekonana, że gdybym nagle znalazła sobie absorbujące hobby też byłyby fochy, pretensje, próby torpedowania i wbijanie w poczucie winy. Poświęciłam się, przyzwyczaiłam rodzinę do tego, że spełniam ich potrzeby kosztem swoich i teraz za to płacę. I najgorsze w tym wszystkim, że ja nadal kocham męża. Tylko zastanawiam się, gdzie się podział ten facet, którego poznałam i w którym się zakochałam. Próbowałam z nim rozmawiać wiele razy, ale mnie nie słucha, jego zdaniem wymyślam, wydziwiam, powinnam zająć się życiem, dziećmi, które potrzebują matki w domu, no i klasyczne: zdajesz sobie sprawę, ile milionów kobiet chciałoby być na twoim miejscu?
            • bachtin Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:34
              Bardzo dobrze rozumiem, że można kochać faceta, który w zasadzie na to nie zasługuje.
              Niepokojące jest to, co piszesz o tym, że mąż "nie dałby mi pieniędzy". To się chyba łapie pod przemoc ekonomiczną? Powinnaś mieć udział w jego dochodach, bo dzięki Tobie je osiąga - w końcu on może pracować, bo Ty wykonujesz jego część obowiązków w domu i przy dzieciach. Pewnie łącznie z załatwianiem spraw urzędowych. To nie jest fair.

              Pójdę w poprzek opinii ematek i powiem Ci - fabryka nie jest bez sensu. Praca na nawet kiepskim stanowisku ma pewną wartość dla innych pracodawców. Pokażesz, że jesteś zdeterminowana, żeby pracować (wszyscy w małym miasteczku będa wiedzieć, że CHCESZ a nie MUSISZ), że jesteś w stanie wstać na odpowiedną godzinę, przyjść, wykonywać polecenia (wierz mi - to nie jest oczywiste, róznych delikwentów się naoglądałam). Poza tym wyjdziesz do ludzi, a kontakt z nimi, słuchanie o ich problemach w kantynie pozwoli Ci się trochę zdystansować do Twojego życia. Nie chodzi o prostackie "inne mają gorzej i by się zamieniły", tylko o dystans. Bezcenna rzecz.
            • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:34
              Jeśli sądzisz, że nagle stanie się COŚ, co sprawi, że Twój mąż Cię zrozumie, to przykro mi, ale jesteś w błędzie. Tak, jak powoli, krok po kroku oddawałaś swoją niezależność i swoje potrzeby na rzecz rodziny, tak teraz, krok po kroku SAMA musisz tę niezależność i respekt dla swoich potrzeb odzyskać.
              Paradoksalnie, mąż nie będzie się z Tobą liczyć, gdy będziesz go prosić o zrozumienie, ale może się zacząć liczyć gdy zaczniesz się tego stanowczo domagać.
              Jeśli zatrzymasz się na myśleniu: to on powinien się zmienić, Twoje życie za 10, 20 lat będzie takie jak teraz, albo jeszcze gorsze. Ty się zmień. Ty się przestań przejmować fochami. Ty zacznij robić coś dla siebie, dbać o swoje potrzeby. Ty przestań wbijać się w bezsensowne poczucie winy.
              Reszta sama się ułoży.
              • pani.jezowa Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 16:45
                Dokładnie tak.
                Bo za 10 lat będzie gorzej, nie lepiej, gdyż dzieci zaczną odchodzić z domu i autorka zostanie sama w 4 ścianach.
            • cherry.coke Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:41
              > iaż mają matkę. Ktoś pisał o założeniu własnej działalności. Miałam już taki b
              > ardzo konkretny zresztą pomysł, ale mąż oczywiście ten plan storpedował, nie da
              > łby mi pieniędzy.

              To sie nazywa przemoc ekonomiczna zdaje sie - to nie sa jego pieniadze, tylko wasze.
              Ja bym sprobowala stanowczo sie tego podomagac - po jego reakcji bedziesz wiedziec na pewno, czy jest rozpuszczonym misiem, ktoremu wygodnie cie trzymac w kuchni, czy przemocowcem...
            • aka10 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:38
              kosciotrup1977 napisała:

              > Dokładnie tak jest. Męża nie interesują moje potrzeby, za to jego wygoda i to c
              > o ludzie powiedzą już tak... Ktoś pisał o założeniu własnej działalności. Miałam już taki b
              > ardzo konkretny zresztą pomysł, ale mąż oczywiście ten plan storpedował, nie da
              > łby mi pieniędzy.
              I to jest wlasnie ten problem-totalna zaleznosc od meza, jak sie nie ma wlasnych zarobionych pieniedzy. Moja kolezanka byla ciezko zdziwiona, jak chciala sobie kupic nowa komorke z jakims tam abonamentem i wziac ja na siebie. "Niestety, pani nigdzie nie pracuje, prosze sie zwrocic do meza, zeby wzial na siebie abonament".
              Tu masz podobna sytuacje, nie masz wlasnych pieniedzy, a on swoich najwyrazniej nie uwaza za wasze wspolne. Jak TY chcesz za te pieniadze cos zrobic, to one natychmiast robia sie JEGO.

              Prowadzę życie towarzyskie, spotykam się z koleżankami, razem
              > ćwiczymy itp., ale to nie jest to. Bardzo chciałabym pracować zawodowo, bo nie
              > nadaję się do siedzenia w domu, ale praca nie jest moim najważniejszym problem
              > em, a chyba to, że mąż się ze mną nie liczy.
              Pan i wladca, ma Cie dokladnie tam, gdzie Cie chce miec. W "kuchni". Az dziw, ze facet w tym wieku jeszcze tak mysli.

              Poświęciłam się, przyzwyczaiłam rodzinę
              > do tego, że spełniam ich potrzeby kosztem swoich i teraz za to płacę.

              Czas wiec, zebys zaczela cos robic, z czym sie bedziesz dobrze czula. Czas, zeby maz tez sie zaczal przyczyniac do domowych zajec, do odprowadzania dziecka do przedszkola, do pomocy w zadaniach domowych. On chce, zebys do 18-tki z dziecmi siedziala w domu, sprzatala i jemu obiady gotowala?

              > : zdajesz sobie sprawę, ile milionów kobiet chciałoby być na twoim miejscu?
              Nie sadze, ze tak jest. Moze w ubieglym stuleciu bylo. Poza tym, Ty nie chcesz byc na miejscu tych kobiet.
            • anusia_magda Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.03.15, 11:25
              Co do działalności, mozesz złozyc papiery w UP i tam daja dotacje na otwarcie własnej DG.
        • aka10 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:11
          kosciotrup1977 napisała:

          > Ja już pisałam: chcę pójść do pracy i pójdę. Ale nie chcę się rozwodzić, a pewn
          > ie tym się skończy.

          Masz racje, po tylu latach w domu masz wreszcie prawo zrobic cos ze swoim wlasnym zyciem, to, co TY chcesz, a nie to, co inni chca, zebys Ty robila. Za 5-10 lat bedzie jeszcze trudniej, a dzieci wg. mnie masz juz duze.
        • najma78 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 16:26
          kosciotrup1977 napisała:

          > Ja już pisałam: chcę pójść do pracy i pójdę. Ale nie chcę się rozwodzić, a pewn
          > ie tym się skończy.

          ??? A dlaczego? Maz cie szantazuje? Jesli tak to lepiej zacznin sie solidnie przygotowywac do zmian.
    • zonkidlo Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 11:50
      Wydaje mi się, że niesłusznie myślisz o fabryce jako swojej jedynej możliwości. Skończyłaś studia, masz głowę, tylko brak Ci pomysłów. Na Twoim miejscu nie zaczynałabym od fabryki, a od rozejrzenia się, co jeszcze możesz robić. Myślisz dość klasycznie- szukasz pracy najbliżej i na etat. Chcesz być zatrudniona. Ale możesz się też zatrudnić sama lub u kogoś zdalnie. Księgową można być na odległość. Można pracować w domu. Pewnie byłoby Ci też łatwiej założyć własną firmę. Może sklep internetowy? Nie fiksuj się na jednym pomyśle. Słyszałam, że w Holandii są specjalne kursy dla ludzi, którzy chcą wyjść z przewlekłego bezrobocia. Nie wiem, czy u nas takie są, ale myślę, że taki kurs też pomaga zobaczyć pewne rzeczy na nowo.
      Generalnie: wszystko jest kwestią Twojej decyzji i mądrego poprowadzenia spraw. Znajdź mądrego doradcę i działajsmile Trzymam kciuki
      • mejerewa Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:10
        Tak, choć w dużym mieście łatwiej. Mam przykład - energiczna 45-latka, bez przeszłości zawodowej, bo trójka dzieci. Zrobiła kurs nordic walking, rozwiesiła ogłoszenia na osiedlu, zebrała grupkę babek, którym się chce wyjść z domu i zaczęła z nimi chodzić. Najpierw niemalże bezpłatnie, potem to się rozrosło, syn zrobił jej stronę w internecie, ma kilka grupek z którymi regularnie ćwiczy, nawet na jakieś zawody jeżdżą. Kobieta ma charyzmę, ludzie ją lubią i płacą za te treningi z nią. Ona się rozwija, szkoli z dietetyki i powoli staje się takim dzielnicowym animatorem i doradcą, głównie dla pań w średnim wieku i starszych. I zaczyna zarabiać, ale co najważniejsze, ma kontakt z ludźmi, robi coś swojego, itp.

        To tylko przykład, być może niepasujący do twojej sytuacji, ale pokazujący że nie tylko etat w fabryce jest jedyną możliwością. Zwłaszcza gdy nie ma nacisku na pensję od razu.
        • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:19
          Bardzo pozytywny przykładsmile
    • paul_ina Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:17
      Musisz sama znaleźć pomysł na siebie, jeśli wiesz czego chcesz. Moim zdaniem Twoje bezpieczeństwo ekonomiczne wymaga, żebyś zadbała o swoją zdolność zarobkową.
    • bachtin Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:38
      Po pierwsze, bardzo Ci współczuję. Po drugie - nie łam się. Może sytuacja z mężem nie jest beznadziejna - jest szansa że po kryzysie i próbie sił pogodzi się z sytuacją i zacznie coś robić w domu.
    • kol.3 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:44
      Nie stresuj się. Moja koleżanka wróciła do pracy, chyba po 15 latach chowania dzieci. Dwójki dzieci. Zrobiła kursy księgowe, dostała pracę w księgowości i wcale nie najgorsze wynagrodzenie. Walcz o swoje. Dzieci nie mają dwóch lewych rąk, mąż też. Zagoń bractwo do pomagania.
    • whitney85 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 12:53
      W moim przypadku wszystko prowadziło do tego, bym była na Twoim miejscu.
      Po urodzeniu dziecka nr 1 nie przedłużono mi umowy. Znalazłam jednak pracę i żłobek (z tym drugim było trudniej). Jak mała miała 6 m-cy poszłam do nowej pracy. Dziecko chorowało b. dużo, ja na okresie próbnym, dziadkowie pracujący... Czego żeśmy nie wymyślali, by dziecku zapewnić opiekę, sama się dziwię teraz naszej kreatywności i samozaparciu. Potem i tak straciłam pracę - teraz już wiem, że nie warto było tak się tej pracy (ani żadnej innej) poświęcać. Mimo to chciałam drugie dziecko dość szybko, by różnica wieku nie była za duża. Znalazłam pracę ale na umowę zlecenie. Ozusowałam ją i zaszłam ciążę. Niestety ciąża była ciężka i trafiłam na kilka m-cy do szpitala. Po urodzeniu nie miałam więc prawa do zasiłku macierzyńskiego. Pół roku pobiedowałam i znalazłam nową pracę, drugie dziecko poszło do żłobka. Logistycznie i finansowo nadal było ciężko - placówki kosztują, dojazdy też, ranki są b. trudne - żłobek i przedszkole są w innych dzielnicach, jeszcze w innej pracuję. Znowu zaczęły się choroby, teraz u dziecka nr 2. Żadnej pomocy na co dzień - dziadkowie wciąż pracują. Kasa z mojej pracy wystarcza na benzynę i utrzymanie auta, opłacenie placówek i jakiś zajęć dodatkowych. Mogłabym więc niby być w domu z dziećmi i finansowo wyszłoby na to samo. I nieraz chciałam wszystko pier.... bo przemęczenie daje się we znaki.
      Natomiast wiem, że ja nie nadaję się na dłuższe siedzenie w domu. Te 2 X pół roku, które spędziłam w domu z dziećmi wystarczyły, bym była tego pewna. I chociaż nie jest lekko, szczególnie gdy dzieci chorują a w pracy trzeba być, ciężkie też są poranki, gdy o czarnym zmroku ciągnę dzieci do placówek, to i tak wolę to, niż bycie w domu.
    • cherry.coke Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:10
      Twoim problemem nie jest praca, tylko samolubny toksyczny maz, ktory pokazuje wyraznie, co jest w tobie wazne (gosposia, bo dzieci juz mocno odchowane). Nic dziwnego, ze nie chcesz byc od niego zalezna.

      Zapomnij o fabryce, chyba ze chcesz tam pracowac do konca zycia. Sprobuj najpierw pracowac z domu, ale tak, zeby prowadzilo to do sensowniejszej pracy. Bylas pomoca ksiegowej, mozesz doksztalcic sie rachunkowo i swiadczyc jakies uslugi?
      • kosciotrup1977 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:29
        Tak właśnie jest. W momencie, gdy realizuję schemat, to jest jestem w domu, dom ogarnięty, zajmuję się dziećmi, pachnący obiad na stole to jest najlepszym i najczulszym mężem na świecie. W momencie, gdy próbuję coś zmienić, zrobić coś dla siebie staje się toksycznym, psychicznym przemocowcem.
        • aka10 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:33
          kosciotrup1977 napisała:

          > Tak właśnie jest. W momencie, gdy realizuję schemat, to jest jestem w domu, dom
          > ogarnięty, zajmuję się dziećmi, pachnący obiad na stole to jest najlepszym i n
          > ajczulszym mężem na świecie. W momencie, gdy próbuję coś zmienić, zrobić coś dl
          > a siebie staje się toksycznym, psychicznym przemocowcem.

          Definitywnie musisz cos drastycznego zrobic.
        • jagienka75 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:35
          W momencie, gdy próbuję coś zmienić, zrobić coś dl
          > a siebie staje się toksycznym, psychicznym przemocowcem.


          czyli ma chłopina coś z głową.
          skoro on taki rąbnięty, prędzej czy później dojdzie do rozwodu.
          ja bym się bała takiego psychola.
        • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:56
          Ale co dokładnie robi? Co mówi?
          • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:11
            Jeszcze jedno. Napisałaś w poście startowym, że to wszystko stało się bez Twojego udziału.
            Na takim myśleniu daleko nie zajedziesz.
            Twój udział był taki, że godziłaś się na to, co się działo. Nie protestowałaś. I nie ma co się dziećmi zasłaniać.

            Ale rozumiem, że ten wątek ma służyć do potępienia Twojego męża, a nie do szukania możliwości wyjścia z sytuacji.
        • allatatevi1 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 15:33
          Myślę jednak że na obecnym etapie zamiast pracy powinnaś postawić na działalność społeczną.
          Na pewno jest coś na czym się znasz.
          Może Ty, dzieci albo mąż ma np. celiakię?

          Mogłabyś dogadać się z lokalnym samorządem i poprosić żeby udostepnili Ci bezpłatnie jakiś lokal a Ty na przykład zorganizowałabyś grupę wsparcia dla ludzi z celiakią albo ich rodzin.

          W dzień kiedy dzieci byłyby w szkole mogłabyś przygotowywać materiały, kontaktować się internetowo ze specjalistami z całego świata, mogłabyś np. kupowac przez internet najnowszą literaturę na ten temat (np. po angielsku).
          Później byś to tłumaczyła na polski i dzieliła się tym na zebraniach albo warsztatach po południami albo w weekendy.
          Może jakby to się rozwinęła to gmina zapłaciłaby za udział w takich wydarzenia jakiegoś specjalisty (lekarza).
        • zottarella Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 17:56
          kosciotrup1977 napisała:
          >W momencie, gdy próbuję coś zmienić, zrobić coś dla siebie staje się toksycznym, psychicznym przemocowcem.

          Jeśli dołożyć do tego przemoc ekonomiczną, to rozwód, którego tak się obawiasz, to chyba najlepsze co mogłoby Cię spotkać.
    • edelstein Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:14
      Ojp przejmujesz sie opiniami ematek.
    • remia0 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:20
      A ja chyba rozumiem o co chodzi autorce. To nie praca jest problemem, tylko atmosfera w domu. Mam dokładnie taką samą sytuację, tylko że to ja się sama w to wkopałam (tzn. mój mąż nigdy mi niczego nie zabraniał, jakbym chciała iść do fabryki to by się pewnie zdziwił, ale to byłaby moja sprawa i moja decyzja) . Teraz owszem pracuję, ale mam właśnie to, czego się obawia autorka wątku. Praca na dwa etaty i ciągle coś nie zrobione, nie dokończone. I ciągłe wyrzuty sumienia. To jest trudne do wytłumaczenia, ale jakoś tak się dzieje, że nie jestem w stanie sobie przetłumaczyć, że nic się nie stanie jak dzieciaki nie zjedzą raz czy dwa razy obiadu w domu. Muszą zjeść i to ja im muszę ten obiad zrobić. Pewnie dlatego, że przez wiele lat tak właśnie było. Mąż w pracy od rana do wieczora. Wychodzi jak my jeszcze śpimy, wraca o 19- ej. Zarabia o wiele więcej ode mnie. W dodatku on ma taką cechę, którą trudno opisać, w każdym razie dla niego nic nie jest problemem w chwili jak omawiamy sprawy domowe. Natomiast potem albo nie zrobi bo zapomni, albo zrobi bylejak. I ja się jeszcze bardziej denerwuję, bo wiem, że sama bym to na pewno zrobiła. A on się dziwi że ja się denerwuję, bo przecież "nic się nie stało". W jego oczach nie, a dla mnie to powód do nerwów. Tak więc mój mąż w odróżnieniu od męża autorki wątku nie będzie mi wypominał, że coś nie jest zrobione, on "tylko" nie zauważy że coś powinno być zrobione. A wyrzuty to będą, ale o to że się niepotrzebnie denerwuję. Tak więc ja niejako sama dla siebie jestem jak mąż autorki ( ciągle mam w głowie myśli, że zaniedbuję dzieci, dom). A to tylko część problemów, z którymi musiałam się zmierzyć jak wróciłam do pracy po bardzo długiej przerwie. I uwierzcie mi, to nie praca jest problemem, raczej nieumiejętność zmiany podejścia do tego, za co jestem odpowiedzialna po pracy. I jakaś taka drażliwość na ten temat.Teraz jestem chora a więc na spokojnie ogarniam wszystko. I odczuwam spokój, bo nad wszystkim panuję, a od poniedziałku znowu nerwy...
      • pade Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:14
        Remia0, warto sobie zrobić listę, za co wg Ciebie jesteś odpowiedzialna i przyjrzeć się jej krytycznie.
        Odpuścić to, co się da odpuścić, część scedować na męża. Nie zrobi? Nie robić za niego, przypomnieć. Dać mu ponieść konsekwencje. Powtarzać jak mantrę: nie jestem za wszystko odpowiedzialna.
        Wiem z autopsji, że to niełatwe. Ale tak trzeba, nie ma innego wyjścia. Zadręczasz się psychicznie bez potrzeby. Ustal priorytety i tego się trzymaj.
    • kosc_ksiezyca Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 13:46
      >>Również o to, że stałam się kobietą stawiającą ponad wszystko potrzeby własnej rodziny, kobietą do dyspozycji męża, dzieci, dodatkiem. Nie odpowiadała mi nigdy ta rola, a do niej doprowadziłam.

      I to jest clou całej sprawy - Tobie to nie odpowiada. Nie wątpię, że jest wiele kobiet, której rola matki prowadzącej dom i wychowującej dzieci odpowiada, chwała im za to. Gorzej, jeżeli jest w sytuacji takiej, jak Ty.

      I niestety o tym się w tych dyżurnych, ematkowych dyskusjach zapomina.
    • allatatevi1 Re: Ja jestem taką niepracującą kobietą. 24.01.15, 14:29
      Ale to smutne sad((
      Aż się popłakałam czytając sad((
    • madzioreck "Mąż jest przeciwny" 24.01.15, 14:39
      Ty jesteś nie tylko niepracująca (zawodowo), ale jeszcze do tego ubezwłasnowolniona, czy też raczej - bezwolna. No jak mąż jest przeciwny, to nie pozostaje nic tylko go słuchać i usługiwać rodzinie do końca życia i nie móc decydować o sobie suspicious
Inne wątki na temat:
Pełna wersja