Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ długie

10.09.04, 10:24
Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, jak napisać, by wyrazić to co mnie
gryzie.
Zaczynając od początku: główny problem dotyczy starszego syna (12 lat),
młodszemu jestem jakoś w stanie wytłumaczyć, dlaczego coś ma być tak a nie
inaczej.
Ze starszym jest niestety trochę gorzej.
Uczy się b. dobrze, dodatkowo dwóch języków (cztery razy w tygodniu), za co
go chwalimy, podkreślamy to na każdym kroku, że jesteśmy dumni, cieszymy
się....itd.
I tu pojawia się problem:
koledzy syna (akurat tak się złożyło) uczą się źle lub bardzo źle. Za każdą
lepszą ocenę (2, 3)dostają pieniądze, ciuszki...za pozytywnie napisaną
klasówkę też. Rodzice pracują bardzo długo, wracają do domu o 20-21 i dobrze,
jeśli wogóle znajdą czas na rozmowę czy sprawy dot. swoich dzieci. Tak więc
dzieci mają luz: do domu wracają późno, jeden z nich ledwo zdał do 6 klasy
(mama pomimo wezwań nie pojawiła się w szkole), nie ma mowy o dodatkowych
zajęciach (język), wyjściach z dziećmi do kina, na spacer, zwykłej rozmowie.
Dzieci robią w ciągu dnia co chcą (same chodzą na basen, kursują po całej W-
wie, snują się pod blokiem), najważniejsze by wróciły do domu przed rodzicami.
U nas jest inaczej i tu pojawia się problem. Nie pozwalam by dzieci spędzały
cały wolny czas przed komputerem, zajęcia dodatkowe też zajmują sporo czasu,
prawie każdy weekend staramy się jednak poświęcać dzieciom (wyjeżdżamy poza
miasto, wyciągam dzieciaki na wycieczki). Pozwalam również na grę ale w
rozsądnym czasie.
I tu jest wojna: koledzy mogą a on nie. On uczy się bardzo dobrze a ja mu za
to pieniędzy nie daję...na komputerze grać nie może wtedy kiedy chce, w domu
musi pojawiać się o określonej godzinie.Poza tym ja mam czas by pojawić się w
szkole, porozmawiać z nauczycielem (choć w jego przypadku częste wizyty nie
są konieczne). Tłumaczę po raz setny, że metody stosowane przez tamtych
rodziców mnie nie przekonują, że płacenie dziecku za dobre oceny nie jest
wychowawcze. Wychowawcze może nie jest ale kuszącesmile
Tłumaczę potrzebę uczenia się języków, po co skoro inni się nie uczą. Jednego
dnia cieszy się, że jak na swój wiek umie świetnie, drugiego dnia słyszę
pretensje, gdy koledzy grają a on musi się przygotować do lekcji.
Czasami brak mi sił.
Syn nie jest obciążony niewiadomo jakimi obowiązkami. Ma zdolności językowe,
stąd dodatkowy język. W ciągu dnia ma jednak 4-5 godzin wolnego, które spędza
głównie z kolegami. Koledzy go lubią, chętnie spotykają się z nim po
lekcjach.
Coraz częściej jednak mówią do mnie, że "im mama nie każe uczyć się
języków", "nie każe wynosić śmieci".
Jestem już zmęczona codziennymi sporami z dorastającym nastolatkiem.
    • sabe Re: Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ d 10.09.04, 10:33
      a Ty nie pamietasz siebie z tego okresu? bo ja doskonale! jedyne, co można w
      takich sytuacjach polecać to spokój i cierpliwość. Mnie nie można było nieczego
      zakazać, ani nakazać, bo robiłam tylko to, na co miałam ochotę, więc ciesz się,
      że Twe dziecko chociaż na te języki chodzi. Ja uczyłam sie tylko języków, a
      całą resztę "zaliczałam" tuż przed wystawianiem ocen. Nie rozumiałam, po co mi
      fizyka, matematyka, etc. Ale uwielbiałam chemię i byłam z niej prymuską. Gdybyś
      zonbacyzła moje świadectwo... przeplatanka 2,3 i 5 (to już czasy, gdy były
      mierne!) Tak to jest w tym wieku. Jedne dzieci są mniej inne bardziej krnabrne.
      Twój syn ma niestety zły przykład i może nad zmianą jego towarzystwa powinnaś
      pomysleć? Przecież teraz ostatni rok jest w podstawówca. Postaraj się, aby do
      gimnazjum poszedł już gdzieś indziej.
      powodzenia
      pozdrawiam
      sabe
    • judytak Re: Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ d 10.09.04, 10:41
      już bliżej, niż dalej :o)
      pójdzie do gimnazjum, spotka inne towarzystwo...

      języki:
      wykazać przydatność
      na tym komputerze niech nie tylko gra, ale poszuka zagranicznych stron
      związanych ze swoimi zainteresowaniami (chociażby opisy gier, fancluby drużyn
      piłkarskich, zespołów muzycznych itp.)
      niech wchodzi na zagraniczne fora dla dzieci / młodzieży, niech się przyjaźni
      w obcym języku...

      "opłata" za oceny:
      może umówcie sie co do "większej transakcji": za odpowiednie wyniki na koniec
      roku (na sprawdzianie szóstoklasisty), albo za dostanie się do odpowiedniego
      gimnazjum
      jakiś większy "prezent"
      (może w postaci wyjazdu zagranicznego? obozu w karju, którego języka się uczy?
      przyjemne z pożytecznym... chyba że dziecko ma zdecydowanie inne życzenia...)

      a dostanie kieszonkowe? takie regularne, co tydzień lub miesiąc? może wskazać,
      że ma to "ryczałtem", bo wszystko z nim w porządku, i w razie, jakby było źle,
      mógłby zostać tego pozbawiony...

      tłumaczenie, dlaczego:
      nie tłumacz po raz setny
      powiedz, że sam najlepiej wie, co mu odpowiesz, bo tyle razy już mówiłaś, że na
      pewno pamięta ;o)
      i żeby zadawał bardziej konkretne pytania ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • mharrison Re: Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ d 10.09.04, 10:50
        Ja się ustosunkuję jedynie do przydatności nauki j. obcego.
        Jeśli możecie sobie na to pozwolić, wyjedźcie na którkie wakacje do kraju, w
        którym może wykorzystać język, którego sie uczy. Pozwólcie mu na "check in" w
        hotelu/pensjonacie, zakup biletów do muzeum, jedzenia. Zabierzcie w miejsca,
        gdzie będzie miał mozliwość spotkać swoich rówiesników: plaża, "plac zabaw" dla
        starszych dzieci ze ścianka wspinaczkową etc. A może wyjazd do hotelu, gdzie
        organizowane sa zajęcia dla nastolatków z różnych krajów.
        Myślę, że przekona się wtedy do przydatności znajomości języka obcego. A
        mozliwośc porozumienia się za granicą sprawi mu wielka frajdę.
      • cruella Re: Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ d 10.09.04, 10:58
        judytak napisała:

        > języki:
        > wykazać przydatność
        > na tym komputerze niech nie tylko gra, ale poszuka zagranicznych stron
        > związanych ze swoimi zainteresowaniami (chociażby opisy gier, fancluby drużyn
        > piłkarskich, zespołów muzycznych itp.)
        > niech wchodzi na zagraniczne fora dla dzieci / młodzieży, niech się
        przyjaźni
        > w obcym języku...
        >
        W taki właśnie sposób podszkolił angielski, ostatnio widziałam jak czatował po
        angielsku (jak się z tego cieszyłsmile

        > "opłata" za oceny:
        > może umówcie sie co do "większej transakcji": za odpowiednie wyniki na koniec
        > roku (na sprawdzianie szóstoklasisty), albo za dostanie się do odpowiedniego
        > gimnazjum
        > jakiś większy "prezent"
        Był na obozie sportowym, właśnie za czerwony pasek.

        > a dostanie kieszonkowe? takie regularne, co tydzień lub miesiąc?
        dostaje co tydzień
        >
        > tłumaczenie, dlaczego:
        > nie tłumacz po raz setny
        > powiedz, że sam najlepiej wie, co mu odpowiesz, bo tyle razy już mówiłaś, że
        na
        >
        > pewno pamięta ;o)
        > i żeby zadawał bardziej konkretne pytania ;o)
        >
        > pozdrawiam
        > Judyta

        ja też pozdrawiamsmile)
        to chyba z wiekiem mijasmile
    • aleksandrynka Re: Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ d 10.09.04, 11:00
      tak mi się do głowy ciśnie jak to czytam: bo to ja jestem Twoją mamą. Ich mama
      zadecydowała tak, ja patrzę na to inaczej...

      Może spróbuj pogadać z nim w ten sposób: czy uważasz, że koledzy maja lepiej?
      Jesli tak, to dlaczego? Jesli syn tak się chce porównywać, to zróbcie małe
      porównanko - ile czasu poświęcają rodzice dzieciom i dlaczego - to bardzo
      ważne. Wy troszczycie się o swoje dzieci, chcecie im zrobic przyjemność,
      zapewnić atrakcje (wycieczki), macie kontakt, możecie zawsze pogadać (ich mamy
      nie ma w domu), zalezy Wam na ich przyszłości, synowie się dogadają w anglii,
      koledzy nie (języki) itd. Oczywiście trezba uważać, żeby nie oczernić i nie
      ocenić tamtych rodziców. Ale może w trakcie takiej dyskusji wyjdzie na jaw, że
      jednak fajniej jest mieć rodziców, którym ZALEŻY na dzieciach, którzy się
      interesują...
      Pamietam, miałam 15, 16 lat i musiałam wracać o 20 do domu! Mój chłopak -
      dzisejszy niemąż smile)) po podstawówce został właściwie puszczony samopas.
      Włóczył się, nikt nie robił wymówek... Wiecie, co mi powiedział po jakimś
      czasie? Że mi zazdrości! Że chciałby, żeby mu ktoś kazał wrócić wcześniej, bo
      wiedziałby, że mama się troszczy, że jej zależy... Tak więc życie dziecka
      zostawionego samemu sobie wcale nie jest kolorowe i tak wspaniałe, jakby się
      wydawało...

      ja też uczyłam się języków "od zawsze", chodziłam na dodatkowe lekcje -
      opłaciło się jak nie wiem co! Czasami się zrywałam, ale takie prawo nastolatka.
      Grunt, że się dogadam, maturę zdawałam tylko z językow (z powodzeniem), fakt,
      ze to lubiłam i nie miałam jakichś większych kłopotów... Rodzice posyłali mnie
      tez na pianino. W końcu mi się znudziło, ale mam teraz jakieś pojęcie co to
      gama itp. A muszę dodać, że rodzice w tamtym czasie mieli sporo kłopotów
      finansowych, jednak zależało im na mnie i na mojej przyszłości, inwestowali w
      moją edukację, mieli dobry kontakt, rozmawiali, chociaz bywały też baaaardzo
      trudne chwile.
      A co do płacenia za oceny - nie miej skrupułów, nie rób tego. Obowiązkiem
      dziecka (jednym z niewielu!) jest się uczyć, rodzic ma zapewnić mu dobre
      warunki, ciepło i miłość. Tamci rodzice chyba "odkupują" kasą stracony czas,
      nieobecnośc w domu. Wyjaśnij to dziecku obrazowo - mógłby mieć tony ciuchów i
      zabawek, ale chyba nie byłoby za fajne, gdyby cały dzień siedział sam w domu,
      piknik znałby z ilustrowanych książek a mame przytulał przy wigilii...
      Oczywiście przeginam, ale sens chyba czytelny.
      Są rzeczy nie podlegające dyskusji, chociaż to fajnie że zależy Ci, żeby
      chłopak zrozumiał.
      • ewa2233 Re: Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ d 10.09.04, 11:08
        Ja mam 10 latka.
        Gdy pada tekst: że kolega ma pieniądze, własne konto, drogie zabawki itp.
        gra na komputerze przed szkołą, po szkole, ogląda filmy dla dorosłych -
        a ja nie!
        Mówię, że kolega ma innych rodziców, a ty masz innych.
        Oni mają inne przekonania, a my inne.
        Chciałbyś rodziców zmienić ? Przemyśl sobie.
        Odpowiedź pada: Nie!
        Jeśli jest pokrętna wróżąca chęć zmiany rodziców mówię -
        daj ogłoszenie do gazety, może znajdą się lepsi rodzice dla Ciebie.
        Pomaga smile
        • cruella Re: Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ d 10.09.04, 11:27
          -kolega dostaje 100zł kieszonkowego
          -moim zdaniem to zbyt duża kwota dla 12-latka

          -kolega może grać przez całe wakacje
          -spędzenie wakacji przed komputerem nie jest dobre

          -koledzy sami chodzą na basen
          -dla mnie jest to brak wyobraźni tym bardziej, że pływają słabo

          itd.

          argument o ogłoszeniu w gazecie przemawia, przynajmniej do mniesmile))
          dziękismile
    • wieczna-gosia Re: Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ d 10.09.04, 11:25
      Trzymaj sie cruella.
      Trzymajmy sie razem wink))
      Ja na szczescie w pore zarazilam dziecko karate wink i nie ma zbytnio czasu na
      takie przemyslenia i takich kolegow, ale i tak mi sie dostaje wink

      W szkole z angielskiego ma 6. PO CO wiec ma chodzic na dodatkowy angielski. A
      kolezanka to chodzi na calonocne imprezy (chodzi rowniez w biustonoszu w
      charakterze koszulki..)a ona nie.

      Teraz- chce cie pocieszyc- jeste lepiej. Przynajmniej lepiej to wyglada, bo
      Ania poszla do 1 gimnazjum. I zdecydowana wiekszosc dzieci ma te jezyki, ma
      jakies zainteresowania oprocz siedzenia przed blokiem itd.

      U nas dlugi czas byla jazda na neipracujaca mame (oczywiscie) bo mamy jak
      wiadomo pracuja. Ale ostatnio jakos sie unormowalo chyba pare rzeczy sobie
      wyjasnilysmy wink

      Trzymaj sie cruella wink
      • cruella Re: Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ d 10.09.04, 11:30
        "czymajmy" się razem smile))
        Pozdrowieniasmile
    • burza4 Re: Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ d 10.09.04, 11:48
      Ha, jak ja to znam!!! choć u mnie jest to bardziej monotematyczne i dotyczy
      głównie powrotoó do domu przed zmrokiem - "wszyscy mogą wracać do domu o 21,
      albo i później".
      Cóż - jestem brutalna i ucinam takie dyskusje mówiąc, że widocznie ich rodzice
      mają w nosie ich bezpieczeństwo w przeciwieństwie do mnie. Tłumaczę córce, że
      nie będę się wzorować na ludziach, którzy według mnie popełniają błędy. Co nie
      znaczy, że temat cyklicznie nie powraca.
      • verdana Re: Uzasadnienie swojej decyzji a nasze dzieci/ d 10.09.04, 12:37
        A ja w obronie 12-latka. Tzn. nie w obronie, bo bronic nie ma przed czym, ale
        trochę go rozumiem.
        On po prostu jest zmeczony - dziennie ma 6 lekcji w szkole (mniej-wiecej) +
        jezyk (prawdopodobnie z dojazdem) + odrabianie lekcji. To ponad 8 godzin - a
        uwaza się, ze dorosły nie powinien wiecej pracować!
        Wymagania rodziców w stosunku do niego sa spore. Moge zrozumieć, ze czuje się
        przeciążony, choć rozumiem takze rodziców.
        Nie widzę nic złego w chodzeniu kolegów na basen.
        10 zł. kieszonkowego dla 12 latka to naprawdę nie jest dużo. W przeliczeniu to
        nieco ponad 1 zł. dziennie.
        Płacenie za oceny jest karygodne. Ale paradoksalnie, chwalenie za wszelkie
        dobre oceny powoduje, ze dziecko czasami czuje się postrzegane przez rodziców
        jako uczeń, a nie jako syn.
        Ja bym pozwoliła na wiecej luzu. Porozmawiała szczerze z synem, absolutnie nie
        z pozycji "ja ci każę i tak będzie" tylko "chcę żebys był i szczęśliwy i
        wykształcony". I zapytać syna, na czym mu najbardziej zależy - moze niech
        spisze w punktach np - więcej gry na koputrze, wieksza tygodniówka, rezygnacja
        z jednego języka - czy ja wiem? Potem negocjujcie punkty, z tym, ze musicie iść
        na pewne ustępstwa.
        Wasz syn dorasta. Teraz to sa tylko kłótnie, w których wy jesteście ciągle
        jeszcze stroną silniejszą. Za rok-dwa - w gimnazjum to się zmieni. Jeśli syn
        uzna, ze nie chce takiego życia, jakie mu zaplanowaliscie (nie mówię, że
        zaplanowaliscie źle, ale to jednak jego życie) to moze dojśc do buntu, gdy nie
        będzie juz mowy o kompromisie.
Pełna wersja