Radość z życia na wsi.

09.02.15, 09:55
Na wsi mieszkam od ponad roku. Do najbliższych sąsiadów mamy kilkaset metrów, do drogi asfaltowej 2 km.Wioska jest mała. Wychowałam się w mieście i nigdy nie mieszkałam poza nim.
Decyzje o kupnie domu w tym miejscu podjął mój mąż. Na początku nie chciałam, ale w końcu się zgodziłam. Miejsce jest faktycznie piękne. Mamy wielki, jeszcze nie zagospodarowany ogród.Kiedy byliśmy w trakcie załatwiania spraw związanych z kupnem domu, myślałam że jak tutaj będziemy , to nawet na wakacje nie trzeba jechać, bo przecież tu jest tak cudownie. Niestety życie weryfikuje. W lecie słońce grzeje jak na pustyni, samochód cały brudny bo się niesamowicie kurzy lub nie można wyjechać bo błoto lub śnieg. Na tarasie wszystko non stop usyfione bo osiada się pył, i wiele, wiele innych.
Chciałabym inaczej. Nie, nie chce znów przeprowadzać się do miasta, to nie wchodzi w grę. Chciałabym nauczyć się czerpać z tego radość. Delektować się tym.Tylko nie wiem jak to zrobić.
W książkach wszystko jest tak ładnie opisane. Przydomowy ogródek w którym rosną dorodne warzywa i zioła, kawa na tarasie, najlepiej jeszcze jakaś agroturystyka przynosząca zyski i radość. Pani domu piękna, spełniona.Dom wysprzątany na błysk,wielki piękny ogród, mleko od krowy i jajka kupione u sąsiada.
Powiedzcie mi czy wy też miałyście podobnie i czy z czasem sytuacja się zmieniła. Jak cieszyć się tym co się ma i jak wykorzystać to w fajny sposób?
    • kamykwskarpecie Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 09:57
      Ile macie pola i zwierząt hodowlanych?
    • gazeta_mi_placi Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 09:58
      KRUS macie?
    • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 09:58
      Ten dom jest jakoś w środku pola, że nie ma się gdzie schronić przed słońcem i strasznie się kurzy? Nic ci w tym wielkim ogrodzie nie rośnie?
      • fajny-zuzia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:05
        Ziemi jest trochę więcej jak 1 ha.
        Ogród będziemy robić na wiosnę.
        Teraz rosną jakieś drzewa samosiejki i chwasty.
        Kurzy się bo teren jest piaszczysty.
        Zwierząt brak.
        • kamykwskarpecie Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:12
          Czyli tak naprawdę jesteście miastowymi z sielskimi wyobrażeniami wsi? Bo z 1 ha się nie utrzymacie.

          Wieś to jest wstawanie o 5 rano aby nakarmić zwierzęta i harówa od świtu do nocy w czasie praco polowych.

          Nic nie ma wspolnego ma snuciem się warszawiaków po domu nad rozlewiskiem i słitaśną sielanką Mostowiaków big_grin
          • fajny-zuzia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:19
            My nie mieliśmy zamiaru, tworzyć gospodarstwa rolnego.
            • kamykwskarpecie Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:21
              Aha, dom nad rozlewiskiem big_grin
              • wydramarlenka Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 21:36
                konread.blox.pl/2008/03/Z-pamietnika-Bieszczadnika.html
                Nie wiem dlaczego, ale jakoś mi się skojarzyło...
        • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:52
          Weź sobie psa i kota. Kup narty biegowe, rower i rób wycieczki po okolicy. Planuj ogródek - już możesz zacząć kupować nasiona i przygotowywać pojemniczki w których je wysiejesz, żeby wzeszły w domu zanim je wysadzisz do ziemi. Poczytaj o permakulturze. Zbieraj kompost. Obserwuj przyrodę. Powieś hamak. Pal ogniska. Masz miejsce na postawienie pracowni - możesz się zająć stolarką, garncarstwem, szyciem, malarstwem. Możesz sobie postawić na działce saunę, wannę do kąpieli na świeżym powietrzu.

          I zastanów się czy w ogóle potrafiłaś kiedyś czuć się szczęśliwa i zadowolona z życia. Bo może miejsce nie ma nic do rzeczy, a twój zły nastrój ma zupełnie inną przyczynę.
    • mx3_sp Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:03
      mam bliską rodzinę na wsi, to są w zasadzie przedsiębiorcy rolni i mimo szczerych chęci, poza pobytem weekendowym dłużej nie dałam rady tam siedzieć. Poza sielskimi wyobrażeniami nic tam ciekawego nie ma i wszędzie daleko.
    • iwoniaw Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:06
      Opisujesz to tak, jakbyś żyła niczym Dorota w Kansas i co najmniej w obliczu dust bowl wink
      Na pewno da się tym wszystkim cieszyć, pod warunkiem, że ktoś lubi pracę w ogrodzie i nie ma dwóch lewych rąk do gospodarstwa domowego.
      Jak się chce mieć ogród, cień, warzywa i kawę na tarasie, to się zakasuje rękawy, sadzi drzewka, robi grządki warzywne i rabaty kwiatowe, podjazd utwardza, domu pucuje - przy okazji nie ma czasu na głupie rozkminy, a postronni rzeczywiście widzą, że to tak cudooooownie wygląda. big_grin
      • mx3_sp Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:09
        albo przyjmuje się ukraińskie dzieci - nie mogłam się powstrzymać.
        • iwoniaw Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:16
          ???
        • chocolate_cake Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:21
          Ale ty się w ogóle z tej wsi nie ruszasz nigdzie? Nie pracujesz?
          Chcesz hodować zwierzęta i mieć własne warzywa z ogrodu?
          Co ci się tak dokladnie nie podoba w twoim życiu na wsi?
          • fajny-zuzia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:26
            Nigdzie się nie ruszamy, bo mąż ma firmę i prowadzi ją w domu, a ja pracę, którą ,również wykonuje w domu.
            Co by było zabawniej, pochodzimy z innego regionu, więc nie mamy tutaj nikogo.Na szczęście brak znajomych przestał mi już przeszkadzać.
            • e-kasia27 Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:38
              Nie, no jak Ty pracujesz i on pracuje, to na bank musicie zatrudnić pomoc domową i firmę, albo miejscowych do utrzymywania ogrodu, bo żeby to robić samemu, to trzeba mieć czas. Na hektar ogrodu, to nawet dużo czasu i siły.
              Na wsi, gdzie pracy nie ma na pewno nie będzie to droga inwestycja i będziesz się mogła cieszyć swoim domem z grodem spacerując po nim, a i ludzi uszczęśliwisz, bo będą mogli zarobić.
              Na takich zasadach, to się szybko przyzwyczaisz.
              • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:59
                To nie jest prawda. Wiejski ogród nie musi oznaczać wymuskanego trawniczka, i wypielonych do łysego grządek. Puszczony sampopas kawałek ziemi sam zarasta. Można wszelkie prace ograniczyć do ogródka warzywnego, posadzenia kilku drzew owocowych i wykaszania trawy na terenie rekreacyjnym 10x10 m. Resztę można obsiać łąką kwietną, którą wystarczy skosić dwa razy w roku.
                • kamykwskarpecie Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:35
                  Dwa razy do roku....dobre big_grin
                  • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:48
                    Co w tym takiego zabawnego? big_grin
                    • solejrolia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 12:28
                      big_grin
                      ty to faktycznie masz poczucie humoru
                      • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 12:43
                        Nie napisałam nic czego nie obserwowałabym w praktyce. Wychowałam się na wsi, mam na wsi przyjaciół, u których często bywam, sama mam hektary ziemi.

                        Fajnie, że się tak dobrze bawicie, ale chciałabym wiedzieć dlaczego?

                        • solejrolia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:27
                          I to jest właśnie różnica między autorką wątku a tobą, mną, i jeszcze kilkoma innymi dziewczynami tu na forum.

                          Autorka pochodzi z miasta i nie potrafi odróżnić chwasta od rosliny uprawnej. A jednocześnie chciałaby mieć piękny, ozdobno-uzytkowy (nie dziki) ogródek.

                          My- pochodzimy ze wsi, wiemy od czego zacząć, żeby zrobić, nie narobić się i był OCZEKIWANY efekt.
                          • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:57
                            Dlatego nie ma co przed nią roztaczać wizji zagospodarowania całego hektara.
                            • solejrolia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 14:14
                              Zagospodarować -nie.
                              zaplanować- TAK

                              inaczej narobi się, a i tak nic z tego jej nie wyjdzie. a frustracja będzie tylko rosła.
                    • kamykwskarpecie Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:14
                      Że taką działkę trzeba kosić min raz nam miesiąc. Inaczej zielsko drewnieje, a pyłki i nasiona się noszą przez cały sezon
                      • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:39
                        Tja, no tak to już jest z roślinami, pyłki się noszą, a zielsko drewnieje. Jeśli komuś pyłki przeszkadzają to koszenie własnej działki może nie wystarczyć. Trzeba by jeszcze całą okolicę wykosić i to nie ograniczając się do łąk, bo przecież nie tylko one pylą.
            • chocolate_cake Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:43
              To już rozumiem. Powiem ci że byłoby mi tak bardzo ciężko.
              Kocham mój dom pod miastem, ogród i święty spokój ale też z przyjemnością gdzieś wyjeżdżam na weekendy od czasu do czasu, na urlop i chętnie idę do pracy, do teatru akurat dzisiaj smile.
            • kanna Re: Radość z życia na wsi. 01.10.15, 16:15
              Nigdzie się nie ruszamy

              bardzo Wam współczuje sad
        • fajny-zuzia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:21
          Miło mi smile
          • kamykwskarpecie Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:22
            Zwykle wieś ma polewkę z sielankujacych miastowych big_grin
          • marina2 Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:38
            jeżeli problemem jest kurz i piaszczystość ? tak? to zaczełabym od solidnego projetu ogrodu,który w pierwszej kolejności ów piach zwiąże: nawieźć ziemię ,posiać trawy/zwykłą boiskową i ozdobne/ wzdł€uż granicy działki /ogrodzenie jest?/posadzić zimozielony żywopłot.nie przepadam za tujami,ale rosną szybko i są zimozielone-to jako zapora od kurzu spoza gruntu.
            planujesz oczko wodne albo basen? masz studnię?to jest bardzo istotne w ogrodzzie .albo zakopany zbiornik na deszczówkę?
            zastanów się w jakim ogrodzie czułabyś się najlepiej?wyguglaj sobie style ogrodowe ,popatrz na zdjęcia i określ co Ci pasuje.
            ja obsesyjnie sadzę wszelkie cebulkowe wychodzą na wiosnę z trawnika pęki żonkili,hiacyntów ,tulipanów,etc.wtedy czuję pierwszy prawdziwy powiew wiosny- tak mam w miejskim ogrodzie.mam swój różany kącik z odmianami róż jako tło rosną lawendy -kilka odmian.
            żywopłot z zimozielonych cisów i bukszpanów-rosną powoli,ale dobrej ziemi szybciej-tak mam w ogrodzie na wsi.
            popatrz na odmiany drzew: i może zaszalej tu magnolia ,a tu różne klony-wybór jest imponujący na naszym rynku.albo tulipanowiec-co prawda na kwiaty czeka się dość długo,ale wartowink mama taki kąt gdzie rosną magnolie i kwitną na różne kolory,w tle za plecami rząd malin a z drugiej strony kilka róż .możesz posadzić orzechy włoskie i miec swoje albo laskowe-leszczyna jest bezobsługowa,a jak ją przytniesz po latach masz za free paliwo do kominka.rozważ morwy.pomyśl o pszczołach-cała zabawa ale mozesz mieć swój miód np.malinowy.mam też kąt z platanem i bzem a pod nogmi przy ławce ple lawendowe /lawenda biła i różne odmiany fioletu/.
            na 1 ha mozesz naprawdę sporo zrobić.
        • ichi51e Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:40
          Troll stawiam
          • fajny-zuzia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:06
            Co niby w moim temacie jest takiego nadzwyczajnego, że obstawiasz, że jestem trollem?
        • memphis90 Re: Radość z życia na wsi. 10.02.15, 10:59
          > albo przyjmuje się ukraińskie dzieci
          No ktoś musi tę działkę obrabiać! Kanadyjczycy też kiedyś na potęgę adoptowali sieroty właśnie w tym celu- Ania z Zielonego Wsgórza miała wyjątkowe szczęście, że jej nie zaprzęgli do pługa...
          • iwoniaw Re: Radość z życia na wsi. 10.02.15, 11:08
            CytatKanadyjczycy też kiedyś na potęgę adoptowali
            > sieroty właśnie w tym celu- Ania z Zielonego Wsgórza miała wyjątkowe szczęście,
            > że jej nie zaprzęgli do pługa...


            Toż przecież Cuthbertowie wcale nie chcieli adoptować Ani, tylko chłopca do pracy w gospodarstwie - ona przyjechała na Zielone Wzgórze przez pomyłkę i nawet była opcja, że ją oddadzą jakiejś kobiecie ze stadem dzieci do zaopiekowania, tyle że ta ostatnia szczęśliwie nie spodobała się Maryli na tyle, że Anię zostawiła u siebie...
            • memphis90 Re: Radość z życia na wsi. 10.02.15, 17:32
              Ale i tak mogli ją ostatecznie zaprząc do pługa... big_grin
    • e-kasia27 Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:24
      fajny-zuzia napisała:

      >
      > W książkach wszystko jest tak ładnie opisane. Przydomowy ogródek w którym rosną
      > dorodne warzywa i zioła, kawa na tarasie, najlepiej jeszcze jakaś agroturystyk
      > a przynosząca zyski i radość. Pani domu piękna, spełniona.Dom wysprzątany na bł
      > ysk,wielki piękny ogród, mleko od krowy i jajka kupione u sąsiada.


      Tak, to tylko wtedy, gdy masz kupę kasy i zatrudnisz sobie firmę, która zrobi co trzeba w ogrodzie i służbę do codziennego sprzątania.
      Jak nie masz to trzeba się oswoić z brudem na tarasie, albo zakasać rękawy i sprzątać, sprzątać, sprzątać,....

      Nie łam się najgorsze jeszcze przed Tobą - utrzymanie ogrodu w porządku, zwłaszcza warzywnego, to znacznie cięższa praca, niż sprzątanie tarasu - chyba, że to firma ogrodnicza będzie stale robić, albo sam mąż, skoro to jego marzenie mieszkać na wsi.
      Może chociaż on ma o tym jakieś pojęcie?
      Bo jeśli tak ja Ty widział wieś tylko na pięknym obrazku, to się nieźle wpakowaliście, no chyba że jesteście krezusami, za których wszystko zrobią inni.

      • chocolate_cake Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:37
        Nie wiem czego oczekiwałaś po życiu na wsi. Ja całe życie mieszkałam w dużym mieście, w dużej aglomeracji. Dobrze po 30, w sumie bliżej 40 kupiliśmy dom na wsi. Wieś ale kilka minut samochodem od tej aglomeracji. Mieszkam wśród takich samych mieszczuchów wink jak ja na małym osiedlu. Już ponad 7 lat więc ogród dawno zagospodarowany, rośliny duże. Jest pięknie smile. Lubimy tu spędzać czas ale nadal wyjeżdżamy gdzieś na urlop. Pracę i szkołę mamy w mieście, jeździmy 2 samochodami, dzieci czasami autobusem. Do przystanku jest mniej niż kilometr. Jesteśmy zadowoleni. Tylko że chyba nie mieliśmy jakiś oczekiwań sielskości no i mamy wokół kilkunastu sąsiadów ( domów, bo ludzi więcej). Jest także pole i las smile
        • fajny-zuzia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:09
          No wiesz, ja też mam kilka km do miasta, dokładnie 5km od drogi
          asfaltowej.Tyle, że to nie osiedle.
          • chocolate_cake Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:16
            Do asfaltu to ja mam 300 m smile. Ale nie o to chodzi. Nie wiem w sumie w czym widzisz problem i czego oczekiwałaś po życiu 5 km od miasta? Może problemu nie stanowi kurz i odległość tylko co innego? Nie wiem. Na pewno nie każdy się w tym odnajduje. Ja na przykład jednak wolę jechać do pracy niż pracować w domu. Może ewentualnie pół na pół. Każdy człowiek jest inny.
    • jagienka75 Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:36
      bo wielu się wydaje, że na wsi to tak sielsko i anielsko się zyje i jeszcze wszystko samo się robiwink
      mojemu mężowi się marzy domek i życie na wsi. po moim trupie.
      • mx3_sp Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:43
        temu kto był choć raz na wsi, dajmy na to w listopadzie lub marcu kiedy to ziemia zasilana jest nawozem, szybko się odwiduje.
        • chocolate_cake Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:48
          A to jednak nie mieszkam na wsi tylko pod miastem wink
          Takie zapachy pamiętam z wakacji na wsi 30 lat temu w innym rejonie
        • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:23
          Nie każdemu.
    • mag1982 Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:46
      Widzisz, a ja marzę, żeby przeprowadzić się na wieś. Mieszkam w mieście od kilkunastu lat i nawet to lubię, ale czegoś mi jednak brakuje. Niestety oboje z mężem musielibyśmy dojeżdżać do pracy ,problem z dowożeniem dzieci na zajęcia itp. W weekendy chętnie popracowałabym w ogródku, dzieci miałyby się gdzie bawić. Niestety dla nas to zbyt droga opcja.
      Z czasem się oswoisz, praca w ogródku jest naprawdę satysfakcjonująca jeśli ktoś to to lubi. Do pyłu na tarasie można się przyzwyczaić, do grabienia liści na jesieni i odśnieżania zimą również wink
      • chocolate_cake Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:53
        Kto co lubi wink
        Ja nie znoszę pracy w ogrodzie. Mąż kosi i nawozu trawę, dba o krzewy. Nie mamy jakiś bardzo wymagających roślin. Żadnych warzyw tylko maliny i truskawki, jakieś zioła itp. Odśnieża gmina o 5 rano. No podjazd odśnieża mąż smile
        • mag1982 Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:58
          Ja może dziwna jestem ale jak czasem jestem u teściów na wsi to sobie idę latem popielić albo jesienią pograbić liście.
          • chocolate_cake Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:03
            smile
          • agaja5b Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 23:03
            Ja mam podobnie jak jestem u rodziców to lubie taką brudna robote, fizyczny znój, zawsze sobie taką wynajdę, np pielenie ziemniaków, najlepiej po deszczu kiedy się ziemia do rąk lepi. Kiedys najbardziej lubiłam z ojcem do lasu jeździc działkę czyścić. Uwielbiam zapach ściętego drzewa jesienią lub wczesną wiosna kiedy jest jeszcze wilgotno i wszystko takie zbutwiałe, zapach swieżo zaoranej ziemi wiosną, zapach skoszonej trawy
            • mag1982 Re: Radość z życia na wsi. 10.02.15, 11:34
              Uwielbiam zapach ściętego drzewa jesienią lub wczesną wiosna kiedy jest jeszcze wilgotno i wszystko takie zbutwiałe, zapach swieżo zaoranej ziemi wiosną, zapach skoszonej trawy

              O to, to smile
    • fikus_na Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 10:59
      Wyprowadziłam się z centrum jednego z największych miast w Polsce. Warunki teraz mam jak u Ciebie mniej więcej. Ale dojazd drogą gruntową krótszy i jak bym chciała, to bym mogła mieć bramę bezpośrednio z asfaltu, rozważaliśmy to, ale wolimy jednak "swoją" gruntową.

      I u mnie jest ta obiecana idylla. Teraz jak na pocztówkach z gór. W wakacje wyjeżdżamy tylko zwiedzać, bo odpoczywamy u siebie. Mąż ma warzywniak i drzewa owocowe, ja ukwiecony latem taras, zielnik i mały kwiatowy ogródek pod oknami. Łąki, lasy i dzikie zwierzęta; grzyby, jagody i jeżyny, zdziczałe drzewa owocowe, oprócz naszych. Dla nas nie ma lepszej opcji. Ja pracuję z domu, mąż dojeżdża do miasta.

      • fajny-zuzia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:18
        Opcja z ogródkiem warzywnym bardzo mi się podoba.
        Tylko ja nie wiem, czy umiałabym go prowadzić.W domu wszystkie rośliny mi usychają,nawet zioła w doniczce.
        Może spróbuje, tylko ja nigdy nie miałam styczności z ogrodem i nawet nie wiem, czy będę umiała odróżnić roślinę od chwasta.
        • mx3_sp Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:20
          tutaj chyba szukaj remedium na bolączki. Strasznie mało zorientowana jesteś, tak ogólnie.
          • fajny-zuzia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:28
            No widzisz, ktoś musi być zagubiony w życiu i nieogarnięty, żeby ktoś taki jak ty, mógł odpowiadać, radzić i czuć się mądry.
            • mx3_sp Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:33
              nie o to chodzi. Nie odróżniasz chwasta od zioła, obce dzieci chcesz przygarniać, przeszkadza Ci kurz, alb luźne podejście, albo wyobraźnia ponad przeciętna.
        • fikus_na Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:57
          W domu to ja też susze wszystko, łącznie z kaktusami.
          Ale ogród lubię. Sami się uczyliśmy z książek i internetu.
          My też mamy ponad hektar, ale na większości terenu jest łąka, lasek... żeby dbać o całość tak jak o warzywnik, czy grządki z kwiatami, to byśmy musieli nic innego nie robić... Jak założyć łąkę, też można wyczytać w necie lub w czasopismach. Osobiście polecam.
          • fajny-zuzia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 12:25
            Może mogłabyś polecić jakieś książki,napisane prostym językiem?
            Takie idealne dla początkujących.
            • solejrolia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 12:45
              zaproś kogoś, kto pomoże ci zapanować nad tym wszystkim. bo sorry bardzo, ale jako osoba pracująca, i w dodatku jako mieszczuch nie dasz rady sama, choćby ze względu na brak sprzętu- to co ty będziesz robić przez miesiąc- dwa i ogromnym wysiłkiem fizycznym, to firma sprzętem zrobi ci w pół dnia. ! pół dnia !
              skoro tam nic nie masz poza chwastami i samosiejkami, to nalezy zaplanować podjazd i drogi komunikacyjne, a pozostały teren trzeba zaorać, nawieść świeżej ziemi, wyrównać teren, ustalić spadki i poziomy. i to tak naprawdę jest największy wydatek.
              a dopiero w dalszej kolejności zaplanować gdzie warzywnik, sadek,i gdzie posadzić duże rośliny. drzewa, które urosną szybko i dadzą ci cień,
              a następnie wokół tych drzew będziesz mogła stworzyć rabaty z krzewami, albo miejsce odpoczynku. i dopiero ten etap mogłabym zostawić laikowi- a niech sobie robi zgodnie z własnym gustemwink

              na 1hekterem trzeba umieć zapanować, nie należy kupować małych roślin, sadzić bez ładu i składu, to tu to tam, tylko sadzić grupami.
              Inaczej wydasz tysiące złotych a tego nie będzie widać.
              TZN. żebyś mnie dobrze zrozumiała- nie będą to stracone pieniądze, ale efekt wciąz będzie niezadowalający.
              i w końcu i tak wezwiesz wsparcie firmy specjalistycznej.
              tylko mądrze dobierz firmę, niech to nie bedzie Zdzisiek w polonezie w berecie z antenką, tylko ktoś, kto ma sprzęt (albo wie, skąd taki wziąć) i doświadczenie z dużym terenem. bo ktoś kto pracuje na małych ogródkach, i robi ogródeczki formalne przy segmentowcach może nie poradzić sobie z taką przestrzenią.
              POWODZENIA.
              • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:01
                Jasne, każde wiejskie obejście było kiedyś zaprojektowane przez profesjonalną firmę ogrodniczą, która planowała spadki i nawoziła świeżą ziemię całymi ciężarówkami smile Bez tego się nie da.
                • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:10
                  Kawałek ziemi najgorszej kategorii, na którym szesnaście lat temu uprawiano ziemniaki, a od tamtej pory nikt na nim nic nie posadził, nic nie posiał, nic nie skosił, nie podlewał. najwyżej krowy sąsiada czasem się pasły.

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/pe/cj/90ta/IkkLgMakwmjCasWx1B.jpg
                  • solejrolia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:15
                    ale chyba tego co na zdjęciu nie nazywasz ogrodem?
                    • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:28
                      Nie, ale w tym właśnie rzecz, że ogród o powierzchni hektara nie jest nikomu potrzebny, a las sobie sam wyrośnie.
                      • solejrolia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:44
                        priszczillo, nie wczytałaś się w potrzeby autorki wątku.

                        ona nie chce natury, bo to już ma.
                        lasu tez nie chce.

                        chce mieć sielski ogródek ozdobno -użytkowy, ma być ładnie, estetycznie, żeby się nie kurzyło, było sielsko i przyjaźnie. warzywa, cień, kwiaty. itp.

                        tego kosiarką bijakową dwa razy w roku nie załatwi się.
                        • priszczilla Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:52
                          Nie ma nic bardziej sielskiego niż niewielki wiejski ogród - podwórko porośnięte trawą, sadek, warzywniak. Zakładanie sztucznego ogrodu na hektarze ziemi, szczególnie na wsi i w wiejskim otoczeniu to jakaś pomyłka i przeciwieństwo sielskości.
                          • solejrolia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 14:11
                            nawet do niewielkiego ogrodu wiejskiego sielskiego trzeba wiedzieć COKOLWIEK. ty jesteś ze wsi, i wiesz z czym to się je. ja również. ale autorka tego wszystkiego nie wie, i nie wie od czego zacząć, frustruje ją kurz, błoto, i chwasty. chce, a nie zna się, nie wie czy będzie umiała rozróżnić chwast od rosliny. dlatego KTOŚ MUSI JEJ TO POKAZAĆ, NAKIEROWAĆ, POMÓC W UPORZĄDKOWANIU. bo osoba o wiedzy i umiejętnościach autorki wątku, i bez sprzętu, nie poradzi sobie, ani na 500metrach, ze nie wspomnę o 1 hektarze. urobi ręce, a z efektu zadowolona NIE BĘDZIE.
                            jesli uważasz inaczej, to sobie uważaj, nie będę cię przekonywać, bo mi się już nie chce, i z mojej strony to EOT.
                            --
                            Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
                • solejrolia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:13
                  da się. jak ktoś wychował się na wsi, to będzie wiedział od czego zacząć gospodarowanie na 1 hektarze.
                  jak ktoś zamieszkiwał w mieście, wprowadził się na otwartą przestrzeń tudzież plac pobudowlany- NIE PORADZI SOBIE. albo poradzi, tyle, ze efekt nie zadowoli go.

                  pomijam moje doswiadczenia zawodowe,
                  ale sama mieszkam na hektarze z kawałkiem, od 4lat zagospodarowuję swój teren, i wiem z czym się to wiąże.
                  • edelstein Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 19:14
                    Wychowywalam sie na wsi i nie mam zielonego pojecia o ogrodzie,gospodarowaniu na 1ha i tak dalej.Wsi nie znosze.Jak tylko moglam wybylam znow do miasta.
                    • gazeta_mi_placi Re: Radość z życia na wsi. 10.02.15, 07:50
                      Czyli jednak...
                      • edelstein Re: Radość z życia na wsi. 10.02.15, 08:40
                        Co jednak?urodzil am sie i mieszkalam w miescie,potem moi rodzice wprowadz ile sie na wies,po latach wrocilam do miasta.
            • fikus_na Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 17:08
              W aktualnych czasopismach są fajne rady i podane we właściwym czasie w roku, co ważne dla laika.

              A poza tym korzystam z takich książek:
              Mój piękny ogród kwiatowy, Ute Bauer
              Ogród w zgodzie z naturą, Marie-Luise Kreuter
              Ogród naturalnie i tradycyjnie z poradnika babuni, Binney Ruth

              Nie mamy jakiegoś profesjonalnego ogrodu. Ale przy domu jest moim zdaniem ładnie,a warzywa i zioła się przydaję w kuchni. Dla nas to wystarczające.

              Co do maszyn, to my się po prostu umawiamy z sąsiadem, żeby przeorał czy coś tam zrobił ciągnikiem, jak trzeba. Takie większe działania u nas zarządza mąż, który przesiaduje na forum ogrodniczym.
        • solejrolia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:06
          opcja z ogrodem warzywnym jest świetną opcją, na 1ha na pewno da się wkomponować w ogród warzywnik, możesz zacząć od malutkiego, choćby 3metry na 3metry, a potem najwyżej powiększyć,
          a niedaleko przy nim kompostownik,
          i miejsce na krzewy i dzrewka owocowe,
          i miejsce na odpoczynek,
          i miejsce na teren, gdzie rządzi natura - tego możesz mieć naprawdę sporo, w końcu to duża działka.
          tylko ktoś na poczatek musi pokazać ci drogę, i musisz zacząć od początku (podjazd, niwelacja terenu etc)
          i błagam nie kupuj małych roślin, błagam, nie zaczynaj od sadzenia KWIATÓW, na tej przestrzeni małe rośliny zginą, musisz zacząć od dużych roślin, od całych grup roślin, od tego co da szkielet ogrodu.

          inaczej napracujesz się a nigdy nie bedziesz zadowolona z efektów swojej pracy.
    • beataj1 Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:22
      Po pierwsze i chyba najważniejsze przygotuj się i pogódź z tym że to wszystko nie jest do osiągnięcia od razu. No chyba że zainwestujesz sterte kasy i wjedzie ci ekipa ekipa która wszystko zrobi, kupi gotowe wyrośnięte rośliny i zaprojektuje i zrealizuje wszystko co do najmniejszego źdźbła.
      W ogrodzie własnie to jest fajne że rozwija sie powoli, latami. A to tuje urosną a to róże się rozrosną a to jabłonka zacznie owocować to nagle wpadniesz na pomysł że chcesz grila, ognisko, hamak czy co tam jeszcze wpadnie do głowy.

      Te osoby które mają te piękne zadbane ogrody i tarasy jak z bajki też nie miały ich od razu. Powoli krok po kroku dodawały jakieś elementy aż osiągnęły rezultat który jej zadowala. I pewnie jeszcze będa coś zmieniać i poprawiać.
      To jest niekończąca się praca ale może być bardzo twórcza i kreatywna. I suma summarum nie jest jej bardzo dużo- tylko trzeba ją wykonywać w miarę regularnie/sezonowo.

      Poszukaj inspiracji. Wybierz to co trzeba zrobić jak najszybciej bo najbardziej Ci doskwiera. A z kolejnych etapów prac/zmian czerp radość. A za parę lat to na Twój ogród będa patrzeć z zazdrością.
      • chocolate_cake Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:45
        To prawda. Ogród nie powstanie w miesiąc. Za 3 lata na pewno będzie pięknie smile
    • premeda Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 11:23
      Bo mieszkanie na wsi, a na za....piu to jest różnica. Mieszkam na wsi, drogę asfaltową mam za ogrodzeniem, z drugiej strony las i rzekę do najbliższego miasta 4km, do Wrocka ze 40km. Nic mi się nie kurzy, bo na pustyni nie mieszkam. Jednak jestem zdania, że urlop jest od tego, żeby od własnego domu odpocząć.
      • una_mujer Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 12:33
        Nie pocieszę Cię, autorko wątku. Jest duża szansa, że nie będziesz się tym cieszyć.
        Jeżeli pozwoliłaś mężowi zadecydować samemu o Waszym wspólnym życiu, sama nigdy tego nie chciałaś i nie jesteś miłośniczką pracy w ogrodzie - to nie jestem przekonana, że nagle odnajdziesz się w tej sytuacji...
        Gdyby mój mąż wyskoczył z takim pomysłem, to by się dowiedział, że ze wsi wchodzi w grę wyłącznie Izabelin lub Laski (mieszkanki Warszawy wiedzą, o ile pieniędzy na to potrzeba smile) i to pod warunkiem zatrudnienia ogrodnika... Jakby nas było na to stać, to możemy się przeprowadzać smile
    • duveen Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:05
      Przede wszystkim musisz posadzić dużo drzew - z szybko rosnących brzoza , modrzew ( nie sadz wierzb) . Dadzą cień i owocne grzybobrania.
      Posadź owocówki , krzewy borówek, truskawki, maliny, porzeczki
      Zadasz taras jakąś markizą , wybuduj altankę z miejscem do grilowania.
      Wypielęgnuj trawnik , żeby móc stąpać po nim boso..
      Może jakieś oczko wodne?

      Na tarasie poustawiaj donice pełne kwiatów i ziół, drogę z czasem utwardźcie przynajmniej drobnym kamieniem, porób ścieżki wokół domu.

      W okna wstaw siatki - nie będziesz mieć nieproszonych gości w domu.

      Kurzu na wsi dużo - ale nie jest to kurz lepki od smogu tylko pył piasek ziemia.

      Spróbuj się po rozkoszować naturą, ogniskami, seksem.

      W przypadku gdy jesteś typowym mieszczuchem - wykreśl wszystko i wracaj do miasta.
      nie dasz rady , nie polubisz. Będziesz nieszczęśliwa.
    • wies-baden Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:05
      Wprawdzie nie mieszkam na wsi, ale mam dom z ogrodem; jako, że nie znasz się na uprawie roślin proponuję ci zatrudnienie firmy ogrodniczej, która założy ogród, koniecznie z zastosowaniem agrowłókniny ( odpada plewienie i odchwaszczanie). Oczywiście możesz sama zgłębiać rodzaje, potrzeby i wymagania roślin, ale ogród założony przez profesjonalistę lepiej rokuje, nie mówiąc o walorach estetycznych. Oczywiście, mówię o tej części przydomowej, a nie o 1 ha. W ramach oszczędności zakup rosliny od producentów szkółkarskich. Różnice cenowe kolosalne; od x ( cena producenta), poprzez 2x do 10 x. Korzystaj z kiermaszów, wystaw i targów ( wyprzedaże po ekspozycjach). Z czasem, jak zaczniesz rozróżniać rośliny, podziwiać i zauważać egzemplarze i okazy możesz to polubić, czego ci życzę. Acha, koniecznie system nawadniający z własną studnią, bo podlewanie może kosztować majątek.
    • pomidorpomidorowy Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:05
      obsadz caly teren bedzie sie mniej kurzylo...generalnie musisz miec potrzadna roslinnosc okrywowa bo bez tego syf...mikroklimat mozesz stworzyc...wykopcie sadzawke
      • fajny-zuzia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:15
        Oczko wodne już jest.
        • chocolate_cake Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 14:21
          Też polecam zatrudnienie kogoś na początek. Nam zaprojektowano ogród. Facet nam wszystko opisał jak pielęgnować, jaka ziemia itp, gdzie te rośliny kupić. Mąż pokupował książki i gazety na ten temat (kiedyś mieszkał w domu z ogrodem - w mieście) i teraz bez problemu radzimy sobie sami to znaczy mąż wink bo ja podziwiam smile
    • kochamruskieileniwe Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:11

      Przydomowy ogródek w którym rosną dorodne warzywa i zioła, kawa na tarasie, najlepiej jeszcze jakaś agroturystyka przynosząca zyski i radość. Pani domu piękna, spełniona.Dom wysprzątany na błysk,wielki piękny ogród, mleko od krowy i jajka kupione u sąsiada.

      1Ha?

      Taki ogród to minimum trzy godziny pracy dziennie plus podlewanie (chyba, ze zainstalujecie system nawadniający)
      Dodatkowo dom sprżatnięty na błysk.
      Dodatkowo oboje pracują.

      Nie ma opcji.Potrzeba zatrudnic pomoc... (ogrodnik, sprzataczka lub to i to)
      smile

      Mam ogród 850 m. Sporo w nim pracy...

    • gaskama Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:14
      A bierzesz pod uwagę, że nie jesteś stworzona do życia na wsi? Ja nie jestem. I na myśl o kopaniu w ogródku robi mi się słabo. Ja uwielbiam podróżować. Wyjeżdżamy na tyle, na ile pozwala na liczba dni urlopowych. A i tak chomikujemy jakieś godziny nadliczbowe, by je łączyć w przedłużone weekendy. Uwiązanie do domu, gdzieś na uboczu ... dla mnie jak horror. A może nie do końca byłaś świadoma tego, czego chcesz?
      • kamykwskarpecie Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:20
        Mieszkając w samodzielnym domu z ogrodem, nie ma się takiego parcia na jego opuszczanie, jak to jest często mieszkając w blokowej ciasnocie.

        Poza tym nie każdy lubi po tygodniu pracy zwłaszcza związanej z częstymi wyjazdami, spędzać weekend w podróży może ktoś woli się przespać na tarasie czy werandzie albo urządzić grilla przyjaciółmi
    • rosapulchra-0 Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 13:17
      Nawet nie wiesz, jak ci zazdroszczę. Ja bardzo chcę mieszkać na wsi. Tyle że nie mogę. Zaraz będzie tu moja niepełnosprawna teściowa, a ponieważ mieszkam na przeciwko szpitala, to nie ma szans na wyprowadzkę.
    • mag1_k Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 14:56
      Piszę bez przeczytania innych wypowiedzi, aby sie niczym nie sugerować,
      Moim zdaniem nie da się cieszyć na zawołanie, wg instrukcji, jaką Ci tutaj podamy.
      Po prostu każdy człowiek ma inną mentalność, wyobrażenie o szczęśliwym spełnionym życiu i tym idealnym miejscu do życia. Dla jednych jest to życie miejskie, dla innych wiejskie, jeszcze dla jednej grupy życie w małym miasteczku, upraszczając sprawę.
      Jeżeli tego klimatu wiejskiego nie czujesz i nie czerpiesz z niego radości, to nie wróżę nic dobrego. Podejrzewam, że szukając rozwiązań jak czerpać radość z nowego domu i otoczenia, będziesz wymyślała na siłę wiele argumentów dlaczego warto było zrobić ten krok z przeprowadzką. Ale temat będzie wracał jak bumerang, jeżeli radość nie jest spontaniczna i nie płynie z Ciebie.
      Widzisz, ja mam tak z miastem, w którym zyję od kilkunastu lat i się nie przyzwyczaiłam do dużego skupiska ludzi. Już wiem, że się nei przekonam na siłę do śródmieścia, i dlatego wyprowadzam się najszybciej jak to będzie możliwe. Niestety nie na taka wieś, w której zyjesz (to moje marzenie), ale do pobliskiego małego miasteczka, prawie wsi z cała infrastrukturą, ze względu na dzieci.
    • majenkir Re: 09.02.15, 15:19
      fajny-zuzia napisała:
      > W książkach wszystko jest tak ładnie opisane.


      Nie zawsze. Barbara (Noce I Dnie) tez nie byla zadowolona wink.

      Kury sobie kup na poczatek. Bedziesz miala radosc.
      • mozambique Re: 09.02.15, 15:25
        eeee tam - z Toliboskim to by samodzielnie stawy odwadniała z pieśnią na ustach
      • solejrolia Re: 09.02.15, 15:40
        no nie,kury dla osoby która nie zna się na zyciu na wsi? w tydzień, dwa będzie po kurach, bo zabraknie doświadczenia.
        my kilka miesięcy przygotowywaliśmy się do zakupu 10 niosek, a i tak nie wszystko przewidzieliśmy, było parę sytuacji, gdzie po prostu ręce załamałam.
        • majenkir Re: 09.02.15, 16:13
          Bez przesady, wszystkiego mozna sie dowiedziec z internetu.
          Ja sie na stare lata zakurzylam, a doswiadczenia mialam zero.
          Kurki sa slodkie, a ich obsluga nie jest zbyt skomplikowana wink.
          • solejrolia Re: 09.02.15, 19:55
            I nic cię nie zaskoczyło?

            my też mamy od niedawna hodowlę. koszt na początek całkiem spory. musieliśmy zacząć od wydzielenia terenu i od ogrodzenia, przeznaczyliśmy c.a. 500m2 wolnego wybiegu, jest tam też kompostownik więc kury na pryzmie szaleją wink i taki teren pół dziki, musieliśmy od zera wybudować i od razu ocieplić kurnik.
            zanim kupiliśmy, wszystko było przygotowane, no i naczytaliśmy się fora tematyczne, miliony postów i rozmów z doświadczonymi ludźmi a i tak nie udało sie wszystkiego przewidzieć i w pierwszym roku kilka sztuk straciliśmy sad a to choroba i kury wewnetrznie wykrwawiały się, leczenie żmudne, i nie we wszystkich przypadkach skutecznesad tylko w jednym tygodniu (!) lis nam 3 nioski zagryzł, a lis jeszcze i potem wracał, wczoraj też widziałam w śniegu ślady. a to z małego kurczaka zamiast nioski wyrósł kogut- duży i bardzo agresywny- wchodziłam do zagrody z amerykanami, na szczęście rosół był pierwsza klasa.
            i jeszcze kilka innych sytuacji.
            nie, no pracy jest mnóstwo. i wciąz się uczymy, np. przygotowanie i produkcja siana na wyściółkę do kurnika, no ale to w trakcie sezonu jak już kury były. a czyszczenie guano? umówiliśmy się na raz w tygodniu. nie wspomnę o tym, że wakacje poza domem są wykluczone i wyjazd więcej na jeden dzień-też. chyba, ze ma kto przyjść raniutko je wypuścić, a wieczorem zamknąć, że da karmę, albo posieka zielonkę, zbierze jajka, posprzata. albo teraz ( po jednej ze śnieżyc) musieliśmy na szybko dorobić zadaszenie, żeby miały miejsce na zewnątrz, chocby niewielkie, gdzie im się nie leje/nie sypie śnieg na łeb na szyję, bo pierdoły stały na deszczu. a do budki za chiny schować się nie chciały.
            oczywiście, ze kurki sa słodkie, a nasze zwierzęta są dodatkowo towarzyskie, więc jak idę na spacer z psem, to one drepczą za mną. dziubią karmę z ręki córki. mnie nie zalezy aż na takim oswojeniu. ale jak nie pojawię sie przez kilka godzin, to siedzą przy bramce i czekają wink

            ale u autorki wątku nie widzę tego wszystkiego sad
            • majenkir Re: 10.02.15, 13:09
              solejrolia napisała:
              > I nic cię nie zaskoczyło?


              Zaskoczylo mnie to, ze jest o WIELE wiecej roboty, niz wszyscy dookola mowili big_grin
              I ze to kosztowne hobby. Serio nie wiem, jakim cudem mozna traktowac to jako dochodowe przedsiewziecie. Moj maz sie smieje, ze mamy najdrozsze jajka na calym swiecie wink.

              My chyba mamy szczescie z naszymi kurami. Zadnej nie stracilismy z powodu chorob/drapieznikow. Nasz kogut jest cudowny! (Ameraucany tez mamy smile)
              • solejrolia Re: 10.02.15, 15:10
                smile a jednak!
                tak, to kosztowne hobby, to znaczy, przygotowaliśmy się teoretycznie więc tak przypuszczałam, ale nie sądziłam, że aż tak kosztowne. no dobra, w przyszłym roku będzie taniej, bo całą "infrastrukturę" prawie że już mamy, ale utrzymanie ich w dobrostanie nadal kosztuje. pasza paszą, ale właśnie nagotowałam gar warzyw, żeby biedactwa dostały witaminki, my takich dobroci nie zjadamywink
                a propo zaskoczenia.
                godzinę temu okazało się, że mamy 3 koguty orpington. jeden- to przypuszczaliśmy, ze to młody kogutek, ale własnie dwa zaczęły chrypieć (pierwsze próby piania). a z tej rasy mieliśmy zakupione tylko 3, i wszystkie 3 sztuki okazały się być rodzaju męskiegobig_grin

                u nas rasy ameraucana nie ma, są za to araucany, popularne sa też kochiny, maransy.
                no i karmazyny tj. red barred, no i tych mamy 7szt.
      • martishia7 Re: 01.10.15, 16:09
        Jeżeli to jest rada jak z rabinem i kozą - to się zgadzam.
    • potworski Nie wiem czy zdążysz= 09.02.15, 15:24
      =bo i tak niebawem będzie wojna.
    • dz_iedzic11 Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 15:25
      Do drogi asfaltowej ponad 2 km? Żartujesz?
      Dobre jako baza na jakieś weekendy i to latem.
    • koronka2012 Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 18:43
      Chałupa in the middle of nowhere, ogród do oporządzenia, odcięcie od rozrywek, świata, brak znajomych pod ręką, dojazdy, długie, przeraźliwa samotność, puste zimowe wieczory - wszystko to sprawia, na samą myśl o takim życiu mam depresję i myśli samobójcze.

      Trudno żebyś się delektowała na siłę. Albo to lubisz, albo nie. Nie wmówisz sobie, że coś jest fajne, jak niczego takiego nie czujesz. Dla mnie np. stwierdzenie, ze "na wakacje nie trzeba jechać" bo dom i ogród jest powodem dla którego nigdy nie chciałam miec działki. Nawet w najfajniejszym miejscu byłoby to dla mnie jak poruszanie się po otoczonym murem spacerniaku. Obróbka domu z ogrodem to harówa a nie przyjemność. Uśmiechniętą i wypoczętą panią domu można być jak się ma gosposię do dyspozycjitongue_out
      • stara-a-naiwna Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 19:37
        nie no.... bez przesady.
        jak się nie ma 'gospodarstwa" tylko ogródek z trawą i iglakami to cały wysiłek to skoszenie trawnika -1-2h w tygodniu albo na 2 tygodnie (w zależności od pogody i przyrostu trawy)

        w domu ja odkurzam często - mam 2 koty i psa i wszędzie pełno kłaków (plus ten "wsiowy kurz") - czas 15-30 minut co 3 dni (około)
        owszem sprzątanie dokładne trwa dłużej - bo większy metraż domu ale nie robię tego za często (od potrzeby albo jak już nie mogę patrzeć bo syf)
        pozostałe sprzątanie - po obiedzie, zrobienie prania, pościelenie łóżka trwa tyle samo co w kawalerce.


        > Obróbka domu z ogrodem to harówa a nie przyjemność. Uśmiechniętą i wypoczętą panią domu można być
        > jak się ma gosposię do dyspozycjitongue_out
    • edelstein Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 19:20
      Nie zmienila sie,jak nie znosilam wsi tak nadal nie znosze.3,4dni to maksimum,ktore wytrzymam na zadupiu.Dom jedynie w miescie z malym ogrodem najlepiej obsianym trawnikiem i paroma tujami,zadnych rabat.
    • stara-a-naiwna Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 19:29
      jestem miastowa - chociaż wychowywałam się w domu jednorodzinnym (1000m od tabliczki z granicami miasta)
      teraz mieszkam na wsi - działkę mam podobnej wielkości 1100m.

      I wniosek jest taki - albo ktoś lui grzebać w ziemi albo nie lubi (ja nie lubię - lubię mieć ładnie i porobione)
      mam kilka drzewek owocowych (jabłka, czereśnie, śliwkę i gruszkę - jabłek mam dużo, czereśnie co roku obżerają szpaki, śliwka i gruszka albo nie owocuje albo parchacieje)
      A i mamy winogrono - super sprawa, bo odsłania nas do sąsiadów (a owoce smaczne)

      ze swojej strony mogę doradzić: albo lubisz i czesz mieć ogródek warzywny (zastanów się czy będziesz mieć na to chęci i czas) albo wszędzie sadzisz trawę, iglaki i może jak u mnie kilka drzewek owocowych mało obsługowe są - przyciąć raz w roku je trzeba, pobiałkować na wiosnę, zebrać owoce.

      Z iglakami się nic nie robi.

      aaa... jak pisałam na na ogrodzie kombinuje, jak u siebie mieć; zrobić, żeby jak najmniej robić i żeby było ładnie / fajnie. Moim odkryciem sa trawy ozdobne - raz do roku na wiosnę się je przycina i poza tym sa bezobsługowe (nie mają większych wymagań co do rośnięcia)
      jeśli się na coś zdecydujesz pytaj czy nie sa agresywne wink bo będą Ci wychodzić w rożnych częściach ogrodu.

      A co do ogrodu - pooglądaj jakie ogrody Ci sie podobają, co bys tam faktycznie chciała mieć uprawiać coś czy tylko "trawę" - kwiaty, krzewy itd)
      I wczesną wiosną do roboty. Na jesień dużo lepiej sie wszystko przyjmuje, więc się zastanowicie ile zrobić teraz a ile dokończyć w październiku czy listopadzie szkoda wywalać kasy na sadzonki które szlak trafi).

      Na pewno pomyśl o jakimś zacienieniu. I kącie gdzie będziesz miała ochotę posiedzieć (hamak, stolik, krzesełka, huśtawka)


      No i wieś ma to do siebie, ze się kurzy.


      • elf1977 Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 19:48
        Wieś to wieś. Zawsze mnie śmieszą wyobrażenia o wsi ludzi, którzy niewiele z nią mieli wspólnego. Wieś to kurz, praca,duża odległość od wszystkiego i specyficzna mentalność. Mogłabym mieszkać w małym mieście (byle nie w okolicy Przemyśla), ale nie na wsi.
      • solejrolia Re: Radość z życia na wsi. 09.02.15, 19:48
        stara a naiwna- 1100metrów a 1 hektar, to różnica.
        smile
        • stara-a-naiwna Re: Radość z życia na wsi. 10.02.15, 10:25
          fakt!
          poniosło mnie!

          tym bardziej na miejscu autorki wątku posadziła bym sobie prywatny las.
          koło domu miejsce do siedzenia, trawa a kawałek dalej szum drzew - cień i żadna patelnia
Pełna wersja