fajny-zuzia
09.02.15, 09:55
Na wsi mieszkam od ponad roku. Do najbliższych sąsiadów mamy kilkaset metrów, do drogi asfaltowej 2 km.Wioska jest mała. Wychowałam się w mieście i nigdy nie mieszkałam poza nim.
Decyzje o kupnie domu w tym miejscu podjął mój mąż. Na początku nie chciałam, ale w końcu się zgodziłam. Miejsce jest faktycznie piękne. Mamy wielki, jeszcze nie zagospodarowany ogród.Kiedy byliśmy w trakcie załatwiania spraw związanych z kupnem domu, myślałam że jak tutaj będziemy , to nawet na wakacje nie trzeba jechać, bo przecież tu jest tak cudownie. Niestety życie weryfikuje. W lecie słońce grzeje jak na pustyni, samochód cały brudny bo się niesamowicie kurzy lub nie można wyjechać bo błoto lub śnieg. Na tarasie wszystko non stop usyfione bo osiada się pył, i wiele, wiele innych.
Chciałabym inaczej. Nie, nie chce znów przeprowadzać się do miasta, to nie wchodzi w grę. Chciałabym nauczyć się czerpać z tego radość. Delektować się tym.Tylko nie wiem jak to zrobić.
W książkach wszystko jest tak ładnie opisane. Przydomowy ogródek w którym rosną dorodne warzywa i zioła, kawa na tarasie, najlepiej jeszcze jakaś agroturystyka przynosząca zyski i radość. Pani domu piękna, spełniona.Dom wysprzątany na błysk,wielki piękny ogród, mleko od krowy i jajka kupione u sąsiada.
Powiedzcie mi czy wy też miałyście podobnie i czy z czasem sytuacja się zmieniła. Jak cieszyć się tym co się ma i jak wykorzystać to w fajny sposób?