Dodaj do ulubionych

szkoła prywatna- tak czy nie?

01.03.15, 22:35
Syn kończy 3. klasę, dosyć lubi swoją szkołę, nie ma w klasie żadnego najlepszego kolegi za to jednego dręczyciela, zagonić go do nauki w domu to orka na ugorze-ma duże problemy z koncentracją i mniej nasilone inne cechy ADHD, ryzyko dysleksji, oceny przeważnie 4-5, inteligencja w testach poradni powyżej przeciętnej. Obecna szkoła jest integracyjna (on jest w zwykłej klasie), aktualnie chodzi tylko na zajęcia ortograficzne, są logopedzi, psycholodzy, pedagodzy- choć wielkiej pomocy póki co nie ma, w przyszłym roku ma mieć biofeedback.

Przeprowadzamy się i zastanawiamy kwestią szkoły:
1. Obecna- 3,5 km, w przyszłym roku będziemy wozić córkę do przedszkola obok, powrót i lekcje od 11 sam autobusem.
2. Rejonowa – 3 zmianowa, nie ciesząca się najlepszą opinią, problemy lokalowe, ok. 800 m – przejście przez dużą ulicę bez świateł i dalej wzdłuż drugiej ulicy.
3. Podstawówka po drodze do mojej pracy- również przeładowana, nie wiadomo czy w ogóle by go przyjęli, 2,5 km od domu, dojazd z przesiadką, lepsza opinia niż tej z pkt. 2.
4. Renomowana społeczna, bardzo wysoki poziom – nie wiem jak miejscami, lokalizacja jak pkt. 3.
5. Mała prywatna najbliżej domu- po tej samej stronie ruchliwej ulicy, podobno jest autobus zbierający dzieci rano, mógłby jeździć rowerem, bo to też nie tak blisko 2 km ale tylko jedną niezbyt ruchliwą uliczką, tam jestem umówiona na rozmowę po weekendzie.

Tak naprawdę biorę pod uwagę 1 i 5, zastanawiam się nad tą prywatną, bo może mniej dzieci i mała szkoła to więcej czasu na poszczególne dzieciaki. Z drugiej strony nie ma takich-przynajmniej teoretycznych możliwości – jak integracyjna podstawówka. No i kwestia gimnazjum- albo powrót do obecnej podstawówki (to zespół szkół) albo społeczne z pkt. 4 gdyby syn nabrał wielkich ambicji i ochoty do nauki, to jeszcze chwilę czasu, może zupełnie coś innego. Plus kwestia bezpieczeństwa drogowego- w przypadkach 1-4 przy samodzielnym powrocie ze szkoły musi przejść przez dość paskudną ulicę, pasy są, świateł nie ma i na pewno nie będzie. Teraz syn do szkoły ma ok. 300 m z jednym przejściem przez ulicę zamykaną szlabanem, więc bardzo bezpiecznie.
Córkę- za rok, posyłałabym chyba do 3 lub 5, może do szkoły Montessori, też w okolicy, jeszcze nie wiem.
Obserwuj wątek
      • annakate Re: aha 01.03.15, 22:56
        Mała szkoła to nie zawsze jest atut. Córka chodziłą do prywatnego gimnazjum połączonego z liceum, obie szkoły razem to było kilkadziesiąt osób, klasy od 2-3 (sic!) dzieciaków do kilkunastu. Żadnego życia szkolnego, wspólnych inicjatyw - lekcje i do domu; wiele zajęć reklamowanych w okresie rekrutacji w ogóle się nie odbywało - za mało chętnych. Nieduże zespoły to też ryzyko, że jeśli jedno dziecko nie "podpasuje" reszcie, to bardzo łatwo je wyeliminować z grupy, odsunąc na bok - i nie będzie miało alternatywy, nie dołaczy do innej paczki, bo jej nie będzie. Z racji tego, że szkoła nieduża, nauczyciele najczęściej byli "na godziny" i równolegle pracowali w innych szkołach - wcale nie mieli więcej czasu dla uczniów, bo byli wiecznie "w biegu".
          • jana111 Re: aha 01.03.15, 23:28
            No tak, o tym nie myślałam.
            Ze społeczną problemy są 2 a nawet 3
            - jak pisałam to jedna z najlepszych szkół, nie wiem czy przyjęliby dziecko w 4. klasie, na pewno z językiem do nadgonienia
            - a szkoła z wysokim poziomem pewnie ma też wysokie wymagania co do uczniów (rekrutacja prowadzona jest rok wcześniej, o ile wiem mają jakieś testy na wejście) i dziecko może z potencjałem ale wymagające dużo pracy żeby go do nauki zachęcić (bo póki co ma w nosie, nie zależy mu, oceny dobre bo i materiał prosty) może nie być mile widziane
            - w/w dojazd z przesiadką


    • siebiatynska_m Re: szkoła prywatna- tak czy nie? 02.03.15, 07:26
      Syn znajomych tez ma ADHD. Przedszkola przerobu ze 4 (wszędzie były głupie panie...), szkole teraz ma druga. Po przejściach z przedszkole turni rodzice zapisali do sp prywatnej,by się głupi i niesprawiedliwie nauczyciele nie czepiali,ze chlopaczysko agresywne...no wiec w prywatnej szkole po 3 m-cach dyrekcja wraz z rodzicami in. dzieci zażądali wydalenie Bachórz ze szk:bil,gryzl,brak koncentracji i przeszkadzanie na lekcjach. Rodzicom wstyd się zrobiło,wiec wreszcie ruszyli tylko i zaczęli współpracować z psychologiem. Bo wczesniej tłumaczyli,ze nauczyciele nie sprawiedliwi,ze dziecko po prostu żywe... Tak wiec prywatne szk. Maja plusy-mozna wymusić na rodzicach prace nad dzieckiem.
    • lily-evans01 Re: szkoła prywatna- tak czy nie? 02.03.15, 11:20
      Większość szkół prywatnych wybiera sobie obecnie dzieci bez problemów w nauce.
      Córka jest w trzeciej szkole z kolei, do dwóch poprzednich miałam najróżniejsze uwagi co do spraw wychowawczych, ale jedno musiałam przyznać, że w kwestii nauki dużo wymagano, dużo robiono na lekcjach - a jak przychodziło do sprawdzianów, to każda jedna klasa pisała je zazwyczaj w granicach 90-100% (niby wiadomo, że to klasy początkowe, ale np. znajoma opowiada mi, jak w klasie jej córki w rejonie dzieci piszą testy: z połowa ma np. 10-15 punktów na 50 ...). Zastanawiam się, czy nie jest tak, że dziecko z różnymi "dys" będzie się trochę męczyć w szkole, która ma duże, czasami zawyżone (powiedzmy szczerze) wymagania.
      Moja córka miała zaburzenia SI, dość niefortunnie złożyło się też, że poszła do szkoły jako 6-latka - a wychowawczyni wymagała od niej takiego samego opanowania wszystkich umiejętności, jak od 7-latków, mimo że przy różnicy roku czy półtora inna będzie np. motoryka mała, płynność czytania itp. Nie patrzyła na jej postępy (a były, idealnie w normie rozwojowej dla jej wieku), tylko cały czas robiła mi wymówki, że ona by chciała z klasą robić ćwiczenia ponad program, a najmłodsze dzieci jej przeszkadzają w tym, bo się ciągną w ogonie. Takie bywają właśnie uroki szkół prywatnych nastawionych na wyniki, bo "przecież państwo za to płacicie jako rodzice".
      Co do dręczyciela, taki może trafić się wszędzie, dzieci nie stają się kulturalnymi aniołkami tylko dlatego, że ich rodzice mogą zapłacić za szkołę.
      A nie lepiej byłoby np. przenieść syna w obrębie tej samej szkoły do klasy integracyjnej? Nie rezygnowałabym ze wsparcia logopedy, psychologa itp. na rzecz nieznanej szkoły.
      • jana111 Re: szkoła prywatna- tak czy nie? 04.03.15, 01:02
        Klasy raczej nie chciałby zmieniać, kolega- to taki wodzirej klasowy, imponuje mu, dziś się kumplują a jutro coś mu nie spasuje i nastawi kolegów (z paczki, chyba jeszcze z czasów przedszkolnych) przeciwko synowi. Więc nie tak, że jest bezustanny konflikt, jednak na tyle często, że mnie to niepokoi.
        Takie właśnie mam przypuszczenia (być może błędne) odnośnie szkół prywatnych- że idą na łatwiznę, chętnie przyjmują zdolne, grzeczne dzieci a trudniejszymi przypadkami nie chcą się zajmować. Co oczywiście ma swoje uzasadnienie ekonomiczne, nie dziwi mnie to.
        Nie wiem więc czy ma sens pchanie dziecka - dość może zdolnego, ale bez szczególnych ambicji naukowych, za to z problemami- do szkoły gdzie będzie musiał nadganiać braki a siedzenie z nim w domu i zaganianie do nauki czarno widzę. I nie spodziewam się, że szkoła to załatwi. Raczej nie widzę swojego dziecka w wyścigu szczurów, jak już się za coś weźmie, to radzi sobie nieźle, ma zdolności matematyczne i kulinarne, ma swoje zainteresowania, nie musi zostać lekarzem czy prawnikiem.
        • bei Re: szkoła prywatna- tak czy nie? 04.03.15, 09:45
          Do szkoły, do ktorej chodzil syn zapisywano bez weryfikacji zdolności ( trudno takei orzec gdy zapisujemy kilkumiesięczne niemowlęsmile
          Do tej pory ( syn już studiuje) przetrwaly przyjaźnie z tej szkoły, więc integracja byla na wysokim poziomie.
          Podobnie jak angielski.
          Mozesz trafić na świetna szkolę państwową jak i na marną szkołę spoleczną jak i odwrotnie. Regul nie ma. Pytaj rodzicow, ktorych dzieci uczęszczają do szkoly, pytaj samych dzieci, musisz tez rozmawiać z kadrą.
          Zazwyczaj juz po rozmowie z szefem placowki mozesz miec wyobrazenie o kadrze, którą skupil.
          • lily-evans01 Re: szkoła prywatna- tak czy nie? 04.03.15, 10:34
            Hej, ale piszesz o dość odległych czasach, Twój syn SKOŃCZYŁ podstawówkę jakieś co najmniej 7-8 lat temu. Wybacz, ale 14, 15 czy 16 lat temu rekrutacja do szkół prywatnych wyglądała trochę inaczej.
            Teraz robi się testy umiejętności, obserwuje zabawę dziecka w grupie, dziecko rozmawia z pedagogiem szkolnym itp. - tak jest przynajmniej w szkołach, które znam. Presja na wyniki jest jakoś tam odczuwalna, mniej lub więcej - ale i nie dziwię się, szkoła chce pochwalić się przed przyszłymi klientami, że ma osiągnięcia (bo np. wynik testu 6-klasisty na poziomie 38 punktów, podczas gdy najlepsza SP publiczna osiągnęła 30 punktów, już nie mówiąc o średniej miasta czy województwa, to jednak jest jakiś konkretny argument).
        • mary_lu Re: szkoła prywatna- tak czy nie? 04.03.15, 10:14
          Moje dziecko chodzi do świetnej szkoły prywatnej, posiadającej własną poradnię pedagogiczno - psychologiczną. Nikt tam co prawda o dzieci z problemami się nie stara, ale jak jakiś problem się pojawia, to jest fachowo rozwiązywany.

          Rozmawiaj o konkretnej szkole, a nie o szkołach danego typu w ogóle. Moje dziecko np. chodzi do szkoły międzynarodowej, z wykładowym angielskim, o czesnym za takie placówki czytałam już straszne rzeczy, a u nas jest naprawdę bardzo niewygórowane. Nie ma w tej szkole lansu, nie ma dyktowania chorych warunków kadrze "bo płacę", nie ma przymykania oczu na niewłaściwe zachowania dzieci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka