System rooming-in - za czy przeciw

    • makahopsa Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 00:46
      nie czytałam co dziewczyny odpowiadały. rodziłam w małym mieście,w Polsce. dziecko mi zabrali na 5 minut od chwil porodu (jakieś ważenie, mycie), później oddali, na noc chcieli zabrać, ale nie pozwoliłam.na drugi dzień wyszłam z dzieckiem do domu. 26 godzin od porodu.
    • memphis90 Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 08:16
      Jestem za systemem rooming-in. Ale sale powinny być maksymalnie 2-osobowe, przystosowane do obecności drugiego opiekuna (ojca, matki, siostry, douli). Dla mnie nie jest naturalne kiszenie dzieci na wieloosobowej sali i dowożenie tylko na karmienia. Plus większe ryzyko infekcji i zakażeń, kiedy kilkanaście noworodków leży łóżeczko koło łóżeczka.
    • eve-lynn Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 08:48
      Dla mnie to jedyna opcja - nie oddałam dziecka nawet na minutę i nie wyobrażam sobie tego ale... rodziłam w Norwegii i gdy okazało sie musze byc czyszczona pod narkoza i cewnikowana to dostaliśmy pokój rodzinny i mąż został zeby sie zajmować dzieckiem. Co i tak nie zmienia faktu, ze położne były na wezwanie bez problemu.
    • jdylag75 Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 11:01
      Miałam 2 cc w jednym z krakowskich szpitali oczywiście był system rooming-in ale dopiero od momentu kiedy kobieta dawała rade opiekować się dzieckiem, do tego czasu dzieci spały u pielęgniarek. Za drugim razem jedna z położnych odmówiła mi wyjęcia cewnika (bardzo kulturalnie) żebym sobie jeszcze spokojnie pospała i odpoczęła, później jak już przywieziono do mnie dzieci miałam możliwość przekazania ich pod opiekę w zasadzie kiedy chciałam.
      Nie wiem czy mnie się tak szczęśliwie trafiło czy to byłam reguła.
      • bufo.bufo Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 11:13
        Ujastek?
        • jdylag75 Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 11:34
          Tak.
          • bufo.bufo Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 12:20
            Rozważam przy ewentualnym następnym dziecku smile
            • jdylag75 Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 13:13
              Polecam, ja szukałam szpitala w którym nie będą zwlekać z cc, w istocie na Ujastku nie zwlekali. Generalnie czułam się tam bezpiecznie i zaopiekowana, trafił się jeden burak- lekarz i jedna niekompetentna położna.
              W ciążach leżałam w kilku szpitalach i przy okazji rozeznawałam sprawę, więc wybór był oparty na w miarę realnych przesłankach.
              • bufo.bufo Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 13:26
                Ja miałam planowane CC, a w przypadku drugiego ewentualnego dziecka będę miała możliwość zdecydować o rodzaju rozwiązania. Właśnie podczas pobytu na Kopernika dużo dobrego słyszałam o Ujastku. Jeśli się zdecyduję na 2 dziecko to będę rozważać Ujastek.
              • antychreza Re: System rooming-in - za czy przeciw 05.05.15, 01:08
                Też poniewierałam się w ciąży po różnych poradniach i szpitalach. Z tego powodu zrezygnowałam z Ujastka. Obserwacje znajomych są takie, że tam leci cesarkowy taśmociąg.
                • bufo.bufo Re: System rooming-in - za czy przeciw 05.05.15, 10:21
                  Co masz na myśli?
                • jdylag75 Re: System rooming-in - za czy przeciw 05.05.15, 13:58
                  Właśnie to było dla mnie istotne, wybrałam ten szpital bo widziałam że zrobią mi tam cc, szczególnie za drugim razem, bez dyskusji.
                  Fajnie, że jest z czego wybierać.
    • tully.makker Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 11:24
      Najstarszego urodziłam, gdy system rooming-in dopiero raczkowal i w moim szpitalu go nie było. Młodszych już za czasów cywilizowanych, choć przy średnim nie było jeszcze dwugodzinnego kontaktu skóra do skory, który jest standardem teraz i którego doświadczyłam przy najmłodszym. Oczywiście, zajmowanie się dzieckiem bezpośrednio po porodzie to ciężka orka, ale dla mnie dużo większa trauma był ograniczony kontakt z dzieckiem, gdy był ono zabierane przez położne zaraz po karmieniu. Generalnie jestem za roomning in, i szczerze mówiąc nie mogę się nadziwić sytuacji, w której matka nie chce być z dzieckiem w pierwszych godzinach jego zżycia.
      • bufo.bufo Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 12:21
        Tully, pisałam wyraźnie, nie NIE CHCE, tylko NIE MOŻE - to zasadnicza różnica.
    • zabka141 Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 12:03
      Rodzilam w Niemczech. Cesarka. Tak, faktycznie dziecko od razu ze mna. Przy czym maz zamieszkal z nami w pokoju po jednym dniu - bez niego byloby mi bardzo ciezko, bo bylam wykonczona cesarka i usypialam jak kamien. Ale w kazdym momencie moglam dzwonic po polozne. One szybciutko przychodzily i nawet proponowaly ze na kilka godzin wezme corke pod tzw. lampe, a my bedziemy mogli troche pospac. Wiec generalnie bylam bardzo zadowolona.
    • barbara.borowiec Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 13:30
      Rooming in - jestem za, pod warunkiem, że człowiek czuje się dobrze i nie jest w tym szpitalu sam. Mąż był z nami przez cały czas, miał swoją piżamę i spal na łóżku obok. Wspólnie zajmowaliśmy się Młodym, chociaż zaproponowano nam, że możemy w nocy oddać dziecko po opiekę i porządnie się wyspać. My woleliśmy sami zająć się dzieckiem i właściwie przez 2 dni Młody nie opuścił nas ani na chwilę (wszystkie badania były w naszej obecności). To było nasze drugie dziecko, więc nie korzystaliśmy z porad laktacyjnych/pielęgnacyjnych, ale była taka możliwość i położne były na miejscu, gotowe do pomocy. Mąż również dostawał śniadania/obiady/kolacje ( pobyt męża był za dodatkową opłatą). Z tym, że ja po porodzie czułam się naprawdę bardzo dobrze, poszłam pod prysznic, potem kolacja, cisza, spokój, relaks. Lekarze i pielęgniarki pukali, zanim weszli do pokoju, zachowywali się po cichu, maluszek nie był budzony bez potrzeby. Czuliśmy się właściwie jak w dobrym hotelu i te dwa dni wspominam naprawdę miło...
    • antyideal Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 13:53
      Do porodu (rowniez klinika) mialam wynajeta połozną, wlasny pokoj i pielegniarkę do opieki po porodzie, nad dzieckiem glownie. I nie zaluje, nie wyobrazam sobie rodzenia w takich warunkach, jakie czasem opisywane sa w necie, chociaz oczywiscie bywa roznie.
      Nie wiem jak poradzilabym sobie bez pielegniarki, bylam dętką bez sił po porodzie przez dwa dni. Dlatego tez przedluzylam umowe z pielegniarką o kolejny dzien.
      Na trzeci, juz bez oplaconej opieki, bylam olewana przez obsługe, nikt nie raczyl mi nic doradzic, gdy zaczal sie problem z nawałem pokarmowym, skutkiem czego musialam zostac w szpitalu dluzej a pomoc uzyskałam dopiero od połoznej, ktora mialam wynajeta do porodu. Pozostale panie przychodzily pokiwac nade mna z troska głową, przyniesc tabletki i tyle.
      Przez te dwa pierwsze dni przynoszono mi dziecko na karmienie i zabierano i bylo mi to na reke, więz nie ucierpiała.
      Jak dowiedzialam sie na sasiednim watku nie zawsze po porodzie kobieta jest wrakiem, w takim przypadku system rooming-in zapewne sie sprawdza, mnie koniecznosc opieki w moim owczesnym stanie pewnie by dobiła.
      • leann32 Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 14:21
        Przy pierwszym dziecku nie spałam prawie trzy doby albo spałam po godzinę, max dwie przez całą noc bo wywoływano poród i były nieprawidłowości w KTG więc kontrolnie brali mnie na porodówkę i robili zapisy. . Jak się zaczął poród to było 12 godzin skurczy a potem cesarka. Byłam po operacji, wykończona, bez snu, bez środków przeciwbólowych bo jak się okazało nie dali mi bo przecież nie prosiłam. Miałam cewnik i dreny.
        Syna miałam okazję przytulić i pół godziny potem zasnęłam i wybuch atomu by mnie nie obudził.
        Ktoś musiałby upasc na głowę aby mi dać dziecko pod opiekę w takim stanie. Nie byłam w stanie chwycić szklanki wody ani się przesunąć na poduszcze a co dopiero karmić czy opiekowć się dzieckiem.

        Co więcej mimo że scenariusz przy drugiej cc był podobny - 6 h po operacji wstałam a dziecko miałam przy sobie od porodu non stop, również na noc. sama go sobie wykąpałam 10 godzin po cięciu. Do domu wyszłam na własne życzenie pod koniec drugiego dnia.

        Dlatego uważam że niezależnie od rodzaju porodu - matka sama wie czy ten system się sprawdzi czy nie.I powinna mieć wybór. Ona najlepiej wie jak się cuje i zy zajmowanie się dzieckiem jest potrzebne i bezpieczne w danej chwili. Każdy poród jest inny,
    • aneta-skarpeta Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 14:29
      przy obu porodach cc podobnie. ostatni

      cc o 20
      o 22 mnie wybudzili, na pooperacyjnej przyniesli dziecko, poprosilam zeby zostawili- zostawili na jakis czas, potem przyniesli na kangurowanie wink ok 1 czy 2 w nocy i poprosilam zeby go zostawili i tak przelezelismy do 5... potem zabrali, ja wstalam, ogarnelam sie

      gotowa do przejscia na zwykla sale na obchodzie lekarze powiedzieli ze mam jeszcze dobe tu lezec

      zalamka, na co polozne powiedzialy, ze spokojnie zaraz cos wymysla
      i przed poludniem bylam na zwyklej

      wtedy juz dziecko bylo dzien i noc ze mna

      ciezko bylo pierwszego dnia ze wstawaniem, ale mialam wszystko pod ręką wiec dałam radę- do tego był mąż w razie co

      jako przeciwbolowo wzielam 2 razy jakies czopki, nawet nie wiem jakie

      po 4 dniach, w domu normalnie żyłam- oczywiscie wolniej wstawałam, nie nosilam ciezarów, ale funkcjonowalam normalnie

      z obserwacji sporo dzieci jednak na noworodkach lezalo wiec chyba to nie byl problem- dziewczyna, ktora miala cc wczesniej dziecka przy sobie nie miala bo nie miala sily
      • barefoot_duck Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 20:28
        No generalnie rooming-in jest fajny, jak jest fajnie i się dobrze czujesz. Ja "rodziłam" w Warszawie na Madalińskiego. I ten rooming-in był tam i niefajny i super jednocześnie. Miała być planowa cesarka, szpital wybrany ze względu na możliwość obecności ojca przy cc i wykupienia prywatnie dwójki dla siebie i męża. Plany poszły w łeb, ponad 3 tygodnie przed terminem - pełnia, młoda postanowiła wybrać się na świat. W środku nocy. Cc finalnie wykonane rano, pierwsze cięcie tego dnia. Po wszystkim mnie na salę pooperacyjną, młodą mi na klatę, ojca posadzili obok i tak do 18.00. Młodą pielęgniarki pomagały przystawiać, choć nie było za bardzo do czego, ale w sumie spokojna i sobie spała, a ja gadałam z meżem - adrenalina jeszcze działała. O 18.00 dopiero mała została wykąpana, a mnie chyba puściły emocje i znieczulenie. Ból taki, że od razu ciśnienie mi podskoczyło pod sufit, a cała aparatura zawyła. "Dolewka" morfiny, ciśnienie lekko spadło, za to podniosła się temperatura. O 20.00 męża wyproszono, ja miałam zostać na noc w pooperacyjnej. 20.15 - zamieszanie, wjeżdżają kolejne dziewczyny świeżo po cięciach, a sala pooperacyjna nie z gumy. Mnie i jeszcze 2 laski z porannych cięć zapakowano na wózki - niespionizowane, z cewnikami i wrzucono na dostawki do normalnych sal (pokój prywatny miałam już zarezerwowany, ale wolny miał być dopiero rano). No i heja - rooming-in oczywiście, bo szpital przyjazny i rodzimy po ludzku i dzieci matkom nie odbieramy. Dostawka - koszmar. Łóżko nieprzystosowane, bez poręczy, bez jakiegokolwiek uchwytu, którego mogłabym się chwycić przy mozolnych próbach podnoszenia. Dziecko w tym plastikowym wózeczku jakiś metr ode mnie i przypomina sobie, że jednak głodne. Już!!! A ja podnoszę się 15 minut mdlejąc z bólu, a w piersiach Sahara. Dzwonka nie mam, bo dostawka. W końcu zaalarmowana syreną młodej wpada położna i z wielką łaską kładzie młodą koło mnie, na brzegu łóżka - od ściany dzieli ją około 30 cm dziura. Na moją sugestię, że może: a - może dać jej mm, b - dać na oddział noworodkowy na noc, bo nie śpię od ponad 24 godzin, nie jestem w stanie ujść 2 kroków i generalnie nie czuję się dobrze - niemal wydarła na mnie ryja, że jak to?! oni tu popierają karmienie piersią i mam się postarać, rooming-in jest w końcu i inne matki by się dały pokroić za takie boskie warunki, a poza tym jestem matką. A matki nie śpią. Ze 2 razy jeszcze się pokazała, żeby zapytać czemu młoda tak płacze i żebym coś z tym zrobiła, bo inni spać nie mogą. A mi się w końcu ulało i do krzyku młodej dołączyłam ja. Na ostro. Była już 6 rano, więc małej na oddział nie dałam, chociaż nagle okazało się, że przecież jak najbardziej jest taka możliwość i w ogóle już mieszankę przynoszą - biedne maleństwo tak płacze z głodu. 0 8.00 był już mój mąż, odwiedził jeszcze naszego lekarza prowadzącego - zdaje się, że babce oberwało się po uszach za bezduszność, potem mnie oficjalnie przepraszano. No i przenieśliśmy się do pokoju prywatnego - niby też rooming-in, ale już zupełnie inna bajka. Łóżko regulowane na pilota, "zameldowanie " w pokoju zaczęło się od podania hasła do internetu i zapytania o preferencje co do prasy (smile !!!) , mąż 24 h obok mnie, podający małą do karmienia, przewijający i noszący. Pielęgniarki czy położne na każde zawołanie, uczyły nas opieki nad dzieckiem, przebierania, mycia, przystawiania, masażu uspokajającego - no wszystkiego. I nie wiem, czy to kwestia tego, że to płaciliśmy za to dużą kasę, czy inne babki pracujące (bo naprawdę super były), czy kwestia tego, że poszła wieść, że jestem trudną pacjentką i do tego awanturującą się.
        A gdyby mi przyszło mieć cc jeszcze raz, to dla zdrowia psychicznego wolałabym mieć możliwość na noc dać dziecko na odział noworodkowy.
        • asmarabis Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 21:10
          > wiem, czy to kwestia tego, że to płaciliśmy za to dużą kasę, czy inne babki pra
          > cujące (bo naprawdę super były

          Ale co to za duza kasa, na Madalinskiego jedynka kosztowala jakis czas temu niecale 200 pln na dobe, cos sie zmienilo i tak bardzo podwyzszyli oplaty?
          • barefoot_duck Re: System rooming-in - za czy przeciw 05.05.15, 17:20
            4 lata temu dwójka do wykorzystania samodzielnego (czyli ja+mąż) - 800 zl doba. Teraz jest taniej.
        • bufo.bufo Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 21:16
          > jestem trudną pacjentką i do tego awanturującą się.

          O, coś w tym jest - u mnie była taka sytuacja, że trzymali mnie w szpitalu dłużej niż potrzeba (pierwotnie miałam wyjść po 3 dobach), chcieli synkowi wykonać dodatkowe badania (z powodu tego konfliktu pępowinowego) ale jakoś się nie spieszyli. Dopiero jak po 5 dobach zagroziłam, że wychodzę z dzieckiem na własne żądanie, to potrzebne badanie zrobili w ciągu godziny (wcześniej motali coś że może po południu, może na drugi dzień). Gdzieś mi się obiło o uszy, że im dłużej trzymają pacjentki na oddziale i robią im albo dzieciom badania, tym więcej NFZ zwraca. I to by się zgadzało...
          • asmarabis Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 22:07
            . Gdzieś mi się obiło o uszy, że im dłużej
            > trzymają pacjentki na oddziale i robią im albo dzieciom badania, tym więcej NFZ
            > zwraca. I to by się zgadzało...

            Niesamowite- przeciez powinno byc odwrotnie? Im krocej sie przebywa to powinna byc wyzsza oplata!




            Hahahhahhahah, no dobra podobno niedawno rodzilas wiec dochodzisz do normalnosci, nie bede sie za dlugo smiac...
            • bufo.bufo Re: System rooming-in - za czy przeciw 04.05.15, 22:08
              Po raz kolejny, chyba już dziesiąty - co Ty bredzisz?
    • anorektycznazdzira Re: System rooming-in - za czy przeciw 05.05.15, 19:16
      U mnie- oba porody normalne, bez komplikacji, co pewnie ma znaczenie. "Zwykłe wyczerpanie" i "standardowy ból", że tak się wyrażę.
      Dzieci od pierwszej godziny ze mną. Nie wspominam tego traumatycznie, w pierwszej dobie jakas tam pomoc, nie 100% może ale była, następnie raczej nie, ale też nie była drastycznie potrzebna.
Pełna wersja