Feminizm=aborcja?????!

14.09.04, 13:45
widziałam reklamkę książki p. Kazimiery Szczuka, fragment przeczytałam i krew
mnie zalała, kolejna publikacja jak to fajnie mieć aborcję a jak potwornie
mieć dziecko.Może ja żyję w innej bajce, ale czy wszystkie kobiety marzą o
aborcji???!, czy któraś mama jest nieszczęsliwa, że urosziła dziecko?!Czy
feminizm = propagowanie aborcji??!Feministki mogłyby się zająć np ulgami dla
pracujących mam, czy walką o ustawy, które pomagałyby nam w codziennym życiu
np. obowiązkowe przewijaki w toaletach, czy mini przedszkola przy zakładach
pracy itp.na wszystko mają jeden lek -aborcja
smile
    • sakada Re: Feminizm=aborcja?????! 14.09.04, 14:05
      To nie jest istotne, czy matka jest nieszczęśliwa z powodu, że urodziła dziecko. Moim zdaniem aborcja powinna być legalna. Z szeregu powodów. Ja osobiście nie zrobiłabym zabiegu, ale mimo to jestem za legalizacją aborcji.
      • jagienkaa Re: Feminizm=aborcja?????! 14.09.04, 14:14
        zgadzam się w 100% z Sakadą.
        Poza tym uważam że bardzo dobrze jest MIEĆ WYBÓR!
        Z drugiej strony ja mieszkam w Anglii i mimo że tutaj środki antykoncepcyjne są
        darmowe to jednak bardzo dużo kobiet traktuje aborcję jako właśnie
        antykoncepcjęsad i tak być nie powinno.
    • agacz2905 Re: Feminizm=aborcja?????! 14.09.04, 15:05
      Mam tę książkę. Cóż, wg mnie jest to tylko ...groch z kapustą. A feminizm NA
      PEWNO nie równa się umiłowaniu aborcji. Wg mnie Autorce chodziło raczej o to,
      jak traktowane są kobiety w Polsce - nadal. Aborcja jest tu jedynie pretekstem.
      Tak ja to odebrałam. Pozdr.
      Agnieszka
    • gagunia Re: Feminizm=aborcja?????! 14.09.04, 15:17
      szczuki nigdy nie lubilam. wywiady z nia doprowadzaja mnie do szewskiej pasji.
      nie trawie baby w tym teleturnieju i jak ja widze mam ochote udusic smile

      co ona moze wiedziec o posiadaniu dziecka? filozofkaod siedmiu bolesci......
      tego typu wywody, nie poparte doswiadczeniem, sa dla mnie bezwartoscowe i w
      zyciu bym zlotowki nie dala na ksiazke tej osoby.
    • triss_merigold6 Re: Feminizm=aborcja?????! 14.09.04, 15:20
      Czytałam tę książkę. Jeśli ktoś znalazł w niej teksty "jak fajnie mieć aborcję"
      to znaczy, że jest: analfabetą (nie potrafi czytać); upośledzony umysłowo (nie
      rozumie jasno wyłożonych treści); dokonuje złośliwej manipulacji.

      Szczuka porusza kilka problemów dotyczących aborcji:
      - regulacje prawne w Europie i USA - rys historyczny
      - przykłady aborcji w literaturze (polskiej i głównie francuskiej)
      - stanowisko KK obecnie i dawniej
      - problematyka aborcji a szerzej - świadomego macierzyństwa w Polsce
      dwudziestolecia międzywojennego (Boy, Krzywicka) i współcześnie
      I parę innych...
      Uważam prawo do legalnej i bezpiecznej aborcji za jedno z fundamentalnych praw
      obywatelskich. Żadna kobieta NIE MARZY o aborcji. Niektóre jej dokonują z
      rozmaitych względów i jestem za tym, żeby takie wyjście awaryjne było możliwe
      bez względu na zasoby finansowe kobiety. Żadna kodyfikacja nie nakłania do
      aborcji kobiety, która zaszła w ciążę i pragnie urodzić dziecko.
      Absurdem jest wg. mnie stawianie na równi praw płodu z prawami myślącej i
      czującej kobiety, która znalazła się w sytuacji gdy ciąży nie planowała i nie
      chce jej kontynuować.
      • melka_x Re: Feminizm=aborcja?????! 14.09.04, 16:07
        Hmm... a ja manipulację widzę właśnie w książce Szczuki, przypominanie w
        kontekście obecnych rozwiązań prawnych i dostępu do antykoncepcji Boya i
        Krzywickiej jest bardzo karkołomną figurą. Nie da się tekstów Krzywickiej czy
        Boya rozpatrywać w oderwaniu od warunków w jakich powstały, ze szczególnym
        uwzględnieniem braku skutecznych zabezpieczeń i dramatycznym poziomie edukacji
        seksualnej na początku minionego stulecia. Od tego czasu jednak trochę się
        zmieniłosmile

        A argument, że żadna kobieta NIE MARZY o aborcji jest bałamutny, bo z braku
        marzeń nie wynika automatycznie zrozumienie wagi problemu. Ja też nie marzę o
        wielu rzeczach, np. o wizycie u dentysty, ale przecież to jeszcze nie znaczy,
        że w dłubaniu w zębie widzę problem etyczny, nieprzyjemne to i tyle.

        No i jeszcze jedno - nie rozumiem kto najgłośniejszej części feministek dał
        prawo łączyć feminizm z prawem do aborcji i konstrukcji w stylu jesteś
        feministką - jesteś zwolenniczką aborcji na życzenie. Jesteś przeciwna - nie
        masz prawa nazywać się feministką, ciemny wiejski kartofel z ciebie i tyletongue_out
        • triss_merigold6 Re: Feminizm=aborcja?????! 14.09.04, 16:56
          Zaraz, zaraz... Autorka wątku dokonała przedziwnego skrótu myślowego (?)
          zakładając, że feministka "marzy" o aborcji. Skojarzenie dopuszczalności
          aborcji z "marzeniem" o niej jest co najmniej nadużyciem.

          O antykoncepcji piszesz... policz ile jest codziennie na f. zdrowie kobiety, na
          e-mamie i innych forach pytań "Czy zaszłam w ciążę?", "Ratunku, okres się
          spóźnia", ile e-mam ma dzieci z wpadek w wieku nastoletnim i nie tylko.
          Jasne, że teraz jest inaczej. Szczuka o tym pisze. O zwalczaniu maltuzjanizmu i
          współczesnych idiotyzmach w podręcznikach szkolnych również.
          Ja akurat nie widzę sprzeczności w byciu jednocześnie feministką i
          przeciwniczką aborcji na życzenie, chociaż sama jestem za pełną dostępnością
          tego zabiegu w normalnych warunkach.
          • jktasp Re: Feminizm=aborcja?????! 14.09.04, 17:31
            Może coś wyjaśnię, jak wspomniałam czytałam tylko fragment książki, dostępny w
            internecie, napisany w klimacie " dziecko jest be, aborcja to jedyne rozsądne
            wyjście i tak naprawdę to każda kobieta o tym myśli ", pomyślałam, że ze mną
            coś nie tak, bo nie wzdycham do sytuacji sprzed dziecka.Raczej pytam, czy
            kobiety rzeczywiście o tym marza?, poza tym dlaczego słowo feminizm słyszę
            zazwyczaj w kontekście aborcji i praw lesbijek????No i autorka książki jest dla
            mnie mocno niewiarygodna, nie wiem czy ma męża, dzieci, czy dokonywała aborcji,
            ( tu fakt, że p.Szczuka nie znam zbyt dobrze, piszę to co widzę w telewizji i
            co gdzieś krótko o niej przeczytam), ale p. Szczuka sprawia wrażenie, że pisze
            na sucho, a nie będąc socjologiem , psychologiem (czy kimś pokrewnym z zawodu)
            i mając doświadczenia rodzinne jedynie jako siostra i córka, co może
            wiarygodnego napisać? to jakby marynarz zabierał się do wywodów o
            lotnictwie.Chciałabym choć raz w życiu zobaczyć w telewizji jak feministki
            walczą o prawa matek. Nie wiem jak Wy, ale ja widziałam kilka kobiet po aborcji
            i jakos nie wspominam tego dobrze,to było wyjście tyle, że do emocjonalnego
            piekła, chyba lepiej byłoby, żeby się te dzieci urodziły i znalazły się w
            kochających rodzinach.POzdr
            • triss_merigold6 Re: Feminizm=aborcja?????! 14.09.04, 17:45
              Szczuka jest historykiem i krytykiem literatury, pracuje w Instytucie Badań
              Literackich PAN.
              Nie trzeba być matką, żeby pisać o aborcji w kontekście historycznym,
              społecznym i literackim. Cóż, właśnie publikacje oparte na własnych
              doświadczeniach są mocno subiektywne na ogół.
              Ja również znam kobiety, które miały aborcje i jakoś nie wpadały z tego powodu
              w emocjonalne piekło... są wśród nich także szczęśliwe matki i żony, cieszące
              się dziećmi które przyszły na świat zapraszane i wyczekane.
              Wiesz, jeśli wiedzę o feminiźmie czerpiesz z polskiej tv to lepiej daruj sobie
              wypowiedzi na ten temat.
              • jktasp Re: Feminizm=aborcja?????! 14.09.04, 22:42
                Wiesz, jeśli wiedzę o feminiźmie czerpiesz z polskiej tv to lepiej daruj sobie
                > wypowiedzi na ten temat.

                Może, ale istotą feminizmu powinna być kobieta, tu i teraz, a póki co,
                feministki żyją we własnym świecie i stwarzają sztuczne problemy, gdyby
                chodziło naprawdę o prawa kobiet, to wiedza o ich działalnośi byłaby
                powszechna, bo byłaby to nasza wspólna sprawa, czasem coś przeczytam o
                feministkach też w internecia, a doktoratu robić nie będę, po to tylko, żeby
                się dowiedzieć, że rzeczywista działalność w autentycznych sprawach kobiet
                zajmuje niewielki wycinek.Poza tym, p. Szczuka byłaby wiarygodniejsza jako
                historyk, gdyby oczywiście chciała być wiarygodna, dla mnie autorka książki
                lubi zainteresowanie swoją osobą, bo cóż łatwiejszego, wpleść trochę historii w
                chwytliwy i wzbudzający kontrowersje temat.Nie mam zaufania do osób, które nie
                mają szacunku do życia, bo poczęte życie nic tu nie jest winne a spychanie
                odpowiedzialności na nie jest dla mnie odrażające, (nawet jeśli to kwestia
                gwałtu, czy zdrowia) zawsze można pomóc, tyle, że taniej( tu widziałabym rolę
                państwa a zwłaszcza feministek) jest "spędzić płód "i mówić sobie, że to jedyne
                rozsądne wyjście.Ale cóż, co osoba to inny punkt widzenia.Pozdr.
                smile
              • kocia_noga Re: Feminizm=aborcja?????! 15.09.04, 12:29
                Poza tym, jakos nikomu nie przeszkadza,że o aborcji wypowiadają się księża
                katoliccy, prawda?
          • melka_x Re: Feminizm=aborcja?????! 15.09.04, 13:47
            triss_merigold6 napisała:

            > Zaraz, zaraz... Autorka wątku dokonała przedziwnego skrótu myślowego (?)
            > zakładając, że feministka "marzy" o aborcji. Skojarzenie dopuszczalności
            > aborcji z "marzeniem" o niej jest co najmniej nadużyciem.

            Masz rację, chyba nie przeczytałam uważnie całego wątku.
      • panicara Re: Feminizm=aborcja?????! 14.09.04, 23:40
        triss_merigold6 napisała:

        > > Absurdem jest wg. mnie stawianie na równi praw płodu z prawami myślącej i
        > czującej kobiety, która znalazła się w sytuacji gdy ciąży nie planowała i nie
        > chce jej kontynuować.
        Ale przecież to Maleństwo w jej łonie też czuje!!! I boi się, i tak samo ma
        prawo do szczęscia jak jego matka!!! Tylko że jego o zdanie nikt nie pyta sad( A
        przecież tak jak każde z naszych dzieci i ono pragnie być kochane. A miłość
        może mu dać niekoniecznie rodzona matka.
        Kiedy patrzę na swoją 4 miesięczną córeczkę, na inne dzieci, na zdjęcia dzieci
        przed narodzeniem to nie potrafię pojąć dlaczego kobiety domagają się prawa do
        przerywania ich dopiero co rozpoczętego życia. One są takie bezbronne. Zdane
        tylko na nas.
        Tyle już dziś wiemy o rozwoju fizycznym i psychicznym nienarodzonego dziecka, a
        dalej udajemy że ono nie myśli, nie czuje...
    • gabbik Re: Feminizm=aborcja?????! 15.09.04, 09:52
      NIE, dla mnie zdecydwanie Feminizm NIE równa sie aborcji. TYlko że to zależy co
      rozumiemy pod pojęciem Feminizmu.
      1.Dla mnie Feminizm to postawa, dążenie do poszanowania i równouprawnienia
      kobiet nie tylko na papierze i w ustawach, lecz także, a może przede wszystkim
      w rodzinie. To świadomość swojej wartości, której niestety brakuje wielu
      kobietom. (Oj, mogłabym tak długo smile) I w tak rozumianym Feminiźmie nie ma mowy
      o aborcji. Ten temat nie jest tu przedmiotem.
      2. Czym innym jest feminizm w sensie zorganizowanego ruchu kobiecego. I tu
      zdaje się prawo do legalnej aborcji jest elementem nieodłącznym. Niestety, bo
      jest to jeden z zasadniczych podowów dla których ruchy feministyczne pozostaną
      dla mni zawsze obce.

      Prawdę mówiąc zupełnie nie rozumiem dlacezgo w ramach "prawa do
      samostanowienia" kobieta powinna mieć prawo do legalnego wykonania aborcji.
      Pozwólcie, że użyje brutalnego prównania:
      Czy np. mężczyzna, którego żona nie godzi się np. na jego wyjazd zarobowkoy do
      US, powinien mieć prawo do zabicia żony , w ramach prawa do samostanowienia o
      sobie? Prawo do samostanowienia? A co z prawem do życia?

    • isma Re: Feminizm=aborcja?????! 15.09.04, 10:08
      No, wiec dla mnie sprowadzanie zjawiska feminizmu do kwestii aborcji czyni
      wielka krzywde feminizmowi.

      Bardzo szkoda. Bo "dzieki" takim eventom spora grupa ludzi patrzy na feministki
      jak na wariatki czyniace sztandar ze spodnicy, a raczej z tego, co pod nia.

      Tymczasem feminizm rozumiany jako szukanie rownowagi, takze rownowagi pomiedzy
      mskoscia a kobiecoscia (takze rownowagi pomiedzy prawem a powinnoscia) to jest
      naprawde fajna rzecz wink)).

      Isma, katoliczka, feministka pracujaca, zona wychowujacego nasza dwuletnia
      corke wspanialego meza wink)).
      • malgosia87 Re: Feminizm=aborcja?????! 15.09.04, 10:52
        Feminizm=aborcja,moim zdaniem to uproszczenie, bo feminizm niejedno ma imię,
        aczkolwiek istotą feminizmu jest walka o wolność wyboru kobiet, w tym przypadku
        akurat posunięta, IMHO do granic absurdu, jakie było to hasło "moj brzuch moją
        sprawą" czy jakoś tak?

        Pozdrawiam,
        Małgosia



    • monikaannaj Miniprzedszkola? 15.09.04, 13:21
      Feministki mogłyby się zająć np ulgami dla
      > pracujących mam, czy walką o ustawy, które pomagałyby nam w codziennym życiu
      > np. obowiązkowe przewijaki w toaletach, czy mini przedszkola przy zakładach
      > pracy itp.

      Jedno pytanko, na czyj koszt?
      • mik5 Re: Miniprzedszkola? 15.09.04, 13:25
        proponuję po połowie:rodzica i firmy, w której on pracuje
      • jktasp Re: Miniprzedszkola? 15.09.04, 13:29
        >
        > Jedno pytanko, na czyj koszt?

        część zakład pracy, część mamy, takie niemożliwe i straszne????
        • melka_x Re: Miniprzedszkola? 15.09.04, 13:45
          > część zakład pracy, część mamy, takie niemożliwe i straszne????

          Możliwe, ale strasznesmile.
          Pracodawcy pieniądze też na drzewie nie rosną. Wyobraź sobie, że zakładasz
          własną firmę, ponosisz ogromne koszty, także te związane z zatrudnianiem
          pracowników (podatki, zus)i jeszcze masz na przedszkole dzieci pracowników
          płacić? To dopiero skończyłoby się dyskryminacją osób w wieku rozrodczym, o
          dalszym wzroście zatrudnień na czarno nawet nie wspominając. W najlepszym
          wypadku osobom z dziećmi obcięto by pensje o kwotę będącą równowartością tej
          przeznaczanej na przedszkole.
          • jktasp Re: Miniprzedszkola? 15.09.04, 15:10
            No wiesz , to są już szczegóły, które można dopracować, pracodawca nie musiałby
            dopłacać, przedszkole mogłoby też być dostępne dla niepracowniczych dzieci,
            poza tym mówię o dużych przedsiębiorstwach, np.duże szpitale, centra handlowe
            itp, wiadomo, że firma, która zatrudnia 4 osoby nie będzie montować
            przedszkola.Dla pracodawcy też byłaby korzyść, bo kobieta nie będzie wymawiać
            się dzieckiem, do którego może w każdej chwili na moment zajrzeć.
            • isma Re: Miniprzedszkola? 15.09.04, 15:23
              No, nienienie. Z tym zagladaniem, to bez przesady. Albo sie pracuje, albo...

              Poznana na wakacjach pewna wiekowa pani, prababcia kolezanki mojej corki
              opowiadala nam, jak, bedac mloda wdowa, otrzymala prace w kancelarii
              adwokackiej, mieszczacej sie w tej samej kamienicy, w ktorej mieszkali, co
              umozliwialo jej zagladanie do dzieci wlasnie. Razu pewnego jeden z mecenasow
              powiada do niej" A pani, to zupelnie jak aktorka". ona oczywiscie cala w
              skowronkach, ze adresowal komplement odnosnie jej urody, charmu itp. Ale, on,
              zlosliwiec, dokonczyl: "tak sie pani pojawia na moment na tej naszej scenie, i
              znowu pani znika za kulisami".
            • melka_x Re: Miniprzedszkola? 15.09.04, 16:13
              jktasp napisała:

              > No wiesz , to są już szczegóły, które można dopracować, pracodawca nie
              musiałby
              >
              > dopłacać, przedszkole mogłoby też być dostępne dla niepracowniczych dzieci,
              > poza tym mówię o dużych przedsiębiorstwach, np.duże szpitale, centra handlowe
              > itp,

              To kto miałby płacić za tych co pracują w małych firmach to raz.
              Duże przedsiębiorstwo = dużo pracowników = duże koszty przedszkoli, to przecież
              nie tak, że dużej firmie to wszystko jedno, że nagle musi przy każdym kolejnym
              pracowniku posiadającym dzieci ponosić dodatkowe koszty to dwa. Im bardziej
              etat jest obciążony dodatkowymi kosztami, tym niższe pensje i mniej etatów,
              tego nam właśnie wszystkim życzysz?smile
              • jktasp do melka_x 15.09.04, 16:33
                To kto miałby płacić za tych co pracują w małych firmach to raz.
                > Duże przedsiębiorstwo = dużo pracowników = duże koszty przedszkoli, to
                przecież
                >
                > nie tak, że dużej firmie to wszystko jedno, że nagle musi przy każdym
                kolejnym
                > pracowniku posiadającym dzieci ponosić dodatkowe koszty to dwa. Im bardziej
                > etat jest obciążony dodatkowymi kosztami, tym niższe pensje i mniej etatów,
                > tego nam właśnie wszystkim życzysz?smile

                Kiciu, trochę przekombinowałaś, nie pisałam o przymusie stworzenia
                miniprzedszkoli ale o możliwości, w innych krajach to się sprawdza, a kto
                co...ile, to są dalsze tematy, bo najpierw musiałaby powstać idea.Poza tym, to
                tylko przykład,nie trzeba robić z tego nabożeństwa, chodziło mi o to, że
                organizacje feministyczne wypełzają głównie gdy chodzi o aborcję i prawa
                lesbijek, jakoś ciężko zauważyć ich walkę o prawa matek , poprawę ich życia i
                nastawienie do matek w ogóle, a nas jest więcej niż lesbijek i osob
                dokonujących aborcji.Osobiście chętnie np. poszłabym do pubu, ale nie mogę bo
                śmierdzi , warunków dla dziecka nie ma, o przewijaku w toalecie nie wspomnę,
                poszłabym też chętnie na zakupy ale kto mi przypilnuje dzidzi , kiedy będę w
                przymierzalni????itp, no i ten chłodny wzrok tzw.obsługi....

                • melka_x Re: do melka_x 15.09.04, 16:46
                  > a kto
                  > co...ile, to są dalsze tematy, bo najpierw musiałaby powstać idea.

                  Ależ idea powstała już dawno, tyle bez tego co Ty nazywasz drobnym szczegółem
                  czyli kwestii kto miałby za to zapłacić, dalej ani rusz.

                  > Osobiście chętnie np. poszłabym do pubu, ale nie mogę bo
                  > śmierdzi , warunków dla dziecka nie ma, o przewijaku w toalecie nie wspomnę,
                  > poszłabym też chętnie na zakupy ale kto mi przypilnuje dzidzi , kiedy będę w
                  > przymierzalni????itp, no i ten chłodny wzrok tzw.obsługi....

                  A tym razem stanę w obronie feministeksmile. Bo o tym sporo i bardzo sensownie
                  pisała i mówiła np. Agnieszka Graf, zajrzyj do "Swiata bez kobiet". I
                  generalnie temat jest poruszany, tyle że jako niebudzący tylu kontrowersji co
                  aborcja czy śluby homo jest mniej podchwytywany i żywotny. A propos - mieszkam
                  na osiedlu, które ma 4 lata i przed blokiem nie ma podjazdu. Prócz matek i
                  inwalidów nikt się tym faktem nie ekscytuje, co innego aborcja...
Pełna wersja