ja kobieta domowa

15.09.04, 08:11
Kupiłam dla filmu czasopismo 'Pani' (wrześniowe) i wieczorem zabrałam sie za
lekturę żeby zobaczyć co w takim piśmie serwują. Z przerażeniem stwierdziłam
że większość artykułów jest o kobietach porzuconych / zdradzonych /
wymienionych na młodsze modele przez mężów którzy robią karierę. Nie lubię
pism w których jest tylko o sukcesach a zdjęcia tylko szeroko uśmiechnietych
kobiet i obejmujących się par. Wszystko powinno być wyważone.
Ja jestem zadowolona że mąż pracuje a ja mogę być z dzieckiem w domu. Ale po
lekturze 'Pani' przeraziłam sie że mąż uzna mnie za nudną i przewidywalną (na
co bym nie wpadła smile, zdradzi z blondynką która robi karierę (ale po cichu
myśli o dzieciach-o czym mężczyźni nie myślą smile i nie bedzie miało znaczenia
wspólnie wite gniazdko, ani dzieci ,ani domowe ciasteczka.
A byłam zadowoloną kobietą domową...
    • kalafior_tez_kwiat Re: ja kobieta domowa 15.09.04, 08:17
      Hm... Moja znajoma bardzo starała się z mężem o dziecko. Staraniea trwały ze 4
      lata. W końcu zaszła w ciążę, ale musiałą cały czas leżeć. Jej synek ma 8
      miesięcy a ona od 3 miesięcy nie mieszka już z mężem, bo okazało się, że w
      czasie jak ona próbowała utrzymać ich ciążę on przygruchał sobie blondynę z
      biura obok... A ona NIE SPEŁNIA JUŻ JEGO OCZEKIWAŃ!!!!!!!!! I co zrobić z takim
      łajdakiem?????
    • beata32 Re: ja kobieta domowa 15.09.04, 13:16
      Oby Ci się nic takiego nie zdarzyło,

      Niestety ze swojego otoczenia mam kilka przykładów, gdzie tak misternie wite
      przez lata gniazdko przez ludzi z zwenątrz by się wydawało świetnie dobranych
      przestawało mieć znaczenie ... w kontekście 'nowszego modelu'.

      Pozdrawiam
      • edwo Re: ja kobieta domowa 15.09.04, 13:36
        Pozostaje tylko jedno, życzyć ''nowszemu modelowi'', żeby po upływie czasu
        jakiegoś równie bezstresowo został wymieniony na jeszcze nowszy model, bo z
        reguły tacy panowie wymieniają co kilka lat na nowy model
    • bizu Re: ja pracująca kura domowa 15.09.04, 13:27
      również kupiłam sobie "Panią" ale sierpniową, żeby sobie poczytać na wakacjach.
      Wakacje spędzałam z mężem i 9-cio miesięcznym synkiem. Owszem, byłam naiwna, że
      znajdę czas na czytanie smile Jak się w końcu zabrałam za gazetę, to nie miała
      już okładek a całą reszta była mocno zużyta. Po przeczytaniu kilku artykułów i
      wyrażeniu na głos moich komentarzy na temat wizji naszego małżeństwa,
      ewentualnego rozpadu, rozwodu itp. mąż zabrał mi te resztki i oddał dziecku.
      Proponuję Ci zrobić to samo smile Ja jeszcze miałam ze sobą książkę. Pod koniec
      wczasów też już była bez okładki. Pozdrawiam
    • bea.bea Re: ja kobieta domowa 15.09.04, 13:48
      Pewnie mamy jakis wpływ na to by nasze zwiazki trwały....pewnie...ale tak
      naprawde to nie wiadomo do końca jak ustrzec sie takiej "wymiany" smile
      Bo przecież rozpadaja się zwiazki w których wszystko idealnie działało, nic nie
      mozna było im zarzucić, a trwają takie za które nikt nie dał by złamanego
      grosz...
      myślę , ze powinnaś wywalić gazetę...albo wymienić ją na inną...np.Cztery
      Kąty...
      mozna poogladac ładne wnetrza, podgapić jakieś pomysły i specjalnie sie nie
      stresować...

      przytul swojego męża , uzałuj malucha i żyj pełnia życia smile)) pozdrawiam
      • benita30 Re: ja kobieta domowa 15.09.04, 14:38
        Tak to dobry pomysl!
        Okładkę zostawie sobie bo bardzo mi sie podoba a reszta na przemiał do
        segregatora smile
    • mamapulpecji Re: ja kobieta domowa 15.09.04, 15:00
      Ja też jestem kobietą domową. Z wyboru. I mam ochotę nią być dopóki moja
      córeczka nie skończy 2 lat. (Teraz ma 4,5 m-ca).
      Gazety muszą o czymś pisać, najlepiej smutnym i sensacyjnym. Kto by chciał
      czytać o kobietach, które siedzą w domu?wink Choć, paradoksalnie, ja lubię
      czytać wywiady z kobietami, które czerpią radość z dbania o domowe ognisko.
      Uważam też, że jest niewiele facetów, którzy marzą o tym, żeby kobieta robiła
      karierę, dziecko było pod opieką niani, a w domu "urzędował" pies. Nie wszyscy
      się do tego przyznają, ale każdy chce mieć fajny, ciepły dom z dobrym obiadem,
      miłą atmosferą i szczęśliwym dzieckiem.
    • mamania Re: ja kobieta domowa 15.09.04, 17:08
      > A byłam zadowoloną kobietą domową...


      i bądź nią nadal smile
      prawda jest taka, że blondyna nie jest przyczyną kłopotów tyko ich skutkiem
      a każdy normalny facet również jest zwierzęciem domowym i nie będzie szukał
      przygód, jeśli ma zadbaną zadowoloną i kochającą żonę, matkę swoich dzieci i -
      jak piszesz uwite gniazdko i słodkie ciasteczka
      można by powiedzieć odwrotnie że własnie przemęczona zapracowana robiąca
      karierę żona może zaprzepaścic związek, bo dla męża czasu nie ma, a tak
      naprawdę to nie chodzi o fakt domowości lub nie
      zgorzkniała gdacząca i pełna pretensji żona niezależnie od tego czy pracuje czy
      nie może zatruć życie człowiekowi (a w końcu facet też człowiek, prawda?) i
      sprawi, że dla pierwszej lepszej blondyny, która potraktuje go z sercem i
      dostrzeże w nim mężczyznę straci głowę, ale to naprawde ani jej wina ani zasługa
    • matka34 Re: ja kobieta domowa 16.09.04, 12:25
      Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę. Też bym chciała być z dzieckiem w domu, a
      muszę pracować. Nie miałabym obawy co do tego, ze mogę się przestać jemu
      podobać. To lepiej niech on uważa, ze może mi się przestać podobać. Nie
      pozwolił mi iść na urlop wychowawczy, choć płakałam, cierpiałam i dalej cierpię
      i nie robi to na nim wrażenia. Od miesięcy szukam dodotkowej pracy, aby dorobić
      w domu i iść na ten urlop, ale wszystko na nic.
      matka34@gazeta.pl
    • triss_merigold6 Re: ja kobieta domowa 16.09.04, 14:24
      Bardzo wygodnie być kobietą domową. Nie musieć konkurować na rynku pracy, nie
      podejmować współodpowiedzialności za utrzymanie rodziny, wydzierać się na
      wracającego z pracy faceta, że nie zajmuje się jeszcze dzieckiem i obiadu nie
      daj Boże chce (vide jeden z wątków).
      Problemy pojawiają się kiedy mężyczyzna - żywiciel zachoruje albo pozna kogoś z
      kim może porozmawiać nie tylko o cenach w warzywniaku, lekcjach Marynki i
      ząbkowaniu Piotrusia.
      Każdy wybór niesie ze sobą ryzyko. Jedna z forumowiczek, która po studiach
      zajęła się rodzeniem i wychowywaniem dzieci właśnie stoi przed koniecznością
      pójścia do pracy. I jest płacz: bo niezaradna, bo papierki, bo urzędy ją
      przerażają, nic "rynkowego" nie potrafi, doświadczeń niewiele.
      • gajdzia Do Triss... 16.09.04, 16:19
        Troszkę generalizujesz Moja Droga smile

        Taka nowoczesna ( w dobie pralki, odkurzacza, lodówki) kobieta domowa - ma
        czas na ksiażki, fimy, dyskusje, wystawy, kosmetyczkę i fryzjera, areobic i
        spotkania z przyjaciółmi. Być może Wijąc się miedzy klawiaturą, telefonem
        stacjonarnym a komórkowym, raportem, analizą przedwdrozeniową, drukami
        zusowskim czujesz się ważniejsza(?) mądrzejsza (?) bardziej wyrafinowana (?).
        Ale to Twój wybór, którego zreszta nikt nie krytykuje, wiec nie obrazaj
        intelektu tych Innych - przypisując im ograniczenie umysłowe ( te ząbki
        Piotrusia, i ceny w warzywniaku)...
        A z ryzykiem ekonomicznym zwiazanym ze spadkiem mojej atrakcyjności na rynku
        pracy ( dłuuugi wychowawczy) i ewentualną choroba mojego męża sie zgadzam. No
        cóż mam nadzieję, że nam się to nie przydarzy...

        Gajdzia
        • triss_merigold6 Re: Do Triss... 16.09.04, 17:14
          Co drugi wątek jest o tym, że dziewczyna siedząca (czy raczej biegająca) w domu
          z maluchami nie ma chwili dla siebie, pada na twarz i w ogóle jest non-stop
          zmęczona. W tym kontekście rozważania o wystawach, kosmetyczce i życiu
          towarzyskim można między bajki włożyć.
          Nie obrażam innych - po prostu siedząc w domu przyjmuje się nieco inną
          perspektywę i wokół innych problemów zaczyna kręcić się świat. To dość
          naturalne, gdyby ktoś przebywał w bazie pod kołem polarnym też byłby raczej
          monotematyczny.
          Ja się nie czuję bardziej wyrafinowana. Jestem kobietą domową częściowo ze
          względu na charakter pracy. Z jednej strony dużo czasu spędzam w domu i siłą
          rzeczy większość obowiązków spada na mnie, z drugiej cenię i naprawdę lubię te
          dni kiedy wychodzę "do ludzi" i zarabiam pieniądze robiąc coś do czego mam
          przygotowanie zawodowe.
          • mama_oli_i_tomka Re: Do Triss... 16.09.04, 20:50
            No to ja Cię zaskoczę... Mam dwoje dzieci - Ola ma 2 lata, Tomek 9 mcy. Mam
            czas na fryzjera, do kosmetyczki nie chodzę (bo jej nie potrzebuję), paznokcie
            mam długie i zadbane, codziennie myję włosy i je układam, codziennie robię
            makijaż, ostatnio nawet schudłam ponad 10 kg z własnej nieprzymuszonej woli.
            Właśnie jestem na etapie szykowania się do ślubu z ojcem moich dzieci.
            Większość spraw załatwiam sama bo tatuś w pracy. Samochodu nie mam ale
            komunikacja w Warszawie jeszcze nie splajtowała więc sobie radzę. Obiad niemal
            codziennie jest zrobiony. Jak nie to znaczy że długo z maluchami na spacerze
            byłam. W domu posprzątane, kurze wytarte, zakupy te codzienne zrobione, uprane,
            upraso... hmmm to nie bo nie cierpię prasować smile
            Mam czas na posiedzenie przy komputerze, na film i książkę. Mam czas na wypad z
            babeczkami do knajpy - i tu wielki ukłon w kierunku tatusia że bez gadania
            pozwala mi na takie wypady i jeszcze mówi cobym za wczesnie nie wróciła.
            Organiczona się nie czuję choć czasem jak padam na pysk zastanawiam się czy w
            pracy nie byłoby łatwiej smile
            Z tausiem rozmawiam nie tylko o ząbkach czy kupkach choc mięzy rodzicami jest
            to niewątpliwie równie ważne co moje samopoczucie, jego samopoczucie, jego
            zmęczenie, nasze plany i cała nieograniczona reszta...
            Za jakiś czas pójdę do pracy i wtedy wierz mi nie będę się bała papierków,
            urzędów i całej reszty.
            Będąc mamą domową nie przestaje się być kobietą, byłym i przyszłym
            pracownikiem, nie traci sie inteligencji wśród pieluch i ząbków, czasem właśnie
            macierzyństwo pozwala nadrobić zaległości książkowe czy filmowe.
            No i tyle ode mnie.
            A swoją drogą zawsze z zaciekaweiniem czytam Twoje posty - mimo że często moje
            zdanie jest odmienne. Hmmm może tylko czasami słownictwo ciut niedobran, ale
            ogólnie nie mam nic przeciwko.
            Pozdrawiam
            • grzalka Re: Do Triss... 17.09.04, 08:37
              Mnie tez fascynuje styl Triss, z ktorego wynika, ze swiat jest czarno-bialy,
              bez odcieni szarosci, jest tylko jedna racja (najmojsza) i koniec kropka.
              No i fascynuja mnie reakcje ludzi na ten styl.
              pozdrawiamsmile)

              (Fascynuja- to moze nie najlepsze slowo, ale akurat nie przychodzi mi do glowy
              lepszewink)
      • twinmama76 Re: ja kobieta domowa 16.09.04, 16:38
        triss_merigold6 napisała:

        > Bardzo wygodnie być kobietą domową. Nie musieć konkurować na rynku pracy, nie
        > podejmować współodpowiedzialności za utrzymanie rodziny, wydzierać się na
        > wracającego z pracy faceta, że nie zajmuje się jeszcze dzieckiem i obiadu nie
        > daj Boże chce (vide jeden z wątków).

        Fakt, niezmiernie jest to wygodne. A szczególnie sie wydzieram,
        kiedy "wracający z pracy" zamiast dzieckiem zajmuje sie komputerem.
        > Problemy pojawiają się kiedy mężyczyzna - żywiciel zachoruje albo pozna kogoś
        z
        >
        > kim może porozmawiać nie tylko o cenach w warzywniaku, lekcjach Marynki i
        > ząbkowaniu Piotrusia.

        Oczywiście, zawsze można porozmawiać np. o debutach na giełdzie, albo o
        nowościach na rynku FI
        > Każdy wybór niesie ze sobą ryzyko. Jedna z forumowiczek, która po studiach
        > zajęła się rodzeniem i wychowywaniem dzieci właśnie stoi przed koniecznością
        > pójścia do pracy. I jest płacz: bo niezaradna, bo papierki, bo urzędy ją
        > przerażają, nic "rynkowego" nie potrafi, doświadczeń niewiele.

        PO studiach pracowałam, teraz nie pracuję i siedzę w odmu z dziecmi (o zgrozo).
        Co dziwne wszelkimi papierowymi sprawami zajmuję się ja, bo małżonek a)nie ma
        czasu b)nie potrafi (!!!!!). Nawet PITa wypełnić sie Panu Ekonomiśie nie chce i
        żonka humanistka musi w rachunkach grzebać. Faktem jest, że z pewnością
        wypadłam z obiegu, ale nie mogę powiedzieć, abym była nieporadną żoną swojego
        męża.
        • gajdzia Re: ja kobieta domowa 16.09.04, 16:54
          Wiesz twinmama76 - ja też w domu od tych pitów, lokat, kont, ubezpieczeń ... Że
          też ten mój mąż nie boi sie takiej głupiej kurze (kobiecie domowej
          przepraszam smile taaaakich spraw powierzać smile
          Bo że dziecko powierzył - to nic dziwnego - w końcu tu trzeba tylko mu tanio
          marchewkę kupić, wytrzeć nos, no i do tych ząbków zajrzeć czy aby wyrosły smile)))

          pozdrawiam
          ubawiona Gajdzia
    • gajdzia Re: ja kobieta domowa 16.09.04, 16:03
      Hmm... Jestem szczęśliwa jako kobieta domowa... Cieszę się że mam czas na
      zrobienie nalewki i soku malinowego i dłuugie spacerki z córką. Cieszę sie ze
      mogę obejrzeć wieczorem film z mężem na dvd, albo poczytać książkę.
      Jestem spokojniejsza (choć paradoskalnie pojawił się olbrzymi kłopot -
      przewlekła choroba dziecka) i bardziej pogodna. Nie od poczatku tak było( moja
      Mama wróciła do pracy po dwóch miesiacach po urodzeniu dzieci - nie miałam
      wzorców wyniesionych z domu wink), ale nauczyłam sie powolutku tworzyć dobrą
      atmosferę życia mojej Rodziny. Rola Matki, Żony, Córki to najważniejsze choć
      rzecz jasna nie jedyne smile) z moich życiowych ról, jakkolwiek staromodnie i
      patetycznie by to brzmiało.
      Nie mam gwarancji ze mój mąż nie zakocha sie i nie odejdzie. Nigdy jej nie
      miałam i nie będe miała. Ale ożenił się ze mna i zdecydował na wspólne dziecko -
      a to już dość poważna deklaracja dobrych chęci smile))

      pozdrawiam jesiennie


      Gajdzia
      • mmilki Re: ja kobieta domowa 16.09.04, 16:55
        ...osobiscie slowo - bardzo wygodnie -
        BARDZO mi sie nie podoba,
        natomiat wspaniale zastepuje je slowo -SZCZESLIWA-
        i chyba tu jest ta rywalizacja,
        blondynka tez dlugo wspaniala nie bedzie,szczegolnie,
        jak zacznie prac skarpetki i obierac ziemniaki,
        no i jak finanse predzej czy pozniej sie odezwa,

        gajdziu,pozdrawiam cie serdecznie
        ja tez jestem szczesliwa jako kobieta domowa,
        nie powiem wam,jak dlugo....
    • wieczna-gosia Re: ja kobieta domowa 16.09.04, 23:17
      benita co ty kobieto za szmatławce czytasz wink) moj maz jest 40 latniek i sporo
      sie tam teraz dzieje w jego towarzystwie wink No wiec moja droga faceci
      wymieniaja swoje zony na obiektywnie rzecz biorac gorsze a nie lepsze wink fakt
      ze mlodsze wink) ale benita nie wiem jak ty wink) ale ja za idiote nie wyszlam co
      by sobie taka fajna zone chcial zmienic winkBadz zadowolona jak bylas wink)

      Triss,
      moja teoria brzmi tak:
      jesli ktos jest nudny to nudny bedzie i w pracy i w domu. Kazda praca moze byc
      albo kreatywna albo nie, w kazdej kreatywnosc kiedys sie konczy (no... prawie
      kazdej). Bycie kobieta domowa tez jest takie.
      Co wiecej jesli ktos jest niezaradny to taki bedzie i w pracy i w domu. Jak
      ktos jest zaradny to sobie poradzi.
      Owszem doswiadczenie zawodowe jest nie do nadrobienia wink ale zawsze mozna np
      zostac swym wlasnym szefem czy sie przekwalifikowac czy po prostu przekonac
      pracodawce ze jest sie ciekawym czlowiekiem a umowmy sie ze 90% zawodow nie
      wymaga jakis specjalnych skili i mozna sie do mich przyuczyc.
      Co wiecej- ja na przyklad sie czuje wspolodpowiedzialna za zarobkowanie mojego
      meza. On bywa w pracy 12 godzin na dobe. Gdybysmy oboje pracowali na full time,
      to po pierwsze najprawdopodobniej mielibysmy mniej dzieci. Po drugie gdyby
      chorowały to musielibysmy sie na zmiane zwialniac (bo niby czemu ciagle ja??),
      on nie moglby tyle pracowac (bo musialby mi wiecej pomagac) a wywiadowki, a
      lekarze a zajecia dodatkowe? A tak- moj maz sie realizuje w pracy po 12 godzin
      dziennie. Nie zastanawia sie ile placimy za czynsz a ile za telefon i kiedy sa
      wywiadowki i czemu trzy zebrania sie pokrywaja wink nie wymysla obozow dla
      dzieci, nie chodzi do pan nauczycielek. Ma pracowac. Nawet nie wydaje za
      specjalnie. Od tego wszystkiego ma zone wink)

      Masz super ze masz prace w duzej mierze w domu. Ale pamietaj ze jest to udzial
      mniejszosci ludzi czynnych zawodowo wink
      • pola777 Re: ja kobieta domowa 17.09.04, 00:02
        a ja tu widze Triss moja droga ze zdanie masz IDENTYCZNE z moim zanim urodzilam
        mojego syna.
        Teraz podziwiam kobiety domowe, tak pogardliwie traktowane przez
        czlowieczenstwo. Bo zanim nie doswiadczysz co to znaczy opieka nad dzieckiem i
        proba pogodzenia wszystkich obowiazkow domowych bedac praktycznie NON STOP do
        dyspozycji dziecka - nie ma co sie wypowiadac na te tematy. Sa rozne rodzaje
        zmeczenia. Ale zmeczenia po dniu spedzonym na zajeciach 'domowych' nie moge
        porownac ze zmeczeniem po dniu pracy i dwugodzinnym treningu .
      • benita30 Re: ja kobieta domowa 17.09.04, 08:16
        Ja chciałam tylko 'księgę diny' obejrzeć co do tej gazety była dołączona !
        Fakt że chciałam tematykę zmienić, bo ostatnio tylko teksty zawodowe o
        uzbrojeniu instalacji kanalizacyjnej i kominach smile Przejrzałam też kurs html
        dla początkujących na republice ale jeszcze nie przyswoiłam smile Biblioteka w
        remoncie i tyle.

        A propos pracy zawodowej wiem że wypadłam z rynku ale sądzę że 30-tka coś tam
        dla siebie znajdzie.
Pełna wersja