Dodaj do ulubionych

Wegetarianizm - trudne początki lub zakończenia :)

18.06.15, 10:15
Ponieważ od dłuższego czasu zastanawiam się nad przejściem na wege potrzebuję rad od doświadczonych. Bo cały czas się waham. Myślę nad tym ze względów ideolo oraz dlatego, że właściwie mięso nie jest mi niezbędne do życia - mam na myśli moje osobiste potrzeby. Lubię mięso (choć nie każde i wielu mięs nie jadam), ale chyba bardziej wolę warzywa i inne produkty niemięsne. Toteż o wybór tego, co mogłabym jeść raczej się nie martwię, tu smakuje mi prawie wszystko smile

Moje wątpliwości dotyczą ewentualnych trudności. Lubię jeść na mieście i o ile w dużych miastach nie ma ma problemu ze znalezieniem wege knajpki lub ciekawych bezmięsnych dań w zwykłej restauracji, to np. na wakacjach, w małych miejscowościach lub wioskach może być problem. Martwi mnie też to, że jako jednostka wygodna i lubiąca ułatwiać sobie życie to tu chyba je sobie utrudnię. Co to dużo ukrywać, z mięsem jest łatwiej - machnie się kotleta lub usmaży fileta, do tego kartofle i surówka i jest obiad. Z wege trzeba jednak trochę pokombinować, wiele nowych rzeczy przyswoić. Nie chcę jeść wciąż na obiad makaronów czy kasz, choć je bardzo lubię. W barach sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Albo podczas wyjazdów, gdzie jest tez wyżywienie - kurde, nie chcę robić ludziom kłopotu i prosić na agro gospodynię o specjalny obiad bezmięsny dla mnie.
Nie wiem, może się mylę, to wyprowadźcie mnie z błędu. I czy warzywa nie są jednak droższe? Nie da się chyba bazować tylko na produktach sezonowych.

Mam też skłonność do lekkiej anemii, jak sobie z tym radzić? Do tej pory zamawiałam wątrobę i było z grzywki smile Niestety nie przepadam za tymi wszystkimi kotletami sojowymi.
Problemem jest też facet. Wprawdzie często jadamy bezmięsnie i nie narzeka, dużo rozmawiamy o sytuacji zwierząt hodowlanych i jemu też to bardzo ciąży, ale nie sądzę by był gotowy na taki drastyczny krok. Więc dochodzimy do kwestii dwóch obiadów, co mnie przeraża lekko. Nie, on nie gotuje.

I jeszcze mam pytanie, czy ktoś wrócił do diety mięsnej po dłuższym okresie bycia wege? Znacie kogoś takiego? Interesują mnie pobudki, z czystej ciekawości.
Nie odsyłajcie mnie pliz do portali wege, bo sama mogę je sobie znaleźć, chciałam o tym tu pogadać. Długo wyszło, ale różne myśli się we mnie na ten temat kotłują.
Obserwuj wątek
    • jatojagodnik Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:22
      Dołączam się do pytania. Też się zbieram od dłuższego czasu. Kiedyś, w czasach bezdzieciowych miałam dwa podejścia, ale nie wytrwałam. Teraz bym chciała być bardziej konsekwentna.
      Mnie z kolei dręczy kwestia drugich śniadań do pracy i dla dzieci do szkoły. Pastę z fasoli na zmianę z serem żółtym? Wyjdzie nosem po 2 tygodniach sad
      • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:28
        Dzieci tez przestawisz na wege?
        • jatojagodnik Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:39
          Dzieci są bardzo roślinożerne, warzywa nie stanowią problemu, uwielbiają każdy rodzaj fasoli. Rozmawiamy na ten temat systematycznie i dzieci są jak najbardziej ZA. Córka 11 lat wręcz się tego domaga, syn 13 lat nie sprzeciwia się.
          • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:47
            No to super - duże ułatwienie.
      • olinka20 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:33
        Pasta z fasoli, pasta z soczewicy, pasta z cieciorki.
        Wrapy z warzywami i awokado ( dobre tłuszcze).
        Zaraz bedzie bób, tez mozna go przerobic na paste.
      • poppy_pi Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:53
        Możliwości jest naprawdę dużo smile Ja do pracy robię między innymi:
        - sałatki na bazie sałaty np. sałata, pomidor, ogórek, feta, czerwona fasola
        - sałaki na bazie kuskusu, kaszy jaglanej lub pęczaku
        - sałatki na bazie brokuła np. z fetą i prażonymi ziarnami
        - kanapki z serem i warzywami
        - kanapki z pasta z białej fasoli i cebulki a la smalec
        - kanapki z pastą z czerwonej fasoli i pomidorków suszonych
        - kanapki z pastą z ciecierzycy
        - pastę z ciecierzycy do tego warzywa (marchewka, seler naciowy, rzodkiewka, pomidorki koktajlowe)
        - jogurty, serki wiejskie, kefiry itd
        - wrapy z warzywami
        - wrapy z kotletami z pieczarek/fasoli/ciecierzycy
        - owoce np. jabłka, banany, gruszki, truskawki, czereśnie, nektarynki
        - suszone owoce np. daktyle, suszone morele

      • ichi51e Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:56
        Mnie tam humusy sie nie przejadaja big_grin raz cytrynowy raz pomidorowy raz pikantny raz zwykly suspicious
        • poppy_pi Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:01
          A raz buraczkowy! Mniam.
      • dziennik-niecodziennik Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:03
        > Mnie z kolei dręczy kwestia drugich śniadań do pracy i dla dzieci do szkoły. Pa
        > stę z fasoli na zmianę z serem żółtym? Wyjdzie nosem po 2 tygodniach sad

        ale przechodzisz na wegetarianizm czy na weganizm?
        bo poza pastą z fasoli i serem żółtym jest sporo innych mozliwosci. pasty jajeczne, różnego rodzaju twarogi, paste z fasoli mozna tez przeróżnie podoprawiac żeby różnie smakowała, są pasztety warzywne (robiłam pasztez z cukinii, pyyyyszny byl), pasty z innych warzyw - marchwii na przykład...
      • myelegans Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 13:50
        ale sniadania, lunche sa najlatwiejsze. Namoczyc na noc platki owsiane z mlekiem migdlalowym, rano do tego musli, migdlay, troche jakiegos masla orzechowego, truskawki, borowki, posypac wiorkami kokosowymi, zeby doslodzic mozna albo miod albo pokrojone daktyle. Do miseczki I do pracy. Mnie taka sniadaniowa miska starcza do poznego popoludnia, Energii mam duzo i nie mam zjazdkow cukrowych.
      • berdebul Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 15:10
        Pasty kocham, na drugie śniadanie biorę np. ogórka zielonego, małosolnego, pomidory małe (mam własne), do tego jakieś pieczywo plus np. hummus, pasta z pestek słonecznika, pasta z oliwek, z oliwek i suszonych pomidorów, z oliwek i pomidorów i słonecznika, pasta z dyni (prażonej), domowe masła orzechowe (rozne, nie tylko fistaszkowe), a jak mam więcej czasu to tez pasta z bakłażana (pieczesz bakłażana do miękkości, a pózniej wrzucasz do blendera z ulubionymi przyprawami i odrobiną czosnku i soku z cytryny). Zamiast ogórka, lubię tez rzodkiewki, marchew w słupkach, brzoskwinię, co tam jest w domu.
        Czasami resztki z obiadu, typu kawałek tarty, falafel, czy smażone grzyby. Jak bardzo mi się nie chce to płatki z mlekiem roślinnym.
    • stacie_o Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:25
      To ja się podłączę. Mogę? Też chciałabym być wege, ale mam podobne obawy do twoich. I jeszcze dwie:
      -czy da się żyć bez wyrobów skórzanych? Czy dostanę ładne nieskórzane obuwie?
      -mam koty, karmię je głównie mięsem (barf). I jakoś to mi się kłóci w głowie, bo sobie i rodzinie kotleta z kalarepy, a kotem przyjdzie fileta kroić, albo podawać karmę z kangura i wołu. Taki dysonans w głowie mam, ale nie będę kotów na kalarepę przestawiać...
      • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:27
        Jeśli chodzi o koty wątpliwości nie mam żadnych. Dostają suchą karmę, raz- dwa razy w tygodniu mokrą lub kurczaka. To urodzeni mięsożercy i nie mam zamiaru robić im krzywdy.
        Nie pomyślałam o wyrobach skórzanych. Nie kupuję tego dużo, ale skórzane buty vs. sztuczna skóra zawsze wygrają te pierwsze. No jest to pewien problem.
        • stacie_o Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:32
          U mnie proporcja jest odwrotna, znaczy u kotów. Tzn dostają głównie surowe mięso, a chrupki okazjonalnie. I po to mięso trzeba iść do rzeźnika, wymrozić, rozmrozić, pokroić i podać. Czyli jest jakby stale obecne w domu w sporych ilościach. Chrupki są już przetworzone i tak nie kłują, przynajmniej mnie, w oczy.
          • olinka20 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:36
            Mozesz raz w miesiacu kupic wieksze ilosci, zrobic z tego barf ( na kocim zakątku swego czasu był fajny przepis, niezyjącego juz Jacka) i zamrozic.
            Niby to samo, ale codziennie wyjmujesz z zamrazarki porcyjke, a do rzeznika idziesz tylko raz.
            Nie wyobrazam sobie nie karmic kotów miesem.
            • jatojagodnik Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:42
              Mam trzy duże psy - w sumie 100 kg psów - tez nie odstawię ich od mięsa. Dla drapieznika to jest jednak podstawa diety sad
              • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:44
                Pies to chyba jednak nie jest klasyczny drapieżnik smile są wszystkożerne.
                • jatojagodnik Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:47
                  Są wszystkożerne - w sensie, że nie pogardzą marchewką albo głąbem z kalafiora - ale jednak bez mięsa się nie obędą.
                  • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:50
                    Jasne, czepnęłam się tylko tego drapieżnika.
                    Mój pies kiedyś zabijał się za obierki z marchewki, nawet sałatą lodową nie wzgardził tongue_out
                    • martishia7 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:55
                      > Mój pies kiedyś zabijał się za obierki z marchewki, nawet sałatą lodową nie wzg
                      > ardził tongue_out

                      Mieliśmy w domu jamnika z obsesją na punkcie mandarynek. Jak się obierało, to stawał pięknie słupka na tylnych łapach, a jak długo nie dostawał, to zaczynał szczekać. Zapach obieranej mandarynki wyczuwał leżąc pod kocem na drugim końcu mieszkania.
                    • olinka20 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:57
                      Wyobrazam sobie mine mojego psa jakbym mu zapodała głaba z kalafiora czy marchewkę big_grin
                      Jedyny mi znany pies, ktory nie jada warzyw.
                      • margotka28 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:58
                        mój uwielbia szpinak smile
                      • jatojagodnik Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:01
                        Mój ostatnio przygarnięty również zgłupiał jak dostał marchewkę pierwszy raz. Zdumiony obserwował, że pozostałe psy ze smakiem zajadają. Teraz po półtora roku jest pierwszy w kolejce smile
                        • olinka20 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:18
                          No taki "francuski piesek" mi sie trafił.
                          Jak kiedys ryz z marchewką i kurczaczkiem dostawał na problemy z zoładkiem, to jadł około 30 minut, pracowicie plując marchewką.
                          • jatojagodnik Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:33
                            Bo marchewka pewnie gotowana była. Chrupiąca surowa jest bardziej atrakcyjna.
                            • echtom Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:13
                              Widziałam kiedyś nowofundlanda, który cierpliwie czekał, aż pani wyjdzie z warzywniaka, po czym schrupał z entuzjazmem cały pęczek marchewki z natką smile
                              • olinka20 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:27
                                big_grin
                                A co do marchewki to faktycznie była gotowana.
                                Ale jakbym mu dała surową, to pewnie by ją turlał po domu, a po dokładnym obtoczeniu w kocich włosach straciłby zainteresowanie wink
                                • jatojagodnik Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:58
                                  Moje chrupią na surowo. Ugotowana z jedzeniem - dwa zjadają, trzeci wybiera. Ugotowaną w całości na sałatkę jarzynową - wszystkie wcinają z zapałem. Nie trafisz za tymi psimi gustami big_grin
                      • mas.uka Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 20.06.15, 16:59
                        mój jeden "jada" niewyłuskane orzechy laskowe. Leży sobie w kuchni i chrupie te orzechy big_grin
                    • kota_marcowa Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 14:21
                      He he to ja was przebiję, moja yorka lubi i zje wszystko, dosłownie WSZYSTKO. Nie ma znaczenia czy to warzywa, owoce, gotowane, surowe, zje absolutnie wszystko co się w większym lub mniejszym stopniu nadaje do spożycia. Dlatego muszę bardzo pilnować, żeby się nie dobrała do czegoś, co może jej zaszkodzić, raz się najadła winogron, myślałam, że zawału dostanę, na szczęście nic jej nie było.
                      • jatojagodnik Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 14:27
                        Moja 45 kilogramowa suka uwielbia jak jej łupiemy pestki słonecznika. Rozgryza je pojedynczo bardzo dokładnie, oblizuje się, mlaska i chce więcej. Jak jest w domu słonecznik, to nie odpuszcza smile
                      • przeciwcialo Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 15:42
                        Yorki to nie psy wink
                    • misterni Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 01:21
                      morgen_stern napisała:

                      Jasne, czepnęłam się tylko tego drapieżnika.

                      No ale pies jest drapieżnikiem. Owszem procentowo tego mięsa w jego diecie powinno być mniej niż u kota, ale i tak dużo. smile
                      ,
                    • przeciwcialo Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 15:39
                      Mój kot dałby sie pokroić za fasolkę szparagową ale nie wyobrażam sobie go na takiej diecie na stałe wink
        • ghrtth Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 20.06.15, 12:41
          >Nie pomyślałam o wyrobach skórzanych. Nie kupuję tego dużo, ale skórzane buty vs. sztuczna skóra zawsze wygrają te pierwsze. No jest to pewien problem.

          Mnie się nie wydaje, żeby to był problem. Sama nie noszę skóry, ale uważam, że sam fakt wykorzystania skóry zwierzęcia już zabitego na mięso jest ok. Samą rezygnacją z mięsa zrobisz najwięcej, reszta to mniej ważne sprawy i spokojnie możesz je odpuścić.
      • jehanette Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:32
        Kot to mięsożerca, nie wyżyje na chrupkach z kukurydzy. Dla zdrowia zwierzaka należy go karmić odpowiednim pożywieniem. Ja nie mam dysonansu karmiąc koty BARFem, bo ja wegetarianizm poza szczenięcymi latami traktowałam użytkowo. Tzn mi to służy, to tak jem.
        BTW polecam gorąco zrobić zapas mięsa dla kotów, wtedy wyjęcie porcji z zamrażalnika jest równie niekłopotliwe jak otwarcie puszki.
        • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:53
          U mnie to nie przechodzi. Koty rozmrożonego kurczaka omijają łukiem, nawet gdy się już "ociepli". Wybredne małe sk... smile
        • przeciwcialo Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 15:45
          wegetarianizm użytkowy- fajne haslo.
    • bella_roza Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:29
      u mnie mąż jest wege a ja i dzieci jemy mięso (z tym że ja niespecjalnie je lubię więc często jem wege razem z mężem, być może jak dzieci się usamodzielnią to też zrezygnuję z mięsa) więc mam ogląd z dwóch stron
      - tak wege jest trochę trudniejsze w wykonaniu przynajmniej na początku. z czasem pewnie jest łatwiej jak się rozbuduje repertuar.
      - w barach zawsze są potrawy bezmięsne do wyboru, nie musi być to knajpa wege. uwaga na skwarki
      - na wyjazdach zawsze najpierw się pytam czy jest opcja wege przy wyżywieniu, jeszcze nie spotkałam się żeby nie było takiej możliwości - nawet na obozach dla dzieci jest taka opcja. natomiast różnie wygląda wykonanie. ostatnio np. mąż dostawał drugie danie wege ale zupa była codziennie na mięsie. na innym wyjeździe dostawał osobno zupę bezmięsną. warto też zaznaczyć że nie je się ryb bo "standardem" jest podane danie rybne dla wegetarianina.
      - czy droższe to nie potrafię powiedzieć.
      • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:32
        Właśnie tego się obawiam, że zostaną mi na wyjazdach tylko pizze margerita i pierogi ruskie smile co do ryb nie jestem przekonana. Jak zastąpić w diecie ryby morskie? Kurde, potrzebne są.
        • stacie_o Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:34
          Ja jako posiłek wegetariański w hotelu 3 gwiazdkowym dostałam w poniedziałek makaron z serem, we wtorek kluski leniwe z masłem, w 3 placki ziemniaczane saute. uncertain
          • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:35
            Otóż to.
          • bella_roza Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:50
            to strasznie słaby ten hotel. u nas zdarzało się że żałowałam że też nie zgłosiłam się jako wege bo mąż dostawał lepsze rzeczy niż moja sztuka mięsa smile np. faszerowane warzywami cukinie, bezmięsne gołąbki itp. a nie były to ekskluzywne ośrodki. a lepszych hotelach przeważnie jest bufet a nie serwowane jedzenie więc też da się wybrać bez mięsa. choć zdarza się że mąż je pomidory z ryżem jak akurat jest słaby wybór.
            • stacie_o Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:05
              Sieciowy, ale może kucharz bez polotu? Owszem, też mi się zdarzyło zazdrościć posiłków z opcji wegetariańskiej, jednak uważam że mięsożercom łatwiej w hotelach i restauracjach: mają jakby wybór swojego papu i ewentualnie z opcji wegetariańskiej, ale wegetarianie jak jest kiszka z potrawami wege mogą co najwyżej sączyć wodę.
        • jan.kran Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 10:37
          morgen_stern napisała:

          > Właśnie tego się obawiam, że zostaną mi na wyjazdach tylko pizze margerita i pi
          > erogi ruskie smile co do ryb nie jestem przekonana. Jak zastąpić w diecie ryby mor
          > skie? Kurde, potrzebne są.

          ---------> Morgen , pierogi ruski to moj ból...W kupnych jest smalec świński a sama nie umiem zrobić wiec nie jadam a uwielbiam. Problemem jest tez podpuszczka zwierzęca w serach , zregnowalam z cottage i z ukochanej mozarelli.Ale na szczescie ostatnio w Oslo znalazłam mozarele z podpuszczką mikrobiologiczna.Brakuje mi tez parmezanu ale w polskim koszyku wege maja zamiennik , kupie sobie w PL.
          Poza tym w wielu słodyczach i deserach jest żelatyna trzeba uważnie czytać sklad. Moj osloanskieLitwin na rogu ma czasem bardzo dobre polskie galaretki z agar - agar.
          Czasem sie złamie ... Mięsa i ryb nie jadam nigdy.Ale jak jestem w Paryżu to zamykam oczy i jem francuskie sery nie myśląc jaka mają podpuszczkęsmile))



          • ghrtth Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 20.06.15, 12:46
            Ja też odpuściłam podpuszczkę, to są na tyle drobne sprawy, że nie ma sensu popadać w nerwicę natręctw na tym punkcie i odmawiać sobie wszystkiego. Lepiej wierzyć, że to mikrobiologiczna smile. Pierogi ruskie virtu są wegetariańskie. W Polsce dostępne w większych sklepach i żabkach, też możesz sobie kupić.
    • poppy_pi Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:39
      To wszystko jest łatwiejsze niż Ci się wydaje smile Wystarczy przestawić pewne rzeczy w głowie i idzie gładko. W domu gotuję tylko ja, ja równiez robię zakupy. Od dłuższego czasu gotuję wegetariańsko, staram się nawet wegańsko. Nie było jakiegoś dnia 0 w którym ogłosiłam OD DZIŚ KONIEC Z MIĘSEM! To pewnie wywołałoby bunt wink A tak? Szczerze? Mój facet nawet nie zauważył większej różnicy, zjada kotleta z pieczarek, fasoli albo cieciorki, mówi, że smaczny. Jak będzie chciał niech sobie kupi pizze z salami albo pójdzie do teściowej na kotleta czy też zje parówki w pracy. Jak do tej pory-ani razu się to nie zdarzyło. Mieszkam w mieście średniej wielkości i bary wegetariański i wegańskie wyrastają tu jak grzyby po deszczu smile Nawet w "zwykłych" knajpkach jest coraz więcej wege pozycji w menu. Musisz zdecydować czy bardziej obchodzą Cię powody dla których chcesz przejść na wegetarianizm czy, że raz na jakiś czas zrobisz komuś problem z posiłkiem. Zresztą zawsze możesz zjeść tylko zupę lub ziemniaki i surówkę, a kotleta komuś oddać, świat się nie zawali. Albo poprosić o jajko sadzone. Ja nie jestem na diecie wegetariańskiej ani wegańskiej, po prostu jeśli mogę zastępuję produkty odzwierzęce. Na mieście też jem wegetariańsko/wegańsko. Ale jeśli idę raz na miesiąc do teściowej to zjem kotleta i nie robię z tego tragedii. Jedzenie wegetariańskie/wegańskie wydaje mi się być tańsze niż mięsne. Jednak kawał dobrej jakości mięsa to spory wydatek. Szczególnie teraz, w sezonie jest łatwo bo warzywa i owoce są taniutkie. Staram się też uważać na kupowane kosmetyki, fajnie jak są wegańskie i nietestowane na zwierzakach. Co do wyrobów skórzanych-czasem zdecyduję się na skórzane buty bo mam wrażliwe stopy, kupiłam więc w tym roku dość drogie skórzane szpilki, które mam nadzieje nosić kilka lat. Torebki i inne kupuję z dobrej jakości skóry ekologicznej (np torebki Pauliny Scheadel).
    • triismegistos Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:43
      Przede wszystkim nie spinaj się. To nie jest tak, że jak już postanowisz, a potem się złamiesz to ci utną głowę. Spokojnie możesz po prostu starać się nie jeść mięsa, ale w sytuacji, kiedy nie masz wyjścia to spokojnie nie masz wyjścia i sobie odpuszczasz. Można też nie jeść mięsa, ale nosić skórzane buty. A po jakimś czasie poszukać dobrych butów wegańskich- podobno są takie, aczkolwiek ja nie wyobrażam sobie noszenia nieskórzanych butów.
      Jeśli chcesz zrezygnować z mięsa ze względów etycznych pamiętaj, każdy krok w dobrym kierunku to już coś, nie trzeba od razu skakać na głęboką wodę.
      • poppy_pi Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:44
        Dokładnie smile
      • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:46
        Dzięki za te słowa smile No ja się niestety spinam, jestem dość zasadnicza i słowna, nawet wobec siebie, każde swoje potknięcie uznaję za porażkę. Muszę się wyluzować.
        • ghrtth Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 20.06.15, 12:51
          Koniecznie! Wyluzuj z tym, co Ci się na razie wydaje niewygodne, co stanowi przeszkodę. Jak już zaczniesz, będzie Ci łatwiej i może wtedy przyjdzie Ci ochota na dopracowanie swojego wegetarianizmu w szczegółach wink. A może nie - i też dobrze, bo samym niejedzeniem mięsa w nieekstremalnych sytuacjach odwalasz 99% roboty
      • peonka Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:32
        Nie chcialo mi sie tyle pisac, ale mam taki sam poglad. Kazda rezygnacja z miesa jest krokiem w dobrym kierunku, nawet jesli kupisz skorzane buty.
        Nie wiem gdzie mieszkasz, ale z potrawami wege jest coraz lepiej, czasem sa naprawde super. Poszukaj wege blogow typu jadlonomia, az sie nie chce miesa jesc, zwlaszcza teraz w sezonie. I nie martw sie na zapas smile
    • margotka28 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:47
      byłam wege przez osiem lat. Zaczęłam w trudnych czasach, gdzie bycie wege było uznawane za dziwactwo. Moja rodzina znacząco pukała się w czoło, matka odmówiła osobnego żywienia. Zdana więc byłam na siebie, kilkoro znajomych i książki kucharskie. Jakoś poszło, później było tylko lepiej. Wege przestałam być w 6 miesiącu ciąży, po tym jak zobaczyłam pięknie pachnące karkówki na grillu firmowym. Zjadłam mięso i jem do dziś. Najpierw, bo organizm chciał, później bo nie chciało mi się gotować dwóch obiadów (mąż i dzieci mięsożercy). Teraz mąż został byłym mężem, dzieci obiady jedzą w szkole to i ja mięsa nie jadam. Ale nie jestem wege.
      • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:49
        Teraz mąż został był
        > ym mężem, dzieci obiady jedzą w szkole to i ja mięsa nie jadam. Ale nie jestem
        > wege.

        Może to jakoś rozwinąć? smile
        • margotka28 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:54
          jeden mięsożerca mi ubył z pokładu (w sensie rozwiodłam się), dzieciaki jadają obiady w szkole ( a są mięsożercami). Więc ja już nie gotuję mięsnych obiadów w domu tylko takie jakie ja lubię czyli wegetariańskie. Zasadniczo nie jadam mięsa, ale czasami mi się zdarza - nie jestem więc wege.
    • lacitadelle Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:50
      Z tego wszystkiego ja widzę problem tylko na wyjazdach - zawsze pytam, czy jest opcja wege, zawsze słyszę, że jest, po czym na miejscu okazuje się, że jem ziemniaki z dużą ilością surówki... bo zupa jest na kościach, a ruskie ze skwarkami. Przyznam, że z tego powodu czasem zdarza mi się na dłuższym wyjeździe zjeść rybę - tak, w wielu miejscach, także w Warszawie, ludzie uważają, że ryba jest wegetariańska. Sądzę, że kropla drąży skałę i będzie się to powoli zmieniać.

      Z gotowaniem moim zdaniem nie ma w ogóle problemu - jest mnóstwo przepisów w necie, warzywa obrabia się szybciej i wychodzą naprawdę prawdziwe pyszności.
      • nihiru Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:57
        > Z gotowaniem moim zdaniem nie ma w ogóle problemu - jest mnóstwo przepisów w ne
        > cie, warzywa obrabia się szybciej i wychodzą naprawdę prawdziwe pyszności.

        No widzisz? Ja mam dokładnie odwrotne wrażeniebig_grin
        W przypadku warzyw tylko obróbka cieplna trwa krócej, pozostałe czynności już dłużej. A przy gotowaniu lub pieczeniu nie musisz stać cały czas przy kuchence.
        • lacitadelle Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:19
          > No widzisz? Ja mam dokładnie odwrotne wrażeniebig_grin
          > W przypadku warzyw tylko obróbka cieplna trwa krócej, pozostałe czynności już d
          > łużej. A przy gotowaniu lub pieczeniu nie musisz stać cały czas przy kuchence.

          Zapewne zależy to od tego, co kto lubi gotować, z mięsem czy bez.

          Jeżeli chodzi o obróbkę wstępną warzyw, to ja do potraw z mięsem też musiałam ją wykonywać, przecież nie jesz samego mięsa chyba? Osobiście wolę obrać więcej marchewki niż wycinać żyłki czy błonki z mięsa. Noże trzeba do mięsa cały czas ostrzyć albo kupować nowe. Warzywa trzeba w kostkę pokroić, mięso do gulaszu też, na kotlety pokroić w plastry i potłuc, głośne toto i tłuczek się bardzo ciężko czyści smile Warzywa w większości bardzo szybko kroję w ręku, nawet deski nie muszę używać, z mięsem tak się nie da.

          Przy gotowaniu czy pieczeniu stać przy kuchence nie trzeba, przy smażeniu kotletów trzeba i gorący tłuszcz pryska. Poza tym jak się wraca do domu głodnym, to naprawdę nie liczy się, czy czekam stojąc czy leżąc smile

          Nie spieram się, tylko daję przykłady, że różnie można do tego podejść.
          • nihiru Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:14
            Ja tez się nie spieram. Przypuszczam, że można się lepiej zorganizować (tym bardziej że kulinarnie jestem średnio ogarnięta - niezbyt to lubię).
            Ale opieram się na dwóch faktach:
            - zimą, wbrew pozorom, mniej czasu spędzam przy kuchni niż w lecie, głównie dlatego, że częściej gotuję na kilka dni; latem jadamy więcej jedzenia zrobionego "na świeżo";
            - od kiedy zaczęłam robić grilla w wersji "zdrowszej", czyli z warzywami (oprócz mięsa i kiełbasek grilluję paprykę, cukinię, pieczarki itp.), przygotowanie go zajmuje mi o wieeele więcej czasuwink.
    • nihiru Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:51
      Nie jestem wegetarianką, więc wypowiem się tylko w kwestii gotowania warzyw vs gotowania mięsa.

      My zimą jemy głównie mięso, a latem głównie warzywa. Mięso jest niestety wygodniejsze w obróbce:
      - przygotowanie (mycie, obieranie, krojenie) warzyw najczęściej trwa dłużej niż mięsa;
      - z mięsa można zrobić więcej potraw, które "wystarczają na dłużej": można je albo zamrozić, albo odgrzać bez problemu.
      Z warzywami jest trudniej. Można oczywiście zamrozić np.: kotlety warzywne, ale już zapiekanki czy pasty średnio.

      A co do męża, to myślę że sobie poradzi. Jak mu warzywa nie wystarczą, dorobi sobie kanapkę z kiełbasą.
      • poppy_pi Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:00
        Nie do końca się zgodzę. Mięso też trzeba umyć, osuszyć, pokroić i np. obtoczyć w mące, jajku, bułce itd. Poza tym wile potraw mięsnych np. gluasz wymaga również warzyw. Jeśli zrobisz gulasz tylko warzywny to wręcz masz mniej roboty wink Wiele warzyw szczególnie młodych nie wymaga nawet obierania, jedynie umycia (np. ziemniak, marchewka, bakłażan, cukinia, ogórek, kalafior, brokuł, pomidor). Gulasze, zupy i sosy warzywne można z powodzeniem zamrozić. Myślę, że to kwestia podejścia i przyzwyczajenia smile
        • poppy_pi Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:06
          Nawet pieczenie warzyw jest łatwiejsze niż pieczenie mięsa smile Przekrajasz takiego batata na pół, posypujesz przyprawami i siup do pieca. Wyjmujesz za godzinę pyszne danie i nawet się nie musisz martwić czy się dopiekło przy kości wink A takie ziemniaczki i marchewka pokrojone w niedbałą kostkę z tymiankiem z pieca? Do tego czosnek w łupinkach. Mmmm. A roboty w ogóle smile Faszerowane cukinie i bakłażany w wersji wege tez zajmują tyle czasu co wersja mięsna. Zupy bezmięsne robi się zdecydowanie szybciej. Usmażenie naleśników czy racuchów to też nie są godziny spędzone w kuchni chociaż akurat tego trzeba pilnować wink
          • margotka28 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:13
            "A takie ziemniaczki i marchewka pokrojone w niedbałą kostkę z tymiankiem z pieca? Do tego czosnek w łupinkach. "

            dziś zrobię na obiad. Do tego sos na bazie jogurtu.
          • olinka20 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:15
            A tu nie do konca sie zgodze.
            Na batata czy ziemniaka cy inne warywo musisz tą godzine czekac.
            A mieso wrzucam na rozgrzaną patelnie grillowa, bez krojenia, obtaczania w bułce, jajku itd i za 5 minut mam gotowe.
            • poppy_pi Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:31
              A to prawda. Odniosłam się do pieczenia smile Ostatnio wrzuciłam na patelnię grillową przyprawione, grube plastry bakłażana. Bardzo smaczne i szybkie.
              • olinka20 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:44
                Poppy a czym go przyprawiasz?
                Bo ja bakłazana to głownie dusze z warzywami i kaszą i robie tzw babry warzywne wink
                Moze sie zainspiruję twoim bakłazanem?
                • poppy_pi Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:55
                  Nic skomplikowanego. Ostatnio wzięłam trochę oleju z suszonych pomidorów i przyprawę grillową z serii "przyprawy bez chemii" czy coś takiego, w zielonych pudełeczkach. Nasmarowałam plastry bakłażana tą marynatą silikonowym pędzlem, trochę tak poleżały i siup na patelnię. Po zdjęciu z patelni opruszyłam kolorowym pieprzem bo mamy na niego fazę ostatnio i sypiemy na wszystko wink Do tego tzatziki.
                  • olinka20 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:52
                    Dziekuje, chyba sie skusze w najblizszym czasie smile
    • bufo.bufo Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 10:59
      Miałam w życiu dwa epizody wege, jeden kilkuletni, drugi półtoraroczny, wróciłam do jedzenia mięsa głównie z powodu słabych wyników krwi. Niestety nie przyswajam z warzyw i suplementów tak, jak z mięsa i jaj. Tylko wtedy mam prawidłową morfologię.
      Nigdy nie byłam jakimś mega ideowcem, może dlatego łatwo było mi wrócić do jedzenia miesa i produktów odzwierzęcych.
    • tully.makker Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:08
      No to ja ci cos doradze, jako osoba, ktora ma za soba 9 lat niejedzenia miesa ( z wyjatkiem sliwek w boczku), 12 lat jedzenia miesa i teraz od roku prawie nie jada - nie mam sensu "przechodzic" na wegetarianizm i zyc ideologia. Jesli nie chcesz jesc miesa, po prostu go nie jedz. Jak ci sie zachce, albo nie bedzie innej opcji ( a zazwyczaj naprawde sa) to zjedz mieso - bez katowania sie. Uwazam, ze wegetarianizm ma sens o tyle, jesli jest gleboka wewnetrzna potrzeba, a nie forma katowania sie.

      Aha, i jest ,mnostwo miejsc gdzie mozna znalezc informacje na temat zastepnikow miesa jesli chodzi o wartosci odzywcze, jest to bardzo proste, zwlaszca jesli nie zamierzasz rezygnowac z takich rzeczy jak nabial i jaja. A jak bedziesz umierac na amemie, to kilkorazowo zjesz watrobke, swiat sie od tego nie zawali.
    • dziennik-niecodziennik Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:10
      a ja mam pytanie - czy da sie byc wege jak sie nie znosi strączkowych?...
      nie lubie fasoi, grochu, bobu, cieciorek i innych takich. tzn czasem, CZASEM mogą byc, ale dość rzadko (poza bobem, bobu nie cierpię). tofu mi także nie podchodzi. "przetwory" sojowe - no jak dobrze doprawię to dam rade, aczkolwiek jak kiedys przetwarzalam kostke sojową trzeci dzien w tygodniu to mialam jej troche dosc big_grin
      zwykłymi warzywami najadam sie na krotko, godzinę po warzywnym obiedzie jestem znów glodna...
    • joaaa83 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:16
      Jestem wegetarianką jakieś 13 lat. A konkretnie laktoowowegetarianką, czyli jem jajka, nabiał, a nie jem ryb.

      Po pierwsze to gotuję pod dziecko, jak mąż lubi to też zje, a jak nie, to sam sobie coś przygotuje. Ale mąż jada obiady w pracy, więc nie ma aż tak dużego problemu. Mąż praktycznie nie je dań wegetariańskich. Ja często jadam na mieście lub robię sobie proste danie np. makaron plus sos pomidorowy i jakieś warzywa. Nie jem praktycznie produktów sojowych, bo nie lubię.

      Na wyjazdach jadałam najczęściej pizzę, bo oprócz pierogów z serem nie było nic innego bezmięsnego. Jeśli nie było nic w restauracjach do zjedzenia dla mnie, to po prostu szukaliśmy innej. Teraz jest już o niebo lepiej. Kotlet z sera, z ciecierzycy, czy canelloni szpinakowe albo placek ziemniaczany z sosem pieczarkowym są coraz częściej spotykane. A jak nie ma, to na pewno jest pizza. Nie boję się już wyjazdów. U mnie w mieście wiem, gdzie i co mogę zjeść, więc nie ma żadnego problemu.

      Akurat obok jakieś wątki weselne, więc powiem prawdę że tu jest największy problem. Bywało, że na weselu nawet sałatki były z szynką i przez całą noc napychałam się ciastem i kanapkami z pomidorem. Czasami nie ma problemu z wegetariańskim menu i nawet jak młodzi nie wiedzą, to obsługa reaguje.
      A na pozostałe imprezy po prostu przynoszę coś co sama zjem np. na grilla idę z sałatką i pieczywem czosnkowym, a nie z kiełbasą czy karkówką. Zawsze idę z nastawieniem, że jedzenie muszę sobie sama zorganizować.

      No i na wyjeździe agro, nie przyszłoby mi do głowy prosić o dania wegetariańskie, bo albo byś jadła makaron z serem albo pierogi z kapustą suto okraszone boczkiem (! Przy pierogach zawsze trzeba jasno mówić BEZ OKRASZANIA).
      • joaaa83 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:21
        Dodam, że jestem wegetarianką nie z powodów ideologicznych, ale dlatego że mam do niego wstręt. Gdybym wzięła szynkę do ust, miałabym odruch wymiotny. Nie potrzebuję żadnego samozaparcia. Niejedzenia mięsa jest dla mnie naturalne.
    • yaga7 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 11:32
      Mięsa nie jem od ponad 20 lat, ale od około 15 lat jem co jakiś czas ryby, więc wege nie jestem.

      Natomiast na wszelkich wyjazdach, imprezach itp. nie jem też ryb, bo tu jestem mega wybredna, muszę na tę rybę mieć ochotę, więc wolę po prostu z góry założyć wege opcję na wszelki wypadek.

      Jest na pewno lepiej niż było te kilkanaście lat temu, ale zdarza mi się, że w knajpie mam do wyboru tylko pierogi, frytki z surówką, naleśniki i placki ziemniaczane. Trochę kiepsko.
      Czasem na wyjazdach bywa kiepsko, bo hotel uważa, że pizza z ośmiornicą to danie wegetariańskie wink Ale mnie to nie przeszkadza aż tak, wychudzona nie jestem, jak na wyjeździe zjem mniej, nic mi się nie stanie.
      Dlatego tez nie mam problemu na weselach - nie będzie dla mnie wege porcji, nie szkodzi, nie muszę się nażerać, przeżerać, zjem mało, nic się nie stanie.

      Aha, w domu mąż gotuje dla siebie, ja dla siebie, dzieci brak, więc problemu z gotowaniem nie ma.

      Jak już ktoś pisał w wątku, nie spinaj się wink Spróbuj, zobacz, jak to wyjdzie i tyle.
    • mejerewa Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:07
      Pół roku nie jadłam zupełnie mięsa (poza jednym obiadem świątecznym, gdzie była dziczyzna). To był czas od października do marca, czyli kiepski, bo mało warzyw i owoców, zimno, jest większa ochota na konkretne jedzenie niż latem. Do tego to był czas pracy na 1,5 etatu, więc skończyło się na makaronach i szybkich daniach jarskich, bo nie miałam czasu na gotowanie. Efekt +5 kg. Po raz pierwszy w życiu przytyłam (oprócz ciąż), bo od liceum waga była niezmienna. Akurat źle nie wyglądałam, bo wcześniej ważyłam 48 kg, czyli za mało, ale pojawił się problem z ciuchami.
      Mięsa nie jadłam, bo mnie jesienią odrzuciło zupełnie, a wcześniej i tak mało, ale jednak tak.
      Po tych 6 miesiącach wróciłam do sporadycznego jedzenia mięsa, pojawiły się też warzywa, do tego miałam już więcej czasu na reguralne posiłki i skończyłam z makaronami i pierogami. Teraz jem mięso może raz w tygodniu, mogłabym wcale, ale przygotowuję dla rodziny, bo mąż i starsza córka mięsożerni, młodsza od urodzenia nie chce mięsa i ryb.

      Co do anemii, to miałam z powodu krwotoków i leczyłam lekami, ale doskonale działa na to rzeżucha. Można codziennie dodawać do sałatek, czy posypać kanapki i więcej dostarczysz żelaza niż wątróbką raz w tygodniu.
    • 1matka-polka Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:09
      Czy można być zdrową wegetarianką mając uczulenie na produkty mleczne, soje, sezam, paprykę i selera? Oraz nie mogąc spożywać wielu owoców i paru warzyw ze względu na sensacje żołądkowe?
      • 1matka-polka Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:09
        Tak, to o mnie, sorry, z nudów tak sobie pisze.
      • ghrtth Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 20.06.15, 13:08
        bez problemu!
    • jehanette Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:28
      Nie jadłam mięsa od 2 kl LO do 30 r.ż. W międzyczasie ciąża i KP, też wegetariańskie, chodzenie po górach, różne sporty i aktywności, wszystko bezmięsne. Wróciłam częściowo do mięsa, bo pewnego dnia, gdy moje dziecko miało ok 18 mc i ssało mleko na potęgę, doszedł mnie zapach kiełbasy szykowanej na grilla i dosłownie zeżarłam całe pęto. A przez ponad 10 lat nic co mięsne, nie było dla mnie produktem spożywczym! Uznałam, że mój organizm tego potrzebuje. Od tamtego czasu jadam wędliny, czerwone mięso niekiedy. Jeszcze mnie nie odrzuca, choć jak zjem za wiele i za często to mi nie służy. Przy czym mięso jem głównie w zaciszu domowym, nie jem na mieście, nie jem w gościach. Możliwe że za jakiś czas znów odejdę od mięsa, z okazjonalnym kabanosem na wycieczce wink

      Nie przejmuj się "gospodyniami w agrotyrystyce" czy innymi jadłodajniami. Bez przesady, coraz więcej osób nie jada mięsa albo ma inne potrzeby żywieniowe. Zrobią ci pyszne pierogi i jeszcze mięsożercy będą zazdrościć. Jeśli nie rezygnujesz z nabiału i ewentualnie ryb, to niedobory też ci nie grożą.
    • karola1008 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 12:45
      Bywam wegetarianką okresowo smile - tzn. w upały. Nie mogę wtedy jeść mięsa, po prostu nie mogę. Atawizm jakiś, czy co? Gotuję wtedy dla siebie osobno, mąż i syn to mięsożercy, córka - alergiczka ma i tak ubogą dietę, wyłączenie mięsa wpędziłoby ją w skrajną anemię. W dużych miastach nie ma problemu, rzeczywiście, w mniejszych - fakt, różnie to bywa, ale generalnie nie jest źle. Z reguły nawet w restauracji w Ch...wiegdziewie Dolnym, powiat Piździszewo, poproszony kucharz przygotuje jakąś sałatkę z serem, warzywami, grzankami, itp., a już na pewno ten nieśmiertelny makaron. Z odmową spotykałam się może ze dwa razy w ciągu ładnych kilku lat. Co do gospodarstw agro to miałam takie szczęście jak na razie, że właściciele uwzględniali moje prośby o dania wegetariańskie - zupa, drugie, deser - no problem. Naprawdę. W takiej sytuacji dobrze jest określić swoje preferencje co do potraw i produktów, żeby nie było ciągle kopytek na zmianę z naleśnikami z dżemem. Trzeba się też upewnić, że gospodyni nie wyznaje zasady, że "kurczak to nie mięso" big_grin. Dla właścicieli takich gospodarstw osobne posiłki to nie jest w zasadzie problem - przy dzisiejszym poziomie nasycenia społeczeństwa alergikami to raczej norma. Przerobiłam to z córką - u niej dieta to jest absolutna konieczność, wiec zawsze jak wykupowałam pobyt z wyżywieniem, to najpierw pytałam jak to będzie z osobnym wyżywieniem dla dzieciaka. Nigdy nie było problemu.
    • black_halo Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 13:10
      Nie ma sensu sie spinac. Ideologicznie postanowilam ograniczyc ilosc miesa w jadlospisie i kupowac tylko dobrej jakosci. Bez steka nie wyobrazam sobie zycia ale na teraz jem mieso 4-5 razy w tygodniu, tylko w jednym posilku i zawiera sie tez w tym ryba. Do pracy mam rozne kasze czy makarony z warzywami, straczkowe, salatki, nie jem nabialu, na sniadanie zwykle musli z mlekiem ryzowym albo kanapka z hummusem czy jakas inna wegetarianska pasta.
      • myelegans Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 14:11
        ja jestem mieszancem, miesa nie jem, ale ryby i owoce morza lubie, wiec jem, nabial jem w ilosciach homeopatycznych, jajka za to lubie. Teraz to nie problem wcale, mozna jesc fajnie i produktow w sklepach jest wiecej. Nabial zamienilam na mleka migdalowe, kokosowe, ryzowe, ktore dodaje do kawy, herbaty.
        Warzywa kupuje z upraw eko, jemy duzo kasz, fasoli, kuskusow przeroznych rodzai, humusow i innych dipow, ktore mozna samemu przygotowac, proste jak budowa cepa. Masla orzechowe, migdalowe, z ziarna slonecznikowego itp. Oleje i oliwy,
        Mozna gotowac proste, szybkie i smaczne dania jednogarnkowe, lub jednoblaszkowe.
        Ja wuuwielbiam wszelkiego rodzaju koktajle, ktore robie caly rok. Znajomi w wiekszosci wegetariansko-weganscy (ze wzgledow zdrowotnych bardziej niz ideolo), wiec jak idziemy do restauracji to wybieramy wege. I sa to w wiekszosci dlugodystansowi biegacze-weganie. Cale szczescie wino jest weganskie, wiec podchodzi.

        Jak nie mam wyboru, to kurczaka gdzies tam zjem, ale moj organism od razu mi powie, czy jest to industrialny, pedzony, bo zaraz boli mnie zoladek. Z jajkami mam podobnie, wogole mieso wali mi chemia i mam chemiczny smak w ustach po nim. rok temu zjadlam hamburger w restauracji, posmak mialam kilka dni, bolala mnie glowa i zoladek byl ciezki, czulam sie fatalnie.

        Ja lazilam po roznych blogach w pracy przy porannej kawie, szukalam nie tylko przepisow, ale tez jak zorganizowac zycie kulinarne w domu, w ktorym jedno jest wege. W miare uplywu lat maz bez miesa sie obywa, dziecku daje, bo po prostu potrzebuje i jest to latwe zrodlo bialka, ale nie jest tez specjalnym miesozercem.
        acha, nie lubie makaronow i pizzy. Lubie za to rozne straczkowe i wszelkiego rodzaju kasze.

    • byss Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 14:21
      morgen_stern napisała:


      > Nie wiem, może się mylę, to wyprowadźcie mnie z błędu. I czy warzywa nie są jed
      > nak droższe? Nie da się chyba bazować tylko na produktach sezonowych.

      Na jedzenie wydajemy bardzo dużo, bo jemy bardzo dużo warzyw i owoców i tzw. superfood. Może to wynika z tego, że nie mieszkam w Polsce, bo tu warzywa i owoce, nawet sezonowe są drogie. Dodatkowo kupuję jedzenie bio, co podwyższa wydatki dwukrotnie.

      > Mam też skłonność do lekkiej anemii, jak sobie z tym radzić? Do tej pory zamawi
      > ałam wątrobę i było z grzywki smile Niestety nie przepadam za tymi wszystkimi kotl
      > etami sojowymi.

      Jeśli chodzi o żelazo, polecam amarantus i ziarna chia. Ziarna dodaję do sałatek i shake'ów, amarantus (popcorn) jem na śniadanie z jogurtem i owocami.

      > Problemem jest też facet.

      Z mężem niewegetarianinem nie powinnaś mieć problemu, jeśli często jadacie w restauracjach. W domu - jedzenie wege, na mieście - mięsne. My tak funkcjonujemy, chociaż u mnie w domu gotujemy zamiennie. Mąż albo przygotowuje danie wegetariańskie, albo robi sobie dodatkowo mięso, ja - tylko wegetariańskie. Często jemy w restauracjach, i wtedy zamawia sobie np. stek. Ale on jest typem, który nie musi jeść mięso codziennie, tylko od czasu do czasu.

      Generalnie gotowanie nie jest problemem, na Amazonie angielskim i niemieckim jest mnóstwo świetnych książek wegetariańskich, kupuję też gazety z przepisami wegetariańskimi na IPada. Nie przepadam za polskimi blogami, przepisy wydają mi się wtórne i ubogie w stosunku do tych książek i gazet. Ale to IMHO.
      I nie stałam się wegetarianką jednego dnia, po prostu coraz rzadziej przygotowywałam mięsne posiłki, a teraz nie robię ich wcale.
      • bella_roza byss 19.06.15, 09:35
        czy możesz podać tytuły książek które polecasz? mogą być po angielsku lub niemiecku
        • jan.kran Re: byss 19.06.15, 10:10
          bella_roza napisał:

          > czy możesz podać tytuły książek które polecasz? mogą być po angielsku lub niemi
          > ecku

          -------> Byss , książka której używamy non stop i wiele przepisów wyprowalismy to:

          www.gu.de/buecher/kochbuecher/vegane-vegetarische-kueche/18902-vegetarisch!-das-goldene-von-gu/
          • jan.kran Re: byss 19.06.15, 10:18
            Byss po lewej stronie. W moim linku masz Leseprobe. Możesz zobaczyć jak wyglada książka i jest pare przepisów. W tym jeden z naszych ulubionych , Walnuss Bratkarrtoffeln.
            Jak ktoś jest zainteresowany moge przetłumaczyć kilka przepisów .Bylo zapytanie o sushi , sa tez przepisy z tofu , wiele zapiekanek z warzywami , pasta , ryż , sałatki.
        • byss Re: byss 19.06.15, 17:54
          Angielskie:
          Yotam Ottolenghi - wszystkie
          River Cottage Veg Every Day!

          Niemieckie
          Attila Hildmann np. Vegan for Fit. To są przepisy wegańskie - zero nabiału i jajek. Zamiast cukru dodaje syrop z agawy, często zresztą niepotrzebnie, bo potrawa nie potrzebuje w ogóle cukru. Ma sporo przepisów w stylu wegańska pizza (mozzarella z migdałów), bolognese z tofu, hamburgery. Ja akurat nie lubię takich udawanych potraw, ale wiem że niektórzy wegetarianie uwielbiają takie "podróbki".
          Wspomniana już Vegetarisch! Das Goldene von GU to klasyka.

          Przejrzyj sobie bestsellery w Amazonie, wypróbuj kilka przepisów. Ja tak robię, jeśli wyszło smacznie, to kupuję książkę.
          www.amazon.de/gp/bestsellers/books/189569/ref=zg_b_bs_189569_1
          www.amazon.co.uk/Best-Sellers-Books-Vegetarian-Vegan-Cooking/zgbs/books/271165/ref=zg_bs_nav_b_2_66
          • bella_roza Re: byss 20.06.15, 15:09
            dziękuję Byss i Jan.Kran, popatrzę
    • skyler-white Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 15:13
      Mój narzeczony po ok. roku wrócił do jedzenia mięsa. Ja nie jadam mięsa ani ryb i nie wyobrażam sobie powrotu. Dzisiaj znalazłam superprzepis na grilla, pieczarki nadziewane serem pleśniowym i szpinakiem mmmmsmile
    • grave_digger Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 15:43
      A będziesz jadać ryby? Jeśli tak to problem z głowy.
      Od '96 nie miałam z niejedzeniem mięsa ani jednego problemu, bo jem ryby.
      • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 15:55
        No na razie mam zamiar. Ale nie wszystkie, zwłaszcza nie te zagrożone wyginięciem.
      • kota_marcowa Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 16:02
        Ale wegetarianizmem ze względów ideologicznych, to mi się gryzie, przecież ryba też musi być zabita, żeby ją zjeść, na dodatek spora część ryb też pochodzi z hodowli.
        • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 16:05
          Nie wszystkie ryby pochodzą z hodowli. To raz. Zresztą nie jem ich aż tak i często, jak obecnie jem mięso. To dwa. Pozwól, że będę decydować w moim sumieniu, czy mi się to gryzie, czy nie smile To trzy.
          • kota_marcowa Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 17:40
            A decyduj sobie do woli, ale nie wciskaj wtedy kitu o zabijanych biednych zwierzątkach.
            • sea.sea Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 22:24
              No chyba i tak lepiej dla zwierzątek, jak ktoś z iluś porcji mięsa tygodniowo zrezygnuje, hę? Musi być od razu full 100% wege? Strasznie mnie wpieprza w, nazwijmy to roboczo "subkulturze" wege, że zawsze jest co komuś wytknąć. Nie je mięsa - nie szkodzi, świnia, bo je ryby. Nie je mięsa i ryb - i tak nie zasługuje na miano wege, bo je jajka, a one mogą być zapłodnione, a w ogóle to wykorzystywanie kurek. Je tylko wegańskie, ale nosi starą skórzaną kurtkę - nadal świnia, bo to przecież jakby chodził krwią wysmarowany. Ludzie, odpuśćcie te szufladki i się cieszcie, że ktoś w ogóle wykazuje jakąś inicjatywę, choćby to był malutki kroczek. BTW zwierzątkom chyba jest wszystko jedno, czy ktoś ich nie je, bo nie może, czy z powodów ideologicznych, więc na wuj się czepiać, że ktoś się troszczy o zwierzątka na pół gwizdka? Ważne, że w ogóle!
              • kota_marcowa Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 23:36
                Ja się nie czepiam, po prostu to dla mnie nielogiczne.
                A każdy niech sobie je co chce, ja tam jestem fanką schabowych, z uporczywym nawracaniem spotkałam się właśnie ze strony wege, pracowałam z dziewczyną, która każdemu próbowała obrzydzić mięsny posiłek, nikt jej w jej sałatki nie zaglądał, a ona rzucała teksty w stylu "bleee jak możesz jeść gnijącego trupa" na czyjąś kanapkę z szynką, dlatego zbytnią sympatią do nich nie pałam.
                • k1k2 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 07:55
                  Cz
                • k1k2 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 07:58
                  Czytalam sobie i myslalam: proszę, pierwszy wątek na ematce bez nawalanki. Ale zawsze sie jakaś kota marcowa znajdzie uncertain
                  • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 09:34
                    Niestety smile dodam jeszcze, że w ciągu swojego czterdziestoletniego życia nie spotkałam ANI RAZU wojującego wegetarianina, za to wojujących mięsożerców owszem, i to nie raz.
                    • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 09:38
                      Zresztą właśnie jedna wyżej się wypowiadała smile koniecznie musi zrobić rozbiór sumienia kogoś, kto chce zrezygnować z jedzenia mięsa, strażniczka ideolo. Właśnie o takich mięsożercach pisałam, dodajmy jeszcze do tego "żarciki" typu "zjadacie jedzenie mojemu jedzeniu" lub "a marchewkę też boli jak ją gryziesz", to jest mniej więcej ten poziom. Nie rozumiem takiego podejścia, na hasło "wegetarianin" dostają jakiegoś małpiego rozumu.
                      • olinka20 Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 10:16
                        Ano własnie fascynujące. Z wojującmi wege, ktorzy mowią o miesie per- gnijący trup, spotkałam sie tylko w necie. Na zywo to tak jak piszesz, wojujący miesozercy.
                    • landora Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 16:43
                      O, ja spotkałam takie dziewczę, które wytykało ludziom, że jedzą padlinę. Ale ta osobka generalnie była głupia jak but.
                      I mam wojującego weganina na fb, dzień bez propagandy dniem straconym.
            • jan.kran Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 10:25
              Dodam ze moim zdaniem najprostsza droga do bycia wege nie jest przestawianie sie z dnIa na dzien tylko wprowadzenie dwóch dni bezmięsnych. To juz jest duzo dla ekologii i ochrony zwierząt. W Norwegii propaguje sie ten sposób jedzenia , W norweskim wojsku jest jeden dzien bez mięsa .
              Ja na razie używam wyrobów skórzanych , ograniczam sie w zasadzie do butów. Moim Swawolnym Podopiecznym podaje bez problemu mięso . Nie jestem wojującasmile))
              Mam w planie w przyszłości zaadoptować dwa koty i będę im gotować rożne pyszne mięsne danai i pasztety i karmić mięsem.
              • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 10:43
                W polskiej tradycji od dawna jest jeden dzień bezmięsny w tygodniu, więc Norwegia naprawdę nie przeciera szlaków smile
                A ja dni bezmięsnych mam w tygodniu więcej niż dwa. Więc już i tak jestem na dobrej drodze,
    • blue_romka Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 17:18
      Na wakacjach jesteś max 2 tygodnie w roku, więc to chyba nie jest problem? A już nie rozumiem kwestii "nie chcę robić problemu gospodyni agro". To jej praca przecież, za to bierze kasę. Poza tym w coraz większej liczbie miejsc gospodarze oferują kuchnię wege sami z siebie. Tak czy owak uważam, że ustalanie swojej diety pod kątem 2 tygodni w roku jest bez sensu.
      Co do jadania na mieście, to my mieszkamy w dużym, więc nie ma z tym problemu.
      Jeśli chodzi Ci o to, żeby diametralnie zmienić dietę i jednocześnie nic o niej nie wiedzieć, nie włożyć w to wysiłku, samo przyszło i w ogóle- to moim zdaniem się nie da. Jeśli chcesz jadać pełnowartościowe posiłki, a nie tylko ziemniaki i surówkę z tradycyjnego obiadu, to trzeba się najpierw sporo naczytać, a potem nauczyć gotować. To zajmuje czas, często nie wyjdzie, bywa stresujące itd. Jak wszystko, co robi się pierwszy raz w życiu. Moim zdaniem warto, a czy Tobie się będzie chciało, to musisz sama rozstrzygnąć.
      • morgen_stern Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 17:26
        Nigdzie nie napisałam, że potrafię zrobić tylko kotleta z ziemniakami, jem często wegetariansko, więc po co te złośliwości? Niemniej jadanie tak 3, 4 razy w tygodniu a bite 7 to jest jednak różnica. Wiele osób ma podobne obawy, co zresztą widać i w tym wątku. Nie rozumiem napastliwosci.
      • black_halo Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 19.06.15, 08:05
        > Jeśli chodzi Ci o to, żeby diametralnie zmienić dietę i jednocześnie nic o niej
        > nie wiedzieć, nie włożyć w to wysiłku, samo przyszło i w ogóle- to moim zdanie
        > m się nie da. Jeśli chcesz jadać pełnowartościowe posiłki, a nie tylko ziemniak
        > i i surówkę z tradycyjnego obiadu, to trzeba się najpierw sporo naczytać, a pot
        > em nauczyć gotować.

        Ale gotowanie wegetarianskie jest znacznie latwiejsze nic cokolwiek z miesem, no chyba, ze sie na codzien jada parowki z keczupem. Prosze bardzo, wczoraj curry z kalafiora, fasolki szparagowej, bobu i czerwonej cebuli z mlekiem kokosowym. Smaczne, pozywne i mega latwe.
    • sea.sea Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 22:31
      Jako, że mieszkałam z wegetarianinem przez czas długi a sama jestem mięsożerna incydentalnie (jak organizm się domaga to jem, ale to tak ze 4 razy w miesiącu wychodzi), a moja przyjaciółka weganka z kolei mieszka z mięsożercą, więc problem mięsa na obiad opraktykowany jest tak:

      Do większości potraw z warzyw da się dołożyć mięso choćby w postaci pokrojonego, podduszonego kurczaka czy usmażonego osobno filetu.

      Da się znaleźć jakąś sensowną gotową garmażerkę z mięsem - np pierogi, krokiety, steki już wymarynowane i gotowe do usmażenia.

      Mięsożerca może zaspokoić swą potrzebę mięsa niekoniecznie w porze obiadowej. Wtedy sobie rano rzuca szynkę na kanapkę i też jest dobrze.

      Mięsożerca z dostępem do stołówki czy taki, co się nie musi za portfel kurczowo trzymać, może zaspokoić potrzebę mięsa także jedząc na mieście.
    • ykke Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 22:58
      Jeśli w przejściu na wege kieruje Tobą ideologia-wytrwasz, jesli "tylko" zdrowszy tryb życia-może byc pod górkę.
      Nie rozumiem tej spinki, żeby zastępowac mięso i to całe białko non stop. Dziewczyny tu proponują rzeczy jakby opuszczenie każdego mięsnego posiłku trzeba było na gwałtu rety nadrabiac fasolami, soczewicami.
      Jestem wegatarianka od 20 lat i po prostu nie jem mięsa. Jem dużo warzyw, jeszcze więcej owoców, dużo nabiału (staram się o produkty naturalne i nie z masowej hodowli), full orzechów, ale tylko zimą. Białko roślinne ze dwa razy w tygodniu i tyle. Nie staram się jakos specjalnie. Na śniadanie może być owsianka, kasza jaglana pieczona z owocami, kanapki z pastami jak i ze zwykłym żółtym serem, twarogiem, miodem. Miliony możliwości bez wysiłku i nadmiernych kosztów. NA wakacjach jest gorzej jeśli chcesz jeśc zdrowo, ale jeśli chodzi o samo niejedzenie mięsa to lajcik-od wszelkich dan mącznych po sałatki , zapiekanki warzywne, knysze jarskie, pizza, he, he. Trzymam kciuki za każdego "nawróconego" wink
      • phantomka Re: Wegetarianizm - trudne początki lub zakończen 18.06.15, 23:24
        Wiele lat temu byłam wege, nie tykałam nawet jajek, tylko nabiał jadłam. Zakończyłam tę przygodę spektakularnie, bo mi się kiełbasy z cebulą zachciałosmile
        Natomiast obecnie od roku nie jadam czerwonego mięsa, a wędliny nie miałam w ustach jakoś 8 lat na pewno. Wyjątek stanowi sucha kiełbasa.
        Ja problemów żywieniowych na mieście nie mam, bo jednak kuraka wsunę.
        Nie jadam również zbyt dużo owoców, zdecydowanie bardziej wolę warzywa.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka