czy poród Was naprawdę bolał?

    • angeka2 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 08.07.15, 10:20
      Całe życie na ból reagowałam wk%$#@$.

      Skurcze od razu co 3 minuty, po dwóch godzinach od pierwszego na IP sie okazuje, że to 8cm, wiec szybko wszystko szło. I nie bolało aż tak, ot b mocna miesiączka. Potem doszły bóle krzyżowe, miałam metode uciekania myslami, to mi pomagało + cały czas myślałam, że musze zadbać o meza i że tu jest masa ludzi, którzy wykonują swoją prace i nie moge robić wokół siebie cyrku - może to głupie, ale myśl, że musze zadbać o przestraszonego meza i mysl, ze musze sama sobie poradzic bez zawracania tyłka personelowi, dodawała mi sił. Zawsze lepiej sobie radziłam z bólem sama, niż jak ktoś mnie trzymał za reke.

      Potem podłączyli mnie do oxy i kazali leżeć. Na nowo zdefiniowałam pojecie bólu i wtedy mnie wszystko drażniło. Masaż szyjki był najgorszy, ale nie trwał zbyt długo.

      Ale przerwy miedzy skurczami były, wiec ładowałam baterie. Na początku skurczu skupiałam sie na tym, że zaraz przejdzie, zastanawiałam sie, czy meza nie bedą nogi boleć bo nie dostał krzesła, zastanawialam sie, gdzie dali moje buty itp, takie uciekanie myślami. Po jakimś czasie chyba nie byłam w stanie myśleć, patrzyłam na jakieś guziczki przy łóżku i liczyłam, ile ich jest.

      Ostatecznie skończyło sie cc, bo dziecku zaczelo lecieć tetno, wiec tak naprawde nie mam swiadomości, że urodziłam dziecko, a od pierwszego skurczu do zobaczenia dziecka minely raptem 4 godziny. Całość bólu oceniam na 8-9/10, może dlatego, że nie było to długotrwałe. Domyślam sie, że najbardziej bolesne są skurcze parte, ale nie było mi dane.

      Nie porównam tego ani do łamania stu kości, ani do młota pneumatycznego w kregosłupie, było to bardzo nieprzyjemne, ale po przeczytaniu przed porodem oopowieści innych kobiet, spodziewałam sie czegoś gorszego.
      • marynica Re: czy poród Was naprawdę bolał? 08.07.15, 13:59
        Poród na oxy - masakra 10/10.
        Poród bez oxy - 5/10
        Atak kamicy nerkowej - 100/10
        • kaamilka Re: czy poród Was naprawdę bolał? 12.07.15, 06:26
          Moge dopisac sie na "swiezo". Urodzilam wczoraj o 17.15. Pierwszy bolesny skurcz o 16.30, ale bolalo ku...ko... Na dwoch partych porod, alemyslalam, ze komus przypierdziele wink
          Dziecko urodzilo sie 4 dni po terminie, w urodziny swojego taty. Ten to ma wyczucie smile
          • zuleyka.z.talgaru Re: czy poród Was naprawdę bolał? 18.07.15, 16:31
            GRATULACJE smile

            Ja urodziłam 12.07 o 6:40 - po prawie 9h big_grin
            • kaamilka Re: czy poród Was naprawdę bolał? 18.07.15, 16:47
              Tobie tez gratuluje smile Ja pisalam post, a Ty mialas ostatnie partesmile
              • zuleyka.z.talgaru Re: czy poród Was naprawdę bolał? 19.07.15, 11:00
                Haha, prawda smile
    • zuleyka.z.talgaru Re: czy poród Was naprawdę bolał? 18.07.15, 16:30
      Dobra. To na świeżo. smile
      Bolało. Ale nadal twierdzę, że dentysta to traumatyczniejsze przeżycie, mimo, że dałam radę wypchnąć równo 4kg bobsona big_grin bez nacięcia i bez pęknięć. big_grin tadam.
      • kaamilka Re: czy poród Was naprawdę bolał? 18.07.15, 16:49
        4 kg smile no no smile a jaki dlugi? Moj "tylko" 3650 i tez bez naciecia i pekniecia.
        • zuleyka.z.talgaru Re: czy poród Was naprawdę bolał? 19.07.15, 10:30
          59cm.
          • arwena_11 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 19.07.15, 10:36
            Gratulacjesmile Dla mnie poród naturalny to była opcja "po moim trupie"smile nawet mając znieczulenie. Syn w podobnych gabarytach się nie chciał wypchnąć, chociaż się jakoś strasznie nie starałam, bo czekałam na cc.
            • zuleyka.z.talgaru Re: czy poród Was naprawdę bolał? 19.07.15, 10:42
              Dzięki smile. Dla mnie z kolei cc to ostateczna ostateczność. Żadnych leków przeciwbólowych nie chciałam. Ale miałam też wspaniałą położną - o wyglądzie Pink (tej piosenkarki), i genialnie poprowadziła całą akcję. Jakby wszędzie i wszystkie położne takie były ahhh smile
      • bufo.bufo Re: czy poród Was naprawdę bolał? 18.07.15, 17:24
        Wiedziałam, że jak zniknęłaś to właśnie w tym celu. Kiedy dokładnie? Gratulacje smile
        • zuleyka.z.talgaru Re: czy poród Was naprawdę bolał? 19.07.15, 10:32
          12.07 smile
          • bufo.bufo Re: czy poród Was naprawdę bolał? 19.07.15, 10:49
            O, to ciekawe, bo Ty już od piątku zamilkłaś, pamiętam dokładnie, a tu dzieć urodzony w niedzielę wink
            • zuleyka.z.talgaru Re: czy poród Was naprawdę bolał? 19.07.15, 11:00
              Bo w czwartek pojechałam do rodziców smile (stamtąd bliżej do szpitala, w którym chciałam rodzić, a i tak miałam już skierowanie do szpitala na 12.07, na szczęście samo się zaczęło).
      • banksia Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 09:18
        gratulacje!!
        • banksia Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 09:24
          o kurde widze ze 1. to stary watek 2. miedzy naszymi dziecmi (zuleyka, kaalina) jest kilka dni roznicy, moj najmlodszy wink
          • banksia Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 09:25
            kaamilka, nie kaalina, sorry! kawe musze
    • bei Re: czy poród Was naprawdę bolał? 18.07.15, 17:38
      Pierwszy porod na oksytocynie ale i na dolarganie- mgliście pamietam, ze bol przebijal się przez ....sen.
      Rozrywanie kręgoslupa.
      Drugi porod- nie mowilam od razu, ze mnie pobilewa bardzo cyklicznie, w porywach kucalamsmileale gdy moglam chodzić, bylo do zniesienia...a na łożu madejowym godzina- mmmmmmmmmm mruczalam a chcialo sie mi krzyczeć, znowu rozdzieranie w lędźwiach jak przy pierwszym. Nie pozwolilam na dolargan ale chcialam juz zmieniac zdaniesmile
      Najgorzej gdy są juz bole parte ale nie ma rozwarcia i każą je " powstrzymywać"
      Po obu SN komfort siedzenia i chodzenia bez bolu na dole powróci po trzech tygodniach .
      Po CC komfort poruszania od razu po spionizowaniu ciala.
    • panimoczarowa Re: czy poród Was naprawdę bolał? 18.07.15, 17:40
      Do przebicia pęcherza płodowego bolał, ale do przeżycia.

      Po przebiciu pęcherza bolał niewyobrażalnie, nic mnie w życiu nie bolało w 10% tego (ani wyrostek, ani skręcenia, ani borowanie, ani nos po operacji zatok i przegrody).
    • mc30 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 18.07.15, 19:28
      Nie miałam bólu krzyzowego , więc moge powiedziec, że ból jakis tam był, ale chyba nieduży.
    • rhysmeyers22 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 18.07.15, 20:16
      Ja jestem szczęściara .mialam rodzic naturalnie do samego końca,ale skończyło sie cesarka.bolu większego niz miesiączkowy nie doświadczyłam ,cesarka spoko,pózniej trochę mnie nacięcie bolało ale wróciłam do formy naprawde szybko.smiac mi sie chciało bo straszyli mnie ze po oksytocynie zacznie mnie bolec ,podłączyli i czekają a ja luzik,gazety czytam i nic.troche sie zdziwili.summa Summarum cesarka była ze względu na brak postępu porodu,corka chciała juz wyjsć ze tak powiem a rozwarcie malutkie.wiec nie było na co czekać.w każdym razie wspominam wszystko dobrze i marze o następnych dzieciach.
    • priszczilla Re: czy poród Was naprawdę bolał? 19.07.15, 11:07
      Poród bolał mnie tak jak moja przecietna miesiączka przeżyta bez leków przeciwbólowych - czyli bardzo, do omdlenia włącznie. Poza tym samo przeciskanie się główki przez drogi rodne to było bardzo nieprzyjemne uczucie - jakby mnie coś rozrywało od środka. Ale jestem do takiego bólu przyzwyczajona, mogę go wytrzymać jak muszę. Położne jak przyszły sprawdzić rozwarcie stwierdziły, że trzeba mnie szybko zabrać na porodówkę, bo jestem taka cicha, że się nie spodziewały, że akcja porodowa jest już tak zaawansowana.

      Bardziej niż poród bolał mnie jeden z ataków pęcherzyka żółciowego. W skali 1-10: okres, poród - 8, pęcherzyk żółciowy - 10.
    • memphis90 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 19.07.15, 13:50
      Za pierwszym razem bolalo ostatnie 3h, za co odpowiedzialna byla oxytocyna i wymuszona pozycja na plecach- z mojej winy, bo zachcialo mi sie zzo. Z tym, ze o polnocy anestezjolog poszedl spac i nie dostalam kolejnej dawki uncertain Druga faza, parcie, nie bolalo w ogole. Drugi porod- na pilce, bez zzo, bez oxy- nie bolal prawie wcale, takie silniejsze miesiączkowe; parte znow zupelnie bezbolesne.
    • kkkaga85 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 05.11.17, 22:45
      Pierwszy poród 38tc po odejściu wód nie było żadnej akcji, skurczy, rozwarcia. Próby wywołania też nie dały rezultatu, w efekcie po 17h cc. Za drugim razem chciałam rodzić sn, zaczęło się od silnych skurczów przed 24. Po nieprzespanej nocy około 5 pojechaliśmy na izbę a tam 1 cm masakra! O 9 odeszły wody, ból coraz mocniejszy i silniejszy, o 12 w południe zaczęłam powoli tracić przytomność i cały czas tylko 3 cm. W końcu się zlitowali i zrobili drugie cc. Mimo iż porodu nie przeżyłam ból wspominam strasznie, zresztą potem się okazało że miałam cienką blizne po pierwszym cc a mała okręcona wokół szyi, dobrze się stało..
      • leokadia35 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 05.11.17, 22:52
        Serio odpowiedziałaś na post sprzed 2 lat?
    • anagat1 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 05.11.17, 22:58
      Zlamana noga -k piszczelowa 5/10 Porod 7/10 Stawiam, ze obciecie nogi tea pila to by bylo 10/10. Aaa kanalowe leczenie to byla dla mnie trauma..gorsze niz Porod. Dwa parody. Bez zzo.
      • anagat1 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 05.11.17, 23:00
        Haha..to ja tez ogrzewam starocie. Sorki
    • sacea Re: czy poród Was naprawdę bolał? 05.11.17, 23:13
      Naprawdę nic was nie bolało po cc? A np. pionizacja? pierwszy tydzień? Dostawałam morfinę, bolało jak nie wiem, nigdy więcej cc, koleżanka bardzo sobie chwaliła, czasami apap brała
      pierwsze dziecko rodziłam sn ze znieczuleniem i było dobrze, ale cesarka brrr
      • wilowka Re: czy poród Was naprawdę bolał? 05.11.17, 23:41
        Po CC przy pionizacji przytkało mnie z bólu i soczyście zaklęłam posapując. Bolało. Na drugi dzień zapomniałam poprosić o coś przeciwbólowego. Coś tam bolało, ale nie na tyle, żeby się roztkliwiać. Na trzeci dzień wzięłam ibuprom ten większy. I to tyle.
      • jolie Re: czy poród Was naprawdę bolał? 08.11.17, 13:03
        Ból po cc w porównaniu z bólem porodowym przy psn (w I i II fazie, III nie potrafię przywołać w pamięci) to PIKUŚ. A jak ma się tabletki przeciwbólowe to właściwie nic. Ja tak to odczuwam, a miałam i cc, i psn. Poród naturalny bolał mnie straszliwie.
    • undoo Re: czy poród Was naprawdę bolał? 05.11.17, 23:24
      Bolalo nieziemsko. Do tego stopnia, ze lekarze sie bali, ze bedzie ze mna zle z powodu bolu wlasnie.
      Sa takie fuksiary jak ty, ktore bolu nie czuja specjalnie, ale nie mozna tego uogolniac na cala populacje kobiet i deprecjonowac tego, co czuly inne. Rownie dobrze moglabym rozwinac teorie na temat tego z moich porodow, przy ktorym mialam szczescie i mialam skurcze brzuszne. Nawet znieczulenia nie musialam brac. Tylko co z tego, skoro to powinna byla byc cesarka?
      I co to pomoze Iksinskiej, ktora miala masaz szyjki macicy na zywca? Masaz szyjki macicy boli jak jasna cholera, tez mialam.
    • milamala Re: czy poród Was naprawdę bolał? 05.11.17, 23:24
      Masz zal , ze cie nie bolalo? Strach sie bac co by bylo gdyby cie bolalo.
    • bei Re: czy poród Was naprawdę bolał? 05.11.17, 23:54
      Nie było lekko, mimo wspomagania kroplowkami szło powoli i boleśnie. Pewnie Madejowego łoże było symulatorem i stymulatorem bólu przy skurczach porodowych.
    • ga-ti Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 00:00
      Dwa pierwsze niewiele. Nawet stwierdziłam, że bardziej bolą mnie piersi przez pierwsze dni karmienia niż poród wink Ostatni bolał i się bardzo dłużył, męczył mnie samym wydłużaniem się i czasem spędzonym na porodówce, pod koniec stwierdziłam, że nie mam już siły i nie rodzę, i już smile Choć twierdzę, że to dlatego, że ostatni poród miałam wywoływany, gdyby tak poczekać aż dziecko samo zechce wyjść może byłoby łatwiej, ale lekarze nie chcieli czekać, a ja się bałam brać na siebie odpowiedzialność w razie konsekwencji przedłużającego się przenoszenia.
    • gama2003 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 00:20
      Masz szczęście być szczęściarą.
      Moja bliska znajoma miała podobnie a nawet jeszcze lepiej. Nie bolało jej nic a nic. Po czym przeraziła lekarza robiącego nacięcie krocza ( co ,, normalnych ,, rodzących nie boli ), bo zawyła i odleciała z bólu. To ją zabolało, reszta porodu nie.
      Zero znieczulenia, zaznaczam.
      Druga, chudzinka w biodrach, poszła na usg dzień przed terminem i dowiedziała się, że ma prawie 10 cm rozwarcia i jakby rodzi smile.
      Po kwadransie lekkiego dyskomfortu dziecko miała w objęciach.
      Podobno promil kobiet rodzi bezbólowo. Ja znam dwie smile

      Sama tego szczęścia nie zaznałam, bóle krzyżowe to coś czego nie da się z niczym porównać. Samo mi się krzyczało. Nadchodzący kolejny skurcz witałam z myślą, że to mój koniec.
      • leann32 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 00:41
        O to. Ja mialam po 6h na oksytocynie serdecznie dosc a ból byl okropny. Wszysko zgadzalo mi sie wobec faktu ze to pewnie juz 10 cm i zaraz beda parte a polozna po badaniu ze mamy centymetr.
        Dobrze ze mi zrobili w koncu cc bo w tym tempie to bym do dzis rodzila.

        Nie krzyczalam. Ale moja sasiadka to sie darła tak, ze jej mąż uciekł z sali. Jak ogladalam Egzorcyzmy Emily Rose to zawsze mysle ze to pikus przy tym co ona tam wykrzykiwala i co sie z nią dzialo...
    • rysiowa85 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 00:49
      miałam tak jak ty (szybko, bez komplikacji i nie bolał raczej). Ale później spotkałam na położniczym naprawdę umęczone kobiety z równie umeczonymi dziećmi. Wiem ze miałam farta, nie wiem czy ryzykowałbym kiedyś jeszcze poród sn.
    • asia06 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 01:16
      Bolało strasznie. Zarówno za pierwszym, jak i za drugim razem.
    • ingaki Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 08:07
      Moje porody były szybkie, bolały ale ból do wytrzymania, ale nigdy nie powiem komuś kto urodził 20 godz i miał przez tyle czasu bóle takie jak ja przez tą godzinę , że przesadza i jest mieczakiem i chyba ja mam zajebiscie wysoki próg bólu. Tylko bym pierwsza krzyczała po kilku godz o znieczulenie. Każdy ma inne bóle i długość porodu, więc chyba nie ma co porównywać.
    • lucyjkama Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 08:13
      Rodziłam 3 razy i za każdym wymiotowałam z bólu. Najgorszy był pierwszy bo bóle z krzyża. Ostatni mimo, że na oksytocynie to był lajcik z porównaniu z pierwszym. Moja ocena bólu w skali 0-10: pierwszy poród 100, drugi 40, trzeci 60 😜
    • afro.ninja Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 08:45
      JAKI wysilek?! Nieziemski?! Ból owszem, ale przy porodach nie odczuwalam żadnego wysiłku. Znosić bol 24 godziny non stop nie jest lekko, a jak ci jeszcze zespół szpitalny dopomoże, to jest impreza.
    • banksia Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 09:12
      bol konketny i dlugo, jak ktos wyzej napisal kregoslup mlotem pneumatycznym hah..
      porownywany bol do tego to zejscie kamienia nerkowego, kto nie przezyl ten nie wie, zwariowac mozna.
      aa, i mocno bym sie zastanawiala gdybym musiala wybrac miedzy powtorka bolu porodowego a masazem szyjki macicy czy jakimkolwiek zabiegiem w tych rejonach. to drugie to chyba najwiekszy moj koszmar.
    • norra.a Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 09:20
      Bolało, bardzo bolało. Za pierwszym razem dostałam ZZO przy rozwarciu 6cm, byłam na skraju wyczerpania już (poród wywoływany) urodziłam w kilkanascie minut po znieczuleniu, więc nie czułam najgorszych partych skurczów. Za drugim razem znieczulenie podali wcześniej i przestało działać tuż przed porodem - ten ból jest nie do opisania, krzyczałam że strachu, że mnie rozerwie na milion kawałków, krzyczałam jak się krzyczy podczas zjazdu na rollercoasterze, żeby to wszystko jak najszybciej zatrzymać. Zwierzęcy, przerażający ból. Nie wyobrażam sobie rodzenia bez znieczulenia i znoszenia tego uczucia dłużej niż kilka minut.
    • jowita771 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 09:28
      Ja w trakcie myślałam, że umieram, tak bolało. Nie umiem tego z niczym porównać, miałam wrażenie, że mnie rozrywa na kawałki. Ale to dopiero w zasadniczej fazie porodu, bo same skurcze były do zniesienia, nawet położna sugerowała, że udaję, bo nie widać, żeby mnie bolało, dopiero na ktg wyszło, że skurcze są i się zdziwiła.
      Co ciekawe, zarówno ginekolog, która była przy pierwszym porodzie, jak i położna, która była przy drugim, twierdziły, że urodziłam szybko i sprawnie. Przyszło mi nawet do głowy, że tak wszystkim jak już jest po, żeby tak to zapamiętać może? Może i faktycznie nie rodziłam długo, ale wyłam z bólu, dosłownie.
    • kai_30 Re: czy poród Was naprawdę bolał? 06.11.17, 10:52
      Pierwszy poród - najpierw 12 godzin regularnych skurczy co 10 minut, naprawdę do zniesienia, ot taki silniejszy ból miesiączkowy, pomyślałam sobie że luz, mogę rodzić, jeśli to tak wygląda. Ginekolog kazała jechać do szpitala, jak będą co pięć, ten moment nadszedł o trzeciej w nocy, pojechaliśmy, bolało już zdecydowanie mocniej i byłam wystraszona, że nie zdążę. Na IP okazało się, że rozwarcie dopiero na 3 cm i najciekawsze jeszcze przede mną wink Na porodówce kazali mi leżeć nieruchomo pod ktg, bolało bardzo-bardzo, w którymś momencie dostałam dolargan, nie przestało boleć, ale zrobiło mi się jakby wszystko jedno. Syn (4060g) urodził się po 6 godzinach (czyli w sumie po 18), nie miałam siły przeć, lekarz mi go wypchnął z brzucha, po fakcie okazało się, że mam złamaną kość ogonową, sześć tygodni nie mogłam usiąść na tyłku, bo bolało jak cholera. Oczywiście cięcie i szycie też było.

      Drugi poród - znowu nadciśnienie indukowane ciążą, miałam wywoływany poród, sześć godzin pod oksy, bolało jak sk...yn. Ale przynajmniej krótko. Syn 4300, cięcie i szycie na żywca.

      Trzeci poród - lekarz uprzedzał, że dziecko duże, więc może pójść szybko i mam nie zwlekać z udaniem się na porodówkę. No to pojechałam jak się skurcze zrobiły regularne, tzn po kilku godzinach. A tam się okazało, że dupa - rozwarcie na 3 cm, główka wysoko, nie zapowiada się, żeby poszło szybko. Przez osiem godzin chodziłam, kucałam, skakałam na piłce, cały czas z regularnymi skurczami (bolesne, ale do przeżycia), przyszedł lekarz, orzekł, że to jeszcze potrwa i o 23.00 odesłali mnie na patologię ciąży, do wieloosobowego pokoju, babki tam już spały, więc łaziłam pół nocy po korytarzu, żeby ich nie budzić jękami co trzy minuty, co jakiś czas położne sprawdzały rozwarcie i orzekały, że "to jeszcze nie to". Dopiero koło trzeciej w nocy orzekły, że jest szansa, wróciłam na porodówkę, podpięły mnie na godzinę pod ktg i zostawiły. To był ten moment, kiedy autentycznie myślałam, że umieram. Nie mogłam się ruszyć, bo maszyna wyła, omdlewałam z bólu, byłam już też strasznie zmęczona, więc między skurczami zwyczajnie urywał mi się film. A główka nadal była wysoko i ni cholery nie wiem, czemu mi nie zrobili cesarki. Jak się zaczęły parte odczułam chwilową ulgę, dopóki młody nie zaczął schodzić w dół. Darłam się na cały głos, bluzgałam okrutnie, wrzeszczałam, że nie dam rady, nie urodzę tego dziecka, umrę. To był najgorszy ból w moim zyciu, serio. Urodziłam w końcu po (w sumie) 18 godzinach, syn miał 4690g.

      Jak słyszę opinie typu "phi, wysiłek owszem, ale poród to żaden ból" to mi się coś w środku złego robi.
Pełna wersja