Nieudana próba wrogiego przejęcia

16.07.15, 18:31
Streszczam dla tych bez dostępu do tekstu:

Nieudana próba wrogiego przejęcia (określenie z jednego z komentarzy), czyli pani wolna zakochana zaliczyła wpadę z panem żonatym i dzieciatym, który obiecywał piękne rzeczy i kochał nad życie, ale na wieść o ciąży usiłuje zniknąć jak sen złoty.

Pani porzucona martwi się, że na niej spoczęła cała odpowiedzialność - dochodzić pomocy finansowej może tylko na drodze sądowej i dopiero jak dziecko się urodzi, po upokarzających badaniach DNA i udowadnianiu, że ten pan jest ojcem. Wcześniej - w okresie ciąży - musi liczyć na pomoc swoich rodziców, zostaje bez kasy, bez pracy i bez zasiłku macierzyńskiego, bo żeby mieć ubezpieczenie zarejestrowała się jako bezrobotna.

Kochanka naiwna, trudno, nie ona pierwsza i nie ostatnia, ale faktycznie porzucona niezamężna ciężarna jest w trudnej sytuacji prawnej.
Odpowiedzialność finansowa powinna spoczywać na obojgu, ale jeśli facet się odcina, to do porodu i potem do wydania orzeczenia przez sąd, kobieta ponosi tę odpowiedzialność samotnie i nie za bardzo ma możliwość zmiany sytuacji.

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,18275232,Nikogo_nie_zmusisz_do_bycia_ojcem__Za_to_matka_trzeba.html
    • liliawodna222 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 18:36
      No cóż... nie od dziś wiadomo, że kobieta nosi, kobieta rodzi, a najczęściej (w opisanej sytuacji) również samodzielnie wychowuje "owoc". Absolutnie nie twierdzę, że to sprawiedliwe, ale takie są fakty OD ZAWSZE. Dlatego jednak od kobiet oczekuję więcej rozumu.
      • 3-mamuska Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 18:43
        Nie żal mi takich Hmmm kobiet.

        Jak sie bierze za dziciatego i żonatego to widziały "gały co brały ".Gdy jest taka sprawa i człowiek nie moze sobie odmówić to sie zabezpieczam na kilka sposobów, ostatecznie tabletka 72 godziny po.

        A jak sie ma siano w głowie to trzeba sobie radzić samemu.
        Nie od dziś wiadomo ze tak to w naturze jest ze samica ponosi odpowiedzialność za potomstwo.
        • 3-mamuska Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 18:55
          Wogole moim zdaniem jeśli taka pani nie udowodni ze pan chciał dziecka ,to wogole nie powinno byc mowy o alimentach.

          A to np z takiej sprawy jak szef mojego meza. ( facet od lat nie żyje) dziecko juz jest pełnoletnie.
          Miał zonę po rozwodzie inna kobietę i z nia 2 dzieci ,z żona 3, potem spotykał sie z pewna panią która miała dobre zycie ,własny dom świetna prace, miała 37 lat i okłamała go ze sie zabezpiecza ze nie chce dzieci itp.
          Po kilkunastu tygodniach przysłała mu zdjecie z USG jak juz była dość wysoko w ciąży ,żeby nie można było zrobic aborcji.
          I przyznała mu sie ze go wrobiła w dziecko ze on jej sie bardzo podobał wizualnie /charakter sposób życia i bycia.
          I chciała z nim dziecko , ale ze wiedziała ze ma juz 5 to na następne sie nie zgodzi.

          I ze ona nie chce nic od niego chciała tylko dziecko.
          Rostali sie w spokoju , wysyłał młodemu paczki ciuchów zabawek , widywał go raz na kilka miesięcy.
          Miał w domu jego zdjecie, kontakt z matka ale sporadyczny. Nawet nie wiem czy dziecko wiedziało kto jest jego ojcem.
          Nawet po jego śmierci nie starała sie o spadek.
          Ale w sumie mogło byc tak ze mogła od niego ciagnąć kasę.


          I w sumie facet powinien sie zabezpieczyć ,ale jak tu nie wierzyć takiej kobiecie ?
          Równie dobrze facet mając prezerwatywę moze zrobic dzure ,wrobić kobietę w dziecko.
          Wiec chyba zostaje tylko obustronna antykoncepcja.
          • baltycki Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:00
            > Wogole moim zdaniem jeśli taka pani nie udowodni ze pan chciał dziecka ,
            > to wogole nie powinno byc mowy o alimentach.
            Dosc oryginalne podejscie, jak na kobiete..
            • moofka Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:02
              baltycki napisał:

              > > Wogole moim zdaniem jeśli taka pani nie udowodni ze pan chciał dziecka ,
              > > to wogole nie powinno byc mowy o alimentach.
              > Dosc oryginalne podejscie, jak na kobiete..
              >
              jak na kogokolwiek, kto ma minimum przyzwoitosci
              chcial nie chcial, machnal
              skrzywdzil wiele osob, alimenty naleza sie jak pasu zupa
              • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:04
                Dokładnie.
                Po udowodnieniu ojcostwa alimenty należą się dziecku jak psu zupa.
                • sylwiastka Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:14
                  Panom można udowodnić ojcostwo przed urodzeniem dziecka. Oczywiście piszę o stronie medycznej, nie prawnej. W krwi matki krąży DNA zarodka, które można wyizolować i na jego podstawie udowodnić ojcostwo. To po części rozwiąże problem porzuconych ciężarnych.
                  en.wikipedia.org/wiki/Cell-free_fetal_DNA
            • semihora Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:47
              Dość oryginalne nawet jak nie na kobietę.

              A czy to dziecka wina, że się przytrafiło idiotce i idiocie, żeby mu teraz prawa do alimentów odmawiać? Ciekawe, że jak kobieta nie chce dziecka, to jest piekło i szatani, ale jak facet nie chce, to w sumie nawet płacić nie musi...
          • gazeta_mi_placi Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:40
            A to rozpłodowiec big_grin
          • minor.revisions Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:36
            > Gdy jest taka sprawa i człowiek nie moze sobie odmówić to sie zabezpieczam na kilka sposobów, ostatecznie tabletka 72 godziny po

            > I w sumie facet powinien sie zabezpieczyć ,ale jak tu nie wierzyć takiej kobiecie ?

            > Wogole moim zdaniem jeśli taka pani nie udowodni ze pan chciał dziecka ,to wogole nie powinno byc mowy o alimentach

            Ja bym była za taką zmianą regulaminu, żeby na forum ematka prewencyjnie banować kobiety, które robią bydło innym matkom, a misiów chronią.
            • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:42
              Za.
              Jak strasznie trzeba mieć zryty beret, żeby coś takiego wypisywać.
            • capa_negra Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:48
              Ja bym była za taką zmianą regulaminu, żeby na forum ematka prewencyjnie banowa
              > ć kobiety, które robią bydło innym matkom, a misiów chronią.

              ZA
            • tully.makker Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 10:48
              ZA
          • brak.polskich.liter Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:38
            3-mamuska napisała:

            > Wogole moim zdaniem jeśli taka pani nie udowodni ze pan chciał dziecka ,to wogo
            > le nie powinno byc mowy o alimentach.

            Udowodnic - jak?
            Panie Gienia powie przed sadem, ze pan Zenek chcial dziecka i bardzo sie ucieszyl na info o ciazy, pan Zenek powie, ze wcale nie, kolezanki pani Gieni zaswiadcza, ze pan Zenek z ciazy pani Gieni sie cieszyl, zas kumple pana Zenka powiedza, ze nie cieszyl sie nic a nic i w ogole dziecka nie chial. No i co teraz?

            Albo - pani i pan bzykaja sie radosnie na fali trulov, pani zachodzi w ciaze, pan sie bardzo cieszy, po czym 2 miechy przed porodem mu sie odmienia, bo - dajmy na to - poznal nowa trulov i mowi, ze on dziecka wcale nie chce (co, malo to takich przypadkow, kiedy panu sie odmienia?). Co teraz? Alimenty naleza sie, czy sie nie naleza?
          • ina_nova Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:57
            >>Wogole moim zdaniem jeśli taka pani nie udowodni ze pan chciał dziecka ,to wogole nie powinno byc mowy o alimentach.

            To pan mógł gumę zakładać jak nie chciał dzieci. Nie chrzań.
          • bcde Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 02:12
            >Miał zonę po rozwodzie inna kobietę i z nia 2 dzieci ,z żona 3, potem spotykał sie z pewna panią która miała dobre zycie ,własny dom świetna prace, miała 37 lat i okłamała go ze sie zabezpiecza ze nie chce dzieci itp.
            Po kilkunastu tygodniach przysłała mu zdjecie z USG jak juz była dość wysoko w ciąży ,żeby nie można było zrobic aborcji.
            I przyznała mu sie ze go wrobiła w dziecko ze on jej sie bardzo podobał wizualnie /charakter sposób życia i bycia.
            I chciała z nim dziecko , ale ze wiedziała ze ma juz 5 to na następne sie nie zgodzi.

            Gdyby wystąpiła konieczność płacenia alimentów, to facet powinien pozwać babę o odszkodowanie za to, że go oszukała co do antykoncepcji, a sąd powinien zasądzić odszkodowanie, którego miarą byłaby kwota płaconych przez ojca alimentów. W ten sposób ojciec płaciłby alimenty, które musiałaby mu zwrócić matka dziecka. I to by było sprawiedliwe. Niestety, w naszych sądach zapewne by to nie przeszło.
          • dziennik-niecodziennik Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:39
            > I w sumie facet powinien sie zabezpieczyć ,ale jak tu nie wierzyć takiej kobiecie?

            normalnie, na Boga. wierzyc jej to tak samo jak wierzyc facetowi że "on wyjmie".

            > Wiec chyba zostaje tylko obustronna antykoncepcja.

            owszem, jak sie az tak bardzo nie chce miec dzieci to sie przynajmniej probuje kontrolowac sytuację - a w tym przypadku dla pana oznacza to co najmniej naciągnięcie gumy. a jak sie składa odpowiedzialnosc za to na kogos innego to niech sie potem nie dziwi ze wyszlo jak wyszlo.
    • baltycki Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 18:39

      > Pani porzucona martwi się, że na niej spoczęła cała odpowiedzialność - dochodzi
      > ć pomocy finansowej może tylko na drodze sądowej i dopiero jak dziecko się urod
      > zi, po upokarzających badaniach DNA i udowadnianiu, że ten pan jest ojcem.

      Nie do konca jest to prawda.
    • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 18:43
      Ja tu widzę winę sądu, który powinien był zabezpieczyć interes ciezarnej i nienarodzonego dziecka.

      Co do reszty... cóż faktycznie nie ma co się dziwić, że przy średniej polskiej pensji alimenty na trzecie dziecko będą niskie.
      • szpil1 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:46
        No, ale jeśli ojcostwo nie zostało uwiarygodnione to trudno, by zasądzać alimenty tylko dlatego, ze pani twierdzi, ze to właśnie ten pan.
    • kkalipso Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 18:45
      i nie powinien mnie wciągać w ten chory układ

      W tej sytuacje najlepsza jest aborcja. Pan dziecka nie chce, pani najwyraźniej szczęściem nie tryska a sytuacja finansowa kiepska. Najgorzej to będzie miało poczęte dziecko w tym CHORYM UKŁADZIE. Nikogo mi tu nie żal oprócz nienarodzonego dziecka.
      • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 18:50
        Zgadzam się z Tobą
    • rosapulchra-0 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 18:45
      No właśnie, tris.. co ty byś zrobiła na miejscu żony tego pana?
      • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:06
        A co zrobiła ciężarna żona Twojego jeszcze wtedy nie-męża kiedy dowiedziała się, że macie romans?

        Nie wiem co bym zrobiła, raczej bym nie pomogła nowej pani w wiciu sobie gniazdka moim i moich dzieci kosztem.
        • rosapulchra-0 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:39
          Nie kłam. Nigdy nie miałam z moim mężem romansu.
        • rosapulchra-0 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:40
          I odpowiedz na pytanie, jak cywilizowany człowiek.
          • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:53
            Odpowiadam: nie wiem co bym zrobiła, ale na 300% nie ułatwiłabym życia jakiejś obcej kobiecie.
            • rosapulchra-0 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:17
              A dziecku tej kobiety z twoim facetem?
              • rosapulchra-0 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 16:09
                No i poza kłamstwami na mój temat i obelgami pod moim adresem.. nie doczekam się żadnej odpowiedzi, co?
    • moofka Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 18:55
      niech nie sciemnia, w glowie miala scenariusz, w ktorym obwieszcza misiowi, ze sie spodziewa, on obwieszcza zonie,zona w spazmach na spuchnietych oczkach dzieci wystawia mu walizke za drzwi i krzyczy ić do tej lafiryndy, nie zostawia mu zatem wyboru i on idzie
      wija nowe gniazdko, zyja dlugo i szczesliwie, a po roku i dlugich bataliach zasadzaja bylym dzieciom 300 zł, oczywiscie nie powinny sie za czesto przypominac, bo pewnie sa zle wychowane i roszczeniowe
      nie udalo sie? oo jaka szkoda
      • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:10
        Hehheheh, no przypuszczam, że taki właśnie był projekt, ale pan wszystko popsuł.

        Niemniej, stało się, laska w ciąży, z dorywczą robotą i bez prawa do zasiłku. W tym wypadku ma sens idea wypłacania po te 1000 zł zasiłku po porodzie przez rok kobietom bez pracy i bez źródła utrzymania.
        • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:31
          pan jak pan. Ta żona zła sie nie wpisała w scenariusz, bo nie wystawiła walizek.
          Na pewno nie jest ematkąsmile
          • moofka Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:37
            arwena_11 napisała:

            > pan jak pan. Ta żona zła sie nie wpisała w scenariusz, bo nie wystawiła walizek
            > .
            > Na pewno nie jest ematkąsmile

            szczerze mowiac tez bym nie oddala potrzebujacej ojca swoich dzieci, tylko dlatego ze akurat malo zarabia i jej w ciazy ciezko
            moje dobre serce ma swoje granice
            • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:44
              ja również bym nie oddała. Pani zanim sobie zrobiła scenariusz "i żyli długo i szczęśliwie" powinna porozmawiać z panem, bo jak widać ich wizje przyszłości się rozjechały.
              • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:46
                Nie oddalabys? Ale desperacja. Nie rozumiem, jak mozna walczyc o taki odpad (zarówno w przypadku żony jak i kochanki).
                --
                "Angielskich dzieci nie ma się co obawiać, ja bym raczej mocno przyglądała się małym Polakom, szczególnie już zadomowionym w brytyjskich realiach."- by rosapulchra-0
                • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:52
                  Ja mogę go nie chcieć, ale dzieci ojca kochają. Poza tym nie widzę powodu ułatwiania życia kochance. I zdecydowanie dla dzieci lepiej jest jak ojciec z nimi mieszka.
                • baltycki Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:58
                  > Nie rozumiem, jak mozna walczyc...
                  I nie zrozumiesz, dopoki nie urodzisz trojki dzieci..
                  • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:00
                    To prawda, dzieci zazwyczaj robia z kobiet straszliwe desperatki.
                    • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:05
                      nie po prostu zmieniają się priorytety. Dla dzieci można wiele poświęcić. A ułatwiać życie kochance? Chyba żartujesz.
                      • rosapulchra-0 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:47
                        arwena_11 napisała:

                        > nie po prostu zmieniają się priorytety. Dla dzieci można wiele poświęcić. A uła
                        > twiać życie kochance? Chyba żartujesz.

                        Nie. ona nie żartuje. Ciekawe jak się ma jej wymyślona na potrzeby forum ciąża?
                      • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:48
                        arwena_11 napisała:
                        > nie po prostu zmieniają się priorytety. Dla dzieci można wiele poświęcić.

                        Zawsze bawi mnie utrzymywanie fikcji 'dla dzieci'. Ale rozumiem - jako katoliczce na odejściu męża kończą Ci się możliwości normalnych związków damsko-męskich więc trzeba trzymać się desperacko jedynych protek, które buk dał.
                        • sid_15 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:03
                          > Zawsze bawi mnie utrzymywanie fikcji 'dla dzieci'.

                          No właśnie, a dzieciaki często znoszą to gorzej, niż gdyby rodzice po prostu się rozstali. Znam trzy siostry, które wyszły z takiego domu - każda ma jakieś problemy w relacjach damsko-męskich, od zerowej samooceny i bycia z facetem, który nią gardzi do 25-latki, która doświadczenie ma chyba jak Samantha z "Seksu w wielkim mieście", tylko bez jej samoświadomości i poczucia własnej wartości.
                        • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:28
                          Raczej nie zrozumiesz. A dla dzieciaków różnica finansowa na korzyść pobytu ojca w domu jest zazwyczaj znacząca.
                          Jakbym miała dzieci dorosłe to bym się rozstała, bo finansowo zabezpieczona jestem. Rozwód w moim przypadku nie opłaca się żadnej ze stron, chociaż ja wyszłabym na nim lepiej.
                          • baltycki Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:37
                            A poza oplacaniem sie, z kim maz teraz sypia?
                            • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:40
                              A co cię to interesuje? Ale uspokoję twoją ciekawość - ze mną, nie ma kochanki. I tego jestem w 100% pewnasmile
                              • baltycki Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:47
                                To skad wiesz, jakbys zachowala sie, gdyby mial kochanke?
                                Skad wiesz, jesli nie przezylas?
                                Skad?
                                • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:56
                                  Wiesz, wielu rzeczy nie znam z autopsji, ale jestem w stanie stwierdzić co bym zrobiła gdyby...
                                  Pewnie tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono, ale priorytetem zawsze będzie dobro moich dzieci. Im nie pozwolę zrobić krzywdy.
                    • gazeta_mi_placi Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:15
                      Bo dzieci to odpowiedzialność. Jak urodzisz sama zobaczysz.
                      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:17
                        Świetny przykład dla córek i synow, btw.
                        • gazeta_mi_placi Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:22
                          Może być dobrym przykładem wbrew pozorom, że w małżeństwie nie zawsze jest słodko, ale wszystko można wspólnie przezwyciężyć i pozostać razem. To tylko zdrada fizyczna (często jednorazowa albo romans trwający ledwo kilka miesięcy), nie bicie, katowanie, znęcanie się, nałogi czy inne odchyły. Panuje w temacie zdrady fizycznej ogromna histeria, często zupełnie przesadzona.
                          • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:24
                            Raczej przykladem dla synow, że mozna bezkarnie zdradzac zone, bo i tak wybaczy najgorsze swinstwo z desperacji i dla corek, ze nie powinny miec zadnego elementarnego szacunku do siebie, bo wazne zeby chlop byl.
                            • moofka Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:33
                              tak, najlepiej oddac chlopa po 15 latach malzenstwa dziuni razem z posagiem i ustawic dzieci, zeby nie przeszkadzaly i nie dzwonily kiedy taty nowa dzidzia spi
                              wtedy jest szacunek
                              • meniera33 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 14:32
                                Dlaczego "oddać"? To sweter jest czy coś? Ludzie się rozstają, są rozwody i przy dobrej woli obu stron ( dla dobra dzieci, o którym tyle się tu mówi) można zrobić to w cywilizowany sposób. Jeśli kobieta chce zostać z mężem po zdradzie to niech zostaje, ale podchodzenie to tego jak do poświęcenia dla dobra dzieci to duże dla nich obciążenie.
                                Z życia natomiast znam wiele historii kiedy to samo dobro dzieci interpretowane jest w sposób szczęśliwa mama= szczęśliwe dzieci , w przypadku gdy na horyzoncie pojawi się książę lepiej rokujący.
                                • sid_15 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 12:08
                                  > Dlaczego "oddać"? To sweter jest czy coś? Ludzie się rozstają, są rozwody i przy
                                  > dobrej woli obu stron ( dla dobra dzieci, o którym tyle się tu mówi) można zrobić
                                  > to w cywilizowany sposób.

                                  No właśnie, mnie też to rozwala, chociaż na tym forum przeczytałam już nie jedno dziwo. To jest jeden z dwóch hitów ostatnich dni - pani urojona władczyni, której wydaje się, że według swojego kaprysu może oddać lub nie oddać chłopa (a może rzeczywiście, tylko skąd niektóre kobiety biorą takie bezwolne kukły), a następnie są arbitralne warunki, do których zdradzający pan ma się dostosować, jeśli nie chce stracić żony. Tylko żona chyba nie zdaje sobie sprawy, że takie gry i zabawy, to jej mają podnieść samoocenę i stworzyć iluzję kontroli nad sytuacją.
                                  A drugi hit to właśnie z wątku o zdradzie, kiedy założycielka okazała smuteczek, że mąż nawet kwiatów nie kupił w ramach przeprosin za zdradę. Prawie z krzesła spadłam.
                          • sid_15 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:54
                            > Panuje w temacie zdrady fizycznej ogromna histeria, często zupełnie przesadzona.

                            W temacie jednorazowego skoku w bok - zgadzam się. Ale romans to trochę inna para kaloszy.
                            • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:01
                              Zależy czy romans z wyznaniami i operą mydlaną faktycznie był, czy po prostu parę spotkań, a pani naiwna dośpiewała sobie barwną resztę. Bo pan wcale paru stuknięć na boku nie musiał uważać za romans.

                              Z innej bajki, widziałam z bliska romans pana żonatego w wieku średnim i znajomej ze studiów, nawet mieszkali razem, bo żona z dziećmi była w innym mieście. Wersja żona nie daje rozwodu była długo grana, nawet biduli pierścionek zaręczynowy dał, żeby jej dziób zatkać. Jak w końcu życzliwi donieśli, to pan się zerwał raz dwa błagac małzonkę o wybaczenie, bo podział majątku i towarzysko-rodzinne wyoutowanie nagle wydało mu się zbyt bolesne.

                              Czasy przed netem i komórkami z możliwością nagrywania i robienia zdjęć.
                              • sid_15 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:05
                                Tak, ja myślę, że zazwyczaj nie ma romansów, tylko naiwne panie sobie dośpiewują. Tak jak te naiwne panie, kiedy odzywa się u nich osobowość Mr. Hyde, podstępnie uwodzą biednych misiów, którzy wale nie chcą. To są tzw. wersje dla żon, bardzo chętnie łykane.
                                • fomica Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:18
                                  No ale jeśli końcowy efekt jest taki, że po kilku miesiącach euforii marnotrawny mąż pozostaje przy starej wymiętej żonie, kaja sie i żałuje, wraca do codziennego prozaicznego życia, rodzina go obsztorcowuje, więc ma dodatkowy dyskomfort, a jednak kochance grzecznie dziękuje za miłe chwile, to jednak o czymś świadczy. A mianowicie o tym, że kochanka nie była dla owego pana na tyle ważną osobą, żeby z jej powodu przewracać swoje życie. Najwyraźniej potraktował ją w kategoriach rozrywki - przez chwilę było miło, ale już wystarczy.
                                  Przecież istnieją mężczyźni którzy porzucają żony i wiążą się z nowymi partnerkami, więc jest to możliwe, tylko trzeba podjąć taką decyzję.
                                  • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:20
                                    Dokładnie.
                                    Bywa, że ludzie podejmują decyzję i odchodzą, wiążą się z tą drugą czy tym drugim. Jeśli nie odchodzą, to widocznie uznali, że się nie opłaca - emocjonalnie, rodzinnie, organizacyjnie, finansowo.
                                  • baltycki Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:25
                                    A istnieja, istnieja, nawet slubem sie wiążą.
                                  • sid_15 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:52
                                    > A mianowicie o tym, że kochanka nie była dla owego pana na tyle ważną osobą, żeby
                                    > z jej powodu przewracać swoje życie. Najwyraźniej potraktował ją w kategoriach rozrywki
                                    > - przez chwilę było miło, ale już wystarczy.

                                    Najwyraźniej tak.
                                    Ale też nie każdy facet decyduje się na taki krok - z wygody, przyzwyczajenia, ze strachu lub po prostu taki typ, którego gdzie postawią, tam stoi. Sama znam takiego, który trzy miesiące po ślubie poznał panią, romans trwał chyba rok, to pani zaczęła się wymiksowywać, facet z żoną przeprowadził się prawie na drugi koniec kraju, nawet dziecka się dorobili, ale o lasce ciągle nie może zapomnieć i jak więcej wypije, to biadoli "gdybym ją poznał przed ślubem". No wiem, słabe to.smile Znam też takich, którzy traktują stały związek jak formalność, a formalność musi być (dla nich). Poza tym jeśli ma się żonę, dzieci, dom jakoś tam ogarnięty, są wspólni znajomi, jakby co to będzie skandal, to ja gratuluje odwagi panom, którzy jednak są uczciwi i odchodzą. Większość jeśli nie musi, bo małżeństwo nie jest fatalne tylko po prostu takie sobie, to nie odejdzie, bo po co, skoro można mieć ciastko i zjeść ciastko.
                                    • sid_15 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:57
                                      I jeszcze, bo zawsze mi się to kojarzy, także kiedy słucham narzekań koleżanek, które są w zasiedziałych związkach - kiedyś zdarzyło mi się, że zbyt długo ugrzęzłam w pewnej pracy. Stosunki międzyludzkie różne acz bez szału, zarobki takie sobie, możliwości rozwoju i awansu żadne. Ale urlop kiedy chciałam, po godzinach nie zostawałam. Generalnie nie lubiłam tej roboty, no ale jakoś strasznie tragiczna też nie była. I kiedy wreszcie miałam zmieniać pracę, to miałam niezły stres, że idę w totalnie nieznane - nowa praca, nowi ludzie, nowe zajęcie. Z kolei moja koleżanka, właśnie w zasiedziałym związku, zmienia pracę co rok-dwa i nie kuma tego typu nastawienia bo co w tym takiego stresującego, tak jak ja nie kumam, że ona siedzi z facetem na którego narzeka i jest w związku, który więcej jej odbiera niż daje.
                                    • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:04
                                      Och, błagam. Ekspertką od żonatych mogłaby być moja siostra, bo wśród ustawionych mężczyzn 35+ trudno spotkać kogo, kto byłby pozbawiony małżonki i dzieci. Mogłaby, gdyby nie była tak rozpaczliwie głupia.
                                      Cudzoziemcy niczym się nie różnią od Polaków jeśli chodzi o poziom wyrafinowania głodnych kawałków.

                                      Słyszała już chyba każdy tekst: z żoną nic go nie łączy; te dzieci bo żona chciała (dzieci po ślubie, z zauważalną różnicą wieku, a pani ślubna w zaawansowanej ciąży); pan ma teraz trudny okres (jak zaczęła któregoś przyciskać); w zasadzie on z żoną tylko mieszka; jest cudownie i żałuje że nie spotkali się wcześniej etc.
                                      Każdy kit, każda opera mydlana była grana. Żaden z panów zachwyconych, adorujących, dzwoniących z kibla, spaceru z psem czy śmietnika nie zdecydował się powiedziec małżonce jak bardzo się dusi w małżeństwie i odejść do ładnej, niezależnej, wolnej kobiety.
                                      • sid_15 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:07
                                        Ale ja nie piszę o kitach, które wciskają faceci. Że do ładnej i niezależnej nie odeszli, to się nie dziwię, przecież napisałam dlaczego. Spokój i uprane gacie w ogólnej kalkulacji okazały się bardziej bezpieczne niż skok w nieznane.
                                      • gazeta_mi_placi Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 08:16
                                        big_grin big_grin big_grin

                                        Nie mniej jednak są też i rozwody z dotychczasowymi małżonkami i kolejne śluby z kochanką.
                • sid_15 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:53
                  > Nie oddalabys? Ale desperacja. Nie rozumiem, jak mozna walczyc o taki odpad (za
                  > równo w przypadku żony jak i kochanki).

                  Mnie też zadziwia takie podejście, że same zatrzymanie faceta przy sobie się liczy. Nawet jeśli koleś został, bo za dużo zachodu z rozstaniem, bo nie ma odwagi pójść w nieznane, bo gacie uprane, a na myśl o seksie z żoną musi zamknąć oczy i myśleć o Megan Fox żeby mu stanął. Ale zatrzymałam go przy sobie - zwycięstwo!
                  • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:56
                    Jeśli sądzisz, że romansujący mężczyźni nie sypiają z własnymi żonami czy konkubinami, to się mylisz.
                    Jeśli sądzisz, że romansujące mężatki nie sypiają z własnymi mężami czy konkubentami, to również się mylisz.

                    Been there, done that. W każdej konfiguracji.
                    • sid_15 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:59
                      Ależ ja wcale tak nie sądzę, Ameryki nie odkryłaś. Ale nie na darmo powstało określenie obowiązek małżeński. suspicious Ok, trochę żart, ale poza tym, z obserwacji i słyszenia - dużo częstsze u mężczyzn niż u kobiet - czasami seks jest tylko po to, żeby był seks. Jakikolwiek.
            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:48
              Kolejna desperatka. Moze zdradzac, zaplodnic inna, byleby tylko byl.
              • gazeta_mi_placi Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:53
                Niemal każdy mężczyzna jeżeli jest z daną kobietą dłużej niż powiedzmy 7-10 lat prędzej czy później zdradzi fizycznie. Czy to taki wielki dramat? To tylko seks.
                • pulower8 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:59
                  W pakiecie z dzieciątkiem smile
                • angeika89 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:41
                  Bredzisz Gazeciarz. Nie mierz wszystkich swoją miarą. Nie każdy facet to ku.....rz !
                  • angeika89 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:44
                    Ocenzurowali... Nie każdy facet to
                    K u r w i a rz !!!
                    • gazeta_mi_placi Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 08:25
                      Mężczyźni mają inne podejście do seksu.
                      • angeika89 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:12
                        Już mówiłam. Nie mierz wszystkich swoją miarą.
                        Nie każdy facet zdradza, lub zdradzi. Zwłaszcza jeśli wszystko czego by chciał ma w domu tongue_out
                        • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 14:42
                          wszystko czego by chciał ma w domu? weź mnie nie rozśmieszaj wink
                          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 14:46
                            ty coś o tym wiesz? prawda?

                            Ale zapewniam cię, że nie każdy facet musi szukać poza domem szczęścia.
                            • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 14:49
                              wiem, mój mąż mnie zdradził. Też miał wszystko w domu tongue_out
                              • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 14:59
                                aha - pierwszy mąż, oczywiście
                                i nie jest to temat, czy każdy musi szukać szczęścia poza domem, bo oczywiście nie każdy musi, tylko, czy ktokolwiek ma wszystko czego chce.
                              • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 15:01
                                przykro mi, wyszło niefajnie, ale ja nie o tym myślałam ( skąd miałam wiedzieć?), bardziej myślałam, że twój obecny mąż? znalazł u ciebie to czego nie miał w domu.

                                Tylko widzisz mnie się wydaje, że jak ludzie mają jakieś zasady to pewnych rzeczy nie robią. Jak ci nie odpowiada partner/mąż to się rozstajesz a nie idziesz do łóżka z innym/inną.

                                • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 17:14
                                  a nie, poznaliśmy się już jak oboje byliśmy sporo po rozwodach, tak że pudło.
                                  owszem, ludzie jak mają zasady, to nie robią. Ale czasem wydaje Ci się że ktoś ma zasady, a potem okazuje się, że właśnie - wydawało Ci się ....
                                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 17:24
                                    na szczęście dla mnie w takim razie mój mąż ma zasady i ja również mam takie zasady.
                                • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 17:26
                                  arwena_11 napisała:
                                  > Tylko widzisz mnie się wydaje, że jak ludzie mają jakieś zasady to
                                  > pewnych rzeczy nie robią.

                                  Naaaaaprawdę???? Mnie się wydawało, że jak ktoś gębę sobie wyciera bogiem i wiarą to nie zakłada na zimno krzywdzenia niewinnego dziecka. A jednak w Twoich 'zasadach' się to mieści. Może skok w bok mieści się w zasadach Twojego męża... kto wie wink
                                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 17:32
                                    w moich zasadach mieści się dobro moich dzieci i o nie dbam.
                                    I zapewniam w zasadach mojego męża nie mieści się zdrada. Może się ze mną rozstać, bo przestanie mnie kochać, ale mnie nie zdradzi.
                                    Ale widzę, że bardzo ciebie to boli. Czyżbyś miała dziecko z czyimś mężem? A może mąż ciebie zdradzał lub zdradza?
                                    • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 17:48
                                      Mnie nie boli - mnie ŚMIESZY katolska obłuda oraz przeświadczenie dorosłej kobiety, że 'jej mąż to nigdy przenigdy bo ma zasady' big_grin To takie naiwne i dziecinne.
                                      • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 17:52
                                        też mi się wydawało, że mój mąż nigdy wink no ale mimo to nie życzę Arwenie, żeby się o tym przekonała
                                      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 17:56
                                        zastanawia mnie dlaczego nie wierzysz, że ktoś nie uznaje zdrady?
                                        To takie trudne? Ja też nie uznaje zdrady, ale gdyby mnie odbiło i chciałabym być z kimś innym, to odejdę, zanim wejdę w kolejny związek. Po prostu zwykła uczciwość.
                                        • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 17:59
                                          arwena_11 napisała:
                                          > zastanawia mnie dlaczego nie wierzysz, że ktoś nie uznaje zdrady?
                                          > To takie trudne? Ja też nie uznaje zdrady, ale gdyby mnie odbiło i chciałabym b
                                          > yć z kimś innym, to odejdę, zanim wejdę w kolejny związek. Po prostu zwykła ucz
                                          > ciwość.

                                          A przepraszam - myślisz, że ci wszyscy co zdradzili to 'uznawali zdradę'?? Rili? Taka naiwna jesteś? big_grin

                                          Zdradzają często Ci, co o moralności najgłośniej grzmią. O sobie wiemy tyle, ile nas życie sprawdziło więc tym bardziej wypowiadanie się na temat tego, czego 'na pewno' nie zrobi INNY człowiek to poziom 13-letniej pannicy zaczytanej w Harleqinach.
                              • angeika89 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 22:18
                                Jestem pewna że mąż mnie nie zdradza. Jest uczciwym człowiekiem i jakby chciał być z kimś innym to dlatego że przestanie mnie kochać, a nie dlatego że go "interes" zaswędział tongue_out
                                Jestem o tym przekonana, gdyż kiedyś rozmawiając na ten temat mąż powiedział tak (może ciut chamskie ale szczere): "Dlaczego miałbym Cię zdradzić, wszystko czego bym chciał mam w domu. Co tylko sobie wyfantazjuję Ty mi to dajesz,więc po co? Zresztą dziura jak dziura. Każda babka ma to samo..."
                                • kkalipso Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 23:08
                                  I to wyznanie ciebie uspokoiło....faktycznie chamskie i bez refleksji.
                                  • angeika89 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 23:14
                                    Nie maiło być refleksyjne ale prawdziwe... Nie uspokoiło mnie to wyznanie, ale fakt że jesteśmy razem 11 lat. Dużo przeszliśmy i wiem że jest fer po prostu. Sam nie chce być zdradzany, dlatego i on nie zdradza...
                                    Dlaczego niektórym ciężko zrozumieć że są tacy ludzie. Mąż jest chłopakiem ze wsi i pewne wartości ma wpojone i już...
                                    • angeika89 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 23:14
                                      *Nie miało
                                    • kkalipso Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 23:28
                                      Oby tą "dziurą" któregoś dnia nie okazały się OCZY np.
                                      Nie chodzi tu o to kto z kim i o jakim statusie statusie społecznym ....
                                      • angeika89 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 23:41
                                        No to właśnie mówię, że jeśli się zakocha w oczach innej to mnie zostawi, ale nie zdradzi... O to chodzi. Lepiej jest się rozstać, niż doprawiać sobie rogi.
                                        Nie chodzi mi o status społeczny, bo pomimo że ze wsi, jest wykształcony itd. Chodzi o to że na wsiach jest inne środowisko niż w mieście, inne wzorce, otoczenie. To sprawiło że mąż jest zaradny w życiu, uczuciowy i UCZCIWY. Niedaleko mieszka też jego babcia i pewne wartości miał wpajane od dziecka...
                                    • meniera33 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 20.07.15, 11:33
                                      O kurde - miastowego mam, gałgan bez zasad pewnie sad. Ja też z miasta to chyba nie mam wyjścia- brak zasad popchnie mnie do zdrady.
                                      Tak serio to nie pomyślałaś o tym, że to co Twój mąż powiedział świadczy o tym raczej, że nie zdradzi Cię dopóki mu będziesz dawać to co chce a w zasadzie to skoro każda baba taka sama to nie przedstawiasz szczególnej wartości samej w sobie?
                                      • angeika89 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 20.07.15, 22:50
                                        Ja też jestem z miasta i nie jestem żadną patologią, nie w tym rzecz... Po prostu w swojej rodzinie wielopokoleniowej jest nauczony pewnych wartości. A mieszkając na wsi dzieciaki nie mają takiego dostępu do rzeczy zakazanych jak w mieście.
                                        Nie doszukujcie się w tym co powiedział drugiego dna, mąż jest szczery do bólu i to co myśli to mówi. Jeśli nawet czasem głupio to zabrzmi. Często najpierw powie a potem pomyśli big_grin
                                        Jesteśmy razem 11 lat i wiem że mnie kocha, czuje to każdego dnia...
                • meniera33 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 14:39
                  Tylkoseks też trzeba odpowiedzialnie uprawiać. Np. z zabezpieczeniem, przecież nie tylko przed ciążą, bo zawsze istnieje ryzyko, że druga strona tylkoseks ma również z innymi, inni z kolei z innymi itd.
              • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:56
                Odstosunkuj się od cudzych małżeństw. Może taki mają układ z żoną, że obydwoje dają sobie przyzwolenie na skok w bok. Tobie wielki wuj do tego jak inni układają sobie życie.
                • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:01
                  W przypadku malzenstwa otwartego nie ma mowy o zdradzie, to raz. Nie musze rozumiec braku elementarnego szacunku do siebie, to dwa.
            • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:49
              Zaraz się tu zjawia takie, wg których powinnaś czuć do siebie samej obrzydzenie za samą chęć pozostania z niewiernym mężem suspicious
            • kkalipso Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:53
              Skoro zdradzał, romansował będąc w związku małżeńskim nie ładnie o nim świadczy. Rozsądek rozsądkiem, ale nie wiem czy mogłabym przy takim zasnąć a tym bardziej kontynuować życie jakby nic się nie stało. W końcu jak kobieta bierze rozwód to też na lodzie nie zostaje i jakieś prawa jej się należą, jak i kochance i nienarodzonemu dziecku. Nie chciałabym żyć z takim podłym człowiek który robi takie rzeczy.
            • cosmetic.wipes Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:54
              A ja bym oddała. Z tym, że w pakiecie z legalnym przychowkiem. Ja mam duże dzieci, to se mogę gdybac wink
              Pan moczac gdzie indziej wypisuje się z małżeństwa, natomiast robiąc kolejne dziecko wcale nie wypisuje się z ojcostwa.
              Kochanka byłaby na pewno przeszczesliwa big_grin
      • daisy Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:15
        "spuchnięte oczka dzieci" rządzą big_grin
    • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:14
      > Odpowiedzialność finansowa powinna spoczywać na obojgu, ale jeśli facet się od
      > cina, to do porodu i potem do wydania orzeczenia przez sąd, kobieta ponosi tę o
      > dpowiedzialność samotnie i nie za bardzo ma możliwość zmiany sytuacji.

      Moim zdaniem, nie jest to ok. Nie wiem jak to powinno być rozwiązane, ale facet nie powinien mieć mozliwosci ot tak wyjść. Ja wiem, potem będzie finansowo łożył na dziecko to co sąd zasądzi, ale to nie tak powinno być. I pisze to jako mężatka, ale przede wszystkim kobieta i matka.
      • baltycki Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:22
        > Moim zdaniem, nie jest to ok. Nie wiem jak to powinno być rozwiązane,

        Kodeks Rodzinny przewidzial rozwiazanie pod warunkiem, ze kobieta uwiarygodni ojcostwo mezczyzny.

        Art. 142. Jeżeli ojcostwo mężczyzny niebędącego mężem matki zostało uwiarygodnione, matka może żądać, ażeby mężczyzna ten jeszcze przed urodzeniem się dziecka wyłożył odpowiednią sumę pieniężną na koszty utrzymania matki przez trzy miesiące w okresie porodu oraz na koszty utrzymania dziecka przez pierwsze trzy miesiące po urodzeniu. Termin i sposób zapłaty tej sumy określa sąd.
        • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:23
          A jak to wygląda nie na papierze?
          • baltycki Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:28
            Zwiazkiem z zonatym mezczyzna raczej kobieta nie afiszuje sie wiec i o uwiarygodnienie nie jest latwo, ale jezeli spedzali wspolne noce w hotelach, wscibska sasiadka podgladala i potwierdzi czeste wizyty pana, jakies fotki ze wspolnych wyjazdow..
            Wszystko, co uprawdopodobni ich "bliskosc" smile
            • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:30
              > jezeli spedzali wspolne noce w hotelach, wscibska s
              > asiadka podgladala i potwierdzi czeste wizyty pana, jakies fotki ze wspolnych w
              > yjazdow..
              > Wszystko, co uprawdopodobni ich "bliskosc" smile

              No ciekawe czy masz rację smile
          • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:32
            Konkubina uwiarygodni bez trudu: wspólne zdjęcia, znajomi, rodzice/rodzina obojga, świadkowie wspólnego mieszkania pary, często współwłasność ruchomości i nieruchomości.

            Kochanka żonatego będzie miała problem, bo świadków się w takim układzie raczej unika, a nie szuka.
            • pulower8 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:41
              Po romansie zostają zazwyczaj jakieś ślady, choćby korespondencja.
      • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:27
        No, mnie też to zgrzyta, ale nie bardzo widzę furtkę prawną. Może ktoś ma jakiś pomysł? Bo w sumie trudno tez, żeby facet płacił kasę na podstawie np. wyroku sądu 24-godzinnego tylko dlatego, że pani zeznała że z nim się spodziewa.
        • szpil1 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:43
          Gdyby tak było to Kulczyk i jemu podobni (po względem zamożności) by się w pozwach pogubili smile
        • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:13
          Amniopunkcja i ustalenie ojcostwa jeszcze w ciazy?
          • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:22
            Nie. Sorry, ale uważam to za przegięcie, mimo że sama miałam amnio w obu ciążach. To zbyt inwazyjne badanie i jednak obarczone ryzykiem poronienia (minimalnym ale zawsze), żeby świadczenie finansowe uzależniac od amniopunkcji.
            • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:30
              Ryzyko jest minimalne.

              Sorry, albo badania genetyczne, albo niech szuka świadków swojego pożycia z tym panem i nie ma focha, że musi się spowiadac ze swojego życia przed sądem.
            • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:37
              tylko chyba przepisy mają na celu zminimalizować ryzyko zwrotu kasy przez panią. Jakby się okazało, że jednak pan nie jest ojcem, to pani musiałaby całą kasę zwrócić.
              Dlatego tylko na ostatnie trzy miesiące ciąży może się starać o kasę, bo za połowę wyprawki zwrotu może żądać dopiero po porodzie jeśli się nie mylę, czyli jak można już zrobić spokojnie badanie dna
          • sylwiastka Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:32
            Nie trzeba robić amniopunkcji. DNA płodu krąży we krwi matki i można je wyizolować i ustalić ojcostwo. en.wikipedia.org/wiki/Cell-free_fetal_DNA

            Metody te stosuje się za zachodzie, są kosztowne i pewnie dlatego nie są dostępne w Polsce. I generalnie takie badanie powinno wypierać amniopunkcję.
          • sylwiastka Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:34
            Nie trzeba robić amniopunkcji. DNA płodu krąży we krwi matki i można je wyizolować i ustalić ojcostwo. en.wikipedia.org/wiki/Cell-free_fetal_DNA

            Metody te stosuje się za zachodzie, są kosztowne i pewnie dlatego nie są dostępne w Polsce. I generalnie takie badanie powinno wypierać amniopunkcję.
    • purchawkapuknieta Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 19:56
      Czytam te komentarze i przykro mi się robi.
      Znam podobna sytuację. Konkubinat- uuups, związek partnerski- z dwulatkiem w posiadaniu. I zaliczyli wpadkę. Trudno, dadzą radę, ona co prawda na wychowawczym, ale on świetnie zarabia itd. No, nawet można powiedzieć, że się cieszyli. Po trzech miesiącach pan strzela focha, wychodzi i tyle. Nie obchodzi go ani dzieciak, ani kobieta w zagrozonej, leżącej ciąży ani ten maluch w brzuchu. Po latach życia razem po prostu wychodzi. Dziewczyna zostaje sama z dzieckiem. Jej rodzice pomagaja, jak mogą, bo oboje pracują. On nie spotyka się nawet z dzieckiem. Kiedy dziewczyna po raz kolejny trafia do szpitala, ciach- cesarka, jest dzieciaczek. Oczywiście, informuje konkubenta i jest cacy. Nawet przywiózł pieluchy. Umówił się, że pójdą razem zarejestrować dziecko, ale w wieczór poprzedzający wizytę w urzędzie dzwoni i informuje, że właściwie on nie pójdzie, bo nawet nie wie, czy to jego. Potem juz polecialo. Dobra prawniczka (rodziców dziewczyny bylo stać na taka pomoc, poza tym, nie powiem, byli zdrowo podku...eni, więc środki sie nie liczyły) i dziewczyna dostała zabezpieczenie na czas procesu, b. dobre alimenty z wyrównaniem wstecznym tego zabezpieczenia i zwrot kosztów (częściowy, ale solidny) utrzymania w czasie ciąży. Pan w dzień narodzin dziecka wziął kredyt mieszkaniowy. We frankach. Mala rzecz, a teraz ciesz big_grin
      No, ja bym po dziewczynie z artykułu nie jechała. Przyznaję, że kiedyś też skwitowałaby "jak suka nie da...", ale po zaprezentowanej historii moje stanowisko zmienilo sie o 180 stopni.
      Na miejscu zony pusciłabym sku...syna z torbami.
      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:03
        trochę chyba inna sytuacja. Pan nie zdradził tylko wymiksował się z układu. W artykule kochanka weszła między wódkę a zakąskę. Po prostu na własne życzenia znalazła się w takiej sytuacji
        • purchawkapuknieta Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:51
          potraktowałam obie sytuacje jako podobne, bo "związki" były niesformalizowane, obie dziewczyny wlazły w kupę na własne życzenie i obie nie spodziewały się, że tak to sie moze skończyć. Moja była w otyle lepszej sytuacji, że jej rodzice nie dali krzywdy zrobić swojej córce, ale chyba przede wszystkim wnukom.

          Poważnie, żal mi takich dziewczyn, jak ta z artykułu. I ni cholery nie rozumiem żon. Ja, jak napisałam, bydlaka bym zniszczyła.
          • asmarabis Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 18:43
            > Poważnie, żal mi takich dziewczyn, jak ta z artykułu. I ni cholery nie rozumiem
            > żon. Ja, jak napisałam, bydlaka bym zniszczyła.

            O ludzka naiwnosci, czytam i nie wierze w to co czytam.

            Dlaczego wy tak sie rozczulacie nad tak kobieta? Ma moze ciezko, ciezej niz sie spodziewala, ale to byl jej wybor i decyzja ze zycie tak bedzie wygladalo.

            Oczywista oczywistoscia jest, ze gdyby tego dziecka nie chciala to by go nie urodzila. Zakladam ze facet w takich okolicznosciach proponowal pozbycie sie problemu ale ona nie chciala, wiec po co teraz rozdzierac szaty i wieszac psy na tym facecie? ( no po co interesowac sie i sypiac z takim wybrakowanym facetem to temat na inny watek)...
      • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:08
        TY piszesz o porzuconej konkubinie, o normalnym związku który trwał jakiś czas.

        List jest od kochanki, która spotykała się z żonatym i dzieciatym facetem jak najbardziej świadomie.
        • ogni_speranza Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:36
          A ten żonaty spotykał się i szedł do łóżka z kochanką nieświadomie?
          • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:08
            W razie wpadki to kobieta jest w beznadziejnej sytuacji, nie facet. Co potwierdza opisana sytuacja.
          • fomica Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:14
            A co to ma do rzeczy? List z zażaleniami pochodzi od pani, a nie od pana.
      • volta2 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 11:57
        , związek partnerski-
        Dziewczyna zostaje sama z dzieckiem
        o nawet nie wie, czy to jego

        przecież to jest właśnie uroda konkubintau
        nie chcesz się wiązać, jesteś cały czas wolny i swobody, możesz sobie wyjść bez zbędnych tłumaczeń.

        większość konkubinowych jematek jest zachywcona takimi możliwościami konkubinatu, więc o co ten cały wqurff ciężarnej i rodziców?
        • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:01
          Normalna jesteś? Nie odróżniasz sytuacji kochanki żonatego faceta od funkcjonowania niesformalizowanej pary pod jednym dachem?
          • volta2 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:59
            chyba ci dziś gorąco?
            odnoszę się tylko do historii tu powyżej opisanego konkubinatu i histerii związanej z nagłym odejściem pana.

            w ogóle historii kochanki z postu startowego nie komentuję bo i co tu komentować. a tym bardziej nie porównuję - te sytuacje są nieporównywalne przecież.
        • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:05
          volta2 napisała:
          > przecież to jest właśnie uroda konkubintau
          > nie chcesz się wiązać, jesteś cały czas wolny i swobody, możesz sobie wyjść bez
          > zbędnych tłumaczeń.

          Naprawdę można być w konkubinacie z dzieckiem??? Zdziwię Cię - nasze prawo nie rozróżnia obowiązków wobec dziecka z małżeństwa i konkubinatu.
          • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:06
            Ano. Dzieci z konkubinatu mają identyczne prawa jak te małżeńskie, a rodzice - identyczny zakres zobowiązań.
          • volta2 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 14:02
            Naprawdę można być w konkubinacie z dzieckiem??? Zdziwię Cię - nasze prawo nie rozróżnia obowiązków wobec dziecka z małżeństwa i konkubinatu.

            a ja gdzieś piszę o obowiazkach wobec dziecka? odnoszę się li jedynie do urody konkubinatu i zdziwka że pan sobie wziął i wyszedł. no mógł przecież.
            • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 15:10
              volta2 napisała:
              > a ja gdzieś piszę o obowiazkach wobec dziecka? odnoszę się li jedynie do urody
              > konkubinatu i zdziwka że pan sobie wziął i wyszedł. no mógł przecież.

              Wiesz - mąż też może wyjść - łańcuchem do kaloryfera go nie przykujesz wink

              I rozróżnijmy:
              - wziął wyszedł zapomniał o konkubinie
              - zwiął wyszedł i wyparł się i zapomniał o dziecku.
              • volta2 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 18:52
                ale żona ma wówczas prawo być zdziwiona, że tak bez słowa. ale konkubina miała zdziwko? i pretensje? przecież właśnie tego chciała.

                co do dziecka - masz jakieś schizy - nie wypowiadałam się w tej sprawie.(pomijam, że swoboda i luzik konkubinacki może dopuszcza luzik w każdej sferze związku? i wątpliwości zatem co do ojcostwa?)

                i I rozróżnijmy:
                > - wziął wyszedł zapomniał o konkubinie
                > - zwiął wyszedł i wyparł się i zapomniał o dziecku.

                łojesu a wiesz, że mąz też może wyjść i zapomnieć o dziecku? czy jeszcze nikt ci o tym nie mówił?
                >
                • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 20:08
                  volta2 napisała:
                  > ale żona ma wówczas prawo być zdziwiona, że tak bez słowa. ale konkubina miała
                  > zdziwko? i pretensje? przecież właśnie tego chciała.

                  A w którym omawianym przypadku konkubina była zdziwiona, że pan sobie poszedł? Bo zdaje się, że w omawianych przypadkach 'zdziwienie' dotyczyło wyparcia się dzieci a nie konkubiny. Odnoś się do dyskusji a nie własnych fantazji.
                  • volta2 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 01:28
                    pan sobie poszedł a dziećmi się nie przejął, bo wybrał wolność w związku dla obu stron najwyraźniej i uznał - że dziecko może być nie jego. miał się interesować nie swoim dzieckiem?

                    mówisz że konkubina w ciąży nie była zdziwiona nagłym wyjściem? to dopiero fantazja!

                    nie wiem czemu piszesz o dwóch przypadkach - w startowym to panna była kochanką a nie konkubiną, ale co tam ci będę tłumaczyć, pewnie nie widzisz różnicy? kochanki to mogą być co najwyżej zdziwione że pan się nagle wprowadza a nie, że wychodzi, bo jak wychodzi to od żony najczęściej.
                    • kota_marcowa Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 09:46
                      Ja bym tylko dodała, że dziecko małżeńskie jest z urzędu chronione i tu tatuś musi się napocić, żeby udowodnić, że nie jego, tylko tyle i aż tyle.

                      A argument, że każdy może w jednej chwili wziąć swoje zabawki i odejść natychmiast bez żadnych formalności, to główny argument zwolenniczek konkubinatów. No to pan sobie poszedł i tyle.
                      • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 10:05
                        kota_marcowa napisała:
                        > Ja bym tylko dodała, że dziecko małżeńskie jest z urzędu chronione i tu tatuś m
                        > usi się napocić, żeby udowodnić, że nie jego, tylko tyle i aż tyle.

                        Kpisz sobie? Dziecko uznane w konkubinacie jest dokładnie tak samo chronione jak dziecko małżeńskie.

                        > A argument, że każdy może w jednej chwili wziąć swoje zabawki i odejść natychmi
                        > ast bez żadnych formalności, to główny argument zwolenniczek konkubinatów.
                        > No to pan sobie poszedł i tyle.

                        Kolejna która nie rozumie, że nie można być w konkubinacie z własnym dzieckiem. Tudzież tego, że Pan Mąż może tak samo wstać i wyjść smile
                        • kota_marcowa Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 10:12
                          Ale cały dowcip polega na tym, że dziecko małżeńskie, jest przez prawo uznane z urzędu, w konkubinacie pan sobie może nie uznać bo tak wyjść z domu i nie płacić i co mu zrobisz, ciągaj się po sądach po porodzie jak chcesz, a do porodu radź sobie jakoś.
                          • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 11:25
                            kota_marcowa napisała:
                            > Ale cały dowcip polega na tym, że dziecko małżeńskie, jest przez prawo uznan
                            > e z urzędu
                            , w konkubinacie pan sobie może nie uznać bo tak wyjść z domu i n
                            > ie płacić i co mu zrobisz, ciągaj się po sądach po porodzie jak chcesz, a do po
                            > rodu radź sobie jakoś.

                            Wiesz - jak mąż sobie wstanie i wyjdzie to też o kasę jest 'ciąganie' po sądach. Polecam lekturę forum rozwodowego wink
                            • kota_marcowa Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 11:34
                              No tak, ale tu sprawa jest jasna, dziecko jest męża czy mu się to podoba czy nie, żona może wystąpić o kasę na zabezpieczenie potrzeb rodziny, czy jak to się tam nazywa i dostanie ją bez żadnej łaski, konkubina może zdechnąć z głodu i nikogo to nie obchodzi.
                              • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 12:08
                                kota_marcowa napisała:
                                > i dostanie ją bez żadnej łaski,

                                Taaaa,.. wiesz - litera prawa sobie a życie często sobie. Umiesz liczyć - licz na siebie.
                    • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 10:02
                      volta2 napisała:
                      > pan sobie poszedł a dziećmi się nie przejął, bo wybrał wolność w związku dla ob
                      > u stron najwyraźniej i uznał - że dziecko może być nie jego. miał się interesow
                      > ać nie swoim dzieckiem?

                      Od kiedy 'wolność w związku' (oksymoron swoją drogą) dotyczy własnych dzieci? Znów forsujesz koncepcję bycia w konkubinacie z dzieckiem?

                      > mówisz że konkubina w ciąży nie była zdziwiona nagłym wyjściem? to dopiero
                      > fantazja!

                      No chyba nie bardziej niż tak samo zostawiona żona. Sugerujesz jakby wyjście bez słowa było istotą konkubinatu a to bzdura.
                      • volta2 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 19.07.15, 22:14
                        a skąd masz pewność że dziecko było pana? przecież to wolny związek był, dziecko mogło być twoejgo męża, o które ten pan najwyraźneiej nie planował zadbać.

                        No chyba nie bardziej niż tak samo zostawiona żona. Sugerujesz jakby wyjście bez słowa było istotą konkubinatu a to bzdura.

                        oj chyba bardziej, tylko się droczysz, żeby twoje było na wierzchu - niestety nie masz racji choćbyś się tu zapluła na tysiąc postów.
        • purchawkapuknieta Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 15:53
          Czy konkubina, czy kochanka- ten sam problem, stąd mój przykład.
    • fadilla Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:15
      To jest sedno problemu: Nie pracowałam na etat, wyłącznie na umowy-zlecenia lub umowy o dzieło w szkołach językowych, więc macierzyńskiego nie dostanę. Gdyby nie to, babka dałaby rade i kij tam z panem co sie wypiął. Wiedząc, że ma prawo do pieniędzy, do macierzyńskiego wszystko by sobie poukładała. System jest zły i wiem co mówię, bo równo 14 lat temu (jak widac w tym kraju od tamtej pory nic sie nie zmieniło) rownież będąc w ciaży pracowałam na umowę zlecenie z ta różnicą, że ojciec mojego dziecka się nie wypiął, ale przez ten okres bylam zależna.
      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:38
        a to ten 1000 za bycie bezrobotną matką jeszcze nie wszedł w życie?
        • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:47
          Nie, no w życie nie weszły jeszcze te przepisy. Od nowego roku? Nie śledzę, w ogóle przyjęto ten projekt?
          • ally Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:08
            Tak, przegłosowano go i ma wejść w życie od 1 stycznia. Czyli autorka listu być może załapie się na kilka tysięcy zł.
            • ally Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:10
              Aha, przy pracy na zlecenie chyba też przysługuje zasiłek macierzyński. Już teraz.
              • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:12
                Pod warunkiem, że umowa trwa w dniu porodu.
            • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:11
              Tysiak miesięcznie. Lepszy rydz niż nic, szału nie ma, ale przy mieszkaniu z rodzicami z głodu nie umrze.
    • fomica Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 20:44
      Przykro mi, że pani ma problem, ale jej użalanie jest śmieszne.
      "nie powinien mnie wciągać w ten chory układ" - cokolwiek to znaczy. Jak on ją tam "wciągnął" - siłą, prośbą, groźbą? Przecież wiedziała w jaki to chory układ wchodzi, zakładam że dobrowolnie.
      "matką musisz chcieć być" - jest opcja przerwania niechcianej ciąży, nielegalna, ale już pomińmy tę "nielegalność". Pod tym względem ma nawet więcej przestrzeni do decyzji - bo facet nie zmusi jej do aborcji wbrew jej woli, a ona może jej dokonac bez jego zgody. Jest opcja zrzeczenia praw rodzicielskich.
      "W pracy przecież nikt go nie potępi, nie wyśmieje, że ma nieślubne dziecko," - zaręczam że pozamałżeńskie dziecko to żaden powód do dumy i faceci się tym nie chwalą na wyścigi. I nie jest prawda że "nikt nie potępi". Stawiam tezę że to on własnie będzie bardziej potepiony, bo ona wolna, chciała dziecko to ma, a on żonaty - nieładnie, oj nieładnie.
      "siedzenie w czterech ścianach to najgorsze dla mnie rozwiązanie, a ktoś się dzieckiem zająć musi" - nie no, odkrycie roku, małym dzieckiem ktoś się zająć musi! Serio?? Oczywiście mógłby się nim zająć tatuś, tylko wtedy to pani panu będzie płacić alimenty. Ciekawe jak by jej sie spodobała taka opcja.
      "Teraz ja mam ponosić wszelkie możliwe konsekwencje, wydatki w ciąży, opiekunkę, a jemu sąd może zasądzi 300 zł alimentów" - no cóż, jak by nie było, pan ma więcej niż jedno dziecko, a im więcej dzieci tym mniej przypada na głowę. Całej jego pensji na pewno nie dostanie. Druga opcja to zasądzenie 3 stów na rzecz starych dzieci, co oczywiście byłoby w pełni sprawiedliwe.
    • ichi51e Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:10
      Takie smecenie jakie upokarzajace badanie dna? Co jest upokarzajacego w oddaniu wlosa czy kropli krwi? Trzeba bylo w malzenstwie to by nie bylo problemu. Rachunki zbierac.
      • baltycki Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:20
        > Co jest upokarzajacego w oddaniu wlosa czy kropli krwi?
        Ja mezczyzna, a chyba rozumiem, ze nie o krople krwi chodzi,
        a o podejrzenie, ze w tym samym czasie wspolzyla z innym.
    • angeika89 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:40
      Kochanki w ogóle mi nie żal. Mogła się nie pchać z buciorami w cudze małżeństwo. Szkoda tylko maluszka... A z drugiej strony facet jak się bzyka z kochanką to też powinien mieć trochę mózgu i pomyśleć żeby dzieciaka nie zmajstrować i nałożyć tą gumę...
      Z tymi alimentami też do końca tak nie jest bo jeśli udowodni że jest on ojcem dziecka to będzie musiał płacić, czy chce czy nie.
      • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:51
        To jest właśnie ciekawa kwestia. Bo co jeśli facet faktycznie nawet gumki nie założył? To chyba najgorszy sort faceta.
        • angeika89 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 00:17
          Jak to się mówi "trzeba myśleć w trakcie nie po fakcie" A teraz mają państwo zonka...
          Nie wyobrażam sobie że facet ot tak bzyknął sobie kobietkę bez zabezpieczenia a teraz zdziwko że ciąża jest...
          • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 00:21
            Nie państwo. Tylko pani jak na razie.

            > Nie wyobrażam sobie że facet ot tak bzyknął sobie kobietkę bez zabezpieczenia a
            > teraz zdziwko że ciąża jest...

            Co tu jest do wyobrażania? Nie pierwszy i nie ostatni.
            • angeika89 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 00:36
              No tak, ale skoro się nie zabezpieczył to niech teraz nie będzie zdziwiony że panienka w ciąży. Skoro nie myślał aby gumkę założyć to niech teraz ponosi się do odpowiedzialności i niech kurna płaci na dziecko. Za błędy się płaci...
    • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:57
      'Jak widać, istnieje społeczne przyzwolenie, że ON nie musi się angażować, to nie jego problem, przecież nie brał w tym udziału, prawda?'

      Ano prawda. Polska to kraj samotnych matek - w związkach i poza nimi.
    • mynia_pynia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 21:59
      A dlaczego misio wkladal fiuta gdzie nie powinien? Teraz bedzie dumnym tatusiem a jaki prestiż w otoczeniu, że taki jurny samiec i te gratulacje dla żonsi ze partycypuje w kosztach utrzymania potomka meża, że tak dzielnie prosperuje wspólnie dziedziczonym dobrem. Posypią się gratulacje wink
      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:03
        Jak żona będzie mądra to tak zrobi, że kochanka zobaczy max 300-400 zł alimentów, a dziecko spadku nie zobaczy nigdy.
        • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:09
          Obrzydliwe.
          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:15
            żona ma obowiązek zadbać o swoje dzieci a nie cudze.

            I myślicie że jakby facet odszedł do kochanki to małżeńskie dzieci zobaczyłyby więcej alimentów?
            Z pewnością kochanka zadbałaby żeby były jak najniższe.
            • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:08
              Jakby było do ciebie podobna to na pewno. Ta katolicka empatia...
              • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:11
                kropka wiesz ja nie raz z ciekawości poczytywałam sobie zarówno forum macochy jak i samodzielne. Wiele ciekawych rzeczy można się tam dowiedzieć. I zdecydowanie dla większości kobiet tam piszących ( zarówno po jednej jak i drugiej stronie ) liczy sie dobro ich dzieci. Parę wyjątków tylko potwierdza regułę.
                • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:21
                  Nie twierdzę, że na forum macochy siedzą anioły big_grin Połowa z nicków to pewnie trolle, które karmią gawiedź i wyciągają co najgorsze z człowieka. Jak tutaj. Tylko co to zmienia? Czy piszesz o innych dzieciach niż twoje, czy o lokatorach, czy kobietach wychodzi z ciebie... Piszesz też, że nie musisz miłować bliźniego. Znowu - ok. Tylko pamiętaj, ze dajesz świadectwo tego jak żyją ludzie wierzący. I to nie jest fajne świadectwo.

                  PS. O tym, że jesteś praktykującą katoliczką pisałaś sama nie raz.
                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:24
                    Kropka tak z ciekawości co pisałam o lokatorach? Że nie wynajmę mieszkania samotnej matce ?
                    No prosze cię, ja nie jestem instytucja charytatywna. Mieszkanie wynajmuję, żeby mieć pieniądze z tego. Ryzyka do zera nigdy nie ograniczę ale zminimalizuję je.
                    • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:26
                      Dobrze pamiętam co pisałaś. Tak, nie jesteś instytucja charytatywna. Nikt nie ma wątpliwości.
                      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:29
                        Kropka akurat pomagać to ja się już dużo napomagałam. I to różnym ludziom, w różnej sytuacji, ale naprawdę nie widzę powodu ryzykować bardziej niż to konieczne
                        • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:38
                          Ale zarobić chcesz, prawda?

                          Zawsze myślałam, że ludzie wierzący (nie tylko katolicy) mają wpisane w swój dekalog prace nad sobą. Dlatego tak mnie szokuje ten twój pragmatyzm bez cienia wątpliwości.
                          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 00:05
                            No ale chyba to nic złego w tym, że chcę zarobić na mojej własności? Ty byś chętnie oddała komuś źródło swojego dochodu?
                            • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 00:11
                              Nie, nie... Tylko gdyby takim pragmatyzmem wykazał się wyznawca innej wiary pewnie nie miałabyś litości. Nikt ci też tu nie proponuje abyś zakładała przytułek, czy oddawała mieszkanie. Wiadomo, że mieszkania wynajmują różni ludzie. Nie tylko samotni panowie z kasą big_grin
                              • gazeta_mi_placi Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 08:04
                                To, że ktoś jest katolikiem nie oznacza, że ma nakaz oddawania dodatkowego mieszkania biednym bezpłatnie (choć jakby Arwena chciała to ja chętnie przygarnę smile ). Albo zakaz brania lepiej płatnej pracy bo może ktoś inny bardziej jej potrzebuje. Katolicy jak i my - ateiści i agnostycy oraz inni "innowiercy" mają prawo do zarabiana na swojej własności.
                                • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 09:10
                                  Pytanie, co oznacza bycie katolikiem? Chodzenie do kościoła? Poza tym gazeta, już pisałam, że nie proponuje aby oddawała mieszkanie bezpłatnie biednym. Tak?
                                  • gazeta_mi_placi Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 09:21
                                    Bycie uczciwym, a co nieuczciwego w tym, że ktoś za pieniądze wynajmuje komuś swoje własne mieszkanie? Z tego co kojarzę Arwena udzielała się w pomoc ubogim matkom na pewnym forum, więc i pomaga (pomagała?) bliźnim. A że nie chce ryzykować, że jakaś samotna matka (takie jest prawo niestety, ale to nie wina Arweny) może "zagnieździć się" bezpłatnie (a właściwie płatnie bo Arwena nie może jej odłączyć prądu ani wody i to ona musi wtedy płacić media, takie chore tutaj mamy prawo nie chroniące właścicieli)? Ma prawo do wyboru w jakiej formie i komu pomaga. Akurat woli pomagać w formie przekazywania darów czy tam pomocy finansowej ubogim niż udostępniać (lub ryzykować) mieszkanie samotnej matce. Jej prawo. Może sama też zacznij pomagać innym? U ateistów i agnostyków to wszak też nie zabronione.
                                    • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 09:28
                                      Biorę pod uwagę, ze Arwena po prostu ma problem z wyrażaniem myśli. Na tej samej zasadzie co triss czy lipcowa. I tak naprawdę to bardzo empatyczne i miłe dziewczyny. Jednak jak na razie, to dziękuję. Postoję.

                                      Teraz piszesz o zarabianiu? A myślałam, ze ktoś chciał za darmo aby wynajęło?
                                      • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 09:29
                                        Uczciwość to nie pragmatyzm.
                                    • meniera33 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 15:18
                                      A co wy takie zdanie o tych samotnych matkach macie? Ja byłam samotną matką i nie zdarzyło mi się spóźnić z opłatą za wynajem - bo to był priorytet.
                                      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 15:22
                                        niestety takie przepisy durne są.
            • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:35
              a ja myślałam że gorliwa katoliczka ma kochać bliźniego jak siebie samego ... a najsmutniejsze jest to, że nie widzisz w swoim zachowaniu nic żenującego
        • baltycki Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:10
          Zawsze wydawalas mi sie manipulantka, odrazajaca kobieta, teraz mam pewnosc-
        • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:15
          Ciekawe słowa w ustach forumowej katoliczki. Bardzo ładne świadectwo wystawiasz swojej religii.
          • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:17
            Jeso, jest pragmatyczna. Sądzisz, że kochanka która odbiła żonatego, byłaby empatyczna wobec jego dzieci z poprzedniego związku? Patrz: f. macochy.
            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:20
              Urocze jest traktowanie chlopow jak bezwolnych misi, ktorzy wykonuja polecenia zony lub kochanki.
              • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:28
                Wielu z nich daje się tak traktować, byle mieć święty spokój.
              • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:31
                Patrz: Monisia Richardson i "mebel" Zamachowski.

                Nie myśl, że są pokrzywdzeni, im tak wygodniej.
                • pulower8 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 01:01
                  Monisia to chyba pasierbom alimenty wręcz z własnej kieszeni płaci, także to chybiony przykład.
            • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:55
              triss_merigold6 napisała:
              > Jeso, jest pragmatyczna. Sądzisz, że kochanka która odbiła żonatego, byłaby emp
              > atyczna wobec jego dzieci z poprzedniego związku? Patrz: f. macochy.

              Jak ktoś jest świnią to nie znaczy, że ktoś inny też ma być. Szczególnie z bogiem na ustach.
              • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:07
                Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom.
                • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:16
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom.

                  No widzisz - są pewne rzeczy do których ja dla własnego zdrowia psychicznego bym się nie posunęła (choć mam nadzieję, że nigdy nie będzie mi dane się przekonać wink).
          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:19
            wybacz, ale ja przynajmniej jestem szczera. Mówię to co myśli tu pewnie większość, ale boją się przyznac.
            • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:56
              Szczerze wali Cię Twoja wiara? Błahahahahaha big_grin
              • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:00
                Kochana moja wiara to moja sprawa.
                • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:03
                  Twoja, Twoja. Co nie przeszkadza innym widzieć i śmiać się z tej obłudnej szopki big_grin
                • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:35
                  Ja się tylko zastanawiam co mówi wiara katolicka o mszczeniu się za zdradę faceta na jego dziecku. Sama może bym tak zrobiła, może nie. Tyle, że ja nie stylizuje się na tym forum na osobę świetszą od papieża.
                  • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:40
                    Nie rozumiesz, ona nie jest święta i do świętości nie dąży. Ona jest wierząca. To różnica widać.
                    • gazeta_mi_placi Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 08:07
                      Wierzący nie oznacza naiwniaka. Każdy ma prawo dbać o własny interes pod warunkiem, że nie krzywdzi się innych osób, katolik też.
                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:43
                    ale ja bym sie nie mściła, ja bym dbała o moje dzieci. To one są dla mnie najważniejsze.
                    Gdybym chciała się mścić to alimenty byłyby najmniejszym problemem.
                    • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 09:30
                      Katoliczka nie jestem, ale 10 przykazań znam. Jeśli zamierzalabys pozbawić dziecko należnego spadku po ojcu to dla mnie to jak najbardziej jest łamanie przykazania o kradzieży. Pożądanie tego co należy do bliźniego to chyba poważne łamanie dekalogu, co? suspicious

                      Ja wiem, że wg was katolików (w szczególności księży ) to jest przykazanie, które najłatwiej się łamie. Urocze, że tym samym potwierdzilas jak zaklamana i podłą religia jest katolicyzm. Z Bogiem na ustach oskubalabys do ostatniej koszuli dziecko, które tyle jest winne, że splodzil je twój niewierny mąż.
                      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 10:24
                        NIe moja droga. To kochanka okradałaby moje dzieci. To co z mężem dorabiasz się przez X lat, żeby przekazać potem swoim dzieciom ( a wiele z tego również dołożyli dziadkowie ), ktoś by chciał dostać za nic? Nie to nie w porządku.
                        • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:45
                          Dziadkowie twoich dzieci są w takiej sytuacji również dziadkami pozamałżeńskiego dziecka twojego męża. Nikt nie mówi, że ty masz finansować dzieci męża. Macie współwłasność, czyli takie dziecko dziedziczy z części męża nie twojej.

                          Prawo mówi w jakich konkretnych przypadkach dziecko może zostać wydziedziczone. Ty zakładasz kombinowanie jak obejść to prawo by dziecko męża zostało mimo wszystko wydziedziczone. Odbierasz mu to co mu się należy: po ojcu, po dziadkach.

                          Jeszcze tak niedawno w wątku o chrzcie adoptowanego dziecka zaciekle broniłaś prawa kościelnego. To prawo świeckie można łamać jak się chce, a jak ksiundz powołuje się na jakiś tam zapis prawa kanonicznego to nagle prawo jest święte?
                          • klamkas Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:54
                            Świętym jest to prawo, które aktualnie pasuje wink.
                          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:54
                            Dziadkowie, którzy coś dali na pewno nie będa dziadkami pozamałżeńskiego dziecka męża, to po pierwsze. Spadek niby nie wchodzi do wspólnoty małżeńskiej, podobnie jak i majątek sprzed ślubu ale jeżeli ja umarłabym wcześniej, to moja część dziedziczy mąż w pewnym stopniu również. A po nim moje dzieci miałyby się podzielić moim majątkiem z obcym dzieciakiem?
                            Dlatego te sprawy mamy bardzo dobrze omówione. Włącznie z tym jakbym umarła a mąż miałby mieć drugą rodzinę. Wszystko co się razem dorobimy ma w całości przejść na nasze dzieci. Nowa rodzina - nowy początek.
                          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:56
                            prawa się nie łamie, ale się je wykorzystuje. I nie trzeba wydziedziczać, żeby spadku nie było.
                            • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:07
                              arwena_11 napisała:
                              > prawa się nie łamie, ale się je wykorzystuje. I nie trzeba wydziedziczać, żeby
                              > spadku nie było.

                              Czy Ty 'katoliczko' nadal nie rozumiesz, że morlanie pozbawianie spadku niewinnego dziecka za ku..ienie się Twojego męża jest obrzydliwe?
                              • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:10
                                Nie ja dbam o to żeby moje dzieci dostały to co im się należy. Na to co mamy pracujemy kilkanaście lat, a wcześniej moi rodzice ciężko pracowali. Nie widzę powodu oddawania chociaż części komuś obcemu. Jak będę chciała rozdać majątek to wiem jak to zrobić.
                                • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:12
                                  arwena_11 napisała:
                                  > Nie ja dbam o to żeby moje dzieci dostały to co im się należy. Na to co mamy pr
                                  > acujemy kilkanaście lat, a wcześniej moi rodzice ciężko pracowali. Nie widzę po
                                  > wodu oddawania chociaż części komuś obcemu. Jak będę chciała rozdać majątek to
                                  > wiem jak to zrobić.

                                  Ależ Ty oddawać nie musisz - ojciec dziecka co innego. Jego majątek dzieli się na wszystkie jego dzieci.
                                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:18
                                    no to na szczęście mąż nie ma żadnego majątkusmile.
                                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:21
                                    a i jak się zapatrujesz na to że mąż odziedziczyłby majątek po mnie i moich rodzicach? Sprawiedliwe byłoby żeby zamiast trafić potem do naszych dzieci, mój majątek trafił do obcych? Mąz sie do powstania tego majątku nie przyczynił.
                                    • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:24
                                      no a masz intercyzę? jak nie masz to jakby Twoje przekonanie o tym, że on nie ma majątku jest dość złudne tongue_out
                                      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:29
                                        nie potrzebuję intercyzy. Mam majątek sprzed ślubu, nie wchodzi do wspólnoty majątkowej. Spadek też nie wchodzi do wspólnoty majątkowej.
                                        • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:35
                                          Pamiętaj tylko, że w skład majątku osobistego wchodzą same prawa, natomiast pożytki pochodzące od tych praw będą wchodziły w skład majątku wspólnego. tongue_out
                                          więc przemyśl to jeszcze big_grin
                                          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:38
                                            Pożytki wydaję na bieżącosmile
                                            • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:38
                                              spoko, tylko nie zapomnij wydawać wyłącznie na siebie i swe dzieci z prawego łoża ...
                                            • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:41
                                              napiszę Ci tylko, że mam pasierbicę. Kurde, nie wyobrażam sobie takiego podejścia do niej, jak Ty prezentujesz. Pieniądze to naprawdę nie wszystko, fajnie jest być po prostu przyzwoitym człowiekiem, żeby można było sobie spojrzeć rano w lustrze w oczy bez zażenowania.
                                              • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:46
                                                no i jesteś pierwszą żoną? Czy może jednak pasierbica już była na stanie wcześniej?

                                                Wiem, że są takie układy, ale ja bym się do niego nie nadawała ( wiem co mówię, bo miałam okazję wejść w taki związek dawno dawno temu ).

                                                Jak się w chodzi w układ, gdzie są już dzieci to bierzesz je jakoś pod uwagę. Ale jak się nie nadajesz do takiego układu to również nie nadajesz się do układu gdzie pojawia się dodatkowe dziecko. Po prostu ja mam ustawione priorytety na dobro moich dzieci. I o nie mam dbać.
                                                • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:52
                                                  nie jestem, i on też nie jest moim pierwszym, ale ja nie o tym. ja o fundamentalnej empatii i odrobinie wyobraźni. Załóżmy, że Ciebie zabraknie, a Twój mąż się żeni z kimś, kto ma podobne wyobrażenie i poglądy jak Ty. I Wasze dzieci lądują w piwnicy (taka współczesna wersja Jasia i Małgosi).
                                                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 14:00
                                                    a nie, nie, nie. Dzieci mam na tyle duże, że sobie poradzą. Jakbym umierała, to testamentem wszystko przepiszę na moje dzieci.
                                                    Poza tym jeżeli umarłabym przed ich pełnoletnością, czyli np w ciągu najbliższych 3-4 lat, to moi rodzice żyją i nie dopuszczą do tego żeby wnukom stała się krzywda.
                                                    No i mąż ma tyle przyzwoitości żeby nie wprowadzać nowej pani do mojego mieszkania. A że po mojej śmierci należałoby do dzieci to one miałyby główne zdanie w tej sprawie, kto może mieszkać w mieszkaniu a kto nie, prawda?
                                                  • kama265 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 14:05
                                                    o matko .... wymiękłam, dziękuję za uwagę ale już nie daję rady, mdli mnie.
                                                    ten Twój mąż to jest Ci potrzebny do czego? bo Już zdaje się swoją główną rolę spełnił, tzn, zapłodnił Cię. Ma za to przy Tobie dożywocie czy co? czytasz czasem co piszesz ze zrozumieniem?
                                                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 14:30
                                                    ależ kochana ja zakładam że będziemy żyli razem długo i szczęśliwie do późnej staroścismile
                                                    I że zdążymy kupić mieszkania naszym dzieciom, zobaczyć nasze wnukismile
                      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 10:25
                        a to pożądanie nie dotyczy kochanki? Bo chyba ona pożąda czegoś co do niej nie należy?
                        • lauren6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:46
                          Martw się sumieniem swoim, a nie obcej baby.
                          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:56
                            zastosuj to do siebie, moje sumienie niech cienie obchodzi
            • meniera33 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 15:23
              Taka sama prawda jak to, że wszyscy uwielbiają disco polo tylko wstydzą się do tego przyznać smile.
        • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:54
          arwena_11 napisała:
          > Jak żona będzie mądra to tak zrobi, że kochanka zobaczy max 300-400 zł alimentó
          > w, a dziecko spadku nie zobaczy nigdy.

          Mądra katolicka żona wyżywa się za męża ku.,.rza na niewinnym niczemu dziecku big_grin Miłość bliźniego na maksa big_grin Pisz Arweno - taką piękną wystawiasz cenzurkę big_grin
          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 22:59
            a ty myślisz że kochanka zadbałaby o moje dzieci?
            • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:02
              arwena_11 napisała:
              > a ty myślisz że kochanka zadbałaby o moje dzieci?

              A Ty myślisz, że Twoja wiara przewiduje w tej walce opcję 'wszystkie chwyty dozwolone'? Sorry kochana - mąż się puścił - nieś swój krzyż. Ale Ty typowa polska katoliczka jesteś - bóg na ustach a w sercu swoje.
              • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:06
                Nie jestem wierząca, ale IMO Arwena jest pragmatyczna.

                Zresztą uważam podobnie, swoich zasobów się pilnuje, a nie oddaje lekką ręką obcym ludziom.
                • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:21
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Nie jestem wierząca, ale IMO Arwena jest pragmatyczna.

                  Tyle, że wiara Arweny nie dopuszcza takich pokładów pragmatyzmu wink
                • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:23
                  Tobie triss można zarzucić nie pragmatyzm, a dulszczyznę. Arwenie coś innego i to też nie jest pragmatyzm.
              • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:08
                Ja mam nieść swój krzyż a jakaś z... ma z tego korzystać? No niestety ja świętą nie jestem. Drugiego policzka nie nadstawię, na męczennicę nigdy nie miałam zadatków.

                Na szczęście mój mąż nie wystawia mojej wiary na pokuszenie wink
                • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:20
                  arwena_11 napisała:
                  > Ja mam nieść swój krzyż a jakaś z... ma z tego korzystać?

                  Tak - zasady Twojej wiary tak stanowią. Zdziwko?

                  Ale spoko - dziecko (rodzeństwo Twoich dzieci) to 'z....'? Jakie to typowe dla Ciebie smile Teksty o dzieciach już leciały przy okazji wątków o szkole smile Twoje szlacheckie dzieci i reszta plebsu smile

                  Kochaj bliźniego swego jak siebie samego big_grin
                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:26
                    czytaj ze zrozumieniem. Tekst był o kochance a nie o dzieciach.

                    Na szczęście moje dzieci nie mają innego rodzeństwa poza ciotecznym i mieć nie będąsmile
                    • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:28
                      W razie czego uskutecznisz?
                      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:40
                        a nie do końca rozumiem co chciałaś powiedzieć? Za duży skrót myślowy zrobiłaśsmile
                        • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:41
                          Skąd wiesz, że nie będą mieć braci, czy sióstr?
                          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:45
                            Bo nie planuję więcej? Poza tym mój organizm nie donosi już żadnej ciąży. Mam za sobą jedno poronienie i wiem na pewno że tylko 9 miesięcy leżenia i prochy dałyby jakąś szansę. A to jest praktycznie niemożliwe.
                            • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:46
                              Nie o to mi chodzi. O rodzeństwo przyrodnie.
                              • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:51
                                No wiem, mąż mnie nie zdradza i nie zamierza. Ale gdyby kiedyś mu odbiło, to na żadne dzieci nowe się nie pisze, bo jak sam mówi za leniwy jest żeby znowu bawić się w pieluchy i nieprzespane noce. A wie co mówi, bo od w nocy dzieci karmił i przewijał (chodził późno spać, bo się uczył i rano wstawał do pracy ), on nosił jak syn miał kolki, bo ja nie mogłam.
                                • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:55
                                  No ale jak się nie zabezpieczy i będzie współżył to szansa zawsze jest na dzieci. Już napisałam wyżej, ciekawe czy pan użył prezerwatywy. Chyba wzrokiem pani nie zapłodnił.
                                  • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:57
                                    Mam niejasne wrażenie, że na tym forum panuje trend, że to nastolatki mają być odpowiedzialne. Nie dorośli faceci, ojcowie dzieciom.
                                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 00:03
                                    Wiesz jak się nie chce mieć dzieci to się zabezpiecza. Zakładam że jak mojemu mężowi kiedyś by odbiło, to jednak na tyle rozumu zachowa żeby gumkę założyć smile

                                    I też się zgadzam, że pan powinien się zabezpieczyć. Chociaż gdzieś czytałam, co potrafią zrobić kobiety kiedy chcą dziecko.

                                    A ostatnio oglądałam jakiś stary odcinek "Sędzi Anny Marii Wesołowskiej". Podobno sa one na podstawie prawdziwych wydarzeń.
                                    W życiu nie uwierzyłabym że ktoś może coś takiego wymyślić.
                                    Panna chciała wrobić kolesia ( bogatego) w dziecko. Pan się zarzekał że z nią nie spał. Badanie DNA wykazało ze dziecko jest jego. Dopiero koleżanka panny ją wydała.
                                    Dziecko powstało z materiału pobranego przez sex oralny w kiblu. Panna to co miała w buzi sobie zaaplikowała.
                                    Do tej pory jakoś ciężko mi w to uwierzyć.
                                    • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 00:08
                                      No widzisz, znowu typowa wypowiedz. Tak, cuda się zdarzają, ale częściej jednak to panowie prezerwatywy nie chcą używać. Czemu tak myślę? Bo to bardziej prawdopodobna możliwość niż to co opisałaś.

                                      Już kiedyś, pisałam. To, że facet zdradzi bieda. Jednak cała bieda jak nawet się zabezpieczyć nie potrafi lub nie chce. Tutaj nie ma litości.
                                      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 00:14
                                        Kropka, ale zawsze mówiłam, że jak ktoś nie chce mieć dzieci to musi sam myśleć i się zabezpieczać. Najlepiej szklanką wody zamiast smile, wtedy ma 100% pewności. Żadne takie, "ona mówiła że bierze tabletki", albo że mówi "teraz możemy". I to powtarzałam zarówno koleżankom jak i kolegom.
                                        W małżeństwie jest inaczej, bo ewentualna wpadka tragedią nie jest.
                                        Co nie zmienia faktu, że jak widać z tego programu pomysłów wszystkich nie przewidzisz.
                                        • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 00:16
                                          Wniosek jest jeden - żuczek się nie zabezpieczył. Jak prezerwatywa pękła to jest jeszcze tabletka. Nie manipuluj.
                                          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 00:32
                                            No nie zabezpieczył się, to oczywiste. Ale sama piszesz, że jakby gumkę miał i ona by zawiodła to jeszcze była tabletka.
                                            Ja jestem ciekawa, jak tabletka mogła zawieść?
                                            Według forumowych mędrców, NPR zawodne i jak można się ograniczać kiedy się chce. Taka tabletka daje pewność że kiedy chcesz i gdzie chcesz, spontanicznie sie kochasz. A tu proszę zawiodła?
                                            • gazeta_mi_placi Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 08:00
                                              Przy tabletkach nie ma spontanicznego seksu, po prostu nie chce się seksu, libido siada. Nie ma to jak seks bez tabletek, ryzyko co prawda jest, za to dodatkowo ryzyko "jara".
                                              • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 09:06
                                                Dzieci, chodziło mi o tabletkę "po".
                                                • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 10:28
                                                  ale chyba żeby wziąć tabletkę "po" to pani musi chcieć? Już widzę jak facet jest w stanie zmusić kobietę, która nie chce do jej wzięcia.
                                                  • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 10:40
                                                    Nie wiesz czy pani nie chciała wziąć. Faktem jest, ze jest w ciąży a jeśli oboje się zabezpieczyli to znaczy, ze albo mieli pecha strasznego albo się nie zabezpieczyli.
                                                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:41
                                                    jakby pani chciała wziąć to by wzięła. Przecież nikt jej nie wyrywał z ręki tabletki.
                                                  • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 13:44
                                                    Owszem, ale nie wiemy czy pan w ogóle interesował się zabezpieczaniem. Co byś pomyślała o szanownym małżonko gdyby zmajstrował dziecko na boku? Pewnie, że go pani wrobiła? Tak? Potem byś szła do łózka z facetem, który uprawiał (z dużym prawdopodobieństwem) seks bez zabezpieczenia z innymi kobietami. Dla mnie nie do przejścia.
                                                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 16:16
                                                    no więc mimo wszystko zakładam, że mój mąż kretynem nie jestsmile
                                                    Czy bym się zdecydowała na sex z mężem po zdradzie? NIe mam pojęcia. Na pewno musiałby zrobić wszystkie badania, włącznie z HIV-em, co oznacza że jakikolwiek sensowny wynik byłby po minimum pół roku.
                                                  • kropkacom Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 19:04
                                                    Jak sobie wyobrażasz dalsze pożycie bez uprawiania seksu? Co z tego, że zrobi badania jak już jesteś zarażona? Tyle, że wiesz co ci dolega. I tak, ja wierze w mojego męża, bo znam go całe życie i nigdy mnie nie zawiódł. Co więcej nie myślę, ze każdy facet z zasady zdradza. Jednak tutaj pan zdradził, zmajstrował dzieciaka i panie dumnie przyznają, że by go otwarcie do łóżka przyjęły.
                                                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 19:14
                                                    Przypuszczam, że zanim wyszła na jaw kochanka w dwupaku to facet z żoną sypiał. Więc co się miało stać to się stało ( w sensie chorób )
                                                    Jeżeli takie coś stałoby się u mnie, to separacja od łoża byłaby w 100%. Na jak długo ? ciężko powiedzieć. Na pół roku? rok? pięć lat czy na zawsze?.
                                                    Wszystko zależałoby od męża, jak bardzo by mu zależało na naprawieniu tego co zepsuł.
                                                    Naprawdę to ciężko jest przewidzieć.
                                              • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 10:26
                                                Gazetko to poczytaj inny wątek, gdzie panie twierdzą, że tabletka daje poczucie wolności i można zawszesmile
                                    • mmoni Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 18:17
                                      Nie wiem, czy w Polsce coś takiego miało miejsce, ale Boris Becker w ten sposób dorobił się nieślubnej córki 15 lat temu, sprawa była głośna.
                    • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:28
                      arwena_11 napisała:
                      > czytaj ze zrozumieniem. Tekst był o kochance a nie o dzieciach.

                      Tekst o niskich alimentach i pozbawianiu dziecka spadku?

                      > Na szczęście moje dzieci nie mają innego rodzeństwa poza ciotecznym i mieć nie
                      > będąsmile

                      Pewnie 95% zdradzanych tak mówiło smile
                      • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:39
                        ja na szczęście nie jestem zdradzana. I tego jestem pewna na 100%smile
                        • pulower8 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 01:37
                          No 100% pewności mają tylko wdow(c)y i single
                        • cosmetic.wipes Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 08:51
                          Arweno, nie odniosłaś się do tego pytania:

                          > Tekst o niskich alimentach i pozbawianiu dziecka spadku?
                          • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 10:31
                            Jakie pozbawianie alimentów? Przecież powiedziałam, że by płacił. Takie jakie standardowo zasądzają nasze sądy. Bo wydatków na nasze dzieci mamy dużo i wiele innych.
                            Co do spadku to wybacz. Na to co mamy pracujemy wiele lat, nie tylko my ale i moi rodzice. I jak sobie to wyobrażasz? Przyjdzie pani i będzie chciała okraść moje dzieci? Mowy nie ma. Ona się nie przyczyniła do powstania majątku, więc nic się jej nie należy.
                            • klamkas Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 11:11
                              To nie pani należy się spadek tylko dziecku. Które ewentualnie twój mąż samodzielnie zrobi/-ł. Ja wiem, że to bezwolny misio, którego ty możesz oddać lub nie ja rzecz, a pani zgwałcić, bo on sam to nieeee, sam z siebie jest misiem arweny i do łóżka z innymi nie pójdzie, no ale sorry - to ojciec w pierwszej kolejności okrada własne dzieci, które niestety zgodnie z prawem są równe, nieważne czy z miłości małżeńskiej, czy z gwałtu dokonanego przez kochankę.
                              • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 11:39
                                Na szczęście jeszcze z własnym majątkiem można zrobić co się chce
                                • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 11:42
                                  Hmm, z własnym penisem też można robić, co się zechce.
                                  • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 11:48
                                    niby tak, chociaż uważam,że jak się przysięgało wierność, to już nie tak do końca możesz robić co chcesz.
                                    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 11:55
                                      Tak jak i z własnym majątkiem. Ja bym się na miejscu głupiego tatusia ze wstydu spaliła, gdyby mojemu dziecku czegoś brakowało, nieważne czy spłodzonego z głupią żoną czy głupią kochanką.
                                      • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 11:57
                                        To Ty.
                                        Ściągalność alimentów i istnienie FA dobitnie pokazują, że wielu ojcom zupełnie nie przeszkadza, że ich dzieciom czegoś brakuje.
                                        • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:07
                                          Spoko, kobietom i matkom również, masz przykłady poniżej, np. Arweny. W drugą stronę wielu neksiom nie przeszkadza, że fiuty nie płacą na swoje poprzednie dzieci, jeszcze dopingują i radzą, by wpłacać po 10 zł.
                                          • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:09
                                            Póki co, mąż Arweny nie zasiał na boku więc ona rozważa teoretycznie.

                                            Oczywiście, że neksiom na ogół nie przeszkadza, wiele jest takich, które chciałyby zniknęcia "byłych" dzieci.
                                            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:22
                                              Teoretycznie, czy praktycznie nie zmienia to stopnia obrzydliwości.
                                      • quilte Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:05
                                        Bardzo proszę, może się palić ze wstydu ile chce big_grin

                                        wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

                                        > Tak jak i z własnym majątkiem. Ja bym się na miejscu głupiego tatusia ze wstydu
                                        > spaliła, gdyby mojemu dziecku czegoś brakowało, nieważne czy spłodzonego z głu
                                        > pią żoną czy głupią kochanką.
                                        • rosapulchra-0 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 16:12
                                          ona powinna się już dawno spalić ze wstydu z powodu jej rasistowskich i kretyńskich wpisów na tym forum.
                              • quilte Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 11:49
                                Nie uważam, że moim obowiązkiem moralnym byłoby dbanie o jakiekolwiek zabezpieczenie dziecka, które zrobił na boku mój mąż. Moim obowiązkiem jest zadbanie o jak najlepsze zabezpieczenie moich dzieci. Robiąca sobie dziecko z dzieciatym pani nie martwi się, że nowe potomstwo nadwątli zasoby starego, prawda? Ona się o moje nie martwi, a ja miałabym o jej? W życiu. Zagwozdkę ma tatuś bo i to i tamto potomstwo jego. Jeśli tatuś uzna, że dzieci, które ma z żoną są "bardziej jego" niż to, które ma z kochanką, cóż. Ryzyko wpisane w związek z żonatym. I nie, ja go nie będę przekonywać, że "tamto" dziecko też jest jego.
                      • rosapulchra-0 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 19:21
                        araceli napisała:

                        > > Na szczęście moje dzieci nie mają innego rodzeństwa poza ciotecznym i mie
                        > ć nie
                        > > będąsmile
                        >
                        > Pewnie 95% zdradzanych tak mówiło smile

                        Z twojego przekonania wynika, że również należysz do większości big_grin
                        >
                • sumire Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 16.07.15, 23:46
                  Trudno wystawiać na pokuszenie wiarę tak powierzchowną...
          • ubaruta Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 18:22
            A jakby nie byla katoliczka? Problemem jest katolicyzm czy postepowanie Arweny, zabezpieczajace jej dzieci?
            • rosapulchra-0 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 19:24
              ubaruta napisała:

              > A jakby nie byla katoliczka? Problemem jest katolicyzm czy postepowanie Arweny,
              > zabezpieczajace jej dzieci?

              Oczywiście, że katolicyzm. Gdyby była ateistką, to większość pań by jej tylko przyklasnęła i popierała i doradzała, jak bardziej, mocniej i wredniej do..ć panu mężu.
              • triss_merigold6 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 19:31
                A wiesz, że też mi się tak wydaje...
              • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 20:05
                rosapulchra-0 napisała:
                > Oczywiście, że katolicyzm. Gdyby była ateistką, to większość pań by jej tylko p
                > rzyklasnęła i popierała i doradzała, jak bardziej, mocniej i wredniej do..ć pan
                > u mężu

                A i owszem - katolicyzm. Jak ktoś sobie gębę bogiem i przykazaniami wyciera a w realnym życiu otwarcie deklaruje, że bez skrupułów skrzywdziłby niewinne dziecko to zasługuje na wyśmianie tej hipokryzji.
                • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 22:56
                  Za grzechy rodziców dzieci odpowiadają, ponoszą konsekwencje ich czynów.
                  • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 10:08
                    arwena_11 napisała:
                    > Za grzechy rodziców dzieci odpowiadają, ponoszą konsekwencje ich czynów.

                    Tak - i dzieci małżeńskie ponoszą konsekwencje puszczenia się na boku tatusia w postaci kolejnego rodzeństwa, z którym np. trzeba się podzielić zasobami i spadkiem.
                    • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 12:10
                      To jeszcze tatuś musi coś mieć. Na szczęście dzieci małżeńskie można dobrze zabezpieczyć przed okradzeniem
                      • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 12:19
                        arwena_11 napisała:
                        > To jeszcze tatuś musi coś mieć. Na szczęście dzieci małżeńskie można dobrze
                        > zabezpieczyć przed okradzeniem

                        Aaaa... katolska mentalność stanowi, że dziecko pozamałżeńskie okraść można?

                        Swoją drogą - Twój mąż zdaje się ma skoro stać go na żonkę w domu przy dużych dzieciach? Ty możesz chcieć sobie 'zabezpieczać' i możesz się nawet na gębę z mężem umawiać ale wiesz - jak jak Ty chcesz 'chronić swoje dzieci' tak on będzie chciał chronić swoje. I o ile nie jest ostatnim ku..sem to WSZYSTKIE swoje dzieci a nie Tylko dzieci z księżniczką Arweną. Niby czemu JEGO trzecie dziecko miałoby mieć mniej niż pozostałe?
                        • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 12:34
                          Dobrze że teoretyzujemysmile
                          Mnie dziecko pozamałzeńskie nic nie obchodzi. Mąż ma zadbać o potrzeby moje i naszych wspólnych dzieci, a jak to zrobi to nic nie zostaniesmile.
                          • sumire Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 12:41
                            O potrzeby dzieci ok - ale czemu miałby dbać o twoje, nie będąc już twoim mężem?
                          • araceli Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 12:46
                            arwena_11 napisała:
                            > Mnie dziecko pozamałzeńskie nic nie obchodzi. Mąż ma zadbać o potrzeby moje
                            > i naszych wspólnych dzieci, a jak to zrobi to nic nie zostaniesmile.

                            Mąż ma dbać o potrzeby WSZYSTKICH swoich dzieci RÓWNO. Tak stanowi prawo. I w związku z tym Twoje dzieci poniosłyby - jak sama piszesz - konsekwencje jego czynów.
                            • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 12:52
                              Nie martw się, moim dzieciom nic nie zabrakniesmile Ja się o to postaramsmile.

                              Ale już mi się nie chce teraz teoretyzować. Ładna pogoda, woda się napuszcza do basenu, tylko słońce trochę przeszkadza czytać forumsmile

                              Mam nadzieję że nigdy się w takiej sytuacji nie znajdę, a jak się znajdę to będę wiedziała co robić
                          • meniera33 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 20.07.15, 12:19
                            Wzięłaś sobie jakiegoś biedaka ze męża, że tak podkreślasz, że nic nie posiada, nic mu nie zostanie?
                            • arwena_11 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 20.07.15, 12:38
                              no bogaty to nie był, teściowie też nic nie mają. Ale za to ma dobry zawód, a naszym celem jest inwestowanie w dzieci, dobre szkoły, zawody, mieszkania.
                              Ja mam mieszkanie od rodziców i odziedziczę po nich wszystko, bo jestem jedynaczką.
                  • gulcia77 Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 13:32
                    mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_30.htm
                    Grzeszysz, podważasz nauki własnego kościoła.
    • woman_in_love nie musi być matką: 1) Niemcy/Słowacja 16.07.15, 22:38
      2) okno życia,
      3) porzucenie w szpitalu.
    • feel_good_inc Oj tam, oj tam 17.07.15, 00:56
      W Bolandzie, ze względu na tzw. dobro dziecka, alimenty trzeba płacić nawet jeżeli nie jest się ojcem, ale się w odpowiednim terminie tego nie udowodni.

      No i jak sobie wyobrażasz ponoszenie konsekwencji? Obciążamy alimentami z miejsca dowolnego misia na podstawie wskazania przez ciężarną, dopóki ten nie udowodni, że ojcem nie jest? Szczególnie, że do badań DNA zmusić nikogo nie można?

      Poza tym gdzie to słynne "jak się seks uprawia, to trzeba się liczyć z konsekwencjami", które zawsze się pojawia gdy sytuacja dotyczy drugiej płci?
      • pulower8 Re: Oj tam, oj tam 17.07.15, 01:08
        No ona jest w ciąży także konsekwencje już poniosła.

        btw
        feel_good_inc napisał:
        Szczególnie, że do badań DNA zmusić nikogo nie można?

        A przed wprowadzeniem badań DNA do użytku to jak sąd ustalał ojcostwo?

        • feel_good_inc Re: Oj tam, oj tam 17.07.15, 01:23
          pulower8 napisał(a):
          > No ona jest w ciąży także konsekwencje już poniosła.

          Nad misiem żadna by się nie rozczulała, komentarz byłby jak powyżej.

          > A przed wprowadzeniem badań DNA do użytku to jak sąd ustalał ojcostwo?

          Jak mu było wygodnie big_grin Wtedy zdaje się były przymusowe badania grupy krwi, więc szansę na skuteczną obronę miał tylko misio, któremu udało się wstrzelić w niewystępującą kombinację dziedziczenia.
          • pulower8 Re: Oj tam, oj tam 17.07.15, 01:32
            Polecam poczytać kodeks rodzinny i opiekuńczy
        • arwena_11 Re: Oj tam, oj tam 17.07.15, 10:38
          wystarczyło że pani pokazała jakiegoś pana paluszkiem i powiedziała że z nim spała ( zazwyczaj najbogatszego pana wskazywała ). Jak pan nie miał zaświadczenia że jest bezpłodny to dużych szans na udowodnienie, że to nie jego dziecko nie miał
    • anorektycznazdzira Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 08:19
      Jak ktoś zaczyna opowieść od "on mnie wciągał w ten chory układ" to przytępia mi się współczucie jakby z bazy.
    • lilly_about Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 08:37
      Drzwi do mojego przybytku dla faceta, który zrobiłby dziecko innej kobiecie, pozostałyby zamknięte. Że zdradził to jedno, ale że nawet gumki nie potrafił założyć to drugie. Bezmózgom dziękujemy.
    • jesienna.nuta Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 17.07.15, 12:09
      Pani ciężarna idzie do prawnika i oddaje sprawę do sądu.
      Prawo reguluje kwestię roszczeń finansowych.
      A upokorzenie? Tu nie ma mowy o upokorzeniu, bo tu obowiązują PROCEDURY.
    • kota_marcowa Re: Nieudana próba wrogiego przejęcia 18.07.15, 09:25
      Laski nie żal mi ani trochę. Zanim się zaczęła puszczać z żonatym mogła przemyśleć potencjalne konsekwencje. Dobrze jej tak.

      Misia wywaliłabym na zbity pysk, ale złośliwie dopiero po tym, jak by pani została spuszczona po brzytwie z niczym.
Pełna wersja