Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwszej ręki.

    • melancho_lia Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 14:33
      Dawno nie czytałam nic bardziej przygnębiającego. Z Twojego posta wylania sie obraz głębokiego cierpienia zamaskowanego dominacją. Smutne to.
      Ja tez mam za sobą pewna historię. Tez sporo rzeczy sie zmieniło, ale ja nie potrafiłabym żyć tak jak Ty...mam wrażenie ze jesteś bardzo nieszczęśliwa.
      • kolteta Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 12:10
        I wszystkim dookoła próbuje udowodnić, że jest zupełnie inaczej.
    • kasiulka25 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 14:36
      Z jednej strony uwazam ze bardzo dobrze zrobilas - zarowno jesli chodzi o zemste oraz o pozniejsze trzymanie pana na krotkiej smyczy - z drugiej, nie wiem, jakos tak smutno sie czyta Twoja wypowiedz.. Nie chodzi o tamta, rozumiem i pewnie, gdybym miala mozliwosc w adekwatnej sytuacji, postapilabym tak samo. Ale to co robisz teraz z mezem, to jest ponizanie czlowieka. Postapil zle, zachowal sie jak ostatnia swinia, zgadzam sie. Kasa tez jest wazna, spokoj finansowy rodziny i w ogole, ale nie uwazasz, ze ponizajac jego, ponizasz jednoczesnie sama siebie? Wrocil to wrocil, majatek przepisalas na siebie ok, okrzeplas, jestes bardziej pewna siebie, wszystko fajnie, ale jak dlugo tak bedzie? zawsze? Gardzisz nim i jakkolwiek uwazasz ze dzieci tego nie dostrzegaja to wczesniej czy pozniej zaczna (nie wiem w jakim sa teraz wieku). Juz nie ma znaczenia ze spaczysz im wizje zwiazku, ale pokazesz, ze drugim czlowiekiem mozna pogardzac, w zasadzie za nic (bo przeciez nie znaja przyczyn). Myslalas o tym? nie oceniam, w zadnym wypadku, tak tylko glosno mysle.

      Zemscilabym sie, owszem. Zadbala o zabezpieczenie materialne czyli jak ty przepisalabym majatek na siebie, zadbalabym o alimenty sadownie i zazadalabym wyprowadzki pana. Wybaczanie jest przereklamowane zgadzam sie. Ale nie wybaczyc a ponizac czlowieka na codzien - nie chcialabym.

    • asmarabis Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 14:39
      Trwał
      > o to kilka lat konsekwentnego działania i sporych zabiegów i intryg ale udało s
      > ie. Kompletnie zepsułam jej zycie na jakiś czas. Doprowadziłam do tego ze chyba
      > bezpiwrotnie straciła szanse na cos dla kobiet czesto kluczowe - ciąże (wiek).

      Blagam, napisz cos wiecej o tym, siedze jak na drozdzach.....
      • kama265 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 14:41
        "siedze jak na drozdzach..... " - chyba rośniesz jak na drożdżach? big_grin big_grin big_grin
        • kamyk.w.skarpecie epicka opowieść 20.07.15, 14:48
          O zemście smakowanej na zimno.

          A powód prosty, pani smakuje dla kasy, bo kasy nie potrafi porzucić big_grin chociaż usiłuje to opakować tekstami i zgaszonych emocjach i życiowym celu big_grin
    • fomica Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 14:48
      No tak, tradycyjnie siostry miłosierdzia zbiegły sie żałować i współczuć mężowi. Pan mąz pokrzywdzony nie jest, nie bójcie się, niejeden ze znacznie bardziej komfortowego układu po prostu wstał i wyszedł, to nie jest nielegalne.
      Najwyraźniej autorka ma jakieś unikalne zalety z których mąż za żadną cenę nie jest w stanie zrezygnować smile
      • kama265 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 14:52
        ja nie żałuję męża ani mu nie współczuję
        ale bardzo współczuję autorce wątku i ich dzieciom
      • kropkacom Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 14:53
        Ani mężowi nie współczuje, ani jej nie zazdroszczę.
      • marzeka1 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 14:54
        Mnie nie jest żal jej męża,mnie jest żal dzieci, które pewne rzeczy chłoną i nie wierzę, że nie załapią z czasem, ze coś jest/było nie tak w tych relacjach.
        Za to nie mogę zrozumieć, jak długo można żyć pod dyktando złych wydarzeń z przeszłości. To tak jakby DDA całe życie żył chlaniem w domu rodzinnym i to było punktem odniesienia teraźniejszości.
        A pana mi nie żal- widać tak sobie ułożył swoje życie.
        • rosapulchra-0 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:24
          Marzeka, są różne związki, różni ludzie, różne układy.
          Osądzanie czyjegoś życia przez pryzmat forum jest, IMHO, cokolwiek nierozsądne.
          Facet zdradzał lata, wymiksował się z życia rodzinnego, mało tego - krzywdził całą swoją rodzinę obgadując ich do innych. Zostawił żonę w ciąży, że niby pracował, tak? Gdy prawda wyszła na jaw i zorientował się, ile i jak wiele może stracić, nie tylko w kwestii materialnej, to położył uszy po sobie i wrócił grzecznie do domu. A że ponosi konsekwencje własnej głupoty? To jest normalna kolej rzeczy. Babsko, z którym poszedł do łóżka doskonale wiedziało, że nie jest singlem - autorka wątku zemściła się. IMHO - bardzo dobrze zrobiła. Być może ten cały "incydent" był potrzebny ich małżeństwu i spowodował, że wzajemne stosunki uległy poprawie i stały się normalne? Bo wcześniej ona była pomiotłem w jego oczach, a teraz ją zaczął szanować i poznał swoje miejsce w szeregu?
          Wcale się nie dziwię, że dziewczyna od czasu do czasu mu wypomina - to jest głęboka zadra. I choć po kawałeczku wychodzi, to wychodzi latami, czasem dziesiątkami lat. Ktoś, kto tego nie przeżył - nie zrozumie. Trolle oczywiście się cieszą i zaraz napiszą, że mam poroże i inne takie - ale to tylko świadczy o ich kulturze i zrozumieniu sytuacji innej osoby. O niczym więcej.
          I dla trolli info, bo znowu będą kłamać na mój temat - nie, nie odbiłam nikomu męża.
          • asmarabis Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:28
            > eczy. Babsko, z którym poszedł do łóżka doskonale wiedziało, że nie jest single
            > m - autorka wątku zemściła się. IMHO - bardzo dobrze zrobiła.

            Ale co autorka zrobila tej kobiecie? Wiesz?

            W ogole nikogo to nie interesuje co dokladnie sie stalo, przeciez to moze zmienic obraz calej historii.....
      • kalina_lin Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 14:55
        Ja tam współczuję autorce wątku. Zafundowała sobie zycie w koszmarze na własne zyczenie. Jak się nie potrafi wybaczyć, to trzeba się rozwieść, proste.
        • fomica Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:03
          Kompletnie nie rozumiem tego założenia, że cudownym sposobem na rozwiązanie problemów jest rozwód. Czy po rozwodzie nagle w magiczny sposób znikaja złe wspomnienia, złe emocje, juz sie nie pamięta, już sie nie czuje żalu? Doprawdy? Powtarzacie ten frazes o rozwodzie jakby to było jakies panaceum.
          Co autorka osiągnie poprzez rozwód:
          - pomniejszenie dochodów i wzrost wydatków,
          - trudna emocjonalnie procedura, pranie brudów w sądzie,
          - odsunięcie ojca od codzienności dzieci,
          - frustracja, złość, poczucie klęski.
          No faktycznie, czysty zysk.
          Ci dwoje wypracowali układ, może nietypowy, który im bardziej odpowiada niż rozwód. Nie ma tutaj komu ani czego współczuć.
          • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:04
            No toz to sama przyjemnosc zyc z gwalcicielem.
          • sumire Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:09
            A w tym układzie to czego ma poczucie? Sukcesu? Bycia jedną wielką szczęśliwą rodziną?
            Sądząc po tym, co autorka pisza o trzymaniu dowodów i intrygach względem flamy męża, z praniem brudów szczególnych problemów by nie miała.
            • fomica Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:15
              Twierdzi że jest zadowolona. Dostaje to czego potrzebuje, ułożyła życie na swoich zasadach, nie idealnie, ale optymalnie w warunkach jakie zaistniały. Dlaczego miałabym jej nie wierzyć? Skoro jej to pasuje, to czego jej tak współczujecie? Że nie wzięła rozwodu? Że postępuje inaczej niż dopuszcza szablon?
              • ichi51e Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:20
                Radosc i zadowolenie po prostu bije z jej postow...
                • fomica Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:26
                  I sądzisz że rozwód poprawi jej humor? Poważnie?
                  W jej życiu wystapiło wiele trudnych sytuacji, niekomfortowych, bolesnych - i to już sie stało, nie cofnie tego, nie zapomni. Pewnie nigdy nie będzie radosna i beztroska jakby nigdy nic, bo te przykrości gdzieś w głowie siedzą. Ale radzi sobie jak umie, wypracowała model który przynosi jej ulge. Co w tym złego?
                  • terazkasia Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:35
                    Dziewczyny, ja jak wspomniałam wymiksowuję się z oceniania, bo dla mnie niewyobrażalny jest rozmiar upokorzenia, przez jaki musiała przejść autorka. Jak jeszcze czytam te szczegóły... brr
                    I powiem jedno: ten wątek to jest właśnie dowód, jak zdrada straszliwie niszczy wszystko na swej drodze.
                    A czy każda z nas miałaby siłę, żeby wznieść się ponad poczucie krzywdy i zrobić tak czy inaczej / bardziej honorowo, nie wymawiać itp.? Ja tu w siebie wątpię dlatego oceniać nie będę (sprawę finansów oceniłabym tylko zdecydowanie, zrobiłam to w innym wpisie)
                  • memphis90 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 17:02
                    Ale radzi
                    > sobie jak umie, wypracowała model który przynosi jej ulge. Co w tym złego?
                    Bo to złudna ulga, złudne poczucie satysfakcji (nigdy się nie śmieje, pisze o seksie, forsie i opiekunce dla dzieci- nie ma słowa o bliskości, przyjaźni, zaufaniu, miłości). To zła droga i zły sposób dowartościowania siebie i radzenia sobie z emocjami. Od zdrady minęło 9 lat.
          • triss_merigold6 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:22
            Miałaby szansę na odrobinę godności.
            • fomica Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:30
              "Godności" rozumianej jako "niech inni ludzie patrzą i podziwiają jak się uniosłam honorem i jak sobie sama rade dam a jego do niczego nie potrzebuję". Układanie sobie życia pod kątem "co ludzie powiedzą" jest naprawdę ekstra.
          • natalie_rushman Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 20:41
            Co się osiąga poprzez z gnojkiem?
            Na przykład komfortową sytuację nie oglądania zakłamanej gęby codziennie w domu.
            Oczyszczenie sytuacji, możliwość zaczęcia czegoś nowego.
            Możliwość stworzenia nowego związku, z człowiekiem uczciwym i odpowiedzialnym.
            Procedura rozwodowa ma do siebie to, że się kiedyś kończy.
            A jeżeli ktoś przeżywa latami poczucie klęski i złość po rozwodzie, i nie potrafi tego przepracować, to powinien iść na terapię.
          • memphis90 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 16:59
            > Co autorka osiągnie poprzez rozwód:
            > - pomniejszenie dochodów i wzrost wydatków,
            > - trudna emocjonalnie procedura, pranie brudów w sądzie,
            > - odsunięcie ojca od codzienności dzieci,
            > - frustracja, złość, poczucie klęski.
            > No faktycznie, czysty zysk.
            Czyli jednak : kasa, opieka dla dzieci i regularne froterowanie pochwy, okraszone złudnym poczuciem własnej wartości, które wynika wyłącznie z "traktuję cię jak g...no, a ty nadal ze mną jesteś, więc muszę być świetna".
            Faktycznie, czysty zysk.

            > Ci dwoje wypracowali układ, może nietypowy, który im bardziej odpowiada niż roz
            > wód. Nie ma tutaj komu ani czego współczuć.
            No proszę, czyli w tych związkach, w których kobieta nie ma dostępu do konta, za to ma służyć seksem na życzenie męża, a jak nie- to jest poniżana lub bita- w tych związkach nie ma żadnej przemocy, to tylko wypracowany układ, który im odpowiada.
      • lilly_about Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:05
        A kto sie lituje? Mimo usilnego przekonywania siebie i nas: pani nie jest szczęśliwa. Pan pewnie też nie. Tak więc nikt cało nie wyszedł z tej historii.
    • lauren6 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 14:52
      Tylko pogratulować piekła, które sami sobie stworzyliście.
    • brak.polskich.liter Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 14:56
      Reasumujac - slaby, klamliwy i tchorzliwy farfocel dal sie koncertowo podejsc msciwej, podlawej babie z popapranego domu?
      To musialo byc naprawde ostre podejscie i dosc niesamowity zwrot w Waszych, ekhem, relacjach. W dodatku dosc swiezej daty, skoro jeszcze 2.5 roku temu opisywalas, jak Cie skruszony ciapcius-pantoflarz wyzywal od szmat, a potem usilowal zgwalcic (nie udalo mu sie, bo byl napruty jak bela).

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,141447887,141448514,Re_Najwiekszym_przegranym_minionego_roku_jest_.html
      I tak sie ten Wasz smrod rodzinny ciagnie i ciagnie, tylko na moment zamieniliscie sie rolami?
      Widac wart Pac palaca.
      Dzieci tylko szkoda, ze nasiakaja tym syfem.
      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:02
        Lepszy gwałciciel niż nic. big_grin
      • marzeka1 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:02
        Bo będąc z takim mężem agresywnym, sama siebie krzywdzi i nie wierzę, że wszystko da się kasą wytłumaczyć i wmawiać sobie, że w tym układzie jest się wyżej sad
        W sumie to chyba jeden z najsmutniejszych wątków od dawna na ematce sad
        • brak.polskich.liter Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:09
          marzeka1 napisała:

          > Bo będąc z takim mężem agresywnym, sama siebie krzywdzi i nie wierzę, że wszyst
          > ko da się kasą wytłumaczyć i wmawiać sobie, że w tym układzie jest się wyżej sad

          Ojtam ojtam, kupe tez mozna palaszowac ze smakiem i wpierac, ze to czekolada. W sumie - i to brazowe, i to brazowe, moze nikt ie zauwazy.
          Byle sie nie przyznac.
          • angiz Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:11
            bo w sumie najważniejsze, że kochanka oberwała a chłop został na wlasność.
            cala reszta się nie liczy.
        • z_lasu Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 16:55
          > W sumie to chyba jeden z najsmutniejszych wątków od dawna na ematce sad

          Zgadzam się.
      • angiz O Mamuniu... 20.07.15, 15:10
        czyli patologia zaawansowana... obopólna przemoc fizyczna i psychiczna, wóda, agresja i..... trzymanie się tego pazurami, bo życia BEZ TEGO autorka nie umie....

        biedne dzieci. dzięki rodzicom już mają spaprane życiorysy.
        • brak.polskich.liter Re: O Mamuniu... 20.07.15, 15:17
          Dlugotrwale pozostawanie w roli ofiary ryje beret, jak widac.

          Teraz pancia dumna i blada, bo wydaje jej sie, ze jest wiekszym cwaniakiem, bo przez chwile to ona dzierzy bat i daje do wiwatu.
          Taka chwilowa zamiana rol to nie lada gratka dla kogos, kto cale zycie bral wp..dol. No to sie przybiegla pochwalic na forum, a co. W koncu to jest jej moment - jeden z bardzo nielicznych, jak sadze - triumfu, a innych relacji niz glanowany-glanujacy laska nie zna.

          Bardzo smutne.
      • kama265 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:15
        ożesz...
      • daisy Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:19
        Czyli opisy słodkiego życia koloryzowane, do przewidzenia,
        i obrazek robi się jeszcze brzydszy.
        Jednak współczuję. "Kochance" też. Tylko mężowi nie za bardzo.
        No i dzieciaki biedne. sad
      • zawsze-w-drodze Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:40
        No przecież pisze ze relacja sie zmienia. Ewoluuje. Okrzepła z rok temu. Ja odzyskałam ostateczny spokój dopiero niedawno. Po obserwowaniu upadku tej damy.
        • najma78 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:54
          zawsze-w-drodze napisała:

          > No przecież pisze ze relacja sie zmienia. Ewoluuje. Okrzepła z rok temu. Ja odz
          > yskałam ostateczny spokój dopiero niedawno. Po obserwowaniu upadku tej damy.

          Hehehe, ty nie uzyskalas spokoju, to nigdy nie nastapi, chocby i tamta umarla.
        • brak.polskich.liter Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 16:30
          Wszystko pieknie, tyle, ze pan maz zamoczyl na boku lat temu 9.
          Jeszcze 2-3 lata temu traktowal Cie, jak przyslowiowe gie na obcasie.
          A teraz, podobniez, caly skruszony i daje sobie jezdzic po poczuciu winy z powodu jakiejs akcji sprzed niemalze dekady.

          No sorry, ale to sie kupy nie trzyma.
    • sabina211 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:06
      Nie oceniam i nawet wszystkich odpowiedzi nie czytam, ale dla mnie mąż byłby skreślony gdyby pozwolił JAKIEJKOLWIEK matce swego dziecka usunąć ciążę. Gdyby postanowiła i dokonała aborcji bez jego zgody to co innego, choć (gdybym wiedziała) też z bólem...My już przed ślubem obiecaliśmy sobie, że w naszym związku nie będzie aborcji w jakimkolwiek układzie i tzw. prawda jest najważniejsza. Choć i ja, i mąż jesteśmy (na dzień dzisiejszy, 10 lat po ślubie) monogamiczni. Ale życie to życie (jestem w stanie dziecko ze zdrady adoptować i wychowywać, nie jestem w stanie zgodzić się na aborcję), a reszta się zmienia.Znam niejeden przykład na to, że to co było 6-7-10 lat temu jest nieaktualne.
      PS. Adoptowałam i od kilkunastu lat wychowuję córkę męża. Naprawdę nie widzę różnicy w kochaniu Jej i mych (3) biol. dzieci. Wręcz odwrotnie. Więc wiem, że by było, jak piszę.
    • kozica111 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:13
      Żyć z kimś kogo się nie lubi to straszne, bo chyba go nie lubisz?
      Rozumiem twoje emocje i to że wybaczanie jest przereklamowane, mimo to uważam ze nie warto było, dlaczego sama się o tym kiedyś przekonasz.

      • angiz Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 15:18
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,141447887,141452039,Re_Najwiekszym_przegranym_minionego_roku_jest_.html
        autorka dobrze o tym wie.
        ale gra i udaje pod publikę jak to u nie cudnie. najważniejsze wszak co ludzie powiedzą.
        takie samooszukiwanie się, typowe dla osób WSPÓŁUZALEŻNIONYCH.
        śmierdzące brudy pod dywan, i mocno tuszować by pozory "udanej rodziny" zachować.

        akurat zdrada i kochanka to tu była najmniejszym problemem, problemem są oboje małżonkowie.




    • terazkasia Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 15:17
      Mnie może się to nie podobać, ale nauczyłam się nie oceniać postępowania ludzi, po prostu dla zasady.

      Kwestia inna (odnoszę się do tego):
      > czucie winy męża. Majątek przepisałam na siebie. Cały. Maż nie ma nawet samocho
      > du. Pensje (obie) wpływają na moje konto.

      A.
      Zrobiliście rozdzielność i mieszkanie oraz auto są na Ciebie? No ale co do wieloletnich przychodów męża to nie takie proste: pieniądze się tam odkładają (tak myślę, skoro tak świetnie zarabia) , ale nie sądzę, że z automatu stają się Twoim majątkiem; mąż w razie czego wykaże, że od lat zarabiał tyle i tyle, odejmie wydatki i może od Ciebie tego zażądać

      B.
      Macie dalej wspólnotę: co oznacza wtedy "przepisanie na siebie"? Moim zdaniem nie ma takiej opcji.

      Domyślam się, że macie jednak tę rozdzielność... Ale wtedy tak czy inaczej od strony prawnej słabe to trochę.
      A do reszty uwaga tylko jedna: należy oddzielać sprawy emocjonalne od finansowych, zwłaszcza tam, gdzie da sie to zrobić b. łatwo (nie ma uzależnienia porzuconej i pozostawionej z małymi dziećmi żony, która np. nie ma pracy itp.)
      • afro.ninja Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 15:19
        Tak, mnie tez to jedynie interesuje w tej historii. Reszta jest, ze tak powiem dodatkiem.
        • zawsze-w-drodze Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 15:48
          Rozdzielnosci nie ma. Dom, nieruchomosci i reszta przekazana darowizna zarejestrowana w US. Nowe zakupy z zastrzeżeniem notarialnym ze z majątku odrębnego. A cały wątek generalnie po to, zeby potwierdzić:
          1. wybaczanie jest przereklamowane.
          2.Człowiek potrzebuje poczucia sprawiedliwości.
          3. Mniej uczuć daje większa wolność.
          4. Można po zdradzie i paskudnych przejściach wyjsć na swoje.
          5. Egoizm jest fajny. Nawet bardzo.
          6. Nawet nie wiemy jaka siła w nas tkwi.
          Nie wstydzę sie dawnych wątków. Nie zamierzam zmieniać nicka. Jest mi dobrze. Wreszcie.
          • daisy Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 15:52
            Wątek może i po to, ale potwierdziłaś zupełnie coś innego.
            • nota_bene0 Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 15:55
              Kobieta z przysłowiowymi jajami- popieram. Tyle, że ja dałabym poprawkę do tej ustawy- wykopała z z mojego życia i domu. Nie mogłabym patrzeć na to "męskie" g...
              Niech będzie to przestroga dla samców chcących jeszcze" czegoś tam", a dla żeńskiej części, że nie ruszaj czegoś, co nie twoje.
              Ogólnie: popieram.
              • najma78 Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 16:00
                nota_bene0 napisała:

                > Kobieta z przysłowiowymi jajami- popieram. Tyle, że ja dałabym poprawkę do tej
                > ustawy- wykopała z z mojego życia i domu. Nie mogłabym patrzeć na to "męskie" g

                No wlasnie ta nie ma jaj, bo ona daje sie bzykac facetowi ktory ja traktowal jak gowno,kochal (i kto wie moze nadal tak jest) inna kobieta. A ta z nim zostala dla jego pensji i fiuta.
                Jak dla mnie takie zachowania kobiet to porazka, totalny brak szacunku dla siebie.
                • nota_bene0 Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 16:22
                  A to sex, ten, tego ten- jest? Coś przegapiłam. A jak jest, to wykluczone, wg. mojej opinii. Przy Pozostałym zostaje, utrzymuje- wykopanie z życia i domu.
                  • najma78 Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 16:41
                    nota_bene0 napisała:

                    > A to sex, ten, tego ten- jest? Coś przegapiłam. A jak jest, to wykluczone, wg.
                    > mojej opinii. Przy Pozostałym zostaje, utrzymuje- wykopanie z życia i domu.
                    >

                    Napisala ze jest i to dopasowany
                    • nota_bene0 Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 17:08
                      Oj, to wycofuje się z mojego poglądu. Autorka poniża się i jeszcze chyba sobie chwali. Przykre, że kobieta, żona, matka tak sobą sama pomiata.
          • terazkasia Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 16:05
            zawsze-w-drodze napisała:
            > Rozdzielnosci nie ma. Dom, nieruchomosci i reszta przekazana darowizna zarejest
            > rowana w US. Nowe zakupy z zastrzeżeniem notarialnym ze z majątku odrębnego.

            Dzięki za odpowiedź. Nie całkiem jednak rozumiem, ale nie jestem prawnikiem (a zakładam, że konsultowałaś to rozwiązanie z prawnikiem). Jakby co, to dodam, czego nie rozumiem:

            Jak można było mając wspólnotę przekazać darowizną żonie majątek będący ich wspólnym majątkiem (= np. mieszkanie/ samochód, którego się razem dorobili), skoro we wspólnocie przekazywać można małżonkowi jedynie dobra pochodzące z majątku odrębnego? A może się mylę?

            No chyba że owo mieszkanie/ samochód były już wcześniej takim właśnie odrębnym majątkiem Twojego męża (czyli odziedziczył je lub też odziedziczył środki na te cele), i po prostu Ci to zapisał, powodowany poczuciem winy...

            Ale powtórzę, że wg mnie formalnie jego pensja jest Waszym wspólnym majątkiem, i nieważne, na jakie konto wpływa...

            • jola-kotka Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 16:22
              Jak nie ma rozdzielnosci to pani sie tylko wydaje,ze ma cały majątek jak swój. Potwierdzenie u notariusza ze z majątku odrębnego ok,tylko taki majątek trzeba np. Przy podziale udowodnić. Pensja męża wyjęta z konta zony nie jest majątkiem odrębnym. Także droga autorko oszukujesz sama siebie
            • kota_marcowa Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 16:34
              Normalnie, można przekazać w darowiźnie swoją część, wtedy całość jest tylko drugiej strony.
              • terazkasia Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 16:43
                kota_marcowa napisała:

                > Normalnie, można przekazać w darowiźnie swoją część, wtedy całość jest tylko dr
                > ugiej strony.

                Kota, to zdaje się nie jest takie proste, nawet jeśli małżonkowie są co do tego zgodni. Chyba że wiesz to na pewno (a może jesteś prawnikiem?)
                • kota_marcowa Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 17:15
                  Prawnikiem nie jestem, ale znam przypadek, gdzie pan przepisał wszystko na żonę.
                  Internety mówią, że jak najbardziej można.

                  Istotnym zagadnieniem, który pojawia się często w praktyce, jest kwestia możliwości przeniesienia własności nieruchomości, należącej do majątku wspólnego małżonków, do majątku osobistego jednego z małżonków, a więc na jego wyłączną własność.

                  Wyjaśniając powyżej przedstawiony problem, należy zaznaczyć, iż przeniesienie nieruchomości z majątku wspólnego do majątku odrębnego małżonka jest dopuszczalne, jednakże należy do czynności wymagających zgody drugiego małżonka.

                  Przeniesienia własności nieruchomości można dokonać m.in. poprzez zawartą w formie aktu notarialnego umowę darowizny, sprzedaży, czy zamiany. Z praktycznego punktu widzenia, najlepszym i najczęściej stosowanym rozwiązaniem w przypadku przeniesienia prawa własności nieruchomości z majątku wspólnego do majątku odrębnego jednego z małżonków, jest darowizna. Umową tą obydwoje małżonkowie przenoszą nieodpłatnie nieruchomość z majątku wspólnego do majątku osobistego jednego z małżonków.

                  W konsekwencji zawarcia takiej umowy, nieruchomość wchodzi do majątku odrębnego jednego z małżonków, który staje się jej wyłącznym właścicielem i może nią dalej swobodnie rozporządzać. Warto przy tym wskazać, że jako darowizna dokonana pomiędzy małżonkami, czynność ta jest zwolniona z podatku od spadków i darowizn, wymaga jednak dokonania stosownego zgłoszenia do urzędu skarbowego.

                  Podsumowując, w świetle obowiązujących przepisów, przeniesienie nieruchomości z majątku wspólnego małżonków do majątku osobistego jednego z nich, jest dopuszczalne. Najczęściej takie przeniesienie następuje poprzez zawarcie umowy darowizny, w formie aktu notarialnego.
                  • jola-kotka Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 17:48
                    Mieszkania,domy,samochody mozna jaknajbardziej ale majatek w postaci pensji zawsze bedzie ich wspolnym majatkiem jej pensja tez nim jest. Baba stosuje przemoc ekonomiczna i tyle
                    • arwena_11 Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 17:50
                      Bez przesady, facet się na to godzi.
                      • memphis90 Re: Kwestia, która mnie ciekawi 21.07.15, 17:09
                        O, czyli jeśli ktoś się "godzi" na zabieranie pensji, to już nie ma mowy o przemocy ekonomicznej? Dobrze wiedzieć, będę Cię cytować na forum w wątkach "mąż wydziela mi pieniądze na kartofle".
                    • bufo.bufo Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 20:17
                      Baba jest złodziejką wręcz.
                  • terazkasia Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 21:36
                    Kota_marcowa, dzięki smile
            • bufo.bufo Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 18:28
              Nie chciało mi się czytać całego wątku, teraz doczytałam, że nie ma rozdzielności.
              Umarłam ze śmiechu big_grin
          • jola-kotka Re: Kwestia, która mnie ciekawi 20.07.15, 16:17
            Dno.
          • meniera33 Re: Kwestia, która mnie ciekawi 21.07.15, 10:42
            Kup kochance męża kwiaty bo dzięki niej możesz być teraz taka jak w głębi duszy jesteś i to bez wyrzutów sumienia.
          • memphis90 Re: Kwestia, która mnie ciekawi 21.07.15, 17:06
            > 3. Mniej uczuć daje większa wolność.
            To się nadaje na terapię.
    • mamusia1999 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 16:24
      zemsta zemstą, ale szkoda by mi było własnego życia na małżeństwo z takim zerem. wygodne czy nie. może to kwestia mojego wieku, ale jakby nie było tych lat i następnych nie dostaniesz na dokładkę. mogłabyś je spędzić z prawdziwym partnerem u boku. albo sama, swobodna , na wygodnych alimentach.
    • lewapinger Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 16:24
      Ja ciebie rozumiem. Przeżyłam coś podobnego.
      Ale nie odegrałam się na niej a na mężu.
      Na niej mogę w każdej chwili. Kilka telefonów, e-maili i złamie jej karierę dyrektora oddziału salonu kosmetycznego w sieciówce. mogę dużo namieszać ale nie robię tego bo nie potrzebuję. Wystarczy mi że mam przewagę nad nią. To tylko zwykła dziwka z przeszłością w burdelu żyjąca ze strachem czy ktoś kiedyś na ulicy nie powie' DZIWKA. Nie będę sobie budzić rąk tym głównym.
      • asmarabis Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 16:30
        > Na niej mogę w każdej chwili. Kilka telefonów, e-maili i złamie jej karierę dyr
        > ektora oddziału salonu kosmetycznego w sieciówce. mogę dużo namieszać ale nie
        > robię tego bo nie potrzebuj

        Chyba cos obie przesadzacie i koloryzujecie (no niestety autorka watku milczy jak zakleta jak pytam) odnosnie tej zemsty na kochance. Jak niby namieszasz? Zadzwonisz i powiesz ze miala romans?
        Tyle osob ma romanse wiec nie sadze zeby kogos to zainteresowalo, sama raczej bym zwrocila uwage na dzwoniaca osobe ze ma nie pokolei w glowie.....no chyba ze nie zrozumialam o co ci chodzi....

        Jesli autorka watku zrobila cos podobnego ale w jej przekonaniu zniszczyla zycie kochance, to coz moge powiedziec jakie malzenstwo, taka zemsta....
        • ksionzka Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 16:41
          Zgadzam się. Gdyby do nie zadzwoniła wariatka z tekstem bo pani pracownica jest dz..ką i spała z moim mężem więcej niż raz to bym ją na policje podała bo co mnie to obchodzi?
          Dodam tylko, że to jest takie żenujące że ja nie wiem które g..o lepsze: zona czy kochanka. Jeśli tylko zona to dlatego że jakiś tam papier, co ludzie powiedzą i te nieszczęsne dzieci.
          Zastanawiam się tylko, czemu ta kochanka to takie śmierdzące g..o a mąż którego jest tak samo śmierdzącym no wiecie to dalej mąż którego się dotyka, głaszcze, którym sie szczyci przed ludzmi? No chyba że kwestią zemsty jest dożywotni brak seksu. Śmiech na sali.
        • gazeta_mi_placi Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 16:45
          Zwłaszcza, że Pani jest dyrektorem jakiegoś salonu kosmetycznego, a nie kimś w rodzaju polityka. Niby jakby mogła jej zaszkodzić? Co innego gdyby wiedziała o jakiś oszustwach dotyczących działania salonu, machlojkach. Zadzwoniłaby do właściciela i powiedziała, "A wie Pan, że Pani Iksińska 14 lat temu pracowała a agencji towarzyskiej Gorąca Lola na Świętokrzyskiej?" big_grin
        • ichi51e Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 18:19
          Z tego co rozumiem zadzwoni i powie "wasza pracownica 5 lat temu pracowala w burselu - to zwykla dziwka" osoba odbierajaca tel postuka sie w glowe i spusci na bambus.
          • lewapinger Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:31
            Nie słońce.
            Która firma dbając o dobre imię pozwoli aby prostytutka zajmowała eksponowane stanowisko w firmie, firmowała osobą o lichej reputacji oddział w dużym mieście na dolnym Śląsku?
            Zatrudniając taką osobę w swojej firmie znając już jej przeszłość bo dostarczono ci dowody, zdjęcia nie byłabyś się o dobre imię? Mogłabyś ponieść takie ryzyko?
            Ja mówię o faktach, mam dowody i gdybym tylko chciała namieszałabym zdrowo w jej "karierze" zawodowej i wśród sąsiedztwa. Ale nie chcę bo nie potrzebuję. Niech się kisi we własnym sosie i odczuwa ten strach na plecach: dowiedzą się czy nie...
            • asmarabis Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:35
              Ale zaraz bo sie pogubilam, pisalas co ona zrobila? Bo to chyba tez zalezy jakie to dowody i na co....jak niepowazne to nie wiem czy chcialabym sobie sama glowe zawracac.....
              • lewapinger Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:41
                Zwyczajnie mogę uknuć intrygę.
                Ja i moje koleżanki wykupujemy najdroższe karnety w tym oddziale a potem piszemy, dzwonimy do centrali, że rezygnujemy z usług waszej firmy bo sorry ale nie życzymy sobie aby dziwka nas obsługiwała jednocześnie przekazując centrali to co mamy. I co? Sądzisz, że centrala oleje fakt że 6-10 drogich klientek rezygnuje ze względu na tę personę? Możemy zrobić eksperyment...
                • angiz Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:45
                  Zróbsmile tylko, że stalking i nękanie już od ładnych parę lat jest karalne.
                  jak do tego wyjdą na jaw te foty z monitoringu stacji benzynowej, jak twoja mąż latal z fiutem na wierzchu, to już w ogole będziesz miała wesołosmile
                  myślisz, że mając kasę stoisz ponad prawem. a tu tak samo inni moga ci koło pióra zrobić, a jak do twoich nękających kobietę koleżaneczek zadzwoni policja to szybciutko psiapsiółki każą ci się odstosunkować od wspolnych z nimi kawusiek tongue_out

                  • lewapinger Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:52
                    O czym ty piszesz do mnie dziewczyno? Przeczytałam chociaż co napisałaś czy tylko wypływ z siebie chciałaś jakąś nieuzasadnioną frustrację.
                    Czy ja napisałam, że to zrobię? Za co po mnie jedziesz? Mogę to zrobić ale nie robię, tak napisałam. I sorry ale nie strasz mnie glinami bo to nie byłby stalking. Nie szafuj definicją, której nie pojmujesz. Sądzisz, że sama strzeliła bym sobie w stopę? Tak, kasa pomaga, więc sprawdziłam co mogę a co nie. Tak, że ten tego-nie martw się o mnie smile
                    • lewapinger Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:54
                      ***O czym ty piszesz do mnie dziewczyno? Przeczytałaś chociaż co napisałaś czy tylko wypluwasz z siebie jakąś nieuzasadnioną frustrację.

                      Cholerny tablet.
                    • kolteta Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 12:42
                      lewapinger napisała:

                      Tak, kasa pomaga, więc sprawdziłam co mogę a co nie.

                      O patrz! A rozumu nie kupisz....
                • ichi51e Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 20:21
                  Sory ale jakbys miala to zrobic to bys juz zrobila. Kasy szkoda co? I kolezanki nie takie skore komus bogu ducha winnemu zycie niszczyc... Ale fajnie pomarzyc...
                  Ps pomysl slaby bo od razu podpucha jedzie i nawet najdrozszy zabieg (za ktory wam nie zwroca btw) to nie staly klient...
                • ada1214 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 20:37
                  lewapinger napisała:

                  > Zwyczajnie mogę uknuć intrygę.
                  > Ja i moje koleżanki wykupujemy najdroższe karnety w tym oddziale a potem pisz
                  > emy, dzwonimy do centrali, że rezygnujemy z usług waszej firmy bo sorry ale nie
                  > życzymy sobie aby dziwka nas obsługiwała jednocześnie przekazując centrali
                  > to co mamy

                  a coz takiego macie? jakies zdjecia sprzed x lat? laska trzyma na tych zdjeciach szyld ze swoim imieniem, nazwiskiem i numerem pesel? wez sie kobieto nie osmieszaj, blef blef blef. Ale wywalony wacek na stacji jak widze autentyk big_grin robilam zaklady w podstawowce ze wyjde na ulice przebrana za ksiezniczke, ale w wieku doroslym zakladac sie o golego wacka <oczy w slup>. Wiedzial szanowny malzonek, ze to jest karalne?
                  • cosmetic.wipes Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 20:48
                    > Wiedzial szanowny
                    > malzonek, ze to jest karalne?

                    Szanowny małżonek pewnie (jak i lewapinger) ma IQ mniejsze niż rozmiar buta, więc mogło mu nie błysnąć suspicious
                    • ada1214 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 20:59
                      > Szanowny małżonek pewnie (jak i lewapinger) ma IQ mniejsze niż rozmiar buta, wi
                      > ęc mogło mu nie błysnąć

                      przeczytalam watek o ekshibicjonistycznym wacku ze stacji benzynowej i widze, ze oni sie szalenie bawia lamaniem przyzwoitych regul. Parkowanie na niedozwolonych miejscach (dla inwalidy tez? ciekawam), uprzykrzanie zycia wspolnocie etc, tylko dlatego, ze maja kase. No taka nowobogacka sloma.
                      • cosmetic.wipes Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:03
                        Że nowobogacka, to im się tyko wydaje. Ale słoma niewąska, fakt big_grin

                • gulcia77 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 20:40
                  Gdyby moja koleżanka zaproponowała mi udział w takim działaniu, z marszu przestałaby być moją koleżanką. Są granice lojalności, a współudział w przestępstwie (bo w świetle polskiego prawa jest to działanie przestępcze) zdecydowanie je przekracza.
                • gazeta_mi_placi Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 10:01
                  Od kiedy to dyrektor oddziału osobiście wyciska pryszcze lub farbuje włosy klientkom? Co innego właścicielka małego salonu fryzjerskiego, coś Ci się ta opowieść nie klei. Zamień dyrektorkę oddziału sieci salonów kosmetycznych na właścicielkę małego salonu fryzjerskiego i będzie git. Tyle, że tu też raczej nie zaszkodzisz bo właścicielka pracuje u siebie.
                • meniera33 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 10:50
                  Szatański plan.
              • angiz Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:42
                no ona za kasę z jej mężem nio rozumiesz..
            • cosmetic.wipes Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:38
              Laska, to nie ty pisałaś, że twój osobisty małżonek lata z wywalonym interesem po stacjach benzynowych?
              Więc bój sie, bo może ktoś mu foty strzelił, a to nieco gorsze niż słowne info o niegdysiejszej pracy w burdlu tongue_out
              • kota_marcowa Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:42
                O FAK!
              • lewapinger Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:44
                Nie popisał się. Postaraj się bardziej. Wywalony interes to był zakład ze mną.
                A teraz prymitywna istotko lataj po archiwach i szukaj bo właśnie odezwały się w tobie pierwotne instynkty ematki??
                • cosmetic.wipes Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 20:14
                  Oj, zabolało big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 09:57
              Ale ta Pani już nie jest prostytutką, zapewne co najmniej od kilku lat lub dłużej, czy jednak nadal jest i po oficjalnej pracy dorabia sobie "po godzinach"? Poza tym skoro jest dyrektorem to raczej z klientkami salonu kosmetycznego nie ma bezpośredniego kontaktu, od tego są zwykłe kosmetyczki czy fryzjerki. Jeżeli jest uczciwa i sprawdza się w swoim zawodzie ( a nie jest politykiem czy nauczycielką w szkole katolickiej ) jakie ma znaczenie, że kilka lat wcześniej uprawiała seks za pieniądze? To dużo bardziej moralna praca niż wiele innych np. sprzedawców naciągających starsze osoby na drogie garnki. Przypominam, że w Polsce prostytucja nie jest przestępstwem ani wykroczeniem.
          • lewapinger Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:36
            A teraz pomyśl, że ktoś, klient twojej firmy tak dzwoni do ciebie z informacją o twoim pracowniku, przesyła dowody, zdjęcia, nagrania, cennik i informuje, że rozgłosi gdzie się da, że owa pani pracująca w twojej firmie zwyczajnie się puszcza za kasę. Nadal będziesz spuszcza tego klienta na drzewo pomimo twardych faktów?
            • thank_you Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 20:12
              No popatrz - a ty męża mimo tych faktów nie spuścilas na drzewo. 😉
            • memphis90 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 17:15
              Gdyby klient wysyłał mi jakieś fotki czy firmy porno czy wreszcie zużytego kondoma rzekomo używanego przez pracownicę, to zgłosiłabym to na policję. Klienta znaczy się.

              Nadal będziesz spuszcza tego klienta na drzewo pomimo twardy
              > ch faktów?
              Puszczanie się za kasę nie jest nielegalne. Autorka tego wątku w najlepsze puszcza się za pensję menedżerską i opiekę nad dziećmi.
    • mynia_pynia Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 17:05
      He,he sorry autorko ale chyba sie zagalopowalas w fikcji literackiej wink.
    • paloma_blauwinder Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 17:22
      A wybaczanie
      > jest przereklamowane.
      Wybaczanie nie jest przereklamowane, ale ty w ogóle nie rozumiesz, o co w nim chodzi. Nie chodzi w nim o to, żeby poklepać łajdaka po plecach i powiedzieć mu "nic się nie stało, stary", tylko o to, żeby się uwolnić od tego, co ci zrobił. Jest dokładnie tak, jak ci napisała marzeka - to wydarzenie tobą rządzi.

      zyskałam ogromna pewność siebie. Te
      > raz wiem, jak jestem silna.
      Mitomania czystej wody. Zresztą powszechny błąd - utożsamianie siły z agresją. Naprawdę sądzisz, że osoby pewne siebie idą na ematkę i zakładają wątki "ach, jaka jestem pewna siebie"? LOL
      Pojadę ematką - współczuję twoim dzieciom. Ale ciebie też mi trochę żal, ten cały post aż krzyczy "przytulcie mnie".
      • ada1214 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 17:28
        Ale ciebie też mi trochę żal, ten ca
        > ły post aż krzyczy "przytulcie mnie".

        wlasnie mialam toz samo pisac. Autorka mogla chociaz podyktowac i dac do zredagowania swoja opowiesc jakiejs radosnej osobie , a tak to lipa.
    • bufo.bufo Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 17:26
      Ja mam tylko jedno pytanie...
      Jak w świetle prawa wygląda to, że przepisałaś cały majątek na siebie i zabierasz mu jego pensję? czy przypadkiem nie macie wspólnoty majątkowej? A jeśli nie macie, to jego pensja jest jego majątkiem...
      Mnie to wygląda na babę-przemocowca ekonomicznego.
      Nie rozumiem takiego mszczenia się latami - Ty na razie się pławisz, za parę lat u lekarza przeczytasz dziwne wyniki badań.
      Zemsty na kochance nie pojmuję.
    • ira_08 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 18:04
      Współczuję, bez ironii. Zemściłaś się, masz dostatnie życie, ale aż bije od Ciebie nieszczęście. Lubisz swoje życie? A co lubisz, oprócz kasy? Męża, którego nie kochasz i któremu nie ufasz? Radość czerpiesz nie z własnego szczęścia, tylko z cudzego cierpienia, z cudzej aborcji? Nie urodziło się niewinne dziecko i to daje ci ulgę? Nie ma w tobie radości, tylko straszna gorycz. Smutne to. Jakbyś ułożyła sobie życie na nowo - nawet po zemście, jako oczyszczeniu, to można by było uwierzyć, że lubisz swoje życie. Obawiam się, że raczej ciągle próbujesz zagoić ból i uczucie upokorzenia.
    • anka_z_lasu Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 19:33
      Jedna uwaga.

      Na tym forum jest bardzo wiele wyznawczyń zasady 'nie ma ofiar są ochotnicy'. Sama często się z tą zasadą zgadzam.

      Pan wygląda na ochotnika bo jakby się zaparł toby się zabrał. Skoro zgodził się na taki układ, to widocznie sobie przekalkulował co mu się bardziej opłaca. Ewentualnie jest słabą jednostką na którą właśnie działa selekcja naturalna.
      Dzieci szkoda.
      • mamusia1999 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 23:13
        ponieważ pan wszak nie zarabia świetnie jako pucybut, to obstawiam również, że sobie wszystko dobrze policzył. przepisanie majątku obgadał z prawnikiem, pensje oddał, bo ma inne dochody.

        a kobiecie życzę przebudzenia.
    • kotradykcja Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 20:23
      Reasumując : wątkodajka zniszczyła życie kobiecie , której mąż wątkodajki nawciskał kitów i naobiecywał bógwico, następnie, w celu kontynuacji zemsty na mężu oraz dla jego kasy gra farsę pseudo - małżeńską , uważając swoje dzieci za imbecyli, które nie widzą ze matka ojcem gardzi , a ojciec żyje w permanentnym poczuciu winy i samoupodleniu .
      Aha...
      Dzięki, wolę nie czuć "rozkoszy zemsty ".
      Wątkodajce współczuję serdecznie.
      • triss_merigold6 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:03
        Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.
    • m_incubo Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:05
      W sumie to mi cię szkoda.
      • vre-sna Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:12
        Autorka wątku jest potwornie zraniona.
        Gdyby udało się jej odblokować emocje to dotarłoby do niej, że w ogóle nie jest szczęśliwa w takim układzie.
        • triss_merigold6 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:14
          Lepiej nie. Gdyby udało jej się odblokować emocje, to by jej wybuch głowę urwał. Niech przynajmniej dzieci do pełnoletności doprowadzi, a potem uzdrawia sobie psyche czy co tam jej zostało.
          • vre-sna Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:28
            Ona niszczy siebie.
            Dzieciaki by były szczęśliwsze mając matkę z emocjami. Bo ona, chroniąc siebie, się z nich kastruje. Po wuj im robot, bo nie wierzę, że wyzbycie się emocjonalności dzieje się tylko na linii mąż vs małżonka.
            • vre-sna Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:42
              Kurcze, zrobić awanturę z piorunami. Oczyścić atmosferę i albo sprawy nie ma, więc żyjemy ty i ja od nowa, albo nie umiem zapomnieć, wybaczyć (co dzieje się u autorki) i podjąć decyzję.
              Właśnie prawdziwe wybaczenie polega na odpuszczeniu w sobie destrukcyjnych emocji. Tej zazdrości, poczucia krzywdy, nienawiści.
    • mrs.petronela Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:22
      Współczuję waszej rodzinie: życie w takiej toksycznej atmosferze musi być nie do zniesienia. Dzieci nic nie wiedzą? Naiwna jesteś, dzieci wszystko wyczuwają, a na pewno zauważają, że mama traktuje ojca jak szmatę. Ciekawe tylko, czy jak podrosną to Ciebie za to znienawidzą, czy swojego tatę, że tak się dawał przez lata upokarzać. Chyba życie w pełnej rodzinie nie jest warte ceny, jaką za ten teatrzyk pt. Szczęśliwa Rodzina płacicie.
      • triss_merigold6 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:24
        Obserwowanie ich na spotkanaich rodzinnych czy innych musi być formą guilty pleasure.
        • korag100 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:32
          Przeczytałam całą dyskusję. Pierwsze co mi się nasunęło to wyższość związków partnerskich (równych z definicji) nad małżeństwami, gdyż dla wielu osób na forum są niczym innym jak eufemistycznym określeniem związków niewolniczych (nieważne, która strona jest zniewolona, zawsze jakaś musi być). W tym przypadku wątkodajka karze męża bo miał romans. Przecież " on jest mój" Otóż nie jest. Nawet po ślubie, każda ze stron ma prawo odejść, ma wolną wolę i już. Pewnie, że powinno się odejść najpierw a dopiero potem wikłać w inne historie. I tak zgadzam się, że zdrada jest paskudna. Osobiście nie wybaczyłabym zdrady, z tym że ja bym zostawiła takiego partnera/męża. A autorka zachowuje się jak .... sama nawet nie wiem jak to nazwać. On jest mój bo mój i nie oddam. On jest mój i będę go wykańczać. Argument? Bo on jest mój. Masakra jakaś.
          Uderzyło mnie również coś innego, o czym nikt tutaj nie napisał.

          "Trwało to kilka lat konsekwentnego działania i sporych zabiegów i intryg ale udało sie. Kompletnie zepsułam jej zycie na jakiś czas. Doprowadziłam do tego ze chyba bezpiwrotnie straciła szanse na cos dla kobiet czesto kluczowe - ciąże (wiek). Wiem, ze próbowała złapać na dziecko tez mojego męża - stało sie tak ze usunęła - całe zycie byłam pro-life, w tym wypadku nie żałuje, wręcz cieszę sie ze tak sie stało. Nie miałam obiekcji, zeby wiedzę o tej aborcji wykorzystać. Niekoniecznie w zbożnym celu. Po dokonaniu tej zemsty(?) aktu sprawiedliwości(?) poczułam ulega i spokój."
          Tak napisała autorka wątku.

          Ale skoro już trzyma się tezy mój, mój, mój, należy zwrócić uwagę, iż kochanka męża nie jest jej własnością. Ona nie obiecywała niczego, a już zwłaszcza wierności autorce wątku.
          Nawet jeśli wiedziała, że on ma żonę i dzieci to był jego wolny wybór.

          Facet jest idiotą, daje się szmacić- jego sprawa. Ale dlaczego ta trzecia usunęła dziecko ?
          Bo autorka wątku jej zatruła życie? Oczywiście z powodu tego, że misiu jest jej, jej, jej.
          Gdyby na mnie trafiła, jaką na tą trzecią i starała się ingerować w moje życie, a tym bardziej je psuć to nie pisała by teraz o tak dobrym samopoczuciu.

          Podejrzewam, iż kochanka się zorientowała, że Pan taka dupa i sama sobie poszła bo jak wynika z postu Pan nie miewa własnego zdania.

          Nie znam historii Rosy, ale jeśli dobrze zrozumiałam, jej mąż ją zdradził, tylko nie może mu zrobić podobnie bo on się nie da. Dlatego kibicuje autorce wątku jakoby za siebie. (takie niespełnione ambicje czy jak? )

          Reasumując autorka nie może żyć sama, innego znaleźć nie może, nie potrafi, założyła on jest mój i nie oddam.
          Kurde taka to chora relacja, że mogłaby się pojawić w następnych "Trudnych sprawach"
          Ja gdybym była autorką szukałabym pomocy specjalistycznej a już na pewno nie pisałabym na forum jak mi fajnie, chwalcie mnie.
          Za co?
        • daisy Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:35
          Jeśli to jest prawdziwe, to pewnie już niedługo potrwa. Czy ktoś serio spodziewa się, że facet, który lubi publicznie zwyzywać żonę od szmat i gwałcić po pijaku, przemieni się trwale w potulnego misia?
          • korag100 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:42
            Albo ma za to wyrok w zawieszeniu i czeka....
    • 1matka-polka Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 21:31
      A seks z nim uprawiasz?
    • 18lipcowa3 kij w te diety 20.07.15, 21:56
      ide po piwo i popcorn
      cudny wątasek
      • triss_merigold6 Re: kij w te diety 20.07.15, 22:03
        Cudny, nie?

        Kolejna z silną awersją do jakiejś pani, co ją małżonek był dymał, dołączyła i tak latami pielęgnuje pamięć o wyskokach ślubnego.

        Qrde, ja prosta jestem, albo w tę albo w drugą i krótko. Ulać emocjami konkretnie, poawanturować się też konkretnie i albo game over, albo dalej bez wypominania codziennego.

        Ach, te usatysfakcjonowane high lifem, szczęśliwe małżonki mężczyzn na poziomie w najdroższych hotelach czy czym tam. Swoją drogą w eksklusiv okolicznościach przyrody bluzgi względem ślubnej brzmią nawet bardziej obciachowo niż w mordowni na Karolkowej.
        • memphis90 Re: kij w te diety 21.07.15, 17:20
          W sumie ten wątek z doprowadzoną do absurdu zemstą na kochance (plus druga laska snująca fantazje o wysyłaniu pracowadcom filmów porno z kochanką męża) ukazał mi po raz pierwszy dobitnie, jak bezsensowne jest odgrywanie się na tej trzeciej. Co prawda rozumiem niszczycielskie działanie w afekcie, ale afekt trwający latami niszczy wyłącznie odczuwającego.
          • triss_merigold6 Re: kij w te diety 21.07.15, 17:40
            Zgadza się, bezsensowne. Doraźnie natrzaskać po pysku, nawrzeszczeć przez telefon, oblać czymś nietrującym w miejscu publicznym - afekt, rozumiem.
            Ale lat latami mielić swoje rozgoryczenie, żal, złość i odgrywać się naokoło? Przypadek psychiatryczny.
    • inguszetia_2006 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 22:29
      Witam
      Zaraz, zaraz... Ten facet z hotelu, który cię nawyzywał od szmat i chciał zgwałcić, ale mu oklapło, to jest ten sam skruszony, uległy mąż pod pantoflem? Takiej "szmacie z Warszawy" przepisał dom i samochody i teraz chodzi jak zegarek szwajcarski pod jej butem? Hm...
      Mówił ci ktoś, że kłamać jest bardzo brzydko? Lepiej powiedz, do czego ci służy ten długi nos? Zawieszać można na nim korale, tak?;-P
      Pzdr.
      Ing
      • samawsnach Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 20.07.15, 22:45
        Och, Ingusztia, od początku tego wątku po głowie mi chodzi "toniemożliwetoniemożliwe"wink
        Nijak twoja autorko opowieść nie spełnia warunków wiarygodności. Mąż, który latami oszukiwał, miał cię za nic, był wredny i dbający tylko o siebie nie zamienia się w potulnego dziubusia, ot tak. Gdyby jeszcze był w tym wszystkim jakiś stosunek zależności - wiesz, dzierżysz w dłoni firmę, w której jest głównym dyrektorem, albo ma 850 złotych renty, a resztę zarabiasz ty, ale przy jego jak piszesz świetnych zarobkach? To tak nie działa.
    • angiz Tu jest jeszcze dobre - 20.07.15, 22:54
      forum.gazeta.pl/forum/w,14479,29762622,29766930,Re_Macochy_pomozcie_.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,41944951,41957729,Re_mam_juz_dosc_zony_zycia_i_juz_nic_mi_sie_nie_.html
      Znaczy się, autorka sama najpierw rozbiła małżeństwo dzieciatego faceta (i swoje) , zwyczajnie pospolicie i jakżeż fe! zdradzając tongue_out a teraz za pokrzywdzoną usiłuje robić tongue_out

      • ruda.anka2 Re: Tu jest jeszcze dobre - 20.07.15, 23:03
        Eeeee znaczy wszystko wymysły. W 2008 pisała, że mieli z mężem kryzys 2-3 lata wcześniej. Takie schizo teraz wyszło, że to ona jest tym mężem co miał romans i to ona była wtedy w ciążybig_grin
        • angiz Re: Tu jest jeszcze dobre - 20.07.15, 23:13
          nie, no z tego co czytam, kryzys ma ciągły, najpierw z jednym mężem który był za nudny i ograniczał, potem z drugim mężem którego dzieciatego odbiła innejtongue_out

          a zadatki na psychopatkę też
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,154999536,154999536,Czy_dreczenie_ma_czasem_usprawiedliwienie_.html
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,154999536,154999536,Czy_dreczenie_ma_czasem_usprawiedliwienie_.html
          • brak.polskich.liter Re: Tu jest jeszcze dobre - 20.07.15, 23:27
            O, tez dobre.
            Czyli - mamy albo egzemplarz przeorany przemoca, traktowany przez najdrozszego meza jak scierka, ktory - zeby nie sfiksowac do reszty - fantazjuje sobie, ze jest Hannibalem Lecterem i jest taka grrrrozna i drrrrrreczaca, albo babe pokrecona na umysle, niczym alfa-helisa, i sciemniajaca na potege.
            I to bleeeh, i tamto fuj.
            • angiz Re: Tu jest jeszcze dobre - 20.07.15, 23:42
              forum.gazeta.pl/forum/w,567,151326972,151334254,Re_A_gdzie_sucz_i_lafirynda_.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,29,28138882,28207353,Re_32_lata_i_po_2_rozwodach.html
              jak widać, zależy skąd wiatr zawieje big_grinbig_grinbig_grin

      • brak.polskich.liter Re: Tu jest jeszcze dobre - 20.07.15, 23:12
        Ladne! big_grin
        Tak sie zastanawiam - troll, mitomanka, czy laska ma tak przeprany przemocowymi klimatami mozg i jest do tego stopnia udupiona, ze generuje sobie rzeczywistosci rownolegle w ramach jakiegos pokreconego mechnizmu obronnego?

        Zauwaz, ze w tych wszystkich historiach z ciemnej rzyci wyciagnietych autorka prezentuje sie jako ta hop do przodu - czy to jako businesswoman praca jak taran do przodu, odnoszaca sukces za sukcesem, czy to jako Ikona Zdradzonych Zon, co to pokazala niewiernemu i tej lafiryndzie, gdzie raki zimuja. Bez wzgledu na (aktualna) narracje - zadowolona, wygrana, udzielajaca innym porad z pozycji swojego szczesliwego i sielskiego zycia.

        Tylko ktorego?
        • zawsze-w-drodze Re: Tu jest jeszcze dobre - 21.07.15, 00:44
          Usunęła ciąże bo ja zmusił. Podobno. Wierzcie w co chcecie. Nie chce mi sie czytać mądrosci. Ja odzyskałam spokój. Widząc jak sie wije. I płacze. Naiwniara.
          • sumire Re: Tu jest jeszcze dobre - 21.07.15, 07:50
            Widząc, jak się wije i płacze?

            Jedno mnie zastanawia. Jaki argument skłonił męża do tego, by oddawał ci pensję?
          • asmarabis Re: Tu jest jeszcze dobre - 21.07.15, 09:12
            zawsze-w-drodze napisała:

            > Usunęła ciąże bo ja zmusił. Podobno. Wierzcie w co chcecie. Nie chce mi sie czy
            > tać mądrosci. Ja odzyskałam spokój. Widząc jak sie wije. I płacze. Naiwniara.

            to w jaki sposob TY jej zniszczylas to zycie, bo nie rozumiem?
    • aandzia43 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 00:42
      Jessuuu, jesteś porąbane, histerycznie przyssane babsko. Mściwe i jątrzące. Jeśli ktoś wywołuje we mnie tak paskudne uczucia jak w tobie twój mąż, to go zostawiam za sobą i odchodzę do nowego życia. Dla higieny psychicznej i zdrowia. No i nie pociągają mnie fizycznie faceci, po których mogę jeździć jak po łysej kobyle. A ty ze swoim jeszcze sypiasz? A mszczenia się na eksiach moich obecnych to już kompletnie nie rozumiem. Jednym słowem przygnębiające klimaty.
      • zawsze-w-drodze Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 00:49
        Mnie jest dobrze. Wreszcie. Z pensja moja i męża. Z bezpieczeństwem dla dzieci. Z informacja ze biedna cizia płacze. Z pewnością, ze cokolwiek sie stanie bede góra. Możecie myślec co chcecie.
        • korag100 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 01:36
          I nigdy nie będziesz górą. On jest z tobą bo musi a nie dlatego, że chce. Jakie to żałosne i upokarzające.
          • jola-kotka Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 02:20
            Nie on nie musi on poplrostu nie ma jaj żeby zrobić porządek ze swoim życiem. Kopnąć idiotkę w du.. Zabrać jej swoją pensje i żyć bez niej.
          • mirmunn Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 07:09
            Ja też obstawiam, że mąż na coś czeka, może na odwieszenie zawiasów, może aż dzieci dorosną i będą mogły zeznawać w sądzie (od 13. r. ż) zdaje się mogą.
            Wierzyć mi się nie chce, aby przemocowiec, sadysta (tak wynika z innych wątków) i kuty na cztery nogi zapewne, świetnie zarabiający menadżer, tak dał się zrobić w bambuko.
            Na pewno skonsultował, co mu się opłaca.

            Tak czy inaczej, nie cieszyłabym się tak na miejscu autorki, bo żyje na tykającej bombie.

            A przede wszystkim- nie żyłabym w tak chorym układzie. Połowa majątku: tak, wysokie alimenty- tak, dzieci przy mnie, rozwód z winy męża z przemocą i zdradą w tle, z dowodami nie do obalenia tychże- tak, rozgłos w środowisku- jeśli on publicznie poniżał- wszyscy i tak wiedzą. Luz. Zrobiłabym taką wojnę i pranie brudów, za cenę najlepszych dla siebie i dzieci warunków, ze w skryptach dla studentów by to opisalismile

            Ale wkręcanie się w tak chory układ i radość z cudzej aborcji? Zbyt wiele mam zdrowego egoizmu i szacunku do siebie oraz miłości do dzieci. Nigdy bym tego nie zrobiła.
            I sama- bez mojego kata pętającego się po domu z podkulonym ogonem- żyłabym równie wygodnie finansowo i na pewno- lepiej psychicznie. Albo znalazłabym sobie kogoś normalnego.
        • jola-kotka Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 02:32
          Wiesz co ja nie wierze w cała ta historie ale jeśli jest prawdziwa to współczuje ci takiego życia bo jestes chora a ofiarami tej choroby sa nie tylko twoje dzieci ale rownież twój maz którego głupota powala i ich jest mi jeszcze bardziej żal. Ale to co teraz masz sie skończy przeszłość twojego męża jest taka,ze ta jego uległość kiedyś minie i obyś na chirurgi szczękowej sie nie znalazła wtedy😀a wiesz kiedy to sie stanie jak pozna kolejna babę albo dzień przed tym jak sobie zrobi cos złego bo wtedy już mu przestanie zależeć na czym kolwiek. Dno totalne z siebie zrobiłaś. Szczęśliwa nie jestes na sto procent mamisz sama siebie,żeby przetrwać i założę sie,ze ty tez kiedyś pękniesz bo nie da sie samej siebie oszukiwać całe życie psychika kiedyś nie wytrzyma, znajdziesz sie w psychiatryku.
        • ruda.anka2 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 07:00
          > Mnie jest dobrze. Wreszcie. Z pensja moja i męża. Z bezpieczeństwem dla dzieci.
          > Z informacja ze biedna cizia płacze. Z pewnością, ze cokolwiek sie stanie bede
          > góra. Możecie myślec co chceci
          Ciebie dziewczyno nie zdradziła żadna cizia. Nie cizia ci przysięgała. Nie cizia obiecywała ci miłość i wierność. Cizia nie miała wobec ciebie żadnych ale to żadnych zobowiązań. Nawet takiego, że nie będzie w związku z twoim mężem. Ciebie zdradzał latami (o ile to w ogóle prawda) twój mąż. To on był ci niewierny. To on kłamał. To on długo po rozstaniu z tamtą traktuje cię - jak piszesz - jak szmatę. Szukasz pocieszenia w łzach innej kobiety. Jesteś w jakiejś czarnej d.
          Ps. Z Twoich postów wynika, że mąż miał kochankę równolegle z tobą przez cały wasz związek.
          • mirmunn Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 07:22
            Aha a co do dzieci- to one na pewno ci nie podziękują, że na siłę utrzymałaś im "dom i rodzinę" (cudzysłów celowy).
            Dzieci - już dorosłe- z reguły wspominają takie trwanie rodziców przy sobie na siłę- aby nie rozwodzić się, zanim dorosną i dorastanie w takiej atmosferze- jako koszmar.
            • mirmunn Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 07:27
              A tu jeszcze nie mamy - jak to zwykle w tych przypadkach- "letniego" uczucia, życia "obok siebie" dla dzieci, bo miłość odeszła, ale została wygoda/przywiązanie.
              Tu mamy zabójczy koktajl: zgniłą atmosferę, zemstę, przemoc i wymuszony seks. Dzieci są znakomitym radarem emocji- może nie mają WIEDZY, co się dzieje, ale z pewnością wszystko czują.
              • ruda.anka2 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 07:43
                forum.gazeta.pl/forum/w,898,155597399,155643074,Re_Jestem_zmeczona_nie_daje_rady.html
                cytat: "Uświadomiłam sobie, że od jakiegoś czasu nic nie czuje, nie czuję emocji….
                Nie denerwuję się ale i nie śmieję, nie płaczę, śpię dobrze. chociaż właściwie płaczę - ale oglądając kretyńskie reklamy albo fragmenty programów (strasznie mnie to zawstydza). .... Nie jestem też w stanie się odprężyć, unikam na przykład długich kąpieli w wannie (uwielbiałam) bo mam wrażenie, że czynią mnie bezbronną. Cały czas jestem spięta, uważna i "gotowa do skoku". Jak drapieżnik. "
                Ależ fajnie wygląda "bycie górą".
                • memphis90 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 17:26
                  >o mam wrażenie, że czynią mnie bezbronną. Cały czas jestem spięta, uważna i "gotowa do >skoku". Jak drapieżnik. "
                  A prawdziwy drapieżnik przez większośc doby zachowuje się tak:
                  https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQRAkxn0VEQEJR2YEVZSuVtgMS4iUNXKVNQsk61TaXMdAEvb-ycTQ
          • rosapulchra-0 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 08:11
            Oczywiście - cizia niewinna lelija. Mieszkała przez kilka miesięcy z żonatym facetem i doskonale o tym wiedziała, że koleś ma żonę i dwoje dzieci, w tym jedno dopiero co urodzone. W ogóle nie przyłożyła (czy tam czego innego) do krzywdy autorki wątku. No nic, ani ździebełeczko..
            • ruda.anka2 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 08:18
              Nie mam pojęcia, co wiedziała a czego nie druga pani pana. Z tego co pisze autorka w innych wątkach, pani miała przedstawioną odpowiednią bajkę. Bajka była sprzedawana również innym ludziom w pracy, roiła wrażenie wiarygodnej. Jest to obca autorce osoba. Nie miała ona żadnych zobowiązań, by dbać o dobro autorki. To mąż miał te zobowiązania. Zawsze mnie dziwi, że pani obciążają swoimi żalami nie tego, kto im przysięgał.
              • wuika Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 08:20
                Obciążają, bo wtedy wróg jest na zewnątrz - to ta obca, wredna baba. Nie - mój mąż okazał się zdrajcą, kłamcą i oszustem, tylko ktoś inny. Kogoś można zbluzgać, życie zniszczyć, misiowi wybaczyć i przyjąć znowu do rodziny. Inaczej się konstrukcja chwieje - jak to? Zdrajca, kłamca i oszust dobrym ojcem rodziny? No weź.
                • rosapulchra-0 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 08:51
                  Nikt nie pisze, że to biedny niuniuś został zgwałcony wielokrotnie i przez wiele miesięcy. O nie. Kawał s..na z niego i już. A że wlazł teraz pod pantofel, to już jest całkiem inna sprawa. Widocznie ma zbyt wiele do stracenia, żeby zostawić rodzinę albo dotarło do niego, co zrobił i ponosi z pokorą konsekwencje swoich czynów.
              • rosapulchra-0 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 08:48
                ruda.anka2 napisała:

                > Nie mam pojęcia, co wiedziała a czego nie druga pani pana. Z tego co pisze auto
                > rka w innych wątkach, pani miała przedstawioną odpowiednią bajkę. Bajka była sp
                > rzedawana również innym ludziom w pracy, roiła wrażenie wiarygodnej.
                Wiele pań na tym forum niejednokrotnie zapierało się, że żonatego to one by widłami nie tknęły, a tu proszę - jakie piękne usprawiedliwienie dla kochanki - bajeczka o złej żonie i głośnych bachorach się pięknie przyjęła i pani bez skrupułów radośnie bzykała żonatego. Piękne, po prostu piękne usprawiedliwienie podłości. RE-WE-LA-CJA!

                Jest to ob
                > ca autorce osoba. Nie miała ona żadnych zobowiązań, by dbać o dobro autorki. To
                > mąż miał te zobowiązania. Zawsze mnie dziwi, że pani obciążają swoimi żalami n
                > ie tego, kto im przysięgał.
                Oczywiście, że nie miała żadnych zobowiązań, ale świadomie właziła facetowi w rozporek, wiedząc że on ma żonę i dzieci. ŚWIADOMIE. Z PREMEDYTACJĄ. A zdradzona żona, z tego co pisze, po prostu się na niej za tę podłość i krzywdę zemściła. Wsio. I też nie ma żadnych zobowiązań, aby dbać o dobro byłej kochanki.
                • triss_merigold6 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 08:52
                  Jak sądzisz, czemu tak bardzo angażujesz się emocjonalnie w ten wątek?
                  • rosapulchra-0 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 08:54
                    Chyba mnie z kimś pomyliłaś, emocji we mnie w tej kwestii jest zero.
                    • triss_merigold6 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 09:01
                      Aha. Skoro tak twierdzisz.
                  • araceli Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 09:05
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Jak sądzisz, czemu tak bardzo angażujesz się emocjonalnie w ten wątek?

                    Bo była z obu stron - kochanki odbijającej ciężarnej kobiecie męża i zdradzanej (przez tego samego faceta) żony. Widać z obu stron jest ujowo.
                • lilly_about Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 08:58
                  Przynajmniej w końcu napisałaś, co sądzisz o własnym postępowaniu. Przecież to ty weszłaś do łóżka żonatemu facetowi, którego żona była przy nadziei. Czyż nie? Podwójna moralnosć, co rosa?
                • ruda.anka2 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 08:58
                  Rosa świadomie i z premedytacją to mąż bzykał inną. Jest dla mnie niepojęte, dlaczego żony uważają, że obce babki winne im są zostawianie misiów deklarujących się jako wolnych do wzięcia-wracających na rynek w "spokoju". Cóż to za straszna premedytacja? Piszesz jakby nowa pani znała starą i myślała o tym, żeby jej "z premedytacją" zrobić krzywdę. Na świecie jest pełno facetów, którzy kończą jeden związek i szukają drugiego. Nie jest łatwo odróżnić takiego pana od łgającego męża. Zwłąszcza, że mąż autorki mieszkał i pracował w innym mieście niż autorka.
                  Poza tym nie rozumiem Rosa Twoich emocji. Wszystkie forumki piszą, że sama masz taką historię, a ty się do niczego nie odnosisz, tylko dalej jedziesz na te straszne złe kobiety. To byłaś taką cizią czy nie?
                  • rosapulchra-0 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 09:31
                    Absolutnie nie byłam. Panie już dawno sobie dorobiły swoją historię i co chwila dopisują nowe odcinki. To wszystko.
                    • ruda.anka2 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 12:16
                      Ok, ja wierzę.
                      • araceli Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 14:42
                        ruda.anka2 napisała:
                        > Ok, ja wierzę.

                        Proszzz... Rosa już wyjaśniała:
                        'Nie, ja nie wyjęłam mojego męża z innego związku. Oficjalnie JESZCZE byli małżeństwem, ale ze sobą już nie byli od kilku miesięcy. Gdy on odszedł od niej, wyprowadził się, nie spotykał z nią i nie chciał mieć nic wspólnego, to ona mu wtedy powiedziała, że jest z nim w ciąży i że dla dobra dziecka musi do niej wrócił, a on stwierdził, że właśnie dla dobra dziecka nie wróci. To było bardzo złe i wyniszczające małżeństwo.'
                        forum.gazeta.pl/forum/w,567,147535259,147537468,Re_O_co_chodzi_z_Wami_i_misiami_.html
                        Czyli pan z żoną 'już nie był' ale sypiał z nią 'bez zobowiązań' smile A tak w ogóle to zła kobieta była... rozumiesz wink
                        • gazeta_mi_placi Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 15:22
                          Pamiętam, biedna kobieta miała ze stresu przedwczesny poród w 6 miesiącu ciąży, dziecko nie przeżyło.
                • gazeta_mi_placi Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 09:50
                  Twój mąż w momencie poznania Cię był kawalerem czy rozwodnikiem? A może....?
                  • rosapulchra-0 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 14:34
                    Tak, gdy mnie poznał to był kawalerem. Bardzo młodym kawalerem.
                    • araceli Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 14:38
                      rosapulchra-0 napisała:
                      > Tak, gdy mnie poznał to był kawalerem. Bardzo młodym kawalerem.

                      A jak zaczął z Twobą romans? Bo zdaje się kawaler żony zaciążyć nie może tongue_out
                      • rosapulchra-0 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 14:41
                        Nigdy nie miał ze mną romansu. Przestań w końcu kłamać.
                        • araceli Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 14:43
                          To może Ty się przestań plątać w zeznaniach:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,567,147535259,147537468,Re_O_co_chodzi_z_Wami_i_misiami_.html
                          • rosapulchra-0 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 14:47
                            Gdzie tu widzisz plątanie się w zeznaniach? Bo nie rozumiem. Nie mam ochoty więcej tłumaczyć się z mojego życia na forum, a już na pewno nie takiemu ordynarnemu, zakłamanemu i agresywnemu indywiduum jak ty. EOT.
                            • araceli Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 14:51
                              Ależ co Ty chcesz tłumaczyć - Twoje słowa są baaaardzo jasne.
                        • ra_gra82 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 22.07.15, 15:45
                          Zaraz, zaraz, spotykaliście się od kilku miesięcy, a potem okazało się, że żona w ciąży? To w którym miesiącu ciąży była, kiedy pan mąż się o niej dowiedział? Bo coś tu nie gra...
                          • thank_you Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 23.07.15, 09:13
                            Bo Rosa poznała swojego męża, gdy miała kilka lat (uwielbia to podkreślać) i w związku z tym może pisać, że był wtedy kawalerem. big_grin
                    • 18lipcowa3 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 15:25
                      rosapulchra-0 napisała:

                      > Tak, gdy mnie poznał to był kawalerem. Bardzo młodym kawalerem.


                      Kawalerem w sensie stanu cywilnego, miał kobietę z którą był i sypiał bo jakims cudem uwierzył w jej ciążę i swoje ojcostwo.
                      przestań kłamać, nie ty pierwsza nie ostatnia
            • najma78 [...] 21.07.15, 08:27
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • memphis90 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 17:23
          Aha, problem tylko co będzie, jak Twoje poczucie, że "jesteś i będziesz górą" ulegnie z jakiegoś powodu zachwianiu. Wtedy okaże się ile masz pewności siebie i jak dobrze się czujesz...

          Miałam szefa, który musiał mieć zawsze poczucie, że "jest górą"- był psychopatą.
    • heca7 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 07:14
      "Piękna historia". Ale rwie się w rękach jak poczyta się poprzednie wpisy autorki suspicious
Pełna wersja