Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwszej ręki.

    • pomidorpomidorowy Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 07:42
      pewnie to pyt.padlo...nie czytalam calosci, ale pierwsze pytanie nasuwa sie dlaczego sie nie rozwiodlas? Nie chcesz sobie ulozyc zycia z kims innym? Patrzenie jak sie M "wije", upokarzanie moglo ci przyniesc satysfakcje chwilowa ale latami? cos nie halo. l
    • ruda.anka2 Łeee 21.07.15, 08:02
      Wszystko się posypało.
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,136736843,136736843,dylematy_moralne_dluuuugie_.html"Teraz bomba: w ostatni piątek po pracy powiedział mi, że odezwała się do niego była kochanka (wcześniej obiecał, że o każda takiej ewentualnej próbie kontaktu mi powie) z prośbą by pomógł jej znaleźć pracę. Podobno ma dwójkę malutkich dzieci, mąż czy facet od niej odszedł, musi po kilku latach przerwy zacząć zarabiać. Mąż ma możliwość jej pomóc ale uzależnia to od mojej zgody.
      Dylemat: zgodzić się? Olać? Potraktować to jak okazję do zemsty?"
      Raz pani wskutek zemsty zostaje bez opcji dzieci.
      "Doprowadziłam do tego ze chyba
      > bezpiwrotnie straciła szanse na cos dla kobiet czesto kluczowe - ciąże (wiek)."
      A za chwilę ma dwójkę dzieci malutkich. Szybko je zdążyła urodzić, zważywszy na to, że szanowny małżonek autorki "zmusił" ją do aborcji. Przypomnijmy, że to autorkę próbował zmusić do aborcji.
      Myślię, że historia ma swój zalążek prawdy. Ale jest ona tak straszna, że dostajemy pokawałkowaną ściemę.
      • dzikka Re: Łeee 21.07.15, 08:17
        Jak dla mnie to baba jest sama, mąż ja zostawił a ona żyje w wyimaginowanym świecie. Psychiatryk się kłania. Nie wierzę aby facet, który już raz miał romans i to długotrwały, żył w takim upodleniu. Tym bardziej, że jak autorka pisze, dobrze zarabia.
        • heca7 Re: Łeee 21.07.15, 08:55
          Jak rozumiem ten facet już miał kiedyś żonę i dzieci (dziecko?). Zostawił ją dla autorki wątku. Jakoś bez większych skrupułów. Bo tamta narzekała na jego zaangażowanie w pracę i brak czasu dla rodziny. A teraz zamiast zadrzeć ogon i zwiać on przepisuje wszystko na panią, pensje jej oddaje, poci się jak mysz ze strachu i melduje przed wyjściem do kibla?
          Autorka powinna stanowczo zmienić leki. Te słabo działają.
          • ruda.anka2 Re: Łeee 21.07.15, 09:00
            Może ukrywa co ma przed byłą żoną a pani go w tym wspiera?
      • lelija05 Re: Łeee 21.07.15, 09:13
        Ciekawe, że tak w jednym czasie nastąpił wysyp bajkopisarek, grudniowa wróciła, w sumie fajnie, wakacje mamy.
      • ksionzka Re: Łeee 21.07.15, 15:12
        Zapomniałaś dodać, że nie ma litości dla kochanki, nie żałuje jej - przez autorkę ona straciła wszystko w tym chyba tez pracę chociaż od dawna nie musiała zarabiać wiec może charytatywnie pracowała big_grin. Autorka rządzi, wykorzystuje i nie wie co zrobić? Dac pomóc kochance? Ciekawe..Mysle że post na emamie był poboznym zyczeniem autorki, scenariuszem który przerabiała milion razy w głowie. Jedyne co sie zgadza to to, że tego męża ma przy sobie a ona ze strachu czy innej przyczyny daje jej wolna rękę w kwestiach związanych z zdradą.
      • marychna31 no to co? Chyba znowu grudniowa się produkuje? 21.07.15, 17:01
        Czy jest na forum w ogóle jakiś wątek, co do którego można mieć pewność, że to nie grudniowa, katus, alinka_ala, lastrange_e itd??
    • lifehack Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 10:27
      Dziwi mnie, jak możesz czuć się dobrze w układzie w którym ciągle jesteś przykuta do przeszłości. Jestem w stanie zrozumieć, że potrzebowałaś zemsty i tą zemstą cały czas się nasycasz, ale nie możesz powiedzieć że wszystko jest poza tobą. Jesteś w środku tego procesu.
      Nie umiem powiedzieć czy to dobrze czy źle - jak już wielokrotnie tu napisano, każdemu jego porno. Twoje jest takie, żeby budować aktualną rzeczywistość na zemście.
      Dla mnie osobiście byłby to tylko etap, który mógłby trwać nawet kilka lat, ale kluczowa byłaby świadomość że po nasyceniu się zemstą - odrzucam ją. Piszę to z perspektywy osoby, która postanowienie spalenia wroga do gołej ziemi trzymała w sobie przez kilka ładnych lat, a kiedy się nadarzyła okazja, "wróg" został spalony. I zemsta się skończyła. A u ciebie ciągle trwa. I możesz czuć się w niej świetnie, ale dopuść myśl, że to nie koniec pewnego procesu, ale jego środek.
    • nenia1 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 15:30
      Nie chce mi się czytać całego wątku, zresztą pewnie to samo co zazwyczaj, od siebie dodam tylko - nie wpadłaś na banalne odkrycie, że życie jest tylko jedno, czas mija szybko i drugiej szansy nie dostaniesz? Poważnie nie szkoda co marnować czasu, który można wykorzystać na coś znacznie fajniejszego niż dziwaczne gierki? Straszne marnotrawstwo własnego życia.
      • ada1214 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 16:50
        nenia1 napisała:

        > - nie wpadłaś na banalne odkrycie, że życie jest tylko jedno,
        > czas mija szybko i drugiej szansy nie dostaniesz? Poważnie nie szkoda co marnow
        > ać czasu, który można wykorzystać na coś znacznie fajniejszego niż dziwaczne gi
        > erki?

        dobrze powiedziane. Skojarzylo mi sie z jednym tragikomicznym filmikiem krazacym pare lat temu- jednemu gostkowi rodzina (maz, brat) wykrecili numer- podrzucili mu jakis niby wygrany los na jakiejs loterii, facet uwierzyl ze stal sie posiadaczem milionow- oni kreca ten film jak facet podniecony wygrana wykrzykuje w kierunku brata "spalem z Twoja zona" (jego wlasna zona to slyszy) , potem dzwoni do szefa i mowi mu "jestes skonczonym idiota", w tym amoku chwile trwa zanim zaczynaja do niego docierac slowa "to jest zart, to podrobka, nic nie wygrales", gdzies tam w tle szloch jego zony, film sie konczy na tym, ze gdy wreszcie dotarlo, facet robi najglupsza mine swiata, z ktorej latwo wyczytac "wlasnie przegralem swoje zycie"

        Zawsze -w -drodze pisze gdzies tam, ze cala rodzina jest bardzo obciazona onkologicznie. Nikt z nas jej tu zle nie zyczy, ale majac takie obciazenie na pewno trzeba sie liczyc z tym, ze wszystko moze sie zdarzyc, i ze kazdy dzien w zdrowiu jest jak wygrany na loterii (nomen omen). W takiej sytuacji trwonic zycie na to, co ona robi- jest- nie wiem jak nazwac- brak mi slowa, bo to nawet nie jest glupota. Strasznie , strasznie mi jest jej zal.
        • angiz Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 22.07.15, 09:52
          Ale jej zachowanie jest typowe dla wielu osób pochodzących z rodzin przemocowo-alkoholowych.
          Jej obaj bracia to alkoholicy, mąż zresztą równiez ma problem z alkoholem a kiedyś był hazardzistą.
          Ona po prostu kontynuuje rodzinną patologię. TAKI mąż jest jej potrzebny bo tylko w chorych układach się umie poruszać. Może być ofiarą albo katem. I może być z ofiarą albo katem.
          Ale nie zdrową emocjonalnie i psychicznie jednostką.
          To jest przypadek na dłuuugą terapię na którą ona nigdy nie pójdzie bo WOLI otaczać się ludźmi na ktorych jest okazja zrzucać "winę" za jej denne samopoczucie.
          Niedługo jej dzieci zaczną ćpać i być agresywnymi w związkach, powielą problem. Jedyne co, to trzeba się pilnować, by własne dzieci nie trafiły na te jej.
          • rosapulchra-0 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 22.07.15, 10:31
            OJP, kolejna przydomowa psychoanaliza forumowa..
            • memphis90 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 22.07.15, 17:18
              Tak, Rosa, udowadniaj nam dalej, że kobieta, która- jak sama pisze- nic już nie czuje i ma afekt na poziomie katatonika jest spełniona i szczęśliwa.
    • asia_i_p Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 21.07.15, 18:54
      Jesteś pewna, że jest ci dobrze? Bo to ni cholery tak nie brzmi. Brzmi, jakbyś przez cały czas żyła w strachu przed utratą kontroli.
    • karola1008 Re: Konsekwencje zdrady- kilka lat po. Z pierwsze 22.07.15, 16:25
      Przeczytałam i uważam, że jednak mój model - rozwód z niewiernym- jest chyba lepszy i zdrowszy. A co do kochanki, to zapewne znienawidziłabym ją, ale doprowadzić ją do usunięcia ciąży to mi się w głowie nie mieści.
Pełna wersja