lidka73
27.07.15, 08:16
Rozpuścili w znaczeniu rozpieścili do granic zdziwaczenia i wyjeżdżają na tydzień, a ja mam przez ten czas z nim mieszkać, bo podobno kot nie przeżyje tygodnia w innym mieście i innym domu. Muszę wziąć nieplanowany urlop na tydzień i porzucić męża dla kota, ale..
On jada tylko o godzinach: 3 w nocy (tak, w nocy), 6 rano i 20.00. Przestawienie godzin jest według mojego ojca niemożliwe, poza tym on (kot) drze mordę tak długo i tak głośno, że nie sposób nie wstać i go nie nakarmić. O 6 i o 20 do miski trzeba go zanieść, położyć obok i oddalić się dyskretnie i cicho to tylko wtedy zje.
Z byle powodu (deszcz na parapecie, kroki na schodach, głośniejszy dźwięk w kuchni) zwiewa do szafy i potrafi tam siedzieć kilkanaście godzin- jeśli jest to wieczorem , to o 20 trzeba go zanieść do tej miski, a potem na pościelone łóżko ojca w ściśle określone miejsce w nogach, bo tylko tam sypia. O 6 rano, po jedzeniu, trzeba go zanieść na balkon, bo sam nie pójdzie, ale tego oczekuje i będzie miauczał jak się go przy tej misce zostawi..O 10 trzeba mu zaproponować kawałek żołtego sera, chociaż w 9 przypadkach na 10 go nie zjada.
Jada wyłącznie wołowinę i kurczaka, rzadko rybę, o kocim żarciu nie mam mowy, nie tknie go.
Nie toleruje żadnych interakcji z człowiekiem, nie bawi się, głaskany, czy brany na kolana znosi to chwilę z miną męczennika, potem ucieka i odreagowuje w szafie.
Kot jest ragdollem, ma dwa lata, od początku był z tych bardziej bojaźliwych i nieśmiałych kotów, ale to co zrobił z nim mój ojciec przechodzi ludzkie pojęcie. Zastanawiam się czasem, czy on nie cierpi na jakieś zaburzenia psychiczne (kot, nie ojciec), bo te wszystkie dziwactwa kocina wymuszała systematycznie i restrykcyjnie, ojciec się tylko im poddał i uprawia coś w rodzaju chorego kultu kota. Wyłączył na przykład dzwonek i domofon, oraz maksymalnie ściszył dźwięk telefonu bo kota to denerwuje i stresuje...Mama uważa, że nienormalni są oboje i ojciec i kot.
Myślicie, że mogę go trochę ucywilizować przez ten tydzień? Popracować trochę nad tymi zaburzeniami kompulsywno-obsesyjnymi? Nauczyć jeść kocią karmę w dziennych porach na przykład? Czy nie ma sensu stresować kota i siebie i mam wstawać co noc o 2.50, żeby przygotować świeżą porcję kurczaka?