memphis90
27.07.15, 20:30
...więc radźcie. Od kilku lat wraca temat kota w domu, w zeszłym roku byłam bliska przygarnięcia znajdy, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Teraz znów zaczęliśmy to rozważać i niewykluczone, że się zdecydujemy. Na razie z rozmów wynikło, że:
1. przygarnięcie tak, hodowla nie - o ile brytyjskie rudzielce i colourpointy budzą mój szczery zachwyt, a mąż marzy o syjamie albo "gepardzie", o tyle nie mamy 1-2tys na kota z hodowli; więc wolę już wziąć dachowego rudzielca i dać mu dom, zamiast wspierać pseudohodowle
2. jeśli weźmiemy, to dwa od razu
3. płeć ma mniejsze znaczenie, na przemian wahamy się między łowną kotką a przytulaśnym kastracikiem
a teraz problemy:
- młody czy starszy? Boję się, że 8-tyg maluchom moje dzieci mogą przypadkiem zrobić jakąś krzywdę, starsze sobie poradzą. Z drugiej strony- starszy kot to często kot po przejściach - np. spodobała mi się strasznie 2-letnia koteczka, którą właściciele przez rok trzymali przywiązaną drutem do budy- ale jest zdziczała, nieufna i boję się, że taki kot nie da sobie rady w domu, gdzie są małe dzieci
-tylko domowy (z domów tymczasowych lub kocich wpadek - od właścicieli, którzy chcą oddać nieplanowane kotki, a nie na nich zarabiać) czy można zaryzykować znajdy z ulicy/z działek/garaży? Wolałabym chyba takiego udomowionego, bo znów- mając dzieciaki w domu trudno mi sobie wyobrazić kilkutygodniowe obłaskawianie syczącej kulki
-boję się brać koty niepełnosprawne, ślepe, chore, choć ich historie łapią za serce, to nie jestem przekonana, czy nadają się na pierwsze zwierzę i do domu z maluchami
-dwie dziewczynki, dwoch chłopcow czy parka? Czy można wziąć dwa różne koty w podobnym wieku, ale z różnych źródeł- dogadają się?
O czymś jeszcze nie pomyślałam (pomijam weterynarza, karmę i takie tam oczywistości)?