Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności

22.08.15, 10:53
Da się nauczyć młodego, ale jakby nie było dorosłego człowieka, odpowiedzialności? Tak, wiem, głupie pytanie, ale szczerze jestem załamana. Syn ma 19 lat, już mieszka sam, pracuje, a teraz niedługo rozpocznie naukę w szkole policealnej. Czyli powinno być dobrze, ale nie jest. Syn czasami zachowuje się jak rozkapryszony dzieciak, a to już nie jest normalne w tym wieku. Więc tak: syn rok temu kupił sobie psa. Szczeniaka, z rodowodem, bo on chce ,,mieć pewność, że to będzie pies normalny". Od poczatku mnie się to nie podobało, bo jak wychodził do pracy, to zostawiał to psie dzieko samo na parę godzin. Jakby tego bylo mało, nie dawał mu za dużo jedzenía i wody, źeby mu nie nabrudził za bardzo. W końcu tak się z nim dogadałam, że szłam do tego psa, siedzialam z nim troche, karmiłam, wyprowadzałam. Innym razem, jak psiak źle się czuł, to nie poszedł z nim do weterynarza, bo jak powiedział był po pracy i mu sie nie chcialo. Poszłam ja, choć zanim syn do mnie zadzwonił,to upłynęło sporo czasu i się zwierzak nacierpiał. To nie jedyne takie sytuacje: nie kupuje mu preparatów p/kleszczom, bo mu kasy szkoda, jedzenie tanie, bo jak wyż., spacery krótkie. Dzisiaj rano dzwoni do mnie i oznajmia, że zawozi psa do schroniska, bo mu się już zajmować nim nie chce. Szczerze? Zamurowało mnie. Kazałam psa przywieź do mnie do domu. Sama mam psa i kota, ale poszukam psiakowi normalnego domu, w życiu nie oddam do schroniska.
Ale tu chodzi o zachowanie syna, które dla mnie jest przerażające. Bo nie dość, że odpowiedzialność na poziomie 5-letniego dziecka, czyli żadna, to na dodatek on nic złego w swoim postępowaniu nie widzi. Tym bardziej przeraża, że syna od dziecka otaczały zwierzaki, i sym widzial, że dbamy o nie, wíedział też, że to obowiązek, i że bywa tak, że konieczne jest leczenie zwierzaka. Tak więc nie rozumiem, czemu on nie potrafi lub nie chce tego zastosować w przypadku swojego psa.
Da się człowieka w tym wieku nauczyć odpowiedzialności? Tu nie chodzi tylko o tego psa; w żychu dorosłym nie raz i nie dwa, trzeba brać odpowiedzialność i ponosić różne konsekwencje swoich wyborów. Natomiast sym ma zasade: jak coś nie pasuje, to się trzeba problemu pozbyć uncertain
    • mid.week Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:04
      Jakby tego bylo mało, nie
      > dawał mu za dużo jedzenía i wody, źeby mu nie nabrudził za bardzo. W końcu tak
      > się z nim dogadałam, że szłam do tego psa, siedzialam z nim troche, karmiłam, w
      > yprowadzałam.
      Innym razem, jak psiak źle się czuł, to nie poszedł z nim do wete
      > rynarza, bo jak powiedział był po pracy i mu sie nie chcialo. Poszłam ja,
      Szczerze? Zamurowało mnie. Kazałam psa przywieź do mnie do domu
      Tym bardziej przeraża, że syna od
      > dziecka otaczały zwierzaki, i sym widzial, że dbamy o nie



    • fifka02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:05
      demotywatory.pl/4539161/--Ale-Pani-corka-jest-samodzielna-Jak-Pani-to-robi
      • wegatka Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 11:15
        Nie jestem pewna, czy ten demotywator jest adekwatny do obecnej sytuacji.
        Owszem, matka mogła nie ingerować, co skończyłoby się zapewne cierpieniem bezbronnego stworzenia. Osobiście wcale się nie dziwię, że zainteresowała się psem. Na jej miejscu zrobiłabym to samo. Pytanie tylko, co poszło nie tak w wychowaniu chłopaka, że obecnie zachowuje się nieodpowiedzialnie.
    • e-kasia27 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:08
      Skoro Ci się to nie udało przez 19 lat, to teraz tym bardziej nie masz co liczyć, że coś zmienisz. To już wychowany dorosły człowiek, jeśli źle wychowany, to tylko on sam będzie mógł coś z tym fantem zrobić, jeśli uzna, że mu z tym źle. Ty już na to wpływu nie masz.
      Chyba musisz się z tym pogodzić, że tak jest i przestać syna niańczyć i załatwiać za niego sprawy.

      A jeśli chodzi o psa, to też niepotrzebnie się martwisz, jeśli to rasowy, młody pies, to ze schroniska szybko go ktoś weźmie z pocałowaniem ręki.
      • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:12
        Ale tu nie chodzi o niańczenie go i załatwianie za niego wszystkich spraw. Ale w takim razie co: miałam pozwolić, żeby psa głodził? Miałam olać chorego zwierzaka, i nie zawieźć go do weta, bo to wyręczanie syna? Tu chodziło o żywe stworzenie, a nie o zakup odkurzacza.
        • kira02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:26
          Tak, tylko, ze tego powinien nauczyć się w dzieciństwie. Czy w dzieciństwie syn miał jakieś obowiązki wobec zwierząt? Czy ograniczaliście się tylko do dawania mu dobrego przykładu? Wtedy był czas, żeby nauczyć syna, że zwierzę to nie zabawka, która można wyrzucić na śmietnik, jak się znudzi. Teraz już za późno na takie nauki.
          • psim2 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 16:25
            co za bzdury! Facet ma zero empatii bo w dzieciństwie nie musiał zajmować się psem? Pewne rzeczy są oczywiste i nie da się ich nauczyć. Nawet małe dziecko widząc, że ktoś jest chory, okazuje mu współczucie, chce pomóc na miarę swoich możliwości.
            • kira02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 17:55
              Bzdurą to jest myślenie, że wystarczy mieć trochę empatii i ta da! - bez wychowywania mamy altruistę. Jednak tak to jest u ludzi, że egoizm często wygrywa z empatią i wtedy przymykamy oczy na niewygodne dla nas rzeczy czy problemy. Dlatego dzieci się wychowuje, usiłując im wpoić poczucie odpowiedzialności, potrzebę opiekowania się słabszymi czy wrażliwość na krzywdę drugiego. Z tego bierze się dojrzałość. A nie z dziecięcego zasmucenia się nad biednym zwierzaczkiem. Bo oprócz tego współczucia trzeba też zdobyć się na konkretne czyny.
    • mamma_2012 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:10
      Jedyne, co mozesz zrobic, to pozwolić mu ponosić konsekwencje jego decyzji. Z psem sytuacja trudna, bo ponosił je pies, ale w wiekszosci sytuacji, jednak to on sam bedzie musiał sobie poradzić.
      Dla własnego spokoju mozesz mu powiedziec, co moze sie wydarzyć i tyle, dalej musi radzić sobie sam.
      • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:17
        Ja cały czas o jednym mówie: chodzi mi tu o tego biednego psa, który miał pecha, że trafił na mojego syna. No tak już mam, ale na oddanie bogu ducha winnego zwierzaka do schroniska nie pozwole. Może faktycznie szybko znalazłby dom, ale jednak schron to schron.
        • mamma_2012 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:20
          To powiedz mu, jak oceniasz jego zachowanie. Ta sprawa zamknięta, z innymi niech radzi sobie sam.
        • mid.week Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:21
          Ale ty nie zainterweniowałaś na etapie schroniska. Wcześniej wyręczałas syna w opiece nad zwierzęciem. A jeszcze wcześniej syn jako dziecko - jak sama pisałaś - patrzył jak sie zajmujecie zwierzętami... Od patrzenia to się człowiek pracowitym i odpowiedzialnym nie robi.
          • kira02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:28
            No niestety nie. Ja tu widzę analogię ze sprzątaniem. Nie wystarczy, że dziecko widzi jak rodzice sprzątają w domu, trzeba jeszcze zacząć wymagać od dziecka.
    • joaaa83 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:15
      Nie zabrałabym od niego tego psa. Niech go chłopak zawiezie do schroniska, gdzie z pewnością spotka się z życzliwym przyjęciem. Potem możesz psa zabrać bezpośrednio ze schroniska.
      • joaaa83 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:16
        "Życzliwe" przyjęcie będzie dotyczyło chłopaka oczywiście, bo do psa nikt pretensji mieć nie będzie, że ma takiego właściciela.
        • mamma_2012 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:18
          Spore prawdopodobieństwo, ze blizej niz schronisko bedzie jakis las czy rzeka.
        • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:22
          Ten pies w ogóle nie powinien być oddawany, bo dorośli ludzie powinni brać odpowiedzialność za swoje zwierzaki. Proste. Jak widać, niestety, nie dla wszystkich.
          Schronisko raczej dobrze na zwierze nie wpływa.
          • mid.week Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:23
            to odbierzesz psa ze schroniska. A syn niech go odda i przezyje to doświadczenie.
          • mamma_2012 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:25
            Ludzie powinni robić i nie robić wielu rzeczy, ale robia.
            Jesli nie dasz mu dorosnąć, to taki sam numer wywinie np. jesli mu sie zachce różowego bobasa.
            • kira02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:29
              To samo pomyślałam, ja na miejscu autorki bałabym się, że syn analogicznie traktuje ludzi, w stylu: jest problem, to trzeba się go pozbyć.
            • najma78 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 14:28
              mamma_2012 napisała:

              > Ludzie powinni robić i nie robić wielu rzeczy, ale robia.
              > Jesli nie dasz mu dorosnąć, to taki sam numer wywinie np. jesli mu sie zachce r
              > óżowego bobasa.

              Dokladnie, zawinie doope i znajdzie nowa pania bo mu sie nie bedzie chcialo😕
              I wtedy autorka watku syna wyreczy?
      • solejrolia Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:21
        joaaa83 napisała:

        > Nie zabrałabym od niego tego psa. Niech go chłopak zawiezie do schroniska, gdzi
        > e z pewnością spotka się z życzliwym przyjęciem. Potem możesz psa zabrać bezpoś
        > rednio ze schroniska.

        DOKŁADNIE!
        Niech syn zacznie wreszcie ponosić konsekwencje.

        Skoro zamiast syna dbasz o psa, karmisz, wyprowadzasz, spędzasz z psem czas, a na sam koniec:
        gdy znudziło mu się, zabierasz psa do siebie, to dajesz mu jasny przykaz:
        ja wcale nie musze dorosnąć. nie muszę być odpowiedzialny. cokolwiek nie zrobię głupiego moja matka za mnie posprząta każde gó... tongue_out
      • madzioreck Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 18:43
        Nie zabrałabym od niego tego psa. Niech go chłopak zawiezie do schroniska, gdzi
        > e z pewnością spotka się z życzliwym przyjęciem. Potem możesz psa zabrać bezpoś
        > rednio ze schroniska.

        Bardziej prawdopodobny jest taki scenariusz: "zyczliwe" przyjęcie chłopaka w schronisku z odmową przyjęcia psa (tak tak, schroniska często nie przyjmują psów tak po prostu), więc psiak wyląduje przywiązany do drzewa w lesie albo wywalony z samochodu gdzieś na trasie.
    • kadfael Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:20
      Jak on ma być odpowiedzialny, skoro się nauczył, że mama za niego wszystko zrobi?
      • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:40
        Ale ja nie załatwiam za niego szkoły, pracy, spraw urzędowych, nie ustawiam mu po mojemu mieszkania itp. Powtórzę: tu chodziło o psa, bardzo młodego, który tym bardziej potrzebuje opieki. O żywą istote. Mogła też nic nie robić, a potem co? Pies by był zagłodzony? Padłby, bo synowi nie chcialo się z nim do lekarza jechać?
        Mało w gazetach i telewizji informacji o źle traktowanych zwierzętach, bo z otoczenia nikt nie reagował?
        • mid.week Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:47
          Syn wie że się ulitujesz i korzysta. Jak wkoło nie ma ochotników do pomocy to ludzie jakoś od razu zaradniejsi się robią...
          Nie wiadomo czy pies byłby zagłodzony, czy trafiłby do schroniska. I się nei dowiemy bo za syna psa nakarmiłaś i za syna przejmiesz opiekę na zwierzakiem.
          Wnukami też się będziesz za tatusia zajmować, bo zagłodzi?
          • madzioreck Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 18:45
            >Syn wie że się ulitujesz i korzysta. Jak wkoło nie ma ochotników do pomocy to ludzie jakoś od razu zaradniejsi się robią...

            Tak, zaradnie po prostu wyrzucają zwierzęta, które się im znudziły.
        • kadfael Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:49
          To co właściwie chciałaś usłyszeć na forum?
          Zadałaś pytanie, czy syn nauczy się odpowiedzialności. Odpowiedziałam Ci, w sumie rzecz oczywistą - póki będzie go wyręczał rodzic - nie, nie nauczy.
          • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 11:59
            Czyli tak: następnym razem mam mu po prostu powiedzieć: rób, co chcesz, decyzja należy do ciebie, to w końcu twoje życie?
            I nie patrzeć już na to, jak to się odbije ew na innych?
            • jaskiereczka Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 12:02
              Raczej tak powinnaś zrobić. Usuwasz mu pyłki spod nóg I nie odczuwa konsekwencji swojego działania. Odbije się na innych to i w końcu na synu się odbije. Inaczej się nie nauczy. Psa niech zawozi sam. Mos3 mu chociaz chwile głupio będzie. Ty psa możesz odebrać potem ze schronu. Ale nie od syna.
            • fifka02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 13:04
              Według mnie masz powiedzieć: "Synu, zaniedbujesz psa. Znam się na tym i wiem. Zacznij go karmić i leczyć jak należy. Zatrudnij kogoś do wyprowadzania, lub wygospodaruj na to swój czas. Jeśli nie, to zanjdź psu nowy dom, bo to co robisz teraz jest nieodpowiedzialne."
              Tyle. I palcem nad psem nie kiwnąć.
            • najma78 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 13:53
              michalska111 napisał(a):

              > Czyli tak: następnym razem mam mu po prostu powiedzieć: rób, co chcesz, decyzja
              > należy do ciebie, to w końcu twoje życie?

              Tak.

              > I nie patrzeć już na to, jak to się odbije ew na innych?

              Szkoda psa to fakt ale swiata nie zbawisz.
              • 71tosia Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 13:57
                nastepnym razem jak zobaczysz psa zdychajacego w upale w zamknietym samochodzie odwroc wzrok, Niech wlasciciel sie nauczy ze pies tego nie przezyje, swiata nie zabisz!!
                Idiotyczne rady.
                • fifka02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 14:13
                  Nie. Jeśli jest zagrożenie życia, ma ratować. Jesli tylko zwierzęciem ktoś się źle opiekuje - zwracać uwagę i radzić. Nie wyręczać.
                • najma78 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 14:17
                  71tosia napisała:

                  > nastepnym razem jak zobaczysz psa zdychajacego w upale w zamknietym samochodzie
                  > odwroc wzrok, Niech wlasciciel sie nauczy ze pies tego nie przezyje, swiata
                  > nie zabisz!!
                  > Idiotyczne rady.

                  Nie, niech sprawdzi codziennie wszystkie parkinki zeby sie upewnic ze nie ma w nich zamknietych psow.
                  • 71tosia Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 09:22
                    wystarczy ze nie przejdzie obojetnie wobec cierpiacego zwierzaka, lezacego na ulicy czlowieka czy tez bitego przez sasiadow dziecka. Na ale jak widac niektorym to wcale nie przeszkadza, niech tam czlowiek czy zwierze pocierpi w imie uczenia innego czlowieka czegos. Brak emapatii i glupota w takich radach poraza.
            • kadfael Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 13:59
              Bo między tym co piszesz, a wyręczeniem dziecka i wzięciem odpowiedzialności za jego czyny nie ma nic pośredniego?
    • tmk123 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 12:19
      Ja widzę tu inny problem, brak empatii. Jak sama piszesz w załatwianiu mieszkania, pracy i urzedowych rzeczy jest ok. Psa trakuje jako rzecz, mimo że były w domu zwierzęta.
      to pytanie inne
      Ma dziewczynę? przyjaciół? jak stosunki rodzinne? mozesz liczyc na jakąś pomoc ,zrozumienie?
      Bo moze po prostu ma brak uczuć wyższych lub jest psychopatą?
      • fornitta69 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 14:07
        Pomyslalam dokladnie tak samo. Ale sam fakt posiadania przyjaciol czy dziewczyny jeszcze nie swiadczy o tym,ze chlopak nie jest psychopata. Do Autorki watku: ja bym powiedziala synowi jak bardzo sie na nim zawiodlam i dlaczego. Moze matczyne gadanie nic nie zmieni a moze jednak w synu odezwa sie, nawet za jakis czas wyrzuty sumienia... Jakies filmiki z biednymi psami w schronisku mozna mu pokazac. To jeszcze prawie dziecko, ja bym probowala...
        • mamma_2012 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 15:03
          Prawie dziecko?! On ma 19, a nie 9 lat!
          On moze decydować o życiu swojego ewentualnego potomka, prowadzić samochod lub pojechac na oboz, gdzie powierza mu pod opiekę Twoje dziecko.
      • minor.revisions Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 24.08.15, 00:36
        > Bo moze po prostu ma brak uczuć wyższych lub jest psychopatą

        Litości. Nie ma to jak zapytać ematkę o diagnozę. Czy każdego faceta, który zostawia żonę z małym dzieckiem diagnozujecie jako psychopata?
    • 71tosia Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 13:26
      trudno o glupsze rady, niz te ktore przeczytalam w tej dyskusji, naprawde zostawilybyscie psa bez wody i jedzenia, chorego tylko po to by sie ktos czegos nauczyl kosztem cierpienia zwierzaka. A gdyby chcial zabic tego psa, tez by mu nalezalo pozwolic liczac na to ze jak trafi (co malo prawdopodobne) do wiezienia to 'sie czegos nauczy'? Naprawde? Jezeli tak, to wasza odpowiedzialnosc i poczucie empatii sa bliskie temu jakie ma ten chlopak. Matka slusznie zrobila zabierajac psa od niego.
      Co do chlopca - coz moze jest jeszcze za mlody by byc za kogokolwiek odpowiedzialny? Moze za wczesnie wyprowadzil sie z domu? On ma TYLKO 19 lat! Dorastanie to proces, niektorzy sa dojrzali w wieku 15 lat inni maja z tym problem majac 25. 19 latka mozna jeszcze wychowywac a czesto trzeba, chyba ze chlopiec jest psychopata, niezdolnym do wyzszych uczuc, ale wtedy rodzice maja i mieli bardzo maly wplyw na to jaki jest. Psychopaty nie da sie wychowac i nauczyc empatii dla innych.
      • fifka02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 13:40
        A moim zdaniem autorka zbyt prędko i zbyt chetnie wyręczała kogoś w opiecie nad nie swoim psem. Rozumiem ratowanie życia nie swojego zwierzęcia, jak najbardziej. Ale nie regularna opieka, bo włascicielowi się nie chce.
        • 71tosia Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 13:53
          skoro piesek cierpial to nalezalo mu pomoc a nie eksperymentowac czekajac ze moze w nastolatku obudzi sie poczucie obowiazku. Jak widac sie nie obudzilo. Na razie cholpiec zachowuje sie ciagle jak dziecko, ktore chce dostac pieska pod choinke, obiecuje ze bedzie sie nim sam zajmowal i pewnie nawet w to wierzy, a po miesiacu rodzice staja pod sciana albo MUSZA przejac wszystkie obowiazki przy zwierzaku lub oddac psa. Najpradwopodbnie chlopak jest po prostu za mlody i za bardzo niedojrzaly, poczucie obowiazku nie pojawia sie z dnia na dzien. To proces, jezeli ktos nie ma powazniejszych defektow psychicznych to predzej czy pozniej sie tego uczy. Trzeba niestety poczekac, strajac sie ten proces przysieszac (nie wyreczac go w innych obowiazkach, mowic gdy cos zle robi) ale nie kosztem cierpienia innego czlowieka czy zwierzaka.
          • fifka02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 14:10
            Ja widzę różnicę między pieciolatkiem, któremu się kupuje psa z założeniem, że się bierze za psa całkowitą odpowiedzialność, a dziewiętnastolatkiem, który mieszka sam i pracuje i sam sobie psa kupuje. Sądzę, że dopuki bym widziała, że piesma dyskomfort u syna, tobym mu zwracała uwagę. Gdybym jednak doszła do wniosku, że zwierze cierpi, postawilabym ultimatum - znajdujesz mu dom u odpowiedzialnych ludzi, albo ja go zabieram i ja znajduję. Nie byłabym opiekunką dla psa, bo się synowi odwidziało. Bo nie ma 5 lat. Mieszka sam, pracuje.
            Tak ja to widzę.
      • najma78 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 14:24
        71tosia napisała:

        > Co do chlopca -

        😂😂😂

        coz moze jest jeszcze za mlody by byc za kogokolwiek odpowiedzialny?

        Tiaaa z pewnoscia jest za mlody, powinien pozostac pod skrzydelkami rodzicow,taki procea dojrzewania do 39 albo 49 albo i 99 by 71tosia😀

        Moze za wczesnie wyprowadzil sie z domu? On ma TYLKO 19 lat!

        chyba ze chlopiec

        😂😂tak, chlopiec, 9-latek 😂😂😂

    • scher Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 14:00
      Nie ponosi konsekwencje. W przypadku dorosłego dziecka, które krzywdziłoby innego człowieka lub zwierzę, postawiłbym ultimatum: albo przestajesz krzywdzić, albo do mojego domu wstępu nie masz i zrywam tobą kontakty.
      • najma78 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 14:26
        scher napisał:

        > postawiłbym ultimatum: albo przestajesz krzywdzić, al bo do mojego domu wstępu nie masz i zrywam tobą kontakty.
        >
        Przy czym upewnilabym sie ze tego nie robi czyli znajduje dom dla psa. W razie oporow powiadomilabym odpowiednie sluzby.
    • najma78 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 14:46
      michalska111 napisał(a):

      Od poczatku mnie się to nie podobało, bo jak wychodził do pra cy, to zostawiał to psie dzieko samo na parę godzin.

      Konkretnie ile godzin?

      Jakby tego bylo mało, nie dawał mu za dużo jedzenía i wody, źeby mu nie nabrudził za bardzo.

      Jedzienie - mozna przyzwyczaic do konkrernych por jedzenia ale wody musi miec pod dostatkiem.

      Innym razem, jak psiak źle się czuł, to nie poszedł z nim do wete rynarza, bo jak powiedział był po pracy i mu sie nie chcialo.

      To plus ograniczanie wody, spacerow i wreszcie decyzja o oddaniu do schroniska to jest znecanie sie. To nie jest kwestia wyxhowania a charakteru. On nie ma empati i to jest problem. Nie zauwazylas tego gdy byl dzieckiem?
      Tacy ludzie istnieja i niestety nie powinni miec zwierzat. Problemy moga byc tez q relacjach z ludzmi 😕



    • nangaparbat3 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 14:48
      Nie da się.
      Skoro ma 19 lat, samodzielnie mieszka, pracuje, raczej nic już nie zrobisz. Ale czas robi swoje, mozg się rozwija przez ponad 20 lat, u mężczyzn dłużej. Moja przyjaciołka, co prawda nie psycholog, a etolog, za to wybitny naukowiec, twierdzi, że mądrzy byli Rzymianie, wyznaczając moment dojrzalosci męzczyzny na 30 r. ż.
      Ale w historii z psem niepokoi co innego - syn sie do psa nie przywiązal, był gotów go oddac mimo Twojej pomocy. Zadane wczesniej pytanie o empatię wydaje mi się bardzo celne.
      Natomiast ja nie mialabym do Ciebie cienia pretensji, że się psem zajelaś - uważam, ze powinniśmy, jesli to możliwe, naprawiać krzywdy wyrządzone innym zywym istotom przez nasze własne dzieci. Ale przyszlo mi do głowy pytanie: w jaki sposób pomogalaś synowi w opiece nad psem? Czy to było przez Was oboje dogadane, wspolnie ustalone - co, jak, kiedy? Czy moze sama podejmowalaś decyzje, co i kiedy zrobisz, wejdziesz do mieszkania syna, by opiekować się szczenieciem? bo moglo byc tak, że syn odczytał Twoją opiekę nad psem jako ingerencję w swoje zycie, rodzaj kontroli, a nie pomocy?
    • aandzia43 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 15:44
      Paniom radzącym matce pozostawienie psa na łaskę pozbawionego empatii chłopaka uprzejmie dziękujemy. Mądre się.znalazły. Przypominam tylko przytomnie, że matka nie.wyreczala syna w codziennej opiece nad psem, co.wskazywałoby faktycznie na nadopiekuńczość wobec syna, tylko interweniowala, gdy psu działa się.krzywda (brak opieki weterynaryjnej, kiepskie.żarcie, zagrożenie schroniskiem).
      Nie.wiem co.z.dzieciakiem zrobić. Ja bym sobie przegyzła własnozębnie gardło, gdybym urodziła socjopatę. Nad każdym innym świrem jestem się.w stanie pochylić, nad tym.rodzajem nie.
      Znam.ludzi z.całkiem normalnie rozwiniętą empatią, którzy są nieczuli na krzywdę zwierząt, ale to wynik wychowania, przykładu z domu i mentalnego pozostawania w kręgu tych wpływów. Mówię o pojedynczych znanych mi mieszkańcach wsi (nie, nie.wszyscy tacy są, uprzedzę oburzone głosy). Wiem, że.ludzie w długotrwałym.stresie, fatalnie traktowani przez innych, potrafią się.znęcać nad słabszymi (w tym zwierzętami). Ok. Nie.znam natomiast nikogo normalnego, kto mając w.domu od.dziecka.dobry przykład nie byłby się.w.stanie wczuć w odczucia zwierząt.
      • najma78 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 15:53
        aandzia43 napisała:

        Ja bym sobie przegyzła własnozębnie gardło, g dybym urodziła socjopatę.

        Fizycznie niewykonalne z czego zdajesz (chyba) sobie sprawe wiec moglabys jemu przegryzc gralo w odpowiednim momencie.


        > Znam.ludzi z.całkiem normalnie rozwiniętą empatią, którzy są nieczuli na krzywd
        > ę zwierząt, ale to wynik wychowania, przykładu z domu i mentalnego pozostawania
        > w kręgu tych wpływów.

        No jakby w tym przypadku to jednak nie to - bledna dignoza, try again.

        Wiem, że.ludzie w długotrwałym.stresie, fatalnie traktowani przez innych, potrafią się.znęcać nad słabszymi (w tym zwierzętami). Ok.

        Znowu bledna diagnoza - try again.

        Nie.znam natomiast nikogo normalnego, kto mając w.domu od.dziecka.dobry przykład nie byłby się.w.stanie wczuć w odczucia zwierząt.

        No widac mlody czlowiek nie jest calkiem normlny bo z relacji autorki wynika ze byl dobry przyklad.
    • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 16:37
      Było tak, że ja zaproponowałam synowi, że będę przychodzila do psiaka, żeby tyle nie siedział sam, i żeby mógł normalnie zjeść/pić, a syn na to przystał. Powiedział, żebym robiła jak chce, to już nie jego sprawa. Syn zostawiał szczenię samo na ok 8-9 godz, a to już stanowczo za długo. Do weta syn by z psem nie pojechał, bo dla niego to wielki problem, on musi odpocząć po pracy, i najwyraźniej cierpienie zwierzaka też go nie obchodziło
      Jak syn był dzieckiem to w domu mieliśmy psa, świnkę, kota, chomika. Kilka zwierząt się przewinęło, niektóre po przejściach. Tak więc ten pies to nie było pierwsze zwierzę w jego życiu.
      Kolegów zawsze miał niewiele, w zasadzie tylko jednego.
      Dwa lata temu coś złego działo się z synem, stał się wulgarny, agresywny, wydawał masę pieniędzy w krótkim czasie, były kłopoty ze szkoła, mnie też potrafił obrzucać epitetami - pisałam o tym na życiu rodzinnym, ale wtedy wszystkiego nie mogłam powiedzieć, a okazało się, że syn znalazł sobie towarzystwo, które problemy rozwiazywało albo siłą, albo nożem. Niestety, wtedy syn się diametralnie zmienił. Potrzebna była szybka interwencja, zmiany, było jeszcze po drodze trochę przebojów, ale w końcu syn jakoś skończył szkołę, później już chciał iść do pracy, i mieć swoje mieszkanie. Już nawet nie chcę do tego wracać, bo to był koszmar.
      Jako całkiem dzieciak nie miał odchyleń od normy. Zachowywał się normalnie, z nami rozmawial, zwierząt nie dręczył. Był odludkiem, ale to akurat nie jest problem.
      Rady niektórych osób tez mnie zszokowały - nie zostawię nigdy samej sobie żywej istoty, którą jej opiekun ma w du... . Moim obowiązkiem było, żeby pomóc temu psu.
      Gdyby chodziło o dziecko, to zapewne wszyscy kazaliby mi natychmiast reagować, ba, może nawet zawiadamiać opiekę społeczną/policje. Czemu ma być inaczej, kiedy cierpi zwierzę?
      • fifka02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 16:56
        Ale ty nie pomagałaś psu. Psu byś pomogła, jakbyś go zabrała od złego pana i oddała w dobre ręce, lub zawiadomiła odpowiednie służby, żeby to zrobiły. Jelśi takie są, bo nie wiem.
        Ty pomagałaś synowi w wypełnianiu obowiązków, które sam na sebie wziął i mu się odechciało.
        Jest zasadnicza różnica.

        Sądzę, że każdy z nas tu piszących pochyliłby się nad losem zwierzęcia, każdy według swoich zasad, i nie podobają mi się sugestie, że osoby opowiadające się za innym rozwiązaniem niż autorki wątku są złe.
        • najma78 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 17:10
          fifka02 napisał(a):

          > Ale ty nie pomagałaś psu. Psu byś pomogła, jakbyś go zabrała od złego pana i od
          > dała w dobre ręce, lub zawiadomiła odpowiednie służby, żeby to zrobiły. Jelśi t
          > akie są, bo nie wiem.
          > Ty pomagałaś synowi w wypełnianiu obowiązków, które sam na sebie wziął i mu się
          > odechciało.
          > Jest zasadnicza różnica.


          A to celna uwaga. Bo wlasciwie nalezalo zabrac psa od razu kiedy sie dowiedziala ze ogranicza mu wode i jedzenie. Ja rozumiem jeszcze ze mozna psa przyzwyczaic do por posilkow ale ograniczanie wody to juz znecanie.
          Autorka napisala ze jako dziecko byl w normie. Moze nie zauwazyla pewnych symptomow?

          • fifka02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 17:34
            > Bo wlasciwie nalezalo zabrac psa od razu kiedy sie dowiedziala ze ogranicza mu wode i jedzenie.

            Otóż właśnie cały czas to próbuję wytłumaczyć. Wierzę, że każda z nas tu piszących, tak samo jak autorka wątku dbałaby o swoje zwierzę i pochyliłaby się nad cierpieniem zwierzęcia w swoim otoczeniu, a różnica między nami i wynikające z nich nieporozumienie polega na tym, że to co dla jednych z nas jest nienależytą opieką i dyskomfortem dla psa (mało wody, tanie jedzenie), to dla drugich już jest znęcanie się i cierpienie zwierzęcia. I wierzę, że każda z nas po tym, jak w jej mniemaniu granica zostaje przekroczona, i zwierzę cierpi a właściciel nie reaguje, zainterweniowałaby. Z tym, że każda inaczej. Autorka wyręczała syna. Moim zdaniem należało syna postawić do pionu, a jak nie pomoże, zabrać zwierzę.
        • nelamela Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 17:11
          Sąsiedzi mają taką córeczkę.Ma już 21 lat ale ciągle jest traktowana jak mała Natalka.Natalkę trzeba zawieźć,przywieść z miasta(sama przyjść nie może).Natalka nie sprząta,nie uczy się,śpi do 12.Oczywiście według samej Natalki wszystko i wszyscy są przeciwko niej.Na delikatne sugestie że może czas już odciąć pępowinę(toksyczną pępowinę)mama Natalki odpowiada że ona ma DOPIERO 21lat.No dziecko przecież...
          W Twoim przypadku psem bym się zaopiekowała bez dwóch zdań,zaś co do syna przy najbliższej okazji odwzajemniłabym jego zachowanie w stosunku do niego,żeby poczuł jak to jest.Pozdrawiam.
          • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 09:14
            Nelamela, to co opisujesz, to już przesada, mój syn ogólnie, na szczęście, jest samodzielny, tym bardziej że chciał i mieszka sam, pracuje, wszystko inne potrafi sobie załatwić.
            Nie wyobrażam sobie, żebym go miała odwozić i przywozić, bo on sam nie może.
            Szkoda tylko, że psem sie zająć nie chce.
            Tym psem MUSIAŁAM się zająć, nie mogłam pozwolić na schron - pies nie powiniem płacić takiej ceny za glupote właściciela.
            • fifka02 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 09:43
              I bardzo dobrze zrobiłaś dla psa, że go zabrałaś. U ciebie na pewno będzie miał lepszą opiekę.
      • najma78 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 17:06
        Jako całkiem dzieciak nie miał odchyleń od normy. Zachowywał się normalnie, z n
        > ami rozmawial, zwierząt nie dręczył.

        Nie dreczyl bo wy nad tym czuwaliscie, jak widzisz kiedy zwierze mial samodzielnie juz jest inaczej. Zupelnie brak mu empatii no i meczy chocby ograniczajac wode i jedzenie oraz nie leczac. A to dorosly mezczyzna 😕

        > Rady niektórych osób tez mnie zszokowały - nie zostawię nigdy samej sobie żywej
        > istoty, którą jej opiekun ma w du... . Moim obowiązkiem było, żeby pomóc temu psu.

        No wiec pomoglas. Jednak wazniejsze pytanie to czy w takim razis zawsze bedziesz czuwac? Wychodzi na to ze tak, bo syn ma raczej zaburzenia emocjonalne.

        > Gdyby chodziło o dziecko, to zapewne wszyscy kazaliby mi natychmiast reagować,
        > ba, może nawet zawiadamiać opiekę społeczną/policje. Czemu ma być inaczej, kied
        > y cierpi zwierzę?

        Nie musi byc inaczej ale zobacz jaka byla rekcja syna na twoja pomoc😐
        • mid.week Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 18:27
          najma78 napisała:
          Wychodzi na to ze tak, bo syn ma raczej zaburzenia emocjonalne.

          O jesu i to wiemy z 3 scenek rodzajowych opisanych przez mamę pacjenta...?

          A może facet ma zwyczajnego lenia w d...ie oraz wie co mamie powiedzieć i jak aby przybieżyła z odsieczą na dodatek z własnej inicjatywy a nie na jego prośbę.

          Było tak, że ja zaproponowałam synowi, że będę przychodzila do psiaka, żeby tyle nie siedział sam, i żeby mógł normalnie zjeść/pić, a syn na to przystał. Powiedział, żebym robiła jak chce, to już nie jego sprawa

          Wygodny łaskawca wink


          (do weterynarza) Poszłam ja, choć zanim syn do mnie zadzwonił,to upłynęło sporo czasu i się zwierzak nacierpiał.

          Taki nieemaptyczny na psie cierpienie a do mamy zadzwonił...


          To nie jedyne takie sytuacje: nie kupuje mu preparatów p/kleszczom, bo mu kasy szkoda, jedzenie tanie, bo jak wyż., spacery krótkie.

          Niech zgadnę - mama kupiła, kasą sypnęła?


          Dzisiaj rano dzwoni do mnie i oznajmia, że zawozi psa do schroniska, bo mu się już zajmować nim nie chce.

          Doskonale wie, że nie będzie takiej konieczności wink
          • najma78 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 18:57
            mid.week napisała:


            > A może facet ma zwyczajnego lenia w d...ie oraz wie co mamie powiedzieć i jak a
            > by przybieżyła z odsieczą na dodatek z własnej inicjatywy a nie na jego prośbę.

            Wiele osob ma lenia w doopie regularnie a kazdy od czasu do czasu ale co ma ograniczanie wody i jedzenia psu z tym wspolnego? Za leniwy zeby nalac wody do duzej miski albo do dwoch czy wiecej zeby na te 8-9h wystarczylo i zostawic wiecej jedzenia? Tak trudno 19-latkowi wpasc na to ze pies moze byc spragniony i glodny? On to robil zeby mu pies za duzo nie nabrudzil😮 czyli proste nie pije i nie je nie wydala. Bez wody i jedzenia na wiele godzin to w karcerze wiezniow zostawiaja w niektorych krajach. A co mu pies zrobil?
            • mid.week Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 22.08.15, 19:19
              Kiedyś zadzwoniłma w środku nocy do taty z pytaniem co lepiej zrobić: zostać do rana na imprezie i zawalić szkołę czy wracać pieszo z koleżanką mimo iż właśnie dowiedziałyśmy się od towarzystwa że nedawno w okolicy miały miejsce dwa napady... Tat wsiadł w auto i przyjechał, co zaproponował sam i dzięki czemu ja nie musiałam od matki wysłuchiwać upierdliwych uwag. Napadów w okolicy nigdy nie było. Wrócić mogłam ze znajomymi ale niestety tylko nocnym autobusem bo nie mieli na zrzutę na taksówkę. Bardzo mi sie nie chciało. Egoistyczne - owszem. Mało empatyczne - jak najbardziej. Psychopatką jednak nie jestem. Sposób załatwienia sprawy był niedojrzały i manipulatorski, ale na etapie wymyślania wiedziałam że będzie skuteczny - a to to mi wtedy chodziło.
              • 71tosia Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 09:17
                kilka tygodni temu byla tu dyskusja na temat 'jakie glupoty robilam jako moloda ososba' panie na wyscigi opisywaly ile zgonow zaliczyly na imprezach jako studentki, jak naklamaly rodzicom by pojechac na koncert na drugi koniec Polski stopem, jak wygladal seks z przypadkowo poznanym partnerem... ale wszytskie byly strasznie dojrzale i odpowiedzialne w wieku 19 lat. Nadal takie rzeczy robicie? Jezeli nie to jednak znaczy ze jest roznica miedzy 19 latka a 30 latka, prawda?
                Pisanie ze 19 latek to juz w pelni uksztaltowanym czlowiekiem swiadczy glownie o tym ze oprocz wlasnych wspomnien 'jaka wspanialym czlowiekiem bylam jako 19 latka' nie ma sie wiele do czynienia z ta grupa wiekowa. Znane mi 19 latki a nawet starsi (ucze takich mlodych a 20 latke mam w domu) raz sa dojrzali a za chwile wychodza z nich dzieci. Z czasem coraz mniej bedzie dziecka a coraz wiecej doroslego, bo to proces.
              • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 09:30
                Nie wiem, czy to brak empatii, czy nie, bo wcześniej był normalnym dzieciakiem.
                Tylko, że te dwa lata temu dużo się zmienił, przede wszystkim syn się zmienił, i to na gorsze. Udało się go wyciągnąć ym tamtego środowiska, bo nie wiem, jakby się to skonczyło, ale pewnych rzeczy nie dalo się zmienić - przede wszystkim stosunku do nas. Jest często oschły, jest inny, niż kiedyś był. Na szczęście jakoś ogarnia pracę i swoje życie. Tego psa chciał. Podobno. Tylko mu się zajmować nie chciało. Jedzenie i picie ograniczał mu, to wiem. Pies okazał się zbędny, więc co? Do schroniska. Zachowanie jak gó.wniarz,, a nie dorosła osoba.
                Pies już jest u mnie. Nie żałuję, wole mu ja poszukać dobrego, normalnego domu. Mogłam, jak pisali niektórzy, odebrać ze schroniska - ale to byłaby głupota.
                • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 09:37
                  I chyba najbardziej mi przykro, że nie udało mi się nauczyć syna tego, żeby bral odpowiedzialność za żywe istoty.
                  • 71tosia Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 11:27
                    Twoj syn ma dopiero 19 lat, powinien byc bardziej dojrzaly ale nie jest, podobnie jak wiele dzieciakow w jego wieku, bo to najczesciej to jeszcze mentalne dzieciaki . To ze nie jest juz milym chlopcem, no coz jak mowi moja znajoma w tym wieku dzieci musza stac sie wredne bysmy je troche znielubili i 'pozbyli' z domu pozwalajac im sie usamodzielnic wink. Z psem niewypal, ale w innych sprawach spora poprawa, wychodzi na prosta to i tak bardzo duzo. Popatrz na pozytywnie. To co oprocz tego psa mnie by marwilo to brak znajomych o ktorym pisalas, w tym wieku bardzo sie ich potrzebuje i ich akceptacji. No ale pewnie i na to wplywu wiele nie masz.
                    • berdebul Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 12:00
                      Ma AŻ 19 lat. Moze wziąć ślub, głosować, legalnie kupić alkohol, miec dziecko. Jak myślisz, kto będzie płacił ewentualne alimenty? Albo jak będzie wygladała opieka nad dzieckiem, jeżeli panu bardzo dorosłemu nie chciało się sprzątnąć po psie, czy iśc z psem który cierpiał do weterynarza. To nie jest norma. Tak samo jak brak znajomych. Ciekawe rownież, co chłopak po szkole średniej robi, ze zarabia tyle by stać go było na osobne mieszkanie, rasowego pieska itd.
                      • 71tosia Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 13:08
                        Rodzicem mozna zostac znacznie wczesniej niz w wieku 19 lat, alkohol w US jeszcze przez dwa lata bedzie w sklepie dla niego niedostepnym, glosowac moze ale senatorem lub prezydentem bedzie mogl dopiero za kilka lat. Ciekawe dlaczego? W koncu biologicznie dojrzalym jest juz pewnie jakis czas? Czy ty w wieku lat 19 zachowywalas sie dokladnie tak jak dzis, czy jednak sie troche od tamtego czasu 'wydoroslals'?
                      • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 13:14
                        A co jest aż tak bardzo złego w braku znajomych? W sumie, wole żeby ich nie miał, niż żeby miał mieć takich, jakich miał przed dwoma laty. To zawsze był taki odludek. Ale powtarzam: zwierzat jako dzieciak nigdy nie męczył.
                        Na start, m.in. na mieszkanie, sporo pieniędzy dostal od nas. A co do pracy: po prostu miał szczęście, ale o tym nie mam zamiaru pisać.
                        Ale na szczęście to normalna, legalna praca, dilerką itp się nie zajmuje.
                        • 71tosia Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 14:53
                          W tym wieku mlody czlowiek laknie akceptacji grupy rowiesniczej. Twoj syn pewnie nie odbiega od normy w tej kwestii, jak sadzisz dlaczego taka a nie inna grupe towarzyska sobie znalazl te dwa lata temu? Nie bylo tak ze byli to jedyni znajomi, u ktorych znalazl akceptacje? Samotny nastolatek to zwykle nieszczesliwy nastolatek, nie cieszylabym sie ze nie ma znajomych.
                          • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 19:17
                            W sumie ja jako nastolatka też byłam taką szara myszką, najlepiej się czułam sama ze sobą, a w domu było mi najlepiej i najbezpieczniej. Nie ciągnęlo mnie do rówieśników, więc i nie dziwiłam się synowi. Miał jednego dość dobrego kolege, ale to wszystko. A to późniejsze towarzystwo: jeden z chłopaków został zatrzymany, bo okazało się, że wymusił pieniądze, przy okazji grożąc nożem. To jest nienormalne, i gdyby nie nasza interwencja, to bardzo możliwe, że nasz syn oglądałby teraz świat w kratkę. To byl koszmarny czas, tym bardziej, że to towarzystwo zmieniło syna. Bardzo dużo się zmieniło. Pewnych rzeczy już się nie odkręci. I tak cieszę się, że się go udało z tego bagna wyrwać.
                            • mamma_2012 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 19:26
                              Wazne dlaczego syn nie miał znajomych. Jesli dlatego, ze był nieakceptowany przez rowiesnikow, to nic dziwnego, ze przyłączył sie do grupy, ktora go chciała, nie zastanawiając sie jak to sie moze skończyć.
                              Dość czesto rodzicom sie wydaje, ze dzieci sa szczęśliwe same ze soba czy w domu z rodzicami, a one nie pragną nic innego jak akceptacja i towarzystwo rowiesnikow.
                              • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 20:00
                                Kiedyś sam, jako dzieciak i młodszy nastolatek, nie chciał nigdzie wychodzić. Nie, bo ,,ja wolę w domu". Tak było przez lata. Nie widziałam, żeby syn był smutny, nigdy nie doszło do mnie, żeby syn w jakiś sposób był nieakceptowany przez rówieśników. Wydaje mi się, że było dobrze. Do liceum.
                                • berdebul Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 20:45
                                  Jestes pewna, że było mu dobrze? Dlaczego w takim razie zadawał (albo zadaje?) się z towarzystwem, ktore opisałaś jako mało zachęcające.
                                  Swietnie, że zabrałaś psa, ale to niczego nie zmieni dla Twojego syna.
                                  • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 23.08.15, 22:58
                                    Nigdy nie mówił, że jest mu źle. Ja nie widziałam, żeby był nieszczęśliwy. Wydawało mi się, że jest ok. Chyba faktycznie jednak nie było, skoro znalazł sobie później towarzystwo, od jakiego normalni ludzie uciekają.
                                    Już nie ma z nimi kontaktu. Mam nadzieję.
                                    A co do syna - nie wiem, co będzie dalej. I to mnie martwi.
                                    • 71tosia Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 24.08.15, 16:24
                                      nie podolal z pieskiem, ale odcial sie od klopotliwego towarzystwa, pracuje chce sie uczyc, daje sobie rade z samodzielnym ogarnianiem lodowki, sprzataniem, praniem i spraw urzedowych to naprade calkiem sporo w tym wieku. Troche bedzie jeszcze meandrowal ale w koncu dorosnie i pewnie nawet dla rodzicow zrobi sie troche bardziej znosny wink Po prostu trzeba czasu, nie martw sie az tak bardzo.
                            • minor.revisions Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 24.08.15, 00:43
                              Może warto się przyjrzeć różnym zaburzeniem typu add (impulsywnosc, najpierw chce pieska a potem piesek zupełnie znika z pola zainteresowania) czy lekki Asperger (trudności w nawiązaniu relacji z innymi, gdyby miał je gdzieś, to by nie wszedł w tamto towarzystwo). Ale raczej nie psychopata, bez jaj.
                              • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 24.08.15, 12:04
                                Ja ze swojego syna psychopaty nie robie. Do psychopaty to mu, na szczęście, daleko.
                                Natomiast zaciekawiłaś mnie tym aspergerem, nie, nie próbuję mu za wszelką cene zdiagnozować ZA, ale może coś jest w tym.
                                • aandzia43 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 24.08.15, 13:50
                                  Poczytaj o osobowości schizoidalnej.
    • skinnie07 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 24.08.15, 09:23
      Myślę, że wszystko z czasem przyjdzie i twój syn "nauczy" się odpowiedzialności... Dopiero wkracza w dorosłość tak naprawdę... Faktycznie szkoda pieska, trochę fanaberia... ja też bym go zabrała, szkoda żeby zwierzę się męczyło i porozmawiała z synem, choć pewnie jednym uchem wpadnie drugim wypadnie, ale taki wiek, że "wie lepiej", "nie wtrącaj się"... Ja też jak cofnę pamięcią jak miałam 19lat jakie głupoty robiłam, młodość rządzi się swoimi prawami...
      • michalska111 Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 24.08.15, 12:10
        Głupota głupotą, nieodpowiedzialność nieodpowiedzialnością, ale... mówimy o zwierzęciu, żywej i czującej istocie, która przywiazuje się do właściciela, a nie o robieniu zdjęć na torach, wiedziąc, że zaraz ma pociąg nadjechać.
        I niech młodość ma te swoje osobne prawa, ale wszysto musi mieć granice.
        • kashka-manna Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 24.08.15, 13:26
          Jak tam poszukiwania domu dla psiaka?
    • bei Re: Dorosłe dziecko i brak odpowiedzialności 24.08.15, 15:26
      Na pewno rozmawialas z nim, wystarczy raz dobitnie podsumować jego posunięcia i miejmy nadzieję, ze to będzie nauka, z której wyciągnie właściwe wnioski.
      Zachłysnął sie samodzielnością, sądził, ze pies będzie bezproblemowym lekiem na samotność i nudę.
      Dobrze, ze umialaś znaleźć sie w tej sytuacji, syn dostal jasny przekaz- za zwierzaka jesteśmy odpowiedzialni, nie pozwalamy krzywdzić!

      Moj brat byl starszy od Twojego syna, gdy mial podobnie głupie pomysly na żywe zabawki sad
      Zbieral reprymendy i dojrzal w blyskawicznym tempie.
Pełna wersja