Nie potrafię już kochać mojego męża

23.08.15, 20:51
rodzice.mamadu.pl/116740,jestem-mezatka-mloda-kobieta-przypadkowa-matka-nie-potrafie-juz-kochac-mojego-meza przyznam się że żąl mi jej.
    • cauliflowerpl Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 23.08.15, 20:57
      I pomyśleć, że jedna głupia gumka może mieć wpływ na całe życie.
      • baltycki Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 23.08.15, 21:16
        Wyszlabys za maz z powodu peknietej gumki?
        • cauliflowerpl Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 23.08.15, 21:19
          Nie, klinikę aborcyjną mam na sąsiednim osiedlu.
          • bi_scotti Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 13:50
            cauliflowerpl napisała:

            > Nie, klinikę aborcyjną mam na sąsiednim osiedlu.

            Ale po co az tak drastycznie? Gumka peka, kobieta odbywa spacerek do najblizszej pharmacy, bierze z polki the morning after pill & everything goes back to normal.
            A w kwestii tekstu to az trudno uwierzyc, ze piszaca osoba ukonczyla studia i ma 4-letnie dziecko czyli musi miec co najmniej 27-28 lat - brzmi zdecydowanie infantylnie wiec mozna podejrzewac, ze to jakas kolejna wprawka intern czy innego studenta czegos tam wink Cheers.
            • anorektycznazdzira Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 16:14
              Może u Ciebie.
              W tym kraju kobieta zakupuje lornetkę, siatkę na motyle, gumowce i echolokalizator i udaje się na położone pod miastem łąki, mokradła i pola, poszukując "aborcyjnego drona", aby jej zrzucił upragnioną tabletkę, bo w promieniu 200km wszyscy aptekarze wywiesili ogromne krucyfiksy na wprost wejścia a obok oprawioną w złotą ramę deklarację sumienia.
              • alienka20 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 26.08.15, 22:58
                Z tego, co mi znajoma mówiła - kupiła ją bez recepty w aptece.
                Niestety nie zadziałała.
    • iwoniaw Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia czy 23.08.15, 20:58
      żalu wobec pani. Natomiast nasuwa się mało eleganckie określenie. No ale w sumie cóż, nie ma to jak skrzywdzić dziecko, faceta, nie chcieć niczego zmieniać i jeszcze się użalać nad sobą, że nikt nie przytula i nie podziwia biduli.
      Żałosne.
      • antyk-acap Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 21:08
        Dlaczego? Nie ma prawa do błędu?
        • iwoniaw Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 21:13
          Każdy ma prawo do błędu.
          Co innego jednak uznać, że popełniło się błąd i próbować go w taki czy inny sposób (rozmowa z mężem i próba naprawy związku albo rozstanie) rozwiązać, a co innego labidzić, że męża nie kocham, dziecko mi więzieniem i obowiązkiem ciężkim, ale rozwieść się nie chcę, bo do mamy wracać nie prestiż, mężowi dziecka nie zostawię (choć jest dobrym ojcem i dziecko kocha i na pewno by chciał dostać prawo do opieki), bo jakże to tak, olaboga laboga, czemu nikt nie przytuli mnie takiej wrażliwej i cudownej... No bez jaj. Dorosła baba, niech sobie odpowie na pytanie, co jest dla niej naprawdę ważne i co dla tego jest gotowa poświęcić, a nie histeryzuje, bo cały świat nie chce jej płatków róż sypać pod nogi i na obłokach nosić.
          • andaba Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 21:40
            A bo to mąż jest do kochania?
            Też problem, no..
            • anika772 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 21:49
              Żal mi tej pani. Można oczywiście żyć w małżeństwie bez miłości, ale co to za życie.
              Andaba, to do czego wg Ciebie służy mąż?
              • andaba Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 21:51
                Do robienia dzieci, przynoszenia wypłaty i naprawiania lodówki smile
                • anika772 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 22:00
                  Ok, zrozumiałam, jaja sobie robiszsmile
                  • andaba Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 22:01
                    Może niekoniecznie, ale jakbym miała wybujałe oczekiwania, to bym pewnie starą panna została.
                    • kashka-manna Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 25.08.15, 12:02
                      surprised paczę i nie wierzę...
                  • wuika Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 08:52
                    Nie, ona tak serio.
          • kjut Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 21:50
            Zgadzam sie z iwoniaw co do joty. Biedna,smutna kobitka,ktora zamiast cos z wlasnym zyciem zrobic to woli egzaltowane listy do redakcji pisac. Dramat. Szkoda dziecka i faceta.
            • lola211 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 21:55
              A co mialaby zrobic konkretnie? Oprócz wyprowadzki do mamusi.
              • kjut Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 21:58
                Porozmawiac z mezem? Isc na psychoterapie (dla siebie - twierdzenie,ze syn jest jej jedyna eafoscis w zyciu zle wrozy) i na terapie dla par? Znalezc sobie hobby? Dojrzec troche tez by sie przydalo...
                • lola211 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 22:29
                  Skoro go nie kocha i che od niego uciec to o czym tu rozmawiac?
                  • antyk-acap Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 23.08.15, 22:39
                    Jest o czym rozmawiać. Jeszcze za pokolenia naszych rodziców małżeństwo bez miłości było czymś normalnym. Nie dało się żyć samotnie. No chyba że było się hrabią i stać cię było na służbę. W dobie mikrofalówek i pralek do małżeństwa potrzeba miłości. Czyli zauroczenia. A zauroczenie ze swej istoty jest uczuciem nietrwałym.
                    • sundry Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 09:25
                      Miłość i zauroczenie to nie to samo. Gdyby to było to samo, żaden związek by nie trwał dłużej niż parę lat.
                      • najma78 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 09:39
                        sundry napisała:

                        > Miłość i zauroczenie to nie to samo. Gdyby to było to samo, żaden związek by ni
                        > e trwał dłużej niż parę lat.
                        >
                        Alez oczywiscie ze to to samo, a dokladniej to reakcje chemiczne...hormony itd. To mija, zazwyczah po kilku latach. Zwiazki trwaja bo w wiekszosci sa dzieci czyli rodzina i dla nich sie staraja. Dochodza jeszcze kwestie finasowe. Jednak w wiekszosci zwiazkow relacje sa do doopy, a tak myslacych zona jak ta z artykulu oraz tak bezuzytecznych mezow jest mnostwo. Jednak wiekszosc sie do tego nie przyzna, udaja super zwiazki, tak to wyglada dla osob postronnych,takze znajomych i rodziny. Czasem sie rozpadaja i wtedy szok - no bo oni byli taka 'kochajaca sie, zgodna para. Ja wiem ze zwiazki ematek sa wciaz na etapie chemii, seks jest kazdego dnia i smakuje jak na poczatku zwiazku, oczywiscie wzajemny szacunek, dzielenie sie rowno obowiazkami itd...ale to ematki,rzeczywistosc jest jednak zgola inna. Za zwiazki lepiej dobrane albo takie ktore dotarly sie i dwoje ludzi sie przyjazni, szanuje, ma podobne goals itd ale to zdecydowana mniejszosc.
                        • sundry Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 10:58
                          Właśnie to mam na myśli, reakcje chemiczne trwają parę lat, jednak nie musi to z automatu oznaczać, że żadnych uczuć już nie ma.
                      • rosapulchra-0 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 14:03
                        Tamzarazparęlat. Parę miesięcy może..
                    • rosapulchra-0 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 14:02
                      Tanebo, a ty w ogóle byłeś w stałym związku (czytaj: mieszkałeś) z jakąś kobietą?
              • goodnightmoon Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 08:08
                lola211 napisała:

                > A co mialaby zrobic konkretnie?

                Konkretnie? Zaczac od przerzucenia czesci obowiazkow domowych na meza.
                Wraca wczesniej z pracy? Rano zrobic liste zakupow, ktore maja byc w domu wieczorem. Nie ma zakupow? Nie ma kolacji. Sorry, ja sie ze wszystkim nie wyrobie.

                I tak dalej ...

                W jej liscie pojawia sie slowo-klucz: "On mi nie pomaga". Ale on nie musi "pomagac", on powinien miec jakies swoje obowiazki w domu i ma to po prostu robic. Wtedy ona nie bedzie przemeczona i moze odzyska radosc zycia.
                • najma78 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 09:20
                  goodnightmoon napisała:

                  > W jej liscie pojawia sie slowo-klucz: "On mi nie pomaga". Ale on nie musi "poma
                  > gac", on powinien miec jakies swoje obowiazki w domu i ma to po prostu robic. W
                  > tedy ona nie bedzie przemeczona i moze odzyska radosc zycia.


                  Niestety, to prawda. Dla wielu jak nie wiekszosi kobiet mezczyzna tylko pomaga - kwestia mentalnosci. Ciekawe czemu autorka watku nie chce mieszkac z matka? Nie zdziwilabym sie gdyby napisala ze matka jej powiedziala iz maz co prawda nie pomaga (ale coz przeciez nie musi) ale przeciez pracuje, nie pije, nie ma kochanki i kocha dziecko. Wiele kobiet dostalo taki przekaz i ma to zakodowane. Mezczyzni tacy sa bo tak zostali wychowani, takie mieli wzorce. On nie reaguje kiedy ona prosi o pomoc - kluczowe slowa 'prosi' i 'pomoc'. Jednka pomimo ze on ma to w doopie i tak ona to zrobi. Ona powinna wyprowadzic sie do matki na jakis czas ale nie z dzieckiem, a sama. Jednego dnia powinna zostawic mu list, ktory on przeczyta gdy wroci do domu, ze ona robi sobie przerwe, zeby odebral dziecko z przedszkola, zrobil zakupy itd. Moze metoda szoku dotarloby do niego w czym problem. Z tym ze tu znowu jest problem mentalnosci kobiet - one trktuja dzieci jak swoja wlasnosc, majac zakodkwane ze matka ktora podzieli opieke z ojcem jest zla. Ona boi sie ze on bedzie walczyc o dziecko. No to niech walczy, nie ma powodow sie bac, bo nie ma powodow aby pan odebral jej prawa rodzicielskie. Jednak opieka naprzemienna - czemu nie. Pan musialby zadbac o siebie i dziecko. Czemu kobiety tak bardzo boja sie dac mezczyznom okazje do wykazania sie.
                  Sa duze szanse na to ze gdyby pani wyprowadzila sie czasowo do matki pan by ja prosil o powrot, moze przy konsekwencji pani zmienilby sie.
                • lola211 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 09:29
                  I to pomoże -milosc do niego powróci?Nie ma takiej opcji.Za pozno.
                  • goodnightmoon Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 09:50
                    lola211 napisała:

                    > I to pomoże -milosc do niego powróci? Nie ma takiej opcji. Za pozno.

                    Miłosc - sryłosc ... Miłosc ma wiele oblicz, moze i powroci, ale nie w postaci motyli i fajerwerkow, tylko w postaci wzajemnego wsparcia, szacunku i zrozumienia.
                    • 3-mamuska Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 11:58
                      goodnightmoon napisała:

                      > lola211 napisała:
                      >
                      > > I to pomoże -milosc do niego powróci? Nie ma takiej opcji. Za pozno.
                      >
                      > Miłosc - sryłosc ... Miłosc ma wiele oblicz, moze i powroci, ale nie w postaci
                      > motyli i fajerwerkow, tylko w postaci wzajemnego wsparcia, szacunku i zrozumien
                      > ia.

                      No właśnie, jakieś dziwne młodzieńcze wyobrażenie miłości.



                      On z każdym dniem się zmieniał. Już mu się nie chciało, może już nie musiał się starać? Już nie był dowcipnym i szalonym K. Stał się nudnym i mało interesującym chłopakiem. Ja przestałam go kochać.

                      Mogła reagować od razu, zreszta myslaka ze do śmierci bedą żyć jak na studiach?
                      • najma78 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 12:08
                        3-mamuska napisała:

                        > Mogła reagować od razu, zreszta myslaka ze do śmierci bedą żyć jak na studiach?
                        >
                        > przeciez reaguje od razu a nie trwa w tym zwiazku nastepne 20 lat. Sa malzenstwem 5 lat, dziecko ma 4 lata a wiec psuje sie przez jakies 3 lata? Robi cos, zaczela od napisanua tego listu, teraz musi zdecydowac co dalej. Dostala rady od psycholog ktora odpowiedziala na jej list oraz osob ktore go przeczytaly.

                    • lola211 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 17:30
                      Wsparcie ,szacunek i zrozumienie to mozna sobie u kolezanki znalezc dobrej.
                      Zeby zwiazek był fajny, to jeszcze dodatkowo musi byc erotyzm.Jak sie drugiej strony ma juz dosc, to sfera intymna nie istnieje i po zawodach.
                      • iwoniaw Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 17:35
                        No to czemu się nie rozstanie z mężem i nie zacznie układać SWOJEGO życia, tylko czeka, aż ją ktoś "uratuje" (WTF?)
                        • lola211 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 25.08.15, 09:18
                          Bo jak pisze, to by oznaczało wyprowadzke do matki, a tego tez nie chce.
                          Proza zycia, brak kasy na układanie sobie zycia po swojemu.
                          • triss_merigold6 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 25.08.15, 09:29
                            Przecież ta kobieta nie jakiegoś konkretnego pomysłu na układanie życia po swojemu. Chciałaby żeby jej życie doznało magicznej odmiany wskutek cofnięcia czasu (wolność) albo uratowania jej przez innego zupełnie nowego faceta.
                  • najma78 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 09:53
                    lola211 napisała:

                    > I to pomoże -milosc do niego powróci?Nie ma takiej opcji.Za pozno.

                    Milosc 😂
                    On musi otworzyc oczy i przekonac sie ze obowiazki w tym zwiazku spadaja na zone a na niego wogole i to jest nie ok. Musi zrozumiec ze to nie dziala w ten sposob. Gdy sie zawiera malzenstwo to sie zobowiazuje ze zrobi sie wszystko aby zwiazek byl udany. Ich zwiazek przechodzi problemy ale od nich zalezy czy da sie je naprawic. Zmiana zachowania pana w tym wypadku daje duza szanse na to ze pani zmienilaby stosunek do niego i poprawiloby to znaczaco ich relacje na plus. Im obojgu trzeba wskazac co jest zle i jak to zmienic. Pan nie angazuje sie w obowiazki wiec trzeba mu pokazac jak to jest jak brakuje sluzacej. Pani potrzebuje duystansu.
                • kira02 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 13:37
                  Znam kobietę, która ma męża i dorosłego syna. Panowie nie robią w domu nic, nawet obiad mają podany pod nos (sami sobie z garnka nie nałożą), trzeba też zebrać po nich brudne naczynia. Cały dom jest na głowie tej kobiety (oprócz pracy). Ona bardzo źle się z ty czuje, widać, że jest coraz bardziej sfrustrowana, zaciska z wściekłości zęby, Tylko, że ona nic nie robi z tą sytuacją, nigdy niczego nie wymagała od męża i syna.
                  • najma78 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 24.08.15, 13:43
                    kira02 napisał(a):

                    Tylko, że ona nic nie robi z tą sytuacją, nigdy niczego nie wymagała od męża i syna.

                    Ale autorka listu cos robi, jej syn ma 4 lata czyli daleko mu do doroslosci. Autorka zaczela od napisania listu.
          • maadzik3 Re: Nie mogę jakoś wzbudzić w sobie współczucia c 25.08.15, 07:32
            Zgadzam się. Zapewne w dwójkę czują się niekochani, odrzuceni, nie tak miało być i "to drugie się zmieniło". Zwykle w takich sytuacjach tak bywa. Ale pani najbardziej żal w tym siebie. Ja wiem, skończyła się młodość, imprezy, przyszły obowiązki. Tyle że sporo z atrakcyjnego życia da się i z dzieckiem prowadzić (ale trzeba umieć, chcieć i popracować żeby to zorganizować). Z mężem porozmawiać nie chce (a to powinien być pierwszy pnkt), ale samotną matką też chyba być nie chce, najlepiej żeby pojawił się nowy książę z bajki i czekał na nią z obiadem, po czym posprzątał i zabrał na romantyczne wyjście. Czyli układ odwrócony w stosunku do obecnego. Mam niejakie podejrzenia (ponieważ pani pisze że ma 30-tkę) że to jednak zmyślona historia bo na początku jak usłyszałam o młodej matce i zaryciu w codzienności to pomyśłałam że dziewczyna młodo wpadła i ma koło 20-tki.
    • koronka2012 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 23.08.15, 21:41
      Pani jest zmęczona, ok, zrozumiałe. Niezrozumiałe jest natomiast dlaczego przez 5 lat tego nie zmieniła.
      Jest sfrustrowana - bo nie chce podjąć żadnych decyzji. Tkwi w zawieszeniu czekając - na co? na kochanka, który zmobilizuje ją do odejścia? bo sama z siebie się nie ruszy.
    • mid.week Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 23.08.15, 21:44
      Nie rozumiem jej, ale ja nie jestem osobą która gotuje, prasuje, ogarnia dom i dogadza wszystkim wkoło mimo, że jej się nie chce i nie ma siły. Zwyczajnie nie potrafię wczuć się w taką sytuację. Dla mnie nienaturalna jest sytuacja, że kobieta pracuje i obsługuje dom a mężczyzna tylko w nim jest. Jakiś archaizm.
    • lola211 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 23.08.15, 21:54
      Problemem jest brak kasy.Gdyby ja miala,gdyby miala mozliwosc posiadania wlasnego kąta, to by sie po prostu wyprowadzila.Ale tu alternatywa jest mieszkanie z matką, to juz chyba lepiej z tym mezem, ktorego nie kocha.
      Smutna historia.
      • mid.week Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 23.08.15, 22:08
        lola211 napisała:

        > Problemem jest brak kasy.

        Problemem jest nieumiejetność życia wedle własnych zasad, mówienia "nie", wynikająca być może z braku poczucia wlasnej wartości, być może dpresji a być może jeszcze czegoś innego. Kasa na mieszkanie to leczenie objawowe. Natomiast zmiana postawy Pani mogłaby pociągnąc za sobą proporcjonalny wzrost szacunku męża i jego zaangażowanie w dom i związek.

        alternatywa jest mieszkanie z
        > matką, to juz chyba lepiej z tym mezem, ktorego nie kocha.

        No nie wiem... z mamą to przynajmniej bzykać by sie nie musiała wink
      • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 23.08.15, 22:11
        Smutne ale jakze typowe. Takich kobiet jest mnostwo. Brak srodkow finansowych aby byc niezalezna i brak wsparcia. Do tego wyrzuty sumienia wobec dziecka ktoremu zburzyloby to swiat.
      • sundry Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 08:25
        Moim zdaniem lepsze mieszkanie z matką, tymczasowo, niż z mężem którego nie kocha. Zresztą kto powiedział, że już żadnego faceta nie pozna? A tak, za parę lat stanie się zgorzkniala i sfrustrowana babą, ktora zmarnowala sobie życie.
    • mamma_2012 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 23.08.15, 22:15
      Bo miało byc tak pieknie, jak w reklamach, a tu skucha, bo nie jest, a w dodatku kazda decyzja ma jakies minusy, żadna nie spowoduje, ze bedzie radośnie i słodko.
      Albo trzeba sie męczyć z mężem albo z matka. Albo ja bede miała młodego i energicznego faceta albo dziecko ojca.
      Z trzeciej strony, ktos wychował faceta ukierunkowanego na własne potrzeby.
      Jedyne co mozna napisać to cytat z jednej formułki "life".
    • moofka Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 08:23
      nie wiem, mieszane mam odczucia - z jednej strony wydaje mi sie, ze udane zycie malzenskie to loteria, czlowiek zakochany nie wie, na kogo trafi i co z tego wora wyjdzie - gdzies tam podswiadomie, moze wie, czego szuka, ale co wyjdzie - po dziecku, w kryzysie finansowym, przy roznych zakretach tego nie wiemy
      z drugiej - bardzo ciezka praca i codzienne wysilki - jak pisal galczynski natchniony nasz trud codzienny nasze male budowanie - ale jak trafisz na osobe, z ktora da sie wspolpracowac, to mozesz sie wysilac, a jak nie? jak wszystkie wysilki odbijaja sie i splywaja jak meduza od dupy? to po co?
      to wtedy jest to co jest - bo sam dom praca i dziecko to nie jest cos co rozwala maleznstwo i wypija sily
      wiem ze nie, ale brak wsparcia, zrozumienia, checi pomocy to tak
      samo twierdzenie - ze kocha to za malo
    • montyple Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 08:44
      Ona nie bierze pod uwagę jednej rzeczy - że w kolejnym związku będzie podobnie. Moim zdaniem nie wybrała źle, po prostu ma problem z budowaniem i podtrzymywaniem bliskich relacji. Zawsze będzie się "dusić", kiedy ktoś podejdzie za blisko.
      Dopiero po kilku niesatysfakcjonujących związkach dotrze do sedna problemu - zakładając, że posiada w miarę sprawny mózg. Wtedy pójdzie na terapię. Dziecko też może potrzebować terapii, z powodu zaburzonej więzi z matką.
      • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 09:26
        montyple napisała:

        > Dopiero po kilku niesatysfakcjonujących związkach dotrze do sedna problemu - z
        > akładając, że posiada w miarę sprawny mózg. Wtedy pójdzie na terapię. Dziecko t
        > eż może potrzebować terapii, z powodu zaburzonej więzi z matką.

        Ale co ma ta terapia osiagnac? Ma jej pomoc pogodzic sie z sytuacja w ktorej pan maz jej 'pomagac' nie chce i wcale nie musi i ona powinna przestac sobie tym zawraca glowe?
        Dziecko nie ma zaburzonych wiezi z rodzicami - dziecko ma nieodpowiednie wzorce, tak jak jego rodzice mieli.
        • montyple Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 09:50
          Ja po prostu podejrzewam, że pani jest zaburzona. Jej sposób postrzegania męża także - może na przykład umniejszać jego rzeczywisty wkład w życie domowe. Nie wiem - gdybym przeczytała jedynie środkową część, podzielałabym pewnie Twoje zdanie, jednak początek i koniec listu sprawiają, że nie ufam jej ocenie w tym aspekcie. A już ostatnie zdania powalają na kolana: "Czy jest ktoś kto może mnie uratować? Ktoś kto pokocha młodą dziewczynę z plecakiem pełnym smutku i bólu… " Wtf?
          • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 09:59
            montyple napisała:

            > Ja po prostu podejrzewam, że pani jest zaburzona. Jej sposób postrzegania męża
            > także - może na przykład umniejszać jego rzeczywisty wkład w życie domowe.

            Moze? 😂 Nie masz zadnych podstaw do wyciagania takich wnioskow.


          • default Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:00
            montyple napisała:

            > Ja po prostu podejrzewam, że pani jest zaburzona. Jej sposób postrzegania męża
            > także - może na przykład umniejszać jego rzeczywisty wkład w życie domowe

            Odniosłam podobne wrażenie. Pani ma oczekiwania wobec męża, ale nie ma słowa o tym, co ze swojej strony zrobiła, by te oczekiwania zostały spełnione. Pisze:
            'Nigdy nie wpadł na pomysł, że może to on zadba o pełną lodówkę, pranie, wyprasowane ubrania, ciepły posiłek."
            Niewielu facetów "wpada" samodzielnie na taki pomysł, zwłaszcza jesli nie mieli odpowiedniego przygotowania w domu rodzinnym, ale wielu łatwo daje się wdrożyć do uczestnictwa w domowych obowiązkach. A pani zdaje się prezentować postawę skrzywdzonej niewinności, która za cholerę nie powie o co kaman, tylko w milczącym bólu oczekuje, że mąż sam się wszystkiego domyśli. Nie tylko w kwestii podziału prac domowych, ale np. rozrywek :

            "Już mu się nie chciało, może już nie musiał się starać? Już nie był dowcipnym i szalonym K. Stał się nudnym i mało interesującym chłopakiem."

            Żeby było ciekawie i nie nudno w małżeństwie, to obie strony powinny się starać, a nie że pan się będzie wieszał u żyrandola, a pani będzie tylko w bezruchu oczekiwać, że zostanie odpowiednio zabawiona, dopieszczona itd.
            Ale skoro pisze, że przestała go kochać już dawno, to nic dziwnego, że i mężowi się odechciało starać, zapewne czuje to.
            • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:14
              default napisała:



              > Niewielu facetów "wpada" samodzielnie na taki pomysł, zwłaszcza jesli nie mieli
              > odpowiedniego przygotowania w domu rodzinnym, ale wielu łatwo daje się wdrożyć
              > do uczestnictwa w domowych obowiązkach.

              Przeciez ona napisala ze gdy prosi o pomoc on woli ogladac tv, on przeciez pracje wiec nalezy mu sie odpoczynek. Podaj przepis na latwe wdrozenie pana w obowiazki domowe?

              > Żeby było ciekawie i nie nudno w małżeństwie, to obie strony powinny się starać
              > , a nie że pan się będzie wieszał u żyrandola, a pani będzie tylko w bezruchu o
              > czekiwać, że zostanie odpowiednio zabawiona, dopieszczona itd.

              No pani sie nie rusza ani troche, zwazywszy ze to ona pierze, gotuje, prasuje, sprzata, robi zakupy, obsluguje meza😂. Pan za to woli ogladac tv.

              > Ale skoro pisze, że przestała go kochać już dawno, to nic dziwnego, że i mężowi
              > się odechciało starać, zapewne czuje to.

              Oj, tak, biedactwo, zapewne czuje jaka ma niedobra zone.😀
              • i.co.teraz99 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 14:22
                najma78 napisała:


                > Przeciez ona napisala ze gdy prosi o pomoc on woli ogladac tv, on przeciez pra
                > cje wiec nalezy mu sie odpoczynek. Podaj przepis na latwe wdrozenie pana w ob
                > owiazki domowe?

                Nie ma łatwego sposobu.
                Ale jest inny. Wymagający od pani wytrwałości. i wysokiej tolerancji bałaganu.
                Pan ogląda TV - pani też siada przed TV.
                Pan głody - pani oznajmia, że jest zmęczona, bo wróciła z pracy i też by coś zjadła. Itd

                > zwazywszy ze to ona pierze, gotuje, prasuje,
                > sprzata, robi zakupy, obsluguje meza😂. Pan za to woli ogladac tv.

                Więc niech ograniczy się do minimalnej obsługi siebie i dziecka.
                I panu jak mantrę powtrzać: wróciłam z pracy jestem zmęczona: pracuję zawodowo TAK JAK TY i muszę odpocząć; byłam w pracy - nie mam czasu załatwić tego czy tamtego; nie masz wypranych gaci - no przecież wiesz, że pracuję i jestem zmęczona.

                Do tego bezradnie rozkładać ręcę i i dodać: cóż ja na to poradzę...
        • 3-mamuska Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 12:27
          montyple napisała:

          > Dopiero po kilku niesatysfakcjonujących związkach dotrze do sedna problemu - z
          > akładając, że posiada w miarę sprawny mózg. Wtedy pójdzie na terapię. Dziecko t
          > eż może potrzebować terapii, z powodu zaburzonej więzi z matką.

          Ale co ma ta terapia osiagnac? Ma jej pomoc pogodzic sie z sytuacja w ktorej pan maz jej 'pomagac' nie chce i wcale nie musi i ona powinna przestac sobie tym zawraca glowe?
          Dziecko nie ma zaburzonych wiezi z rodzicami - dziecko ma nieodpowiednie wzorce, tak jak jego rodzice mieli.

          Nie ma pomoc sie pogodzić z tym ze wszystko jest na jej głowie, ale nauczyć sie stawiać granice i wymagać.
          Dowiedzieć sie ze w kazdy związku nie bedzie zawsze ciekawie ekscytująco, w kazdy związku przychodzi codzienność i rutyna.
          Niech sie pani nauczy i znajdzie cos co przyniesie emocje, pasje.
          • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 12:35
            3-mamuska napisała:


            > Niech sie pani nauczy i znajdzie cos co przyniesie emocje, pasje.

            Pani ma sie nauczyc? To raczej pan powinien sie nauczyc ze nalezy sie czynnie wlaczyc w obowiazki domowe. Pani nie cierpi na brak pasji a na barak czasu i zmeczenie bo pracuje na dwa etaty a maz tylko na jeden.
            • 3-mamuska Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 18:13
              3-mamuska napisała:


              > Niech sie pani nauczy i znajdzie cos co przyniesie emocje, pasje.

              Pani ma sie nauczyc? To raczej pan powinien sie nauczyc ze nalezy sie czynnie wlaczyc w obowiazki domowe. Pani nie cierpi na brak pasji a na barak czasu i zmeczenie bo pracuje na dwa etaty a maz tylko na jeden.

              A czy ja napisałam o obowiązkach? Ja uważam ze każda kobita powinna mieć cos co sprawia jej radość.
              Ja tez mam kupe roboty 3 dzieci , ale 1-2 razy w tygodniu jade do stadniny i tam narobie sie jak głupia ,ale czuje sie szczęśliwa, chodzę na siłownie , wychodzę ze znajomymi.
              Nauczyłam sie mówiąc mężowi IDZIEMY do kina a nie czekam az on sie domyśli, jak nie to ide z Kolezanka.

              Rozumiesz różnice? A jak ona powie jutro ty gotujesz bo ja ide tu i tu to sie świat nie zawali. I pan nauczy sie ze on tez moze cos w domu zrobic. Sa kobiety które na początku z miłości zaglaskuja faceta, dziecka nie da potrzymać bo upuści, a po 4-5 latach sa wściekłe bo pan nie pomaga.
              Wiec nie bardzo zrozumiałaś o co
              Mi chodzi.
    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 09:41
      Mi też jej żal. Bo jest zależna finansowo od nieroba. I dlatego, że jest typowym produktem wychowania kobiet i zapiernicza w pracy i w domu sama płacząc sobie cichutko w kąciku. Komentarze na mamadu i ematce są jak zwykle dość żałosne, jak zwykle wpisujące się w schemat: w dupie ci się poprzewracało, lepszy taki chłop niż żaden.
      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 09:46
        Bardzo sensowna odpowiedź pani Ohme: malgorzataohme.mamadu.pl/116761,droga-a BTW, przestały mi się pojawiać opcje wklejanie linków, zdjęć, wideo. Why?
      • iwoniaw Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:16
        Cytatwyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

        > Mi też jej żal. Bo jest zależna finansowo od nieroba.


        Od nieroba? Zależna finansowo?
        • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:28
          Owszem, nieroba. Jestem pewna, że w przypadku kobiety pracującej zawodowo i czekającej w domu na obsługę ze strony męża i zajęcie dzieckiem nie byłoby wątpliwości co do odpowiedniego nazewnictwa. Facet jest ewidentnym nierobem.
          • iwoniaw Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 14:16
            Ależ co ty piszesz; wszak pani właśnie stwierdza, że tego jej brakuje - żeby ktoś wokół niej skakał. Jest to główny zarzut wobec męża, że tego nie czyni. Początek i koniec listu jeszcze mocniej kładą nacisk na ten właśnie aspekt. Pani nie sprawia wrażenia, że chce _podziału_ obowiązków, tylko pisze tak, jakby miała pretensje o istnienie obowiązków w dorosłym życiu w ogóle. Mąż ma ją "zabawiać", bo inaczej jest "nudny", małe dziecko wymaga obsługi, więc jest to "więzienie", powrót do matki nie wchodzi w grę - bo zapewne miałoby to jakieś mankamenty, a życie ma być jedwabiste, a fakt braku jakichkolwiek punktów zaczepienia dających sens w życiu (hobby, cele, priorytety) jest oczywiście winą świata wokół, a pani nie ma z tym brakiem nic wspólnego. Do przewidzenia pewnych następstw swych czynów też najchętniej użyłaby "kryształowej kuli", no bo przecież nie szczypty zdrowego rozsądku i logicznego myślenia. No proszę ja ciebie, to jest podejście do życia dorosłej kobiety, matki dziecku?
            • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 14:21
              iwoniaw napisała:

              > Ależ co ty piszesz; wszak pani właśnie stwierdza, że tego jej brakuje - żeby kt
              > oś wokół niej skakał.

              Czytalas jakis inny list?


              Pani nie sprawia wrażenia, że chce _podziału_ obowiązków, tylko pisze tak, jakby miała
              > pretensje o istnienie obowiązków w dorosłym życiu

              Zdecydowanie przeczytalas inny, teraz przeczytaj ten wlasciwy.
            • maadzik3 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 25.08.15, 07:43
              w punkt
    • aandzia43 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 09:42
      Olac chałupę i mężowski kałdun, dbać tylko o dziecko,.a.chłopa do galopu. I zająć się sobą. Zobaczymy jak chłop zareaguje. Szanse póki co są.
    • kropkacom Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:03
      Rozpoczynanie dorosłego życia od nieplanowanej ciąży z facetem, któremu nie można ufać? Pal licho jak się nie brnie z nim na siłę w związek, czy nawet ślub. sad

      Dla tych, które piszą, że terapia i tak dalej. Pani jest już otwarta na szukania szczęścia gdzieś indziej...
      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:05
        Zupełnie się nie dziwię, że pani jest otwarta na szukanie szczęścia gdzieś indziej.
      • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:12
        kropkacom napisała:

        > Rozpoczynanie dorosłego życia od nieplanowanej ciąży z facetem, któremu nie moż
        > na ufać? Pal licho jak się nie brnie z nim na siłę w związek, czy nawet ślub. :
        > (

        Zdaje sie ze to nie bylo tak.

        > Dla tych, które piszą, że terapia i tak dalej. Pani jest już otwarta na szukani
        > a szczęścia gdzieś indziej...

        Nie sadze. Pani jest w dolku beznadziejnosci.
        • kropkacom Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:18
          "Ja zostałam z dyplomem, on też. Jednak okazało się, że zostało z nami coś jeszcze - byłam w ciąży. "

          i

          "Czy jest ktoś kto może mnie uratować? Ktoś kto pokocha młodą dziewczynę z plecakiem pełnym smutku i bólu…"
          • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:32
            kropkacom napisała:

            > "Ja zostałam z dyplomem, on też. Jednak okazało się, że zostało z nami coś jesz
            > cze - byłam w ciąży. "

            No ale co z tego? Byli dorosli, mieli po 25 lat, a nie po 15. Dziecka nie planowali ale tez nie bylo tak ze wpadli podczas przypadkowego seksu poznajac sie na imprezie. Problemy ktore maja nie maja nic wspolnego z nieplanowana ciaza w wieku 25 lat.

            > i
            >
            > "Czy jest ktoś kto może mnie uratować? Ktoś kto pokocha młodą dziewczynę z plec
            > akiem pełnym smutku i bólu…"

            No i? Bezndzieja, pustka emocjonalna...czy to jej wina? Czy to oznacza ze ona szuk kogos innego? To raczej wolanie o pomoc.
            • kropkacom Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:35
              Nie no, zawsze może być gorzej albo lepie? Znam osobę, która nawet matury nie zrobiła i wpadła. Już lata jest po rozwodzie... Zresztą pani sama pisze, ze nie powinna się wiązać wtedy, bo nikt jej nawet nie zmuszł.
              • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:39
                kropkacom napisała:

                > Nie no, zawsze może być gorzej albo lepie? Znam osobę, która nawet matury nie z
                > robiła i wpadła. Już lata jest po rozwodzie... Zresztą pani sama pisze, ze nie
                > powinna się wiązać wtedy, bo nikt jej nawet nie zmuszł.

                Ale co ma z tym wspolnego matura? Przeciez ten zwiazek bylby nieudany nawet gdyby dziecko pojawilo sie planowane po kilku latach pracy zawodowej kazdego z nich. To samo napisalaby, bo to sa jej odczucia z perspektywy nieudanego zwiazku.
                • kropkacom Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:42
                  No to po co my tu dyskutujemy? big_grin Dobrze?
                  • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:47
                    kropkacom napisała:

                    > No to po co my tu dyskutujemy? big_grin Dobrze?

                    ?
            • kropkacom Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:36
              Nie oceniam.
              > No i? Bezndzieja, pustka emocjonalna...czy to jej wina? Czy to oznacza ze ona
              > szuk kogos innego? To raczej wolanie o pomoc.
      • montyple Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:26
        Pani nie jest otwarta na szukanie szczęścia, ona ewentualnie pozwoli się "uratować". Też pewnie pierwszemu lepszemu. I znów nie weźmie odpowiedzialności za swoje życie.
        • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:35
          montyple napisała:

          > Pani nie jest otwarta na szukanie szczęścia, ona ewentualnie pozwoli się "urato
          > wać". Też pewnie pierwszemu lepszemu. I znów nie weźmie odpowiedzialności za sw
          > oje życie.

          A ona nie jest odpowiedzialna? Do ze dotad nie znalazla sobie innego i nie odeszla raczej swiadczy odwrotnie.
          • montyple Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:44
            Niedawno był tu wątek o facecie zaniedbanym emocjonalnie przez żonę, który odszedł dopiero, kiedy znalazł inną kobietę. Wiele osób go skrytykowało. Pani otwarcie pisze, że jest na polowaniu na wybawcę, a mąż nie wie jak niewiele dla niej znaczy.
            • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:56
              montyple napisała:

              Pani otwarcie pisze, że jest na polowaniu na wybawcę, a mąż nie wie jak niewiele dla niej znaczy.

              Pani na razie na nikogo nie poluje. Pani nawet ma opory przed wyprowadzeniem sie do matki. Pani brak wsparcia czyli tej milosci o ktorej tu tak wiele osob wspomina. Pani ma tez dziecko i boi sie burzyc jego swiat. Wiekszosc panow odchodzacych do innych nie ma takich dylematow. Panom zawsze jest latwiej. Ona sie stara, to dzieki niej to funkcjonuje, ona sprzata, ona pierze, ona prasuje,ona odbiera dziecko,ona robi zakupy, ona gotuje... ona powoduje ze nikt nie wie ze na tym zwiazku jest sporo pekniec. To jest jej blad - powinna powiedziec o tym glosno, takze mezowi o sqoich uczuciach do niego.
              • montyple Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:41
                najma78 napisała:
                >
                > To jest jej blad - powinna powiedziec o tym gl
                > osno, takze mezowi o sqoich uczuciach do niego.

                Tak, to by było uczciwe. Ale gdyby to zrobiła pan miałby prawo spakować walizki. Albo próbowałby coś zmienić w sobie, powiedzieć o tym co jemu przeszkadza, słowem nalegać, żeby popracowali nad relacją. A pani nie daje do zrozumienia, że tego by chciała. Ona chce się już tylko od niego uwolnić. Jak tylko znajdzie kogoś innego, bo sama sobie nie poradzi. Gdyby było tak jak pisze, poradziłaby sobie bez problemu. Miałaby o jedną osobę mniej do obsługiwania.
            • triss_merigold6 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:06
              To znaczy, że pani nie daje mu jakoś wyraźnie do zrozumienia, że niewiele dla niej znaczy.
              • montyple Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:10
                Ciekawe dlaczego? Czyżby sądziła, że przestanie ją "więzić"?
                • triss_merigold6 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:12
                  Zapewne dlatego, że ma wkodowane bycie miłą i uprzejmą, nieroszczeniową.
                  • montyple Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:26
                    Możliwe. Ale nie można wykluczyć, że nie chce dać niczego po sobie poznać z obawy przed utratą kontroli nad tym kto i kiedy zakończy związek.
                    • triss_merigold6 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:36
                      Takie osoby jak ta laska nie mają żadnej kontroli więc nie szłabym w tę interpretację.
                      • montyple Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:44
                        Takie osoby też śmiertelnie się boją odrzucenia i zrobią wszystko, by go uniknąć.
                      • iwoniaw Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 17:03
                        Takie osoby nie mają kontroli, ale głównie dlatego, że nie chcą jej mieć i brać odpowiedzialności za cokolwiek. Pani oczekuje, że książę na białym koniu ją "uratuje" i zdejmie z głowy wszystkie problemy. Myśl o tym, iż mąż mógłby zburzyć jej to stałe-i-znane nieszczęście i zmusić do _zareagowania_ w sposób wymagający podjęcia jakiejkolwiek _decyzji_ jest jej zapewne bez porównania straszniejsza niż tkwienie w takim układzie, gdzie może sobie swobodnie i infantylnie płakać nad swym losem Niedocenionej Młodej Dziewczyny Zasługującej Na Więcej Heroiny (buhahahaha) . Dlatego jemu nawet nie wspomina o niczym, no bo po co? Wszak każda w takiej sytuacji rozmowę z mężem/awanturę/terapię/rozwód/zarzucenie połowy obowiązków domowych/wyprowadzkę do matki/próbę tchnięcia w małżeństwo nowych namiętności/odcięcie się psychiczne od męża i zajęcie sobą uznałaby za kompletnie bez sensu, lepiej czekać na "ratownika", prawda? big_grin

                        (O ile oczywiście to nie kolejna wprawka stażystów wakacyjnych, co możliwe).
    • z_pokladu_idy Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:37
      Kluczowy w opowieści pani wydaje się być początek - ona niepewna siebie, on przystojny i zaradny życiowo. Normalnie kopciuszek i książę. Widać, że zabrakło jej nie tylko pewności siebie, ale też poczucia własnej wartości, bo gdyby je miała spojrzałaby na związek i faceta inaczej, a nie jak na boskie zesłanie księcia z bajki. Dodatkowo pani nie uważa, że ma jakąkolwiek kontrolę nad swoim życiem i jakąkolwiek moc sprawczą. Teraz czeka kolejny raz aż się zjawi ktoś, kto znowu pokocha i uratuje. Ktoś, kto się widzi jako bezwolną kukiełkę zamkniętą w klatce i czeka na zbawienie nie będzie miał szczęśliwego życia, nawet jak się kolejny książę trafi. Zmiany trzeba zacząć od siebie i tu by się faktycznie przydała terapia, choćby po to , żeby nie wychować kolejnego zapatrzonego w siebie chłoptasia z uwieszoną na nim zgorzkniałą matką.
      • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 10:45
        I znowu to wina kobiety😕 to ona ma problemy emocjonalne, to ona zle wybrala, ma nieodpowiednia wizje zwiazku, brak poczucia wlasnej wartosci, nienpotrafi przewidywac i w zwiazku z tym zle wybrala meza, no i oczywiscie to ona musi sie zmienic bo inaczej to ona wychowa zapatrzonego w siebie chloptasia. A maz oczywiscie jest cacy, on nic nie musi, on przeciez nie wychowuje syna i nie daje mu zlych wzorcow...eh
        • triss_merigold6 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:05
          Zmiany dokonuje ten kto uważa że ma problem. Ona ma problem. Mąż najwyraźniej nie. Ona odczuwa dyskomfort, mąż nie.
        • princess_yo_yo Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:08
          ale alokacja winy jest tutaj do niczego nie potrzebna, troche mnie drazni ze watek jak zwykle skupia sie an tym kto winny.
          rozwiazanie jest dokladnie takie samo niezaleznie od tego czyja to wina, niestety bedzie to bolesny proces ktory ta kobieta musi przejsc zeby zaczac zyc zyciem ktore jest jej i w ktorym ma jakas kontrole nad rzeczywistoscia.
          • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:19
            princess_yo_yo napisała:

            > ale alokacja winy jest tutaj do niczego nie potrzebna, troche mnie drazni ze wa
            > tek jak zwykle skupia sie an tym kto winny.
            > rozwiazanie jest dokladnie takie samo niezaleznie od tego czyja to wina, nieste
            > ty bedzie to bolesny proces ktory ta kobieta musi przejsc zeby zaczac zyc zycie
            > m ktore jest jej i w ktorym ma jakas kontrole nad rzeczywistoscia.

            Alokacja winy jest potrzebna bo inaczej to malzwnstwo sie rozpadnie a pytanie czy w tym qypadku tak musi byc, czy mozna jednak tego uniknac? To nie chodzi o bezdzietna pare, ktora moze sie rozwjsc bez konsekwencji. Oni maja dziecko i stosunkowo krotki staz, nie wydarzylo sie tez jeszcze az tak duzo i tak ciezkiegi kalibru zeby nie bylo mozliwosci naprawy relacji.
            • princess_yo_yo Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:36
              nie stawialabym zwiazku jako celu tutaj. jesli sie rozpadnie to trudno, nie pierwsze i nie ostatnie malzenstwo ktore okazuje sie byc bledem.
              • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 12:02
                princess_yo_yo napisała:

                > nie stawialabym zwiazku jako celu tutaj. jesli sie rozpadnie to trudno, nie pie
                > rwsze i nie ostatnie malzenstwo ktore okazuje sie byc bledem.

                Owszem, nawet dla autorki zwiazek jest celem, dlatego napisala ten list, to jest wolanie o pomoc. Ona ma watpliwosci, nie jest zdecydowana aby zwiazek zakonczyc, ale jest w niej duzo negatywnych emocji wynikajacych z zachowania meza. Zeby te emocje rozladowac i mozliwa byla naprawa zwiazku potrzebna jest alokacja winy. To jak zostanie rozlokowana to inna sprawa. Chyba zbyt wiele zwiazkow spisuje sie na straty zbyt wczesnie. W tym wypadku sa malzenstwem 5 lat, maja dziecko i wciaz szanse.
        • 3-mamuska Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 12:38
          I znowu to wina kobiety😕 to ona ma problemy emocjonalne, to ona zle wybrala, ma nieodpowiednia wizje zwiazku, brak poczucia wlasnej wartosci, nienpotrafi przewidywac i w zwiazku z tym zle wybrala meza, no i oczywiscie to ona musi sie zmienic bo inaczej to ona wychowa zapatrzonego w siebie chloptasia. A maz oczywiscie jest cacy, on nic nie musi, on przeciez nie wychowuje syna i nie daje mu zlych wzorcow...eh



          No jej wina, jej bo w następnym związku bedzie dokładnie to samo.
          Bo tu nie chodzi o to ze pan nie wstawi prania czy nie ugotuje.
          Czemu pani od niego nie wymaga?

          Gdy moj maz mieszkał z rodzicami zawsze jadł ziemniaki z masłem mlekiem, teraz zdrada w skorupach i nie narzeka jak mi nie pasi to ma dwie rece.

          Nawet jeśli facet jest złe wychowany małymi kroczkami można wszystko zmienić, pani nie stawia granic.
          Wracam z pracy maz nic nie zrobił? Od razu pogięło cie jestes od godziny i czekasz na mnie? Gdzie sa zakupy idź do sklepu.
          A pani pewnie z uśmiechem na ustach szła do garów.

          Jestem
          Nieszczęśliwa ale nic sie nie da rozbić niech ktoś za mnie cos zrobi...
          Szczęścia nie dają inni szczęście człowiek ma sam z siebie z wewnątrz nas, czekając az ktoś uczyni nas szczęśliwym to całe zycie mamy przechlapane.
          • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 13:40
            3-mamuska napisała:

            > No jej wina, jej bo w następnym związku bedzie dokładnie to samo.
            > Bo tu nie chodzi o to ze pan nie wstawi prania czy nie ugotuje.
            > Czemu pani od niego nie wymaga?

            Przeczytalas ten list, bo mam wrazenie ze nie? Pani wymaga ale pan to ignoruje.

            > Nawet jeśli facet jest złe wychowany małymi kroczkami można wszystko zmienić, p
            > ani nie stawia granic.

            Nie zawsze udaje sie zmienic malymi kroczkami, nie zawsze udaje sie zmienic wogole. To nie pani obowiazek wychowywac meza.

            > Wracam z pracy maz nic nie zrobił? Od razu pogięło cie jestes od godziny i czek
            > asz na mnie? Gdzie sa zakupy idź do sklepu.

            Pan jej odpowiada ze on pracuje a po pracy musi odpoczac i tak robi.

            > A pani pewnie z uśmiechem na ustach szła do garów.

            Raczej nie z usmiechem na ustach.
        • z_pokladu_idy Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 13:46
          A gdzie ja napisałam o winie? To nie proces, żeby kogoś obwiniać.
          Jest jednak problem i to nie znowu taki rzadki, że ludzie zrzucają całą odpowiedzialność za swoje życie na innych - ja jestem nieszczęśliwa, bo mąż to i tamto itp.
          Ja rozumiem, że mąż osiadł na laurach i nie dziwię się, że pani jest nieszczęśliwa, też bym była. Niemniej jednak zrzucanie całej odpowiedzialności, za to, jak małżeństwo funkcjonuje na męża robi z kobiety bezwolną lalę, która może tylko narzekać. Zmiany zaczyna się od siebie, bo zamiast czekać na zbawienie z zewnątrz lub magiczną zmianę w mężu, lepiej zacząć od zmiany w swoim postrzeganiu świata i swojej siły sprawczej.
          Też tak kiedyś miałam. Zamiast powiedzieć, co mi nie pasowało, wolałam zacisnąć zęby i wieczorami marzyć o lepszej przyszłości. Tyle że lepsza przyszłość sama nie przydrepcze. A nawet jeśli, to osoba, która całe życie tylko przyjmuje los, jakim jest, nie wie, co z nią zrobić.

          I owszem, czerpanie całej siły do życia z bycia matką skutkuje często tym, że relacje matka-dziecko staja się zaburzone.
    • nowi-jka Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:10
      a mnie zawsze zastanawia jedna rzecz, przedstawiajac codziennosc pisze ze wstaje ogarnia siebie dziecko, zaprowadza do przedszkola, potem odbiera robi zakupy i znów ogarnia codziennosc a on .... siedzi na kanapie, ale gdy tzreba sie rozstac pojawia sie pyanie: jak ogarne rzeczywistosc, co zrobie z synem jak pójde do pracy?
      No sory ale skad te pytania skoro on niby nie pomaga i nei daje wsparcia. Nie straci czegos czego nei ma to czego jej zal?
      Zrobi dokładnie to co kazdego dnia tylko telewizor pozostanie wyłaczony.
      • montyple Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:12
        Tak, też zwróciłam na to uwagę.
      • e-kasia27 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 11:45
        No nie, napisała przecież, że on jest dobrym ojcem i zajmuje się dzieckiem, wiec straci to zajmowanie się dzieckiem i będzie musiała biedna całkiem sama.

        Ja tu widzę tylko niedojrzałą, głupiutką panienkę, której się wydawało, że życie to zabawa.

        Kochała dopóki się bawili, jak się okazało że dziecko i dom, to kupa roboty, to biedna nagle przestała kochać i ogląda się za innymi - żeby się znowu móc bawić.

        Zatem wychodzi na to, że ona nie męża kochała, tylko zabawę.

        Tego zostawi znajdzie następnego, pobawi się, jak przyjdą obowiązki, to znowu przestanie kochać i tak w kółko.

        Ja bym jej radziła zostawić dziecko z mężem, a samej się bawić, polatać z kwiatka na kwiatek i mieć raj.
        Po co jej mąż, dzieci, dom i obowiązki, których nie cierpi?

        • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 12:12
          e-kasia27 napisała:

          Najglupszy komentarz w tej dyskusji.

          > Po co jej mąż, dzieci, dom i obowiązki, których nie cierpi?
          >
          Powinna je wykonywac z usmiechem na twarzy i doznawac orgazmu i byc wdzieczna mezowi ze nie musi sie nimi dzielic.
        • gaskama Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 12:26
          Ale głupi komentarz. Nie przeczytałaś postu? To po co odpowiadasz? A może przeczytałaś i nie rozumiesz? To po co odpowiadasz?
        • z_pokladu_idy Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 13:52
          Jak facet zaczyna widzieć w kobiecie li i tylko darmową siłę roboczą do obsługi domu, trudno jej się dziwić, że jej miłość ostygła.
          W jego życiu małżeństwo i pojawienie się dziecka nic nie zmieniło - nadal ma czas na odpoczynek, TV i oczekiwania co do radosnego seksu. Ona mniej lub bardziej świadomie wzięła na siebie większość obowiązków i to ją zwyczajnie wypaliło.
          • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 14:10
            z_pokladu_idy napisał(a):

            > Ona mniej lub bardzie j świadomie wzięła na siebie większość obowiązków i to ją zwyczajnie wypaliło

            Jesli jedna strona nie wypelnia obowiazkoq to robi to druga. Tak sie dzieje w ich rodzinie. On pomimo jej prosb nie angazuje sie.
          • to_ja_caryca_katarzyna Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 14:40
            Nie mozna zmienic drugiego czlowieka, ale mozna zmienic siebie, tak, by to nowe "ja" wymusilo zmiany w drugiej osobie. Tak to dziala, tylko ze nie kazdy to rozumie.
          • e-kasia27 Ale co wy pleciecie? 24.08.15, 17:06
            Ja nie przeczytałam, ja nie rozumiem??

            Ona nie napisała, że go przestała kochać, bo on widzi w niej darmową siłę roboczą.

            Napisała, że przestała go kochać, bo stał się nudnym i mało interesującym chłopakiem.

            " Już nie był dowcipnym i szalonym K. Stał się nudnym i mało interesującym chłopakiem. Ja przestałam go kochać. Dawno już zdałam sobie z tego sprawę. Nie chce go, nie pociąga mnie, nie dba o mnie, nie rozmawia ze mną, nigdzie ze mną nie wychodzi."

            Widocznie facet, jako stateczny małżonek i ojciec osiadł w domu na tyłku, a ona dalej się chciała bawić i balować, jak za panieńskich czasów bywało.

            Okres zafascynowania pomylił jej się z miłością. Zabrakło motyli w brzuchu, to znaczy, że facet jest niepotrzebny, trzeba znaleźć następnego, który dostarczy nowych podniet, żeby znowu motyle latały?

            Dziwne jest to, że wszystkie, jak jeden mąż wsiadłyście na pana - czyżby nienawiść do własnych mężów, którzy nie chcą sami z siebie wpadać na to, żeby zapełnić lodówkę i ugotować obiad, przez was przemawiała?
            Pan, który jak autorka listu napisała, jest przecież dobrym ojcem, bawi się z dzieckiem, dobrze dziecko wychowuje, był szczęśliwy, że ona jest w ciąży, był pochłonięty miłością do dziecka(no jak on śmiał być pochłonięty miłością do dziecka, a nie do księżniczki?) - resztę przecież można ze sobą uzgodnić, jeśli się chce, ale nie, ona woli czekać na królewicza, który ją uratuje i będzie się znowu o nią starał, o to on ma się starać o księżniczkę, ona nie musi o nic się starać.
            • iwoniaw Też mi z tego listu wygląda 24.08.15, 17:15
              raczej taka konkluzja niż pani umordowana przez męża nie udzielającego się w domu.
              Wszak ona pisze otwartym tekstem, czego najbardziej zazdrości ludziom postronnym - tego, że są swobodni, nie mają obowiązków, mogą robić, co chcą, nie "więzi" ich dziecko ani dom - a nie np. udanych związków, kochających współmałżonków udzielających się w domu etc. Pani się zdziwiła, że dorosłe życie to nie wieczna balanga studencka i ma pretensje nie wiadomo do kogo. I to żałosne oczekiwanie, że ktoś ją "uratuje" zamiast zastanowienia, czego właściwie chce i co w zw. z tym powinna robić.
              • e-kasia27 Re: Też mi z tego listu wygląda 24.08.15, 17:41
                Dobrze, że chociaż Ty jedna poparłaś moj punkt widzenia tej historii.
                • iwoniaw Re: Też mi z tego listu wygląda 24.08.15, 17:52
                  No, jeszcze kilka innych osób też widzi w tym liście co innego niż większość, nie jest aż tak źle wink
                • 3-mamuska Re: Też mi z tego listu wygląda 24.08.15, 18:17

                  Dobrze, że chociaż Ty jedna poparłaś moj punkt widzenia tej historii.
                  Odpowiedz


                  Nie tylko ona jedna, ja uważam dokładnie tak samo.
    • gaskama Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 12:29
      Smutne to, co dziewczyna napisała. Ale ja myślę, że 50% Polek żyje właśnie w takich związkach, z tym, że one uważają, że tak powinien wyglądać prawdziwy związek małżeński i są szczęśliwe.
      • najma78 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 12:36
        gaskama napisała:

        > Smutne to, co dziewczyna napisała. Ale ja myślę, że 50% Polek żyje właśnie w ta
        > kich związkach, z tym, że one uważają, że tak powinien wyglądać prawdziwy związ
        > ek małżeński i są szczęśliwe.

        Fakt. Wystarczy poczytac komentarze chocby w tej dyskusji.
    • to_ja_caryca_katarzyna Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 14:38
      Czy jest ktoś kto może mnie uratować? Jeszcze jedna, ktora szuka ratunku i rozwiazania swoich problemow na zewnatrz... Tak, jest ktos, TY SAMA. Nikt za ciebie roboty nie odwali.
    • asia_i_p Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 16:05
      Każdego żal, jak mu źle.
      Pytanie jest, czy tam kiedykolwiek było dobrze - bo ta faza związku, którą kobieta wspomina z nostalgią, to ciągłe kłótnie. Bo matka jej powiedziała, że dużo miłości to dużo złości.

      Prawdopodobnie komunikacja w związku leżała od samego początku, nigdy się nie zaprzyjaźnili ani nawet nie polubili i kiedy minęło zauroczenie, to nie było nic, co by związek trzymało. Kryzysy można pokonać, ale do tego trzeba mieć motywację, czyli najczęściej wspomnienie, że było świetnie, poczucie, że to ktoś wyjątkowy, kogo się wybrało. Ona ma poczucie, że wybrał za nią los, a potem facet wrednie się zmienił i tęskni nie za szczęściem z początku związku tylko za potencjałem rozwojowym, który wtedy ten związek miał. Tu chyba nie ma co odbudowywać, można by ewentualnie budować od zera, tylko nie wiem, czy oni mają poczucie, że warto.

      To jak ten dialog ze "Snu srebrnego Salomei": "- Omyliłem się na tobie. - Omyliliśmy się razem".
    • anorektycznazdzira Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 24.08.15, 16:16
      Jakoś mi nie żal, bo jakieś banalne toto aż tandetą zajeżdża. Kolejna historyja pt "on na mnie zwala całą robotę w domu, już go nie kocham"
    • ezmd99 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 25.08.15, 06:08
      Nie jest mi autorki żal, natomiast ją rozumiem. Bo tak naprawdę nie ma takiego namacalnego pretekstu, by odejść, by zatroszczyć się o siebie. Bo niby jest dobrze, a jest źle. Bo nie doszła do ściany, jak to kiedyś nazwała triss.
      Piszę z doświadczenia osoby w bardzo podobnej sytuacji. I nie decyzyjnej. A to ja, tak mi się wydawało, nosiłam portki w tym małżeństwie. I nie umiałam podjąć decyzji. W końcu on zdradził, on porzucił. On twierdził całe nasze życie, że kocha, ja czułam zupełnie inaczej i dobrze czułam. Trudny wybór, gdy niby jest źle, ale nie jest źle. Gdy jest zależność finansowa, mimo zarobków żony. Gdy jest dziecko, które kocha tatę. Ciężko. Mój były mąż, zrobił mi przysługę odchodząc. Niestety mimo wszystko, odchorowałam tu psychicznie bardzo i w sumie do tej pory jeszcze do końca się nie pozbierałam.
    • rosapulchra-0 Re: Nie potrafię już kochać mojego męża 25.08.15, 06:34
      Nie wiem, czemu przypomniał mi się całkiem niedawny wątek o mężu, który się starał, ale żona już nie bałdzo, więc znalazł sobie inną panią. Swoją drogą, dość ciekawe zestawienie niektórych poglądów wink
Pełna wersja