katnip
24.08.15, 18:56
W dyskusjach o sześciolatkach w szkole wszyscy skupiają się na dojrzałości lub niedojrzałości do rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej. A umyka to, że w związku z tym dzieci wcześniej pójdą do gimnazjum, wcześniej do szkoły średniej i wcześniej będą zdawać maturę, czyli - egzamin dojrzałości.
Nie wiem, jak u was, ale w przypadku moim i koleżanek pewne życiowe wybory miały duży związek przejściem z jednego etapu edukacji na drugi. Tzn. - w 8 klasie podstawówki mało kto pił alkohol, a jeśli już, to były to pierwsze i bardzo rzadkie próby. Brakowało tych starszych kolegów i koleżanek, którzy by w świat imprez wprowadzali. Co innego w 1 klasie liceum - tam byłyśmy "kotami", bardzo interesującymi szczególnie dla starszych kolegów. W 8 klasie podstawówki rzadko która dziewczyna miała chłopaka, rzadko która zaliczała imprezy. W 1 klasie liceum nagle każda mogła się znaleźć w zainteresowaniu starszego chłopaka. A okazji do imprez było mnóstwo - ja już wtedy zaczęłam chodzić na osiemnastki.
Potem była studniówka. A z tym wiązała się często utrata dziewictwa. Serio, kilka moich koleżanek pierwszy raz poszło wtedy do łóżka z chłopakiem.
Matura to matura, ale po maturze mnóstwo osób szło na studia. I te mnóstwo osób w zdecydowanej większości miało 18 lub 19 lat, czyli prawnie osoby dorosłe. Na tyle dorosłe, że mogły same wynająć pokój w innym mieście (co sama zrobiłam, sama podpisywałam umowę najmu).
A teraz... O ile przejście do szkoły średniej wróci na stare z powodu istnienia gimnazjum, to matura będzie zdawana w co najmniej połowie przez siedemnastolatków. I w październiku część tych siedemnastolatków będzie wybywać z domu rodzinnego. Trzeba też pamiętać, że nie każdy pójdzie na studia. Niektórzy będą szukać po maturze pracy. Ale będą nieletni. Nie mam pojęcia, jak kodeks pracy to reguluje, na pewno są jednak jakieś ograniczenia.
Nie wiem, może źle myślę, ale koncentrowanie się tylko na tych sześciolatkach jest krótkowzroczne, bo trudno powiedzieć, jakie to będzie miało skutki w przyszłości.