Dodaj do ulubionych

Wegetarianizm po raz kolejny:)

16.09.15, 09:50
Bardzo proszę nie zejdźcie mnie od razu smile ale chciałabym usłyszeć opinie z innej strony.
Od ponad blisko czterech lat ja i moje dzieci nie jemy mięsa,.Odwiedzamy moja Polska rodzine kilka razy w roku. Nie jestesmy wojujący ani przekonujący roślinnie, bratu zawsze robię kotlety mielone bo robię najlepsze.smile , nigdy nie komentujemy co i jak jedzą. Kiedy gotujemy u bratostwa obiady zawsze robimy jedno danie wege jedno z mięsem dla nich .
Natomiast moja bratowa z uporem maniaka od lat wciska mi rybkę , nie wiem ile razy jej tłumaczyłam ze nie używam., próbuje mnie tez przekonać do kurczaka smile Nie dochodzę sie ale uważam ze o ile ja akceptuje jej sposób jedzenia to mogłaby po kilku latachh zapamietać ze ryb nie jadamy.
Moj syn leci z kilka dni do PL , nie był kilka lat . ja mam bdb układy z rodzina , cieszą sie zawsze na nasza wizytę.
Syn przylatuje sam , potem pojawiamy sie ja i corka.
Syn ma problemy z komunikacja , ma ZA , czasem , mówi pewne rzeczy prosto z mostu , cały czas uczę go dyplomacji. On tez z frakcji niewojujacych wege .Syn przylatuj bardzo późno , brat go odbierze z lotniska ,, bratostwa mieszka na wsi i do najbliższego sklepu kawałek , sklep
mały , wiejski z małym wyborem produktów.
Bratostwo dojeżdża do pracy do Wrocławia i czesto robią zakupy w większych sklepach.
Syn będzie u nich dwa dni , potem we Wroclaiwu.
Poprosiłam dzis brata zeby zrobił jakieś drobne zakupy pod katem syna. Bratostwo sa bardzo gościnni , zawsze lodówka pełna, , bratowa dzwoni z pacy kiedy jestesmy u nich na wsi co kupić.
Brat odpowiedzial ze przecież w domu zawsze wszystko jest , sery , wędliny , chleb.
Na co ja powiedziała cichutko ze syn wędlin nie je a ser bez podpuszczką zwierzęcej. Ale zaraz dodalam ze mnie sie tez zdarza przez przeoczenie kupić ser z podpuszczka zwierzęca, produkty z zelatyna i pierogi ruski ze smalcem w środku i jemy to bo nie uznajemy wyrzucania jedzenia.
Mi chodziłot tylko o to zeby przez te dwa dni w domu było mleko , jajka , muesli , pasta i pesto , pierogi mrożene czy kluski śląskie. Nie zadalam tofu , sosów egzotycznych , tajskich świeżych warzyw i innych cudów ktore jemy na codzień.
Na co brat był lekko oburzony i zaczL opowiadać ze wege czuja sie lepsi bo nie jedzą mięsa a w podtekście ze przez dwa dni syn może sie dostosować I ze on nie wiedział ze jeuczulony na sery.
Wyjaśniłam ze nie jest uczulony na nic z wyjątkiem krewetek.
Rozmawialiśmy spokojnie , bez specjalnych emocji ale poczułam dyskomfort.
Ja nie zaglądam nikomu do talerza nie opowiadam nigdy czemu jestem wege. Jezeli ktoś ze znajomych nie wie o moim wegetarianizmem albo nie przygotowal czegoś specjalnie zawsze sobie cos wyszukam w lodowce i nie kapryszę.
Natomiast bardzo czesto moj sposób zycia , moje poglądy sa traktowane jako fiubzdziu ichoć naprawdę staram sie nie sprawiać nikomu problemu i nie afiszuje sie.
Poza tym irytuje mnie reakcja typu ze jak ktoś czegoś nie je to ma alergie. Gdybym stwierdziła ze syn jest alergikiem i nie toleruje konkretnych produktów reakcja byłaby inna.






Obserwuj wątek
      • jan.kran Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:15
        Oczywiście ze sobie kupi ale jak będzie we Wrocławiu. Poza tym proszę nie używaj słowa fanaberie , o tym był m.in.moj wpissmile))))
        Syn ładuje prawie o północy we Wrocławiu. będzie na wsi dwa dni . jest wiejski sklepik ale nie wiem co tam otrzyma. Wrzucę mu po prostu paczkę muesli do walizki , problem jest taki ze u bratostwa nie zawsze jest mleko ,a sklepik w sąsiedniej wsi wiec może chociaż to mleko u nich wyżebramsmile Pod domem jest las , syn lubi przyrodę i ma zamiar tam spędzić te dwa dni to sobie jakiegoś grzyba lub jagodę znajdziewink
        • triss_merigold6 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:20
          Są sklepy nocne, również we Wrocławiu.
          Na rowerze podjedzie do najbliższej Biedronki i zrobi zakupy rano.
          Tylko nie opowiadaj, że nie ma w pobliżu Biedronek, byliśmy na Dolnym Śląsku w sierpniu, koło Wrocka też i w każdej pipidówie była.
          Owszem, to są fanaberie. Syn jest mocno dorosły i powinien umieć zorganizować sobie jedzenie.
          Gdybyś stwierdziła, że jest alergikiem, to nadal byłby problem Twojego DOROSŁEGO syna, a nie brata i bratowej.
          • depompadur Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:27
            Ale ze strony brata i bratowej byłoby miło gdyby jednak uwzględnili czyjeś przekonania/alergie.
            Rozumiem, że jak do Ciebie wpadnie na kilka dni jakiś muzułmanin (wiem, wiem - mało prawdopodobne, ale może jakiś Syryjczyk się zapląta wink to będziesz go napychać wieprzowiną?
            • ola_dom Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:29
              depompadur napisała:

              > Rozumiem, że jak do Ciebie wpadnie na kilka dni jakiś muzułmanin (wiem, wiem -
              > mało prawdopodobne, ale może jakiś Syryjczyk się zapląta wink to będziesz go napychać wieprzowiną?

              A niech se wołowinę kupi w sklepie obok - jak ma takie fanaberie!
              • jan.kran Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:33
                Ja nie napisałam w jaki sposób jest robiona podpuszczka wprost , napisali to inni za mnie. I o to mi chodzi. Ja staram sie nie za duzo mowić , nie afiszować , nie przekonywac , wazę każde słowo a i tak na końcu wychodzę na nietolerancyjna dziwaczkę .
                  • turzyca Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 14.10.15, 08:56
                    > FYI: już od lat prawie wszyscy producenci stosują podpuszczkę mikrobiologiczną.

                    Prawie robi roznice.
                    Czesto dobre sery z sredniej i wyzszej polki, szczegolnie te eko, sa z podpuszczka zwierzeca. Ale podpuszczka zwierzeca jest tez np. w podlym serku topionym z aldiego. Ta ostatnia akurat wyszczegolniona na opakowaniu, ale czesto trzeba dopytac producenta.
                      • feel_good_inc Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 14.10.15, 09:55
                        jan.kran napisała:
                        > Poprosze o namiary na parmezan z podpuszczka mikrobiologiczna.

                        Parmezan z definicji nie może być wegetariański, bo żeby się tak nazywać, musi mieć w UE odpowiedni skład.
                        Musisz się zadowolić innym twardym serem dojrzewającym, albo sprowadzać z USA.
                      • jan.kran Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 14.10.15, 10:49
                        ichismile
                        W dniu mojego odlotu Bratowa podała ziemniaki , mielone i surówki , zjadłam warzywa i ziemniaki i byłam bardzo zadowolona i niczego wiecej sie nie domagałamsmile)
                        Jak chodzi o wypas dla wege i wegan we Wrocławiu, zarówno knajpy jak i sklepy to sie jeszcze nie otrząsnęliśmy , Oslo jest niestety lata świetlne za Wrocławiem , Monachium troche lepiej .
                        Jak chodzi o mleko sie zgadzam , powoli przechodzimy na opcje wegańskie.
                        Co do kasku to tutaj nie chodzi o autyzm tylko o porządne bawarskie wychowaniesmile


                  • jan.kran Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:40
                    Fanaberia to by była jakby zażądał tego co jadamy na codzien co można dostać we Wrocławiu bez problemu , może oprócz tajskich warzyw .Kupno paczki muesli , dwóch litrów mleka , jakichś mrożonek kiedy Bratostwo i tak prawie codziennie robią zakupy w drodze z z pracy to naprawdę nie jest jakaś prośba z Kosmosu.

                    • jan.kran Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:51
                      W sumie Bratostwo sa w porządku , ja sobie zawsze załatwiam sama swoje wegetariańskie fanaberie w PL. oni specjalnie sie nie wtrącają ale ta rybka i kurka mnie osłabia za każdym razem.
                      i to jest pierwszy raz kiedy przez cztery lata proszę o jakieś ekstra traktowanie.
                      Tak , jestem matka kwoka ale syn jest autysta , ma problemy z komunikacja , orientacja. Pierwszy raz jedzie do polskiej rodziny zupełnie sam beze mnie , ja przylece pózniej .
                      Na rower bez hełmu nie wsiądzie nie wiem czy dotrze do tej sąsiedniej wsi bez problemu.
                      Poza tym chce te dwa dni posiedzieć na wsi i w lesie a nie jechać pekaeesem po mleko.
                      Ja mam dwóch braci. Obydwaj uczynni , kochani , naprawdę mamy dobre układy.
                      Rok temu odebrał mnie zlotniska Starszy Brat który mieszka we Wrocławiu.
                      Tez późnym wieczorem. W domu u niego gdzie spałam czekał specjalnie na mnie ciemny
                      chleb , mozarella , świeże warzywa , jogurty. Brat mozarelli nie jada ale pamięta ze ja lubię.
                      Słowa nie pisnelam zeby mi cos ekstra kupował , mieszka w centrum Wrocławia gdzie sama bez problemu moge sie zaopatrzyć , nawet sklep nocny za progiem tylko ze tam to głownie alkohol ale ten na pewno jest wegesmile

                      • sasanka4321 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 11:07
                        > Na rower bez hełmu nie wsiądzie nie wiem czy dotrze do tej sąsiedniej wsi bez
                        > problemu.
                        > Poza tym chce te dwa dni posiedzieć na wsi i w lesie a nie jechać pekaeesem po
                        > mleko.

                        To moze niech wezmie kask ze soba i wtedy bedzie mogl pojechac? Skoro wszystko inne jest za trudne...
                    • ichi51e Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 14.10.15, 10:27
                      maja paczke musli kupowac jak na 2 dni do nich przyjezdza? ja uwazam ze nie nalezy robic klopotu sowja osoba i po prostu jak ci daja schabowego z kapusta i ziemniakami to zjadam kapuste i ziemniaki i dokladam sobie ziemniakow. przez dwa dni spoko da rade.
                      a we wrocku to se wegansko poje - naprawde wypas dla wege... mniam mniam sniadanka slinka cieknie...
                  • depompadur Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:42
                    Triss. Wybacz, jesteś na tyle kumata babką, że pewnie zrozumiałaś intencję mojego pytania smile Ale ok. Zadam je inaczej. Czy jesteś w stanie przygotować jakąś szybką potrawę ekstra dla gościa tylko dlatego, że wiesz, że nie zje części obiadu z racji swoich przekonań?
              • jatojagodnik Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:39
                Informowanie wegetarianina, że z jedzeniem nie będzie problemu bo w lodówce zawsze jest jakaś wędlinka jest zwykłym chamstwem. Nie jecie mięsa od lat, twój brat o tym wie od lat. Wegetarianizm nie jest fanaberią, na świecie miliony ludzi tak się żywią.
            • jan.kran Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:30
              depompadur napisała:

              > Ale ze strony brata i bratowej byłoby miło gdyby jednak uwzględnili czyjeś prze
              > konania/alergie.
              > Rozumiem, że jak do Ciebie wpadnie na kilka dni jakiś muzułmanin (wiem, wiem -
              > mało prawdopodobne, ale może jakiś Syryjczyk się zapląta wink to będziesz go nap
              > ychać wieprzowiną?

              ---------> Moja corka jak robi imprezę to ma na tapecie wege , weganina a w Norwegii dochodzili jeszcze muzułmańscy znajomi. Jakoś zawsze gotuje tak zeby wszyscy sie najedli i byli zadowolenismile

          • klamkas Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 22:17
            Widać nie byliście w dolnośląskich pipidówach, tylko w większych pipidówach, albo w tych podwrocławskich wink. Nadal istnieją miejsca, gdzie tylko obwoźny sklepik, w innych zdarza się sklepik wsiowy czynny od 9-12. Albo nawet prawdziwy sklep czynny od 7 do 12, ale daleki od asortymentu Biedronki wink.
      • zla.m Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 12:10
        Ratunku, przyjeżdża GOŚĆ, późno w nocy, jego zwyczaje żywieniowe są znane, dokonanie "odpowiednich" zakupów praktycznie nie wymaga zachodu (ten sam sklep co zawsze, najwyżej trzeba pamiętać żeby kupić kilka innych rzeczy) - i gospodarze mają potrzeby gościa olać, bo to fanaberie. Naprawdę tak byś ze swoim gościem postąpiła? Ja rozumiem, jak już się zadomowi, jasne, niech do sklepu gania czy bierze udział w przygotowaniu potraw, ale dlaczego odmówić tej drobnej uprzejmości, żeby w pierwszej chwili pobytu nie musiał się głodzić? A jakby miał "fanaberię" nie lubić tego czy tamtego, to też by to gospodarze mieli olać? Czy to po prostu traktowanie z buta za bycie wege?
        • loganberry Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 12:24
          Ototo. Standardowo gościowi przygotowuje się frykasy (ile tu było wątków o tym, czy jakieś jedzenie jest wystarczająco wykwintne dla gości), ale wystarczy że gość jest wege i już życzliwość i troska o jego dobre samopoczucie magicznie znika. Niech se sam radzi, przyjeżdża z własnymi zapasami, względnie zaczyna dwudniowy pobyt u dawno nie widzianej rodziny w Polsce od rajdu po nocnych sklepach / pksem do biedronki / co tam jeszcze błyskotliwego padło. Jasne, że da sobie radę, ale po cholerę mu na siłę utrudniać? To naprawdę taki problem kupić parę dni wcześniej karton mleka, czy tak w imię zasad, żeby to swoje "fiu-bździu" odpokutował ku uciesze rodzinki?
      • dobrochna00 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 19:08
        Serio tak przyjmujesz gości, że - znając czyjeś zwyczaje żywieniowe, upodobania, alergie - złośliwie kupujesz włącznie produkty, których nie jada?
        Dla mnie to jest niepojęte - jak kogoś będę u siebie gościć to staram się, żeby było mu miło i żeby zjadł posiłek z przyjemnością. Jak wiem, że koleżanka na diecie, bo walczy z nadwagą to nie zaserwuję jej chleba ze smalcem na przystawkę, golonki na obiad i ciężkiego tortu na deser. Jak odwiedza mnie matka karmiąca, to pytam, czy czegoś w związku z tym nie jada. Fanaberią to byłoby żądanie np. jednego konkretnego luksusowego sera, pomidora konkretnej odmiany i soku ze świeżo zrywanych cytrusów.
      • arista80 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:41
        Po raz pierwszy stanę w obronie Jana Kranasmile) Kurcze czy to tak trudno przychylić się do czyjejś prośby przynajmniej na jeden wieczór. Rozumiem, że syn potem sobie zorganizuje, ale chociaż w ten dzień co przyjeżdźa okazać dobrą wolę i przygotować coś co lubi/może jeść. Nie wiem, ale jak ja kogoś przyjmuje to staram się podpytywać jakie są jego gusta kulinarne i przygotować coś co lubi. Sprawia mi przyjemność jak ktoś jest zadowolony z wizyty. Gdy przyjeżdżają moi rodzice i idziemy na obiad do teśćiów, ona zawsze pyta czego życzą sobie moi rodzice, czego nie lubią, chociażby dlatego, że istnieją pewne różnice miedzy kuchnią włoską a polską. Skoro kupienie ogórka czy marchewki nie jest problemem to na ten wieczór mogą kupić pare tych warzyw i zrobić jakąs sałatkę czy coś w tym stylu. Czy naprawdę to tak ciężko okazać dobrą wolę i zadowolić gościa?
          • arista80 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:51
            Sęk w tym, że chłopak wędlin i serów, jeśli z podpuszczką nie je. Czy nie może więc np. kupić mu pomidora, marchewkę, jakieś inne warzywo? Chodzi po prostu o wykazanie dobrej woli. Ty na pewno też się fajniej czujesz jak ktoś specjalnie przygotuje dla ciebie to co lubisz, zapyta co wolisz bardziej, właśnie po to by sprawić przyjemność.
            • jan.kran Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 11:03
              Mam przyjaciółkę we Wrocławiu znamy sie ponad 30 lat. Nie widziałyśmy sie długo bo mieszkał w Warszawie. Teraz przeprowadziła sie zpowrotem do Wrocławia i zaprosiła mnie i córkę na obiad. Powiedizalam ze jestesmy wege na co stwierdziła ze mnie chyba pogięło.
              Po czym wystąpiła z super obiadem , swietnie gotuje. Jedno danie dla niej i męża , drugie wege dla nas.
              Podsmiewa sie z tego mojego wegetarianizmu ciagle ale jednak sie stara zrobić nam przyjemnosc i nie nawraca na liściowa drogęsmile
              Moj brat , ten ze wsi dodatkowo mnie zaszokował opowieścią dzisiaj , dla mnie to postawa nie do przyjęcia.
              Kilka tygodni był ślub mojego bratanka, świadkiem na ślubie był przyjaciel państwa młodych , wieloetniczna. On i zon wege , żadna tajemnica.
              Na przyjęciu ślubnym moja bratowa nerwowo wyciągała jakie mrożone ruskie z lodówki
              dla nich bo w zasadzie niczego nie mogli jeść bo nawet ziemniaki z cateringu były z sosikiem mięsnym.
              • arista80 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 11:51
                No właśnie o to mi chodzi. Ja zawsze jak robie zakupy oprócz wędlin kupuję także paprykę, marchew, ogórek, cukinie...Jeżeli miałabym mieć gościa wege, to zawsze coś się dla niego znajdzie. Jeżeli bratostwo wie, że przyjeżdża syn jana krana, który wędlin nie jada, to jaki problem zrobić mu kanapkę z ogórkiem, pomidorem czy innym warzywem? Albo nawet prostą sałatkę? Potem chłopak już sam sobie poradzi, coś zakipi, ale żeby chociaż w dniu przyjazdu miło mu było, że ktoś o niego zadbał i pokazał radość z jego przyjadu.
              • morgen_stern Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 11:59
                Zapewniam cię, że są "przeciętni ludzie", którzy nie maja lodówki zawalonej warzywami. Czasem jest pomidor, ogórek świeży lub konserwowy i cebula. Ewentualnie włoszczyzna na zupę. Nie macie nawet pojęcia, ile takich ludzi jest.
                • sasanka4321 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 12:21
                  morgen_stern napisała:

                  > Zapewniam cię, że są "przeciętni ludzie", którzy nie maja lodówki zawalonej war
                  > zywami. Czasem jest pomidor, ogórek świeży lub konserwowy i cebula. Ewentualnie
                  > włoszczyzna na zupę. Nie macie nawet pojęcia, ile takich ludzi jest.

                  No i problemem jest wtedy zrobienie sobie kanapki z ogorkiem na sniadanie? Albo jajecznicy? A na obiad makaronu z sosem pomidorowym? Albo zjesc poprostu ziemniaki z surowka, jesli do tej pory nie da sie rady dotrzec do sklepu?
                  Ty takze, zanim odwiedzisz miesozercow jako wegetarianka, dzwinilabys do nich, z prosba o zakupienie tego a tego...? Ja rozumiem, ze moga sami byc przejeci Twoja dieta i nakupowac Ci mase rzeczy ale to juz ich ruch. No wiec - zadzwonilabys przed odlotem i wymienila produkty, jakie bys chciala zastac na miejscu?
                  • morgen_stern Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 12:29
                    Nie wiem, dlaczego mnie o to pytasz, bo ja ani słowem nie skomentowałam sytuacji z postu założycielskiego, odniosłam się tylko i wyłącznie do tych polskich lodówek, gdzie zawsze jest spory wybór warzyw.
                    Ale odpowiadając na pytanie - goszcząc kogoś byłoby mi wstyd zaproponować mu tylko i wyłącznie kanapki z pomidorem albo makaron z sosem pomidorowym. Tak można przyjąć gościa niespodziewanego. Mam ogromny dysonans poznawczy, bo pamiętam mnóstwo wątków na ematce o podejmowaniu gości, ciekawych potrawach (jak była jakaś prosta lub banalna, to ematki zbiorowo wyśmiewały), na stołach lądowały kilkudaniowe wymyślne zestawy, a okazuje się, że jak przyjeżdża wegetarianin, to dostanie chleb z pomidorem, makaron z sosem pomidorowym i powinien się cieszyć, że w ogóle temu dziwadłu coś się dało do żarcia i spełnia się jego "fanaberie". Ot, taka ematkowa wybiórcza gościnność.
                    Powtarzam, że w ogóle nie odnoszę się do tego, co opowiada kran, tylko wy same.
                    • sasanka4321 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 12:40
                      > Ale odpowiadając na pytanie - goszcząc kogoś byłoby mi wstyd zaproponować mu ty
                      > lko i wyłącznie kanapki z pomidorem albo makaron z sosem pomidorowym.

                      Eh... jesli mi pamiec nie siadla, to pytanie nie bylo o to, cz Ty, jako gospodarz, zrobilabys dla gosci specjalne zakupy, ale czy Ty, jako gosc, przed przyjazdem do kogos, zadzwonilabys, mowiac, ze prosisz o zakupienie takich a takich produktow na Twoj przyjazd. To tak gwoli scislosci.
                      • morgen_stern Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 12:46
                        Odpowiadam na komentarze kilku osób w tym wątku, jakie to fanaberie mają wegetarianie i ew. łaskawie robiliby takiemu gościowi omlet. No może kanapkę z pomidorem. Nie widzisz, że ja nie odpowiadam na post startowy? Pojawiła się dyskusja poboczna.
                    • jan.kran Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 14:05
                      Idę do pracy i nie mam czasu na wszystko odpowiedzieć teraz .Ale ... U mojego bratostwa czesto nie ma mleka , zawsze jest wędlina i mieso ale ser bywa. czasami lodówka pełn a czasem swiatlo bo oni mało w domu sa.
                      Tak , bratowa dzwoni ale nie zadzwoni z pracy o północy jak syn przylecismile
                      Syn je bardzo duzo i znam jego mozliwosci oraz sytuacje u brata .
                      Od pewnego czasu ja po przyjeździe sama zrobię sobie zakupy i troche sie zmieniło
                      bo bratowa coraz rzadziej mi cos proponuje bo nie jest pewna co jem.
                      Dwonilam do brat głownie w sprawie przylotu syna i organizacji bo syn ma workshop capoeiry we Wrocławiu i trzeba zgrać z drugim bratem jego pobyt.
                      Moj syn myli mieisiace , dni tygodnia , nie rozróżnia czasem co ważne co nie , ja go znam i dlatego pewne sprawy załatwiam sama choć jest coraz lepiej i jest nieporównywalnie bardziej samodzielny niż kilka lat temu.
                      Był sam na workshops w Bergen i Berlinie i większość spraw załatwia sam, studiuje , jest vice grupy capoeiry w Oslo , prowadzi księgowość.
                      Ale ja go monitoruje , coraz mniej ale jednak.
                      Kiedyś nie poszedł na egzamin do którego sie długo przygotowywał bo pomylił dnia le teraz sie nauczył i pilnuje i sprawdza lub sie pyta mnie.
                      Praca nad jego samodzielnością trwa od lat , kilka lat temu zawoziłem go lotnisko teraz lata , sam chodzi do banku i do lekarza i, pilnuje studiow.
                      Zycie na codzien z Za to codzienna wieloletnia praca , jakieś efekty daje i na pewno nie ja generuje jego deficyty tylko po prostu je m?
                  • arista80 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 12:36
                    "Ty takze, zanim odwiedzisz miesozercow jako wegetarianka, dzwinilabys do nich, z prosba o zakupienie tego a tego...? Ja rozumiem, ze moga sami byc przejeci Twoja dieta i nakupowac Ci mase rzeczy ale to juz ich ruch. No wiec - zadzwonilabys przed odlotem i wymienila produkty, jakie bys chciala zastac na miejscu? "

                    Jeżeli idę do obcych ludzi to oczywiście nie wydzwaniam do nich z listą produktów do kupienia, ale w obrębie rodziny i najbliższych czemu nie można poprosić o coś co się bardziej lubi? Jak do mnie przyjeżdżają rodzice to mówią wcześniej co np. lubią na śniadanie, gdyż śniadanie, które robię ja sobie i mężowi jest bardzo skromne (często kwa i coś słodkiego), a oni wolą zjeść kawałek chleba z jakimś serem. I ja to uwzględniam. Korona z głowy mi nie spadnie jak dla nich kupię dodatkowo ser czy chleb razowy. Czy między rodziną nie można już mieć na tylne serdecznych stosunków, że każda prośba musi być zaraz odbierana jako roszczenie?
                    • sasanka4321 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 12:48
                      > Jeżeli idę do obcych ludzi to oczywiście nie wydzwaniam do nich z listą produkt
                      > ów do kupienia, ale w obrębie rodziny i najbliższych

                      A Ty jezdzisz z walizkami i dwojka dzieci do obcych ludzi? To chyba zawsze jest rodzina albo najblizsi, jesli juz cos takiego robimy.


                      • arista80 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 13:09
                        Jeżeli nie jestem zapraszana na dłuższy pobyt do nikogo nie jeżdżę z walizką. Chodziło mi o to, że jeśli idę do osób obcych, to wiadomo jem co mi dadzą na talerz. Natomiast w obrębie rodziny wydawało mi się, że naturalne jest mówienie też sobie co się lubi/nie lubi (oczywiście bez przesady), tak by pobyt był fajny. I tak np. jak jeżdżę do Polski to proszę zawsze mamę o pokupowanie pare "specjalnych" produktów szczególnie dla córki, czasem dla męża i dla mnie, zaś kiedy rodzice przyjeżdżają do mnie to też czasem proszą o taki a taki produkt. I powtarzam: mi korona z głowy nie spadnie jak kupię coś dodatkowego, a cieszę się, że zrobiłam im przyjemność. I podobnie jak jak ja jestem w Polsce, to miło poczuć się dobrze przjętym i z serdecznością.
        • iwoniaw Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 19:14
          Toteż brat autorki wątku nikogo nigdzie nie wysyła, bo ma pełną lodówkę rozmaitych produktów. Co autorce nie przeszkadza (mimo że sama pisze, że ta lodówka rzeczywiście zawsze pełna) sugerować mu, że powinien zrobić specjalne zakupy przed przyjazdem jej syna, zupełnie serio sugerując, że nie ma on w domu pieczywa, sera, jajek, warzyw, makaronu itp.
    • agni71 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:32
      No to usłyszałaś wink

      Skoro rodzinka impregnowana na argumenty, to nie pytać, nie prosić, tylko niech sobie syn sam wybiera, co tam mu podpasuje w lodówce gospodarzy. Na pierwszą kolacje, jak zje kanpake z pomidorem to tez nie umrze, a nastepnego dnia niech podejdzie do sklepiku i na pewno cos tam wybierze, chocby pieczywo i warzywa.

      Jajka i białe sery je? To tez znajdzie w sklepie. Chociaż ja juz nie wege, ale jajek z chowu klatkowego nie kupuję (a pewnie tylko takie znajdzie, o ironio, w wiejskim sklepie).

      W sumie z większym zrozumieniem spotkalibyście się, gdybyście twierdzili, że tak, to uczulenie. Bo na pewno będa wpychac tę rybe i kurczaka, uważając niejedzenie ich za fanaberię.
    • lady-z-gaga Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:33
      Wyjątkowo przyznaję Ci rację wink
      Podejście Twojego brata ( i niektorych komentujących forumek) jest klasycznym przykładem złej woli i betonu kulinarnego.
      Propozycji, aby przylatujący w nocy gość biegał do nocnych sklepow i robił zakupy dla siebie, nie skomentuję nawet.
      Fanaberią byłoby, gdyby ktoś zjawił się bez zapowiedzi i miał pretensje, że nie ma co jeść. Natomiast dla zaproszonego siostrzeńca można kupić parę produktow, ktore lubi, o ile są normalnie dostępne w sklepie (czyli to, co wymieniłaś).
      Wszelkie dyskusje i wzajemne przekonywania na temat tego, co ktoś jada, a czego nie jada, uważam za objaw buractwa.

      -----

      Co nas nie zabije, to można jeszcze raz / by Buka
      • nowel1 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:37
        Z tym, że to "buractwo" występuje po obu stronach.
        Zarówno brata, który nie do końca dba o gości, jak u jan.kran, która dzwoni z wytycznymi w sprawie zakupów na okoliczność przylotu jej syna.
        Widocznie tak ta rodzina funkcjonuje.
        • lady-z-gaga Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:48
          Nie wiem, jak dokładnie rozmowa wyglądała, ale wyobrażam sobie, że nie były to wytyczne, ale prośba. To nic niezwykłego w bliskiej rodzinie (no może poza wiekiem gościa, za ktorego jego matka mysli, co będzie jadł wink).
          Moja corka w takiej sytuacji wpakowałaby do walizki 2-3 produkty na wszelki wypadek, oczywiście nie mrożone pierogi, ale jakiś słoik sosu do makaronu, ulubiony ser.
          I mimo wszystko nie przestanę się dziwić, dlaczego kupno paru wegańskich produktow budzi taki sprzeciw u brata i bratowej. Widzę w tym wyłącznie chęć postawienia na swoim i nawrócenia na jedyny słuszny model żywienia.
      • lacitadelle Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:46
        Jeżeli ktoś zaprasza i pyta, co lubię, to zawsze odpowiadam. I wtedy tak, niezastosowanie się do moich preferencji uważam za niemiłe. Niepytana, nie wyskakuję ze specjalnymi preferencjami. Ty pewnie też, jak ktoś Cię zaprasza na obiad i o nic nie pyta, nie mówisz - tylko pamiętaj, kup dla mnie polędwicę wołową.

        Tu wystąpiła jeszcze inna sytuacja - ktoś zaprosił siostrzeńca (30letniego) i otrzymał telefon od jego matki w sprawie specjalnych zakupów. Wybacz, ale to jest dla mnie dziwne. Czy bym się dostosowała, to by pewnie zależało od sposobu przedstawienia listy życzeń. Nie mam pojęcia, czy jan.kran tak zrobiła, ale owszem, "specjalną" prośbę o zakup kurczę mleka można przedstawić , jakby się uważało za kogoś lepszego.
        • nanuk24 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 17.09.15, 02:12
          Nie ktos tylko brat rodzony. Czlowiek, z ktorym sie wychowywala i w jednej wannie sie kapala, na litosc boska. Tez z wlasna siostra, ktora mi gile z nosa wycierala, a ktorej ja przy dziecku pomagalam, tak rozmawiam i do mamy tez mowie, zeby mie pierogow nalepila i stawiam jej wytyczne, jakie to maja byc. To jest jej najblizsza rodzina.
          Tak was wszystkie czytam i widze, ze wasze stosunki rodzinne to kraina lodu. Taki chlod emocjonalny wykazujecie jak do nielubianych sasiadow czy znienawidzonego eksmeza.
          • jan.kran Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 17.09.15, 02:32
            Nanuk , brat mnie przewijał :pppp I tak jest bardzo sie kochamy i wspieramy, mała jestesmy rodzina, ja i dzieci , bezdzietny brat wdowiec i drugi z bratowa i synem jedynakiem. ale bratanek troche nadrobił bo ma troje dziecismile
            Bracia nas odwożą i przywożą z lotniska lub Węzła Bielanskigo, siadamy na wieczorne pogaduchy popijając wódeczkę a moje dzieci uwielbiają wujków. może ten wegetarianizm nas nie podzielismile Zwłaszcza ze tylko ten brat co mnie przewijał ma problem , ten drugi je podobnie jak my i mało miesa używa smile
      • edelstein Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:47
        Przeciez brat ma pelna lodowke.Zaloze sie,ze nie ma tam napchane wylacznie kielbas i szynki.Nie jestem wege,ale z za wartosci mojej lodowki moge przygotowania 3rozne rodzaje kanapek wege,ba nawet obiad bym dala rade ugotowac.
        • iwoniaw Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 11:34
          Cytat

          > Przeciez brat ma pelna lodowke.Zaloze sie,ze nie ma tam napchane wylacznie kiel
          > bas i szynki.


          No otóż to. Gdybym była bratem z pełną lodówką, w dodatku codziennie uzupełnianą o nowe świeże produkty, to poczułabym się co najmniej urażona, że przed przyjazdem 30-letniego siostrzeńca sistra uważa za właściwe pouczać mnie w kwestii specjalnych zakupów, by niuniuś nie umarł z głodu do rana w mej kuchni mięsożercy. Wcale się nie dziwię, że był niespecjalnie miły.
          Nie wierzę, że gościnna i gotująca bratowa oraz robiący po drodze z pracy zakupy spożywcze brat nie mają w domu przed przyjazdem gościa (obojętnie, wege czy nie) pieczywa, mleka, jajek, pomidorów, sera. Sugerowanie im, że właśnie tak się ich postrzega, jest co najmniej nietaktowne.
          Ja sama niekoniecznie gustuję we wszystkim, co ludzie (również odwiedzana przeze mnie rodzina) jadają. Ale nie przyszłoby mi do głowy przed wizytą dzwonić do kogoś z listą zakupów - jeśli bez czegoś nie mogę przeżyć, a nie mam 100% pewności, że mają i używają, to wiozę swoje, w innym przypadku nie wyobrażam sobie, żeby nie było w domu niczego, co nadawałoby się na śniadanie dla osoby o dowolnych ograniczeniach/upodobaniach kulinarnych.

          Wątek o kasku rowerowym to już w ogóle mnie zabił - w czym problem, żeby gość, który nie wyobraża sobie wsiąść na rower bez niego po prostu zabrał ze sobą swój kask, skoro potrzebuje?
          • lady-z-gaga Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 11:47
            w czym problem, żeby gość,
            > który nie wyobraża sobie wsiąść na rower bez niego po prostu zabrał ze sobą swó
            > j kask, skoro potrzebuje?

            ....w tym, że nie planuje jeździć na rowerze? i dlatego nie bierze kasku do samolotu?
            smile
          • lacitadelle Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 11:54
            Iwonia, często potrafisz pięknie sformułować, to co ja myślę - dzięki.

            Jestem wege i uważam, że robienie wokół siebie afery zwierzętom nie służy. Agitacja raczej ludzi zniechęca. Staram się być cicha i skromna wink, pokazywać, że pożywić się zdrowo i smacznie bez mięsa/produktów odzwierzęcych można zawsze, bezproblemowo i w każdych warunkach. Jak ktoś próbuje mi coś nawet dziesiąty raz wciskać, to spokojnie i z uśmiechem dziękuję. Owszem, można się wkurzać, ale po iluś razach doszłam do tego, że niczemu to nie służy. Wierzę w spokój, pozytywny przykład i ewolucję, a nie wojnę i rewolucję.
    • fragile_f Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:40
      W takich sytuacjach polecam zapakowanie synowi 2 w miare dojrzalych avocado+2 limonki. To takie moje wyjazdowe jedzenie awaryjne - czasami laduje sie o 22 i nie ma juz czasu na zakupy a cos zjesc trzeba. Avocado wytrzyma podroz na luzie, limonki tez. Po przyjezdzie prosi tylko o pomidora i kawalek chleba, avocado rozciapciuje widelcem, polewa sokiem z limonki, soli, pieprzy i zjada z pokrojonym pomidorem. Do tego jest cholernie zdrowe, sycace i smaczne!

      I nie, to nie sa fanaberie, jak niektorzy twierdza. Mam to samo u siebie na wsi i jest to jednym z powodow, dla ktorych przestalam tam jezdzic... Ile razy mozna tlumaczyc, ze nie zjem kawalka kurzej nogi, z ktorej wystaja jeszcze kawalki pior i skrzepy krwi a sama kura popitalala po podworku jak przyjechalam?

      Gdyby ktos osobie majacej odruch wymiotny na widok kapusty kiszonej ktos zaproponowal kapusniak i bigos - wszyscy pokiwaliby ze zrozumieniem glowami i zrobili mu kanapki wink
    • menodo Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:45
      Dziwną masz rodzinę albo dziwne są wasze relacje.

      Mam wielu przyjaciół wegetarian i o tego rodzaju problemach owszem słyszałam, ale ze 30 lat temu, kiedy wegetarianizm szokował, zwłaszcza stare ciotki z kujawskich wsi.
    • crises Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:49
      Ludzie z dziwactwami żywieniowymi - najgorszy rodzaj gościa. Co gorsza, przeważnie nie idzie od nich wydobyć, co tak naprawdę jedzą, a czego nie. Jak naciskasz, to jest tylko "och, nie rób sobie kłopotu, cokolwiek bez mięsa będzie OK", a potem się okazuje, że nie jedzą papryki, cebuli, ogórków, pomidorów, sera, fasoli albo co tam ich aktualny żywieniowy guru uważa za szkodliwe. Jak Bozia chce kogoś bardzo ukarać, to zsyła na niego ortoreksję.
    • sasanka4321 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 10:55
      Znowu to samo - jankran i jej dzieci o ktore sie musi troszzyc, wiec nie wie, w co rece wlozyc najpierw...
      Gosc, jesli ma fanaberie zywieniowe, to sam je sobie zaspokaja. Moze zjesc chocby kasze z maslem, zanim zrobi sobie zakupy. Ewentualnie przywiezc ze soba cos niepsujacego sie. Jesli gosc chce uniknac tego, ze gospodarze na jego czesc przygotuja mase jedzenia, ktorego on nie ruszy, to gosc wczesniej osobiscie dzwoni do gospodarzy, i mowi: "sluchajcie, ja bardzo specyficznie jem, nie jem tego, co wiekszosc spoleczenstwa, wiec prosze, nie przygotowujcie nic/nierobcie zadnych zakupow z mysla o mnie, sam sobie to zorganizuje. Sorry, ja tak mam, za to wspolnie bedziemy sobie siedziec przy herbacie wieczorami, dobrze?"
      Jesli natomiast gosc jest chorobliwie niekomunikatywny, nie potrafi tego powiedziec i potrzebuje opiekuna, to niech matka zadzwoni i powie "sluchajcie, on je bardzo specyficznie... nic nie przygotowywujcie... sam sie tym zajmie..."
      Chociaz, jesli to goscia przerasta, to jakby nie nadaje sie do jezdzenia samemu gdziekolwiek.

      • joaaa83 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 12:14
        JA właśnie tak robię, jak piszesz. Jestem wegetarianką od lat i wszyscy o tym wiedzą, ale w związku z tym, że przez lata się spotykałam z twierdzeniami "przecież ryba to nie mięso", "No to wybierz sobie kurczaka z tej sałatki" itp. zawsze proszę o nieprzygotowywanie nic specjalnie dla mnie i zaopatruję się sama. Preferuję imprezy składkowe, bo nie jest mi wtedy głupio, że przynoszę własne jedzenie i to coś czym mogę się najeść, bo często "coś dla mnie" to kromki chleba i kilka plastrów pomidora. Jestem szczupła i może moim wyglądem się niektórzy sugerują, ale naprawdę chleb z pomidorem czy ogórkiem to dla mnie za mało na całe popołudnie. Poza tym lubię sobie smacznie zjeść. Dlatego w kwestii jedzenia polegam tylko na sobie i radziłabym wszystkim jedzącym inaczej wyrobienie u siebie tego nawyku.

        Syn jana.krana powinien w drodze do wujostwa zrobić sobie zakupy i po problemie.
    • mozambique Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 11:15
      z tego co obseruję , czy cwszyscy radyklani ideowi wegetarianie , weganie, frutarianie szybko tracą swą radykalnośc jesli tylko kolicznosci to wymuszają

      jeden taki znajomy walczący weganin nawet na polowanie sie wybrał z pewnym biznesemenem , ktory obiecywał mu powazny kontrakt
      zadna krew ani flaki mu nie przeszkadzały , z te co widzialm na zdjeciach bigos z wkładką pałąszował az mu sie uszy tzręsły i nawet na strzellnym jeleniem do zdjecia pozował

      a wy tu jakies paranoje nad podpuszczką w serze
    • aandzia43 Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 11:16
      Nie mogę pojąć agitowania i namawiania gości, gospodarzy czy innych współbiesiadników na.swoją opcję żywienia się. Jak już siedzimy przy jednym stole to morda w kubeł i każdy zjada co ma na talerzu. Ukłon w stronę gościa (przygotowanie czegoś dla niego) mile wiedziany, czemu nie. U brata i bratowej znajdzie się trochę zarcia wege na dwa dni i bez specjalnych zakupów. O syna się nie martw, on akurat duży chłopak i da sobie radę. Gdybyś wysyłała małe dziecko byłby problem.
    • kota_marcowa Re: Wegetarianizm po raz kolejny:) 16.09.15, 11:43
      Jeżeli z bratem komunikujesz się w taki sam sposób jak na forum, to nie dziwię się, że zareagował w taki sposób, a pewnie tak, bo pamiętam twój watek o przemeblowaniu pokoju matki tongue_out Jestem, gotowa się założyć, że brat poproszony w normalny sposób bez problemu kupiłby to mleko wink

      Poza tym, nie wierzę, że brat nie ma w domu ani jednego jajka, pomidora, czy marchewki, jak syn zje na kolację kanapkę z jajkiem, czy nawet chleb z masłem zamiast musli, czy pesto, to nie umrze. Rano może sobie iść do wiejskiego sklepu, jak na rower nie wsiądzie bez kasku, to niech sobie spacer zrobi. Mamy 21 wiek, wiejskie sklepy są normalnie zaopatrzone.