memphis90
18.09.15, 21:53
I cóż tam wspominacie z sentymentem, a co ze wstrętem? Niekoniecznie z lektur. Z moich przemyśleń wynika, że lektur nie pamiętam prawie wcale, choć czytałam wszystkie rzetelnie; te, które wspominam i do których wracałam jako dziecko poznałam długo przed pójściem do szkoły.
Wstręt:
"Plastusiowy pamiętnik", "Pyza", "Na jagody" (mam sentyment do ilustracji, wiersz mnie nudził), "Opowieść o pilocie Pirxie", co dziwne- "Ania z Zielonego Wzgórza" (choć uwielbiałam serial...). Nie dałam rady "Starej baśni". Jest tu jeszcze "Koziołek Matołek" i "Małpka Fiki-Miki". Jako dziecko czytałam "Oto jest Kasia" czy "Puc, Bursztyn i goście"- dziś nie mogę ich znieść...
Zachwyt:
to jednak książki, które wydawały się współczesne- "Karolcia", "Ania czy Mania", "Dzieci z Bullerbyn" czy "Emil". "Mikołajek" oczywiście. Fantastyka dziecięca

czyli np. "Pipi" i "Ronja", książki Stecewicza (oraz komiks "Miasto z chmur"). Była cała seria książek "o dawnych czasach"- ale poznałam je już czytając płynnie, mogłam wgryzać się w archaizmy, a nie je sylabizować niepewne efektu

Tu wrzucam "Słoneczko" Buyno-Arctowej, "Borówkę" Porazińskiej, " O Bogdynku" Niklewiczowej (do dziś umiem wyrecytować z pamięci całe ustępy....), "Bobika od franciszkanów", "Emilkę" czy "Janę ze Wzgórza latarni". Ach, i jako 6-latka poznałam serię Thorgal, co wpłynęło znacąco na mój wzorzec mężczyzny idealnego