brak mi słów - jestem wstrząśnięta...

19.09.04, 11:33
może znowu przesadzam... może sie za bardzo wczuwam...
ale trzepie mna poprostu - az świeczki w oczach mam! własnie zadzwoniła do
mnie kolezanka... okzazało sie że wczoraj u niej w domu była wojna totalna!
jej fantastyczny facet udeżył ja (z resztą nie po raz pierwszy) , zwyzywał od
najgorszych - a było to wszystko przy ojcu dziewczyny!!! tamten debil ją
szmacił a tatuś nie reagował - poprostu w głowie mi sie nie mieści!!! w końcu
moja koleżanka zaczeła wrzeszczec na ojca zeby zareagował... ztego co wiem
bo niestety nie skończyłysmy rozmowy doszło do bijatyki między jej ojcem ,
tym facetem i jakimś ich znajomym - była policja , zabrali go! dziewczyna
mówi ze jutro wymienia zamki! moze w końcu pod wóch latach upokorzeń do niej
dotarło... ale zeby taką cene za to płacić! i jeszcze ta postawa jej taty -
mój to by zatłukł takiego...mówie wam - jestem taka zdenerwowana ze... co
prawda stosunki moje i kolezanki do idelanych nie należą - miałysmy sporo
przejść... ale w takiej sytuacji nie moge o tym mysleć przeciez! myśle tylko
o tym jak ona moze sie teraz czuć... bez niczyjej pomocy , totalnie
sponiewierana... mam tylko nadzieje że uda mie sie z nią dzisiaj spotkac i
jakoś podnieśc na duchu... matko jedyna...
jak ona teraz sama zostanie to nie bedzie miałą z czego żyć! sama z
dzieckiem , bez pracy... - co prawda wysłałam jej kilka ogłoszeń ale jak na
razie nie ma odzewu... znowu czuje że musze jej pomóc - bo jak nie ja to kto?
jej rodzice sa kompletnie bierni...
wiem ze pisze to wzytsko w wielkim chaosie ale jestem mocno zdenerwowana! a
jak pomysle o tym rocznym maleństwie jej które musi zyc w tym fermencie to az
mi sie słabo robi sad mam nadzieje ze teraz ona rozstanie sie z nim
definitywnie! moze ktoś mi powie ze robie z siebie matke terese , ze siata
nie zbawie ale cóż... nie potrafie inaczej! boli mnie to bardzo co ją spotyka
mimo iz w innych kwestaiach mamy zatargi..
moze macie jakies rady jak jej teraz pomóc...?


ps. wiecie co pwiedział policjant jak zadzowniła - że już to przerabiali (bo
już kiedyś była interwencja) i ze moga przyjechac za 40 min!!! a mają do niej
samochodem jakies 2 min drogi... ręce opadają!


ps2 . przezywam to tak bardzo bo... takie sytuacje sie już zdarzały ale teraz
najbardziej ubodła mnie reakcja jej ojca - a raczej brak reakcji - jak można
patrzeć jak ktos krzywdzi moje własne dziecko! co za ludzie...

    • joasiiik25 Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 19.09.04, 11:35
      SOWKA A CZY TO TAK LADNIE WYNOSIC CO SIE DZIEJE U INNYCH?oj ...
    • mamania Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 19.09.04, 11:50
      jesteś dobrą wrażliwą dziewczyną sowa
      i to bardzo ładnie z twojej strony, że chcesz jej pomóc kiedy znalazła się w
      trudnej sytuacji, i podjęła decyzję, że chce to zmienić

      niestety to ona sama musi chciec, bo moze byc taka sytuacja, ze ty tu sie
      starasz, spalasz wszystkie swoje nerwy i oddajesz serce, a za tydzien napisz
      smutny post, ta idiotka do niego wrocila albo cos poedobnego, bo niestety to
      nie jest jakis bardzo odosobniony przypadek

      pomoz jej na ile jestes potrzebna, ale nie probuj byc jej adwokatem w
      stosunkach z tym facetem,

      zastanawia mnie postawa ojca, jak im układają sie stosunki, może on
      przestrzegał ją przed tym typem a ona zaparła się jak koza, a ojciec wiedząc,
      że nic tam po nim nie chce sie juz mieszac, w koncu jest dorosła sama wybrala
      nie wiadomo co sobie myślał, a może już nieraz zebrał od zięciunia i nie chce
      narażać straych schorowanych kości, nie wiemy, jak tam jest

      • smutnazona Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 19.09.04, 11:53
        sowko pomoc mozesz delikatnie a nie wtracajac sie miedzy nia a faceta

        z policja bywa roznie,maja dziwne podejscie do takich rodzinnych sprzeczek czy
        awantur
    • sowa_hu_hu Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 19.09.04, 12:11
      ja nie chce jej mówić że ma robić to czy tamto , że musi od niego odejśc na
      dobre itp. - kiedys tak robiłam i nie wyszło mi to na dobre! teraz myśle o tym
      jak ją wesprzeć , pocieszyć... starsznie mi żal jej dziecka - malutka jest taka
      kochana i śliczna - jak pomyśle że była przy tym wszystkim to mnie mierzi...
      może nie powinnam była pisac tego posta (bo juz usłyszałam sugestie że to być
      moze nie sa posty o koleżance tylko omnie... jedna z formuowiczek której kiedyś
      sie zwierzyłam ma nawet ochote opisac moje problemy na forum bo sądzi ze nie
      powinnam była opisywac tej sprawy... poprostu taka mała zemsta czy coś w tym
      rodzaju...) - zrobiłam to pod wpływem chwili - ale to wszystko naprawde mna
      wstrząsneło - to chyba normalne że tak mocno reaguje sie na przemoc -
      przynajmniej ja tak mam...
      co do jej rodziców to nie za bardzo sie interesują nią i wnuczką co tez widze
      bardzo ja boli... moim zdaniem niezaleznie od stosunków między rodzicami i
      dziećmi - ja nie mogłabym spokojnie patrzec jak ktos ubliża i bije moje
      dziecko...
      • sowa_hu_hu Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 19.09.04, 12:30
        nie będe z tobą dyskutować! sama sie do ciebie kiedyś odezwałam -
        rozmawiałysmy - nawet ci sie z pewnych rzeczy zwierzyłam...a ty mi dziś
        wyskakujesz z tekstem ze skoro ja pisze o swoich kolezankach to ty tez
        napiszesz o mnie na forum bo przeciez to będzie anonimowe... i ty uważasz ze
        jestes fair? ta osoba o której ja pisze nie ma z forum nic wspólnego a
        napisałam tego posta bo z nikim innym o tym nie będe mogła porozmawiać - nie
        pójde do moich kolezanek i nie będe sie ich radzić - bo to by było peplanie -
        jak ty to okresliłaś! dlatego wolałam opowidziec to i poradzić sie osób
        anonimowych... ani ona ani ja w pewnych kwestiach sie nie orientujemy dlatego
        chciałam zapytać - może ktoś podpowie co robić bo ten koszmar na pewno sie
        jeszcze nie skończył! jeśli nie podobało ci sie ze napisałam to na forum mogłas
        to powiedzieć w sposób normalny! wczesniej nie chciałam cie oceniac mimo tego
        co działo sie na forum i mimo tego że w niektórych kwestiach sie nie
        zgadzałysmy... ale teraz mam juz swoje zdanie... i naprawde powiedzenie że
        napiszesz o mnie na forum i wtedy zobaczymy jakie będa rady na mój temat ,
        później powiedzenie mi miłego dnia a nastepnie zablokowanie mnie na gg nie było
        zbyt powazne... ktoś mi mówił że dziecinna jesteś - sprawdziło sie...

        żegnam!
        • joasiiik25 Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 19.09.04, 12:34
          misia (11:37)
          mam pytanko?po cholere piszesz o kolezance na forum?
          8647857 (11:40)
          po to zeby sie poradzić
          8647857 (11:40)
          jest anoniwowa
          8647857 (11:40)
          nikt jej nie zna
          8647857 (11:40)
          wiec o co chodzi?
          8647857 (11:41)
          moze ktoś mi poradzi jak jej teraz pomóc
          misia (11:41)
          no ciekawe czy by chciala takich rad
          misia (11:41)
          oj dziewczyno.....
          8647857 (11:41)
          tzn jakich?
          misia (11:41)
          szkoda slow-przykre to
          8647857 (11:41)
          co jest przykre?
          misia (11:41)
          prosila cie o pomoc?taka?
          8647857 (11:41)
          przez jej nikt tu nie zna
          misia (11:42)
          twoje zachowanie,lecisz za raz na forum i paplasz
          8647857 (11:42)
          to ja moge powiedziec j dziewczyno......
          misia (11:42)
          no i co............................
          8647857 (11:42)
          nie sądze zebym paplała
          8647857 (11:42)
          mówie to obcym osobom
          misia (11:42)
          oj zastanow siew
          8647857 (11:42)
          a nie moim innym koelzankom!
          8647857 (11:42)
          ty sie zastanów
          8647857 (11:42)
          ja nie mam nad czym
          misia (11:42)
          wlasnie ale po cholere
          8647857 (11:42)
          chciałam napisac i napisałam
          misia (11:42)
          nie wynosi sie pewnych spraw
          8647857 (11:43)
          ale jej nikt nie znaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
          misia (11:43)
          zawsze gdy czytam twoje podobne historie to sorki
          8647857 (11:43)
          nie mozesz tego zrozumiec
          8647857 (11:43)
          nie poszłam na maisto i nie rozpowiedziałam
          misia (11:43)
          mysle czasami ze pod pokrywka innych kolezanek piszesz o sobie
          8647857 (11:43)
          hehe
          misia (11:43)
          no i co ze nie zna
          8647857 (11:43)
          dobra jesteś
          8647857 (11:43)
          nie dziwie sie ze inne dziewczyny tak po tobie jadą.......
          misia (11:43)
          tak mi sie juz kilka razy pomyslalo
          8647857 (11:44)
          ty masz jakieś krzywe poglądy ......
          misia (11:44)
          hahaha chcesz sobie p[ojezdzic
          8647857 (11:44)
          to miłego myślenia
          8647857 (11:44)
          nie chce sobie jedździć
          8647857 (11:44)
          mam lepsze zajęcia
          misia (11:44)
          krzywe to tuy masz zycie
          misia (11:44)
          moja droga i problemy
          8647857 (11:44)
          a skąd wiesz jakie ja mam życie?
          8647857 (11:44)
          świetna
          8647857 (11:44)
          jesteś
          8647857 (11:44)
          teraz to co mówiłam ci kiedyś wykorzystujesz
          misia (11:45)
          nigdy nie spotkalam takiej osoby ktora ma tyle zaproblemionych kolezanek
          misia (11:45)
          nie nie to
          misia (11:45)
          tylko ogolnie
          8647857 (11:45)
          no i co z tego
          misia (11:45)
          czytam na forum co piszesz
          8647857 (11:45)
          mają problemy
          8647857 (11:45)
          kazdy je ma
          8647857 (11:45)
          ja mam bardzo duzo koelżanek
          misia (11:45)
          i uklada mi sie w jedna calosc
          8647857 (11:45)
          i jakbymc hciała pisac o kazdej to wyszedł by niezły film
          8647857 (11:45)
          i kazda z nich ma problemy
          misia (11:46)
          nigdy nie wykorzystuje tego o czym rozmawialysmy
          8647857 (11:46)
          co ci sie w całość układa
          misia (11:46)
          a moze sluchaj...
          misia (11:46)
          ja napisze posta ze mam znajomo o takich problemach i poczekam na rady
          8647857 (11:46)
          co
          misia (11:46)
          no przeciez nie napisze personalnie
          misia (11:47)
          ze to o ta mi chodzi......przeciez nikt jej nie zna
          misia (11:48)
          tak samo ty zrobilas....milego dnia
          8647857 (11:48)
          co?
          8647857 (11:48)
          nie rozumiem
          8647857 (11:49)
          przeciez mozesz pisac co chcesz
          8647857 (11:49)
          nikt ci nie broni
          misia (11:49)
          oj dziewczyno dziewczyno
          8647857 (11:49)
          ale po co mi mówisz ze napiszesz o swojej koleżance
          8647857 (11:49)
          pisz
          misia (11:50)
          no wlasnie
          misia (11:50)
          napisze o tobie
          • joasiiik25 Re: do sowy 19.09.04, 12:46
            zwrocilam ci uwage,ze nie ladnie jest rozglaszac czyjes problemy,wiele ludzi
            nie chce,zeby o nich mowiono-nawet na forum gdzie twierdzisz ze jest
            anonimowa.oczywiscie pomoc jej sie nalezy i trzeba cos w tym kierunku
            zrobic,ale tu tylko obgadasz problem,ktory i tak nie zniknie.teraz przekonalam
            sie po twoim poscie,ze ze wszystkimi zalami i problemami biegniesz na forum po
            zekoma pomoc.przyznaj sie czy oprocz dobrego slowa otrzymalas ja?swoja droga
            gdymyb ja osobiscie miala tak mnostwo problemow ze soba i rzeczywistym
            otoczeniem,tez bym szukala pocieszycielek w necie...na szczescie nikt mnie tu
            nie lubi i nie mam problemow ze swoim zyciem w rzeczywistym swiecie.tyle
            kwestia wyjasnienia
          • gagunia joasiik!!!! ty jestes zdrowa na umysle? 20.09.04, 09:38

            zenujacy jest ten twoj cytat z gg, jak cala ty. tak falszywej i bezczelnej baby
            w zyciu nie spotkalam. i ty sie holubisz dyplomem pedagoga???? slow brakuje.
            nigdy nie mialam o tobie dobrego zdania, ale teraz to juz dalas popis
            prostactwa maksymalny. pozostaje miec nadzieje, ze nikt cie za sam papier do
            pracy nie przyjmie i cieszyc sie, ze mieszkasz tak daleko.....
          • umasumak joasiiik25..... 20.09.04, 11:39
            .... postem do którego wkleiłaś rozmowę z sową, strzeliłaś sobie samobója...
            niestety. Nie tym, że wyraziłaś swoje zdanie wcześniej - do tego miałaś prawo.
            Do cytatu nie.
    • sowa_hu_hu ps 19.09.04, 12:15
      nie chce sie wtrącac za bardzo ale jak ona mnie zapyta to chciałabym wiedzieć
      jak jej pomóc a sama za bardzo sie nie orientuje... jesli oni tego faceta
      przymkneli to na pewno i tak go wypuszczą... no i co z tym robić? on nie jest u
      niej zameldowany - mieszkanie jest jej babki! dziecko nie ma jego nzawiska ,
      nie mają ślubu... ale on an pewno nie da jej spokoju - jakie ona teraz będzie
      musiała podjąc działania aby on jej nie nachodził? jak widacz policją nie da
      sie współpracować... a moze powinnam jej doradzić aby poszła bezpłatnie do
      ośrodka pomocy poradzić sie prawnika...? jak myślicie?
      • joasiiik25 Re: ps 19.09.04, 12:20
        sowko jakie zemsta?
    • p_swiat Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 19.09.04, 12:49
      Sądze, że Twojej koleżance potrzebny jeste teraz spokój po burzy! Jesli sama do
      Ciebie zadzwoniła, więc chce byś ja wysłuchała , ale uważaj z radzeniem,
      wyrażaniem swojego zdania bo mimo wszystko ten facet coś dla niej znaczył i
      pewnie nadal tak jest. Kobiety z miłości sa w stanie do wielkich poswięceń i
      mogą znieść wiele. Podtrzymaj ją na duchu podaj wiary w lepsze jutro.

      Co do jej ojca to bardzi się dziwie !!!!! mój by nie dopuścił do takiej
      sytuacji, pisałaś że nie jednokrotnie facet ją bił - czy ojciec wiedział o
      Tym??? jak możan dopuścić do poniżania własnego dziecka

      całuski dla Ciebie sówkosmile
      • sowa_hu_hu Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 19.09.04, 12:53
        rodzice wiedzą o wszystkim - on ja uderzył pierwszy raz jak była w ciąży i to
        nie był przysłowiowy policzek...
        co do radzenia to wiem ze nie moge naciskać... chce jej tylko wysłuchać... coś
        delikatnie podpowiedziec , zaoferowac pomoc... gdybym ja była w takiej sytuacji
        mysle ze potrzebowałabym bliskości innych ludzi - wydaje mi sie że ona też...
        mam nadzieje ze troche ją dziś pociesze i może razem coś wymyślimy...


        dzieki

        tez serdecznie pozdrawiam i całujeeeeeeeeeeeeeeeeeee smile
        • p_swiat Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 19.09.04, 13:07
          Nie pojmuję postawy rodzicóe, rozumiem nie nalezy się wtrącać w życie innych(
          nawet dzieci), lae tu chodzi o przemoc!!!!!
          Życze tej dziewczynie szcześliwego rozwiązania cieżkich spraw i
          powodzenia.Samotnej matce jest ciężko, lae życzliwosć innych i pomoc jeśli tego
          będzie chciała może ułozyć jej zycie ścześliwie. zanm taką jedna co podniosła
          głowe do góry wiele wycierpiła wiele kłód miała pod nogami teraz jest
          przedsiębiorcza samotną matką i rewelacyjnie daje sobie radę - napewno brak jej
          tego męskiego bespieczeństwa, ale zraniona i skrzywdzona nie wie czy trafi na
          dobrego faceta, więc w związki się nie angażuje.
          cmok cmoksmile
    • gosiash Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 19.09.04, 13:56
      A ja uważam, że skoro to Twoja koleżanka, to masz rację że się wtrącasz. Jak
      już ktoś napisał wyżej kobieta dla miłości dużo jest w stanie wytrzymać, itd. I
      właśnie dlatego faceta trzeba raz na zawsze wyrzucić z jej życia. Ja też kiedyś
      myślałam, że "no cóż, miłość, nie można się w życie innych mieszać". Aż
      obejrzałam program, w którym rodzice opowiedzieli o swojej córce, którą jej mąż
      (a może partner - nie ważne) zabił. Wiem powiecie, że to ekstremalne przypadki.
      Ale kto z nas wie, kiedy i u kogo może dojść do takiej tragedii? Ich przesłanie
      było jedno - jeżeli facet bije kobietę, to natychmiast trzeba się od niego
      odseparować. A już facet który podnosi rękę na ciężarną, jest po prostu
      przestępcą, który powinien za coś takiego trafiać do kamieniołomów na 10 lat
      przynajmniej.
      Owszem mówi się swój do swego po swoje. Ale jak już jest to przemoc i do tego
      dziecko jest w to wszystko zamieszane, to nie można przejść obojętnie.
      Sowa - możesz stracić koleżankę, bo wróci do tego kanali i będzie na Ciebie
      obrażona, ale ze względu na dziecko staraj się, żeby od niego odeszła. Myślę,
      że najlepiej spróbuj zaprowadzić ją do ośrodka dla kobiet maltretowanych przez
      partnerów. Na pewno w necie znajdziesz jakiś adres. MOże inne kobiety, które
      były w takiej samej sytuacji jak Twoja koleżanka będą w stanie jej pomóc. Nie
      mówiąc już o jakiejś pomocy ze strony ośrodka, skoro ona jest bez pracy itd.
      Miłość miłością, ale to co ją najbardziej przy nim trzyma, to obawa że nie
      będzie w stanie żyć bez niego, ze względu na brak pieniędzy. Więc trzeba
      natychmiast znaleźć dla niej jakąś pomoc!
    • l.e.a Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 19.09.04, 14:22
      sówko kochana

      Jakieś 2 lata temu napisałam tu podobny post, ztym,ze historia była niestety
      bardziej dramatyczna. osoba druga nie wiele może pomóc, poza wsparciem i jeżeli
      czujesz sie na tyle silna - pomóż jej kiedy zacznie decydowac się na inne
      zycie. Kiedy w końcu dotrze do niej, że jest poniżana, zponiewierana, bedzie
      szukac pomocy.

      1- Dziewczyna powinna zrobic obdukcję, nawet jeżeli pozwoli na to aby facet do
      niej wrócił, niech ta obdukcje ma schowaną w szufladzie i zamknieta na klucz.

      2 - Jeżeli chce zakonczyc ten zwiążek niech pisze pozew o rozwód, powinna też
      poszukać pomocy w jakiejś organizacji dla kobiet, które żyły w przemocy.
      Ja otrzymałam dla mojej przyjaciółki takie adresy i nr. instytucji pod nr.
      błękitnej linii.

      3 - Może napisać wniosek o eksmitowanie męża.

      Taki facet nigdy nie przestanie na jednym uderzeniu kobiety niestety, a często
      agresja się nasila. Niech ucieka od niego !

      Jesteś dobrą koleżanką, nie jest Ci obojetny los człowieka, oby takich ludzi
      jak najwięcej.

      Trzymam kciuki za Twoja koleżankę i pozdrawiam - lea
    • sowa_hu_hu teraz to już nie ma żartów.... 20.09.04, 08:59
      ja sie boje o jej życie - nie przesadzam! wszystko mi opowiedziała wczoraj...
      wzieli go na 48 godz. do aresztu , dzisiaj wychodzi... no i pewnie zjawi sie u
      niej... wiecie co on jej powiedział? ze nawet jak go wsadzą do wizezienia na 2
      lata (bo on juz ma wyrok w zawieszeniu) to on jak wyjdzie to ja zaj...e!
      powiedział ze moze nawet za to pokutowac ale zrobi to! nie znam tego człowieka
      tak dobrze jak ona ale wiem ze jest nieobliczalny - ma na swoim koncie
      rozboje , łącznie z pobiciem obcej kobiety! no i wszytsko to co ona mi
      opowiadała... prócz przemocy fizycznej stosował przemoc psychiczną... kiedys
      sie rozstali - tzn. ona wyrzuciła go z domu - i co wtedy zrobił? probował sie
      zabić! był w szpitalu psychiatrycznym , miał sie leczyć...
      teraz ona sie boi że jej coś zrobi - ja również - bardzo sie boje!
      dzisiaj będzie zabezpieczała drzwi ale on powiedział ze przyjdzie i powybija
      jej okna cegłówką! najgorsze jest to ze na nikogo liczyć nie może - rodzice są
      daleko i na dodatek mają ja gdzieś - nie będe opisywac szczegułów ale to jakis
      obłęd jak można tak własne dziecko traktować! przedwczoraj jak dzwoniła na
      policje pan posterunkowy nie chciała przyjechac i odłozył 4 razy słuchawke!
      dopiero musiała iśc po nich pieszo i nawet nie wpuścili ja na komende tylko
      rozmawiali przez zamknięte drzwi! nie ejstemw stanie wszystkiego opowiedzieć...
      dzisiaj ona będzie skłądała na niego skarge! ale co oni mu zrobią... i czy w
      ogóle podejma jakies kroki... ten kretyn zagroził jej ze porwie dziecko!
      wiem że sa tacy ludzie którzy dużo mówią mało robią ale ten człowiek jest
      zdolny do wszystkiego! boshe jak ja sie o nia boje - nie wiem co robić - jestem
      bezsilna... moje angażowanie sie w to tez nie moze być jawne bo jak on by sie
      dowiedział...(kiedyś mi groził)...
      nie wiem co robić...
      • maciulka Re: teraz to już nie ma żartów.... 20.09.04, 09:35
        To straszne. Słyszę ostatnio o wielu takich sytuacjach, a najlepsze jest to, że
        policja nie miesza się w sprawy rodzinne i guzik ich to obchodzi. Wiem tylko
        tyle, że aby wygrać sprawę w sądzie, trzeba mieć baaardzo dużo pieniędzy, a w
        pojedynkę bez niczyjej pomocy nic się nie osiągnie. Napiszę osobny post o
        koleżance, której mąż uprowadził dziecko i... nic nie może zrobić, bo nikogo to
        nie obchodzi.
        • sowa_hu_hu Re: teraz to już nie ma żartów.... 20.09.04, 09:42
          ona nie ma pieniędzy , jest sama... ale co ma robić? poddać sie? moim zdaniem
          musi z nim walczyć! bo na porozumienie nie ma co liczyć!
          jej ojciec odradzał jej zgłaszanie tego na policje choć sam był świadkiem całej
          tej okropnej sytuacji... ja radze jej aby to zrobiła!
          nie sa małżeństwem , dziecko nie nosi jego nazwiska , on nie jest u niej
          zameldowany - myśle ze dzięki temu bedzie jej łatwiej... poza tym jak pisałam
          on ma wyrok w zawieszeniu 2 lata na 5! jeśli teraz skazaliby choć na jeden
          dzień odwiesza mu tamten wyrok i gnojek pójdzie siedzieć - no ale to nie jest
          proste... boje sie i czuje sie bezsilna sad
          • l.e.a Re: teraz to już nie ma żartów.... 20.09.04, 09:50
            Sówko

            Jeżeli policja nie pała się do roboty, niech dzwoni od razu do prokuratury -
            TERAZ ! JUŻ, groźby jakiekolwiek są karalne - no i czy zrobiła obdukcje ?. Na
            okres przed rozpoczęciem sprawy sądowej - jeżeli go nie zamkną w areszcie
            śledczym, niech koleżanka poszuka schronienia poprzez błękitna linię - podadzą
            jej adres gdzie powinna chwilowo zamieszkać, potem koleżanka może się ubiegać o
            eksmisję męża z mieszkania.
            Trzymam kciuki - lea
          • gagunia Re: teraz to już nie ma żartów.... 20.09.04, 09:56
            wiesz co sowa, to jest tak z ta policja, ze oni nie reaguje wlasnie z uwagi na
            takie akcje pokrzywdzonych. jada, reaguja, babka zglasza, chlopaki robia przy
            sprawie, a za pare dni pokrzywdzona (ze strachu, za namowa faceta czy kogos
            innego)wycofuje wniosek. pozniej takie osoby traktuja z dystansem. moj maz
            niejdnokrotnie sie wkurzal, ze juz 2 czy 3 raz robi sprawe tej samej
            maltretowanej kobiety, a ona poraz kolejny odwoluje zajscie. taka ich rola
            wprawdzie, ale gdzie sens w tym wycofywaniu, skoro zajscie sie powtarza?

            moim zdaniem nie powinnas zbytnio wnikac w sprawy koleznaki - podtrzymac na
            duchu, wyrazic wlasna opinie, ale specjalnie nie radzic, nie angazowac sie. to
            jej zycie i jej decyzje.
            • sowa_hu_hu Re: teraz to już nie ma żartów.... 20.09.04, 10:04
              tylko że gdyby nie to że w domu było kilka osób to ona by prawdopodobnie w
              szpitalu leżała - bo policji nie chciało sie przyjechać... to jest ich zasrany
              obowiązek!!! uwierzcie ten człowiek ma totalnie skręconą psychike i jest zdolny
              do wszystkiego...
              nie ma zamiaru robic nie wiadomo czego - juz mnie przeszłośc nauczyła ze musze
              być bardziej powściągliwa w doradzaniu... ale sprawa jest poważna i nie moge
              pozostać bierna...
            • p_swiat Re: teraz to już nie ma żartów.... 20.09.04, 10:05
              dzieje sie tak dlatego, że policja nie potrafi zapewnić należytego
              bespieczeństwa - miałam kiedyś sytuacje, że wydzwaniał do mnie ajkiś idiota i
              straszył mnie i opowiadał , że zabije mi matkę itp - przestraszyłam sie
              strasznie zgłosiłam to na policje, a oni na to , że nie moga założyć podsłuchu
              itp bo nic sie jeszcze nie stał o- ROZUMIECIE TO!!! powinni podejść do takich
              spraw psychologicznie wiedzieć jak rozmawiać z pokrzywdzona osoba skierować ja
              do ośrodka itp , lae przecież policja nie ma środków, pieniędzy więc o czym
              mowasad
          • maciulka Prokuratura 20.09.04, 10:05
            To prawda, że w sprawie grożenia i bicia należy natychmiast złosić się do
            prokuratury, należy pominąć policję. Widać, co oni sobie z tego robią. W
            prokuraturze jest specjalny wydział ds. rodzinnych. (przypomniałam sobie
            rozmowę z moją znajomą, która pracuje jako pedagog-psycholog). A skoro nie jest
            zameldowany i dziecko nie ma jego nazwiska, to sprawa jest tym bardzij prosta,
            a takiego psychopatę należy zamknąć w zakładzie.
    • sowa_hu_hu kolejna "rewelacja" :( 20.09.04, 11:11
      koleżanka zadzwoniła do mnie - cała zapłakana... co sie stało? zadzwoniła do
      niej jej matka i powiedziała że jak ona mogła wyrzucić go z domu! jak mogła
      wywieźć jego rzeczy! przecież to taki biedny chłopak , miał takie ciężkie
      życie... że jak on sobie cos zrobi to będzie go miała na sumieniu! i niech
      przyjdzie i wybije jej te okna - nalezy jej sie! ze jak sobie go wzieła to ma z
      nim zyć!
      rozumiecie to? wlasna matka!!! dziewczyna jest załamana - nawet na rodziców
      liczyć nie może... z niej zrobili puszczalską a z niego świętego!
      jeszcze jej matka mnie w to wplątała twierdząc że ona włuczy sie ze mną po
      nocach... co za baba! ona nie ma teraz nikogo prócz mnie - dosłownie...

      bardzo to przeżywam - az mi sie ryczeć chce...
      • melanie Re: kolejna "rewelacja" :( 20.09.04, 12:36
        Niech zadzwoni na niebieska linie. Tam sa prawnicy i psychologowie. Poradza
        jej, co ma robic.
        • sakada Re: kolejna "rewelacja" :( 20.09.04, 12:47
          Dobry pomysł. Niech się zda na fachowców.
    • devil1981 Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 20.09.04, 13:14
      Chciałam tylko zauważyć że sowa ma bardzo problemowe koleżanki...
      • melanie Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 20.09.04, 13:25
        devil1981 napisała:

        > Chciałam tylko zauważyć że sowa ma bardzo problemowe koleżanki...
        *****************
        Zauwazylas. I co z tego wynika?

        • devil1981 Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 20.09.04, 13:31
          Ze to dziwne. Tyle przypadków na jedna osobę?
          • melanie Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 20.09.04, 13:36
            A moze ma w sobie duzo empatii, dlatego ludzie lgna do niej i sie jej
            wyplakuja. Mysle, ze do ciebie by nie zadzwonila twoja kolezanka z problemem,
            ale udawala by, ze wszystko ok. Moze to jest wlasnie dziwne, ze zyjesz w
            srodowisku, gdzie nikt nie ma problemow? A moze nikt ci sie nie chce zwierzac?
            moze to ty masz problem?
            Nie przecze, twoja postawa jest wygodniejsza. bo sowa tak bardzo sie przejmujac
            problemami innych napewno w jakis sposob cierpi sama. Ale wg mnie swiadczy to
            tylko na jej korzysc.
            • sowa_hu_hu czekanie... 20.09.04, 13:48
              moja koleżanka wróciła z zakupów - on już był w domu , wyłamał drzwi...
              powiedziala ze ma sie wynieść... a on powiedział ze idzie sie zabić i zeby
              spier....a!!! ona jest przekonana ze on to zrobi - twierdzi ze był bardzo
              zdesperowany i ze zda go na tyle ze wie... teraz będzie musiała tylko czekac -
              albo zadzwonią że go gdzieś znaleźli albo on tego nie zrobi i przyjdzie sie
              mścić...
              gdybym mieszkała sama wziełabym ją do siebie a tak nie moge nic zrobić...
              ja czuje sie okropnie - a co dopiero musi czuć ona...

              nie wiedziałam nawet co jej powiedzieć - powiedziałam tylko aby była silna i
              wytrwała w tym co robi - żeby nie dała sie szantazować , że jestem przy niej i
              ze okrutna prawda jest taka ze albo ona albo on...


              ps. na temat lasek które czepiają sie mnie w tym i w innych watkach nie
              wypowiadam sie bo poprostu lata mi ich zdanie - i wy dziewczyny tez sie nie
              przejmujcie - nie warto!

              pozdrawiam serdecznie
              • koleandra Re: czekanie... 20.09.04, 14:05
                Sówko, nie potrafię Ci pomóc, nie umiem nic poradzić. Sytuacja trudna.
                Koleżanka Twoja jest w poważnych tarapatach. Tak, pozostaje tylko czekać... co
                będzie? co on zrobi?
                Piszesz, ze wzięłabys ją do siebie... a co jesli on u Ciebie by te szyby zaczął
                wybijać?
                Jesteś osobą o wielkim sercu ale proszę Cię - uważaj też na siebie i swoje
                dziecko.
            • devil1981 Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 20.09.04, 13:48
              Mysle, ze do ciebie by nie zadzwonila twoja kolezanka z problemem,
              > ale udawala by, ze wszystko ok. Moze to jest wlasnie dziwne, ze zyjesz w
              > srodowisku, gdzie nikt nie ma problemow? A moze nikt ci sie nie chce
              zwierzac?
              > moze to ty masz problem?


              Aaa tego to Ty już nie wiesz...
              • maciulka Do diabła1981 - devil1981 20.09.04, 14:00
                Jeśli masz wypisywać takie głupoty zarówno tutaj jak i w odpowiedzi na posty
                innych, to daj sobie spokój. Nie zauważyłaś, że tu chodzi o ważną sprawę? Jak
                nie masz nic ciekawego do powiedzenia, to nie zabieraj głosu.
                • devil1981 Re: Do diabła1981 - devil1981 20.09.04, 14:04
                  Jeśli masz wypisywać takie głupoty zarówno tutaj jak i w odpowiedzi na posty
                  innych, to daj sobie spokój. Nie zauważyłaś, że tu chodzi o ważną sprawę? Jak
                  nie masz nic ciekawego do powiedzenia, to nie zabieraj głosu.

                  Dzieki za przetłumaczenie mojego nicka. Zabłysnęłaś niewątpliwie.
                  Co do reszty twojej wypowiedzi - wrodzona intelignecja i kultura osobista nie
                  pozwala mi na skomentowanie.
                  A skomentuję co mi tam! Sowa ma wiele problemowych koleżanek, i to za baaardzo
                  problemowych . Zastanawiam się ile w tym jej własnego zycia.
      • l.e.a do Devil 1981 20.09.04, 14:45
        devil1981 napisała:

        > Chciałam tylko zauważyć że sowa ma bardzo problemowe koleżanki...

        Devil - uwierz nie ona jedna, mam sporo koleżanek, ba 2 przyjaciółki w bardzo
        poważnych tarapatach i Bogu dzięki, że sa osoby jak Sowa, które chcą wysluchać,
        reagują i staraja sie pomóc. Bo w dzisiejszych czasach ludzie niestety nie
        wierzą albo nie chcą wierzyć czy też słyszec o problemach innych.

        Pozdrawiam - lea
        • devil1981 Re: do Devil 1981 20.09.04, 14:49
          Ja rozumiem,też mam problemy w życiu. I moi znajomi też mają. Ale po wywlekać
          to na forum?
          Po co się tym tak ekscytować.
          Powtórzę to co pisałam jednej z emam, ale sowę pamiętam TYLKO i wyłącznie z
          wątków typu ten właśnie, gdzie była albo wstrząśnięta, albo oburzona albo
          rozhisteryzowana.
          Po co się wtrąca w nie swoje problemy, po co pisze o tym na forum?
          Gdybym ja pisała o każdej kłotni mojej koleżanki, kolegi to...

          Wtrącając się sama napyta sobie biedy i tyle. Poza tym nie chciałoby mi się
          osobiście tworzyć tak długich wątków o innych ludziach.
          A sowa wydaje mi się naiwna dlatego ludzie obarczają ją swoimi problemami.
          • l.e.a Re: do Devil 1981 20.09.04, 14:57
            devil1981 napisała:

            > Ja rozumiem,też mam problemy w życiu. I moi znajomi też mają. Ale po wywlekać
            > to na forum?
            > Po co się tym tak ekscytować.

            Myślę, że po to aby uzyskać pomocy, porady. Ja nie raz i nie dwa też jej tu
            szukałam gdy nie wiedziałam jak komuś czy sobie pomóc i tą pomoc uzyskałam.

            > Po co się wtrąca w nie swoje problemy, po co pisze o tym na forum?

            Gdyby wszyscy bylibyśmy głusi i ślepi na problemy innych tragedii byłoby na tym
            świecie jeszcze więcej , a na dzień dziesiejszy ich niestety nie brakuje.

            > A sowa wydaje mi się naiwna dlatego ludzie obarczają ją swoimi problemami.

            W takim razie i ja jestem naiwna ( ja to nazywam empatią )i dobrze mi z tym.

            Pozdrawiam Cię serdecznie - lea
            • sowa_hu_hu Re: do Devil 1981 20.09.04, 15:47
              lea nie ma sensu dyskutować - takie osoby typu joasiiik czy devil (byc może
              jest to nawet ta sama osoba...) nie są w stanie przeskoczyć pewnych rzeczy...
              będą wściubiać nos tam gdzie nie trzeba i prowadzić jałowe dyskusje tylko po to
              zeby zwrócić na siebie uwage... tak że nie warto nawet stukać w klawiature aby
              z nimi polemizować...

              ja nie odpisuje bo najzwyczjniej w świecie mam w tyłku ich wywody...



              • devil1981 Re: do Devil 1981 20.09.04, 15:55
                "lea nie ma sensu dyskutować - takie osoby typu joasiiik czy devil (byc może
                jest to nawet ta sama osoba...) nie są w stanie przeskoczyć pewnych rzeczy...
                będą wściubiać nos tam gdzie nie trzeba i prowadzić jałowe dyskusje tylko po to
                zeby zwrócić na siebie uwage... tak że nie warto nawet stukać w klawiature aby
                z nimi polemizować... "

                Wybacz, ale jakie osoby typu??? Znasz mnie że mnie oceniasz, znasz mnie że
                przyrównujesz do joasik?Jestem w stanie przeskoczyć wiele rzeczy,jednak nie
                wiem czy 1. chciałoby mi się pisac na forum o czymś takim, 2.czy moja znajomi
                by sobie tego życzyli.Jak narazie to Ty wsciubiasz nos w nie swoje sprawy, poza
                tym czego spodziewalas sie piszac na forum? W takim razie wszystkie osoby
                piszące tu wsciubiają nos w nie swoje sprawy?
                I jak narazie to ty tu zwracasz największą uwagę histerycznymi postami.

                "ja nie odpisuje bo najzwyczjniej w świecie mam w tyłku ich wywody..."

                i dzieki bogu!
                • osa125 Re: Devil 1981 to 18lipiec. 20.09.04, 16:09
                  • osa125 Re: Devil 1981 to 18lipiec. 20.09.04, 19:25
                    Pomylka przepraszam pomylilam z kims innym to nie ona jeszcze raz przepraszam.
                • sowa_hu_hu Re: do Devil 1981 20.09.04, 19:48
                  hehe smile ja? histerycznymi postami? akurat uważam iż jest to bardzo powazny
                  problem...- ja nie histeryzuje ja sie o nią cholernie martwie! co do
                  wściubiania nosa to moja droga przeciez nie wściubiam go w twoje życie - moja
                  koleżanka nie ma nic przeciwko temu postowi jeśli o ścisłość chodzi...
                  masz racje nie znam cie osobiście - napisałam swoją opinie po tym co
                  przeczytałam w twojej wypowiedzi - tak ja ty masz prawo do wlasnego zdania tak
                  i ja go mam... a przyruwnuje cie do joasik bo ona ma identyczne zdanie jak ty i
                  nawet wypowiedziała je w taki sam sposób - używają takich samych zdań...
                  a to czy wiesz czy nie wiesz czy chciałaoby ci sie pisac takie posty to juz
                  naprawde nie moja sprawa - mnie sie chce - tobie nie musi... i równiez nie
                  interesuje mnie czy twoi znajomi by sobie tego życzyli... bo jak widac nie jest
                  tu mowa o tobie i twojej kolezance tylko o mnie i o mojej...
                  to chyba tyle bo i tak nic nie dotrze i tak... próbowałam juz przetłumaczyć coś
                  joasik jak widac nie wyszło - ale jest tez w tym plus - kolejny raz udowodniła
                  jaka jest "fantastyczna"...

                  koniec
                • sowa_hu_hu ....................................... 20.09.04, 19:55
                  już chyba zakończe tą opowieść...
                  facet jest w szpitalu - podobno chciał sie zabić - juz kiedyś to próbował
                  zrobić - teraz zrobił to tym samym sposobem... mysle że gdyby naprawde chciał
                  popełnic samobujstwo zrobił by to - skutecznie! a to był tylko szantaż
                  emocjonalny...
                  dziwczyna jest wyczerpana - i tym zdarzeniem , i tym ze rodzice sie od niej
                  odwrócili - widze ze bardzo ją boli to co powiedziała jej matka...
                  pogadałam z nią , przytuliłam...
                  i modle sie aby to wszystko sie dobrze skończyło...
                  ten facet za tydzień wyjdzie ze szpitala - i co wtedy...

                  dzieki za wsparcie! juz jej powtórzyłam to co mówiłyście o prokuratorze i
                  niebieskiej linii... bo zaczeła sie zastanwiac czy skaładac to doniesienie
                  poniewaz on jej powiedział ze i tak ją znajdzie... ja ją namawiam zeby złozyła -
                  a co będzie jeśli złozy i on wtedy naprawde jej krzywde zrobi - przeciez sobie
                  tego nie wybcze!!! jej rodzice twierdza ze nie powinna tego składac...
                  sama już nie wiem... mam sie nic nie oddzywać...?

                  pozdrawiam
                  • devil1981 Re: ....................................... 20.09.04, 21:08
                    Brawo!Brzmi to niczym serial kolumbijsko-meksykańsko-wenezuelsko-chilijski.
                  • kawka74 Re: ....................................... 20.09.04, 21:11
                    Sówko, tak czy inaczej, czy ona złoży to doniesienie czy nie, jeśli facet będzie chciał zrobić jej krzywdę, to zrobi. CHodzi mi o to, że gnojek tak czy inaczej, prędzej czy później, jeśli będzie chciał, to ją skrzywdzi, znajdzie sobie pretekst albo i bez pretekstu. Właśnie to jej trzeba uświadomić, to, że milczenie i zgadzanie się na wszystko nie gwarantuje jej nietykalności i bezpieczeństwa. Trzeba też jej uświadomić, że to, czy ten sadysta zrobi sobie krzywdę czy nie, to jego, wyłącznie jego sprawa. Mam wrażenie, że ta nieszczęsna dziewczyna czuje się winna (a jak ma się nie czuć przy takim podejściu rodziny) i to nie pozwala jej swobodnie działać. Sowo, bądź przy niej, pogadaj z nią, podbuntuj delikatnie, pomóż jej znaleźć fachowców (i tu znów polecam forum gazetowe "Bezpieczeństwo kobiet", tam pomogą jej - za Twoim pośrednictwem - znaleźć ratunek).
    • poleczka2 Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 20.09.04, 16:04
      Droga Sówko,

      Jesteś bardzo wrażliwą osobą i bardzo podziwiam cię, że tak bardzo angażujesz
      się w sprawy innych. Ja jestem z tych zdystansowanych bo życie o przyjaźniach
      co nieco mnie już nauczyło ale tylko i wyłącznie w moim przypadku.
      Co do innych osób takich jak joasik czy devil to słów nie mam, zwłaszcza
      wklejenie rozmowy na gg na tym forum, toż to szczyt chamstwa.
      W każdym razie wydaje mi się, że ten facio i tak sobie nic nie zrobi bo kto
      gada tyle o samobójstwie na tym zazwyczaj kończy. Ci co naprawdę popełnili ten
      czyn często zrobili tak bardzo niespodziewanie, nie obwieszczając tego na
      wszystkie strony.
      Tym akurat że się zabije bym się nie przejmowała ale jest problem istnienia
      dziecka w takiej patologicznej sytuacji. Pewne zachowania właśnie formują się
      we wczesnym dzieciństwie i dlatego ochrona maleństwa jest tu priorytetem.
      Trochę czytałam na temat kobiet w takich związkach i wiele z nich nie jest w
      stanie się z takiego związku wyzwolić. Dobrze, że ta dziewczyna ma taką
      koleżankę jak ty.
      Nie przejmuj się gadaniem innych na tych forum, jest dzisiaj niewielu ludzi
      którzy chcą pomagać innym.
    • kawka74 Re: brak mi słów - jestem wstrząśnięta... 20.09.04, 17:12
      proponuję opisać problem na forum "Bezpieczeństwo kobiet" tam jest dwóch dobrych fachowców, może oni coś jeszcze poradzą. ALe tak czy inaczej najwięcej zależy od Twojej koleżanki.

Pełna wersja