sowa_hu_hu
19.09.04, 11:33
może znowu przesadzam... może sie za bardzo wczuwam...
ale trzepie mna poprostu - az świeczki w oczach mam! własnie zadzwoniła do
mnie kolezanka... okzazało sie że wczoraj u niej w domu była wojna totalna!
jej fantastyczny facet udeżył ja (z resztą nie po raz pierwszy) , zwyzywał od
najgorszych - a było to wszystko przy ojcu dziewczyny!!! tamten debil ją
szmacił a tatuś nie reagował - poprostu w głowie mi sie nie mieści!!! w końcu
moja koleżanka zaczeła wrzeszczec na ojca zeby zareagował... ztego co wiem
bo niestety nie skończyłysmy rozmowy doszło do bijatyki między jej ojcem ,
tym facetem i jakimś ich znajomym - była policja , zabrali go! dziewczyna
mówi ze jutro wymienia zamki! moze w końcu pod wóch latach upokorzeń do niej
dotarło... ale zeby taką cene za to płacić! i jeszcze ta postawa jej taty -
mój to by zatłukł takiego...mówie wam - jestem taka zdenerwowana ze... co
prawda stosunki moje i kolezanki do idelanych nie należą - miałysmy sporo
przejść... ale w takiej sytuacji nie moge o tym mysleć przeciez! myśle tylko
o tym jak ona moze sie teraz czuć... bez niczyjej pomocy , totalnie
sponiewierana... mam tylko nadzieje że uda mie sie z nią dzisiaj spotkac i
jakoś podnieśc na duchu... matko jedyna...
jak ona teraz sama zostanie to nie bedzie miałą z czego żyć! sama z
dzieckiem , bez pracy... - co prawda wysłałam jej kilka ogłoszeń ale jak na
razie nie ma odzewu... znowu czuje że musze jej pomóc - bo jak nie ja to kto?
jej rodzice sa kompletnie bierni...
wiem ze pisze to wzytsko w wielkim chaosie ale jestem mocno zdenerwowana! a
jak pomysle o tym rocznym maleństwie jej które musi zyc w tym fermencie to az
mi sie słabo robi

mam nadzieje ze teraz ona rozstanie sie z nim
definitywnie! moze ktoś mi powie ze robie z siebie matke terese , ze siata
nie zbawie ale cóż... nie potrafie inaczej! boli mnie to bardzo co ją spotyka
mimo iz w innych kwestaiach mamy zatargi..
moze macie jakies rady jak jej teraz pomóc...?
ps. wiecie co pwiedział policjant jak zadzowniła - że już to przerabiali (bo
już kiedyś była interwencja) i ze moga przyjechac za 40 min!!! a mają do niej
samochodem jakies 2 min drogi... ręce opadają!
ps2 . przezywam to tak bardzo bo... takie sytuacje sie już zdarzały ale teraz
najbardziej ubodła mnie reakcja jej ojca - a raczej brak reakcji - jak można
patrzeć jak ktos krzywdzi moje własne dziecko! co za ludzie...