dziurki nie zrobi a krew wyssie

19.09.04, 13:56
Po raz kolejny mąż doprowadził mnie do ostateczności, poprosiłam go chyba 5
raz odkąd urodził się Andrzejek, czli od 7 miechów, zeby sie nim zajął skoro
już wstał a ja trochę odeśpię, bo mały budzi sie noc w noc 3-4 razy.Widziałam
jego oburzoną minę ale dziecko wziął bez słowa, chwilę go ponosił potem
utulił do spania za jakis czas obudził mnie głos małego i radio nastawione
prawie na cały regulator. Mąż niby to niechcący wchodził z dzieckiem do mnie,
wtedy kiedy bączek naprawdę był głośny ( nie płakał, śmiał się i próbował
swój głosik)oczywiście drzwi do pokoju w którym spałam były otwarte na
oścież.Właściwie za każdym razem tak robił, potem był zdziwiony, że jestem
wkurzona, wciskał mi,że to niechcący przez roztargnienie, tak podjazdowo
zachowuje się w wielu dziedzinach życia, niby to nie słyszy kiedy go wołam,
jak mam dziecko przy piersi, niby to czegos nie widzi (zazwyczaj wtedy kiedy
mu to odpowiada)np nie widzi usmiechających sie do niego panienek, tylko
czemu sam sie usmiecha??Jak mu tłumacze, ze musimy przed weselem jego brata
potrenowac taniec, bo od 9 lat tego nie robił a był w tym naprawde kiepski,
to zbył mnie jak jakąś kretynke, potem był obciach, bo on swiadek nie
tanczył, no moze 3 tance ale z takim bolem i wysiłkiem, ze cos
strasznego.Proby rozmowy do niczego nie prowadzą, bo wciska mi, ze niechcący,
ze przesadzam i w ogóle to on jest biedny, tyle, ze państwo młodzi np.
obrazili sie na nas. Mam naprawde dosc tych jego zagran, jestem coraz blizsza
zostawienia go.Osobiscie lubie jasne sytuacje, tego typu zachowania mnie
wykanczają. To tyle, sorka za pisownie, ale mam maluszka na reku.Co mi w
ogóle radzicie?Pozdr.
    • jktasp Re: dziurki nie zrobi a krew wyssie 19.09.04, 18:48
      fajnie, dzięki za pomoc, wiedziałam, że można na Was liczyć.
      • melanie Re: dziurki nie zrobi a krew wyssie 19.09.04, 19:00
        I co to za oburzenie, to nie piekarnia ani nie poradnia psychologiczna. Jezeli
        ktos bedzie chcial cos napisac to napisze.
        Ty najlepiej znasz swojego meza, wiec sama musisz do niego dobrac kluczyk.
        Ale juz po twojej reakcji tutaj widac, ze to ty masz problem ze soba. Wszystko
        co ci sie zamarzy musi byc wykonane natychmiast. Moze jego zachowanie to tylko
        reakcja obronna na twoje zachowanie?
        • jktasp Re: dziurki nie zrobi a krew wyssie 19.09.04, 19:06
          melanie napisała:

          > I co to za oburzenie, to nie piekarnia ani nie poradnia psychologiczna.
          Jezeli
          > ktos bedzie chcial cos napisac to napisze.
          > Ty najlepiej znasz swojego meza, wiec sama musisz do niego dobrac kluczyk.
          > Ale juz po twojej reakcji tutaj widac, ze to ty masz problem ze soba.
          Wszystko
          > co ci sie zamarzy musi byc wykonane natychmiast. Moze jego zachowanie to
          tylko
          > reakcja obronna na twoje zachowanie?

          Dzięki. tego mi było trzeba, mam nadzieję, że jak bedziesz miała podobny
          problem, też ktoś Ci tak pomoże.Masz racje 5 godzin to jest natychmiast.Nie
          odpisuj.
          • melanie Re: dziurki nie zrobi a krew wyssie 19.09.04, 20:07
            jktasp napisała:

            > Dzięki. tego mi było trzeba, mam nadzieję, że jak bedziesz miała podobny
            > problem, też ktoś Ci tak pomoże.Masz racje 5 godzin to jest natychmiast.Nie
            > odpisuj.
            ********************
            Strasznie jestes narwana. 5 godzin w piekna ostatnia niedziele lata? W
            godzinach 13.30 : 18.00 ? Myslisz, ze tak wiele osob siedzialo przy kompie i
            czekalo na twoj post, aby ci pomoc?
            Napisalam, ze ty najlepiej znasz swojego meza i musisz znalezc kluczyk. Wg
            ciebie to nie jest odpowiedz. A jakiej sie spodziewalas? "Tak, to gnoj jest
            ostatni, uciekaj jak najszybciej!" - taka bylaby ok?
            Zrobisz co zechcesz. Ale przeczytaj na spokojnie, co tam wysmarowalas w
            pierwszym poscie. Panstwo mlodzi sie obrazili, bo zle tanczy? Bo malo, ze
            zgodzil sie swiadkowac, to jeszcze mial sie szkolic w tanczeniu. A moze nie
            lubi tanczyc? Dlaczego zmuszasz go do czegos, czego on nie chce i co w gruncie
            rzeczy jest niewazne? A panstwo mlodzi niech by sobie prosili na swiadka
            Jozefowicza czy kogos z jego zespolu. Ale ty zamiast wziac strone meza martwisz
            sie tym, ze panstwo mlodzi sie obrazili. Wiesz gdzie bym miala tych panstwa
            gdyby tak potraktowali mojego meza?
            Albo jestes jeszcze w tej burzy hormonalnej i przemeczona, albo jestes
            rozpieszczona egoistka. To dziwne, ze usmiecha sie do kogos, kto sie usmiechnie
            do niego? A moze bys tak to ty czesciej sie do niego usmiechala, wtedy by nie
            zauwazal innych usmiechow?
            Dlaczego zakladasz, ze zlosliwie nie przychodzi, kiedy wolasz? A moze
            zwyczajnie nie slyszy, bo czyms jest zajety?
            Dzban rzeczywiscie tak dlugo nozi ...
            Ale wez, przemysl, czyje to bedzie ucho, jak sie urwie. Wiecej wyrozumialosci i
            dobroci, bo wnioskuje, ze twoj maz jest calkiem lakomym kaskiem dla kobiet,
            wiec w twoim interesie lezy, aby z toba czul sie dobrze.
    • goja2 Re: dziurki nie zrobi a krew wyssie 19.09.04, 19:14
      Ja mam chyba podobnie sad jeśli chodzi np o coś co jest ważne dla niego to
      potrafi znaleźć czas choćby się waliło i realizuje pomysł w ciągu 24h, jak coś
      jest ważne dla mnie to ma strasznie dużo pracy... Jak juz się zajmuje synkiem
      to z taką mina jakbym mu robiła krzywdę, choć na prawo i lewo trąbi, że jest
      fantastycznym ojcem i oburza się jak stwierdzam, że mi nie pomaga sad No i jak
      juz bierze małego np na spacer to wrasa po 15 min. - bo on płacze i chyba jest
      głodny... - co oczywiście nie jest prawdą sad((
      Nie wiem co ci poradzić? Ja narazie wyegzekwowałam 2 popołudnia w tygdniu dla
      siebie! Tzn wychodzę na 3-4 h i nie obchodzi mnie jak on sobie poradzi!
      • jktasp Re: do goja2 19.09.04, 19:20
        dzięki za odpowiedź, też o tym myślę, żeby zacząć wychodzić od czasu do czasu,
        współczuję Ci bo mamy chyba obie pokopaną sytuacjęwink,najgorsze jest to, że
        ciężko doprowadzić do dyskusji, a jak już się uda to okazuje się, że szczera
        jestem tylko ja.Ale póty dzban wodę nosi póki się ucho nie urwie.
        • evee1 Re: do goja2 20.09.04, 01:37
          No dobra, a jak bylo na samym poczatku jak sie dzidzius urodzil?
          Czy on mial okazje chociaz raz zmienic pieluche? Czy gonilas go
          do roznych prac i robot okolodomowych? Czy pochwalilas go jak to
          dobrze (albo chociaz w mare dobrze) cos zrobil? Nie wiem jak bylo,
          wiec pytam.
          • goja2 Re: do goja2 20.09.04, 09:32
            na początku było super! Nawet się wyrywał, że będzie kąpał i faktycznie
            codziennie kąpał - czytałam w ciąży rózne poradniki i forum, więc wiedziałam,
            że mam piać z zachwytu i chwalić - tak własnie robiłam! Teraz mam wrażenie, że
            poprostu mu się znudziło... Dziecko to masa obowiązków, a on lubi z kolegami na
            rower wyskoczyć, albo pojechac gdzieś na weekend sad Pozwalałam mu na to
            wszytsko, bo w tygodniu bardzo ciężko pracuje i uważam, że coś mu się od życia
            należy, no ale po 3 niedzielach z rzędu, którw spędził z kumplem na rowerze
            wczoraj sam zaproponował zebyśmy nigdzie nie wychodzili tylko posiedzieli razem
            w domu. Siedzenie polegało na tym, że ja z dzieckiem w domu, a on najpierw
            przed kompem, a potem znalazł sobie jakieś bardzo ważne zajęcie w garażu! No i
            tyle miałam tej niedzieli sad((((((((( Jakbym go poprosiła lub zaproponowała
            spacer pewnie by się zgodził, ale mi chodzi o to żeby on sam miał ochotę i
            proponował? I co, za dużo wymagam????
      • maciulka "Wyrozumiałość..." 20.09.04, 09:53
        Wiecie co? Kiedy przypomnę sobie ten czas, kiedy mój synek był taki mały, mój
        mąż był jeszcze bardziej nieznośny i nie mogłam na niego patrzeć podobnie jak
        Wy. Czułam się strasznie skrzywdzona tym, że mi nie pomaga, że zamiast spędzać
        czas ze mną lata do mamusi, która miłość do mnie wybijała mu z głowy, że moje
        dziecko tak bardzo mało zna ojca. Ale czas leciał i zaczęłam robić się
        mądrzejsza. Zaczęłam rozumieć, że "każdy facet taki sam" wg mojej babci to
        trafne spostrzeżenie (tam gdzie jest słowo facet, powinno być niecenzuralne
        słowo).
        Pojęłam, że aby mieć spokój w domu, trzeba przytakiwać mężowi, nie mieć do
        niego pratensji i nie mieć też nadmiernych żądań, wtedy jakoś to wszystko
        będzie się kręcić, a że ja tego nadal nie potrafię, no to... Jest jak jest, ale
        wierzę, że może się wreszcie kiedyś nauczę.
    • wieczna-gosia Re: dziurki nie zrobi a krew wyssie 20.09.04, 10:52
      Jak mu tłumacze, ze musimy przed weselem jego brata
      > potrenowac taniec, bo od 9 lat tego nie robił a był w tym naprawde kiepski,
      > to zbył mnie jak jakąś kretynke, potem był obciach, bo on swiadek nie
      > tanczył, no moze 3 tance ale z takim bolem i wysiłkiem, ze cos
      > strasznego.Proby rozmowy do niczego nie prowadzą, bo wciska mi, ze niechcący,
      > ze przesadzam i w ogóle to on jest biedny, tyle, ze państwo młodzi np.
      > obrazili sie na nas

      jakbym mezowi zaserwowala taki tekst wink to albo nie wzial by mnie ze soba albo
      sam by nie poszedl wink
      I za co sie panstwo mlodzi obrazili to juz nie wiem wink

      Mojemu mezowi tez sie zdarza tak robic mi zreszta tez. Ja wiec- pomijajac
      sytuacje kiedy ewidentnie cos mi jest potrzebne na JUZ- nauczylam sie
      odpuszczac. Na tekst zaraz odpowiedam- tzn kiedy? maz mowi- za pol godziny. I
      ja przez pol godziny milcze. Bo ja tez mam tak ze w zasadzie w momencie
      wypowiadania slow "umyj piodloge" chce ja widziec umyta wink pozniej sie piekle
      przez kilkanascie minut ze sie nie wzial (a przeciez go poprosilam...) a
      pozniej wkurzona na maksa zaczynam zmywac. Na to wchodzi moj maz z
      tekstem "przeciez bym to zrobil" i trzesienie ziemi gotowe wink

      Czasami warto odpuscic.
      • evee1 Re: dziurki nie zrobi a krew wyssie 21.09.04, 01:53
        Wieczna Gosiu, to jakby o nas pisala. Ja tez nauczylam sie wreszcie odpuszczac
        i poczekac, az to o co prosze sie zrobi. Moze nie w tym momencie, ale za chwile.
        I nie rzucam sie z zacieciem, zeby zrobic to sama. Jak sa rzeczy, ktore
        ewidentnie trzeba zrobic w danym momencie, to moj malzonek widzi, ze mu sie
        nie upiecze i jednak bierze sie od razu. Ale takich rzeczy naprawde nie jest
        wiele, to znaczy nie jest wiele takich, od ktorych zawali sie swiat.
        Mi sie wydaje, ze jak facet nie robi rzeczy od razu, to przestajemy sie czuc
        paniami sytuacji i to nas meczy, ale to juz zupelnie inna broszka. Jak to
        moj maz lubi mawiac "kobieta nie lubi jak mezczyzna lezy". I chyba ma
        racje smile)).

        goja2 napisała:
        > na początku było super! Nawet się wyrywał, że będzie kąpał i faktycznie
        > codziennie kąpał - czytałam w ciąży rózne poradniki i forum, więc wiedziałam,
        > że mam piać z zachwytu i chwalić - tak własnie robiłam! Teraz mam wrażenie,
        że
        > poprostu mu się znudziło... Dziecko to masa obowiązków, a on lubi z kolegami
        na
        > rower wyskoczyć, albo pojechac gdzieś na weekend sad
        A nie mozesz z nim na ten rower tez wyskoczyc? Dzieciaka w siodelko (juz chyba
        siedzi) i na wycieczke. Albo wyjazd na weekend. Nosidelko dla malucha i na
        spacer do lasu,a potem piknik na zielonej trawce. Wiem co mowie, bo to stale
        praktykowalismy. Dlaczego on ma jezdzic sam, moze wolalby z rodzina?
        Moj mezus, to juz sie tak przyzwyczail, ze jak mu mowie, zeby pojechal sobie
        sam na rower, to on mowi, ze nie ma ochoty sam i wolalby z nami smile)).

        > Pozwalałam mu na to
        > wszytsko, bo w tygodniu bardzo ciężko pracuje i uważam, że coś mu się od
        życia
        > należy, no ale po 3 niedzielach z rzędu, którw spędził z kumplem na rowerze
        > wczoraj sam zaproponował zebyśmy nigdzie nie wychodzili tylko posiedzieli
        razem
        > w domu. Siedzenie polegało na tym, że ja z dzieckiem w domu, a on najpierw
        > przed kompem, a potem znalazł sobie jakieś bardzo ważne zajęcie w garażu! No
        i
        > tyle miałam tej niedzieli sad((((((((( Jakbym go poprosiła lub zaproponowała
        > spacer pewnie by się zgodził, ale mi chodzi o to żeby on sam miał ochotę i
        > proponował? I co, za dużo wymagam????
        Moze troszeczke smile)). To znaczy mozesz wymagac, ale nie dziw sie jak bedziesz
        rozczarowana jak zadna propozycja nie wyplynie. Ja juz dawno przestalam liczyc
        na to, ze moj maz cos zaproponuje. Ale tez zaakceptowalam, ze w naszym zwiazku,
        to ja jestem motor i niespokojny duch i ze to ja mam sto tysiecy pomyslow na
        spedzenie czasu, tylko kurcze tego czasu nie ma (o, to mi trudno
        zaakceptowac!!!). Ale ja mam taki charakter, ze ciagle mysle i wymyslam, a on
        nie. On lubilby sobie polezec i nic nie robic, a ja w miejscu chwili usiedziec
        nie moge. I mimo to jakos ze soba zyjemy i paradoksalnie jest nam ze soba
        baaardzo dobrze, co nie oznacza, ze czasami mnie do szalu nie doprowadza jak
        moj maz tak b a r d z o p o w o l i s i e s p i e s z y !!
Pełna wersja