Żona gorszego syna

    • melancho_lia Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:48
      To nie jest materiał na męża. To jest osobnik od którego trzeba wiać. Jak najdalej.
      Daruj sobie ten ślub, serio. Facet jest przyrośnięty do rodziny.
    • wies-baden Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:51
      To że nie jesteś (jego zdaniem) wystarczająco dobra na żonę dla niego, to już wiesz, czy jeszcze nie?
      Facet wymyślił sobie, że wcale nie musi się starać, ot wystarczy, że jest, może we świecie ma inną?
    • jola-kotka Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 14:52
      Slub? aaaaaa uciekaj.....
    • fragile_f Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 15:08
      > 1. Pejzaż rodziny

      Masakra. Rodzice, na ktorych bedzie lożyl do konca ich zycia (tu akurat jestem w stanie zrozumiec - beda mieli slabe emerytury) plus brat alkoholik, ktory zaraz zmajstruje sobie dzieciaka z narzeczona a wtedy twoj przyszly maz bedzie musial finansowac rowniez wychowanie siostrzenca.

      >2. O co kaman?
      > Powodem takiego stanu rzeczy wg niego jest:
      > - brak czasu
      > - brak pieniędzy
      > - przekonanie, że odpoczynek to strata czasu

      Szczerze mowiac - chyba bym sie zastrzelila, gdybym zyła z taka kutwą. Moj chlop co prawda tez specjalnie wyjsciowy nie jest, raczej domator, ale przez ostatnie 4 lata bylismy na chyba 20-30 koncertach i pare razy na urlopie. Wyjscia do kina to tez raczej standard. Nie wyobrazam sobie przez 4 lata nie wyjechac ani razu na urlop (zakładam, ze was mimo wszystko stac oczywiscie).
      A nawet jak nie ma sie kasy - mozna pojechac na pare dni do jakiejs niedorgiej agroturystyki czy przekimac w hostelu. Albo wbic sie do mieszkania znajomych z innego miasta, kiedy tamci jada na urlop, cokolwiek.

      > Od sierpnia nie byliśmy nigdzie razem, nawet na spacerze, moją prośbę o wyjście
      > na piwo podsumował, że jak mu postawię to ze mną pójdzie (^!@#!),

      Say what? Jestescie ze soba 4 lata i rozliczacie kase jak w zwiazku licealnym?

      każdą, podkr
      > eślam KAŻDĄ sobotę spędza w domu rodzinnym, w niedzielę przyjeżdża do mnie, kła
      > dzie się na kanapie, oświadcza że jest wyczerpany i włącza TV, ode mnie oczekuj
      > e obsługi. W dni, w które jest akurat w Polsce (oprócz sobót), przychodzi wiecz
      > orem, otwiera piwo, albo robi sobie drinka, czasem coś pomoże w przygotowaniu k
      > olacji lub wyniesie śmieci (albo i nie), zrzuci brudne rzeczy do pralki, bo on
      > jest zmęczony po 6 dniach pracy. Ja też pracuję ale moja praca jest (wg niego)
      > lekka.

      W to, ze jest zmeczony po 6cio dniowym tygodniu pracy polaczonym z delegacjami - wierzę jak najbardziej. Zylam w podobnym trybie przez 2 lata i naprawde nie ma sie na zbyt wiele rzeczy ochoty. ALE! Od wyjscia na polgodzinny spacer jeszcze nikt nie umarł.

      > 3. Sedno problemu
      > Wiem, że w te soboty remontuje część mieszkalną brata, pracuje w ogrodzie i rob
      > i inne rzeczy w domu rodziców, potem pewnie wódeczka, kiełbasa... whatever.
      > Wiem, że ma kilka kredytów wziętych na brata, których on nie spłaca - słyszałam
      > jak dzwonili z windykacji, sam też to przyznał. Brał też kredyty dla jego dzie
      > wczyny.

      Brawo. Gratulacje. Poczekaj jeszcze z rok, bedzie fundowal tez pieluchy siostrzenca.

      > Wiem, że przelewa jakieś kwoty rodzicom regularnie, nie znam jednak wysokości t
      > ych kwot.
      > Nie wiem ile zarabia - on nie mówi, ja nie pytam - jego sprawy finansowe są jeg
      > o tajemnicą. Wiem jednak że ma dobry zawód, zarabia w euro i że nigdy nie ma na
      > nic pieniędzy. Nie da się również ukryć, że jego rodzice i brat żyją na pozio
      > mie wyższym od przeciętnego.

      Podsumowujac: twoj chlop zapiep** jak dziki osioł tylko po to, zeby finansowac niepracujacego brata alkoholika i rodzicow. Nie wiesz, ile zarabia. Nie wiesz, ile ma kredytow. Nie wiesz, jakimi kwotami wspomaga swoja rodzinę. Wiesz tylko tyle, ze po zaplaceniu za wszystko nie starcza nawet na wasze wyjscie na piwo. Jak dla mnie sytuacja jest cholernie toksyczna i na pewno nie bralabym slubu z kims takim. Po 4 latach zwiazku (zwlaszcza wsrod ludzi 30+) ma sie wspolny budzet, jakies wyjazdy za soba, wspolne hobby - cokolwiek. A z tego co zrozumialam - jestes dziewczyna do podawania zarcia i seksu.

      Tak, masz prawo wiedziec ile zarabia i jakimi kwotami wspomaga swoja rodzinę co miesiac.
      • triss_merigold6 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 15:14
        Nic dodać, nic ująć.
        Przykra prawda.
        Panu żona jest ewentualnie potrzebna w charakterze sponsorki jego rodziny.
        • bi_scotti Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 15:19
          Im szybciej skonczysz ten zwiazek tym lepiej dla wszystkich zainteresowanych a przede wszystkim dla Ciebie. Ja bym wrecz powiedziala, ze jesli on jest na ten weekend u Ciebie to juz dzis powinien sie wyniesc do hotelu i relationship is over. Tego nie ma co ciagnac, z tego chleba nie bedzie. Sorry.
    • sueellen Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 15:22
      Uciekaj! !!!
      Teraz pewnie nie zrozumiesz.
      Przyjmij jednak do wiadomoci ze tacy faceci po slubie sa duuuzo gorsi.
    • aankaa Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 15:31
      1) przynajmniej o 2-3 lata jesteś za długo w tym "związku"
      2) ślub to najgorsze co możesz zrobić (sobie)
      3) jeśli już popełnisz tą pomyłkę spodziewaj się, że wkrótce usłyszysz "rodzice są starzy/chorzy/... dom jest dość duży. Sprzedaj swoje mieszkanie i zamieszkamy z nimi"
    • kub-ma Re: No dobrze, a jakie ma zalety? 14.11.15, 15:33
      Takie zalety dla Ciebie, nie dla rodziny Twojego narzeczonego.

      Na ten moment traktuje Cię gorzej niż po 20 latach małżeństwa smile
      A sprawy finansowe to jedna wielka katastrofa. Ty masz mieć poczucie, że możesz na niego liczyć, również finansowo a teraz nawet nie wiesz ile zarabia i jakie są jego zobowiązania finansowe. Zapewniam Cię, że to nie jest wspólne gospodarstwo domowe i daleko mu do niego.
      To nie jest wścibstwo, Ty musisz wiedzieć na czym stoisz. A poza tym to wasza rodzina musi być dla niego najważniejsza.
    • asmarabis Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 15:34
      ajlepszym jakiego znam. Z dobr
      > ocią jest jednak tak, że nie można rozdać więcej, niż się ma i tutaj zaczyna si
      > ę problem.

      Ale czy ty cokolwiek dobrego od niego dostalas bo nic nie moge znalezc w twoim opisie?
    • heather_sweter Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:34
      Nie spodziewałam się tylu odpowiedzi. Bardzo Wam dziękuję Dziewczyny.
      Dzięki Wam myśl o tym jaką jestem roszczeniową egocentryczką odleciały w dal, przynajmniej na razie.
      Po kolei.
      Tak, Yoma on wie o ślubie, sam o nim mówi. Pierścionka nie dostałam i zapewne nie dostane, bo wicie rozumicie szkoda kasy na takie pierdoły. Dla mnie nie jest to ważne.

      Opisałam tło rodzinne, ponieważ uważam że lepiej można zrozumieć człowieka przez pryzmat jego biografii. Nie wydaje Wam się, że jego rodzina ma po prostu prawo oczekiwać od niego - jako tego, któremu się w życiu udało - dla siebie jakichś świadczeń? Rodzice naprawdę dwoją się i troją żeby młodszemu - niepełnosprawnemu (!) dopomóc w ułożeniu sobie życia - cieszą się, że jakaś dziewczyna go zechciała (faceta ślepego jak kret, bez zawodu, bez matury, bez perspektyw na to że kiedykolwiek utrzyma rodzinę). On może niedługo będzie żył już tylko z renty. Ja naprawdę rozumiem, że oni mogą oczekiwać pomocy, tylko wydaje mi się, że facet powinien z żoną ustalić zakres i formę tej pomocy, a tak nie jest. Z drugiej strony ludzie są dumni i wstydzą się swoich kłopotów, czy niedoskonałości i to może być powód dla którego mój mężczyzna pomaga im po kryjomu - nie chce aby stracili w moich oczach. I tego się chyba za bardzo z małżeństwem pogodzić nie da.... (
      Jest też tak że ludzie prości często przeceniają dochody "wykształciuchów". Jego rodzina może więc myśleć, że zarabiamy 10 razy więcej, niż w rzeczywistości, a facetowi wstyd przyznać jak jest naprawdę, bo czułby sie jakby ich zawiódł.

      Skupiłam się na wadach i na problemach, nie napisałam że mój mężczyzna wspiera moje zainteresowania i fanaberie, robiłam różne kursy i jakoś znosił to że co 2 tygodnie jestem zajęta przez większość weekendów, trochę marudził, ale tylko trochę smile kupował mi nawet różne rzeczy potrzebne do tych kursów z własnej inicjatywy, nie były jakieś super drogie, ale to miłe że ktoś wspiera twoje dążenia, robił dla mnie różne rzeczy (techniczne) poświęcając swój czas bezinteresownie, jeśli o coś poproszę to zazwyczaj stara się mi pomóc, mogę wychodzić ze znajomymi jeśli chcę, on tylko mówi że nie ma czasu i kasy na takie wyjścia, a poza tym to go nudzi, ale mnie nie próbuje ograniczać, czasem coś ugotuje, nie krytykuje mnie. Ja bym tylko chciała abyśmy raz do roku wyjechali na tydzień i raz w miesiącu wyszli do kina, czy restauracji, żebyśmy nie siedzieli tylko w domu. Chciałabym też aby inaczej dzielił swój czas między mnie a rodzinę - w tej chwili wygląda to tak jak napisałam - kiedy przyjdzie moja kolej pan oświadcza że jest wyczerpany i na nic nie ma już siły. Chciałaby żeby i dla mnie miał trochę sił. Staram się jak mogę, ale może za mało, może źle? Nie wiem.
      • mamma_2012 Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:41
        Nadal nie wygląda to dobrze i sama wiesz, że nic się nie zmieni na lepsze.
        Ewentualne pojawienie się dziecka wogóle załamie nawet tą nikłą równowagę.
        Jeśli ratować ten związek, wbrew zdrowemu rozsądkowi, to tylko na innym kontynencie.
        • bi_scotti Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:58
          OK, zacznijmy od poczatku. Dlaczego ten disabled brother nie ma zadnego zawodu? Niewidomi tez pracuja! I ludzie z najrozniejszymi schorzeniami, ograniczeniami, disfunkcjami. Ja nie twoerdze, ze on bedzie zarabial jakies krocie ale pracowac powinien i glownie na tym powinna sie skupic reszta jego rodziny (rodzice i ten Twoj narzeczony), nie na tym, ze go "jakas zechciala" tylko na tym zeby byl choc czesciowo samodzielny finansowo. Skoro go "jakas zachciala" to co owa "jakas" wnosi do tego zwiazku procz ladnych nog i milego usmiechu? Pracuje? Uczy sie? Ma plany jak zyc razem/miec rodzine z mezczyzna z okreslonymi ograniczeniami/obciazeniami? Jak widzisz to sa glownie problemy rodzicow tego mlodszego brata i potencjalnie jego partnerki. Starszy brat, jak najbardziej, musi zyc ze swiadomoscia, ze gdyby cos tam w zyciu nie poszlo to mlodszy sie do niego o pomoc zwroci ale to nie moze byc uklad, ze juz teraz forever, do konca zycia, Twoj narzeczony/maz bedzie mial na utrzymaniu de facto 2 rodziny: wlasna i mlodszego brata! Pomiojajac kwestie finansowe, to jest zwyczajnie niezdrowy uklad dla jakichkolwiek relacji miedzy rodzenstwem. I on to musi, no musi sobie uswiadomic, uswiadomic to swojej rodzinie chocby za cene ochlodzenia stosunkow etc. Nikt nie mowi, ze on ma sie "wypiac" na rodzine i olac mlodszego brata ale pomiedzy wzieciem na siebie 100% obowiazkow zwiazanych z finansami tego brata i jego potencjalnej rodziny a kompletnym desinteressement jest wystarczajaca przestrzen na zdrowe "stand by just in case". Skoro chcesz inwestowac w ten zwiazek to jedyna opcja jest chwilowa separacja, ktora Twoj boyfriend/narzeczony wykorzysta na wyprostowanie ukladow w jego rodzinie tak, ze bedzie w stanie zaczac tworzyc jakis zwiazek z Toba bez istniejacych obecnie obciazen finansowych, czasowych i wszlekich innych, ktore bierze na siebie kompletnie niepotrzebnie i de facto ze szkoda dla tego mlodszego brata, ktoremu nie jest dana szansa na przynajmniej minimum samodzielnosci. Be tough, eh! Good luck!
          • kub-ma Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 16:16
            bi_scotti napisała:


            > Skoro chcesz inwestowac w ten zwiazek to
            > jedyna opcja jest chwilowa separacja, ktora Twoj boyfriend/narzeczony wykorzyst
            > a na wyprostowanie ukladow w jego rodzinie tak, ze bedzie w stanie zaczac tworz
            > yc jakis zwiazek z Toba bez istniejacych obecnie obciazen finansowych, czasowyc
            > h i wszlekich innych, ktore bierze na siebie kompletnie niepotrzebnie i de fact
            > o ze szkoda dla tego mlodszego brata, ktoremu nie jest dana szansa na przynajmn
            > iej minimum samodzielnosci. Be tough, eh! Good luck!

            I myślę, że to jest całkiem sensowna rada.
      • niennte Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:46
        Możesz wychodzić - jak wyrozumiały talib...

        Gdyby facet zarabiał na tyle dużo, żeby Wam w związku na nic nie brakowało (a zwłaszcza na rozrywki i wczasy), to mógłby sobie inwestować nadwyżki w rodzinę. Rodzinie mniej zaradnej finansowo można pomagać, to ładny gest - ALE NIE KOSZTEM WŁASNEJ RODZINY!
        Jeżeli facet już teraz skąpi na wszystko, co nie jest podstawowym środkiem do utrzymania się przy życiu to lepszy nie będzie. Co to za życie u licha, jeżeli człowiek nie może po pracy się zabawić, odpocząć, wyjechać? Co to za człowiek, który nie posiada takich potrzeb?
        Nie broń go, bo nie ma kogo. Gorzej, już widać, że Ci zrobił pranie mózgu. Rzuć go.
        • triss_merigold6 Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:51
          Popieram, rzuć go.

          Jeśli obawiasz się samotności, to uwierz, że trudno Ci będzie znaleźć kogoś gorszego.
        • anorektycznazdzira Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 16:22
          Facet skąpi na wszystko, co nie jest podstawowym środkiem do życia- będzie tylko gorzej. Obecnie nie pójdziesz do kina, bo bratu trzeba zapłacić ratę, za parę lat wasze dziecko nie pojedzie na wakacje, z tego samego powodu. I na basen też nie pójdzie, ani na zajęcia z językiem obcym- nie umrze jak nie pójdzie, prawda?
      • afro.ninja Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:47
        Napisz, ze trollujesz, bo mi ciebie strasznie żal.
        W życiu nie wychodź za mąż za takiego człowieka. Czy jesteś az tak zdesperowana i samotna? Chyba nie mieszkasz w Polsce, co?
      • triss_merigold6 Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:47
        Pierścionek nie jest ważny czy sama sobie wmówiłaś, że nie jest, taka racjonalizacja, bo i tak byś nie dostała?
        Rodzina może prosić o doraźną pomoc, ale nie wymagać stałych świadczeń ani - tym bardziej - brania kredytów.
        No patrz, każdy sie tam wstydzi, tylko Twój narzeczony nie wstydzi się walić Ci prosto z mostu, że jakiekolwiek wydatki ponad najprostsze żarcie będą na Twój koszt.

        Zlewał to, że jesteś zajęta przez większość weekendów, bo i tak nie miał nic do zaproponowania poza siedzeniem w domu.
        Możesz wychodzić ze znajomymi... ludzki pan, zwłaszcza że sam nigdzie nie wyjdzie. Ma Cię z głowy, bo wtedy jemu nie przynudzasz i nie zmuszasz do aktywności.

        raz do roku wyjechali na tydzień Aha.

        Przestań się starać, on jest jak huba. Zeżre Twoją energię.
      • mejerewa Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:48
        Z opisu wyłania się obraz kiepskiego małżeństwa po 30 latach, które razem już tylko zalega na kanapie przed tv. A priorytety są zupełnie gdzie indziej. I jeżeli tak jest przed ślubem, to lepiej nie będzie.
        Wyobraź sobie kolejne lata (może nawet z dzieckiem) takiego życia. Podoba ci się? A przecież podejmując decyzję o ślubie ma się wiele marzeń, oczekiwań, radości ze wspólnego życia.

        Proszę cię, weź do serca to co napiszę, bo to prawda: Jeśli nie jesteś szczęśliwą narzeczoną, to i szczęśliwą żoną nie będziesz.
      • aankaa Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:49
        mimo tego, co napisały forumki zupełnie nieznające ciebie i jego ty dalej twierdzisz, że facet jest tym, z którym chcesz żyć najbliższe lata...

        Chciałabym też aby inaczej dzielił swój czas między mnie a rodzinę - w tej chwili wygląda to tak jak napisałam - kiedy przyjdzie moja kolej pan oświadcza że jest wyczerpany i na nic nie ma już siły. Chciałaby żeby i dla mnie miał trochę sił. Staram się jak mogę, ale może za mało, może źle?


        ocknij się
      • wrednarzeka Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:50
        A jakie wady masz TY że zainteresowałaś się tym facetem? Wydaje mi się, że główną rzeczą która Cię przy twoi lubym trzyma jest przyzwyczajenie i twój zegar który zaczyna tykać byle jaki - byle był -byle jaki - byle był. Bo przez to że z gościem zmarnowałaś już cztery lata to szkoda ten czas zmarnować i skoro się już tak dobrze znacie to najlepiej pociągnąć to razem dalej, bo przecież COŚ was kiedyś skleiło.

        Najbardziej alarmującą rzeczą którą opisałaś jest to że TY nie znasz sytuacji zarobkowej "swojego faceta" (ale on zna twoją) i to, że on ma kredyty pobrane dla rodziny.

        Co do jego zalet: spójrz napisałaś "moje fanaberie" idę o zakład, że to są jego słowa. On nie mieszka z tobą, on mieszka u ciebie. Facet Cię odwiedza i pyszczy że TY masz czelność coś zaplanować w jedyny dzień kiedy ON ma dla ciebie czas.

        Ale obawiam się, że w twoim przypadku już jest za późno, bo tobie już zaczyna brakować spodni w szafie (mimo tego, że te gacie są przetarte). Współczuję ci bata który kręcisz sobie na własne plecy.
      • yoma Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:51
        > sam o nim mówi

        Kasę na wesele zbierasz do skarpety czy planujesz kredyt?

        > faceta ślepego jak kret, bez zawodu, bez matury, bez perspektyw na to 
        > że kiedykolwiek utrzyma rodzinę).

        A mógł zrobić maturę i zostać np. fizjoterapeutą.

        >myśleć, że zarabiamy 10 razy więcej, niż w rzeczywistości, a facetowi wstyd przyznać jak jest naprawdę, bo czułby sie jakby ich zawiódł. 

        Aha, czyli po ślubie będziesz dokładać do interesu, bo jak to, bogata żonka teściów zawiedzie?

        > mogę wychodzić ze znajomymi

        A łaskawca smile

        > Staram się jak mogę, ale może za mało, może źle?

        A przynosisz kapcie i gazetę na czworakach, ubrana w fertyczny fartuszek? Nie? A widzisz. A schabowe z kapustą robisz tak jak mama?
        • kotradykcja Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 18:02
          Do tego co napisała Yoma dodam jeszcze :
          - Jego rodzice bogaci z domu, zarabiania czarno, emerytury będą mieli.
          - Jego brat ma prawo do renty, jego dziewczyna też lub może pracować.
          Czyli 3 do 4 osób, których 3 mają stałe dochody, wiszą na facecie, który wisi na wątkodajce.
          Bosko.
      • asmarabis Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 15:57
        mogę wychodzić ze znaj
        > omymi jeśli chcę,

        Wow, naprawde ci zazdroszcze..
      • najma78 Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 16:36
        heather_sweter napisał(a):

        > . Ja naprawdę rozumiem, że oni mogą oczekiwać pomocy, tylko wydaje mi się, że f
        > acet powinien z żoną ustalić zakres i formę tej pomocy, a tak nie jest.
        mogę wychodzić ze znaj omymi jeśli chcę, on tylko mówi że nie ma czasu i kasy na takie wyjścia, a poza tym to go nudzi, ale mnie nie próbuje ograniczać, czasem coś ugotuje, nie kryt
        > ykuje mnie. Ja bym tylko chciała abyśmy raz do roku wyjechali na tydzień i raz
        > w miesiącu wyszli do kina, czy restauracji, żebyśmy nie siedzieli tylko w domu
        >

        No prosze, nie trzeba nosic hijabu ani burki zeby znac swoje miejsce i miec odpowoednia mentalnosc.
      • jolunia01 Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 17:27
        heather_sweter napisał(a):

        > .... Nie wydaje Wam się, że jego rodzina ma po prostu prawo oczekiwać od niego - jako
        > tego, któremu się w życiu udało - dla siebie jakichś świadczeń?

        JAKICHŚ - to sedno sprawy. Z Twojego opisu wynika, że on tę rodzinę praktycznie utrzymuje.

        > Rodzice naprawdę dwoją się i troją żeby młodszemu - niepełnospraw
        > nemu (!) dopomóc w ułożeniu sobie życia ...

        Niech go wyślą na odwyk i na jakieś kursy, żeby cokolwiek umiał.

        > cieszą się, że jakaś dziewczyna go zechciała (faceta ślepego jak kret, bez zawodu,
        > bez matury, bez perspektyw na to że kiedykolwiek utrzyma rodzinę). ...

        Zastanawiam się, co nią kieruje. Podejrzewam, że nadzieja na spadek - o ile zdążą wziąć ślub zanim facet się zapije. A może liczy na to, że starszy brat "zarabiający w euro" będzie ich utrzymywał?
      • zabka141 Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 19:50
        Piszesz ze jest taki super bo pozwala ci wychodzic ze znajomymi? Albo dlatego ze nie byl przeciwny twoim kursom? Czy ty widzialas kiedys ludzi w szczesliwym zwiazku? Dla mnie to jest normalne ze moj facet pozwala mi wychodzic ze znajomymi i wspiera w zyciu zawodowym czy nauce. To nie jest cos na "plus".

        Jesli mimo tego ze ty chcesz wychodzic, wyjezdzac, tak spedzac czas - twoj facet ma to w dupie - to nie wazne jaka mu znajdziesz wymowke na to ze ma to w dupie (np. ze musi wspierac rodzine) - to nic nie zmienia, nie bedzie tego robil, ty bedziesz chcial i zawsze bedzie problem miedzy wami.

        Czy ty pochodzisz z rodziny z jakimis problemami, gdzie tata bil czy pil? I jak facet np. juz nie bije to juz jest super? Uwierz ze mozna znalezc faceta duzo duzo lepszego od tego twojego.
      • kk345 Re: Dzięki za odzew :) 14.11.15, 19:57
        > mogę wychodzić ze znajomymi jeśli chcę,
        No ludzki pan!
      • woman_in_love Yoma to imię tureckie, czy to tłumaczy jego 14.11.15, 22:59
        przywiązanie do rodziny? Oj, będziesz islamskim popychadłem...
        • asia_i_p Re: Yoma to imię tureckie, czy to tłumaczy jego 15.11.15, 11:45
          Nie, Yoma to nick forumki, której odpowiadała.
          • yoma Re: Yoma to imię tureckie, czy to tłumaczy jego 15.11.15, 12:09
            Thx. W życiu bym nie wpadła na to, że mam tureckiego nicka, warto wiedzieć smile
      • nowi-jka Re: Dzięki za odzew :) 17.11.15, 07:50
        klasyczna sytuacja
        żalisz się a gdy spotykasz sie z krytyką zaczynasz wybielać tego gościa

        nawet po gruntownym wybieleniu to wciąz szary nieciekawy człwoiek - wiej
    • a.va Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 15:46
      Uciekaj.
    • plain-vanilla Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 15:57
      Moja rada: uciekaj jak najdalej.
      • triss_merigold6 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 15:58
        Albo nie uciekaj i nieś swój krzyż.

        Też jakieś rozwiązanie.
        • heca7 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:08
          W sumie czemu nie? Niech z nim zostanie i zrobi sobie ze dwójkę dzieci. O czymś trzeba przecież pisać na tym forum suspicious
          • triss_merigold6 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:11
            Stawiam dolary przeciwko orzechom, że facet nie będzie chciał dzieci, bo dzieci to koszty, a on nie ma kasy - w swoją rodzinę już inwestuje i nie potrzebuje kolejnej.
            • anorektycznazdzira Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:26
              Się zgodzi i się nie będzie wtrancał.
              Jej dzieci, jak se chciała, to niech ogarnia i mu doopy za bardzo nie zawraca, bo jest zmeczony i musi jeszcze u rodziców pomalować garaż.
              • kota_marcowa Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 18:09
                Też myślę, że się nie będzie "wtrancał" wink
                Tyle, że nagle się okaże, że to biedne dziecko jest minimalistą i bez wszystkiego może się obejść. Jak z klasą do kina nie pójdzie, nie umrze, nowych ubrań też nie musi mieć, a najtańszą pasztetową jakoś ludzie jedzą i żyją tongue_out
                Gorzej, ze z dużym prawdopodobieństwem dojdzie do tego, że autorka będzie zmuszona spłacać długi jego rodzinki.
                • lauren6 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 20:52
                  To i tak jest ten bardziej optymistyczny scenariusz. W życiu różnie bywa i autorka może kiedyś wylądować bez pracy, opiekujac się chorym dzieckiem. Zaraz się okaże, że dziecko to je problem. Stanie się kolejną specjalistką od przepisów z serii siedem żyć kurczaka, czyli jak z jednej tuszki wyzywic rodzinę przez tydzień. Inne dawały radę to i ona da. Przynajmniej nie będzie miała czasu by myśleć o pierdołach typu wakacje czy kino.
    • anorektycznazdzira Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:06
      Taki facet nie rokuje na udany związek bo moim zdaniem nie traktuje Ciebie poważnie. Raczej jako dodatek do życia, które ogniskuje się wokół innych spraw, niż jako swój "cel".
      - nie mówi o sobie bardzo ważnych rzeczy (nie znasz właściwie jego sytuacji finansowej a ewentualne zainteresowanie sama temperujesz jako "wścibstwo"
      - nie spędza czasu z Tobą, tylko u Ciebie
      - nie planuje i nie organizuje przyszości z Tobą, ma inne cele i wydatki

      Nie wiem jaki ten facet jest tak ogólnie w obejściu i w stosunku do Ciebie, w rozmowach czy stając wobec Twoich problemów- ale opis jest odrzucający. Bałabym się, że jak się wydarzy coś na prawdę trudnego w moim życiu, to on będzie zajęty dbaniem o brata i rodziców (którym krzywda się nie dzieje, ale zajmują pierwsze miejsce)
      • artur.artur5 Re: Żona gorszego syna 18.11.15, 11:16

        > Taki facet nie rokuje na udany związek bo moim zdaniem nie traktuje Ciebie powa
        > żnie. Raczej jako dodatek do życia, które ogniskuje się wokół innych spraw, niż
        > jako swój "cel".

        takie myślenie wskazuje na kosmiczny poziom egocentryzmu
    • wrednarzeka Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:06
      a w łóżku przynajmniej dobry? bo nie wiem co cię może przy nim jeszcze trzymać
      • aankaa Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:08
        po tygodniu ciężkiej wink pracy i drinku ?
    • anika772 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:16
      Uciekaj, będziesz się z nim męczyć.
    • trzy_szczurki Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:18
      Jeśli na prawdę się kochacie to bardzo mi Was szkoda.
      To chora sytaucja, i widocznie twój partner ma silne poczucie obowiązku wobec rodziny.
      A czy rozmawiałaś szczerze ze swoim partnerem? Jak on to widzi dalej? czy jak bratu urodzą się dzieci to też będzie łożył na ich utrzymanie?
      Pisałaś że to bogate przedmieścia, więc pewnie dom ma znaczną wartośc. A czy rodzice i brat muszą mieszkać w tym domu? Może sprzedać - kupić coś mniejszego dla rodziców i brata a resztę może w coś zainwestować, żeby był jakiś grosz z tego (mieszkanie na wynajem)?
      • najma78 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:28
        Hehe, jak na ematke przystalo normalnie to sielana, zwiazek, w ktorym fajerwerki nigdy nie przygasaja a w realu ekhm...wiadomo.
        Ale do sedna. Daj sobie spokoj ze starym kawalerem, ktory ma problem z alkoholem, nie odcial (i tego nie zrobi) pepowiny i traktuje cie przedmiotowo. Po slubie bedzie tak samo albo gorzej. Lepiej byc singlem, naprawde to nie wyrok. No chyba ze jestes tak zdesperowana ze koniecznie taki wadliwy model chcesz brac?
        • aka10 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:32
          Daj sobie spokoj. Jego rodzicow bedziesz w tym wypadku miala caly czas na karku, brata tez. Predzej czy pozniej Ci sie to znudzi i bedziesz go chciala zostawic, zeby normalnie zyc. Ja bym nie marnowala czasu.
        • triss_merigold6 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:34
          Są modele, które mają mniejsze wady.
          Prawdę mówiąc, trudno byłoby jej znaleźć kolejny model z taką kumulacją wad.
          • aka10 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:37
            triss_merigold6 napisała:

            > Są modele, które mają mniejsze wady.
            > Prawdę mówiąc, trudno byłoby jej znaleźć kolejny model z taką kumulacją wad.

            I cale cztery lata juz z nim siedzi...
            • najma78 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:46
              aka10 napisała:


              > I cale cztery lata juz z nim siedzi...
              >

              Wazne ze jest...
        • sasanka4321 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:53
          Ten "zwiazek" miaby racje bytu tylko w jednym wypadku, i to tez tylko na chwile: jesli autorka ma conajmniej 39 lat i koniecznie chce miec dziecko. W tej sytuacji nalezaloby - nie biorac bron boze slubu - zrobic sobie z panem dziecko i wtedy zwiac. Zasadniczo kazdy jeden dzien z nim spedzony to pomylka.
          • triss_merigold6 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:56
            To samo chciałam napisać. Jesli już musi, to ciąża i ewakuacja, z założeniem że koszty opieki i wychowania będzie ponosić samodzielnie, bo od pana wyszarpie najwyżej groszowe alimenty.
            • najma78 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 17:01
              triss_merigold6 napisała:

              > Jesli już musi, to ciąża i ewakuacja, z założeniem że koszty opieki i wychowania będzie ponosić samodzielnie, bo od pana wyszarpie n> ajwyżej groszowe alimenty.

              Hmmm, nie zgodze sie. Dziecko potrzebuje matki i ojca, to jego prawo wiec odbieranie mu go na starcie jest bardzo nie fair. Rozmnozenie sie nie jest najwniejsze na swiecie.
              • wrednarzeka Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 20:55
                Niekiedy kobiecie odbija szajba i MUSI się rozmnożyć bo inaczej się udusi. Jeśli wątkodajka jest takim przypadkiem to lepiej by pojechała trzy wioski dalej, poszła na disco i puściła się z pierwszym lepszym bo wtedy przynajmniej nie będzie się za nią ciągnęło widmo wszawego wybranka który może dziecku w życiu bruździć.
                Chociaż dziewczyny sugerują że autorka może być również typem kobiety która przyciąga do siebie odpady atomowe więc za parę lat "uszczęśliwi" dzieciaka równie "cudownym" ojczymem.
    • asia06 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:38
      No jeśli sytuacja wygląda tak, jak piszesz, to zwiewaj póki nie jest za późno.
      • eryk2601 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:56
        Po pierwsze,to co opisujesz jako zalety,to są najzupełniej normalne zachowania,nic nadzwyczajnego.
        Po drugie,na czym polega sukces,który on według ciebie odniósł?Facet ma 36 lat,mieszka u rodziców/u ciebie i nie ma nic oprócz długów .I nie zapowiada się na nic lepszego.
    • obrus_w_paski Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:50
      ogolnie to jestem tolerancyjna wobec roznych dziwnych zwiazkow, ale tutaj jest wg mnie tak silna dysproporcja miedzy "dawaniem" a "dostawaniem", ze tez bym raczej zalecala powazne przemyslenie sprawy. Z mojego puntku widzenia.

      1) Wyobraz sobie najgorszy z mozliwych scenariuszy. Typu, narzeczona brata zachodzi w ciaze, rodzice na emeryturze, itp- Twoj facet bedzie mial coraz wieksze wydatki zwiazane z rodzina. Jesli wciaz chcesz w to wchodzic, to domyslam sie, ze rozdzielnosc majatkowa by ciebie chronila

      2) nie wyobrazam sobie zycia bez urlopu, spacerow, luzu, nie-siedzenia w domu. Nie wiem czy wystarczajaco wyraznie zakomunikowalas facetowi, ze ty takie formy spedzania czasu lubisz. Nie moglabym byc z osoba, ktora tego nie podziela, albo ktora przynajmniej nie daje sie przekonac.

      3) sknera to malo powiedziane. Trzeba miec sporo tupetu zeby powiedziec, ze facet nie bedzie za nic ponad podstawowe zarcie placil.
      Przy takich watkach naprawde sie ciesze, ze trafilam na w miare normalnego faceta
      • triss_merigold6 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:59
        Nienawidzę określenia trafiłam, bo kojarzy się z poddaniem jakiemus losowaniu.
        • obrus_w_paski Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 17:05
          no fakt.
          Ale ja chyba jednak troche "trafilam", na pewno nie wybieralam racjonalnie, po prostu bardzo mi sie podobal i koniecznie chcialam z nim miec jakas przygode i tak jakos wyszlo, ze przygoda trwa juz prawie dekade.
          • triss_merigold6 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 17:08
            No dobra, ale gdyby w trakcie wyszły nieakceptowalne zachowania, to byś gościa zostawiła, prawda?
            • obrus_w_paski Re: Żona gorszego syna 15.11.15, 12:58
              No tak.

              Moze inaczej i pomijając zupełnie finansowy i "rodzinny" aspekt historii z wątku: jestem bardzo tolerancyjna dla związków "nietypowych", ale w ktorych jest miłość. Tj pan nie musi byc w moim mniemaniu jakimś executive director, moze nawet zarabiać mniej, moze nawet byc z "gorszej" rodziny, itp byle by była milosc. A ta objawia sie w np dbaniu o partnerki dobre samopoczucie; jesli ona chce jechac na wakacje nad morze, a ja tego nie znoszę- trudno; raz w roku mozna sie przemoc i uszczęśliwić ukochana osobę.
              Czy to naprawde taki problem raz w miesiącu pojechać znia nad jezioro? Moj facet nie znosi leżeć plackiem na plazy (znamienne zwłaszcza ze mieszkamy nad pieknym morzem), co nie zmienia faktu ze latem od czasu do czasu dzielnie mi towarzyszy, schowany pod parasolem i bez narzekania. Tak samo jak ja jeżdzę z nim w wysokie Pireneje, bo fajnie jest widzieć ukochana osobę zadowolona. To drobiazgi. I zupełna norma.

              Jesli autorka chce dostać pierścionek na oświadczyny, to powinna. Oświadczyny teoretycznie sa raz e życiu,co facetowi szkodzi zaoszczędźic na ładny pierścionek?

              Z wątku autorki wynika, ze milosc i cudowność pana objawia sie tym, ze pozwala jej wychodzic ze znajomymi i ze jest tak dobry, ze starcza tylko dla jego rodziny, dla autorki juz nie
    • asmarabis Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 16:52
      A to nie ty zakladalas kiedys watek o tej rodzinie, cos tam bylo ze ta dziewczyna brata mowi do tesciow na pani a oni do niej na ty? I opisu tego faceta tez by sie zgadzalo? Ematki tyle rad ci nadawaly a ty w kolko swoje....
      • wrednarzeka Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 17:00
        laska jest ciężko uzależniona emocjonalnie. Nie wierzy w siebie. A tytuł wątku powinien być:
        Przyszła dojna krowa czyli narzeczona rodzinnego muła pociągowego z pociągiem do drinków.
    • obrus_w_paski Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 17:02
      swoja droga, ciekawe ktora taka madra...
      • triss_merigold6 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 17:04
        Któraś z niezamężnych i niedzieciatych, przed 40-tką. Potrafi formułować dłuższe spójne i poprawne stylistycznie wypowiedzi.
        Możemy typować.
        • przystanek_tramwajowy Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 18:37
          Jest taka - ma długi nick na "r" i koty. Za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, jak brzmi ten jej nick. Pisała ostatnio, że złapała jakiegoś chłopa, planowała ślub i dziecko. Z tego, co sobie przypominam, ma dziewczyna skłonność do odpadów atomowych. Ale ten ostatni nabytek miał być wyjątkowy. Zupełnie, jak u autorki wątku. I też coś tam studiowała czy jakieś kursy ostatnio robiła.

          ---
          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
          • triss_merigold6 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 19:29
            Redheadfreaq.
            • przystanek_tramwajowy Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 19:33
              Dokładnie o nią mi chodziło. Pasuje jak ulał.

              ---
              Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
              • obrus_w_paski Re: Żona gorszego syna 15.11.15, 12:55
                Oby nie, red... Z tego co kojarzę jest piękna dziewczyna i naprawde nie powinna miec problemu ze znalezieniem kogoś normalnego. Ale wydaje mi sie, ze ona ma partnera od niedawna, a autorka juz 4 lata siedzi
            • misterni Re: Żona gorszego syna 17.11.15, 02:00
              triss_merigold6 napisała:

              > Redheadfreaq.

              Przy pierwszym poście o niej pomyślałam wink
    • kasiamat00 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 17:06
      Jak juz musisz za niego wychodzic, to wez chociaz ustal rozdzielnosc majatkowa od samego poczatku, zeby nie musiec za pare lat samej splacac tych wszystkich kredytow.
      • yoma Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 17:24
        Och, namówi ją. Jak to, dla szwagra bez matury kredytu nie weźmiesz?
    • kota_marcowa Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 17:43
      OJP
      Gdzie wy takie śmieci zbieracie?

      > że mój przyszły mąż jest cudownym człowiekiem, najlepszym jakiego znam.

      Doprawdy? To chyba w poście startowym piszesz o kimś innym? big_grin

      Dam ci radę, której pewnie i tak nie posłuchasz - sp* tak szybko jak potrafisz.
      • grzalka Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 18:21
        Droga autorko, weź sobie do serca rady powyższe i uciekaj póki czas. Sama masz zresztą watpliwosci, bo założyłaś ten wątek. Zauważ, że nikt absolutnie nie zasugerował innego rozwiązania niż ucieczka- bo ten opis aż krzyczy: Uwaga! Toksyczny facet! Nawet jeśli ma zalety, o których nie napisałaś, to powyższe go dyskwalifikuje. Chroń siebie. Czasem lepsza jest samotność.
    • m_incubo Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 18:01
      >Żoną jeszcze nie jestem, ale są takie plany, mam jednak sporo wątpliwości, mimo że mój
      >przyszły mąż jest cudownym człowiekiem, najlepszym jakiego znam.


      Z pewnością, z pewnością.
      A teraz przeczytaj sobie JESZCZE RAZ na głos wszystkie podpunkty które niżej wypisałaś i najlepiej spier*alaj z tego związku zanim dojdziesz do ostatniego.
    • yuka12 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 18:31
      Uciekaj. Nie warto. Moja rada jest poparta doswiadczeniem. Moj maz tez jest kochanym czlowiekiem. W odroznieniu od Twojego partnera nie sponsoruje tesciow poza kilkoma okazjami, kiedy dorzucil sie do powazniejszych zakupow. Ale potrafil niedawno wydac sporo pieniedzy, aby sie tylko z rodzicami zobaczyc. Zreszta pieniadze to glupstwo, najwiekszy koszt dotyczyl nas- mnie i dzieci. Dotyczyl naszego zdrowia. Ponieslismy tez w rezultacie inna strate, ale nie chce teraz sie na tym skupiac. Maz moglby oczywiscie jechac sam, ale wtedy wraca od rodziny doslownie zdeptany emocjonalnie. Wiele razy tlumaczylam mezowi, ze powinien albo pojsc na terapie, ale po prostu rozliczyc sie sam w sobie z przeszloscia. Inaczej ciezko zbudowac zdrowy zwiazek z inna osoba, miec szczesliwa rodzine. Wiem, ze jest w jakis sposob uzaleniony od swojego domu rodzinnego. Pomimo wiec wielu lat bycia ze soba, przejscia wspolnego przez dobre i zle i mieszkania w innym kraju wciaz mam niejasne przeczucie, ze tesciowie i bracia sa u niego mimo wszystko jezeli nie na pierwszym miejscu przed nami to napewno na rownorzednym.
    • dzikafoka Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 18:43
      Zanim wyjdziesz za kogokolwiek to popracuj nad własnym poczuciem wartości. Jest porażająco niskie.
      I to pewnie główny powód dla którego nadal tkwisz w tym dziwnym układzie.
      Powodzenia.
    • volta2 Re: Żona gorszego syna 14.11.15, 18:58
      ten opis przypomina mi sytuację mojej koleżanki

      bardzo podobne zachowania przed ślubem

      facet rozwojowy finansowo i udupiony w rodzinie niezamożnej z siostrą mieszkającą w rodzinnym domu.

      do ślubu doszło, po czym po roku od ślubu siostra już była samotną matka na zawsze mieszkającą z mamusią (przynajmniej nienajgorsze alimenty dostała dla dziecka), pensja męża wysoka a w domu pieniędzy nie widać.

      okazało się, że mama i siostra przed ślubem:
      - wymogły na synu że weźmie kredyt na generalny remont domu(łącznie z pruciem co, wody itp.)
      - wymogły zrzeczenie spadku i przepisanie na siostrę domu, który miał być wyremontowany za jego kredyt

      do tego doszły inne tego typu pomniejsze kwiatki.

      żona zaradna, dobrze zarabiająca, pewna siebie - odpuściłą te kredyty, spłącili je wspólnie, ale wówczas postawiła nowe warunki otwarcia, teściową i siostrę pogoniła, a męża samodzielnie zaczęła rozliczać z kasy(fakt, że dużej).
      wtedy od teściowej się dowiedziała, że te kredyty to dlatego, że syn złamał obietnicę, że się nigdy nie ożeni więc one liczyły na niego.

      skończyło się emigracją, po emigracji powrotem do kraju ale na drugi jego koniec i małżeństwo przetrwało, można powiedzieć, że dość kwitnie.

      ile lat to trwało? około 10 od ślubu do całkowitego odcięcia od upiornej rodzinki. ale rozwód wisiał w powietrzu kilka razy.
Pełna wersja