Dodaj do ulubionych

Urodziny dziecka i wegetarianizm

16.11.15, 10:46
W sobotę moje córka dostała zaproszenie na urodziny koleżanki (5 lat). Wśród zaproszonych był też chłopczyk, którego matka jest dość radykalną weganką, tak więc koleżanka przygotowała jedzenie zarówno w wersji mięsnej jak i wege. Jednak jak chłopczyk, jak tylko wszedł do pokoju, to pierwsze do czego się dorwał to....kanapki z szynką. Na próżno matka próbowała mu tłumaczyć, że "my zwierzątek nie jadamy", dziecko uparło się na tą szynkę i zaczęło płakać, bo inni mogą jeść to chce i on. W końcu koleżance udało się odwrócić uwagę matki, a chłopczyk wykorzystał to na zjedzenie upragnionych kanapek. I tak kilka razy w ciągu trwania imprezy. Albo odwracało się jej uwagę, ale "wyganiało" dzieci do innego pokoju i tam pani domu przynosiła przysmaki, którego chłopczyk mógł pałaszować bez nadzoru matki. Do momentu podania tortu z bitą śmietaną. Znów płacz, bo "my mleka nie pijemy, jest be, bo zwierzątka potem cierpią" i zabawa w odwracanie uwagi matki, żeby chłopak mógł zjeść kawałek tortu.
W efekcie wyszło tak, że żeby chłopczyk miał coś z tej imprezy trzeba było oszukiwać matkę, bo inaczej nos stop go kontrolowała i strofowała co ma jeść.
Co o tym sądzicie? Tak sobie potem myślałam i tak, z jednej strony na pewno nie ładne oszukiwać jej matkę, ale z drugiej? Czy naprawdę własne tak radyklane zwyczaje żywieniowe trzeba przenosić na 5-letnie dziecko, dla którego taka dieta nie opiera się na wolnym wyborze tylko musie? Nie lepiej pozostawić to do jego decyzji, jak będzie już duży? Jak wy byście postąpiły w takim przypadku?
Obserwuj wątek
    • kura17 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 10:50
      > W efekcie wyszło tak, że żeby chłopczyk miał coś z tej imprezy trzeba było oszu
      > kiwać matkę, bo inaczej nos stop go kontrolowała i strofowała co ma jeść.

      a wystarczylo po prostu przygotowac weganskie smakolyki dla wszystkich dzieci i nie byloby problemu...
    • princesswhitewolf Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 10:55
      W końcu koleżance udało się odwrócić uwagę matki, a chłopczyk wykorzystał to na zjedzenie upragnionych kanapek.

      to nie bylo rozsadne. Problem polega na tym ze jesli dziecko od urodzenia nie jadlo miesa to jego zoladek nie wytwarza procentowej ilosci enzymow pozwalajacych strawic mieso. nie mowie ze to zupelnie niemozliwe oraz ze stopniowo wegetarianin nie moze sie stac miesojadem- moze poczynajac od wywarkow na miesie, drobnych ilosci miesa itd itp.
      To nie jest tak ze mozna po wielu latach wegetarianizmu nagle rabac cale kawalki szynki.
      To sie konczy bolem brzucha.

      Aha, nie bredze. Jestem wegetarianka od 23 lat I od czasu do czasu nieswiadomie w czymstam co mialo byc wegetarianskie bylo mieso. Nie wiedzialam. Przyplacilam bolem brzucha. Pozniej sie przyznali zdziwieni ze zoladka nie da sie oszukac.
        • princesswhitewolf Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:10
          To dobry argument, Niewykluczone ze jest tam regularnie podkarmiany miesem przez jakas babcie.

          Mimo, ze jestem wegetarianka praktycznie cala doroslosc, to jestem przeciwna zwlaszcza weganizmowi narzucanemu dzieciom czyli w fazie wzrostu. Weganizm jest w ogole trudny ze wzgl na ograniczona liczbe bialka I dostepnosci witamin z grupy B, jak I zelaza, a co dopiero dla dziecka.

          Moje dziecko jest karmione ptactwem I rybami. Czworonogow nie podaje mu.
            • princesswhitewolf Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 14:22
              taaa bo akurat chodzi o ilosc nog. Przeciez to ze opisalam czerwone mieso jako czworonogi tutaj to zart

              chodzi o to jak co jest strawne I zdrowe. Czerwone mieso jest znacznie ciezej strawne. A juz nie wspomne wedliny jakie wg potwierdzonych juz danych sa rakotworcze na poziomie nikotyny:
              wwwnews.live.bbc.co.uk/news/health-34615621
              Ja jestem przypadkiem wegetarianki nie z powodu akurat milosci do zwierzat. Nigdy nie lubilam miesa. Zawsze uwazalam za udreke jedzenie go. Strasznie spaslam psa w dziecinstwie przez to by nie martwic rodzicow.
              • misiu-1 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 15:22
                princesswhitewolf napisała:

                > taaa bo akurat chodzi o ilosc nog. Przeciez to ze opisalam czerwone mieso jako
                > czworonogi tutaj to zart

                Chodziło, czy nie chodziło, ładnie się dopasowało.

                > chodzi o to jak co jest strawne I zdrowe. Czerwone mieso jest znacznie ciezej strawne.

                Paczpani. Błonnik jest jeszcze ciężej strawny, a tak go chwalą. smile

                > A juz nie wspomne wedliny jakie wg potwierdzonych juz danych sa rakotworcze na
                > poziomie nikotynysuspicious rel="nofollow">wwwnews.live.bbc.co.uk/news/health-34615621

                Tiaaa. Pralka automatyczna powoduje reumatyzm, a od papieru toaletowego wypadają zęby. Po tym, jak WHO zaleciła naukę masturbacji dla 4-latków, jej zalecenia i ostrzeżenia można między marksistowskie bajki włożyć.

                > Ja jestem przypadkiem wegetarianki nie z powodu akurat milosci do zwierzat. Nigdy nie
                > lubilam miesa. Zawsze uwazalam za udreke jedzenie go. Strasznie spaslam psa w
                > dziecinstwie przez to by nie martwic rodzicow.

                Ja też w dzieciństwie nie lubiłem mięsa. Bo często było za twarde i rosło w ustach. Ale potem mi przeszło. big_grin
              • mid.week Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 20:40
                Czerwone mieso jest znacznie ciezej s
                > trawne. A juz nie wspomne wedliny jakie wg potwierdzonych juz danych sa rakotwo
                > rcze na poziomie nikotyny:
                > rel="nofollow">wwwnews.live.bbc.co.uk/news/health-34615621

                "IARC do oceny przetworów mięsnych i czerwonego mięsa wykorzystał taką samą procedurę oceny rakotwórczości, jak miało to miejsce w przypadku tytoniu czy azbestu, które tak jak przetwory mięsne plasują się w Grupie 1. Czy to oznacza, że przetwory mięsne są dla nas tak samo groźne jak tytoń czy azbest? Absolutnie nie!

                Ocena rakotwórczości przez IARC ma na celu udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy dany czynnik jest w ogóle rakotwórczy, a nie jak bardzo jest rakotwórczy, czy też do rozwoju jak wielu rodzajów raka się przyczynia. Kategorie oceny IARC nie mają bezpośredniego związku z dawką danego czynnika potrzebną do zwiększenia ryzyka nowotworu lub ilością zachorowań na raka, za którą jest on odpowiedzialny."


                https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/12208292_1240422869318200_4172800261595463459_n.jpg?oh=986396b4aabd0cefa52c75e008450e85&oe=56F6A2C7
      • jehanette Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:18
        "To nie jest tak ze mozna po wielu latach wegetarianizmu nagle rabac cale kawalki szynki.
        To sie konczy bolem brzucha."

        To prawda, też tak miałam jak nie jadłam mięsa, co ciekawe - jak w pewnym momencie pojawił się u mnie straszny głód mięsa i zaczęłam je jeść, bo mnie skręcało do niego, to nie miałam sensacji (po kilkunastu latach, gdy mięso było dla mnie równie neutralne spożywczo jak np. trawa - karmiłam wtedy intensywnie piersią ząbkującego 1,5 roczniaka, może stąd ten skok). Może ten chłopiec bez wiedzy matki dostaje mięso, dzieci raczej wolą proste, znane sobie produkty...
    • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:05
      W końcu koleżance udało się odwrócić uwagę matki, a chłopczyk w
      > ykorzystał to na zjedzenie upragnionych kanapek. I tak kilka razy w ciągu trwan
      > ia imprezy. Albo odwracało się jej uwagę, ale "wyganiało" dzieci do innego poko
      > ju i tam pani domu przynosiła przysmaki, którego chłopczyk mógł pałaszować bez
      > nadzoru matki.

      Czy gdyby dziecko mialo uczulenie na orzechy to zachowalybyscie sie tak samo? Albo gdyby było Żydem, czy wtedy tez odwracałybyscie uwagę matki, zeby dac dziecku troche szynki?

      Załoze sie ze nie, bo uwazacie ze tamta matka jest oszołomką a jej dieta to jakies głupie widzimisię. Nie potraficie uszanowac jej wyboru. A wystarczylo przygotowac kilka dan weganskich i nie byłoby problemu - ba, wasze dzieci moglyby tez sprobowac np. bitej smietany z mleka kokosowego czy innych pysznych rzeczy nie zawierajacych mleka czy miesa.

      Moglyscie wykorzystac tę imprezę do pokazania dzieciom na czym polega tolerancja dla innych pogladow i wyborow, a wy pokazalyscie ze jesli ktos ma inna diete, to nalezy z niego zrobic idiotę i oszołoma.

      Oprocz tego na bank wywolalyscie u dziecka solidna niestrawnosc, bo jesli od urodzenia jest na takiej diecie, to nie ma enzymow sluzacych do trawienia miesa czy laktozy. Moja mama raz (po byciu wege przez 10 lat) zjadla na grillu kielbaskę. Przez cala noc miala biegunkę, na zmianę z wymiotami. A to co wy zafundowalyscie dziecku moglo byc o wiele gorsze, bo zjadlo tez duzo produktow mlecznych.

      Czy naprawdę własne tak radyklane zw
      > yczaje żywieniowe trzeba przenosić na 5-letnie dziecko, dla którego taka dieta
      > nie opiera się na wolnym wyborze tylko musie?

      Zadam ci to samo pytanie - dlaczego przenosisz wlasne zwyczaje zywieniowe na wlasne dziecko? Przeciez moglabys dac mu wolny wybor, tak zeby twoje dziecko jadlo tylko to, na co ma ochotę np. codziennie tort z bitą smietana a na kolacje lody czekoladowe. Z jakiegos powodu kontrolujesz jednak dietę dziecka, prawda?
      • arista80 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:14
        Po pierwsze były przysmaki zarówno mięsne, jak i wege, o czym wspomniałam na początku postu.
        Po drugie jest różnica pomiędzy byciem wege a uczuleniem na coś. Tutaj matka non stop kontrolowała chłopca, podczas gdy każdy inny gość przyjęcia mógł wybierać dowolnie to co mu się podobało. Szczytem wszystkiego był urodzinowy tort. Po prostu przykre było patrzeć sę na 5-letniego malca, który kompletnie nie był jeszcze w stanie pojąć kwestii "zwierzątek", przyszedł spędzić fajny czas z innymi dziećmi, a zamiast tego non stop miał terror nad głową.
      • edelstein Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:25
        Czy gdyby dziecko mialo uczulenie na orzechy to zachowalybyscie sie tak samo? A
        > lbo gdyby było Żydem, czy wtedy tez odwracałybyscie uwagę matki, zeby dac dziec
        > ku troche szynki?

        Orzech w szynce?

        A wystarczylo przy
        > gotowac kilka dan weganskich i nie byłoby problemu - ba, wasze dzieci moglyby t
        > ez sprobowac np. bitej smietany z mleka kokosowego czy innych pysznych rzeczy n
        > ie zawierajacych mleka czy miesa. 

        Przygotowano,dziecko wolal szynketongue_out jesli solenizant lubi butami smieszne to ma prawo ja miec na wlasnym torcie,a nie zamiennik.Moj syn jest uczulony na mleko kokosowe,trug wlasne dziecko ze wzgledu na Wege popapranca matule?
      • aquella Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:26
        gdyby dziecko uczulone było na mięso to matka z pewnością by o tym powiadomiła i nie sądzę aby dziecko aż z taką chęcią jak opisany chłopczyk rzucało się wówczas na produkt, po którym wie, że ma skręt kiszek przez kilka godzin. Nie porównuj też żołądka twojej mamy ( a po kiego wogóle jadła tą kiełbachę będąc weganką?), który w pewnym wieku ma trudności z trawieniem tłuszczy zwierzęcych z żołądkiem dziecka, już nie mówiąc o tym, że o byciu weganką zdecydowała sobie na własne życzenie będąc dorosłą, a tu mamy dziecko uciśnione zakazami, które lubi mięso i się męczy a nie daj panie występują jeszcze niedobory wit.b12
        • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:16
          > gdyby dziecko uczulone było na mięso to matka z pewnością by o tym powiadomiła
          > i nie sądzę aby dziecko aż z taką chęcią jak opisany chłopczyk rzucało się wówc
          > zas na produkt, po którym wie, że ma skręt kiszek przez kilka godzin.

          Serio? Przeceniasz chyba mozliwosci 5cio latka. Dzieci moga doskonale wiedziec, ze od zjedzenia zbyt duzej ilosci lodow boli brzuch, co nie spowoduje ze widzac litrowy kubel nie zjedza go w całosci.

          . Nie porów
          > nuj też żołądka twojej mamy ( a po kiego wogóle jadła tą kiełbachę będąc wegank
          > ą?), który w pewnym wieku ma trudności z trawieniem tłuszczy zwierzęcych z żołą
          > dkiem dziecka, już nie mówiąc o tym, że o byciu weganką zdecydowała sobie na w
          > łasne życzenie będąc dorosłą, a tu mamy dziecko uciśnione zakazami, które lubi
          > mięso i się męczy a nie daj panie występują jeszcze niedobory wit.b12

          Dlaczego moja mama zjadla kielbache bedac wegetarianka (a nie weganka)? A dlatego, ze na imprezie nie bylo NICZEGO bez miesa, nawet grzanki zostaly potraktowane smalcem. Zjadła ja tez dlatego, ze wszyscy goscie bylli z frakcji "a co glupia widziwia!" i jej kielbase wcisneli niemalze na siłę. Tak jak chetnie zrobilaby to polowa ematek w analogicznej sytuacji.

          A to "ucisnione dziecko" rownie dobrze moglo miec slabszy dzien, raczej watpie zeby codziennie miala miejsce taka sytuacja. Wasze dzieci nigdy nie marudza, kiedy nie moga czegos dostac w sklepie albo czegos do jedzenia? Jasssneeee... Te wszystkie historie o dziecku ryczacym bo nie dostalo lizaka sa zapewne wyssane z palca wink I te wszystkie matki wlokace histeryzujace potomstwo, bo "maaaamaaa aaalee jaaaa chceeee loooodaaaa, łeeeeeee!" to zapewne przewidzenie...

          B12 to tez kolejny swiety graal anywege - zadne z waszych dzieci nie dostalo nigdy suplementu? Zadna z was nie podawala np. zelaza swoim dzieciom? Pomijajac juz to, ze B12 jest w np. drozdzach.
          • aquella Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:55
            > Serio? Przeceniasz chyba mozliwosci 5cio latka. Dzieci moga doskonale wiedziec,
            > ze od zjedzenia zbyt duzej ilosci lodow boli brzuch, co nie spowoduje ze widza
            > c litrowy kubel nie zjedza go w całosci.
            >

            ból brzucha to nie jedyny objaw uczulenia ale to zostawiamy bo weganizm mamy to nie uczulenie dziecka, a jak się zabrania czegoś dziecku jeść przez dłuższy czas to nic dziwnego,że się potem rzuca na to bez opamiętania

            > Dlaczego moja mama zjadla kielbache bedac wegetarianka (a nie weganka)? A dlate
            > go, ze na imprezie nie bylo NICZEGO bez miesa, nawet grzanki zostaly potraktowa
            > ne smalcem. Zjadła ja tez dlatego, ze wszyscy goscie bylli z frakcji "a co glup
            > ia widziwia!" i jej kielbase wcisneli niemalze na siłę. Tak jak chetnie zrobila
            > by to polowa ematek w analogicznej sytuacji.

            współczuję mamie,że jest mało asertywna i męczy swój żołądek w imię idei- co ludzie powiedzą, powinna po 10 latach weganizmu wiedzieć, że jak się uczestniczy w imprezach mięsożerców to się jedzie ze swoim żarciem i to dla wszystkich co by im buzie zatkać i usłyszeć:"oo jakie to dobre.."
            • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:01
              > współczuję mamie,że jest mało asertywna i męczy swój żołądek w imię idei- co lu
              > dzie powiedzą, powinna po 10 latach weganizmu wiedzieć, że jak się uczestniczy
              > w imprezach mięsożerców to się jedzie ze swoim żarciem i to dla wszystkich co b
              > y im buzie zatkać i usłyszeć:"oo jakie to dobre.."

              Po pierwsze, to moja mama jest wegetarianka, nie weganka - pisze to juz kolejny raz. Po drugie - nie dopisalam, ze sytuacja miala miejsce przeszło 20 lat temu, kiedy to wegetarianizm byl brany za chorobe a moja mama na imprezie byla traktowana jak uciekinierka z psychiatryka. Albo jak abstynent, ktoremu wszyscy musza wcisnac kielona, bo jak nie to UMRĄ.

              Nie musisz jej wspolczuc, dziekuje za okazana szczera troskę wink Dzisiaj w zyciu by tak nie zrobiła, przynioslaby sobie kielbaske z sejtanu i salatkę, ktora wszyscy probowaliby podeżreć.
      • landora Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:35
        A wystarczylo przy
        > gotowac kilka dan weganskich i nie byłoby problemu - ba, wasze dzieci moglyby t
        > ez sprobowac np. bitej smietany z mleka kokosowego czy innych pysznych rzeczy n
        > ie zawierajacych mleka czy miesa.

        Przecież autorka pisze, że były dania wegańskie - problem w tym, że dziecko ich nie chciało i płakało na widok szynki.

      • paskudek1 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:21
        no cóż, będę niepopularna ale tak, uważam wszelkie wegetarianizmy, weganizmy za WIDZIMISIĘ i nic więcej. I to nawet nie widzimisię religijne tylko po prostu "bo tak". Ideologię można wyznawać ale SAMEMU a narzucanie jej innym, w tym osobom zależnym od nas jest niefajne. A czy się to podoba czy nie mamusia NARZUCA swoje widzimisię dziecku.
        Czym innym jest ograniczenie pewnych pokarmów ze względów zdrowotnych a czym innym ideologicznych. Ponadto zdaje się, ze takie małe dzieci POWINNY jeść masło. I wiele innych rzeczy. I szczerze mówiąc wątpię czy mamusia weganka przeszła solidne szkolenie w kwestii żywienia wagańskiego dziecka tak, żeby w okresie największego wzrostu tego dziecka nie narazić go na niedobory i pogorszenie zdrowia.
        • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:12
          > no cóż, będę niepopularna ale tak, uważam wszelkie wegetarianizmy, weganizmy za
          > WIDZIMISIĘ i nic więcej. I to nawet nie widzimisię religijne tylko po prostu "
          > bo tak". Ideologię można wyznawać ale SAMEMU a narzucanie jej innym, w tym osob
          > om zależnym od nas jest niefajne. A czy się to podoba czy nie mamusia NARZUCA s
          > woje widzimisię dziecku.

          Tia. A ty narzucasz swojemu dziecku idelogię jedzenia miesa, ktora np. dla mnie jest twoim glupim widzimisię wink

          > Czym innym jest ograniczenie pewnych pokarmów ze względów zdrowotnych a czym in
          > nym ideologicznych.

          Oczywiscie, ze to cos innego. Tylko dlaczego jedno ograniczanie jest spoko, a drugie be? WHO ostatnio umiescilo przetworzone mieso na liscie czynnikow rakotworczych. Wiec prozdrowotne ograniczenie miesa jest tutaj kolejnym czynnikiem.

          Ponadto zdaje się, ze takie małe dzieci POWINNY jeść masło.

          Bo?

          > I wiele innych rzeczy. I szczerze mówiąc wątpię czy mamusia weganka przeszła s
          > olidne szkolenie w kwestii żywienia wagańskiego dziecka tak, żeby w okresie naj
          > większego wzrostu tego dziecka nie narazić go na niedobory i pogorszenie zdrowi
          > a.

          Za to kazda matka jedzaca mieso ma za soba szczegolowy kurs w kwestii zywienia. Dlatego tez w Polsce wcale nie mamy problemu otylosci wsrod dzieci i mlodziezy, a u starszych - chorob krazenia i cukrzycy. Kazda ematka robiac obiad starannie wylicza wartosci odzywcze i komponuje posilek zgodnie z zapotrzebowaniem swoich dzieci. Oczywiscie na obiad sa tylko i wylacznie kurczaki zagrodowe, bez antybiotykow i hormonow, warzywa ekologiczne ktore dzieci wtrzachaja az milo bez marudzenia i dziki ryż zbierany o zmierzchu, łosos tylko dziki sprowadzany ze skandynawii. Dziecko ematki nie zna smaku pizzy z sieciowki, paluszkow rybnych, frytek i kotletow smazonych w grubej, tlustej panierce. Nigdy tez nie jadło innych lodow niz sorbet recznie przygotowany przez ematkę ze swiezych owocow.

          big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
          • paskudek1 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 20:29
            kochana ja nie mam ŻADNEJ ideologii "jedzenia mięsa". jem mięso bo lubię. Bo w takiej kulturze mnie wychowano - też. Bo jest łatwo dostępne, łatwo przetwarzalne i smaczne. I moje dziecko może jeśc co zechce. Jak powie kiedyś, że woli surówkę od kotleta to uwierz mi, odtańczę taniec radości smile Ale poki co mam mięsożercę zakamieniałego.
            Natomiast NIEjedzenie mięsa jest ideologiczne.
            odnośnie masła - nie pamiętam o co chodzilo, ale kiedyś rozmawialam z panią dietetyk i zeszlo na kwestie masło prawdziwe czy roślinne itp. No i wtedy powiedziala mi, że np dzieci do (chyba, bo nie pamiętam) 6 roku życia POWINNY jeśc masło.
            A jeśli chodzi o wiedzę matek na temat żywienia no to wybacz - ale jeśli się eliminuje z diety rozwijającego się dziecka większość podstawowych produktów, normalnie spożywanych przez takie dziecko (nie mówię o KONKRETNYM osobniku tylko o pewnym etapie rozwoju) w naszym środowisku (bo nie mówimy tu o malym Hindusie) to dobrze byłoby jednak wiedzieć czym zastąpić te wyeliminowane produkty aby ROSNĄCY organizm nie ucierpiał. Czego innego potrzebuje mamunia w wieku lat 30, która podejmuje dietę wegańską ŚWIADOMIE a czego innego pięcioletnie dziecko, calkowicie od mamuni zalezne.
            Dieta wszystkożerna jest jednak trochę bogatsza niz wegańska smile
            Czy dieta wege jest be? Niekoniecznie, ale podjęta świadomie, z wiedzą co należy czego nie. I jako żywo żaden pięciolatek tej diety nie zacznie świadomie smile jak i żadnej innej.
            • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 17.11.15, 08:48
              > odnośnie masła - nie pamiętam o co chodzilo, ale kiedyś rozmawialam z panią die
              > tetyk i zeszlo na kwestie masło prawdziwe czy roślinne itp. No i wtedy powiedzi
              > ala mi, że np dzieci do (chyba, bo nie pamiętam) 6 roku życia POWINNY jeśc masł
              > o.

              Czyli tak naprawde cala twoja wiedza na ten temat to opinia jednego dietetyka, ktorej w dodatku nie pamietasz (tzn. nie pamietasz uzasadnienia). Ze swojej strony powiem, ze maslo roslinne typu "Rama" to faktycznie syf. Ale weganie do posmarowania chleba raczej wybiora oliwe z oliwek , olej z orzechow albo avocado.

              > Dieta wszystkożerna jest jednak trochę bogatsza niz wegańska smile

              Wiesz, dieta wiekszosci Polakow opiera sie na szynce, serze zoltym, kapuscie i schabowym. Na forach kulinarnych glownym tematem jest przepis na dobry rosol ew. pieczen wieprzowa albo ciasto. Wiekszosc osob ktore znam ma jadlospis na caly tydzien i sa to glownie miesa z ziemniakami albo zapiekanki z miesem, czasem cos wloskiego (tez jako podstawa jest mieso). Kiedys robilam mala ankiete w pracy i kuchni indyjskiej czy tajskiej probowaly dwie osoby (weganka i chlopak ktory duzo podrozuje), reszta nawet nie chciala sprawdzic co to takiego. Produkty typu tofu, tempeh, hummus czy nawet glupia brukselka w ich jadlospisie po prostu nie istnialy. Wiec szczerze mowiac - zaloze sie, ze statystyczny weganin je jednak bardziej urozmaicone potrawy niz statystyczny miesozerca i ma wieksza swiadomosc tego, jak komponowac posilki. Wystarczy zajrzec na np. jadlonomie i zobaczyc jakie wspanialosci gotuje Marta Dymek.

              > Czy dieta wege jest be? Niekoniecznie, ale podjęta świadomie, z wiedzą co należ
              > y czego nie. I jako żywo żaden pięciolatek tej diety nie zacznie świadomie smile j
              > ak i żadnej innej.

              Nie jest be, nawet WHO ostatnio stwierdzilo, ze prawidlowo skomponowana dieta wege nie jest w niczym gorsza od "zwyklej". I tak, zgadzam sie - zaden pieciolatek nie wybiera sobie diety. Tylko ja z dwojga zlego wole mame-weganke, ktora ma w jednym palcu 20 zdrowych przepisow na tempeh czy tofu, niz mame-miesozerna, ktora podaje dziecku glownie kluski z miesem i cebula. Obserwuje jak odzywaja sie moi znajomi i ich dzieci - dla wiekszosci szczytem mozliwosci kulinarnych jest schabowy, ziemniaki i kapucha.
              • misiu-1 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 17.11.15, 09:26
                fragile_f napisała:

                > Wiesz, dieta wiekszosci Polakow opiera sie na szynce, serze zoltym, kapuscie i schabowym

                Co jest taką samą prawdą, jak to, że dieta większości wegusiów opiera się na soi. smile
                I znów wyszło na to, że jednak dieta wszystkożerców bogatsza. big_grin
              • misiu-1 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 17.11.15, 09:36
                fragile_f napisała:

                > Tylko ja z dwojga zlego wole mame-weganke, ktora ma w jednym palcu 20 zdrowych
                > przepisow na tempeh czy tofu

                ROTFL
                Cóż to jest 20 przepisów na "zdrowe" potrawy z soi przy 100 przepisach na zdrowe potrawy: z wieprzowiny, z wołowiny, z cielęciny, z baraniny, z kurczaka, z indyka, z królika. Jak będziesz kiedyś w hipermarkecie, to przyjrzyj się, co ludzie kupują i jakie produkty są dostępne, bo Twój pogląd na "dietę typowego Polaka" jest z dupy wzięty.
            • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 17.11.15, 09:10
              paskudek1 napisała:

              > Natomiast NIEjedzenie mięsa jest ideologiczne.

              U kilkulatka, który pluje kotletem i szyneczką, bo mięsko jest dla niego obrzydliwe także?
              big_grin

              Nie cierpiałam mięsa w dzieciństwie. Najchętniej w ogóle bym go nie jadła, jadłam "za karę" i z musu.
              Nadal jem bardziej z rozsądku i niezmiernie rzadko dla przyjemności. Jeśli chodzi o smak - mogłabym się go wyrzec bez żalu w jednej chwili.
      • jehanette Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:25
        Zauważyłam, że dzieci które mają alergię zupełnie inaczej reagują na zakaz jedzenia alergenu niż te, którym obsesyjnie zabrania się np. słodyczy czy w tym wypadku mięsa. Po prostu nawet maluch potrafi zrozumieć, że po zjedzeniu uczulającego produktu będzie go boleć, swędzieć... siła argumentów rodzica też jest jakoś inna gdy chodzi o alergię, niż gdy chodzi o pewną ideologię. Podobnie do opisanego w wątku dziecka reagowało dziecko któremu na przedszkolnej imprezie matka wyrywała z rąk ciastka "bo my nie jemy słodyczy, ty nie lubisz słodyczy, ty lubisz arbuza". "mamo, ale inne dzieci jedzą..." i tylko patrzył jak dorwać się do ciastek.
        Dodam, że przedszkole menu codzienne miało bardzo dobre i zdrowe, nie mieli słodyczy w posiłkach.
      • mikams75 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 18:01
        jak ja mam gosci roznowyznaniowych i z roznymi ideami co do jedzenia to przygotowuje rozne jedzenie uwzgledniajac ich upodobania. Uwzgledniam tez wlasne i solenizanta upodobania i gosci wszystkozernych. Ostatecznie jednak nikomu nie wciskam nic na sile, kazdy naklada sobie na talerz co mu pasuje i kazdy rodzic kontroluje sam zawartosc talerza swojego dziecka. Ja sie nie wtracam.
    • iwoniaw Dla mnie obie strony zachowały się strasznie 16.11.15, 11:12
      W życiu bym nie "oszukiwała matki" (swoją drogą, ona głupia jakaś i ślepa, że nie zauważyła, czy co?) podając jej dziecku coś, czego ona zabrania, ale też i teksty o "męczeniu zwierzątek" z powodu bitej śmietany na cudzym torcie urodzinowym są po prostu szczytem chamstwa. Zwłaszcza, że nikt nas na imprezie "pod pistoletem nie trzyma". Nie zaprosiłabym takich osób nigdy więcej.
      • z_lasu Re: Dla mnie obie strony zachowały się strasznie 16.11.15, 12:24
        > swoją drogą, ona głupia jakaś i ślepa, że nie zauważyła, czy co?

        Niewykluczone, że matka była wdzięczna za takie rozegranie sytuacji, bo to pozwoliło jej wyjść z twarzą. Mogła udawać, że nie widzi. Inaczej musiałaby konsekwentnie brnąć w przyjętą rolę.
      • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:36
        morgen_stern napisała:

        > Nikt nie wpadł na to, że dziecko po prostu chciało jeść to, co wszystkie inne dzieci?

        Albo to, co było niedostępne.
        Na jakiejś rodzinnej imprezie dziesięcioletni siostrzeniec najbardziej chciał spróbować mojego bezglutenowego tortu...smile. Bo był "tylko dla wybranych" i "niedostępny". Mimo że były różne inne przepyszne ciasta glutenowe (obiektywnie o wiele lepsze).
        Oczywiście dostał kawałek, mimo niemego protestu mojej także bezglutenowej, za to strasznie łakomej ciotki - odkroiłam porządną porcję dla siostrzeńca big_grin
        • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:18
          Dokładnie. Gdyby byl tam np. osobny tort dla dziecka-cukrzyka wszystkie dzieci chcialyby mu zezrec chociaz kawalek (bo im nie wolno, bo to tort specjalnie dla Wojtusia).

          Tak jakby wasze dzieci nie kwiczaly na widok np. waty cukrowej, od ktorej widoku przekrecaja sie wam flaki. No albo te niesmiertelne danonki podawane ukradkiem przez wredna tesciowa wink
          • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:26
            z_lasu napisała:

            > I zjadł? Wiesz, ja pewnie na miejscu ciotki też oprotestowałabym wielkość porcji, ale nie z
            > łakomstwa, tylko z doświadczenia, że zazwyczaj takie "chcenie innego" kończy się na jednym kęsie.

            Dzielnie zjadł big_grin, to już duży chłopiec i wiedział, że mu nie wypada zostawiać, choć lojalnie uprzedziłam, że może mu za bardzo nie smakować.
            A jeśli chodzi o ciotkę, to jej łakomstwo jest słynne w rodzinie. I wyraźnie tłumaczyła siostrzeńcowi, że nie może dostać naszego tortu, bo on może sobie jeść wszystko, a my mamy tylko ten tort, więc nam nie wolno zjadać, bo jesteśmy pokrzywdzone. I ciotka nie protestowała przeciwko wielkości porcji, tylko W OGÓLE.
            • z_lasu Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:00
              I w ten sposób jednym szybkim ruchem sprawiłaś przykrość dwóm osobom: dziecku, które musiało być dzielne, bo już jest duże i ciotce. A wystarczyłoby nałożyć siostrzeńcowi mały kawałek i wszyscy byliby zadowoleni.
              • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:05
                z_lasu napisała:

                > I w ten sposób jednym szybkim ruchem sprawiłaś przykrość dwóm osobom: dziecku,
                > które musiało być dzielne, bo już jest duże i ciotce. A wystarczyłoby nałożyć siostrzeńcowi
                > mały kawałek i wszyscy byliby zadowoleni.

                Dziecko nie wyglądało na nieszczęśliwe, naprawdę smile
                A ciotka piszczała za każdym okruszkiem, więc wielkość porcji naprawdę nie robiła różnicy. Poza tym powiedziałam - zgodnie z prawdą - że oddaję swoją porcję. Reszta tortu miała być do podziału na nas dwie - a i tak oddałam jej całość "na wynos".
                Nie znęcałam się nad ciotką, naprawdę, ale wkurza mnie dorosła osoba, która zachowuje się mniej dojrzale od dzieciaka.
    • kita.szek Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:17
      Kwestia diety (czy to z powodów zdrowotnych, religijnych, czy światopoglądowych) do sprawa danej rodziny. Dzieciak raczej nie jest krzywdzony, bo przy karmieniu wegetariańskim czy wegańskim dieta jest tak urozmaicona, że dostarcza wszystkich niezbędnych substancji.
      Inna sprawa, że matka weganka (czy rodzic jakiegokolwiek dziecka, które ma inną dietę - np. antyalergiczną, bezglutenową, wege itp itd) powinna wcześniej dowiedzieć się co będzie serwowane dzieciakom i odpowiednio przygotować wege zamienniki. Są podane kanapki z szynką = to młody dostaje taką samą kanapkę, ale z szynką sojową (i np. też kilka kanapek jakby inne dzieci chciały spróbować) Są też zamienniki serów żółtych, białych, ryb, kurczaków - właściwie wszystkiego.
      Oby dzieciak nie rozchorował się, bo jak wyżej dziewczyny napisały, z pewnością organizm się namęczy ze strawieniem nabiału i mięsa!
      Jako wege osoba od 20 lat i tak uważam, że to matka powinna dopilnować odpowiedniego menu dla swojego dziecka.
    • una_mujer Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:33
      Nie wiem, jakie macie doświadczenia z pięciolatkami I ich jedzeniem, ja mam następujące: nie znam - nie tknę. Mamusia może sobie opowiadać, jakie pyszne, i tak nie tknę.
      To dziecko bez wątpienia jadało wcześniej szynkę, jak również torty czy bitą śmietanę. Więc nie sądzę, żeby miał potem jakąś straszną niestrawność. Założę się, że w rodzinie jest babcia smile
      Nie porównujmy tej sytuacji z uczuleniem czy chorobą (np. celiakią), bo jest zupełnie inna. To jest wybór tej mamy, której preferencji dziecko (duże już) nie podziela, i co więcej to ta mamusia popełniła wcześniej błędy pozwalając dziecku na poznanie smaku tego innego jedzenia oraz nieprzekonująco tłumacząc mu, dlaczego nie je zwierząt.
      Moje dziecko na przykład wie, że słodycze możemy zjeść jako deser po posiłku, i nie mam problemu z babciami i ciociami wręczającymi jajka niespodzianki, bo Młoda wie, że musi poczekać na obiad. Sama tego pilnuje. Ba! wie, że jajka niespodzianki to niezdrowe słodycze i nie można ich jeść często, i sama twierdzi, że najbardziej lubi czekoladę Jedyną smile
      Również w przypadku małych wegetarian, których mamy rozmawiają z dziećmi i mają czas na prawdziwe wychowywanie, widzę, że te dzieci same nie wezmą mięsa do ust - a pare takich znam. Pięciolatki są już duże, rozumieją takie rzeczy.
      Też mi się nie podoba odwracanie uwagi matki, ale z drugiej strony psucie solenizantowi imprezy, bo albo młody płacze, albo mamusia opowiada o męczeniu zwierzątek, również nie jest w porządku. Myślę, że finalnie postąpiłabym podobnie jak autorka wątku.
      • aquella Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:45
        bywa też że dziecko traci apetyt na mięso całkowicie ku przerażeniu rodziców.U mnie na odwrót, ja nie jem nabiału ani wędlin/mięsa ale ponieważ ta zmiana nastąpiła gdy już dziecko miało wyrobiony gust kulinarny na nim nie stosuję swoich nowych przyzwyczajeń, jedynie mleka nie pije bo ma wysypkę ale niewielkie ilości sera na pizzy czy jogurtu/śmietany szkód mu nie robią. Dodatkowo weganizm wymaga suplementacji i niedobory wit.b12 oraz duże ilości soi w diecie dziecka są szkodliwe
        • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:22
          Dodatkowo weganizm wym
          > aga suplementacji i niedobory wit.b12 oraz duże ilości soi w diecie dziecka są
          > szkodliwe

          Wystarczy raz w tygodniu dołozyc do tofu łychę platkow drozdzowych i nie trzeba nic suplementowac, to koleny mit. Poza tym polowa ematek wciska dzieciom "witaminki" i nie widzi w tym nic złego. Ba, pewnie wiekszosc kupuje dla siebie Centrum wink

          A odnosnie soi powiem tylko tyle, ze wiekszosc wegetarian/wegan je ja moze z 3x w tygodniu, sa inne zrodla wspanialego białka, nie trzeba zrec parowek sojowych dzien w dzien.
            • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 19:57
              Kochana, zanim wypowiesz sie z poziomu eksperta - doczytaj wink

              "Podstawowe źródła witaminy B12 dla wegetarian to produkty fermentowane, glony i drożdże.

              Do produktów fermentowanych należą: kiszone warzywa, chleb na zakwasie, sos sojowy, miso, tempeh, jogurt. [..]Doskonałym źródłem B12 są mikroalgi - spirulina i chlorella. Mikroalgi to organizmy z pogranicza królestwa roślin i zwierząt. "

              BTW - na moich platkach drozdzowych jak byk stoi: "Źrodło witaminy B12"
              • triismegistos Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 23:13
                To ty doczytaj:
                empatia.pl/blog/2013/07/25/b12-tak-biore/
                po angielsku
                www.vege.com.pl/zdrowie-2/niezbedna-trudno-dostepna.html

                Poczytaj sobie na szybko, a najlepiej wejdź na jakieś prężne forum dla wegetarian, albo jeszcze lepiej na którąś z fejsbukowych grup wegetariańskich i nie szerz błędnych informacji.
      • z_lasu Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:52
        > Nie wiem, jakie macie doświadczenia z pięciolatkami I ich jedzeniem,

        Dokładnie odwrotne. Nie znam - muszę spróbować. Nie wolno - muszę to dostać koniecznie! Przy czym "nie wolno" u nas wynikało z alergii i dziecko w wieku lat 5 doskonale wiedziało czym to się skończy.
    • liz.corps Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:37
      Pomijając wybór matki odnośnie diety, przyzwolenie na to, żeby dziecko jadło coś, czego ta zabroniła jest po prostu chamstwem. Tak się nie robi. To matka zna najlepiej dziecko, ona decyduje co może jeść, a czego nie. Nikt nie musi się z tym zgadzać, ale trzeba to uszanować. Odwracanie uwagi matki po to, żeby nakarmić zakazanym owocem jej dziecko jest po prostu okropne. Zauważyłam, że na forum masa dziewczyn nie daje dzieciom słodyczy. Czy byłoby w porządku, gdyby na imprezie urodzinowej obce kobiety, które zostały poinformowane o tym, że dziecko słodyczy nie je, pozwalały mu jeść batony, bo "dziecku jest przykro, że inne mogą, a ono nie"?
      • arista80 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:45
        Tylko, że imprezy urodzinowe (szczególnie te dla dzieci) to z założenia imprezy, gdzie pojawiają się słodkie rzeczy, jakieś chipsy, pop corn, pizzy, kanpaki. Jeżeli ja mojemu dziecku nie pozwalałabym pod żadnym pozorem jeść słodyczy, nie szłabym z nim na tego typu impreze. Ta matka chyba zdawała sobie sprawę z tego, że dzieci na tego typu imprezce raczej nie będą jeść szparagów i szpinaku, a przede wszystkim już tort zazwyczaj jest z bitą śmietaną (przynajmniej tak jest u nas). Po prostu wtedy nie idzie się z dzieckiem na urodziny, żeby nie skazywać go na katusze. Ja mojej też nie za bardzo pozwalam jeść słodyczy, ale jak idziemy do kogoś to trudno bym jej zabraniała. Podobnie jak ktoś jej podaruje to tak samo nic nie mówię. Tylko potem wydzielam tak, aby nie zjadła wszystkiego od razu.
        • liz.corps Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:52
          Myślę, że od dorosłych osób obecnych na imprezie można wymagać, żeby uszanowały to, o co prosi matka. Dziecko nie musi jeść wszystkiego, co jest podawane na przyjęciu i jednocześnie dobrze się bawić. To, że dziecko robiło cyrki, kiedy dorwało się do szynki nie usprawiedliwia zachowania dorosłych.
          • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:55
            liz.corps napisał(a):

            > nie usprawiedliwia zachowania dorosłych.

            Matka weganka jest dzieckiem, czy dorosłą? Jej zachowanie coś usprawiedliwia? Komentarze o cierpiących zwierzątkach są jak najbardziej na miejscu podczas przyjęcia dla pięciolatków?
            • liz.corps Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:01
              mogę odwrócić pytanie - pozwalasz dziecku jeść mięso? Nie podoba mi się to. Czy twoje zachowanie (w moim przekonaniu naganne) coś usprawiedliwia? No właśnie. To moja sprawa, twój wybór, mnie nic do tego. Komentarze o cierpiących zwierzętach nie są fair, zgadzam się.
              • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:05
                liz.corps napisał(a):

                > To moja sprawa, twój wybór, mnie nic do tego. Komentarze o cierpiących zwierzętach nie są fair, zgadzam się.

                O to mi chodziło. Nie o zwyczaje żywieniowe w tej rodzinie. Które skądinąd nie są do końca poprawne - skoro dziecko rzuca się na to, czego mu nie wolno. Coś grubo szwankuje w tej kwestii, ale to znowu zupełnie inna sprawa.
                • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:55
                  Które skądinąd nie
                  > są do końca poprawne - skoro dziecko rzuca się na to, czego mu nie wolno. Coś g
                  > rubo szwankuje w tej kwestii, ale to znowu zupełnie inna sprawa.

                  Twoje dziecko nigdy, przenigdy nie chcialo sie rzucic na cos niezdrowego i dla ciebie nie do zaakceptowania? Dałabys mu do zjedzenia kilogram cukierków "kukułek" na ten przykład?
                  • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:02
                    fragile_f napisała:

                    > Twoje dziecko nigdy, przenigdy nie chcialo sie rzucic na cos niezdrowego i dla
                    > ciebie nie do zaakceptowania?

                    Nie mam dziecka.
                    Ale znam dzieci, które wiedzą, że nie mogą jeść tego czy owego - i nie rzucają się na to, bo rodzice im WYTŁUMACZYLI, że nie wolno i dlaczego.
                      • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:58
                        fragile_f napisała:

                        > Sorry, ale naprawde mnie rozbawiłas wink

                        Miło mi smile
                        Dla zwiększenia efektu dodam, że sama byłam takim dzieckiem. Nie wolno mi było jeść słodyczy, tylko w niedziele, więc jak np. w przedszkolu dzieci częstowały urodzinowymi cukierkami, to brałam i chowałam "na niedzielę" smile
          • arista80 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:00
            Masz rację, że dziecko nie musi jeść wszystkiego, ale co innego dozować dziecku, a co innego powiedzieć z góry "nie, ty tego nie będziesz jeść, koniec kropka". Jeżeli idę z dzieckiem na zabawę to zależy mi, by to dziecko fajnie spędziło czas. A jak według ciebie musiał czuć się ten chłopak, gdy słyszał tylko "nie, bo zwierzątka cierpią"? Musiała to być dla niego super zabawa. No naprawde, w tym momencie wolałabym już zostać w domu niź przeżywac katusze, bo inni mogą a ja nie. I o ile dorosły rozumie, że fajna zabawa nie musi iść w parze z jedzeniem wszystskiego co chce, to dla dziecka (szczególnie gdy ma 5-lat) możliwość takie dobre jedzonko to często element dobrej zabawy. Po prostu widok tego małego na tle innych dzieci był przykry. Wiecznie sztorcowany przez matkę i non stop przewijał się wątek tych zwierzątek co cierpią.
            • liz.corps Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:11
              Komentarze o zwierzętach są naganne, co do tego nie ma wątpliwości. Ale kwestia tego, co kto może jeść? Dziecko miało przygotowane dania dla siebie, więc miał wybór. Nie siedział i nie patrzył, jak inni jedzą. Kwestia tortu jest naprawdę tak ważna? Jeżeli moje dziecko jest uczulone na czekoladę, mam go nie puścić na imprezę, bo będzie na niej tort czekoladowy? Nie. Tłumaczę, dlaczego nie będzie mogło go zjeść i przypominam mu, że na imprezach urodzinowych chodzi o dobrą zabawę z kolegami.
              • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:19
                liz.corps napisał(a):

                > Jeżeli moje dziecko jest uczulone na czekoladę, mam go nie puścić na imprezę, bo będzie na
                > niej tort czekoladowy? Nie. Tłumaczę, dlaczego nie będzie mogło go zjeść i przypominam mu,
                > że na imprezach urodzinowych chodzi o dobrą zabawę z kolegami.

                Ano właśnie. Tylko że u rzeczonej mamy to ewidentnie zaszwankowało. I cała niezręczna sytuacja z odwracaniem jej uwagi była skutkiem tego, że to ONA nie była w stanie zachować się jak należy.
        • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:53
          arista80 napisała:

          > Ta matka chyba zdawała sobie sprawę z tego

          Obawiam się, że właśnie w tym tkwi problem - że sobie nie zdaje sprawy. Fanatycy rzadko "zdają sobie sprawę". Za to niezmiernie się dziwią, że świat jest inaczej urządzony, niż by oni chcieli.

          I piszę to ja - osoba na restrykcyjnej diecie, wyczulona na częstowanie, podkarmianie i skarmianie tym, czym nie wolno.
          Ale ta matka jest zwyczajnie głupia i ograniczona.
          A komentarze o męce zwierzątek na urodzinach 5-latka... jak pisałam - to jest fanatyzm. I najgorsze, że nie wiadomo, co z nim zrobić. Tzn. - co poradzić z takim biednym dzieckiem.
        • una_mujer Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 11:56
          Podpisuję się obiema rękami - na co dzień ze słodyczy jemy gorzką czekoladę, inne słodycze od święta, ale nie wyobrażam sobie pójść na imprezę i nie pozwolić dziecku jeść tego, co wszyscy, w imię własnych przekonań, jeżeli nie jest chore.
          Chyba że dziecko potrafi się już samo kontrolować i po prostu te "zakazane" rzeczy mu nie smakują, nie podchodzi i nie zje. A nie jeśli urządza sceny. Nie wiedziała??????!!!!!
          To nie jest tylko męczenie dziecka, to jest również rozkładanie na łopatki imprezy. Zwróćcie uwagę, że gospodyni wzięła pod uwagę zapatrywania matki przygotowując również wegański poczęstunek. Ale nadrzędne zobowiązania miała wobec własnego dziecka, żeby miało fajną imprezę urodzinową.
      • vi_san Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:12
        A czy jest w porządku owej wege - mamuni pieprzenie na imprezie, że "my zwierzątek nie jemy" czy "śmietana jest be, bo zwierzątka cierpią"? Abstrahując już od tego, że akurat przy zdobywaniu mleka nijakiego cierpienia się krowie [czy tam kozie] nie zadaje.
        Gdyby wspomniana wege-matka swoje dziecko WYCHOWYWAŁA w ideologi wegetarianizmu/weganizmu - to dziecko nie rwałoby się do szynki.
        Acz zgadzam się, że karmienie dziecka "owocem zakazanym" bez wiedzy matki, ukrywanie tegoż podkarmiania to szczyt chamstwa.
        • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:30
          Abstrahując już od
          > tego, że akurat przy zdobywaniu mleka nijakiego cierpienia się krowie [czy tam
          > kozie] nie zadaje.

          Nawet nie wiesz, jak cholernie sie mylisz. Zwierzeta na farmach przemyslowych sa traktowane jak element wyposazenia wnetrz albo i gorzej (minimalne wymiary zagrod, pasza składajaca sie rowniez z resztek innych krów z domieszką przetworzonych odchodow - bo to wspaniale zrodlo darmowego białka i tak dalej). Te krowy naprawde bardzo, bardzo cierpia. Juz nawet nie mowie o tym, ze pracownicy sie nad nimi po prostu znecaja, bija i kopią - ale zeby bylo mleko, musi byc cielak. Zgadnij co sie z nim potem robi? Krowa to ssak, taki jak my - instynkt macierzynski czuja dokładnie tak samo jak ludzie. Wyobraz sobie, ze ktos zabral ci dziecko zaraz po urodzeniu.
                  • misiu-1 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 15:29
                    Myślę, że odczuwa i próbuje bronić, ale dziwnie łatwo przechodzi nad tym do porządku dziennego, jak już zostanie zjedzone. Starszym trochę dzieciom powinno się pokazywać filmy przyrodnicze. Więcej się z nich dowiedzą o zwierzętach niż z durnych kreskówek.
                • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:08
                  misiu-1 napisał:

                  > Oglądałem, ale ze świadomością, że to fikcja, bo widywałem także żywe zwierzęta
                  > i zdawałem sobie sprawę, że to zupełnie inne stworzenia, niż ludzie.

                  Aha, a my pewnie nie zdajemy sobie z tego sprawy?
                  Czy uważasz jak ten "mędrzec" z Francji*, sprzed kilkuset lat, że zwierzę nie cierpi, a dźwięki, jakie z siebie wydobywa, to tylko skutek mechanizmów, jakie zachodzą - tak jak w maszynie, jak popchniesz, to też dźwięk wydaje?

                  *może ktoś pamięta, co to był za wybitny myśliciel, bo mi nazwisko umknęło.
                  • misiu-1 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 15:37
                    ola_dom napisała:

                    > Aha, a my pewnie nie zdajemy sobie z tego sprawy?

                    Tego nie wiem, bo nie zdefiniowałaś pojęcia "my".

                    > Czy uważasz jak ten "mędrzec" z Francji*, sprzed kilkuset lat, że zwierzę nie cierpi, a
                    > dźwięki, jakie z siebie wydobywa, to tylko skutek mechanizmów, jakie zachodzą - tak jak w
                    > maszynie, jak popchniesz, to też dźwięk wydaje?
                    > *może ktoś pamięta, co to był za wybitny myśliciel, bo mi nazwisko umknęło.

                    René Descartes, zwany Kartezjuszem. Francuski filozof, matematyk i fizyk, jeden z najwybitniejszych uczonych XVII wieku, uznawany również za ojca filozofii nowożytnej.
                    Myślę, że zwierzę odczuwa ból. Jest to ważny z punktu widzenia przetrwania organizmu, fizjologiczny mechanizm obronny. Ale jedzenie mięsa nie boli.

                    " - Panie doktorze, czy to prawda, że wyrywa pan zęby bezboleśnie?
                    - Nie zawsze, niestety. Wczoraj, na przykład, zwichnąłem sobie rękę."
          • vi_san Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:57
            1. Odnosisz się tylko do jednego zdania z mojej wypowiedzi resztę pomijając milczeniem - zapewne dlatego, że nijak się nie da obronić postawy mamuni - wegetarianki. tongue_out
            2. Nie wiem jak jest w przemysłowych. Znaczy wiem, ale nie korzystam. Mleko [i mięso, skoro już o tym mowa] kupuję [nielegalnie] od zaprzyjaźnionego gospodarza. I WIEM, że zwierzęta są u niego zadbane, karmione nie mączką kostną, a "normalną" paszą, w okresie wiosenno - letnio - jesiennym spędzają gros czasu na pastwisku itd. Ba, to tacy dziwacy na wsi, co to nawet psa karmią i kota pogłaszczą!
            A na marginesie - owszem, krowa to ssak. Ale nie uczłowieczaj, na Zeusa, zwierząt! Bo brzmisz trochę jak ci przeciwnicy sterylizacji kotek/suk, bo kotka/suczka MUSI mieć dzieci. Otóż nie, nie ,musi. I już dość dawno temu stwierdzono, że do rozpłodu pcha je nie "instynkt macierzyński" a biologia, dbała o przetrwanie gatunku. Nie zaobserwowano by kotki/suczki po sterylce "cierpiały" na myśl o dzieciach, których nie urodzą.
            • jatojagodnik Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:09
              Ale wiesz, ze jest różnica między dziećmi, których nie urodzą bo są wysterylizowane, a dziećmi, które zostały juz urodzone i które uruchomiły w ich ciele nawał hormonów odpowiedzialnych własnie za instynkt macierzyński? Bo instynkt, to jest własnie biologia - u ludzi również. Instynktu macierzyńskiego u kobiet nie uruchamia mózg, a hormony - czyli ta sama biologia, która działa u krowy, u słonia i u małpy.
            • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:20
              > 1. Odnosisz się tylko do jednego zdania z mojej wypowiedzi resztę pomijając mil
              > czeniem - zapewne dlatego, że nijak się nie da obronić postawy mamuni - wegetar
              > ianki. tongue_out

              Bosz... Wyjasnilam jak wygladala sytuacja - zle, bo bronie mamy.

              > 2. Nie wiem jak jest w przemysłowych. Znaczy wiem, ale nie korzystam. Mleko [i
              > mięso, skoro już o tym mowa] kupuję [nielegalnie] od zaprzyjaźnionego gospodarz
              > a. I WIEM, że zwierzęta są u niego zadbane, karmione nie mączką kostną, a "norm
              > alną" paszą, w okresie wiosenno - letnio - jesiennym spędzają gros czasu na pas
              > twisku itd. Ba, to tacy dziwacy na wsi, co to nawet psa karmią i kota pogłaszcz
              > ą!

              To masz wyjatkowe szczescie, ale wiekszosc ludzi kupuje mleko w tesco. A tamto mleko jest produkowane w sposob okrutny.

              > A na marginesie - owszem, krowa to ssak. Ale nie uczłowieczaj, na Zeusa, zwierz
              > ąt! Bo brzmisz trochę jak ci przeciwnicy sterylizacji kotek/suk, bo kotka/suczk
              > a MUSI mieć dzieci. Otóż nie, nie ,musi. I już dość dawno temu stwierdzono, że
              > do rozpłodu pcha je nie "instynkt macierzyński" a biologia, dbała o przetrwanie
              > gatunku. Nie zaobserwowano by kotki/suczki po sterylce "cierpiały" na myśl o d
              > zieciach, których nie urodzą.

              Sterylizacja to zapobieganie pojawieniu sie mlodych. Insynkt i wyrzut endorfin pojawia sie u krow w momencie narodzin, dokładnie tak jak u człowieka. Te same hormony, te same działania, ten sam efekt. Krowa nie wie, ze bedzie miala cielaka. Ale jak cielak sie pojawia - w mozgu krowy dzieje sie pod wzgledem chemicznym to samo, co w mozgu człowieka, psa, kota czy szympansa. I krowa reaguje tak samo, jak czlowiek, pies czy słon, ktoremu ktos odebral dziecko.

              Zauwaz, ze celowo nie pisalam o miłosci do potomstwa (wlasnie ze wzgledu na takich ludzi jak ty, ktorym nie miesci sie w głowie, ze zwierzeta tez maja uczucia), tylko o zachowaniu instynktownym, wspolnym dla wiekszosci ssakow na Ziemi.
              • vi_san Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 13:58
                1. Niezależnie od poglądów życiowych mamuni komentarze na imprezie o cierpieniu zwierząt zdecydowanie chamskie i co do tego, moim zdaniem, nie ma dyskusji.
                2. Nie odpowiadam za to co robi większość. JA zaopatruję się w przetwory mięsne [mleko, masło, jajka, mięso itp] u gospodarza, co jest nie tyle powodowane humanitaryzmem wobec zwierząt, co przede wszystkim jakością tychże przetworów.
                3. Zdaję sobie sprawę, że hormony itd. Z tym, że np. moja suka [rasowa, rodowodowa, z papierami] miała tylko jeden miot szczeniąt i okazała się nader niedbałą matką i generalnie latało jej co się z jej potomstwem dzieje. O szczenięta dbała... kotka, a ich mamusia wpadała tylko na karmienie. Zapewne gdyby kotka była w stanie karmić, to sunia i ten obowiązek by sobie darowała... I nie mówię o odchowanych szczeniakach, ale właściwie od samego początku! Więc tego, z tym instynktem tez różnie bywa.

                A na marginesie - argumenty ad personam nie świadczą o twojej umiejętności prowadzenia sporów, a wyłącznie o prymitywizmie.
                • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 14:31
                  > 1. Niezależnie od poglądów życiowych mamuni komentarze na imprezie o cierpieniu
                  > zwierząt zdecydowanie chamskie i co do tego, moim zdaniem, nie ma dyskusji.

                  No coz, mowila tylko i wylacznie prawdę. Czy to bylo smaczne? Pewnie nie. Ale produkcja miesa nie nalezy do najpiekniejszych.

                  > 3. Zdaję sobie sprawę, że hormony itd. Z tym, że np. moja suka [rasowa, rodowod
                  > owa, z papierami] miała tylko jeden miot szczeniąt i okazała się nader niedbałą
                  > matką i generalnie latało jej co się z jej potomstwem dzieje.

                  No i? A ile matek ludzkich ma gdzies swoje dzieci? I czy to sprawia, ze wiekszosc kobiet nie posiada wyrzutu hormonow na widok swojego nowonarodzonego dziecka?

                  > A na marginesie - argumenty ad personam nie świadczą o twojej umiejętności prow
                  > adzenia sporów, a wyłącznie o prymitywizmie.

                  Za to czepianie sie mojej mamy - jest wyrazem glebokiej kultury i absolutnie nie jest ad personam wink
                  • vi_san Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 16:54
                    A zdajesz sobie sprawę, że "prawdę" można powiedzieć w sposób taktowny lub nie, można tez ją zatrzymać dla siebie i nie wypuszczać radośnie a bezmyślnie na świat? Tu matka - wegetarianka wykazała się kompletnym brakiem taktu, wyczucia i kultury. Tym bardziej wygłaszając te swoje prawdy w czasie przyjęcia urodzinowego dla pięciolatków. Mogła jeszcze tablice kolorowe przynieść ze zdjęciami z uboju, żeby tym dokładniej smarkacze pojęli jaka krzywdę zwierzątkom robią...
                    Gdzie i w którym miejscu napisałam cokolwiek o Twojej mamie? chyba, że to ty jesteś tym chłopcem z imprezy opisanej przez watkodajkę, bo o niej, i owszem, pisałam dość ironicznie.
                    • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 20:03
                      > A zdajesz sobie sprawę, że "prawdę" można powiedzieć w sposób taktowny lub nie,
                      > można tez ją zatrzymać dla siebie i nie wypuszczać radośnie a bezmyślnie na św
                      > iat? Tu matka - wegetarianka wykazała się kompletnym brakiem taktu, wyczucia i
                      > kultury. Tym bardziej wygłaszając te swoje prawdy w czasie przyjęcia urodzinowe
                      > go dla pięciolatków. Mogła jeszcze tablice kolorowe przynieść ze zdjęciami z ub
                      > oju, żeby tym dokładniej smarkacze pojęli jaka krzywdę zwierzątkom robią...

                      Mozna powiedziec prawdę na wiele roznych sposobow, to fakt. Co nie zmienia faktu, ze przemyslowa hodowla zwierzat wiele osob oburza do tego stopnia, ze czasami zapominaja, ze wiekszosc ludzi ma w dupie wszystko poza nimi, gdyz uwazaja ze sa centrum wszechswiata wink Na przyklad to, co bedziemy jesc za 50 lat. I ze ludzkosc w ktoryms momencie bedzie musiala spozycie miesa ograniczyc, bo nie damy rady wyzywic w ten sposob 15 miliardow ludzi. Ale to tak juz offtopowo.

                      > Gdzie i w którym miejscu napisałam cokolwiek o Twojej mamie? chyba, że to ty je
                      > steś tym chłopcem z imprezy opisanej przez watkodajkę, bo o niej, i owszem, pis
                      > ałam dość ironicznie.

                      Eeee...? Dwa posty wyzej?

                      "że nijak się nie da obronić postawy mamuni - wegetarianki. "

                      To absolutnie nie byla wycieczka osobista i protekcjonalna wypowiedz smile
                      • vi_san Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 21:19
                        Czytaj ze zrozumieniem!!! Owszem, "mamuni - wegetarianki" było jak najbardziej protekcjonalne i złośliwe i takie też być miało! Ale nijak nie mogło dotyczyć Twojej mamy, bo nie mam pojęcia czy jest wege ani też czy umie się zachować między ludźmi! Określenie to dotyczyło mamuni opisanej przez wątkodajkę, która psuła pięciolatkom imprezę gadaniem o cierpieniach zwierzątek! Więc o ile nawet złośliwość tak, o tyle wycieczka osobista?
              • paskudek1 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 20:14
                możesz m opowiedziec jak wyglada ta "okrutna' produkcja mleka"? Bo wiesz, tak sie składa, że mam brata prowadzącego gospodarstwo mleczne. Nie jakies mega wielkie ale mleko odbierane jest do mleczarni czy gdze tam. I wybacz ale za Chiny Ludowe okrucieństwa w tej hodowli dopatrzeć sie nie mogę. Cielaki sa hodowane, karmione, nikt ich nie zabija po urodzeniu. krowy sa nakarmione, czyste, zdrowe, DOJONE tak jak trzeba. GDZIE to okrucieństwo? Mam wrażenie, że niektórym padło na mózg
                • fragile_f Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 17.11.15, 15:22
                  Tak, tak, wszyscy hodowcy kazde zwierzatko znaja po imieniu, codziennie rano klepia kazda po głowce i czule przemawiaja, a wszystkie krowy wypasaja sie w sloncu na łace z cielaczkami u boku. Jedza tylko siano, ziarno i koniczynkę, wcale nie maczke kostną i paszę zrobioną w częsci z ich własnych odchodow (i nie mow mi, ze to nieprawda - proces technologiczny polegajacy na przetwarzaniu gnoju na białkowy dodatek do pasz pokazuja nawet w "Sondzie" z lat 80tych). Dozywaja spokojnej starosci. Nie maja wcale powierzchni zyciowej wyliczonej na 3 m^2. A cielakow nikt nie zabija, bo cielecina w sklepach bierze sie z powietrza.

                  Aha, a np. te filmy to s-f i w ogole fotomontaz:

                  www.l214.com/enquetes/2015/abattoir-made-in-france/

                  >Mam wrażenie, że niektórym padło
                  > na mózg

                  Nie, po prostu nie zyja w błogiej nieswiadomosci tego, jak wyglada hodowla przemyslowa. Moze na farmie gdzie rolnik ma 5 krow wyglada to inaczej, na pewno w tym biznesie zdarzaja sie normalni ludzie ktorzy nie krzywdza (az tak bardzo) swoich zwierzat, ale nie w przypadku olbrzymich gospodarstw na ktorych sa ich setki. Tam krowa czy swinia traktowana jest jak smiec.

                  I jeszcze a'propos tych wspanialych, przestrzegajacych prawa polskich hodowców, ktorzy nawet prawa budowlanego nie sa w stanie przestrzegac:

                  "Brak efektywnej współpracy Inspekcji Weterynaryjnej i Inspekcji Ochrony Środowiska, brak odpowiedniego nadzoru organów administracji rządowej nad funkcjonowaniem przemysłowych ferm zwierząt, brak rozwiązania problemu uciążliwości zapachowej oraz omijanie obowiązku uzyskania pozwolenia zintegrowanego przez tego typu hodowle – to ogólne wyniki kontroli NIK nad sprawowaniem nadzoru instytucji państwowych nad fermami zwierząt. [..]Omawiany raport NIK ujawnił, że 83 % ferm nie przestrzega przepisów prawa budowlanego i przepisów o zagospodarowaniu przestrzennym, np. budowano lub adaptowano obiekty bez pozwolenia albo zgłoszenia."
                • ola_dom Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 17.11.15, 15:34
                  paskudek1 napisała:

                  > Bo wiesz, tak sie składa, że mam brata prowadzącego gospodarstwo mleczne. Nie jakies mega wielkie

                  Ale nie oceniasz całej produkcji mlecznej na podstawie gospodarstwa brata?
                  Naprawdę nie trzeba specjalnie długo ani głęboko w internetach szukać filmów i informacji, jak wyglądają gospodarstwa przemysłowe.
    • kukaszkaa Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:00
      Paskudne zachowanie wobec matki. I chyba podyktowane czymś zupełnie innym niż chęć sprawienia przyjemności gościowi.
      Nie jest waszą sprawą ingerowanie w cudze obyczaje kuchenne, a weganizm nie jest zakazany. Za to waszą sprawą jest wychowanie waszych dzieci, które właśnie dostały lekcję, że wolno jest oszukiwać rodziców.
      Przy tym nie jestem weganką i nie jestem pewna, na ile jest to sensowna dieta dla dzieci.
    • kobieta_z_polnocy Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:04
      W takiej sytuacji rowniez bym starala sie umozliwic dziecku zjedzenie tej szynki i tortu z bita smietana.

      Niezmiernie denerwuja mnie taki brak elastycznosci u ludzi, dla ktorych ich wlasne obsesje sa najwazniejsze na swiecie, bez wzgledu na uczucia wlasnego dziecka czy tez jubilata i innych gosci - zarowno tych duzych jak i malych.
      Jak sie nie umiemy dostosowac do sytuacji, to zostajemy w domu z synem badz zostawiamy go samego na imprezie, bo nasza obecnosc wyraznie doprowadzila do zametu - te durne komentarze w obecnosci gospodarzy i gosci, ta gimnastyka w wykonaniu doroslych, by matke jakos spacyfikowac. Okropny typ.
      • miss_fahrenheit Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:10
        > Niezmiernie denerwuja mnie taki brak elastycznosci u ludzi

        Mnie również, dlatego oszukiwanie matki, aby umożliwić, wbrew jej zaleceniom, zjedzenie szynki, odbieram jako chamstwo.

        Winą matki-weganki był za to brak umiejętności postępowania z własnym dzieckiem i niepotrzebne komentarze o niejedzeniu zwierzątek, zwłaszcza, jeśli czynione przy innych dzieciach.
    • misiu-1 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:29
      Moim skromnym zdaniem odwracanie uwagi matki po to, żeby dzieciak mógł zjeść coś, czego matka nie pochwala, było nie w porządku. Matka ma konstytucyjnie zawarowane prawo wychowywania dziecka zgodnie ze swoimi przekonaniami. Jeśli chce wychowywać syna na weganina, a nie widać po dziecku, żeby jego życie było z tego powodu zagrożone, to nie należy temu przeszkadzać. Ja, misiu, to mówię.
    • joaaa83 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:36
      Dla mnie oszukiwanie w ten sposób matki dziecka, to cios poniżej pasa.

      Sama jestem wegetarianką, a ściślej laktoowowegatarianką, więc nie tak bardzo radykalną, ale moje dziecko, również 5 letnie od urodzenia spożywa mięso i bardzo lubi - zdecydowanie bardziej niż potrawy bezmięsne. Nie rozumiem tamtej matki, chociaż rozumiem jej niechęć do samodzielnego przygotowywania mięsnych potraw (początki były dla mnie ciężkie).

      Mimo wszystko większą "świnią" nie jest matka, która zabrania dziecku jeść tego czy tamtego, tylko kobieta która podstępem przemyca obcemu 5-latkowi to co sama uważa za słuszne, nie licząc się ze zdaniem matki. Rozumiem, jakby wegetarianka wyszła, całkiem opuściła mieszkanie, to wtedy gospodyni talerza dzieciakowi nie wyrwie, ale celowe odwracanie uwagi? Po co to robiła? Chyba ma większą misję zbawiania świata i ratowania 5-letniego miłośnika szyneczki, niż matka-wegetarianka.
      • edelstein Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:41
        > Mimo wszystko większą "świnią" nie jest matka, która zabrania dziecku jeść tego
        > czy tamtego, tylko kobieta która podstępem przemyca obcemu 5-latkowi to co sam
        > a uważa za słuszne, nie licząc się ze zdaniem matki. 

        Ktos to dziecko specjalnie karmil miesem czy jednak samo chcialo?
        • joaaa83 Re: Urodziny dziecka i wegetarianizm 16.11.15, 12:51
          "zabawa w odwracanie uwagi matki, żeby chłopak mógł zjeść kawałek tortu."

          "W efekcie wyszło tak, że żeby chłopczyk miał coś z tej imprezy trzeba było oszukiwać matkę, bo inaczej nos stop go kontrolowała i strofowała co ma jeść. "

          Normalnemu człowiekowi takie rzeczy nie przychodzą do głowy. Trzeba było nie zwracać uwagi na to, co robią matka z synem. Matka pewnie by go upilnowała, gdyby podstępem nie odwracano jego uwagi. Poza tym, to już duży chłopiec i jak mu matka przypomniała na przyjęciu że nie powinien tego jeść, to może nie ruszyłby więcej, gdyby nie był zachęcany przez innych dorosłych. Trochę to dziwne, kiedy 5-latek zakłada że reszta dorosłych jest w komitywie z nim, a nie z jego mamą.