Dodaj do ulubionych

Alimenty to nie prezenty

05.12.15, 17:40
weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,19288801,alimenty-to-nie-prezenty-co-miesiac-przysyla-80-zlotych-za.html
Komentarze pod tekstem świadczą o tym, że FA jest niezbędny, bo poziom przyzwolenia na okradanie dzieci jest ogromny. Tak, złe kobiety, stronnicze sądy, torebki i SPA za krwawicę eksa, a leniwe baby mogłyby dorobić zamiast sięgać po kasę podatnika etc.
Obserwuj wątek
    • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 17:43
      Przy okazji - czy ktoś mógłby mnie oświecić: czy rodzic, który zrzeknie się praw rodzicielskich lub ma je odebrane, ma obowiązek płacenia alimentów? Zakładam, że tak, biorąc pod uwagę historie, jak to dzieci musiały płacić alimenty na rodzica, którego nie widziały od 30 lat, a przez poprzednie 10 były przez niego dręczone. Ale chciałabym się upewnić.
      • miss_fahrenheit Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 17:46
        Tak, ma taki obowiązek.
      • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 17:50
        Oczywiście, że ma taki obowiązek chyba że dziecko zostało przysposobione przez kogoś innego.

        Sąd może spokojnie odrzucić pozew o alimenty na rodzica jeśli dorosłe dzieci wykażą, że domaganie się alimentów jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Dlatego też matki powinny zbierac kwity na niepłacących, skarżyć do prokuratury, w wypadku przemocy ograniczać prawa rodzicielskie etc.
        • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 17:54
          Dzięki za odpowiedzi.
          Moim zdaniem nie do końca logiczne - mam w dupie dziecko, zrzekam się go, nie mam żadnych praw do decydowania o jego życiu, nie widuję go - wszystko na własne życzenie. No to z całym dobrodziejstwem inwentarza, by się wydawało. Z drugiej strony weźmy kogoś, kto ma odebrane prawa, bo np. skłonności do przemocy, no to jednak płacić powinien.
          • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 17:57
            Ok, Ty masz życzenie, ale dziecko ma potrzeby i one stoją wyżej nad życzenie rodzica.
            Nie można ot tak zrzec się dziecka. O ograniczeniu lub pozbawieniu praw rodzicielskich decyduje sąd.

            Wyjątkiem jest sytuacja zrzeczenie się praw rodzicielskich przez matkę w ciągu 6 tygodni po porodzie, wtedy dziecko ma czystą sytuację i jest natychmiast kierowane do adopcji.
            • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:06
              > Nie można ot tak zrzec się dziecka. O ograniczeniu lub pozbawieniu praw rodzici
              > elskich decyduje sąd.

              Nie no, domyślam się, że mailem się tego nie załatwia. smile
            • sasanka4321 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:09
              > Wyjątkiem jest sytuacja zrzeczenie się praw rodzicielskich przez matkę w ciągu
              > 6 tygodni po porodzie, wtedy dziecko ma czystą sytuację i jest natychmiast kier
              > owane do adopcji.

              A co z dziecmi chorymi, uposledzonymi, kalekimi, ktorych nikt nie adoptuje? Tez matce wolno tak sobie sie zrzec do 6 tygodni po porodzie?
              • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:10
                Tak. Matce wolno zrzec się praw rodzicielskich i pozostawić dziecko w szpitalu tuż po porodzie. Później nie, bo jest to porzucenie.
                • sasanka4321 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:14
                  > Tak. Matce wolno zrzec się praw rodzicielskich i pozostawić dziecko w szpitalu
                  > tuż po porodzie. Później nie, bo jest to porzucenie.

                  Z lekka to dziwne... Jest to jakos logicznie wytlumaczone, dlaczego matce wolno zrzec sie dziecka a ojcu nie?
                  • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:17
                    Bo matka jest zawsze pewna. Zwykle matka, która zostawia dziecko w szpitalu nie podaje danych ojca dziecka.
                    • sasanka4321 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:25
                      > Bo matka jest zawsze pewna.

                      No jak to jest logika, to ja nie wiem, co to bylo, czego mnie uczono...
                      Jak ojciec jest pewien, to tez powinien moc zrzec sie dziecka? Tylko niepewni nie powinni sie zrzekac?

                      • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:30
                        Ojciec jest - teoretycznie - pewny tylko w wypadku, gdy jest mężem matki dziecka. W innym wypadku musi uznać dziecko albo ojcostwo jest mu udowadniane na drodze sądowej.

                        Nie wiem jak wygląda sytuacja z zostawieniem dziecka w szpitalu po porodzie przez matkę jeśli ma ona męża i ten z automatu pełnię praw rodzicielskich.
                        • valtho Re: Alimenty to nie prezenty 09.05.16, 22:10
                          Tez musi sie zrzec.
          • morgen_stern Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 17:58
            I "na własne życzenie" dziecko ma być pozbawione środków do życia i rozwoju? To, że delikwent czy delikwentka dla dobra dziecka nie powinien o nim decydować ani wychowywać nie oznacza automatycznie pogorszenia się warunków życia dziecka. Co ono jest winne?
            • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:06
              Wiesz, co innego, jeśli np. jestem sobie mężem, mam z żoną dziecko, dziecko ma powiedzmy 10 lat, ja się rozwodzę, stwierdzam, że dziecko mnie nie interesuje i zrzekam się praw rodzicielskich - tu alimenty należą się jak psu zupa.
              Ale jestem sobie kolesiem, bzykam się rekreacyjnie, a za rok pojawia się panna z dzieckiem i chce alimentów. Plus popularny na tym forum temat wrabiania w ciążę. tak, ja wiem, że dorośli ludzie powinni wiedzieć, skąd się biorą dzieci. Ale jeśli uznaję swoje prawo do decydowania o tym, czy będę miała dziecko, kiedy i czy chcę donosić nieplanowaną ciążę, to powinnam uznać też prawo faceta do płacenia lub nie na dziecko, którego nie chciał czy nie planował.
              Oczywiście tego typu dyskusje mają średni sens przy podejściu i przepisach dotyczących antykoncepcji i aborcji, które są w Polsce.
              • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:13
                (...) Ale jeśli uznaję swoje prawo do decydowania o tym, czy będę miała dziecko, kiedy i czy chcę donosić nieplanowaną ciążę, to powinnam uznać też prawo faceta do płacenia lub nie na dziecko, którego nie chciał czy nie planował. (...)

                Panowie po 10 latach małżeństwa i trójce ślubnych dzieci potrafią powiedzieć, że nie chcieli i nie planowali więc zdanie faceta nie może być przez sąd traktowane jako znoszące obowiązek alimentacyjny.
                Kobieta zawsze może zrezygnować z uznania dziecka przez ojca w usc, dziecko wtedy nosi jej nazwisko, a żaden facet nie ma praw (i obowiązków) rodzicielskich. Taki przypadek znam osobiście.
                • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:19
                  > Panowie po 10 latach małżeństwa i trójce ślubnych dzieci potrafią powiedzieć,
                  > że nie chcieli i nie planowali

                  Dlatego podałam przykład i pisze o pewnej różnicy. Jeśli pan przez ileś lat był ojcem dla dziecka i pewnego dnia mu się odwidziało, to to coś innego, niż ktoś kto nie chce od zobaczenia dwóch kresek na teście i od razu zabiera walizki z domu, tudzież koleś z mojego przykładu.
                  • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:22
                    To ma problem. Oczywiście może odmówić przyjścia do usc, wtedy matka dziecka wnosi (albo nie) o ustalenie ojcostwa via sąd i - po ustaleniu - o alimenty na dziecko.

                    W tym wypadku prawo chroni interes małoletniego, a nie pomysł na życie faceta.
                    • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:24
                      Cóż, w przypadku ciąży nasze prawo chroni interes poczętego, a nie pomysł na życie kobiety, więc w sumie w pewien sposób logiczne to wszystko. uncertain
                      • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:26
                        Chciałam zauważyc, że KRiO i ten przepis pochodzi z lat 60-tych kiedy aborcja z "przyczyn społecznych" była jak najbardziej dozwolona, a hasła "życie poczęte" nikt nie znał i nie używał.
                        • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:59
                          Cóż, pewnie też kwestia obyczajowa - ze wtedy dzieci się miało, bo tak, pewnie najczęściej w małżeństwie, żadnych związków partnerskich itp. W retoryce, nie w życiu.
                          • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:09
                            Wręcz przeciwnie. KRiO w latach 60-tych dość precyzyjnie ujmował kwestie ojcostwa, dochodzenia i zaprzeczania ojcostwu, więc urodzeń pozamałżeńskich trochę musiało być. Wystarczy sprawdzić dane z GUS.
                            • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:16
                              Ok, czyli po prostu zasada - jest dziecko, to rodzic ma zobowiązania, przynajmniej finansowe. Mimo wszystko chyba w tym temacie lepiej być kobietą, mimo przeszkód ma się jakąś decyzyjność.
              • sta-fraszka Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:14
                Jeśli nie chcesz mieć dzieci, zadbaj o to, by ich nie mieć. Przynajmniej zminimalizuj ryzyko, że ktoś cię "w ciążę wrobi". Sam zadbaj o zabezpieczenie (nie "ona mówiła, że bierze tabletki/miała prezerwatywy"), w razie wątpliwości nie uprawiaj seksu.
                Jeśli po roku zjawia się dziewczyna i twierdzi, że jesteś ojciem - masz określoną ilość czasu od momentu dowiedzenia się o dzieku na udowodnienie, że ojcem nie jesteś (badania genetyczne).

                W każdym innym przypadku - uprawianie seksu wiąże się z ryzykiem poczęcia nowego życia. I z tym trzeba się liczyć.
                • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:21
                  Jestem kobietą.smile
                  No i nie lubię takich argumentów, bo w drugą stronę jest "trzeba było nie rozkładać nóg" czy "jeśli nie chcesz mieć dzieci, to szklanka wody zamiast".
                  • sta-fraszka Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:22
                    Odnosiłam się do tego hipotetycznego kolesia.
                    Prawda jest taka, że to są trudne i delikatne kwestie. Jako kobieta, która nie chciała mieć w pewnym okresie dzieci nie liczyłam na to, że facet będzie zabezpieczony - dbałam o swoje zdrowie, swój komfort psychiczny i - na ile mogłam - o to, by nie zajść w ciążę we własnym zakresie. To nie są argumenty o nie rozkładaniu nóg, ale o braniu odpowiedzialności za to, co się robi.
              • baltycki Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:34
                > rodzic, który zrzeknie się praw rodzicielskich
                > mam w dupie dziecko, zrzekam się go
                > zrzekam się praw rodzicielskich -

                A mozna sie zrzec?
                I jak to prawnie wyglada?

                > jeśli uznaję swoje prawo do decydowania o tym, czy będę miała dziecko, kiedy
                > i czy chcę donosić nieplanowaną ciążę, to powinnam uznać też prawo faceta do pł
                > acenia lub nie na dziecko, którego nie chciał czy nie planował.

                Inaczej.
                jeśli uznaję swoje prawo do decydowania o tym, czy będę miała dziecko, kiedy
                i czy chcę donosić nieplanowaną ciążę, to uznaje też prawo faceta do skorzystania z prezerwatywy.

                Skoro ja nie moge zrezygnowac z obowiazku utrzymywania dziecka, to rowniez nie mam zamiaru uznac prawa faceta do nieplacenia na nasze dziecko.
                • sasanka4321 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:39
                  > Skoro ja nie moge zrezygnowac z obowiazku utrzymywania dziecka, to rowniez nie
                  > mam zamiaru uznac prawa faceta do nieplacenia na nasze dziecko.

                  No wlasnie Triss twierdzi, ze mozesz (jako kobieta). Do 6 tygodni po porodzie mozesz poprostu zrzec sie, jak masz takie widzimisie i nie bedziesz miec zadnych obowiazkow. Jako mezczyzna nie mozesz.
                  • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:51
                    Praw też taka kobieta nie będzie mieć, to tak na marginesie.
                  • baltycki Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:59
                    > No wlasnie Triss twierdzi, ze mozesz (jako kobieta). Do 6 tygodni po porodzie..
                    Po 6 tygodniach od porodu.
                    > mozesz poprostu zrzec sie, jak masz takie widzimisie
                    Nie wiem, czy mozesz, jesli ojciec dziecka zlozy pozew o ustalenie ojcostwa..
              • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:51
                Jeżeli facet dziecka nie chce i nie planuje to niech nie uprawia seksu - gwarancja stuprocentowa. Jak uprawia seks to godzi się z ryzykiem pojawienia się potomstwa. Zresztą jak się koleś bzyka rekreacyjnie to niech się skutecznie zabezpiecza.
                Inaczej można równie dobrze uznać, że kobieta dziecka nie planuje, bzyka się rekreacyjnie, więc w razie wpadki po porodzie zostawia facetowi dziecko i mówi: sorry, to było rekreacyjne, ja tego dziecka nie chciałam, więc nie będę go ani wychowywać ani na nie płacić.
                • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:00
                  > Jeżeli facet dziecka nie chce i nie planuje to niech nie uprawia seksu

                  No i tadam. big_grin
                  Ja nie planuję dziecka, jestem kobietą - mówisz, że mam żyć w celibacie?
                  • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:03
                    Nie. Wystarczy, że zadbasz o antykoncepcję i dostęp do życzliwego lekarza w razie potrzeby.
                  • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:07
                    Jeśli chcesz mieć stuprocentową pewność - tak.
                    Jeśli chcesz mieć bardzo wysoką pewność - dbasz o antykoncepcję.
                    Jeśli ci bez różnicy - bzykasz się bez antykoncepcji.
                    To dość logiczne rozwiązanie.
                    • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:19
                      Widzisz, tylko na na 100% nie chcę, a w celibacie żyć nie zamierzam, lecz w razie czego znajdę jakieś rozwiązanie. Facet nie ma tak dobrze, wiec powinien bardziej uważać. no ale w razie czego i tak nie ma źle, bo jest obowiązek alimentacyjny, który jest głównie na papierze. I mamy logikę. suspicious
                      • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:21
                        Ciekawa jestem, ilu z tych biednych "wrobionych" używało dobrych prezerwatyw.
                        • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:43
                          A to kolejny paradoks - jak uczy życie i zasłyszane historie, mężczyźni mniej przejmują się zabezpieczeniem. Pewnie mają świadomość, że w razie czego to nie oni będą mieli problem.
                          • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:13
                            Jak ktoś się nie przejmuje zabezpieczeniem to niech nie opowiada, że nie planował dziecka, wiec to nie jego problem.
                      • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:32
                        Dla bezwzględnie niechętnych ojcostwu jest wazektomia. Dla pozostałych - prezerwatywy, abstynencja, anonimowość. Po to są agentury i one night standy, żeby nie siać danymi osobowymi.
                      • dziennik-niecodziennik Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:00
                        na Boga, kombinowane metody antykoncepcyjne (poprawnie i regularnie zażywane hormony + poprawnie uzywana prezerwatywa) i nie masz szans na ciążę.
                        • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 06.12.15, 09:16
                          Dzięki za info. Ale ja nie do końca o tym.
                • oli-321 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:30
                  dobrochna00 napisał(a):

                  > Jeżeli facet dziecka nie chce i nie planuje to niech nie uprawia seksu - gwaran
                  > cja stuprocentowa. Jak uprawia seks to godzi się z ryzykiem pojawienia się poto
                  > mstwa. Zresztą jak się koleś bzyka rekreacyjnie to niech się skutecznie zabezpi
                  > ecza.
                  > Inaczej można równie dobrze uznać, że kobieta dziecka nie planuje, bzyka się re
                  > kreacyjnie, więc w razie wpadki po porodzie zostawia facetowi dziecko i mówi: s
                  > orry, to było rekreacyjne, ja tego dziecka nie chciałam, więc nie będę go ani w
                  > ychowywać ani na nie płacić.

                  Jeśli kobieta dziecka nie chce i nie planuje, to w przeciwieństwie do faceta wcale nie musi rezygnować z uprawiania seksu, aby mieć gwarancje stuprocentową. Jak bzyka się rekreacyjnie, to wcale nie musi się skutecznie zabezpieczać, bo w razie wpadki po porodzie zostawia dziecko w szpitalu i mówi: sorry, to było rekreacyjne, ja tego dziecka nie chciałam, więc nie będę go ani wychowywać ani na nie płacić. Facet takiej możliwości nie ma.
              • bi_scotti Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:40
                sid.le.niwiec napisał(a):

                > jestem sobie kolesiem, bzykam się rekreacyjnie, a za rok pojawia się panna
                > z dzieckiem i chce alimentów. Plus popularny na tym forum temat wrabiania w cią
                > żę. tak, ja wiem, że dorośli ludzie powinni wiedzieć, skąd się biorą dzieci.

                No i? Czlowiek strzela - pan bog kule nosi. Koles bzykajacy sie rekreacyjnie WIE, ze z kazdej takiej rekreacji moze byc calkiem fajne aczkolwiek nie zawsze rekreacyjne baby. I albo to bierze na klate, bo ... whatever, albo zabezpiecza sie na 100%, ze baby nie bedzie np. poddajac sie (reversible!!!) vasectomy, albo stosujac szklanke wody zamiast. Easy.
              • dziennik-niecodziennik Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:56
                wlasnie dlatego trzeba myslec także i przy bzykaniu rekreacyjnym. a moze i glównie wtedy.

                > Ale jeśli uznaję swoje prawo do decydowania o tym, czy będę miała dziecko, kiedy
                > i czy chcę donosić nieplanowaną ciążę, to powinnam uznać też prawo faceta do pł
                > acenia lub nie na dziecko, którego nie chciał czy nie planował.

                ale to nie jest tożsame. jesli ja uznaję swoje prawo do decydowania o tym czy będę miała dziecko, to mogę uznac co najwyżej prawo faceta do tego samego. czyli do tego że on nie chce miec dzieci i stosuje wtedy antykoncepcję.
                • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 06.12.15, 09:16
                  Nooo, tylko jeśli ja nie chcę mieć dzieci, to w przypadku zajścia w ciążę mogę zrobić aborcję (wiem, w Polsce jesteśmy, no ale i tak mogę) lub urodzić i zostawić dziecko w szpitalu. A facet, jeśli ma pecha i strzeli celnie, tudzież ma partnerkę, która łyka tik-taki, a twierdzi, że to antyki - ma gorzej.
                  Jestem, za prawem kobiet do decydowania o tym, czy chcą mieć dzieci, kiedy, ile, a jeśli już zajdą w ciążę, to czy chcą urodzić czy usunąć, czy chcą wychowywać czy oddać do adopcji. I trochę niesprawiedliwe wydaje mi się przywalanie alimentów za same zapłodnienie - obojętnie, czy pan po 15 latach małżeństwa wybrał młodsza kochankę i życie na Bali, czy państwo przeżyli upojny weekend w górach, a po roku pojawia się pani z tobołkiem.
                  • morekac Re: Alimenty to nie prezenty 06.12.15, 09:55
                    >czy państwo przeżyli upojny weekend w górach, a po roku pojawia się pani z tobołkiem.

                    Bo to takie zaskakujące, że dzieci z seksu są, a nie , że je bocian przynosi...
                    • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 06.12.15, 20:19
                      Znowu na tym forum - czytamy całość tekstu. suspicious
                      • morekac Re: Alimenty to nie prezenty 06.12.15, 21:13
                        Jakiś paragraf na to czytanie całości? Mnie po prostu zdumiewa zdumienie misiów 'wrobionych w ojcostwo wbrew swej woli'. Dzieci to zdarzająca się konsekwencja seksu, zatem panowie też powinni liczyć się z tym, że pewnego dnia stanie w progu dama, którą ledwo się pamięta i oznajmi, że pan został ojcem i zażąda alimentów albo i wręczy dziecię celem wychowania. Teraz i tak jest lepiej o tyle, że można ustalić, czy jest się istotnie ojcem dziecka czy też pani tylko się zdawało.
                        Z drugiej strony - jeśli tatuś nie płaci, to - w przypadku niezbyt dobrej sytuacji finansowej mamusi - będzie się jej płaciło z FA albo jakieś inne zasiłki. Również z twoich podatków. Taka jesteś chętna do ponoszenia kosztów cudzej nierozwagi czy nieodpowiedzialności?
                  • baltycki Re: Alimenty to nie prezenty 06.12.15, 10:16
                    > niesprawiedliwe wydaje mi się przywalanie alimentów za same zapłodnienie
                    Kazdy, kto wyrzadzil drugiej osobie jakas szkode, jest zobowiazany do jej naprawienia.
                    Spowodowanie ponoszenia kosztow utrzymywania dzecka przez jego matke, jest wyrzadzeniem jej szkody majatkowej; zakladajac, ze do powstania tej "szkody" przyczynil sie w 50% wiec i taki jego udzial w jej naprawieniu big_grin.

                    Byc moze zaplodnil "niechcaco", ale jesli niechcaco rozbije Twoj samochod, nie zwalnia go to z odpowiedzialnosci za wydzadzona szkodesmile
                    • sid.le.niwiec Re: Alimenty to nie prezenty 06.12.15, 20:19
                      Ok, to już jest bardziej logiczne. tongue_out
                    • kotradykcja Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 08:30
                      Kazdy, kto wyrzadzil drugiej osobie jakas szkode, jest zobowiazany do jej naprawienia.
                      Spowodowanie ponoszenia kosztow utrzymywania dzecka przez jego matke, jest wyrzadzeniem jej szkody majatkowej; zakladajac, ze do powstania tej "szkody" przyczynil sie w 50% wiec i taki jego udzial w jej naprawieniu big_grin.


                      Uhym, bardzo pięknie.
                      To taka mala uwaga - jeśli patrzymy od tej strony (do czego mamy absolutnie prawo), zawsze można pozbyć się "problemu" i pozostawić "szkodę" sprawcy jej powstania. A on niech sobie dysponuje, choćby oddając "na złom" (do adopcji). Da się? Da się.
                      Pani rodzi, zrzeka się praw na rzecz ojca i dalej niech on sobie robi co chce. A dla siebie ew. żądanie zwrotu kosztów utrzymania przez pół roku świadomej ciąży (i tak się należy, wiec i tak facet zapłacić by musiał).
                  • kotradykcja Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 08:36
                    sid.le.niwiec napisał(a):

                    > Nooo, tylko jeśli ja nie chcę mieć dzieci, to w przypadku zajścia w ciążę mogę
                    > zrobić aborcję (wiem, w Polsce jesteśmy, no ale i tak mogę) lub urodzić i zosta
                    > wić dziecko w szpitalu. A facet, jeśli ma pecha i strzeli celnie, tudzież ma pa
                    > rtnerkę, która łyka tik-taki, a twierdzi, że to antyki - ma gorzej.
                    > Jestem, za prawem kobiet do decydowania o tym, czy chcą mieć dzieci, kiedy, ile
                    > , a jeśli już zajdą w ciążę, to czy chcą urodzić czy usunąć, czy chcą wychowywa
                    > ć czy oddać do adopcji.

                    Niestety. Dlatego uważam, że pod tym kątem lepiej być kobietą i mieć córkę.
                    W kwestii dzieci facet nie ma tak naptrawdę nic do gadania.
                    Nie chce - nie ma nic do gadania, bo "mogłeś nie wkładać", "wiedziałeś że z seksu są dzieci", itd.
                    Chce - nie ma nic do gadania, bo "mój brzuch-moja sprawa", "ja decyduję czy urodzę", "jak faceci będą zachodzić w ciążę, to sobie będą decydować" i takie tam.
                    Całkiem niedawno była sytuacja, kiedy babsko zaszło w ciążę, ojca nie raczyło poinformować i oddało do adopcji. Dziecko trafiło do rodziny, ale zanim orzeczono adopcję ojcu udało się odnaleźć syna. Trauma dla 4 osób - dla dziecka przez kilka miesięcy pozbawionego opieki, dla ojca, który stracił pierwsze miesiące życia dziecka i dla ludzi, którzy już prawie byli rodzicami i musieli oddać malucha. Przed jedną kretynkę, która uważała, że dziecko jest jej własnością i może sobie z nim robić co chce.
    • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:16
      Triss, ale to ty jesteś zwolennikiem społeczeństwa, w którym każdy się troszczy wyłącznie o siebie i gdzie każdy kombinuje jak może by tylko jemu było dobrze. Dlaczego nagle przy alimentach miało by być inaczej? Bo je dostajesz?
      • morgen_stern Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:17
        Ekhm, alimenty są dla dziecka, nie dla triss.
        • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:23
          No, ja nie dostaję na siebie.
          • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:30
            No nie dostajesz na siebie, ale wpływają do twojego budżetu, nie traktuj tak dosłownie. To co się dzieje jest skutkiem właśnie takiego myślenia jakie sama często popieram, stąd moje zdziwienie.
            • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:34
              IMO to co ludzie myślą niekoniecznie powinno mieć znaczenie, bo myślą różne rzeczy, nawet ci którzy zdecydowanie nie mają predyspozycji do myślenia.
              Od tego jest państwo i jego instytucje, żeby egzekwować wyroki sądów w sposób skuteczny.
              • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:41
                Zgadza się, ale problem bierze się również w dużej mierze z polskiej patologicznej "zaradności", która nakazuje dymać wszystkich jak tylko się da. To tylko taka uwaga, luźna, po prostu może akurat zdobędziesz się na małą refleksję, czym w efekcie kończy się myślenie wyłącznie o tym, żeby mnie było dobrze.
      • marzeka1 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:19
        "Dlaczego nagle przy alimentach miało by być inaczej? Bo je dostajesz?"

        A powiedz mi, dlaczego oczywistością nie powinno być, że dziecko jest ważne i zwyczajnie należą się na nie pieniądze. Chodzi o coś tak banalnego jak dobro dziecka.
        • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:31
          Oczywiście, że jest ważne i alimenty się należą jak psu micha. Ja piszę o czymś innym.
      • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:20
        Ja jestem przede wszystkim zwolennikiem państwa, które potrafi egzekwować prawo, które samo ustanowiło, ponieważ prawo nieegzekwowalne jest demoralizujące.
        Ponieważ państwo i jego instytucje są niewydolne, to zmuszają mnie do przyjęcia postawy "troszczyć się o siebie i kombinować, żeby mnie było dobrze".
        • araceli Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:33
          triss_merigold6 napisała:
          > ponieważ prawo nieegzekwowalne jest demoralizujące.

          FA też jest demoralizujący... po co starać się egzekwować prawo jeżeli można odstać kasę od państwa?

          No i o innych, którym dłużnicy nie płacą i nie mają za co utrzymać dzieci nikt się nie troszczy.
          • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:35
            FA jest ostatecznością - najpierw trzeba mieć pismo od komornika o UWAGA! nieskuteczności egzekucji.

            • araceli Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:57
              No to po co komornik ma się starać o skuteczną egzekucję?
              • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:58
                A, to pytanie do komorników. Często się nie starają nadmiernie, ponieważ kwoty do ściągnięcia niewielkie, a co za tym idzie - niewielkie koszty komornicze mogą sobie dopisać.

                I wracamy do tezy o niewydolnym państwie.
          • baltycki Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:40
            > po co starać się egzekwować prawo jeżeli można odstać kasę od państwa?
            Zaraz, kto ma sie starac? Matka dziecka ma jakies mozliwosci egzekwowania prawa?

            Widocznie panstwu wygodniej placic niz egzekwowac.
            • najma78 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:42
              baltycki napisał:


              > Widocznie panstwu wygodniej placic niz egzekwowac.

              Jasne ze latwiej i taniej.
            • araceli Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:58
              baltycki napisał:
              > Widocznie panstwu wygodniej placic niz egzekwowac.


              Oczywiście, że wygodniej. Demoralizująco, niesprawiedliwie ale wygodniej.
          • lokitty Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:57
            O to już wiń komorników, a nie matki wink
        • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:34
          Zdecydowanie łatwiej jest stanowić i egzekwować prawo w państwie gdzie społeczeństwo nie jest nastawione wyłącznie na kombinowanie, by mnie było dobrze. Całkiem sporo fajnych przepisów, wspierających najsłabszych czy uczciwych, idzie w tego powodu do kosza, bo wykorzystują je inni vide zakładanie fikcyjnych firm przez kobiety w ciąży.
        • najma78 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:40
          Prawo alimentacyjne w Polsce jest fatalne, alimemty moga byc bardzo wysokie bo brane sa pod uwage nie tylko zarobki ale tez ewentualne mozliwosci zarobkowe, takze usprawiedliwione potrzeby czyli moze to byc nie tylko potrzeba wyzywienia i ubrania ale np 3 x w roku wakacji po 2 tyg za granica albo prywatnej szkoly itp. generalnie cokolwiek i jesli sedzia uzna za sluszne to przywali bardzo wysokie alimenty i uczciwy ojciec bedzie udoopiony. Zeby nie bylo nie twierdze ze wszycy ojcowie sa uczciwi, bo sa i nieuczciwi, do milosci i przyzwoitosci sie nie zmusi.
          Jednak wielu pewnie nie unikaloby placenia gdyby mogli liczyc na sensowne alimenty. Panstwo powinno reszte doplacic w przypadku samotnego rodzica ktory nie ma wysokich dochodow. Ta pomoc powinna byc od tego uzalezniona.
          • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:43
            No nie przesadzajmy, średnia wysokość zasądzanych w Polsce alimentów jest bardzo niska, gdzieś około w granicach 600,- zł.
            • najma78 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:47
              larrisa napisała:

              > No nie przesadzajmy, średnia wysokość zasądzanych w Polsce alimentów jest bardz
              > o niska, gdzieś około w granicach 600,- zł.

              Na jedno dziecko, a jesli jest dwoje, troje...? Poza tym to zalezy od zarobkow, jesli dochody sa niskie (a wielu nie zarobi na reke 2500pln) to jest to spora kwota.
              • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:49
                Czyli powinny być twoim zdaniem jeszcze mniejsze? I jakoś ta kobieta z dziećmi powinna sobie mimo to poradzić, choć panu nie obarczonemu dziećmi na co dzień nie wychodzi (gdzie mężczyźni zarabiają statystycznie więcej )?
                • najma78 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:54
                  larrisa napisała:

                  > Czyli powinny być twoim zdaniem jeszcze mniejsze?

                  Owszem, konkretny procent np 5 do 10% pensji w zaleznosci od dochodu i wieku dzieci a reszte powinno doplacic panstwo. Alimenty nie powinny byc wliczane do dochodu samotnego rodzica bo dochodem nie sa.
                  • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:56
                    Przecież alimenty nie są wliczane do dochodu samotnego rodzica, w PIT się ich nie wykazuje, dla banku też są bez znaczenia przy określaniu zdolności kredytowej.

                    5-10% pensji przy wynagrodzeniu rzędu np. 3 tysięcy złotych? Przecież to kpina.
                    • najma78 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:02
                      triss_merigold6 napisała:


                      > 5-10% pensji przy wynagrodzeniu rzędu np. 3 tysięcy złotych? Przecież to kpina.
                      >
                      Takie podejscie jest wlasnie przyczyna kombinatorstwa. Jesli od takiego dochodu przywali sie 600 albo 800 to zostaje 2400 albo 2200 i jesli taki rodzic ma kredyt na mieszkanie (to przeciez sadu nie interesuje) inna rodzine (to tez nie interesuje)lub ubiega sie np o kredyt (dla banku placone alimenty sa istotne) itp to taka osba jest udoopiona. Poza tym alimenty sa co jakis czas podwyzszane a podwyzki pensji nie koniecznie ida z tym w parze.
                      • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:42
                        Nie masz racji, alimenty w Polsce są niskie, nie to jest przyczyną kombinowania, ty proponujesz alimenty w kwocie 150,00 zł, przy zarobku 3.000,- zł., to jest śmieszne. Przyczyną kombinowania jest pewna mentalność, jak pisałam wcześniej, tzw. patologiczna "zaradność" i społeczne przyzwolenie na niepłacenie alimentów.
                      • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:02
                        Po raz kolejny piszesz o czymś, o czym nie masz pojęcia.

                        Alimenty nie są podwyższane z automatu, trzeba o to wystąpic. Alimentujący z kolei może wystąpić o obniżenie.
                        Trudno żeby sąd interesował fakt, że pozwany ma drugą rodzinę, to pozwanego powinno interesować czy go stać na większą liczbę dzieci.
                        Kredyt na mieszkanie przy dochodach 3 tysiące netto? Nie ma zdolności kredytowej.
                        • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:05
                          Od kiedy? Wzięłam kredyt na mieszkania zarabiając na rękę 2800.
                  • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:35
                    A dlaczego ma to dotyczyć tylko rodziców alimentujących? Może w ogóle ustalmy, że rodzic przeznacza na dziecko 10 procent dochodu a resztę dokłada państwo? To by była polityka prorodzinna smile
                  • wuika Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 09:56
                    Przy średniej pensji w Polsce to wychodzi między 150 a 300zł na dziecko. Kpisz?
              • morekac Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:29
                >Na jedno dziecko, a jesli jest dwoje, troje...?

                Ale matka też jest w takuej sytuacji - i ona musi zarobić?
                -------------------------------------------------------------
                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
          • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:48
            To są te wyjątkowe celebryckie przypadki i tyle. Średnia wysokość zasądzanych alimentów jest bardzo niska, na f. samodzielna mama są kobiety, którym zasądzono alimenty w wysokości 250-300 zł na dziecko.
      • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:45
        Ja też jestem zwolenniczką społeczeństwa, w którym każdy troszczy się o siebie, a państwo troszczy się o to, żeby prawo było przestrzegane. Ja się sama zatroszczę o swoją pracę, o mieszkanie, o wiele rzeczy, ale sama dla siebie policją nie będę.
        Jeśli państwo nie potrafi wyegzekwować od obywateli fundamentalnego obowiązku łożenia na własne dzieci to niech państwo rekompensuje własną nieudolność. Zresztą uważam, że fundusz alimentacyjny powinien działać na zupełnie innej zasadzie. Nie jakaś głodowa kwota, tylko po prostu alimenty w zasądzonej wysokości płacone przez państwo, tym samym dług alimentacyjny przestaje być długiem na rzecz dzieci i staje się długiem na rzecz państwa. Gwarantuję, że taki dług zostałby ściągnięty bardzo skutecznie.
        • najma78 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:50
          dobrochna00 napisał(a):

          . Gwarantuję, że taki dług zostałby > ściągnięty bardzo skutecznie.


          Z czego? Pracuje ale oficjalnie zarabiam najnizsza, nie mam domu, firmy, niczego oficjalnie co mozna zabrac wiec panstwo moze takiego wsadzic. Wsadzi? Ilu? Wtedy koszt utrzymania bedzie jeszcze wyzszy, a wiezienia i tak sa przepelnione.
          • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:52
            Można ściągnąć ze spadku, jeśli dłużnik odziedziczy cokolwiek co ma wartość. Moja znajoma po latach wyegzekwowała w ten sposób kilkudziesięciotysięczną zaległość alimentacyjną od eksa.
            • najma78 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:56
              triss_merigold6 napisała:

              > Można ściągnąć ze spadku, jeśli dłużnik odziedziczy cokolwiek co ma wartość. Mo
              > ja znajoma po latach wyegzekwowała w ten sposób kilkudziesięciotysięczną zaległ
              > ość alimentacyjną od eksa.

              I to jest wlasnie problem, dlatego ludzie kombinuja 😕
              • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:58
                Ale co jest problemem? Że w końcu udało się ściągnąć dług?
              • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:00
                Co jest problemem? Że facet latami oszczędzał na dziecku, a potem nagle musiał oddać wartość spadku, który dostał?
                • najma78 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:04
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Co jest problemem? Że facet latami oszczędzał na dziecku, a potem nagle musiał
                  > oddać wartość spadku, który dostał?

                  Wartosc spadku czy wartosc dlugu?
                  • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:08
                    Wartość długu ze spadku, nie wiem ile mu zostało.
                    • najma78 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:10
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Wartość długu ze spadku, nie wiem ile mu zostało.

                      Cale szczescie, juz myslalam ze niewazne ile bylo dlugu to caly sladek mu zabrano😀
                  • najma78 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:09
                    I jeszcze jedno, rodzice ktorzy przestaja byc samotni powinni tez odpowiednio miec zmnienszna pomoc panstwa.
                    • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:14
                      Pomoc państwa powinna być traktowana jako pożyczka - państwo pożycza dłużnikowi pieniądze na alimenty po czym je od niego odzyskuje. Żadna samotność czy nie samotność drugiego rodzica nie powinna mieć na to wpływu, bo to nie zmienia obowiązku łożenia na dziecko ze storny drugiego rodzica.
                      • najma78 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:24
                        dobrochna00 napisał(a):

                        Żadna samotność czy nie samotność drugiego rodzica nie powinna mieć na to wpływu, bo to nie zmienia obowiązku łożenia na dziecko ze storny drugiego rodzica.

                        A czy ja uwazam ze nie powinien lozyc? Jak widac z tym lozeniem bywa roznie a dzieci maja potrzby. Obecne zasady ustalania alimentow sa dalekie od poprawnych bo skupiaja sie glownie na karaniu finansowym jednego z rodzicow. Wszystko zalezy od nastawienia sedziny lub sedziego.
                        • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:29
                          Sądy rodzinne to ogólnie dno.
                          Po pierwsze - faworyzowanie mamusiek, które muszą się co najmniej kilka razy dobrze koką nawalić, żeby sąd łaskawie uznał, że może dzieci powinny być z ojcem. Rozprawy ciągną się nieraz przez kilkanaście miesięcy...
                          Po drugie - zasądzanie z sufitu wziętych alimentów, bo utrzymanie zdrowego 5-latka wymaga 4 tysięcy miesięcznie.
                          Po trzecie - zasądzanie dla odmiany skandalicznie niskich alimentów rzędu 200-300 zł.
          • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:57
            Dziwnym trafem długi ze skarbówki ściągane są dość skutecznie...

            1.Pracuje, ale oficjalnie zarabia najniższą? Jeżeli jest niewykwalifikowanym robotnikiem czy innym ochroniarzem - ok. Jeśli jest prawnikiem i deklaruje, że zarabia najniższą to do firmy powinna wejść kontrola i przetrzepać wszystkie papierki. Świadomość długiej i upierdliwej kontroli skutecznie by zniechęcała właścicieli firm do takiego kombinowania, a nawet do zatrudniania pracownika, za którym ciągnie się smrodek.
            2. Znieść przepis o zapowiedzianych kontrolach z PIP, od razu by namierzyły różnych niepracujących oficjalnie a obecnych na stanowisku pracy.
            3. Wprowadzić przepis, że zadłużenie wobec państwa może być egzekwowane z odprowadzonych wcześniej składek. To dla tych, co latami zarabiali dobrze, a jak przychodzi co do czego nagle nie mają nic.
            4. Natychmiastowy wpis do BIK.
            5. Można wsadzić za długi do zakładu półotwartego z możliwością pracy.
            6. Można skierować na prace interwencyjne
            Jestem przekonana, że gdyby to były długi wobec państwa a nie dziecka to znalazłoby się wiele sposobów.
            • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:01
              Qrde, zaległości z tytułu durnych mandatów od MZA są dość skutecznie egzekwowane, a co dopiero długi do skarbówki.
            • baltycki Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:13
              7. 10% nagrody dla kazdego, kto skutecznie przyczyni sie do sciagniecia dlugu alimentacyjnego.
              (pewnie powstalby nowy zawod - lowca dluznikow alimentacyjnych)
              8. Obowiazek pracodawcy (chocby zatrudniajacego na czarno) sprawdzenia BIK.
              W przypadu wyplacania pieniedzy dluznikowi alimentacyjnemu,
              obciazenie go ta wyplacana premia 10%.
              • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:16
                Z tymi nagrodami to bardzo dobry pomysł.
                • baltycki Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:22
                  Tez tak uwazam,
                  zeby "uciekinier alimentacyjny" pracujacy na czarno w Londynie tez sie bal, ze jego kolega z pracy slusi sie na te 10%..
                  zeby zatrudniajacy na czarno tez sie bal..
                  zeby dluznicy alimentacyjni w koncu byli traktowani jak zadzumieni..
                  • kaz_nodzieja Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:57
                    Bo są dżumą, a raczej pasożytem na zdrowej tkance społeczeństwa i tak samo powinni być traktowani.
        • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:52
          dobrochna00 napisał(a):

          > Ja też jestem zwolenniczką społeczeństwa, w którym każdy troszczy się o siebie,
          > a państwo troszczy się o to, żeby prawo było przestrzegane.

          No to spójrz na przykład zasiłków macierzyńskich i chorobowych dla kobiet prowadzących działalność. Państwo wprowadziło dla tej grupy możliwość wyższego ubezpieczanie się, a co za tym idzie wyższych zasiłków. Problem w tym, że nagle całkiem spora grupa kobiet zaczęła zakładać firmy, nie w celu ich prowadzenia, ale w celu opłacenia sobie od 1 do 3 składek i pobierania zasiłków przez okres średnio 1,5 roku. W internecie wręcz zaczęły pojawiać się ogłoszenia firm, zajmujących się zarobkowo całą procedurą. Jak państwo mogłoby tu doprowadzić do przestrzegania prawa? Nie tak łatwo jest udowodnić, że firma została otwarta w celu otrzymania zasiłków. Prawo nie zabrania przecież kobietom w ciąży zakładania działalności a jednocześnie nie wymaga osiągania zysków z działalności, szczególnie jak działalność nowo otwarta. Zresztą co za problem wystawić 2 faktury na koleżanki? To jest właśnie patologiczna "zaradność", w której wielu nie widzi nic złego, bo w końcu oni jedynie "troszczą się" o siebie samych. Tak samo jak "troszczy się" nowa kobieta czy szef ukrywający prawdziwe dochody "alimenciarza". Państwo nigdy nie będzie miało skutecznych metod do walki z taką patologią, bo ta patologia obejmuje zbyt dużą grupę osób, a na dodatek wymagałaby ogromnej ilości środków i ludzi to wyjaśniania takich spraw. To nierealne.
          • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:58
            A jak myślisz, dlaczego te kobiety zakładały fikcyjne firmy? Nie widzisz tu powiązania z tym, że latami pracowały na umowy cywilnoprawne, bo państwo nie potrafiło skutecznie wyegzekwować stosowania kodeksu pracy?
            • kaz_nodzieja Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:00
              Jakiego kodeksu pracy? Konkretnie?
              • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:03
                Konkretnie chodzi o to, że jeśli działania na rzecz pracodawcy wykonywane są w wyznaczonym przez niego miejscu i czasie oraz pod kierownictwem to powinna być zawarta umowa o pracę. Zastępowanie jej umową cywulnoprawną jest niezgodne z prawem.
            • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:03
              No widzisz, już masz dla nich wytłumaczenie big_grin Tak to właśnie działa, tak samo usprawiedliwiają się "alimenciarze".
              • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:07
                Moja praca polega m.in. na szukaniu przyczyn zjawisk i powiązań między nimi. Możesz to nazwać "szukaniem wytłumaczenia", ja wolę mówić o analizowaniu korelacji wink Fundamentalnym problemem jest po prostu źle działające państwo, które nie potrafi egzekwować prawa. Cała reszta jest wtórna.
                • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:27
                  No to powinnaś wiedzieć chyba, że za problemem rzadko stoi jedna przyczyna. W Polsce ciągle jest silna mentalność rodem z PRL-u, w Polsce nie ma społeczeństwa obywatelskiego, istnieje przyzwolenie i tłumaczenie wyłudzeń pieniędzy albo ukrywania dochodów. Prócz tego oczywiście faktycznie źle działa państwo, bo zarządzają nim ludzie z mentalnością homo sovieticus , wybierani przez takie a nie inne społeczeństwo. I naprawdę nie ma co się upierać, że taka postawa jest właściwa, skoro wiążesz zjawiska to może zauważ, że najbardziej szczęśliwi ludzie nie żyją w społeczności, gdzie każdy dba wyłącznie o własny cel.
                  • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:32
                    Ależ ja nie napisałam co ludzie powinni robić tylko wyjaśniałam, dlaczego tak robią. Mentalność też się liczy, ale w młodym pokoleniu nie ma żadnej mentalności z PRL-u. Jest za to cholerna frustracja z powodu źle działającego państwa. Bo jak państwo nie potrafi ochronić cię przed łamaniem prawa, jak do lekarza specjalisty możesz się dostać za dwa lata, jak własny rodzic może cię okradać, a państwo na to nic... to w pewnym momencie mówisz sobie, że chromolisz praworządność i dbanie o państwo. Mówię o pokoleniu dwudziestoparolatków, dla których PRL to historia.
                    • kaz_nodzieja Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:36
                      Do którego lekarza, jakiej specjalności kolejka jest na dwa lata?
                      • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:47
                        Do ortopedów specjalistów choćby. Jak się dowiedziałam, że mam problem z tarczycą to na wizytę u endokrynologa czekałam 11 miesięcy.
                      • yuka12 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:52
                        Nie wiem, jak sie dlugo czeka do lekarza specjalisty, ale moja 80-letnia mama na operacje zacmy (jedno oko) czekala 3 lata. Na drugie wciaz czeka.
                        • mynia_pynia Re: Alimenty to nie prezenty 06.12.15, 22:42
                          To znajdz inny szpital. Moja babcia we Wroclawiu tez miala termin na za 1,5 roku, ale w Zgorzelcu dostala termin na za 3 miesiace i tam sobie zoperowała. Podziwiam brak ogarnięcia.
                          • kaz_nodzieja Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 08:26
                            No właśnie, u mnie też w rodzinie była ta operacja i też u seniora, okres czekania - 3 miesiące.
                          • rosapulchra-0 Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 09:54
                            mynia_pynia napisała:

                            > To znajdz inny szpital. Moja babcia we Wroclawiu tez miala termin na za 1,5 rok
                            > u, ale w Zgorzelcu dostala termin na za 3 miesiace i tam sobie zoperowała. Podz
                            > iwiam brak ogarnięcia.


                            I to jest właśnie dokładnie to, o czym pisze Dobrochna. Niewydolne państwo powoduje, że ludzie kombinują, a nazywa się to ogarnięciem.
                            • wuika Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 10:05
                              Kombinują? Dostajesz w jednym miejscu kolejkę 1,5 roku, dzwonisz gdzie indziej - masz 3 miesiące. Gdzie tu kombinowanie? smile

                              Sama niejednokrotnie wskazywałam znajomym możliwość szybszego dostania się do specjalisty / na zabiegi różne. Dzwonisz, dzwonisz i jeszcze raz dzwonisz. Może trafisz na przychodnię, która akurat ma mniejsza kolejkę.
                            • araceli Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 10:19
                              rosapulchra-0 napisała:
                              > I to jest właśnie dokładnie to, o czym pisze Dobrochna. Niewydolne państwo pow
                              > oduje, że ludzie kombinują, a nazywa się to ogarnięciem.

                              Od kiedy to stanięcie w najkrótszej kolejce to kombinowanie'? NFZ nawet przez internet informuje gdzie są miejsca:
                              kolejki.nfz.gov.pl/
                            • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 13:26
                              To nie jest kombinowanie tylko szukanie dostępu do lekarza na NFZ w innych niż najbliższa placówkach. Przychodnie i szpitale mniej obłożone tylko na tym zyskują.
                              • kaz_nodzieja Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 13:32
                                Ona pewnie ze sklepowej kolejki nie przejdzie do krótszej bo to kombinowanie.
                        • rosapulchra-0 Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 09:52
                          yuka12 napisała:

                          > Nie wiem, jak sie dlugo czeka do lekarza specjalisty, ale moja 80-letnia mama n
                          > a operacje zacmy (jedno oko) czekala 3 lata. Na drugie wciaz czeka.
                          >

                          Całkiem niedawno forumki mnie przekonywały, że w Polsce na operację zaćmy nie ma kolejek, maks kilka tygodni i operacja jest.
                          Moja teściowa jest już po obu operacjach, na pierwszą czekała 12 tygodni, na drugą 10.
                          • shell.erka Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 10:20
                            Są kolejki do szpitali. Można zrobić szybciej w prywatnych placówkach z kontraktem NFZ ale pod warunkiem że jest się całkowicie zdrowym. Bo zabiegi są wykonywane jako tzw chirurgia jednego dnia.
                            Odpada więc dla starszych osób.
                            • kaz_nodzieja Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 13:20
                              Bzdura, osoba z mojej rodziny w chwili zabiegu miała 88 lat. Czekała trzy miesiące. Czy jeden dzień trudno powiedzieć, bo co prawda nocowała, ale pobyt w szpitalu nie przekroczył 24 godzin, ewentualnie może o kilka godzin.
                              • kaz_nodzieja Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 13:21
                                I tak, operacja na zaćmę, szpital państwowy.
                    • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:40
                      Oczywiście, że w młodym pokoleniu jeszcze jest ta mentalność, bo jest przenoszona przez starszych. Nie potrafisz zauważyć systemu działania naczyń powiązanych, do tego dzielisz na społeczeństwo i państwo, a przecież państwo to również my. Gdybyśmy tworzyli społeczeństwo obywatelskie mielibyśmy o wiele większy wpływ na nasze państwo, ale jesteśmy w gruncie rzeczy bierni, a cała aktywność kanalizuje się w "zaradności" na rzecz samego siebie, którą to "zaradność" usprawiedliwia się zawsze, zresztą w ten sposób jaki robisz. Zły jest zawsze ktoś, oczywiście ktoś inny niż ja. Czyli państwa, pracodawca albo pazerna była żona, nieważne. Ktoś musi być zły, no bo przecież ja jestem dobry człowiekiem, tylko okoliczności mnie zmuszają do kradzieży, przywłaszczenia, wyłudzenia, oszustw, kłamstw itd. itd.
                      • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:49
                        Nie wiem, czy jesteśmy bierni. Ja tam podatki płacę, nikogo nie okradam i nawet po psie sprzątam i nie wiem, czy od tego państwo działa lepiej.
                        • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:00
                          Jako społeczeństwo jesteśmy bardzo bierni i nieufni, co rodzi szereg negatywnych konsekwencji. Poczytaj badania socjologów. Wszystkie wskazują na to samo, bierne społeczeństwo, amoralny familizm czyli partykularny interes własny i rozgrzeszanie siebie na zasadzie "wszyscy tak robią".
                          • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:22
                            To wkodowane postawy obronne, jak najbardziej uzasadnione.
                            • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:29
                              Triss, coś za coś. Skoro uważasz, że takie postawy są uzasadnione, to prędzej czy później musisz się liczyć z tym, że dostaniesz rykoszetem. Nie ty, to inni. No ale w końcu inni cię nie obchodzą. Tylko, że wtedy nie powinno cię dziwić, że z alimentami w Polsce wygląda jak wygląda. W końcu każdy dba o własny tyłek.
                              • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:34
                                Nie rozumiesz. Uważam takie postawy za uzasadnione, uważam że państwo w żaden sposób o mnie nie zadba i jednocześnie nie łamię prawa. O ile ufam poszczegolnym osobom, sprawdzonym, o tyle kompletnie nie ufam instytucjom.
                                • larrisa Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:41
                                  Ależ w Polsce właściwie nikt nie łamie prawa smile W Polsce ludzie po prostu "dbają o siebie".
                            • araceli Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:30
                              triss_merigold6 napisała:
                              > To wkodowane postawy obronne, jak najbardziej uzasadnion

                              Uzasadnione tym, że 'wszyscy tak robią'. To błędne koło. Czasem mam wrażenie, że w PL ludzie dzielą się na kombinatorów (tych co sobie 'załatwią', bez krępacji oszukują na podatkach itd) oraz frajerów (tych uczciwie płacących).

                              W takich warunkach Polska nie dojdzie nigdy do niczego.
                              • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:37
                                Uzasadnione tym, że w znacznie większym stopniu możesz polegać na bliskich (rodzinie, przyjaciołach) niż na obcych i instytucjach.
                                Wobec państwa postawa "kontrola podstawą zaufania" jest racjonalna.
                                • triss_merigold6 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:39
                                  Przy okazji, chciałam zauważyć, że słabość państwa, bardzo wybiorcze egzekwowanie prawa sprzyjają kompletnemu brakowi zaufania do państwa i skupianiu się na zabezpieczeniu SWOICH interesów.
                                  • araceli Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:46
                                    triss_merigold6 napisała:
                                    > Przy okazji, chciałam zauważyć, że słabość państwa, bardzo wybiorcze
                                    > egzekwowanie prawa sprzyjają kompletnemu brakowi zaufania do państwa i
                                    > skupianiu się na zabezpieczeniu SWOICH interesów.


                                    No i znów wracamy do błędnego koła. Państwo to nie jest abstrakcyjny twór - to ludzie - urzędnicy, policjanci, nauczyciele itd. Państwo kuleje, bo wszyscy skupiają się na zabezpieczaniu SWOICH interesów.

                                    Po co komornik ma ścigać alimenciarza jeżeli zysk z tego marny a czas i wysiłek wielki? Przecież JEMU się bardziej opłaca wziąć sprawę gospodarczą i szybko zarobić przyzwoite pieniądze. Czemu on nie ma zabezpieczać SWOICH interesów? No i masz przyczynę wybiórczego egzekwowania prawa i nie jest to słabość abstrakcyjnego wytworu jakim jest państwo.
                                • araceli Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:41
                                  triss_merigold6 napisała:
                                  > Uzasadnione tym, że w znacznie większym stopniu możesz polegać na bliskich
                                  > (rodzinie, przyjaciołach) niż na obcych i instytucjach.

                                  Tyle, że to zasada obejmująca cały świat a nie tylko Polskę. Jednak to u nas kwitnie 'załatwianie'.
                      • araceli Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 21:34
                        larrisa napisała:
                        > . Gdybyśmy tworzyli społeczeństwo obywatelskie mielibyśmy o wiele większy wpływ
                        > na nasze państwo, ale jesteśmy w gruncie rzeczy bierni, a cała aktywność kanal
                        > izuje się w "zaradności" na rzecz samego siebie, którą to "zaradność" usprawied
                        > liwia się zawsze, zresztą w ten sposób jaki robisz.

                        Zawsze powtarzam, że gdyby Polacy choć połowę tej energii potrzebnej na kombinowanie i 'załatwianie' wykorzystali społecznie to bylibyśmy światową potęgą wink
    • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 18:41
      Alimenty to nie prezenty? U nas dzieci się dowiedziały, że w tym roku prezenty gwiazdkowe za max. 30 zł, bo zapłaciła przecież na nich alimenty, więc resztę niech im ojciec kupi.
      • konwalka Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:44
        dobre haslo
        a poza tym mialam swego czasu takie marzenie, ze sciagalnosc alimentow jest mniej wiecej na poziomie egzekucji dlugow skarbowych (haha)
        intensywnosc kombinacji w celu unikniecia placenia jest tu i tu chyba zblizona
        wiec i intensywnosc sciagania powinna byc podobna? nie?
        ano nie
        komornicy w maja na czubku chooja marnowanie swej komorniczej energii na dzialanosc charytatywna, czyli ganianie za dluznikami alimentacyjnymi
        ostatni przelew tytulem z "alimenty" dostalam poltora miesiaca temu
        kwota- 27 zl 47 gr
        kwota zasadzona- 250 zl
        zaleglosc- 40 tysiecy z groszami
        co robi komornik? co? zabiera tyle, ile moze
        czyli niecale 30 zlotych
        rzyg
        • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:47
          Serio sąd zasądził 250 zl? Nie załamuj mnie. Ex mojego partnera tyle właśnie chce płacić i ani grosza więcej, mam nadzieję, że sąd tego nie łyknie.
          • konwalka Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 19:52
            czilaut dobrochna, to bylo sto lat temu
            potem chcialam podwyzszenia, ale pani sedzia nadela sie, naindorzyla i na koniec trysnela oburzeniem, pohukujac jak sowa uszata: a skad pozwany ma wziac? ! jak nie pracuje?! a pani nie moze sobie dorobic korepetycjami chyba, nie?
            • vessss Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:17
              Do dziś siedziałabym na Rakowieckiej za pobicie tej pani, gdybym usłyszała taki tekst....
    • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:11
      Chodzi mi o to, że od złego prawa gorsze jest prawo nieprzestrzegane. O rozwiązaniach prawnych można dyskutować, ale jeśli jakieś prawo istnieje to ma być bezwzględnie egzekwowane. Nieważne, czy chodzi o kodeks pracy czy o zaśmiecanie ulicy.
      Natomiast z tego co mi wiadomo kodeks pracy nie obejmuje zwierząt, więc prawa loch nie powinny być żadnym problemem.
      • kaz_nodzieja Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:15
        Głupie lub złe prawo nie powinno być nigdy przestrzegane, nigdy. Przypominam, że ludzie torturowani i zabijani w stalinowskich więzieniach byli torturowani i skazywani na karę śmierci zgodnie z obowiązującym wówczas prawem. Tylko człowiek nie myślący i/lub głupi będzie zawsze ślepo przestrzegał prawa.
        • dobrochna00 Re: Alimenty to nie prezenty 05.12.15, 20:23
          Nie porównuj normalnego państwa z państwem zbrodniczym. Prawo powinno być projektowane tak, żeby było sensowne. Natomiast społeczne szkodliwe i demoralizujące jest wprowadzanie przepisów, których nie jest się w stanie wyegzekwować. To normalne, że jak obywatel nie dostaje ochrony prawnej, która mu przysługuje, to zaczyna kombinować tak, żeby samodzielnie zapewnić sobie to, czego państwo nie potrafi mu dać, choć wedle prawa powinno.
          • kaz_nodzieja Re: Alimenty to nie prezenty 06.12.15, 11:27
            Nawet państwo "nie zbrodnicze" miewa głupie i beznadziejne elementy prawa.
    • shell.erka Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 08:42
      Wiecie, ja zawsze myślałam że tylko patologia tak myśli. Ze gdzie tam w moim otoczeniu takie podejście. Aż miałam okazję pogadać z byłym narzeczonym. Porządny, wykształcony i sympatyczny facet. Jednak, mieszkający z mamą pielęgniarka, która też pewnie trochę w życiu widziała.
      I on po rozstaniu z matką swojego dziecka mówi do mnie, że panna chyba na głowę upadła bo chce tysiaka alimentów i na co jej tyle?!
      Miałam wtedy dobre pojęcie o kosztach związanych z niemowlaków bo urodziło nam się drugie dziecko. I mu elegancko podliczylam, że ni chu chu z tego tysiaka na torebkę prądy nie da rady uszczknac.
      Koleś szedł w zawarte i nie dało rady mu wytłumaczyć że krzywdzi własne dziecko.
      Znajomość skreślilam i dziękowałam Bogu, że z nim nie zaszłam w ciążę.
      • kaz_nodzieja Re: Alimenty to nie prezenty 07.12.15, 08:48
        U mnie w rodzinie bezdzietna usiłowała bronić kuzyna (no, niestety i w rodzinie się zdarza), że jego była upomina się o 1000 zł zasądzonych alimentów na dwójkę dzieci, że co ona sobie wyobraża, tyle kasy. Powiedziałem co na ten temat sądzę. Inna sprawa, że facet mieszkający z mamusią powyżej powiedzmy 24 roku życia - czerwona lampka w głowie.
    • marcin_wawelski Re: Alimenty to nie prezenty 09.05.16, 16:20
      600 zł ? Oboje rodzice powinni dawać na dzieci czyli po 600 zł razem 1200 zł /m na utrzymanie dziecka to wystarczająco! ja mam 2 dzieci i płace 1600 zł + zajmuję sie dziećmi wieć realnie jest to ok 2000 zł mam zarobki 2400 zł - jestem na utrzymaniu moich rodziców bo za 400 zł nie da sie przeżyć!!!Ale samotne mamusie wiedzą lepiej
      • konwalka Re: Alimenty to nie prezenty 09.05.16, 18:10
        czy ktoś zrozumiał wawelski post?
        • wioskowy_glupek Re: Alimenty to nie prezenty 09.05.16, 19:42
          A co było w nim niezrozumiałego ??
          Inna sprawa po co to wykopalisko ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka