Dzisiaj to już dramat - nie wiem co będzie

22.09.04, 08:36
Drogie dziewczyny - sytuację opisywałam wczoraj
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=15961212
Ponieważ mój mąż zachowywał się nadal jak zimna ryba, uprzejmie ale bez
własnej inicjatywy, zero pocałunku, zero przytulenia, postanowiłam wybadać o
co mu chodzi.
Otóż powiedział że małżeństwo ze mną rozczarowuje. Ma żal że nie stanęłam po
jego stronie (nic nie powiedziałam - zresztą wcale nie czułam by miał rację),
nie czuje bym była dla niego bliską osobą, więc nie ma potrzeby mnie
przytulić ani poocałować. A kontakty z moimi rodzicami zrywa raz na zawsze.
Świat mi się wali, bo może to wyśmiejecie, ale On jest całym moim światem.
Nie wiem co robić. Mamy małe dziecko, nie chcę żyć bez niego, ale z nim tak
jak teraz też sobie nie wyobrażam. Czuję się tak, że mogłabym przestać
istnieć. Nigdy u mnie w domu nie było takich konfliktów. Nawet jeżeli jakoś
się między nami ułoży, to co z kontaktami z moimi rodzicami, których też
kocham, przecież ja nie zerwę z nimi kontaktów, tak samo nie pozwolę by moje
dziecko nie miało do dziadków dostępu.
Nie wiem co będzie. Nie wiem co robić. Ondysia
    • katjuszka2 Re: Dzisiaj to już dramat - nie wiem co będzie 22.09.04, 08:41
      Ja jestem w konflikcie z teściami i mój mąż dostając do wyboru:albo my albo ona wybrał mnie.Z rodziną nie utrzymuje żadnych kontaktów,sam uważa,że teściowa przegieła i musi mnie przeprosić.Ja rozumiem twojego męża na pewno jest mu przykro,że nie stanełaś po jego stronie,pewnie oczekiwał jakiegoś wsparcia ze strony żony.Trudna sytuacja,najlepiej by było gdyby OBIE strony się przeprosiły.
    • mamaszyma Re: Dzisiaj to już dramat - nie wiem co będzie 22.09.04, 08:47
      Twój mąz zerwał stosunki z Twoimi rodzicami a nie z Tobą! Może wytłumacz mu
      dlaczego nie stanęłaś w jego obronie. Powiedz że kochasz rodziców al;e to on i
      dziecko są dla Ciebie najważniejsi. A z rodzicami możesz spoptykac sie bez
      męża, unikniesz konfliktów i będziesz spokojniesza. Porozmawiaj z nim jak
      najszybciej, bo potem bedzie coraz trudniej!
    • alpepe Re: Dzisiaj to już dramat - nie wiem co będzie 22.09.04, 08:54
      ja wiem, co ja bym zrobiła: powiedziałabym, rodzicom, że krytykować mojego męża
      za wdzięczność i wychowanie to magę ja i wyszłabym od swoich rodziców wraz z
      mężem, a w domu urządziłabym mu awanturę, o to, jak sie odzywa do moich
      rodziców. Jestem pewna, że tego oczekiwał, słusznie czy niesłusznie Twój mąż.
      Co do kontaków z twoimi rodzicam, to pozwól mu je zerwać, z czasem jego gniew
      zelżeje, a jesli Twoi rodzice będą się zachowywać, jakby się nic nie stało, to
      kiedyś stosunki wasze staną sie poprawne. Ja na twoim miejscu przeprosiłabym go.
    • evee1 Re: Dzisiaj to już dramat - nie wiem co będzie 22.09.04, 09:09
      Moja mam i moj maz to dwa rozne swiaty. Podejscie do zycia, oczekiwania,
      sposoby reakcji. Oni po prostu nigdy sie ze soba nie porozumieja. I ja
      z obojgiem mieszkam i nie mam wyjscia. Maz i mama rozmawiaja ze soba przeze
      mnie, no chyba, ze o kompletnych bzdetach. Ile ja razy juz probowalam cos
      z tym fantem zrobic. Nie da sie i juz. Zadne rozmowy nie pomagaja i ja
      juz po prostu zaakecptowalam, ze tak juz zawsze bedzie. Od tamtej pory
      lzej mi sie zrobilo, i wreszcie (po 10latach!) nie wymagam, zeby wszyscy sie
      kochali.
      Dlatego bardzo dobrze rozumiem o co Tobie chodzi, ale uwazam, ze Ty przede
      wszystkim powinnas uladzic swoja sytuacje z mezem, tym bardziej, ze - jezeli
      dobrze zrozumialam - z rodzicami nie mieszkacie. To jest Twoj maz, a nie Twoich
      rodzicow i oni na wzajem nie maja sie obowiazku kochac, choc pewnie miloby
      bylo smile). Jak maz nie chce chodzic w odwiedziny do Twoich rodzicow, to daj
      mu nie chodzic. Po co ma sie meczyc, w imie jakichs pozorow? Niech nie chodzi.
      Dwa razy do roku obie strony moga sie poswiecic i w cywilizowany sposob spedzic
      razem Swieta. Dziadkowie moga sie spotykac z wnuczetami niekoniecznie w
      obecnosci Twojego meza. Kontakty z Twoimi rodzicami moga byc tylko Twoje,
      niekoniecznie takze Twojego meza.
      Ja wiem, ze to ciezko, ale nie ma nic na sile.

      > Drogie dziewczyny - sytuację opisywałam wczoraj
      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=15961212
      > Ponieważ mój mąż zachowywał się nadal jak zimna ryba, uprzejmie ale bez
      > własnej inicjatywy, zero pocałunku, zero przytulenia, postanowiłam wybadać o
      > co mu chodzi.
      > Otóż powiedział że małżeństwo ze mną rozczarowuje. Ma żal że nie stanęłam po
      > jego stronie (nic nie powiedziałam - zresztą wcale nie czułam by miał rację),
      > nie czuje bym była dla niego bliską osobą, więc nie ma potrzeby mnie
      > przytulić ani poocałować. A kontakty z moimi rodzicami zrywa raz na zawsze.
      > Świat mi się wali, bo może to wyśmiejecie, ale On jest całym moim światem.
      > Nie wiem co robić. Mamy małe dziecko, nie chcę żyć bez niego, ale z nim tak
      > jak teraz też sobie nie wyobrażam. Czuję się tak, że mogłabym przestać
      > istnieć. Nigdy u mnie w domu nie było takich konfliktów. Nawet jeżeli jakoś
      > się między nami ułoży, to co z kontaktami z moimi rodzicami, których też
      > kocham, przecież ja nie zerwę z nimi kontaktów, tak samo nie pozwolę by moje
      > dziecko nie miało do dziadków dostępu.
      > Nie wiem co będzie. Nie wiem co robić. Ondysia
    • danka24 Re: Dzisiaj to już dramat - nie wiem co będzie 22.09.04, 09:26
      Mąż prawdopodobnie źle się czuje nie tylko dlatego, że Twoi rodzice Wam
      pomagają, ale że to wypominają! (ten tekst o braku wdzięczności) Nie dość, że
      może mieć kompleks wynikający z tego, że nie jest w stanie Wam wszystkiego
      zapewnić, to Twoja mama to pogłębia. Jeśli tak jest, to wg mnie dobrze byłoby z
      nią o tym porozmawiać.
      Nie musiałaś stawać po stronie męża w dyskusji z tatą, jeśli nie miał wg Ciebie
      racji. Ale w momencie, gdy Twoja mama publicznie (przy obcych ludziach)
      wyjechała z tym tekstem i wypominaniem swoich zasług, twierdząc że mąż ma
      przyznać rację ojcu w dyskusji tylko dlatego że oni Wam pomagają – mogłaś się
      wtrącić. Ja bym chyba powiedziała przynajmniej tyle, że owszem, czujemy wielką
      wdzięczność za wszystko, ale że to nie ma nic wspólnego z przedmiotem dyskusji.
      Prawdopodobnie bym się lekko zagotowała i dodała jeszcze, że jest mi przykro,
      że tak nam wszystko wypominają...
      Mężowi na pewno emocje opadną, wtedy sobie pogadajcie...
      Nie zmuszaj go do kontaktów ze swoimi rodzicami. Odwiedzaj ich na razie sama z
      dzieckiem, tak będzie i milej, i zdrowiej... a jeśli obie strony zrozumieją
      swoje błędy, to wszystko ma szansę się naprawić.
      Trzymaj się
    • ondysia CZY DOBRZE POSTANOWIŁAM? 22.09.04, 11:12
      Zastanawiałam się nad tym wszystkim. Dzięki Waszym odpowiedziom - dziękuję -
      postanowiłam:
      1) porozmawiać z ojcem (już zrobione) - przedstawiłam jak się mają fakty,
      zapytałam jak widzą sytuację z soboty. Ojciec powiedział że to był incydent i
      chciałby przejść nad tym do porządku dziennego. Spróbuje zadzwonić do niego
      wieczorem i załagodzić sytuację. Najgorzej że moja mama nie czuje się winna, a
      to głównie jej sprawa. W niedzielę są urodziny taty, oczywiście zaprosi mojego
      męża - jeżeli nie przyjdzie - to i dla niego będzie to znak.
      2) porozmawiać z mężem jerszcze raz - mogę przeprosić bo po przemyśleniu uważam
      że mama powinna być zastopowana przeze mnie. Poproszę by mimo wszystko dał
      jakąś szansę wszystkim.

      Mąż jest zawzięty. Nie wiem jak długo ma zamiar się na mnie gniewać. Niestety
      na 90% jestem pewna że z rodzicami to sprawa przegrana, a co do mnie - nie
      wiem. Małżeństwa nie powinny się rozpadać z takich powodów, jeżeli nasze się
      rozpadnie - to chyba nie było nic warte. Kończę, bo zaraz się rozbeczę.
      Ondysia
      • danka24 Re: CZY DOBRZE POSTANOWIŁAM? 22.09.04, 11:35
        Wg mnie postanowiłaś bardzo dobrze. A mężowi w końcu odpuści, przecież ile
        można być zawziętym... to urażona męska ambicja, wiem że to dużo, ale złość mu
        przejdzie. Nic się nie rozpadnie, jesteś na to za mądra, mąż na pewno też.
      • merunka Re: CZY DOBRZE POSTANOWIŁAM? 22.09.04, 11:39
        Przepraszam, ze sie wtracam, jestem wprawdzie emama in spe, ale jako mezatka z
        4 letnim stazem pewne doswiadczenie juz mam. Przeczytalam wszystko bardzo
        uwaznie i zauwazylam, ze wszyscy uwazaja, ze zle postapila mama ondysi. A
        tymczasem ona stanela w obronie swojego meza! Czyli zachowala sie tak, jakby
        chcial maz ondysi, by zachowala sie w tej sytuacji ondysia! Rodzicom nalezy sie
        szacunek, to kwestia wychowania. Oczywiscie szacunek powinien byc obustronny.
        Tez zalezy co dokladnie powiedziala mama, ale przede wszystkim byla
        zdenerwowana, wiec trzeba ja tez zrozumiec. Z drugiej strony wiem jacy mezowie
        sa wyczuleni na tym tle - to dla nich sprawdzian kto dla nas wazniejszy -
        rodzice czy oni.. My kobiety potrafimy zrozumiec obie strony, niestety to nie
        wystarczy. Sprobuj porozmawiac spokojnie z mezem i poprosic go o wyrozumialosc
        dla rodzicow i nie stawiaj wszystkiego na ostrzu noza, wszystkie konflikty
        wynikaja z niezrozumienia drugiej osoby. Maz uwaza, ze to tesciowie powinni sie
        starac, tesciowie wymagaja szacunku i wdziecznosci (w nerwach wyszlo, ze to
        mame boli..) Powiedz mezowi, ze nie moze oceniac Waszego malzenstwa na
        podstawie stosunkow z rodzicami - przeciez nie o to chodzi. Trzymam kciuki, by
        wszystko sie wyjasnilo, moze zle to wszystko widze, ale ja wierze, ze troche
        wyrozumialosci z kazdej strony rozwiaze problem. pozdrawiam merunka
        • willow_charity Re: CZY DOBRZE POSTANOWIŁAM? 23.09.04, 16:07
          A ja uważam, że twój mąż zachowuje się jak rozbestwiony smarkacz. Jakie ma
          podstawy do tego aby tak chłodno odnosić się do ciebie. Ty mu przecież nic nie
          zrobiłaś. Nie broniłaś go przed własną matką, bo on przecież nie dziecko i sam
          powinien umieć radzić sobie w konfliktowych sytuacjach. Ja tu zupełnie nie
          widzę twojej winy. Nie wiem jak wyglądała rozmowa twojego męża z twoim ojcem,
          oraz czy interwencja twojej mamy była konieczna czy też nie - niemniej jednak
          to są dorośli ludzie i swoje problemy powinni rozwiązywać bez wciągania w to
          osób czwartych.
    • madzia.b2 Ondysiu 23.09.04, 15:56
      czasem sledze wypowiedzi i problemy różnych osób na forum i przypomniały mi sie
      wątki na temat nieporozumień synowa - teściowa. I prawie w kazdym takim poście
      był żal, że "mąż nie stanął po mojej stronie". No i skojarzyła mi się twoja
      sytuacja. Twój mąż po prostu oczekuje twojego poparcia, nawet w takiej trudnej
      sytuacji jak kłótnia z twoją mamą.
      jako, że to dziewczyny częściej pisza o swoich problemach z teściowymi to można
      powiedzieć, że nawet błahostki (nagromadzone) potrafią doprowadzić do wybuchu
      furii i stwierdzeń "nienawidze teściowej", "nie mogę na nią patrzeć". Być może
      też tak jest w przypadku twojego męża. Mieszkając przez tyle lat z rodzicami
      przyzwyczajamy się do tego jacy są, co mówią, jak się zachowują w stosunku do
      nas, to w końcu nasi rodzice. Ta druga strona wchodzi w nowy dla siebie układ,
      widzi wszystko oczami osoby z zewnątrz i takie drobiazgi, które nam wydają się
      normalne mogą wydawac jej się naprawdę dużymi problemami.
      Ja staram się zawsze stawac po stronie mojego męża, chociaż z moją mamą żyją
      bardzo dobrze, ale...Nie chcę żeby kiedykolwiek odczuł, że to córeczka z
      mamusią tworzą obóz a on jest poza. Teraz mąż jest moją rodziną i to przede
      wszsystkim przy nim musze i chcę być.
      Najlepiej w twoim przypadku to faktycznie chyba ograniczyć kontakty rodziców z
      mężem do minimum.
      spróbuj się postawic w jego sytuacji, jego mama robi ci awanturę, a on udaje że
      nic się nie dzieje. chyba nie byłobyś szczęśliwa.
      Zyczę ci powodzenia i trzymam mocno kciuki
Pełna wersja