Panikuje czy jednak slusznie sie martwie?

01.01.16, 01:11
Syn mial do mnie zadzwonic o 00:00 - nie zadzwonil, ok, myslalam, ze moze nie moze sie dodzwonic. Nie zadzwonil do teraz. Sprobowalam ja - nie odbiera. Sylwestra spedza z kolegami, poza domem. Do zadnego z nich nie mam nr tel - gdybym miala, to bym zadzwonila. Nie, nie chce psuc mu zabawy, ale po zeszlorocznej akcji mam obsesje. Co robic, zeby nie zwariowac?
Syn obiecal, ze na pewno, na 100 % zadzwoni. Jest, jak jest. uncertain . Tak, boje sie i to bardzo. Przesadzam?
    • beata985 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 01:21
      ehhh, znając życie padł mu telefon...uncertain
      • misterni Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:50
        Napisała wyraźnie, że nie odbiera, a nie że padł telefon.
    • kandyzowana3x Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 01:38
      nie, nie przesadzasz, ale przecież raczej się nie spodziewałas. pozostaje czekać, albo jechać tam po niego.
      • kandyzowana3x Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 01:39
        raczej się tego spodziewałas.
        mam nadzieje, ze zaraz się odezwie, albo wróci.
        • konwalka Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 02:16
          spokojnie
          przypszczam, że ostatnie wydarzenia w rodzinie mają wpływ na postrzeganie terazniejszosci
          postaraj się nie denerwować, tak?
          i daj znac proszę

          ps. sciskam, czekając na swojego pierworodnego, az wróci z imprezy
    • kira02 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 03:02
      Nie przesadzasz.Po zeszlorocznej akcji masz prawo byc spanikowana. Ja bym pojechala po niego. Oby wszystko bylo ok- trzymam kciuki.
    • mamusia1999 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 03:03
      nie ma to jak posiadać lokal na imprezę; ) moja 16latka właśnie wróciła z naszego imprezowego piętra (b. stylowe, czysty grunge) niby nic nie kontrolowałam, a jedno ucho tam miałam, choć nie jest łatwo w takich starych murach.
      autorce życzę, żeby już miała dawno spokój ducha. młodzieniec wypił o jedno Hugo za dużo i przegapił stan akku?
      • hamster75 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 03:13
        Syn się odezwał?
      • rosapulchra-0 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 03:20
        Przepraszam, ale co to jest Hugo?
        • hugo43 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 04:07
          No jestem,jestemsmilea tak na serio,wrócił, odezwał się?
        • mamusia1999 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 14:36
          a myślałam, że wszędzie modne. taki lekki alk na bazie wina musującego, aromatyzowany syropem z kwiecia czarnego bzu. w Niemczech 16latki taki mogą legalnie kupować, niestety.
    • estelka1 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 05:39
      Szczerze, ja w takiej sytuacji wysłałabym sms z informacją, że za pół godziny-godzinę jestem po niego. Jakby się nie odezwał, na 100% bym pojechała. Jakby odezwał się po pól godzinie, albo godzinie, jechałabym nie patrząc na nic
      • estelka1 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 05:41
        * też jechałabym, nie patrząc na nic
    • ichi51e Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 08:16
      W sylwestra cieżko sie dodzwonić bo sieć przeciążona może próbował ale sie nie dało
    • kopiko-lol Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 09:24
      Nie zazdroszczę Ci tych nerwów. Na szczęście sylwester juz a nami i mam nadzieje ze z synem wszystko ok
    • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 10:04
      Wszystko (prawie) w porzadku. Wrocil po 2 w nocy.
      • beata985 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 10:07
        uffff.
    • ogni_speranza Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 10:12
      umawianie się na dzwonienie o godz 00 w sylwestra nie jest mądre.
      wtedy wszyscy dzwonią, smsują, jest duża szansa na przeciążenie sieci
      a jak chłopak jest z kolegami to o północy im składa życzenia i skaczą i wrzeszczą a nie myślą o mamusi..
      • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 10:22
        Oczywiscie. Mogl zadzwonic o 00:30. Obiecal, ze zadzwoni NA PEWNO Nalezy dotrzymywac slowa, nawet jak sie jest z kolegami.
        Nie jestem jedzowata mamuska, ktora chciala synowi zepsuc sylwestra. Gdyby poorzedni sylwester nie skonczyl sie dla niego pobytem w szpitalu z zagrozeniem zycia, to w ogole inaczej by to wszystko wygladalo.
        • ogni_speranza Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 10:26
          no nic ci nie poradzę że masz nieodpowiedzialnego syna który centralnie ma samopoczucie rodziców w odwłoku...
          • beata985 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 10:44
            och jej ach och...najważniejsze że Twoje samopoczucie jest ok po tym wpisie...kurde...nawet w Nowy Rok trzeba doje...wartościować ematce zatroskanej....a wystarczyłoby jedno zdanie mniej na klawiaturze wklepac...ehhhh...uncertain
            • ogni_speranza Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 10:54
              a z czym masz problem? chyba wie, jak wychowała dziecko, jaki jest na co dzień, czy normalnie dotrzymuje ściśle słowa czy nie? oburzone hasła "przecież obiecał więc ma obowiązek" mają być dostosowane do tego jaki chłopak jest na co dzień, a nie pobożnymi życzeniami na temat charakteru, z okazji że akurat dziś mama się martwi bardziej.
              • beata985 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 10:59
                ja akurat z niczym....ale widzę, że niektóre nie ptrafią sobie odmówić z upuszczeniem jadu....
                • ogni_speranza Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:12
                  jak na razie to ty tu jad sączysz
                  • rosapulchra-0 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 14:49
                    ogni_speranza napisała:

                    > jak na razie to ty tu jad sączysz

                    Popatrz w lustro.
              • tatrofanka Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:16
                Uffffff ulzylo. , prawda?

                Życie nie jest czarno białe.
                Nawet najlepiej wychowani popełniają błędy.
                Odpowiedzialni tez.

                A ciebie wychowany na jadowita czy Sylwester był do bani? Może kac cie meczy?
                Radości życzę. Przyda się.
                Odkręc wentyl
                • ogni_speranza Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:17
                  następna nawiedzona, mąż cię olał czy dzieci?
                  • beata985 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:31
                    oj no widzisz..pudło...
                    i najlepszego .
                    • ogni_speranza Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:35
                      zapomniałaś się przelogować?
                      • beata985 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:12
                        nie, nie zauważyłam, że ktos sie wczesniej wpisał...big_grin
                  • tatrofanka Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:36
                    Biedactwo smile
                    Poluzuj warkocze.
                  • ludborka Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:20
                    O wow, 1. stycznia i już narodziny gwiazdy
              • rosapulchra-0 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 14:26
                ogni_speranza napisała:

                > a z czym masz problem? chyba wie, jak wychowała dziecko, jaki jest na co dzień,
                > czy normalnie dotrzymuje ściśle słowa czy nie? oburzone hasła "przecież obi
                > ecał więc ma obowiązek" mają być dostosowane do tego jaki chłopak jest na co dz
                > ień, a nie pobożnymi życzeniami na temat charakteru, z okazji że akurat dziś ma
                > ma się martwi bardziej.

                W jakim wieku masz dzieci?
        • ichi51e Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 10:40
          O 00.30 tez jest przeciążona. No i wlasnie kończą 3 rundę toastów wiec jakoś sie odkłada. Wiem ze sie denerwowałas ale najważniejsze ze cały i zdrowy - nie bądź zbyt surowa.
          • 3-mamuska Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 18:41
            O 00.30 tez jest przeciążona. No i wlasnie kończą 3 rundę toastów wiec jakoś sie odkłada. Wiem ze sie denerwowałas ale najważniejsze ze cały i zdrowy - nie bądź zbyt surowa.

            Ja nie rozumiem tego przeciążenia sieci, ja sie normalnie w sylwestra dodzwoniłam do wszyskich co chciałam.
        • lauren6 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 10:56
          > Gdyby poorzedni sylwester nie skonczyl sie dla niego pobytem w szpitalu z zagrozeniem zycia, to w ogole inaczej by to wszystko wygladalo.

          Mając tak nieodpowiedzialne dziecko puściłaś go ponownie na imprezę z niewiadomo kim?
          • zuleyka.z.talgaru Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:04
            No ale niewiadomo dlaczego tak sie skończyło. Może ktoś w niego petardę rzucił czy coś. A w ogóle o jakim wieku mowa?
          • ichi51e Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:31
            Był o tym cały wątek chłopak ma 17 lat na litość boska w zeszłym roku miał wpadkę z dopalaczami nie jechał po pijaku nie próbował po wódce nikogo zaciskać po prostu miał pecha. Równie dobrze mógł trafić na feralna butelkę wódki- wypadki chodzą po ludziach.
            • ichi51e Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:31
              *zaciukac
            • kandyzowana3x Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:36
              chłopak ma 16 lat i w tamtym roku po sylwestrze z alkoholem i narkotykami wylądował w szpitalu. według słów matki w bardzo poważnym stanie.
              można udawać, że dla 15 ( w sunię każdego wieku) to nic takiego i po prostu zignorować, ja bym nie umiała.
              • kandyzowana3x Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:39
                a trafienie na ferelna butelkę wódki (;z meliny ???) tez zapaliłoby w mojej głowie wszystkie dzwonki alarmowe.
                • wioskowy_glupek Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:40
                  Nie no coś ty, widzisz że dla niektórych to normalne...
                  • memphis90 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 23:30
                    A Ty na imprezie skrupulatnie sprawdzasz banderole każdej otwieranej butelki? Bo ja odpowiadam za swoje butelki i mam takie towarzystwo, którego nie podejrzewam o takie machlojki- ale hipotetycznie gdyby przynieśli trefną butelkę, to mogłoby się zdarzyć, że jej zawartość znalazłaby się w moim kieliszku.
            • lauren6 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:59
              Wpadka z dopalaczami = miał pecha?!

              Jakby moje dziecko zaliczyło taka "wpadkę" miałoby ruski rok, łącznie z sylwestrem.
              • sanrio Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:27
                > Wpadka z dopalaczami = miał pecha?!

                warto tu podkreślić, że w wieku 15 lat. Chciałabym widzieć wyrozumiałą Ichi, kiedy jej syn za 12 lat będzie eksperymentował z dopalaczami lub dragami
              • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:57
                Pisalam kilka razy, raz jeszcze powtorze - przez ten caly rok zachowywal sie w porzadku, nie bylo zadnych akcji. bylo normalnie. Tez sie zastanawialam,czy go puscic. Ale ile jeszcze mialabym go karac? On w lutym konczy 17 lat
                Obiecal, ze tym razem nie bedzie narkotykow/dopalaczy. Na szczescie, dzieki Bogu, nie bylo.
                • kamunyak Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 15:27
                  no i ok, chłopak słowa dotrzymał więc jest nadzieja, że czegoś się nauczył.
                  Nie zadzwonił ale moze akurat wtedy poszli fajerwerki odpalać?
                  Nie robiłabym z tego afery.
            • lokitty Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 21:08
              Kurczę, nie wiedziałam, że przedawkowanie dopalaczy nazywa się pech big_grin big_grin big_grin.
              Nic nie mam do dzieciaka, ale wcale się nie dziwię, że jak jest tak nieodpowiedzialny, durnowaty i niesłowny, to matka sobie włosy z głowy rwie z powodu braku kontaktu.
              • memphis90 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 23:25
                Dopalaczy nie musisz "przedawkować". To jest zupełny totolotek, w dopalaczu możesz mieć wszystko - nie wiesz, co bierzesz i jak to zadziała. To jednak co innego, niż świadome wzięcie podwójnej dawki dobrze znanego narkotyku. Dlatego IMO łykanie jakichś dopalaczy to totalna głupota.
                • lokitty Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 02.01.16, 13:22
                  Masz całkowitą rację.
                  W każdym razie idzie o skutki.
                  O nieodpowiedzialne zażywanie substancji, przez które można się wyprawić na tamten świat w mgnieniu oka.
                • kaz_nodzieja Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 02.01.16, 15:46
                  Dokładnie tak, dlatego mówię moim, jak już musicie spróbować to tylko zwykłe, najlepiej od sprawdzonego dostawcy (jak takiego znają) typu amfa czy koka. Żadnych dopalaczy, żadnych.
          • rosapulchra-0 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 14:54
            lauren6 napisała:

            > Mając tak nieodpowiedzialne dziecko puściłaś go ponownie na imprezę z niewiadom
            > o kim?

            To znaczy jak nieodpowiedzialne?
        • ludborka Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:23
          Dobrze, że wrócił cały i zdrowy. Ale bez 2 zdań dał ciała, że nie zadzwonił. Niestety zrozumie to dopiero jak będzie miał swoje dziecko...
        • olga727 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 15:07
          Gdyby poorzedni sylwester nie skonczyl sie dla niego pobytem w szpitalu z zagrozeniem zycia, to w ogole inaczej by to wszystko wygladalo.
          A dlaczego trafił do szpitala w takim stanie (zagrożenie życia) ? Oberwał od petardy,od kogoś,czy efekt zażywania prochów ?
    • saszanasza Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 10:55
      W tym czasie są linie przeciąźone. No nie ma bata, by się dodzwoniłuncertain
      • misterni Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:59
        No patrz, moja córką się dodzwoniła pięć minut po północy, a ja potem bez problemu dzwoniłam do przyjaciółki. Owszem, są pewne utrudnienia, ale z roku na rok jest coraz lepiej, operatorzy dają radę. 10 lat temu faktycznie nie sposób było się dodzwonić przez pierwszą godzinę, a od kilku lat może ze dwa razy zdarzyło się, że musiałam próbować kilka razy, żeby uzyskać połączenie.
        • ichi51e Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 14:44
          A skąd wiesz ze chłopak ma telefon w tym samym co ty i twoja córka.
    • 71tosia Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:12
      po prostu jednak troche wypil, a ze nastolatek ma problem w kontrolowaniu ile moze...Dobrze zgaduje? Jednak przy nastepnych wyjsciach wymagalabym by zostawial telefon kontaktowy do kolegi u ktorego bedzie.
    • ofelia1982 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:26
      A co się stalo rok temu?
      • kaz_nodzieja Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 11:47
        Dopalacze i narkotyki, wizyta na OiOmie.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:23
          Przerypane w domu musiał mieć, że sięgnął po takie środki.
          • wioskowy_glupek Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:41
            big_grinbig_grinbig_grin nie bądź śmieszna..
            • zuleyka.z.talgaru Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:47
              Poczytaj trochę. Normalne dzieciaki z kochających się rodzin, gdzie dom funkcjonuje normalnie, gdzie rodzice poświęcają odpowiednią ilość czasu dzieciom, gdzie komunikacja nie szwankuje itp. dzieciaki po dragi nie sięgają. Autorka ma swoje za uszami i są tego efekty.
              • kandyzowana3x Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:56
                smile pewnie, że tak, a wszelkie nieszczęścia to karma ( kara za grzechy do wyboru).
              • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:04
                Ku..a mac.. Ciekawosc. I glupota. Chcial, jak sie tlumaczyl, sprobowac. Nie, nie zawsze rodzice sa winni.
              • wioskowy_glupek Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:34
                Proszę cię, dzisiaj wystarczy że dzieciak chce się pokazać w grupie i zrobi każdą głupotę...
                • lauren6 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:54
                  Dzisiaj? Potrzeba zaistnienia w grupie jest normalna u nastolatków. Co nie znaczy, że każdy nastolatek przedawkuje mocarza czy mocne dragi, by się popisać przed kolegami. Ten musi być albo bardzo uległy, albo wysoce zdemoralizowany.

                  Tak czy inaczej po ostatnim sylwestrze powinna go obowiązywać zasada ograniczonego zaufania. Zamiast tego wg tolerancyjnych jematek matka powinna byc wdzięczna, że synuś ćpun w ogóle był łaskaw odebrać komórkę po wielu godzinach.
                  Tak wychowujecie dzieci, że jesteście im wdzieczne za to, że w ogóle pokazują się w domu na noc?
                  • ichi51e Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 14:46
                    A skąd wiesz ze przedawkował a nie trafił na feralna sztukę albo w ogóle ch... wie na co? To nie sklep nie wiesz co kupujesz
                  • rosapulchra-0 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 15:02
                    lauren6 napisała:

                    > Dzisiaj? Potrzeba zaistnienia w grupie jest normalna u nastolatków. Co nie znac
                    > zy, że każdy nastolatek przedawkuje mocarza czy mocne dragi, by się popisać prz
                    > ed kolegami. Ten musi być albo bardzo uległy, albo wysoce zdemoralizowany.

                    Inne opcje już nie wchodzą w grę? suspicious
                    >
                    > Tak czy inaczej po ostatnim sylwestrze powinna go obowiązywać zasada ograniczon
                    > ego zaufania. Zamiast tego wg tolerancyjnych jematek matka powinna byc wdzięczn
                    > a, że synuś ćpun w ogóle był łaskaw odebrać komórkę po wielu godzinach.
                    > Tak wychowujecie dzieci, że jesteście im wdzieczne za to, że w ogóle pokazują s
                    > ię w domu na noc?

                    Twoje poczucie bezkarności jest naprawdę bardzo wysokie..
                  • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 18:27
                    Synus cpun? Moze sie hamuj, co?
              • obrus_w_paski Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:47
                Marzenia ściętej głowy.
                Ja,z bardzo dobrego domu z kochającymi rodzicami, ba nawet miam i dobre oceny w szkole i spróbowałam całkiem sporo drągów w dosc młodym wieku. I nawet nie pyskowalam, po powrocie do domu byłam grzeczna i uprzejma córka, ktora posprząta po kolacji.
                To jest naprawde głupi wiek. Wiadomo, ze "dobry dom" moze pomoc, ale na pewno nie daje 100% bezpieczeństwa
              • 71tosia Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:53
                niech zgadne mamusia kilkulatka wypowiedziala sie? Nastolatka w domu nie doswiadczyla o wlasnym dorastaniu juz zapomniala?
              • misterni A ty pożyj trochę 01.01.16, 14:09
                wtedy zobaczysz, że nie zawsze jest tak, jak to opisują w poradnikach i książkach psychologicznych. I że czasem w najlepszych rodzinach zdarzają się incydenty dopalaczowo - narkotykowe. Ba, czasem trafia się nałóg, anoreksja, bulimia i inne tego typu atrakcje.
                To, co robisz w tym poście, to jest zaklinanie rzeczywistości: "Ja mam świetny kontakt z dzieckiem, dużo z nim rozmawiam, w domu jest spokój, kochamy się, więc nam nie może się nic takiego zdarzyć". Nic bardziej mylnego.
                Ale w sumie Ci się nie dziwie, mechanizm o którym napisałam jest dość powszechny smile

                zuleyka.z.talgaru napisała:

                Poczytaj trochę. Normalne dzieciaki z kochających się rodzin, gdzie dom funkcjonuje normalnie, gdzie rodzice poświęcają odpowiednią ilość czasu dzieciom, gdzie komunikacja nie szwankuje itp. dzieciaki po dragi nie sięgają. Autorka ma swoje za uszami i są tego efekty.
              • ichi51e Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 14:45
                Wo matko a ty jesteś z takiego niekochajacego czy nigdy zes macha nie wzięła?
              • mdro Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 02.01.16, 14:11
                Sratatata. Nie wiem, gdzie Ty takie rzeczy wyczytałaś, ale jakoś wątpię, by było to odpowiedniej jakości źródło.
          • kozica111 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:43
            Po co taki zupełnie bezsensowny komentarz?

            Ważne że syn wrócił, pora na komunikacje fakt nieco lewa, ale np smsy dochodziły.
          • rosapulchra-0 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 14:59
            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Przerypane w domu musiał mieć, że sięgnął po takie środki.

            Niewyspana?
    • sanrio Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:29
      wiesz co, mam jakieś dziwne wrażenie, że trollujesz - po takiej akcji jak opisałaś z zeszłego roku nie wzięłaś telefonu do żadnego z jego kolegów?
      • kandyzowana3x Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:50
        chciałabym, żeby to był trolling. niestety sama widziałam sytuacje gdy nastolatek wybierał rozrywkowe towarzystwo ( jakże atrakcyjne w tym wieku) i rodzice nie wiele mogli zrobić. bo co tak naprawdę zostaje rodzicom jeśli dzieciak wychodzi bez zgody, ucieka z domu i przyzwolenia rodziców na nic nie potrzebuje, a wehikułu czasu brak ?
      • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:50
        Naprawde masz nr.tel do kolegow swoich nastoletnich dzieci? Powaznie?
        No niestety, ja nie mam. Nie znam tez calego tego towarzystwa
        • b-b1 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:57
          3liliana1971 napisał(a):

          > Naprawde masz nr.tel do kolegow swoich nastoletnich dzieci? Powaznie?
          > No niestety, ja nie mam. Nie znam tez calego tego towarzystwa

          Mam nie tylko nr telefonów koleżanek u których nocują/imprezują moje dziewczyny(u mnie 16-latki), ale również do każdej mamy/taty, gdzie impreza się odbywa.
        • sanrio Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:57
          do wszystkich na pewno nie, natomiast gdybym była w takiej sytuacji jak twoja to na 100% zażądałabym numeru do kilku kolegów, z którymi będzie się bawiło dziecko. Dla swojego spokoju i żebym nie musiała potem wypisywać na forum histerycznych postów. A wiedziałaś chociaż dokąd dyn poszedł?
          • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:09
            Moze masz racje z tymi nr tel.
            Tak, wiedzialam gdzie poszedl.
            • misterni Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 14:16
              To była jakaś impreza w domu u któregoś z tych znajomych? Kontakt z jego rodzicami miałaś?
              Bo wiesz, to jest podstawa w takich sytuacjach - mieć kontakt z dorosłym, który uczestniczy w organizacji zamieszania. Bez takiego kontaktu małolat nie miałby szans się nigdzie wybrać.
            • ludborka Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 14:21
              znam nr znajomych, rodziców tych najbliższych również. nr matek moich koleżanek też znam i znała je moja mama gdy byłam w liceum i na studiach smile zresztą moja mama też zna nry matek swoich koleżanek i jej mama tez je znała big_grin widocznie taka rodzinna tradycja winkbig_grin
        • cosmetic.wipes Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:17
          Mam numery telefonów do trzech najbliższych przyjaciól syna, do jego dziewczyny i, uwaga, nawet do matki jego dziewczyny tongue_out
          Na szczęscie nigdy nie musiałam ich wykorzystywać do celów ratunkowych.
        • rosapulchra-0 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 15:36
          Moje dzieci, zanim wyjdą na imprezę, to zawsze muszą mi podać adres i nr telefonu do osoby, u której jest impreza. Poza tym najczęściej jest tak, że ja lub mąż odwozimy dziecko na imprezę, więc wiemy, gdzie się znajduje. Również z imprez je odbieramy. Pora odbioru nie ma znaczenia.
        • mdro Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 02.01.16, 14:17
          Mój już 18-letni syn, idąc na sylwestra (albo inną całonocną imprezę) zostawia nam adres i numer telefonu do gospodarza. Mimo że nie miał żadnych problemów z narkotykami ani żadnego numeru mogącego zawieść nasze zaufanie do niego w tym względzie nie wywinął.
          • kaz_nodzieja Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 02.01.16, 15:43
            Tego nie wiesz, wiesz tylko, że nigdy Ty sama nie zauważyłaś że brał narkotyki.
      • konwalka Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 12:54
        dobrze, ze jest (prawie) ok
        zwrocilabym uwage na to, ze sie postaral, wrocil o przyzwoitej porze, nie olal cie
        to by dla mnie znaczylo, ze jednak zaczyna myslec o odczuciach innych ludzi
        trzymajcie sie

        ps. siostra ma opieke psychologa? przeciez przez swieta to mozna oszalec z rozpaczy sad
        • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:07
          Dzieki

          Nie chce chodzic do psychologa. Nie chce z nikim rozmawiac, unika kontaktu nawet ze mna. Ciezko tez z opieka nad mlodszyn synem. Jest po prostu bardzo zle, i nie wiem, jak mam teraz dzialac, zeby jej pomoc.
          • cosmetic.wipes Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:19
            > Nie chce chodzic do psychologa.

            Formalnie to jeszcze przez rok niewiele ma jego chcenie do rzeczy, przecież jest nielatem.
            • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:23
              Jezeli chodzi o psychologa - odpowiadalam Konwalce w zupelnie innej sprawie
              • cosmetic.wipes Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:32
                Masz rację, sory, chyba mi się lenistwo na oko rzuciło a ręka za szybko na klawiaturę.
          • wioskowy_glupek Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 13:38
            Chyba niestety, w tej sprawie niewiele możesz.. Jeszcze za wcześnie sad Swoim synalkiem lepiej jednak potrząśnij zanim będzie za późno...
          • konwalka Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 15:00
            myslé o as czésto sad
            wiesz, teraz jest chyba najgorzej jak tylko moze byc
            to najczarniejsza, najcięższa żałoba plus ten radosny nastrój dookoła, ybieranie prezentów, te sprawy
            moze sama idz do jakiegos zaufanego lekarza i powiedz, jak jest
            jak sensowny, to doradzi, co robic- wwizyta domowwa, spokoj az sama bedzie chciala?
            siostrę spotkała największa tragedia, jaka moze spotkac człowieka
            nic gorszego nie istnieje
            w
            • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 18:39
              Masz racje. Niestety. Wigilia byla bardzo trudna. Tylko ja, moj syn i mlodszy siostrzeniec. Siostra nie byka w stanie, sama w domu siedziala. Martwie sie o nia, ale tez nie chce na sile wyciagac ja do psychologa, bo to chyba nie na sensu. Ale jest w stanie bardzo zlym, chyba zadne slowa nie sa w stanie
              tego oddac.
              • olga727 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 20:51
                Przepraszam,że pytam (ale musiało mi gdzieś umknąć gdy wyjaśniałaś):z jakiego powodu twoja siostra jest w tak złej formie psychicznej ?
                • olga727 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 21:01
                  W styczniowym numerze (gazety z rossmana)"Skarb" na stronie chyba 96 jest artykuł o przeżywaniu żałoby i wskazówki,kiedy należałoby zgłosić się lub kogoś do terapeuty,który może pomóc ten smutny okres przeżyć .
    • ogni_speranza Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 15:20
      a u was w rodzinie się nie praktykuje żałoby?
      • konwalka Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 15:27
        to urocze i taktowne pytanie było do mnie?
      • rosapulchra-0 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 15:55
        ogni_speranza napisała:

        > a u was w rodzinie się nie praktykuje żałoby?

        OJP sciana
      • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 18:30
        To do mnie, prawda? Oczywiscie.. Jednak nie zamierzam sie tlumaczyc, co, kto, jak i po co
        Po cholere takie pytanie? uncertain
        • konwalka Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 18:41
          do której z nas by nie było, to jakikolwiek komentarz do tego byłby żenujący
          jak tam syn? porozmawialiscie?
          pamietaj, że to jest wariacki czas w zyciu
          wiem, ze zaraz padnie tu milion zdziwień ematkowych, których dzieci "by nigdy tak nie zrobiły", a poza tym to ich nastolatki zaajmowały się głównie wolontariatem i dokarmaniem sikorek, w wolnych chwilach przygotowując serduszka na wośp

          przejdziecie przez to wszytsko, będzie dobrze
          już jest troszke dobrze - tak jak pisałam, wrócił o sensownej godzinie, a to znaczy, ze wziął sobie do serca twoje lęki
          powodzenia i dużo siły zyczę
          • 3liliana1971 Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 02.01.16, 10:31
            Nie rozumiem takich pytan, jak to o zalobe, ale ludzie sa dziwaczni.
            Porozmawialismy. Jestem o tyle zla, ze nie zadzwonil (a obiecal), no i byl w takim stanie, ze ledwo szedl. Obiecal, ze w tyn roku szalenstw w sylwestra nie bedzie. Tego, czego sie najbardziej obawialam, na szczescie nie bylo.
            Nie zamierzam udawac, ze mam grzeczne dziecko ktore nigdy nic zlego i zakazanego.
            Ty tez sie trzymaj, Konwalko.
      • 71tosia Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 02.01.16, 15:56
        zastanawiam sie co trzeba miec w glowie by zadac takie taktowne pytanie.
    • minor.revisions Re: Panikuje czy jednak slusznie sie martwie? 01.01.16, 20:59
      > Syn mial do mnie zadzwonic o 00:00

      jak się tak kretyńsko umawiasz, to miej pretensje wyłącznie do siebie.
      • bi_scotti Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 02:38
        Przeczytalam caly watek. I mam tzw. "kontrowersyjne" refleksje, ktore zapewne zostana uznane ze refleksje starej ciotki ale podrzuce je mimo wszystko, bo moze sie jeszcze jakas konwersacja rozwinie.
        Nie po raz pierwszy czytam z pewnym zaskoczeniem przekonanie rodzicow, ze mlodziez "i tak" bedzie pic, naduzywac alkoholu i ze to jest "normalne". Zastanawia mnie podejscie do kwestii prawa i legalnosci w domach, w ktorych jest ta zgoda na to, ze nieletni beda pic alkohol. Jesli ktos sie godzi na to, ze nastolatek bedzie pic alkohol (niezgodnie z prawem!) to czy ta sama osoba godzi sie na to, ze np. jakis kierowca bedzie przejezdzal na czerwonym swietle albo jakis klient bedzie wynosil ze sklepu sloik dzemu? Skad poblazliwosc i zgoda na to, ze czyjes wlasne dzieci nie beda przestrzegac prawa? Jesli prawo jest zle, nalezy je zmienic ale poki jest prawem, trzeba je przestrzegac i tego uczyc wlasne dzieci. Jesli wiekszosc doroslych w PL uwaza, ze spozywanie alkoholu przez 15/16-latkow jest OK, to czemu nie ma powszechnej akcji zeby prawo zmienic? W czym problem? Niechze sklepy legalnie sprzedaja alkohol od wczesniejszego wieku. Poki jednak prawo jest jakie jest, uczenie wlasnych dzieci, ze nie ma problemu w lamaniu (tego!) prawa, ze mama z tata sa OK z tym, ze ich wlasne dziecko bedzie (te!) przepisy lamac, jest dla mnie czyms wybitnie zaskakujacym. Czy to samo dotyczy kradziezy? Oszustwa? Lamania przepisow drogowych? podatkowych? Szczerze mowiac, nie wyobrazam sobie ani wyrazenia zgody na party z alkoholem, w ktorym mieliby uczestniczyc teenagers, ani wyjscia z domu gdy takie party mialoby sie odbywac pod moim adresem. Nie znam tez rodzicow, ktorzy taka zgode by wyrazili. Jak swiat swiatem, mlodziez starala sie kombinowac zeby moc pozyskac alkohol (i/lub drugs) zanim mogla go legalnie kupic ale to jest, tak jakby, problem tej modziezy - dorosli maja obowiazek uczyc przestrzegania prawa, przede wszystkim poprzez wlasny przyklad! Jakie rosnie spoleczenstwo gdy jest wychowywane bez poszanowania demokratycznie ustanawianych regul? Wychowalam 3 dzieci. Wszyscy jezdzili po swiecie w czasie swoich nastoletnich lat. I np. w Hiszpanii, gdzie alkohol mogli legalnie spozywac od 16 roku zycia, popijali z nami wino, ktorego po powrocie do Ontario kupic nie mogli, bo przepisy sa inne. I byla to dla nich swietna lekcja, ze kazdy kraj, kazde miejsce na swiecie rzadzi sie wlasnymi regulami a praworzadny czlowiek dostosowuje sie do nich, niezalenie od tego, co na ten temat mysli i co jest akurat dla niego wygodne. Czytajac niektore wpisy, mialam wrazenie jakby niektorzy rodzice bali sie powiedziec wlasnym dzieciom "nie", bali sie wyznaczyc granice rozsadnego, legalnego postepowania. Skad ten strach? Nie ufacie wlasnemu wychowaniu wlozonemu w Wasze dzieci przez kolejne lata? Moje dzieci, jako nastolatki, wielokrotnie sie ze mna nie zgadzaly, ale zostaly wychowane w poszanowaniu prawa, poszanowaniu dla wlasnego slowa i w szacunku dla nas - rodzicow. Wiec gdy sie np. umowilismy, ze pic nie beda i zadzwonia o 12:00 w nocy to chocby kije z nieba lecialy, zadne z nich by nie pilo i o polnocy by zadzwonilo. Rowniez dlatego, ze kazde z nich wiedzialo i wie, ze jesli ja (my - rodzice) sie do czegos zobowiaze, to "chocby kije z nieba lecialy", ja slowa dotrzymam. To dziala w obie strony smile Dura lex sed lex ... eh ...
        • ogni_speranza Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 11:04
          Wiele ematek ma podobne problemy z dziećmi jak autorka, to wyraźnie widać po wypowiedziach, więc usilnie starają się przekonać wszystkich wokoło, że to norma, że nastolatki piją, biją, ćpają, i rodziców w d... mają.
          Smutny obrazek rodzin wyłania się z tego wątku.
          A jako, że wiele osób zna dokładniej sytuację autorki, i bardzo się nad nią użalają i litują to poczytałam trochę archiwum, no i sorry - dla mnie całość sytuacji jest nienormalna i syn robi co chce bo mu na to dorośli pozwalają i go z rodziną nie integrują. W najbliższej rodzinie tragedia i śmierć, ledwo miesiąc temu, czy takim problemem było porozmawianie z dzieciakiem, że przez szacunek do zmarłego nie powinien lecieć na pijacką zabawę z kumplami? czy nie lepiej było zostać z rodziną i zaangażować go by z siostrzeńcem pograć w tysiąc pytań lub obejrzeć razem film? A tu matka(jak rozumiem ojciec ma w odwłoku) zezwoliła na imprezę iść i o północy stawia pytanie "NIE DOTRZYMAŁ SŁOWA, co mam robić NIE CHCĘ dziecku ZABAWY PRZERYWAĆ".
          Jak dla ematek najważniejsze, by się małoletni dobrze bawił (czyli nadużywał niedozwolonych substancji kiedy mu się zachce, bo to przecież PRAWO WIEKU, a kto twierdzi przeciwnie to głupi, czepiający się i życia nie zna) bez względu na sytuację rodzinną, no to taki efekt, że się "dobrze" bawi bo wie, że realnie ma na to przyzwolenie, choć czasem starzy coś wrzeszczą ale słowami, to w praktyce mu pozwalają robić co chce i to on sam decyduje a nie rodzice.
          • b-b1 Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 11:19
            Dla mnie to, co pisze autorka wątku jest -odstępstwem od normy. I przyjmuję do wiadomości, ale nie ogarniam.
            Nie znam takich nastolatków ,(pijących, ćpających) ani takich matek, które pozwalają normalnemu(czyli ogarniętemu, odpowiedzialnemu) niepełnoletniemu nastolatkowi na wyjście na imprezę nie wiedząc z kim i nie mając namiarów na rodziców.
          • lokitty Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 13:36
            Też mnie to wszystko uderzyło.
            I myślę, że obecnie dużo z nas, rodziców, nie próbuje w żaden sposób kształtować czy hamować nastoletnich dzieci, w przekonaniu, że za późno na to. A to nie do końca tak.
            • 71tosia Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 16:03
              tak z ciekwasci mozesz zaproponowac jakies efektywne metody 'hamowania' 17-18latka od pojscia na sylwestrowa impreze, oprocz nie dania na nia pieniedzy, Te metode uwazam troche tez za problematyczna bo uczy ze kto ma forse w rodzinie ma wladze i ze pieniedzmi mozna pewne rzeczy na innych wymusisc.
        • kozica111 Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 11:22
          Chyba odebrałaś niektórym złudzenia wink
          Tez w sumie dziwi mnie nadmierny liberalizm, chociaż dopuszczam opcje ze syn autorki nie mogł sie dodzwonić ze względu na przeładowanie linii.Chociaż z tego co dodała to raczej była to kwestia mocnego upojenia.
          Zadałam tez sobie pytanie czy liberalizm i zrozumienie ze strony ematek byłby tak samo widoczne gdyby zamiast "syn" wpisać "mąż"....
        • 71tosia Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 11:57
          alkohol, seks, narkotyki w wykonaniu 15-16 latkow nie jest ok. Ale sporo naiwnoscia jest niestety uwazac ze jak bedziesz duzo rozmawiac z dzieckiem, tlumaczyc etc to takich incydentow nie bedzie, szczegolnie wsrod starszych nastolatkow. Trzeba rozmawiac i nawet jak nastolatek odwarkuje 'ze wiem', 'ze dorosly' to cos w glowie mu zostaje. Niestety nie znam nastolatkow, nawet tych z dobrym rodzin ktorzy przejda okres dorastania bez 'incydentow', wydaje sie robienie bledow jest czescia dorastania. Tyle ze dzieci z dobrych rodzin nawet jak te bledy popelniaja to po okresie meandrowania wychodza na prosta.
          Z okresu wlasnego dorastania pamietam pijackie 18-nastki (pily nawet te grzeczyne dobre uczynnice) , pamietam jak kolega zniknal na pare dni z domu 'bo wazny koncert' (spanikowani rodzice wydzwaniali po wszytskich znajomych), jakos nie pamietam by te dzieciaki byly z szczegolnie patalogicznych rodzin. Kolega jest dzis wlascielem ogromnej firmy, ma fajna wlasna rodzine i narzeka na nastoletnie potomstwo wink
          ps wydaje mi sie ze stopien trudnosci jakie napotykaja rodzice nastolatka w wiekszej mierze zalezy od temperamentu nastolatka bardziej niz 'patalogicznosci' rodzicow.
          • lokitty Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 13:33
            hm, a ja pamiętam, jak matka wbiła mi do głowy, że dragi mogą mnie zabić, że po spożyciu nadmiernej ilości alkoholu mogę zostać zgwałcona, pobita itp. nawet w gronie znajomych - i spędziłam jakoś już 40 lat nie spijając się w trupa ani nie ćpając. Nie żałuję, że nie doświadczyłam OIOMu ani wymuszonego seksu po pijaku z byle kim tongue_out.
            Jedno, co można, to wbijać do głowy, jakie mogą być konsekwencje - a jeśli to zawodzi, to niestety traktować małolata jak małolata, który zniszczył zaufanie.
          • kandyzowana3x Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 13:42
            picie na imprezach w wieku 16 lat jest raczej normalne, z tym ze norma jest raczej też próbowanie ukrycia tego przed rodzicami. nie wyobrażam sobie 16latka wracającego do domu ledwie na nogach się trzymajacege ( swoja droga dla autorki wydaje sie to problem mniejszy niz to, zs nie
            zadzwonil o polnocy) o wylądowaniu w szpitalu nie wspomne.
            nie, to nie jest normalne i akceptowalne.
            w tym wszystkim uderza mnie totalna
            bezradność i osamotnienie autorki, brak wzmianki o jakichkolwiek konsekwencjach.
            • 3liliana1971 Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 13:58
              To, ze przyszedl pijany tez jest dla mnie problemem. Bo jest.
              Tylko, ze to tylko raz w roku. Tak to nie szaleje, nie szlaja sie z byle kim, nie pije. Nie wierze w imprezy nastolatkow bez alkoholu. Moze sa takie, ale to wyjatki.
              Powrot do domu po alko, a wyladowanie w szpitalu po alkoholu i narkotykach - nie ma czego porownywac.
              z synem musze radzic sobie sama, bo maz wiekszosc roku jest poza domem, i raczej nie onteresowal sie wychowywaniem syna.
              • kandyzowana3x Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 14:09
                Liliana a może poszukać pomocy w jakimś ośrodku interwencji kryzysowej ? mówię o tobie, bo syna pewnie nie zaciągniesz. tam są jacyś specjaliści, którzy bardziej obiektywnie będą w stanie ocenić sytuację i ewentualnie pokierować twoim zachowaniem.
            • phantomka Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 20:31
              Autorka powinna móc liczyć na ojca dziecka, a nie może, stąd i problem.
              Ten wiek akurat wyjątkowo potrzebuje męskiego wsparcia, bo to ani już dziecko, ani jeszcze mężczyzna. A bycie w roli dobrego i złego policjanta jest niezwykle trudne.
              Nie mam nastolatka w domu (jeszcze) więc ciężko mi gdybac, jedno tylko wydaje mi się dziwne, że autorka nie ma potrzeby posiadania kontaktu do znajomych syna, czy chociażby ich rodziców. Tego jakoś nie ogarniam, tym bardziej po takich akcjach.
        • lokitty Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 13:28
          Zgadzam się z Tobą w 100%.
          A wychowanie w duchu takim, że należy dotrzymywać słowa (bo jeśli nie, to będą konsekwencje) jest bardzo ważne. Moja znajoma, wychowana dokładnie w takim duchu, cieszyła się ogromną swobodą życia towarzyskiego, no ale najpierw pracowała na to, nie zawodząc zaufania rodziców w pomniejszych sytuacjach.
          • konwalka Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 14:36
            fakt, że wrócił pijany i nie krył tego spcjalnie, zmienia trochę postać rzeczy
            liliana, kibicuje wam z calego serca, ale czas na radykalne ddziałania
            • pearl3434 Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 15:03
              Mądre sugestie padły.Ja myślę,że na tę sytuację złożyło się wiele.Brak zainteresowania ojca synem.Nie wiem czy tu nie leży sedno problemu-zapewne odbija się to w relacjach na całej rodzinie.Sytuacja z narkotykami-jak dla mnie bardzo poważna sprawa.Rozumiem,że matka cieszy się,że w tym roku TYLKO syn się upił.Bardzo mi to zgrzyta.Ja też bym się martwiła całą tą relacją rodzinną,bo jest poważna.Widzę,że mama broni syna jak lwica.Ale granica zaufania(na którą chłopak musiał jak rozumiem zapracować) i tak została BARDZO przesunięta na niekorzyść domowników.Mogę tylko domyślać się,ze problemy zaczęły się nawet przed szpitalem.Trzymam kciuki za naprawę stosunków rodzinnych,ale nie tylko między synem a rodzicami.
              • 71tosia Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 15:32
                nie wiem jak jest w domu autorki ale jednorazowy incydent (nawet powazny), a byl bo z cholpcem caly rok nie bylo problemow, nie nzawyalabym problemem narkotykowym. I wiekszosc mlodych, jak pokazuja statystyki, probuje uzywek nie z powodu problemow z rodzicami ale z ciekawosci. Ostrzezenia rodzicow, szczegolnie gdy sa pelne nieprawdziwych argumentow, w stylu sprobujesz marihlany to sie uzaleznisz, wypijesz wino to cie zgwalca, uwazam za wrecz szkodliwe bo podwazaja ich autoryrtet. Naprawde, mlodziez ma swoj rozum, mimo ze robi bledy, wiec sprawe i alkoholu i narkotykow warto przedstawiac dziecku prawdziwie.
                ps I uprzedzajac - nie nie ma takiego problemu z dorosla juz corka, od narkotykow jako nastolatka trzymala sie tez z daleka.
                • lokitty Re: Refleksje "starej ciotki" 02.01.16, 15:40
                  To jest dziecko, które ma różne wyskoki, nie tylko imprezowe, no ale już mnie raz nazwano wredną za skorzystanie z wyszukiwarki, więc zmilczę. Konwalka i pearl napisały już wyżej wszystko, bez złośliwości, czepiania się itp.
                  Dodałabym jeszcze jedno, chłopiec rozmija się emocjonalnie z rodzicami całkowicie, matka ma dla niego mnóstwo empatii, pobłażania, zrozumienia, a on nawet nie potrafi uszanować bardzo smutnej sytuacji, która obecnie jest w rodzinie, naraża matkę na duży stres, olewa ustalenia itp. No ale to już chyba głównie skutek takiego a nie innego wychowania.
Pełna wersja