ichi51e Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 18:33 Ja znam jeden przypadek pt "jak nie urodzi w piątek to wywołujemy" i urodziła przez CC w środę bez próby SN u swojego lekarza prowadzącego od początku wybranego pod tym katem. Odpowiedz Link Zgłoś
linulina Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 18:34 Znam siebie. Z tą róznicą, że niczego sobie nie 'załatwiałam', ale zapłaciłam za planowe cc w prywatnej klinice. Chawlę sobie bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 18:34 Osobiście nie znam. Ze znanych mi osób cesarki miały kuzynka (zanik tętna płodu), ja (zanik tętna płodu, chociaż w oczy tłumaczyli mi to moją cukrzycą, ale podejrzenie zamartwicy znalazłam w wypisie), żona jednego kuzyna (duża wada wzroku, obawy o siatkówkę), żona drugiego kuzyna (w wypadku przed ciążą miała pękniętą miednicę), ciotka (dziecko "cofało się" przy porodzie, chcieli przebijać pęcherz płodowy, ale ona jest lekarką i wymusiła badanie, okazało się, że mały był owinięty pępowiną, prawdopodobnie wymuszony szybki poród zabiłby obydwoje). Dziewczyna, która ze mną leżała, miała cesarkę z powodu wad kręgosłupa i bardzo się męczyła (musiała mieć znieczulenie ogólne, bo nie dało się wkłuć w kręgosłup i miała po nim straszne mdłości). Natomiast spotykałam się na Facebooku i tu na forum z wypowiedziami kobiet, które twierdziły, że miały cesarkę na zamówienie. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_siochi Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 18:52 O matko. Ze mną na patologii leżała dziewczyna z jakas koszmarna wada kręgosłupa, biodra i czegoś tam jeszcze. Nie mogła zginać kolan, a co za tym idzie ukłuciach. Wszystko na sztywnych nogach, i jescze to biodro. Do tego okulary jak dentka od butelek. Az było mi jej żal, bo kazali jej rodzic...masakra. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 19:58 To pewnie mocno zależy od szpitala. W Trzebnicy tną przy każdym wskazaniu, u mnie do dziś nie jestem pewna, czy się nie pospieszyli. Dali mi oksytocynę i ja te skurcze czułam, ale oddychałam na początku każdego więc je miałam w miarę pod kontrolą, a między czytałam książkę albo gadałam z położną, bo jak akurat nie boli, to lepiej się odprężyć. Interpretacja: "No na KTG rysują się solidne, ale kobieta z porządnymi skurczami tak się nie zachowuje". Natomiast rzeczywiście lekarka się krzywiła po pierwszym KTG (po drugim już nie). Potem przyszedł szef oddziału i powiedział, że z cukrzycą insulinozależną u nich się rozwiązuje cesarką, naturalnie mogę próbować we Wrocławiu i czy chcę tam jechać, czy wolę cesarkę na miejscu. A potem w wypisie było "podejrzenie wewnątrzmacicznej zamartwicy płodu". I do dziś nie wiem, czy wpisali, żeby nikt się nie czepiał, czy nie powiedzieli mi, co się dzieje, żebym nie panikowała, prawdę mówiąc wygląda mi na to drugie. Czyli wciąż jest tendencja, żeby rodzącą traktować jako lekko niepełnosprawną umysłowo, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 18:52 Z powodu mojej wady serca (znacznie poważniejszej niż wtmypadanie platka itp) pierwszy poród to było PLANOWE użycie vacuum lub kleszczy (tzw.skrócenie drugiej fazy). Niestety to było przed czasami internetu i nie wiedziałam, jak koszmarne konsekwencje za tym idą. Drugi poród był bardziej świadomy, ale znów propozycja PLANOWEGO wysysania dziecka lub PLANOWYCH kleszczy, potem pomimo mojej kilkukrotnej utraty przytomniści i jasnych wskazań państwowych kardiologów, postanowiłam urodzić prywatnie, bo w szpitalu państwowym usłyszałam " zobaczymy, będziemy próbować SN". W dniu porodu (miało być planowe cc za kilka dni)byłam w takim stanie, że nawet nie było mowy o CC w znieczuleniu innym niż pełna narkoza. Porodu w szpitalu państwowym SN nie przeżyłoby dziecko, ja lub ja i dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 18:55 moja kolezanka 2 razy miala na zyczenie. od poczatku obu ciaz zalatwiala z lekarzem. oba porody zaczely sie znacznie przed czasem wyznaczonych cc. pierwsza cc z komplikacjami i pod narkoza bo nie dalo sie znieczulic. Odpowiedz Link Zgłoś
tatrofanka Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 19:44 Bez kompletnie żadnych wskazań wiem na pewno o trzech przypadkach. Moje koleżanki, wprost powiedziały ze dały lekarzowi w łapę bo bały się rodzić. Jedna bała się też utraty sprawności krocza. No i miała cc. Chichot losu zadziałał bo po tygodniu od porodu przez cc musiała wrócić do szpitala. Coś paskudne działo się z blizna. Dziecko zostało w domu z tata. W szpitalu była tydzień. Syn ma osiem lat a ona do dziś ma dolegliwości w miejscu szycia. Odpowiedz Link Zgłoś
kosmos_pierzasty Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 19:47 Co najmniej jeden. Nie wiem, czy tak ogólnie to dziewczyny się tym chwalą. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 19:47 No przeca nasza forumowa świadoma inaczej licpowa sobie cc zamówiła Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 19:48 Znam kilkanaście, na życzenie, ze strachu, "wygody" czy innych argumentów. I jedną wariatkę, która nie chciała cesarki, ale zapragnęła urodzić dziecko w konkretnym dniu (żeby jej mąż mógł je jeszcze zobaczyć), przebili jej pęcherz płodowy i wyciągali dziecko próżnociągiem. Poszła rodzić bez 1/4 skurczu. Ta pani przebiła wszystko, co do tej pory widziałam Odpowiedz Link Zgłoś
aagnes Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 19:55 Znam kilka, jedna o malo nie przyplacila tego zyciem, no ale bała sie bólu i trzeba bylo hrabianke z koziej wólki ciąć. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 12:47 W Niemczech wszystkie sa hrabiankami i moga wybrac to co uwazaja za dobre dla nich,a ty chlopko musisz rodzic jak ci kaza. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 12:50 Ba, w Polsce jeszcze ci próbują wmówić, że to dla twojego dobra, bo pan doktur wie lepiej. Szczególnie jak to się żyje ze zoranym kroczem po porodzie 4,5 kg malucha lub jak się wychowuje dziecko z porażeniem mózgowym po 72h porodzie naturalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 23.01.16, 17:37 W pl tez mozna wybrac tylko trzeba zaplacic Odpowiedz Link Zgłoś
stokrota113 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 19:57 Ale czy na życzenie, to faktycznie jest zawsze strach przed bólem, czy matka miała np. w pierwszym porodzie problemy, przy drugim się boi i chce ich uniknąć, a lekarz nie widzi wskazań na cc? Bo wtedy lepiej taka cc "na życzenie" niż później sądzić się ze szpitalem o odszkodowania. Odpowiedz Link Zgłoś
hermenegilda_zenia Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 20:14 Znam kilkanaście, najwiecej jest lekarek ginekologów oraz zon i córek lekarzy ginekologów, co śmieszne oczywiście pacjentkom trują o szkodliwości cc. Ja miałam cc na życzenie, rodziłam w prywatnej klinice, bo nie zamierzam wspierać hipokryzji i patologii tzw. Publicznej służby zdrowia, gdzie za zza czy cesarkę sie płaci i to niemało, ale oczywiście po cichu i do łapy lekarzowi albo położnej. Teraz tez będę miała cc, tez prywatnie, choć wskazaniem jest pierwsza cesarka. Odpowiedz Link Zgłoś
fomica Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 21:13 Znam wiele kobiet które miały cesarkę, z czego może ze 3-4 otwarcie mówią o przyczynach i o tym że były wyraźne wskazania. Z tego byłby wniosek, że pozostałe to były cesarki "na życzenie", ale wniosek jest wątpliwy, bo nie znam szczegółowo ich sytuacji. Np. czy obiektywnym wskazaniem jest wiek 38 lat? Albo paniczny obezwładniający strach przed bólem? Albo waga dziecka 4 kg? Może były jakieś komplikacje w końcowej fazie lub badania coś nieoczekiwanie wykazały. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 10:19 Bardzo wiele cesarek jest z powodu nagłego zwolnienia tętna płodu. Nawet, jeśli się potem wyrównuje (jak u mnie), to są szpitale, które wolą nie ryzykować (chyba też jak u mnie). Odpowiedz Link Zgłoś
tryggia Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 22:04 Można powiedzieć, że ja miałam drugie CC na życzenie. Miałam wskazania do skrócenia 2 fazy porodu, więc po przedstawieniu mi opcji z próżnociągiem, CC było nie tyle "na życzenie", co na " bezwzględne żądanie ". Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 23:04 mialam wskazania do CC i na pewno bym je miała. gdybym miala nie miec to zalatwilabym sobie na żądanie. ale finalnie sprawa załatwiła się niestety sama i miałam interwencyjne. moja bratowa miała na żądanie, o ile mozna tak nazwac poród prawie trzy tygodnie po terminie, gwałtowny, ale bez postępu przez chyba osiem godzin. no ale żądanie było ("ZRÓBCIE CESARKĘ BO WAS WSZYSTKICH DO SĄDU PODAM I W GAZETACH OBSMARUJĘ!") Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Kwestia zaufania 03.01.16, 23:12 Czytam watek i przypominam sobie "tamten czas" gdy bylam w ciazy ze Srednim, gdy rozne rzeczy sie dzialy, gdy dokonano zabiegow na plodzie zeby w ogole mozna bylo mowic o rodzeniu w jakikolwiek sposob jakiegokolwiek dziecka etc. Owszem, mialam wysmienity medical team kolo siebie, duzo ze mna (i moim mezem) rozmawiano, tlumaczono, budowano wzajemne zaufanie. I ufalam, no bo jak inaczej. Ale to bylo takie zaufanie z musu. Mialam pelno swiadomosc, ze bez pomocy tego medical team, tych madrych, wyksztalconych, zaangazowanych ludzi, moj syn sie nie urodzi i zyl nie bedzie. Niemniej gdy bylam w 3 ciazy i wszystko szlo gladko, w jakims sensie odetchnelam z ulga, ze nie musze juz pokladac zaufania w tzw. medycynie. Ze Matka Natura (a ja wraz z nia) poradzi sobie sama I jakos zaskakuje mnie, ze tyle kobiet i tu sie wpisujacych, i tych o ktorych piszecie, ufa bardziej obcemu czlowiekowi ze skalpelem niz sobie samej, niz wlasnie Matce Naturze. Jednak wszyscy jestesmy inni, prawda? Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
fin-dus Re: Kwestia zaufania 03.01.16, 23:44 Mialas to szczescie, ze owa Matka Natura pozwolila ci dwa razy urodzic sn. W moim przypadku ta sama matka najpierw wpedzila mnie w nieplodnosc, a pozniej chciala wsadzic mnie i moje dziecko do grobu. Trudno miec wiec do niej zaufanie. Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Kwestia zaufania 03.01.16, 23:54 Bo nie mieszkasz w Polsce. Tu niestety w wielu szpitalach jak nie dasz w łapę, to zapomnij o znieczuleniu. Nacinanie zamiast ochrony krocza to norma. Tak samo jak kleszcze, albo inne pomysły na skrócenie drugiej fazy. Bywa też w drugą stronę - bez nacięcia, bez ochrony krocza i pęknięcie nieomal po szyję. Szycie na żywca, to też niestety standardowa procedura. Nie ma mowy o zaufaniu, jeżeli położna ma kilka rodzących pod opieką, nie masz pojedynczych sal, oraz nie wybierasz pozycji porodowej. O nieinformowaniu kobiety co dzieje się z dzieckiem, ukrywanie pewnych faktów np. podawania oksytocyny itd nie chcę mi się nawet pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 01:55 To niekoniecznie chodzi o to. Ja wiedziałam, że będę rodzić w prywatnej klinice, więc opieka, sala pojedyncza i takie tam "luksusy" miałam w pakiecie, a i tak wybrałam cc. Czyli bezpieczeństwo dziecka przed moim. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 02:05 a1ma napisała: > Ja wiedziałam, że będę rodzić w prywatnej klinice > , więc opieka, sala pojedyncza i takie tam "luksusy" miałam w pakiecie, a i tak > wybrałam cc. Czyli bezpieczeństwo dziecka przed moim. Przyznam, ze dla mnie to jest tym bardziej zaskakujace - bylabym jeszcze bardziej podejrzliwa gdybym miala placic za uslugi, bo mialabym poczucie, ze osoba ze skalpelem traktuje mnie jako podstawowe zrodlo dochodow a nie jako pacjenta pod opieka. Ja jestem z tych, ktorzy raczej powierza swoje zycie i zycie swoich dzieci komus kto "dla idei" niz chocby najlepszemu fachowcowi, ktory cokolwiek ... przede wszystkim "dla pieniedzy". Again ... kwestia zaufania Z tym, ze w moim kraju nie ma prywatnych klinik i nie ma takiej opcji zeby zaplacic za jakakolwiek usluge zwiazana z prowadzeniem ciazy czy porodem. Thanks god Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 02:15 Ale przecież za wszystkie usługi się płaci, tak czy inaczej Ja wolę zapłacić bezpośrednio wybranemu usługodawcy, niż via ZUS. W ten sposób wiem za co i komu płacę. A co do lekarzy pracujących w Polsce "dla idei"... no cóż, pominę milczeniem Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 02:34 Ja wole placic jako taxpayer. Zarowno za medicare, jak i np, za szkolnictwo publiczne. W ogole doceniam egalitarnosc w spoleczenstwie i takie tam ... "rownosc dostepu, rownosc jakosci uslug" etc. A juz np. za uslugi medyczne, ktorych nie jestem w stanie sama w pelni zweryfikowac przed ich otrzymaniem, bo zwyczajnie nie jestem ksztalcona w tej dziedzinie, traktuje bardzo ostroznie i podejrzliwie, szczegolnie gdyby mi ktos sugerowal extra oplaty za cokolwiek w tym temacie. No ale to sie nie zdarzy w mojej okolicy, bo prawo nie dopuszcza takiej opcji. Prywatne uslugi zwiazane ze zdrowiem maja wylacznie dentysci, chiropractors, physiotherapists etc. no ale przeciez nie "prawdziwi" lekarze Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 02:46 Uwierz, nie chciałabyś takiej "równości jakości usług" jaka jest dostępna w ramach publicznej opieki medycznej w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 09:52 Heh. Za mojego pierwszego porodu było nierówno, czyli kto zapłacił ten miał ZZO. Teraz nie ma dyskryminacji biednych, czyli w niektórych szpitalach załapać się na znieczulenie to cud. Uwielbiam to polskie równanie w dół. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:02 No, za mojego pierwszego też tak było, ale wtedy nie było mnie stać. Przy drugim porodzie było już tylko "ze wskazań medycznych", szykowałam się na głupiego Jasia, wyszła cesarka. Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 09:53 Come on - są "szpitale" i szpitale. Możesz wybrać sobie wedle stopnia referencyjności i opłacić położną do porodu. Wtedy włos z głowy ci nie spadnie. Mówisz o CC w klinice i o bezpieczeństwie dziecka? Rozumiem, że twój szpital w razie "W" leczy dziecko na miejscu czy na sygnale pędzi na Karową? Bo żadna prywatna klinika nie ma nawet 1/10 sprzętu z państwowego szpitala - więc o jakim bezpieczeństwie dziecka ty tu opowiadasz? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:03 dlatego ja rodziłam w państwowym, ale prywatnie. Chciałam rodzić w prywatnej klinice, ale mój lekarz mi odradził ( mam rzadką grupę krwi i w razie problemów i tak przewieźliby mnie do państwowego szpitala - to był rok 2000, teraz może jest inaczej ). Szpital najwyższej referencyjności Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:30 Fakturę dostałaś czy tak pięknie piszesz o łapówce? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:36 Mój lekarz wystawiał rachunki, ale mnie nie były do niczego potrzebne ( mało mnie interesowało czy zapłaci podatek czy nie - ważne było, że ja miałam super opiekę ). W szpitalu wtedy nie zapłaciłam grosza, a dwa lata później coś kojarzę, że był oficjalny cennik. Tylko anestezjolog przyleciał po dodatkową kasę - ale go mąż szybko pogonił. Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:38 Była pozycja w cenniku- cesarskie cięcie, tak? Podaj szpital, dziewczyny się ucieszą, że w państwowym szpitalu mogą rodzić prywatnie - bez łapówki i bez łaski. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:11 rok 2002 - wywieszony cennik na korytarzu na Madalińskiego - potem już go nie było ( koleżanka rodziła rok później. Odpowiedz Link Zgłoś
hermenegilda_zenia Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:16 "Możesz wybrać sobie wedle stopnia referencyjności i opłacić położną do porodu." Ano właśnie tu powoli zbliżamy się do sedna - płacąc składki i chcąc korzystać li tylko z opieki w ramach NFZ trzeba "pogodzić" się z traktowaniem na porodówce w Polsce jak półtusza żywca, a nie jak kobieta w trakcie jednej z najważniejszych chwil w swoim życiu, która to chwila może zadecydować o czyjejś dalszej (lub nie) prokreacji. Bez dania w łapę położnej lub lekarzowi ciężko o ludzkie traktowanie, więc bajanie o standardzie czy etyce zawodowej lekarzy w państwowych szpitalach to można uprawiać pisząc o Kanadzie. Jeszcze raz podkreślam, bo ja też rodziłam i będę rodzić prywatnie - nie ma mojej zgody na hipokryzję płacenia lekarzowi w państwowym szpitalu, wolę dać zarobić prywatnemu, ale mieć pełne możliwości egzekwowania świadczeń, za które zapłaciłam, niż rodzić "niby" na NFZ oszukując system, ale dawać się przy tym "napaść" lekarzom korzystającym i de facto zarabiającym na używaniu sprzętu i infrastruktury zakupionej i finansowanej przez państwo. Bezczelność i chamstwo pierwszej wody. Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:29 Nie kłam, póki co to tylko arwena opowiada o rodzeniu "prywatnie" w państwowym szpitalu - czyli dała w łapę. W szpitalu, w którym rodziłam - miałam bezpłatnie taką opiekę, o jakiej ty w klinice prywatnej mogłabyś tylko pomarzyć. Mnie również było stać na to, aby rodzić w Centrum Damiana czy w Medicoverze, ale nawet przez myśl mi to nie przeszło - właśnie przez wzgląd na bezpieczeństwo dziecka. W państwowym szpitalu, w którym rodziłam, wystawią ci fakturę za wynajęcie położnej. Ja nie wynajęłam (choć takie myśli kołatały mi się po głowie), a położną miałam taką, że gdybym spotkała ją dzisiaj, to wycałowałabym ją po rękach. Oprócz tego nie płaciłam za ZZO, pojedynczą salę porodową z łazienką, drabinkami, piłkami, sofą dla partnera, kołem porodowym i specjalistycznym łóżkiem, które ułatwia poród w wybranej przez ciężarną pozycji. Nikt nie każe wam rodzić w rzeźniach - są szkoły rodzenia, poczta pantoflowa, wizyty na oddziałach - jak komuś zależy aby się dowiedzieć jakie warunki panują w danym szpitalu, to się dowie. Odpowiedz Link Zgłoś
hermenegilda_zenia Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:46 Ja nie muszę czytać arweny - 6 koleżanek-nielekarek rodzących w ciągu ostatnich 5 lat (każda przynajmniej 2 razy) w różnych trójmiejskich szpitalach zapłaciło po 1000-1200 PLN położnej oraz drugie tyle lekarzowi, żeby zrobił cc albo "ładnie zszył" po porodzie sn, zzo to ok 5-6 stów. Nie znam stawek w innych dużych miastach, zakładam, że Warszawa jest droższa. Najwyższy czas zdjąć różowe okulary - póki co tylko ty opowiadasz o rodzeniu "darmowo" w państwowym szpitalu. Zresztą sama sobie przeczysz, bo w poście powyżej "wypsnęło ci się coś o opłacaniu położnej, żeby poród w szpitalu państwowym był OK. Czyżby problemy psychiczne ze spektrum osobowości mnogiej? Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:17 Jeśli ktoś ma tutaj problemy, to tylko ty - z czytaniem ze zrozumieniem. Rodziłam w szpitalu, w którym można legalnie i oficjalnie wynająć sobie położną - jeśli ktoś ma takie życzenie. Rozumiem doskonale, że wiele kobiet obawia się porodu, a z taką położną odbywa szereg indywidualnych spotkań a następnie z zaufaną osobą idzie rodzić. Ja nie miałam takiej potrzeby i rodziłam z taką położną, jaka przypadła mi w udziale. Była absolutnie wspaniała, uczynna i troskliwa. Potem dostała piękny bukiet kwiatów. Rodziłam w Warszawie i powtórzę - ZZO, pojedyncza sala porodowa z wszelkimi wygodami, wspaniała opieka, szycie ze znieczuleniem za 0 zł (dla ciebie słownie, bo widzę kłopoty z przyswajaniem treści pisanej: zero złotych). Rodziłam w innym szpitalu od tego, w którym pracował mój lekarz prowadzący ciążę, więc wedle twojej nomenklatury byłam obca. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:30 Masz cennik z Madalińskiego - szpitalmadalinskiego.pl/sites/default/files/Cennik%2019.11.15_2.pdf widzę, że zniknęły prywatne sale - nie wiem czy nie ma ich już oficjalnie Ja oficjalnie w kasie szpitala płaciłam 150 zł za dobę ( inaczej leżałabym w sali 5-6 osobowej lub została na sali pooperacyjnej - bo miejsc już nie mieli ) sala do porodu rodzinnego - 500 zł - bo mimo, że miałam wskazania do cc, to stwierdzili że poczekamy i zobaczymy ( a sala ogólna wyglądała jak prosektorium - stanowiska odgrodzone 1,5m ściankami, wyłożona białymi kafelkami, i darcie się rodzącej na stanowisku obok ), zzo 550 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:35 No i gdzie tu jest cesarskie cięcie? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:39 cennik jest aktualny, rodziłam w 2002r i tamten wisiał na drzwiach na porodówce. Nie wiem czy oficjalny, ale lekarz rzeczywiście wziął 1500 Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:43 szpital, ktory pobiera oplaty za pobyt matki z noworodkiem bylby skreslony u mnie na wstepie. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 12:13 Mówiąc szczerze, wtedy miałam gdzieś czy cennik był oficjalny czy nie. Zapłaciłam dla bezpieczeństwa mojego dziecka i mnie. Za darmo mogłaś sobie z dzieckiem być - sala 6osobowa + 6 noworodków - rewelacja. Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 12:19 znaczy, ze na wieloosobowej sali bylo niebezpiecznie? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 12:23 ciasno? mało komfortowo jak do każdej położnicy przyszli goście? I sala nie miała 50 metrów a może 20? Łóżko, szafka, łóżko szafka, łóżko szafka, łóżko szafka - na jednej ścianie i umywalka ( łóżka głową do ściany, pomiędzy łóżkami tylko tyle miejsca co na szafkę ) na ścianie przeciwległej - dwa łóżka bokiem do ściany. Jak każda miała dziecko przy sobie, to zejście z łóżka robiło się trudne. Zdecydowanie wolałam komfort, pobyt tylko ze swoim dzieckiem i ewentualnie swoimi gośćmi a nie całym miastem. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 12:24 Zapewne zbyt głośno i tłoczno. Leżałam na patologii w sali 6-cio osobowej i miałam ochotę schować się w toalecie (jednej na całe piętro), nie wyobrażam sobie takich tłumów przy noworodku, po porodzie będąc. Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:44 Ale jeszcze raz. W cenniku w 2002 r. była wyszczególniona pozycja za CC? Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 12:34 Może teraz to się zmieniło, ale kilka lat temu szpital na Madalińskiego miał opinię koszmarnej rzeźni wśród rodzących. Chamstwo personelu, postawa roszczeniowa personelu: chcesz pomocy przy przystawiania dziecka do piersi to zapłać (tekst autentyczny). Na sali poporodowej leżałam z laską, która wolała urodzić na IP w tym szpitalu co ja, niż drugi raz na Madalińskiego. Może po zwolnieniu Chazana coś tam się zmieniło na plus. Pokazywanie tego szpitala jako przykład jakiegoś zjawiska jest dla mnie błędne, bo Madalińskiego to była patologia jeśli chodzi i o pobieranie opłat, i stosunek do "darmowego" pacjenta. Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:09 zalezy do jakiego szpitala idziesz rodzic. ja poszlam tam, gdzie byl III stopien referencyjnosci, zzo dawali sami, bez laski. sale porodowe byly pojedyncze, polozne zachecaly do aktywnosci (ja wolalam spac) a lekarzy bylo pod dostatkiem i czekali na dziecko a nie odwrotnie. nie mialam oplaconej poloznej ( a byly dwie) ani lekarza. spojrzeli w karte, zobaczyli, ze moja ciaze prowadzil ich lekarz i bylo spoko jak na pobyt w szpitalu. na inflanckiej czy madalinskiego to do tej pory na zzo zawsze jest za pozno i pacjentka niech cierpi. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:15 Na Madalińskiego zzo kosztuje coś ok 500 zł, jak zapłacisz dostaniesz. Ale przedawkowują oksytocynę i ogólnie to rzeźnia Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:30 A kto każe rodzić na Madalińskiego? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:39 ja tam niestety trafiłam, jak córka dostała przyspieszenia, a czerniakowski był jeszcze w remoncie. Tylko, że miał się mną tam prywatnie zająć kolega mojego lekarza. Dał ciała i mój lekarz przyjeżdżał na rozmowę z ordynatorem. Po rozmowie dostałam wybór - cc czy czekamy bo 3 tyg. przed terminem. Uśmiałam się bardzo, bo na cc to ja tam przyjechałam ze wskazaniami ( różnica pomiędzy cc 20 miesięcy ), ale u nas lekarz ma gdzieś wskazania. Przedawkowali mi oksytocynę i skurcze zanikły. Mieli pomysł, żeby na patologię mnie położyć. Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:47 No kurczę, gdzie jak gdzie, ale w Warszawie masz tyle szpitali położniczych, że człowiek może zgłupieć przy wyborze. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:32 ale ja tam nie pojechałam z wyboru, mój lekarz umówił mi swojego kolegę. Twierdził, że powierzyłby mu swoje córki. Po wszystkim stwierdził, że ta sytuacja zweryfikowała tą znajomość. Po telefonie od mojej mamy, pojechał do szpitala i rozmawiał z ordynatorem na temat cc Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:23 no patrz, kolezanka rodzila w zeszlym roku i jakos nie chcieli jej dac nawet za pieniadze Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:41 a tonie jest tak, że teraz jest za darmo? Coś mi się obiło o uszy. Widocznie koleżanka nie miała nikogo znajomego w szpitalu Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:43 Teraz chyba jest tak, że jeśli jest dostępne w szpitalu - to musi być za darmo. Nie można pobierać opłat za ZZO. Od zeszłego roku miało być chyba ZZO dla wszystkich, ale szczerze pisząc nie śledziłam tych zmian. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:59 No więc właśnie tak mi sie coś wydawało. Za moich czasów jak nie zapłaciłaś to nie miałaś, chociaż były i takie szpitale, gdzie nie było nawet możliwości zapłacenia, bo i tak nie dadzą - na zasadzie - kiedyś rodzili bez znieczulenia, znaczy sie da, a nie jakieś fanaberie rodzącej Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 12:26 teraz to nie daja bo mowia z automatu: za pozno na zzo. rodzaca nijak nie moze tego potwierdzic i rodzi bez. chamstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 12:27 dlatego się zabezpiecza i ma się lekarza z danego szpitala - wtedy spokojnie wszystko masz Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:45 alez miala lekarza stamtad. tym bardziej sie dziwilam. mozliwe, ze to po tej chazanowej aferze tak teraz robia. toc kobieta to dla nich inkubator i nic wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 12:28 a zapłaciła za "dodatkową opiekę" czy liczyła, że jak do niego na wizyty chodzi to już bedzie ok? Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 12:41 nie wiem czy doplacala cos ekstra. normalnie to lekarze swoje prywatne pacjentki traktuja ekstra bez dodatkowych oplat. tak przynajmniej opowiadaly kolezanki. ja jej odradzalam madalinskiego ale sie uparla. nie byla zadowolona ani z porodu ani z opieki choc porod byl bez komplikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 09:47 Rodziłam w państwowym szpitalu 4 lata temu. Pojedyncza sala, znieczulenie na życzenie, wspaniała (i piękna) położna, super studentki, ochrona krocza, wybór pozycji. Koszt? 0 zł Tylko kwiaty dla położnej Marianny po porodzie, była cudowna. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 10:24 Wiesz, Biscotti, jak się porówna umieralność noworodków powierzonych wyłącznie naturze z umieralnością tych powierzonych medycynie, to zaufanie do medycyny wydaje się statystycznie uzasadnione. Dochodzi do tego fakt, że większość z nas zdaje sobie sprawę, że w momencie, kiedy akcja porodowa się rozkręci, dla lekarzy i sporej części położnych rodząca przestaje być partnerem do jakiejkolwiek racjonalnej dyskusji. Szansa, że wtedy się będzie w stanie pomóc swojemu dziecku jest znikoma. Znam jeden przypadek, kiedy się udało - moja ciotka rodziła ostatniego syna, akcja co się ruszyła, to siadała, prowadzący poród orzekł, że przebijają pęcherz płodowy, żeby ruszyło, a ona powiedziała, że jest lekarką i zażądała USG. Dziecko było okręcone pępowiną, skończyło się na cesarce. Do dzisiaj się zastanawiam, ile dzieci nielekarek geniusze mają na sumieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Kwestia zaufania 04.01.16, 11:46 Może dlatego część kobiet zdaje się na obcego człowieka ze skalpelem, że Matka.Natura już je osobiście zawiodła, albo mają bardzo żywo w pamieci (lub obok siebie) przykłady takiej zawodności. Mnie np. do wyobraźni bardziej przemawiają nieodwracalne tragedie dzieci z urazami okoloporodowymi z powodu braku cc niż źle gojące się rany po cc u matek. Odpowiedz Link Zgłoś
alurka12 Re: Kwestia zaufania 23.01.16, 17:23 Dokładnie. Masakra jakaś jest mała świadomość w kobietach Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 23:07 Ja znam tylko moją kuzynkę rodziła 12 lat temu i zapłaciła lekarzowi 500 zł za cc, 6 lat wcześniej podczas pierwszego porodu też "kupiła" sobie cesarkę... Ale to były inne czasy, nie wiem czy teraz takie coś by przeszło. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 03.01.16, 23:14 rodziłam 15 i 13,5 roku temu. Pierwsza cc kosztowała ok 3000, druga ze 4000( ale w tym prywatna sala na 9 dni, bo córka miała żółtaczkę ). W tamtych czasach 500 to zzo kosztowało w Warszawie Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 03.01.16, 23:17 Mnie się wydaje, że owe pieniądze nie szły na zabieg itp, gdyż normalnie na sali leżała jak inne kobiety(ze wskazaniem do cięcia), tylko w łapę dla doktorka... Zresztą nie ważne. To jeden przypadek cc na życzenia jaki znam. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 03.01.16, 23:23 ale ja też dawałam lekarzowi - w pierwszym przypadku lekarz dzielił się z p.anestezjolog i pewnie szpitalem - zaczynałam w sali do porodu rodzinnego - jakieś wskazanie trzeba było znaleźć ;P W drugim podobnie - sala, lekarz ( wziął 1500 ), znieczulenie, anestezjolog wziął najpierw za zzo - a potem przyszedł bezczelnie upomnieć się o dodatkową kasę - bo został po dyżurze ( mąż szybko mu przypomniał, że jak mi dał zzo to sobie poszedł nie wiadomo gdzie, a tego mu nie wolno - potem położna latała szukając go po czałym szpitalu - i grosza więcej nie dostał ) Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 03.01.16, 23:31 Weźmy też pod uwagę, że koszta się różnią w Warszawie, a mniejszych miastach. Chodziłam do mojej ginki w ciąży(przyjmowała mnie prywatnie w swoim gabinecie, a na co dzień pracowała w szpitalu, w którym chciałam rodzić). Kiedyś podczas wizyty mąż sie jej zapytał, czy teraz by była możliwość kupić cesarkę(nie zależnie od kwoty) stanowczo powiedziała, że nie. Chociaż i tak wolałam rodzić naturalnie... Więc co szpital to inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 01:55 No a co miała odpowiedzieć na propozycję łapówki? Pewnie bała się, że ją nagrywacie. Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 13:07 Nie to zaufana doktorka jest. Zawsze chodzę tylko do niej, bierze 150 zł od wizyty i gdyby była taka możliwość na pewno chciała by dodatkowo zarobić. Po prostu ten szpital bardziej stawia na porody naturalne, a cc robią gdy jest do tego wskazanie. Wyjaśniła wtedy mężowi szczegółowo jak wygląda cc, że dziecko jest wyjmowane przez niewielkie nacięcie, że często trzeba je wypychać itp. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 13:12 na pewno przez większe niż naturalny otwór a przy sn lekarze też wypychają dziecko z brzucha ( i nie ma znaczenia, że to niedozwolone) Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 20:23 Wiadomo, że też to robią. Do tego te straszne próżnociągi i kleszcze... Jednak ten szpital na prawdę sobie chwalę i starają się jak najmniej ingerować w naturę Mnie nie wypychali, ani nic w tym stylu, chociaż poród był trudny i nie postępował jak należy... Dziecko miało 4 kg, a ja jako pierworódka miałam spory problem. Nacięli mnie, trzymali mi zgięte nogi i wspierali jak mogli, instruowali... Sama jestem zadowolona z mojego porodu sn, żadnych blizn i szybka rekonwalescencja. Mówię, że na życzenie znam tylko przypadek kuzynki i dużo ze wskazaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 20:34 To mąż rodził? Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 22:29 Chciał poród rodzinny, niestety nie zdążył dojechać. Spóźnił się niespełna pół godziny... Jednak całą ciąże mnie wspierał i na każde usg jeździliśmy razem, gdyż chciał zobaczyć jak się rozwija jego pierworodny Odpowiedz Link Zgłoś
alurka12 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 23.01.16, 17:24 Nie kumam na życzenie robić sobie operacje brzuszna. ..serio! Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 23.01.16, 18:23 Nie kumam - na życzenie przez pierwsze trzy miesiące rzygać pod siebie jak kot, kolejne pół roku mieć zgagę i okropne brzuszysko, a potem przechodzić najgorszy ból życia i to przez kilkanaście godzin, po wszystkim mieć jeszcze stałe pamiątki typu nietrzymanie moczu i wydawać co miesięcznie większość pensji na darmozjada, w dodatku przez pierwsze 5 lat mega uciążliwego w opiece (potem też niewiele lepiej). W dodatku bez żadnej gwarancji, że będzie ładne, zdrowe i zdolne. Odpowiedz Link Zgłoś
hermenegilda_zenia Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 10:19 "Ale to były inne czasy, nie wiem czy teraz takie coś by przeszło. " Teraz czasy są inne o tyle, że kosztuje to kilka razy więcej. Sam mechanizm zupełnie się nie zmienił. Plebs płaci - lekarze i rodziny lekarzy mogą sobie robić cc bez dodatkowych kosztów, w ramach koleżeńskiej solidarności w środowisku. Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 10:36 Moje koleżanki - lekarki, wszystkie w ok. 30-stki rodziły SN, żona kolegi ginekologa - także SN. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na ż 04.01.16, 11:10 Żadna z moich znajomych lekarek nie rodziła sn. Mój gin miał dwie córki i powiedział szczerze, że nie dopuści żeby rodziły sn. Za dużo się naoglądał powikłań. Co ciekawe, jak przyjechał do mnie do szpitala, żeby być przy moim porodzie, to jak mnie zrobił cc to potem ( mimo, że mógł wrócić do domu )zrobił cc kobiecie, którą przywieziono z ciśnieniem ok 240/160 - czekała, bo na dyżurze był tylko jeden lekarz. Odpowiedz Link Zgłoś
europadasielubic Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 03.01.16, 23:24 Nie znam. Tylko cesarki po nieudanych SN i cesarki z poważnych wskazań matki (np. rzucawka, cukrzyca, poważne problemy ortopedyczne), lub dziecka (waga płodu, ułożenie poprzeczne, ciąża bliźniacza). Odpowiedz Link Zgłoś
noname2002 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 04.01.16, 03:43 Znam jedną, miała umówioną cc, ale jej nie wyszło. Zaczęła rodzić chyba 3 tygodnie za wcześnie i tak szybko wszystko poszło, że urodziła sn. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 04.01.16, 10:12 Kilka ja sama, jedna koleżanka 1 raz, druga koleżanka 2 razy, trzecia koleżanka dwa razy ( chociaż te drugie razy to nie jestem pewna czy czasem wskazaniem nie była pierwsza cesarka, w każdym razie same też chciały cc ). Moim zdaniem cesarka jest bomba Odpowiedz Link Zgłoś
alurka12 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 23.01.16, 17:20 To poczytaj jakie bomba sprawy zafundowalas3 dziecku, czym jest poród naturalny i dlaczego jest tak ważny dla dziecka! Odpowiedz Link Zgłoś
dorotek83 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 04.01.16, 10:23 O 2 na pewno wiem, w tym jedno z nich to ja. Przez lata słyszałam, że przy mojej wadzie wzroku (krótkowzroczność, -7 dioptrii) to raczej na pewno cesarka. W ciąży okazało się, że wskazania do cesarki to dopiero od -8 lub odklejająca się siatkówka. Więc nie przysługuje mi. W ciąży miałam też swoje przeboje zdrowotne, dość poważne, ale wciąż wg lekarzy nie kwalifikowałam się do cc, upierali się przy porodzie sn. Może machnęłabym ręką, ale biorąc pod uwagę ciężkie porody mamy i babci (babcia o mało nie zmarła przy 3 porodzie), swoje problemy zdrowotne, wadę wzroku i podejście lekarzy w ciąży, stwierdziłam że nie zaryzykuje porodu sn. Załatwiłam papiery od okulistki o wskazaniach do cc i okazało się, że słusznie się upierałam. Wg położnej opiekującej się mną po porodzie, ze względu na wielkość dziecka (3750 g), moją budowę ciała i fakt, że podpięta do ktg jak leżałam na płasko występowały zaburzenia tętna płodu dziecka, bo dziecko źle się ułożyło, miałam minimalną szansę urodzić naturalnie, prawie na pewno skończyłoby się cesarką. A ja umęczyłabym się niepotrzebnie Drugi przykład to koleżanka, 2 porody sn, brak wskazań do cc. Przy trzecim porodzie załatwiła sobie cc na życzenie. Ale jej drugie dziecko zmarło kilka miesięcy po urodzeniu, powodu nie znam. Z rozmów wynikało, że chyba były jednak problemy przy porodzie, był jakiś problem z owiniętą pępowiną, ale nie pytałam. Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 04.01.16, 10:47 Takich co chciały bo tak, to nie znam. Za to znam sporo przypadków, gdy dziewczyny słyszały, że będą albo mogą być komplikacje przy porodzie sn ale to się w trakcie zobaczy co wtedy lekarze zrobią. Jakoś żadna nie chciała eksperymentować na swoim organizmie i załatwiały albo wymuszały cc. Odpowiedz Link Zgłoś
beverly1985 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 04.01.16, 10:56 Znam 3-4. Wszystkie bez odrobiny komplikacji. Cesarka zaplanowana, z dobrym lekarzem, z poprawnym przebiegiem ciąży- nikt mnie nie przekona, że to niebezpieczne. Niebezpieczne są nagłe cesarki, po 20h akcji porodowej, z nieprzygotowanym lekarzem- stażystą na nocnym dyżurze. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 04.01.16, 11:47 takich ot tak, bo mam taki kaprys, nie znam ani jednego. znam jeden przypadek, o ktorym mozna ewentualnie mowic, ze byl na zyczenie, ale wg. mnie byly wskazania. opinie lekarzy tez byly podzielone. dziewczyna uparla sie na cc, choc jej lekarz prowadzacy namawial na porod sn. dziecko bylo ulozone posladkowo. niby wszelkie "pomiary" jakich dokonano w ciazy wskazywaly na to, ze powinna urodzic bezproblemowo, ale dziewczyna drazyla, zasiegnela innej opinii i w koncu miala to cc. ja sie nie dziwie, sama bym tak zrobila, choc obu moich synow urodzilam sn, ale nie mialam kompletnie zadnych powiklan. ani w trakcie ciazy, ani w czasie porodu czy po. nie dziwie sie cc "na zyczenie", jesli np. pierwszy porod byl koszmarem. nie zatanawialabym sie ani sekundy, gdyby byly jakiekolwiek powiklania czy wskazania do cc. w ogole nie rozumiem tego licytowania sie na sn i cc. porod jest porod. liczy sie "produkt finalny", czyli zdrowe dziecko. chyba nigdy nie zdarzylo mi sie zapytac mloda mame, jak rodzila. co mnie to obchodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
jolie Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 04.01.16, 12:26 Ja licytowania się na metody porodu również nie ogarniam. Wygląda to trochę tak, jakby ktoś miał jakieś ale (pisząc dosadniej ból d...y), że druga kobieta miała inaczej niż ona. Bez sensu. A szkodliwe mity powtarza i jedna, i druga strona. Zresztą los bywa przewrotny - pamiętam jak po usg w 36. tygodniu z pierwszym synem lekarz powiedział "będzie cesarka, ułożenie pośladkowe, raczej już się nie obróci" - w Uniwersyteckim w Krakowie takie ułożenie przy 1. dziecku to bezwzględne wskazanie do cesarki. A ja byłam tak nastawiona na poród sn, pobeczałam się nawet. Przy drugim już zaczęłam kombinować, lekarz też mówił, że będzie możliwa druga cesarka i co? Urodziłam 3 tygodnie przed terminem. Naturalnie. Różnie bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: I jeszcze cc- ile znacie przypadków "na życze 23.01.16, 19:51 Tak-w większości wykształcone,świadome ,oczytane kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś