triss_merigold6
04.03.16, 16:46
Nie bardzo wiem, co jest konkretnie niezrozumiałe, ale postaram się krótko przybliżyć obowiązujący stan prawny i możliwości decyzyjne nastolatków.
Nastolatka, która zachodzi w ciążę nie ma praw do dziecka. Zaczynając od tego, że nie może bez opiekuna prawnego iść do lekarza, a kończąc na tym, że - po urodzeniu - nie może nawet samodzielnie zgłosić się do MOPS po pomoc socjalną. Opiekunami prawnymi jej dziecka zostają zwykle jej rodzice, chyba że sami są pozbawieni praw rodzicelskich.
Teraz - jeśli rodzice dziewczyny są pozbawieni praw rodzicelskich, to ona ląduje w domu dziecka lub rodzinie zastępczej, a po porodzie nie może zostać z dzieckiem - dziecko trafia do rodziny zastepczej i stamtąd najczęściej jest kierowane do adopcji.
Nastolatka po uzyskaniu pełoletności może starać się o uzyskanie praw do włąsnego dziecka, ale niekoniecznie z sukcesem.
Zauważcie więc, że w interesie zdrowej psychicznie nastolatki z niepatologicznej rodziny jest nie fikać starym zanadto, bo to ona będzie w efekcie najbardziej pokrzywdzona.
Nastoletni potencjalny ojciec nie ma cienia praw, podobnie jak domniemani dziadkowie. Mogą sobie tupać i fukac, ale praw mają dokładnie zero. Obcy ludzie. Po porodzie opiekunowie prawni domniemanego nastoletniego ojca mogą wytoczyć sprawę w sądzie rodzinnym opiekunom prawnym dziecka o uznanie ojcostwa.
Sąd nie musi zgodzić się na przeprowadzenie badań genetycznych tylko na tej podstawie, że rodzice chlopaka sobie coś wydumali.
Nastoletni domniemany ani jego rodzice nie mają praw do odwiedzin dziecka, wpływu na decyzje medyczne, miejsce zamieszkania dziecka, formy opieki. Nul. Zero.
Nie ma ojca w papierach = nie ma praw.