Dodaj do ulubionych

Patent na agresję - do właścicieli psów :)

08.04.16, 12:56
Z poziomu agresji w "psich" wątkach, wnoszę, że wiele osób po obu stronach barykady - właściciele psów kontra cierpiący na kynofobię - ma nierozwiązane problemy ze sobą tongue_out

Nie wiem, jak leczy się kynofobię, bo psy lubię odkąd pamiętam, ale wiem, jak reagować na niekulturalnych kynofobów. Ci potrafią być więcej niż irytujący i niepotrzebnie podnoszą nam, właścicielom psów, ciśnienie.

Otóż, jak ktoś staje się agresywny lub jest zwyczajnie niemiły, należy powiedzieć coś w rodzaju: "Przepraszam, ma pani absolutną rację, zamyśliłam się i nie wzięłam go w porę na smycz/nie wiedziałam, że tu pies nie może biegać swobodnie". Gdy tylko kynofob zniknie z pola widzenia (bez afery podnoszącej ciśnienie), spuszczamy pieska. To ma walor dwojaki: unikamy awantury i pies uczy się, że przypięcie to nie dramat, bo trwa tylko chwilę, więc nie unika takiej sytuacji i łatwiej go przywołać w razie realnej potrzeby.

Szczególnie fajnie jest w przypadku panów - wtedy proponuję: "Przepraszam, że pana przestraszył, ale on naprawdę jest łagodny" i przypinamy pieska (oczywiście na moment, jw). Potem raz jeszcze: "Naprawdę bardzo mi przykro, że przez nas pan się najadł strachu". I obserwujemy reakcję smile

Przez cztery lata naszego mieszkania w mieście tylko raz zdarzyło mi się spotkać kulturalną osobę, świadomą, że ma problem z psami. Pani ta powiedziała: "Przepraszam, ale czy mogłaby pani przypiąć pieska, bo ja się boję". Z wielką przyjemnością (bo taka kultura osobista u kynofoba to rzadkość) spełniłam jej prośbę.

Dla dociekliwych:
Mam labradora, a nie amstaffa wink Temat przerobiłam 1500 razy plus (plus teraz w modzie tongue_out), kiedy mieszkałam w mieście. Teraz mój pies ma 10 tys. metrów zabezpieczonego prywatnego wybiegu oraz codziennie odbywa 5-10 km spacer po ziemi, której właściciele nic przeciwko temu nie mają (rozmawiałam na ten temat z obydwoma). Zwierzyny też nie goni, bo tego tego nauczyłam.

Dziękuję za uwagę smile
Obserwuj wątek
      • butch_cassidy Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:12
        I zawsze, jak ktoś idzie, przypinasz psa? Ja tego nie robiłam i nie uważam, abym popełniała błąd.
        Wcześniej miałam sznaucera średniego i takich cyrków nie było.
        Jednak mój labek jest duży i czarny, a to budzi archetypiczne lęki. Nie zamierzałam działać na wyrost, bo jednak nie każdy, kto pojawia się na horyzoncie, histerycznie reaguje na widok psa.

        • antychreza Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:55
          Spuszczam psa na terenie, na którym inni ludzie pojawiają się raczej rzadko, więc tak, za każdym razem, chyba że to znajomy psiarz. Psina ma 15 kg i sięga do kolana. I co z tego, kiedyś moja mama widziała jak na jej widok 5-6 letnie dziecko dostało histerii i dało w długą nie patrząc gdzie biegnie. Uprzedzając nadgorliwych, psina była wtedy zapięta na smyczy.
    • cersei8 Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:08
      Ja podobny temat przerobilam z yorkiem, typ psa zwracajacy uwage tylko na jego ludzi plus bliskich znajomych. Sam nie podejdzie, od dzieci ucieka, nie lubi.
      Czesto sytuacja wygladala tak; pies cos obwachuje nie zwracajac uwagi na otoczenie, a pani z daleka wola zeby zabrac psa bo ja pogryzie (3,4 kg zywej wagi), albo dziecko biegnie do psa, pies ucieka (omijajac dziecko) do mnie, a mamusia krzyczy ze zly pies pogryzie niuniusia.
      Wczesniej bylo lepiej jak mielismy ON to chyba ludzie byli madrzejsi, a jak mialam rottweilera to idioci sami trzymali sie z daleka, pies tez z tych lubiacych tylko swoich, a na innych nie zwracal uwagi. Choc mialam przypadek ze dziecko bawilo sie ok. pol godziny z Lucky'im, podeszla mamusia i "o jaki ladny piesek, madry, lagodny", a jaka rasa? rottweiler "ojej, pies morderca, Jasiu uciekaj bo cie zagryzie"
      Ale Twoj patent wyprobuje, na razie yorka, staruszka, biore na rece jak sie glupi czlowiek zbliza.
      • 3-mamuska Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:25
        Dokładnie, ostatnio moj pies cos sobie wąchał dziecko biegło do niego, taki maluch sama widzi ze jak pies ruszy dziecko sie przewróci, matka stoi i patrzy zero reakcji.
        Wiec zawołałam psa, który jak ruszył biegiem to dzieciak w ryk, bo sie przestraszył, pies biegł kilka metrów od dziecka nawet sie nie odwrócił ,nie spojrzał. I co mam przepraszać matkę dziecka ze mało poradnie dziecko o wiele lżejsze i mniejsze od psa pewnie z 1/4 bez myslenia puściła w stronę psa?

        Ostatnia sytuacja u nas pod domem hehe przyszły dwoje koleżanki do naszej młodej sąsiadki , byliśmy w trakcie wynoszenia śmieci przed dom, i pies biegał za nami w ta i i we ta,bo to segregowane śmieci i worki wiec kilka razy wychodziliśmy. I jedna z dziewczyn ucieka z krzykiem, mimo ze pies nawet nie zwrócił uwagi, nie pobiegł nie dotknął trzymał sie nas.
        I wesz co, powinno sie robic tak jak napisałaś , zeby uniknąć awantur, ale sorry dlaczego mam przepraszać jak ani ja ani moj pies nic nie zrobiliśmy? Dlatego mam ustępować ,bo pies jest psem, a człowiek boi sie psa , to nie moj problem a fobie mozna leczyć.
            • oqoq74 Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:27
              Czytałam Twój komentarz. Jeśli ktoś pisze o innych per "idioci trzymali się sami z daleka" jak miałam rottweilera, to znaczy że sam ma problem z agresją.
              Obie pokazujecie, że widzicie swoje psy, a od reszty domagacie się dostosowania. A to Wy, wprowadzając psy w przestrzeń publiczną powinnyście się dostosować.
              • butch_cassidy Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:32
                Nie. Dostosować powinny się obie strony. I ja to podkreślam w każdym wątku.

                Rowerzysta, nawet najmłodszy, powinien mieć wpojone, że jak goni pies, to należy się zatrzymać.
                Właściciel choćby najlepiej ułożonego i zsocjalizowanego psa powinien go trzymać na smyczy, tam gdzie są takie przepisy.

                Te przepisy nie obowiązują jednak wszędzie, we wszelkiej przestrzeni publicznej, czego znakomita większość kynofobów nie jest świadoma.
              • cersei8 Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:35
                Ale nie doczytalas "pies tez z tych lubiacych tylko swoich, a na innych nie zwracal uwagi.""?
                Mialam rottweilera nie dlatego ze lubie agresywne rasy, pies trafil do nas przypadkiem, jak mialam 12 lat, jego pan wyjechal na stypendium, a mnie pies uwielbial z wzajemnosci, mial byc tymczasowo, zostal do smierci.
                NIGDY od nikogo nie domagalam sie dostosowywania, pies grzecznie chodzil na smyczy, albo na pustych lakach (mieszkalismy pod Wawa) luzem.
                Ten pies nie podchodzil do obcych, nie wital sie, nie obwachiwal, taki byl. Podobny jest teraz york. Dlatego nazywam agresja, a niektorych idiotami, z prostego powodu, jezeli idzie pies kilka metrow dalej, patrzy przed siebie, obwachuje cos, nie wykazujac NAJMNIEJSZEGO zainteresowania przechodniami, to ktos kto w takiej sytuacji pyszczy do wlasciciela psa jest idiota, zachowujacym sie agresywnie
                  • cersei8 Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:48
                    Jak nawet na kogos nie spojrzy to trudno go o zaintereswaanie podejrzewac smile
                    Psy zawsze byly na terenach zabudowanych na smyczy (choc yotk na takiej 5m), a przepis jest ALBO na smyczy ALBO w kagancu, zreszta rotka mielismy daaawno temu.
                    Yorkowi, niezalenie od przepisow kaganca nie zaloze, z oczywistych powodow, zreszta on ma prawie 18 lat i nawet gdyby na starosc chcial ugryzc (a dotad nie chcial) to nie ma czym za bardzo smile
                  • vi_san Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 14:06
                    Nie mają. Zależy od przepisów gminy. U mnie na przykład pies w przestrzeni publicznej ma być ALBO na smyczy ALBO w kagańcu. Z wyłączeniem psów z listy ras niebezpiecznych [idiotycznej, swoją drogą], które obowiązuje i smycz i kaganiec. Przepisy mówią ponadto, że pies może być bez smyczy i kagańca w miejscach do tego przeznaczonych [tzw. "psie skwerki" - wydzielone place, ogrodzone], lub na terenach odludnych, nie precyzując co oznaczają "tereny odludne". Ja uważam, że mnie, jako właściciela obowiązuje jedna zasada: jeśli ktokolwiek idzie z naprzeciwka - mój pies ma być przy nodze i na smyczy! Niezależnie od tego, czy osoba idąca z naprzeciwka się boi czy nie, czy ma fobię czy nie, czy ma dzieci czy nie, czy jest trzeźwa czy nie i tak dalej. Z tym, że oczekuję tego samego - czyli że osoba idąca z drugiej strony weźmie na smycz swojego psa, dziecko za rękę, i dopilnuje, by ani jej pies ani dziecko nie zaczepiały mojego pupila. Mój owczarek niemiecki jest ułożony i lekce sobie waży zarówno obcych ludzi jak i ich dzieci, zwierzęta... Reaguje na wołanie, komendy "stój", "zostań"... I nie policzę ile razy np. podczas treningu posłuszeństwa cała moja praca z psem szła się wietrzyć, bo debilka - mamunia musi oznajmić swojemu kilkulatkowi "O popatrz jaki mądry piesek! Idź pogłaskać pieska!". A głaskanie pieska - rozprasza jego uwagę. Pomijając już to, że akurat mój pupil dzieci nie lubi, nawet tych "rodzinnych". Nie rzuca się, nie warczy, nie goni, ale nie lubi i stara się unikać. I z jakiej racji mam się miło uśmiechać do głupiej baby, która ma w zadku zarówno moje prawo do bycia niezaczepianą podczas spaceru z psem jak i bezpieczeństwo własnego dzieciaka [bo pies mimo, że szkolony pozostaje tylko zwierzęciem i po to ma zęby, żeby się bronić przed niechcianymi karesami].
                      • vi_san Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 14:46
                        A ja ci tłumaczę, że SPRAWDZAŁAM i w mojej gminie - pies ma być ALBO na smyczy ALBO w kagańcu. Z wyjątkiem, który opisałam wyżej. W miejscach odludnych nie obowiązuje ani smycz ani kaganiec, natomiast obowiązuje kontrola nad zwierzęciem - czyli pies może być "luźno" puszczony, o ile właściciel jest go w stanie przywołać itd. Ja mojego psa - jestem. Jest karny, posłuszny i wystarczy gwizdnięcie, żeby porzucił swoje psie sprawy i przybiegł do nogi. Natomiast wyjeżdżając gdzieś dalej [np. wakacyjnie] z psem - i owszem, dowiaduję się jakie przepisy obowiązują w miejscu, do którego się udajemy. Właśnie żeby wiedzieć co mi wolno i nie łamać przepisów. Puszczenie psa w lesie luzem - nie może skutkować np. wlepieniem mandatu. Dopiero niekarność psa spuszczonego ze smyczy - owszem. Czyli np. SM widzi psa biegającego "luzem i właściciela w pobliżu. Ma obowiązek zażądać odwołania psa. I jeśli pies reaguje - to nic nie mogą. Tak jest w każdym razie u mnie, acz zdaję sobie sprawę, że w innych gminach może być całkiem inaczej.
                        • oqoq74 Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 15:08
                          Przede wszystkim w lesie prawo egzekwuje Straż Leśna, SM nie ma nic do lasów, bo to odrębna własność. Jeszcze kilka lat wstecz obowiązywał przepis, na mocy którego, pies biegający luzem mógł być odstrzelony.
                          Teraz każdy las ma swój regulamin i do niego należy się stosować. Większość lasów zakazuje puszczania psów luzem, bo psy straszą leśne zwierzęta, a te większe psy mogą też być zagrożeniem dla zwierząt leśnych. I tak możesz dostać mandat za biegającego psa luzem.
                          A miejsca odludne to też tereny do kogoś należące i trzeba się dowiedzieć, czy właściciel nie ma nic przeciw, że ktoś po jego łące chodzi z psem.
                          • vi_san Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 15:29
                            Tłumaczę ci po raz kolejny, bo chyba nie umiesz czytać. Upewniałam się w lasach w mojej okolicy pies może być bez smyczy i kagańca o ile pozostaje pod kontrolą właściciela. Na terenie lasu, mieszczącego się w mieście - SM ma prawo dać mandat tak samo jak Straż Leśna, o ile się napatoczy. Zresztą nie chodzi o to, jak służba będzie mandat wystawiać. W mojej okolicy - ŻADNA Straż nie ma prawa zastrzelić psa - chyba, że zwierzę zachowuje się agresywnie lub nie słucha komend właściciela. I pisałam też, że w razie wyjazdu - orientuję się jakie przepisy obowiązują w okolicy docelowej - bo zdaję sobie sprawę, że mogą być odmienne od tych w mojej okolicy.
                            W kwestii miejsc odludnych - masz pełną zgodę, właściciel ma pełne prawo sobie nie życzyć psich spacerów.
            • kota_marcowa Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:35
              A ja i mój nieszczekający, niezaczepiający ani ludzi ani psów york mieliśmy problemy z debilami puszczającymi swoje kundle bez smyczy.
              Inna sprawa, że do mojego psa ludzie, czy dzieci pchają się bez pytania z łapami, całe szczęście, że ona to lubi i jest bardzo łagodna. Do ludzi nie dociera, że 2,5 kilowy pies, to też pies i ma zęby.
              • cersei8 Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:41
                A tak, pchajacy sie z lapami do yorka to inna sprawa. Ale Kacper akurat tego nie lubi, dzieci tez nie lubi (moje akceptuje, ale one wiedza, ze do glaskania maja koty w domu smile),
                zdaza mu sie warknac podczas ucieczki przed natretem, wtedy jest krzyk, agresywny pies, zle wychowany, najczesciej jak widze dzieci na horyzoncie biore go na rece, niektorzy pomimo wszystko pytaja czy mozna poglaskac, mowie nie, on nie lubi obcych, to w odpowiedzi slysze prychania na pancie z yorkim smile, a niektore mamusie sa tak oburzone odmowa, ze potrafia powiedziec "Krzysiu, jak chcesz to poglaszcz pieska" i dzieciak lezie z lapami. Autentyk sad
          • nelamela Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:49
            Kurcze gdzie wy mieszkacie że ciągle słyszę o problemach z psami.Moje psisko chodzi i na smyczy i bez.Spotykając ludzi słyszę tylko ochy i achy.Ktoś kto nie jest zainteresowany mija nas i tyle.Biegają dzieci,chodzą ludzie z psami.Wszyscy jakoś kooperują ze sobą.Pewnie że fajnie byłoby mieć przestrzeń tylko dla siebie.No ale jest jak jest.Podchodzące do psa dzieci ZAWSZE pytają czy można pogłaskać psa.I uważam że dużo się zmienia,zmienia na lepsze w kontaktach dzieci ze zwierzętami.Widać że rodzice rozmawiają na te tematy z dziećmi.Kiedyś opowiadałam o lokatorach wynajmujących mieszkanie obok mnie.Mają córkę która boi się psów.Czasem zdarza nam się minąć z tą dziewczynka na schodach.Pies idzie nie zainteresowany,ona też nie.I tyle.Fakt moi sąsiedzi i osoby mieszkające wokół nas wiedzą że pies był szkolony.I chyba czują się pewniej.Pozdrawiam.
            • franczii Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 14:10
              Wlasnie mialam napisac podobny post. Ze chyba mieszkam na takiej, jak Wlosi okreslaja, isola felice. Mam park pod domem, nieduzy a zaludniony gesto zarowno przez psiarzy jak i matki z dziatwa i wieksze dzieci pedzace na rowerach lub hulajnogach i nigdy zadnej awantury nie bylo a bywam od 10 lat czy to z psem do niedawna czy z dziecmi. Formalnie zakaz jest wstepu z psami bez smyczy ale w rzeczywistosci psiarze, czesto wiekowi traktuja to miejsce gdzie piesek moze troche wolnisci zazyc i nikt im z tego powodu awantury nie robi ale tez nigdy sie nie zdarzylo, zeby jakis piesek sie rzucil w pogoni za rowerem lub hulajnoga lub wystraszyl jakies dziecko. Niektorzy psiarze kiedy jest duzo dzieci goniacych po calym parku biora psa na smycz, widac wiedza ze te psy moga roznie reagowac. taka niepisana umowa. Matki dziecipilnuja zeby psow obcych nie ruszaly a ze swej strony psiarze sympatycznie sie odnosza do zainteresowanych poglaskaniem pieska maluchow. no i sprzataja po psach, musze przyznac, ze mimo ze na chodniku lub trawniczku przy ulicy czaswem jakies gowno lezy tak w parku nie natknelam sie nigdy. No jakos wszystko to egzystuje w zgodzie. cuda jakies czy co?
    • default Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:35
      Mój patent jest taki, że gdy widzę na horyzoncie jakąś osobą, to skręcam, zmieniam kierunek, robię koło - no w każdym razie tak idę, by uniknąć spotkania.
      W przypadku rowerzystów czy biegaczy, którzy zbliżają się jednak szybciej niż normalnie spacerujący - po prostu staję na chwilę z moim stadem 2-3 m od ścieżki, żeby osoba swobodnie przejechała/przebiegła.
      Na smycze biorę tylko w czasie przechodzenia jezdnią (z uwagi na bezpieczeństwo psów).
    • jagienka75 Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:36
      ja psa zapinam na smycz, ale to dlatego, bo mój cielak cieszy się na widok każdego a jak zobaczy dziecko, to zalizałby na śmierć.
      osobiście wolę, żeby mój pies do nikogo nie podchodził. nie każdy lubi psy a ja też nie mam pewności, jak dana osoba na mojego zwierza zareaguje.
      w mojej klatce mieszka facet, który na widok mojego psa sztywnieje, albo w panice wbiega do mieszkania. po jego zachowaniu widać, że boi się psów, jak ognia.
    • vivaluna Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:36
      Ja mam sposób na "głuchą", jak ktoś się czepia to udaję, że nie słyszę. Mam bardzo groźną szetlandkę i starą, siwą sukę collie. O dziwo kynofobi i nadgorliwi ojcowie bardziej boją się małej szelti, pewno ze względu na dziwne umaszczenie - merle i na dodatek połowę pyska ma czarną co może wyglądać zlowieszczo. Collie wygląda jak Lassie więc rzadko ktoś się jej boi, choć za młodu to był z niej niezły zakapior. Szelti bardzo grzeczna, delikatna i lubi dzieci, nawet takie pełzaki co to ciągną za ucho.
        • vivaluna Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 14:58
          No właśnie się dziwię, bo szetlandy są słodkie i pocieszne uncertain ale chyba to umaszczenie działa. Szelciaki też są dość szczekliwe i komunikują szczekiem wiele rzeczy, również radość więc może szczekania się boją? Choć jak milczy i idzie przy nodze to też niektórzy dziwnie się zachowują. Raz babcia wepchnęła swojego wnuka w krzaki ze strachu, choć akurat szłam chodnikiem wzdłuż ulicy i szetland był na smyczy.
            • vivaluna Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 15:23
              Nie przestrzegam prawa. Mój szetland zawsze chodzi luzem, zapięty na smyczy tylko wzdłuż ulicy. Nie nosi kagańca również w komunikacji miejskiej ani u weterynarza. Nie wiem czy można mówić o szczęściu bo psy mam od zawsze. Mieszkam w Warszawie, więc duże miasto, dużo policji i straży w naszej dzielnicy - Stary Mokotów obfitujący w żulerkę i amotorów procentów pod chmurką. Myślę, że mundurowi w obliczu innych wyzwań nie będą się pierdołami zajmować typu kurduplasty, spokojny, wyszkolony pies bez smyczy.
                • vivaluna Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 16:00
                  Nie udają, zawsze szeroko się uśmiechają. Dzieci mogą zaczepieć mojego psa, bo on bardzo lubi dzieci. Dziecko agresywne przytrafiło się tylko raz przez osiem lat życia szetlandki (dziecko z rodziny), zareagowałam sama nie czekając na reakcję matki. Może jeszcze raz, dziecko w parku uderzyło zabawką mojego psa w głowę, ale się nie plułam bo szetland nie zwrócił na to uwagi a ja nie mam zapędów wychowawczych w stosunku do małych, cudzych dzieci, które widzę pierwszy i ostatni raz w życiu. Druga suka, większa collie, ze względu na postępującą demencję starczą chodzi na smyczy. Dopóki z jej głową było wszystko w porządku to ze względu na doskonały stopień wyszkolenia chodziła też luzem.
                  • miss_fahrenheit Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 19:16
                    Być może to kwestia mojej nadwrażliwości, ponieważ kiedyś miałam problem (na szczęście ja, nie moje dziecko) z takim dobrze wyszkolonym psem (mojej koleżanki, więc mam pewność, że wyszkolony), to mnie oduczyło ufania zapewnieniom, że nic się nie stanie, piesek jest grzeczny itd. Powinien być na smyczy, po prostu. Przy czym - dziecko też uczę, że nie może wchodzić w drogę psu, zaczepiać, i w żadnym wypadku nie dokuczać. Byłoby nie fair, gdybym tego nie uczyła i jednocześnie udawała głuchą, gdy właściciel psa zgłaszałby mi pretensje.
                    • vivaluna Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 20:54
                      Ale mój pies nie wchodzi w najmniejsze interakcje z ludźmi i nie zmuszam nikogo do kontaktu z nim, nawet moich odwiedzających mnie koleżanek i ich dzieci. Czy ma smycz czy nie zachowuje się tak samo, idzie przy nodze na nikogo nie patrząc, ewentualnie na mnie jak cmoknę - wtedy idzie w tak zwanym kontakcie. Pod moim domem przewalają się masy ludzi - w tym sporo dzieci na wszelkich możliwych sprzętach a wszystko ze względu na kilka okolicznych szkół i przedszkoli. Dla mnie wygodniej jest jak pies swobodnie "przenika" przez te grupy niż miałabym lawirować między dziećmi na rowerkach z psem na smyczy co by stwarzało dodatkowe zagrożenie, że dzieciak właduje się na smycz, uszkodzi mi psa i sam się wywali.
                      Zawsze pozwalam głaskać psa jak ktoś się spyta, a pytają się nawet mamy dzieci ledwo uczących się chodzić. Jedyną straszną rzecz jaką szetlandka kiedyś zrobiła to polizała po buzi schylające się do pocałunku uncertain dziecko a raz z wdzięcznością przyjęła bułeczkę, którą maluch bez zgody mamy wręczył psu.
                      Co do psa twojej koleżanki - nie wszystkie szkolone psy lubią dzieci. Szkolenie wpływa na zakres posłuszeństwa psa, ale w jeśli pies nie ma wrodzonej delikatności i uległości wobec dziecka to zawsze będzie osobnikiem niepewnym w kontaktach. Jeżeli ty miałaś problem z tym psem to trzeba by się spytać - w jakim zakresie był szkolony pies, przez kogo i czy miał, ewentualnie ma problemy z niestabilnym charakterem. Psy niestabilne, lękliwe, ze skłonnością do agresji, porywcze zmieniają się in plus w wyniku szkolenia, ale zawsze trzeba stosować do nich ograniczone zaufanie.
    • alpepe Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 08.04.16, 13:51
      Ja nie mam patentów, obserwuję ludzi, moja cavalierka wypatruje, kto by ją tu mógł pogłaskać i rwie się do dzieci, bo i dzieci się do niej rwą, ale kiedy widzę, że ktoś się boi, skracam smycz, po co ktoś ma chodzić jezdnią z obawy przed moim psem? Szczeka na ludzi, którzy sa duzi, ciemno ubrani, dziwnie chodzą, wydają dziwne odgłosy lub wymachują rękami, z reguły zresztą, kiedy jest ciemno. Kiedy próbuje na kogoś szczekać, skracam smycz lub przywołuję od razu do siebie i mówię, że ma się zamknąć. Ostatnio szczekała na faceta, który coś tam do niej zagadywał żywo gestykulując. Wzięłam ją na ręce, by pan mógł pogłaskać, a zaczął się bać, że będzie chciała go ugryźć, a ona zobaczyła, że strach ma wielkie oczy i głupio i bez powodu się darła. Generalnie mój piesek jest słodki, ale mieszkam w mieście przy ruchliwej ulicy, wszędzie samochody, a ona mogłaby z racji tego, że jej się wydaje, że po drugiej stronie ulicy ktoś się pojawił tylko po to, by ją pogłaskac, więc trzeba do niego lecieć, wpaść pod samochód. Kiedy zaś ona chodzi luzem, zwykle i tak pilnuję odstępu od ludzi, stajemy z boku, przepuszczamy, ew. zapinam smycz. Sprzątam też wszystkie kupy po niej, ludzie mnie znają, mojego psa również, jest sympatycznie.
      • vivaluna Re: Patent na agresję - do właścicieli psów :) 09.04.16, 13:03
        Mój jeden pies musi znaleźć odpowiednie miejsce na siku. To suczka, szuka czystego kawałka trawnika. Potem musi się zstanowić, pokręcić się i dopiero. Na smyczy rytuał szukania przeciąga się do godziny i jest uciążliwy. Bez smyczy jest łatwiej i dla mnie i dla psa bo nie muszę łazić po krzakach.
        Obie moje suki trenowałe psie sporty, obecnie już mniej bo starsza "na emeryturze", aczkolwiek elementy tropienia użytkowego robię jeszcze ciągle z dwiema (młodsza szkolona do poszukiwania zaginionych w zwaliskach, gruzowiskach). Trenowanie frisbee, obi na smyczy całkowicie nie ma sensu, a wręcz jest niemożliwe. Wszystkie psy użytkowe muszą mieć zapewniony codzienny trening, a przy braku wygrodzonych terenów dla psów trzeba to robić na łące czy w parku.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka