mum2004 Re: Czy gdybyście mogły nie pracować to..... 25.05.16, 22:58 Zrezygnowałabym ale tylko wtedy gdybym miała grube pieniądze na koncie i mogła dostatnio żyć z odsetek. Jedno mieszkanko to nie - ale przy dziesięciu bym mogła zrezygnować. Mam tyle zainteresowań że napewno bym się nie nudziła. Odpowiedz Link Zgłoś
liisa.valo Re: Czy gdybyście mogły nie pracować to..... 26.05.16, 01:55 Moja mama zawsze mi wpajała, że kobieta powinna mieć swoje pieniądze i swoją pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: Czy gdybyście mogły nie pracować to..... 26.05.16, 10:06 A ja wypisałabym się ze swojej instytucji, ale pracowałabym nadal Nie obowiązywałby mnie system oceny naukowej, w której liczy się ilość publikacji (liczba, nieważne, że prawie na te sam temat) lecz liczba jakość (np liczba cytowań). Nie obowiązywała by mnie konieczność biurokracji, planowania najmniejszych wydatków rok wcześniej , nie borykałabym się z pieniędzmi na badania - granty, granty, granty, nie miałabym obowiązku uczestnictwa w Radach Naukowych, co bywa żenujące- wylewanie własnych żali i frustracji, pamiętliwość doznanych "krzywd" zwłaszcza w przypadku "awansu" itp itd Ale bym musiała mieć mocne zabezpieczenie, niekoniecznie mężowskie. Po prostu - wieść życie rentiera I to rentiera bogatego - ze względu na to, ze do pracy bym dokładała. Odpowiedz Link Zgłoś
magata.d Re: Czy gdybyście mogły nie pracować to..... 26.05.16, 10:16 kochamruskieileniwe napisała: > A ja wypisałabym się ze swojej instytucji, ale pracowałabym nadal > Nie obowiązywałby mnie system oceny naukowej, w której liczy się ilość publikac > ji (liczba, nieważne, że prawie na te sam temat) lecz liczba jakość (np liczba > cytowań).i > Nie obowiązywała by mnie konieczność biurokracji, planowania najmniejszych wyda > tków rok wcześniej , nie borykałabym się z pieniędzmi na badania - granty, gran > ty, granty, nie miałabym obowiązku uczestnictwa w Radach Naukowych, co bywa żen > ujące- wylewanie własnych żali i frustracji, pamiętliwość doznanych "krzywd" zw > łaszcza w przypadku "awansu" itp itd > > > Ale bym musiała mieć mocne zabezpieczenie, niekoniecznie mężowskie. Po prostu - > wieść życie rentiera I to rentiera bogatego - ze względu na to, ze do pracy > bym dokładała. O, widzę że "robimy w tym samym" Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: Czy gdybyście mogły nie pracować to..... 26.05.16, 10:51 no i pewnie stąd się wzięło pytanie Ja to bym tak chciała być wolnym strzelcem. Mieć w duszy wszelkie biurokracje, oceny. Skupić się na tym tylko , co istotne. Zlecać komuś te prace, których nie lubię robić np obróbka grafiki (kiedyś byli kreślarze i człowiek im dawał rysunki - teraz musi robić to sam) I mieć więcej czasu na dom. Pewnie byłoby tak 50/50 (dom/praca). Odpowiedz Link Zgłoś
magata.d Re: Czy gdybyście mogły nie pracować to..... 26.05.16, 11:35 kochamruskieileniwe napisała: > no i pewnie stąd się wzięło pytanie > > Ja to bym tak chciała być wolnym strzelcem. Mieć w duszy wszelkie biurokracje, > oceny. Skupić się na tym tylko , co istotne. Zlecać komuś te prace, których ni > e lubię robić np obróbka grafiki (kiedyś byli kreślarze i człowiek im dawał rys > unki - teraz musi robić to sam) > I mieć więcej czasu na dom. Pewnie byłoby tak 50/50 (dom/praca). > No właśnie jedni zlecają inni nie mogą. I to mnie w tej pracy wkurza. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: Czy gdybyście mogły nie pracować to..... 26.05.16, 14:01 bo zawsze są równi i równiejsi teoretycznie przysługuje mi grafik. Wypracowałam to ale to tylko teoria... no cóż. układy.... Odpowiedz Link Zgłoś
quelquechose Re: Czy gdybyście mogły nie pracować to..... 26.05.16, 10:07 Mam zdrowie do d..py i chodząc do pracy cierpię. Gdybym więc mogła sobie być niezależna finansowo od faceta - na przykład jakiś stały dochód z nieruchomości czy coś takiego, albo wielka wygrana w totolotka to bym się nie zastanawiała wiele i zmykała z pracy. Pracę mam dobrą i jestem za nią wdzięczna losowi, ale dobija mnie fizycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: Czy gdybyście mogły nie pracować to..... 26.05.16, 13:05 My mamy dobra sytuacje materialna, maz dobrze zarabia, ja tez nie narzekam, moglibysmy sobie pozwolic na zycie bez mojej pensji ale taka opcja nie wchodzi dla nas w rachube. Po pierwsze dlatego, ze mam fajna prace, zgodna z moim wyksztalceniem, dajaca mozliwosc poszerzania kwalifikacji, pracuje z ludzmi, ktorych lubie, nie zasuwam jak gornik w kopalni, mam czas na kawe, lunch z mezem czy kolezanka. Dziecko jest w placowce ok. 20 h w tygodniu, pozostaly czas spedza z nami, czas w zlobku uwazam za pozyteczny i potrzeby, wiec i tak nic bym nie ograniczala. Prac domowych nie lubie, mamy pania sprzatajaca, zreszta nawet bez niej nie zajmuja wiecej niz 1-2 h dziennie (sprzatanie + gotowanie), cwiczyc i tak cwicze 6 razy w tygodniu, zajmowanie sie roslinami mnie nie bawi, na hobby i znajomych znajduje czas, pewnie moznaby wiecej, ale i tak do konca dnia raczej bym sie nudzila. Na wlasny biznes nie mam ochoty, pomagam mezowi w prowadzeniu dodatkowej dzialalnosci, budzetowaniu, przygotowywaniu materialow promocyjnych itd. i to mi wystarczy. Na pewno atrakcyjne bylyby podroze, ale najbardziej lubie jezdzic z mezem, z synkiem jezdze sama tylko po Europie, a to da sie zalatwic w weekend + piatek (w piatki nie pracuje). Pieniedzy byloby mniej, moj poziom satysfakcji by spadl - nie widze plusow. Uwazam, ze praca na 50-80% etatu to optymalne rozwiazanie. Odpowiedz Link Zgłoś