janinakowa
02.06.16, 23:07
Taka historia: jest matka ok 75letnia. Bardzo perorująca w dyskusjach o muzułmanach w Niemczech którzy gwałcą 16 latki, w radiomaryjnym stylu, że kolorowy to samo zło, itd. Zarzuca tymi informacjami córkę która wcale nie ma ochoty słuchać.
Jest jej córka, córka dzieli się informacją, że niedawno w sąsiedniej miejscowości (sami biali krajanie) był przypadek gwałtu na nastolatce przez nauczyciela, matka zdziwiona nie wierzy, bo ona nie słyszała o tym,
na pewno niedobra córka wymyśla żeby jej tezy o złych uchodźcach dezawuować.
Córka przed laty jako 12 latka była ofiarą usiłowania gwałtu, napastnikiem był obcy biały facet w średnim wieku, było to niedaleko od domu, podczas prac do których zrobienia wysłali ją rodzice. Udało jej się uciec bo facet się przestraszył że ktoś usłyszał jej krzyk. Nie powiedziała tego rodzicom nigdy, nie było dobrego klimatu w domu, rodzice wiecznie się z sobą kłócili, córka nie dostawała poczucia bezpieczeństwa w domu.
Jak córka słyszy teraz oburzone wygadywania matki o gwałtach imigrantów w innym kraju, skupienie matki na sobie i swoim "przeżywaniu" dalekich problemów, jej focha gdy córka jej nie wtóruje - to córka ma ochotę wygarnąć "a gdzie byłaś gdy mnie chciano zgwałcić? " lub coś w tym stylu, uświadomić co się przed laty stało.
Z drugiej strony matka to starsza osoba.
Co myślicie?