Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny...

06.06.16, 07:29
Po kliku latach małżeństwa, poza miedzianą rocznicą ślubu, mieszkaniem na kredyt, psem i dwójką dzieci, dorobiliśmy się wspólnie z żoną zwartego grona przyjaciółek mojej lubej ? wszystkich grubo po 30 roku życia. Wszystkich ? samotnych. Nie wiem dlaczego przyciągamy do siebie te kobiety. Być może paradoksalnie więcej w tym mojej zasługi ? w końcu uważam się za liberalnego męża, który kiedy pali się i wali, a przyjaciółka żony szlocha jej do telefonu, bez zmrużenia okiem zostaje z dziećmi i nie narzeka na samotny wieczór spędzony w towarzystwie Comedy Central i pudełka pizzy. tak, zdaję sobie sprawę że nadziejecie mnie za to na pal ale warto
    • kouda Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 07:34
      ciezko przebrnac
      • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 07:36
        Dysleksja daje popalić?
        • kouda Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:09
          jezyk ciezkawy, zdania wydziwione
          • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:13
            Podaj przykład. Bo czytam i tekst prosty i zrozumiały.
            • kouda Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:23
              nie chce mi sie, zajeta jestem, ja oczywiscie zrozumialam, co pan autor mial na mysli, ale faktem jest, ze to samo mozna ujac prosciej, zgrabniej i z lepsza interpunkcja, nie silac sie na karego konia, miekkiego malza i niedorozwoj skladni jezykowej tongue_out
            • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:24
              Ale nie wiadomo właściwie po co został napisany i co pan chce przekazać.
              Swoją obserwację na temat koleżanek żony? Diagnozę z jakich powodów te akurat kobiety są niesparowane? Krytykę mężczyzn rówieśników tych singielek?
              Bo w jednym zdaniu pisze, że dziwi się, że tak atrakcyjne kobiety są same, a z kolejnych zdań wynika, że wcale się nie dziwi.
              • z_lasu Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:30
                Ja chyba rozumiem co autor miał na myśli (chyba, bo faktycznie trudno tu znaleźć jakąś przewodnią tezę). Pan patrząc na te kobiety dziwi się, ze są same, bo przecież nic im nie brakuje. No tak, nic im nie brakuje i w niczym nie są gorsze od tych, które wyszły za mąż. Bo problem jest w mężczyznach, o czym autor pisze niżej.
                • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:34
                  No właśnie! Czego trzeb więc facetom do efektu wow!? Poza karym koniem oczywiście.
      • beataj1 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 07:37
        Serio? Kilkadziesiąt linijek tekstu i problemy?
    • beataj1 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 07:42
      Poniekąd się zgadzam. Nadmiar wyboru staje się często największym problemem. To w połączeniu z (prawdziwym, ale nie ułatwiającym wyboru) "zasługuje na najlepsze" daje efekt czekania latami na księcia w białym koniu wink a jak wiadomo ideałów nie ma.
      Z latami wybór się zmniejsza ale oczekiwania niekoniecznie i pojawia się problem. a jak jeszcze dziewczyny pozostają w swoim towarzystwie to się utwierdzaja w swojej wyjątkowości i cóż...
      • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 07:48
        Z wiekiem człowiek więcej wie czego chce, co mu się podoba. Ma wyrobione zdanie. A związek to kompromis z obu stron. A więc nierzadko wbrew własnemu smakowi.
      • wheels.of.steel Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 08:42
        Idealow nie ma, ale obnizanie wymagan, byleby nie zostac samotnym szczescia nie przyniesie. Zreszta musza byc te motylki w brzuchu na poczatku. Zwiazek z rozsadku, zbudowany bez pozadania od poczatku jest mdla proza szarego zycia. A jak zaczyna sie od tego "ognia", to nawet jak juz jest po wszystkim, to jakies szczatki milych wspomnien zostaja.
      • z_lasu Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 08:52
        > Poniekąd się zgadzam. Nadmiar wyboru staje się często największym problemem.

        Kpisz teraz? Ani tego nie ma w tekście, ani to nie jest prawda. Problem polega na tym, że kobiety nie mają w czym wybierać, bo mężczyźni zostali w tyle. Na wsiach jest nadpodaż niewykształconych starych kawalerów. Nawet gdyby rzeczona panna złapała portki na studiach, to zabrakłoby ich dla innej. Tu nie chodzi o księcia na białym koniu tylko o człowieka kompatybilnego poziomem mentalnym.
        • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 08:55
          Zauważ że nadpodaż kobiet zaczyna się po 50-tce. Wśród młodszych pokoleń rodzi się zdecydowanie więcej mężczyzn.
          • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:19
            Ale nie są równomiernie rozłożeni po dużych miastach - w Warszawie i np. Łodzi masz nadpodaż kobiet w wieku 25+ niesparowanych i po studiach.
            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:43
              24+. W Krakowie również. Wygląda na to, że kobiety po studiach zostają w dużych miastach a mężczyźni wracają do mamuś.
              • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:46
                To proste. Synek po powrocie ma serwis w cenie. Dziewczyny po powrocie musiałyby usługiwać całej rodzinie...
                • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:51
                  Pewnie tak. BTW, sama jako mentalna singielka uważam wymagania innych singielek za naturalne i nieprzesadzone. Nie ma się co dziwić, że dziewczyny wolą być same (nie piszę o desperatkach) niż z takim delikwentem co po studiach wrócił do matki po full serwis właśnie i szuka godnej następczyni.
                  • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:57
                    Nie chcę być nieuprzejma, ale wydaje mi się, że mit konieczności zapewniania full serwisu jest przesadzony z obu stron. Ani facetom na tym nie zależy w takim stopniu jak się to wydaje dziewczynom, ani dla większości kobiet wnoszenie jakiegoś wkładu i wysiłku w tzw. prowadzenie domu i rodzinę nie jest jakimś wyjątkowym wyzwaniem, które blokuje stworzenie związku.
                    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:06
                      Wydaje ci się. Poza tym nie chodzi o obsługę samą w sobie, a mentalność takiego przeciętnego maminsynka.
                      • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:08
                        Ponownie nie chcę być nieuprzejma, ale mam wrażenie, że doświadczenia związkowe, w tym z mieszkaniem z facetami pod jednym dachem mam nieco większe, a i staż dłuższy. Aczkolwiek faktycznie, nie znam mężczyzn z południa Polski i ich mentalności.
                        • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:11
                          Sorry, triss, jako dwukrotna rozwódka nie jesteś dla mnie żadnym autorytetem.
                          • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:15
                            A powinnam, bo z kilkoma facetami mieszkałam, miałam wspólny budżet i spory właśnie m.in. o podział obowiązków.
                            Na temat relacji męsko-damskich w praktyce wiem znacznie więcej niż trzydziestoletnia dziumdzia, która nigdy z nikim nie mieszkała (pomijając rodziców, oczywiście).
                            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:22
                              Ta trzydziestoletnia dziumdzia mieszkała w życiu z facetami i mieszka nadal. Poza tym ja chyba zresztą wiem lepiej co siedzi w głowie przeciętnej singielce, bo sama nią przez pewien czas byłam, a mentalnie dalej jestem. I naprawdę, to, że dla ciebie nie jest żadnym problemem wydawać polecenia i instruować swojego konkubenta jak dziecko w kwestii obowiązków domowych nie oznacza, że przeciętnej singielce chce się bawić w mamusię dorosłego chłopa.
                              • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:24
                                No, ja też byłam singielką w przerwie między ślubami i mieszkałam sama. Sama, bez rodziców tuż obok.
                                Mentalnie jesteś singielką? Nie uważasz, że to nieco dziecinna demonstracja?
                                • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:25
                                  Sorry, ale ty obok singielki nawet w życiu nie stałaś, więc co ja Ci będę tłumaczyć. Sama może byłaś między związkami, ale w stanie umysłu- zorientowanie na chłopa.
                                  • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:27
                                    Idę po popcorn...
                                  • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:28
                                    I sorry, ja generalnie przyjmuję Twoje większe doświadczenie w kwestiach damsko-męskich. Natomiast absolutnie nie jeśli chodzi o to co siedzi w głowie niesparowanym kobietom.
                                    • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:32
                                      Nie bierzesz pod uwagę, że mam regularny kontakt z niesparowanymi w wieku 30+?
                                      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:06
                                        Być a mieć kontakt z to dwie różne sprawy.
          • z_lasu Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:24
            Przeczytaj jeszcze raz to co napisałam. Problem nie jest demograficzny tylko socjologiczny.
            • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:27
              Ja bym go nazwała problemem związanym z aspiracjami i podejściem do zaspokojenia potrzeby samorealizacji (bez negatywnych skojarzeń).
        • wredna1zmija Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:59
          z lasu napisała:
          >Nawet gdyby rzeczona panna złapała portki na studiach, to zabrakłoby ich dla innej. Tu nie chodzi o księcia na białym koniu tylko o człowieka kompatybilnego poziomem mentalnym.

          Brak kompatybilności mentalnej wynika jeszcze z jednej rzeczy: faceci źle się czują gdy nie górują nad kobietą. Więc nawet dobrze wykształceni i cywilizowani chętniej celują o oczko niżej ( bo gdzieś tam nadal są jaskiniowcami którzy muszą być silniejsi). Więc nawet w sytuacji gdyby na każdym stopniu mentalnym było po równo kobiet i facetów to na najwyższej półce zawsze zostanie grono wolnych panien, dla równowagi pozostanie również grono kawalerów na samym dole.
          • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:03
            Nie tylko mężczyźni. Nie ma kobiety która umówiłaby się z niższym od siebie. ideałem jest tak wyższy by stawała na palce gdy chce go pocałować. Również nie powinien być gorzej wykształcony. A przynajmniej nie powinien mentalnie i kulturalnie być niżej od kobiety. Może nie być bogatszy ale nie powinien być dużo biedniejszy.
            • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:06
              To ciekawe, bo znałam i znam kurdupli, którzy mieli dziewczyny, a obecnie mają żony wyższe od siebie. Tyle, że oni byli/są po prostu fajni, bez widocznych kompleksów.
            • triismegistos Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:15
              Mój osobisty jest równiutko tego samego wzrostu co ja, a ja często chodzę na obcasach...
            • fragile_f Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:36
              Moj osobisty jest mojego wzrostu. Zdarzało mi się miec chłopaka niższego o pare cm. A takiego wyższego o 20-25 cm to nie mialam nigdy smile
              • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:37
                Pewnie jesteś wysoka. Ja mam 160 cm wzrostu, trudno znaleźć kogoś jeszcze niższego. big_grin W sumie zawsze preferowałam takich 180+.
                • fragile_f Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:56
                  Ano jestem, mam 175 wzrostu, wiec wyzszych o 20 cm jest mało smile Ale nigdy nie skreslilabym faceta tylko dlatego, ze tez ma 175.
          • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:04
            Złe założenie.
            Z perspektywy mężczyzny wygląda to tak, że nie tyle ma potrzebę "górowania nad kobietą", co nie chce mieć rywalizacji w domu. W domu chce mieć spokój i komfort psychiczny, a nie kobietę, która będzie go nieustannie stymulowała, zachęcała, inspirowała, poganiała i podpowiadała co powinien w sobie zmienić, żeby być lepszym.
            Gender to bullshit, mężczyźni mają jednak ciut inne kryteria oceny atrakcyjności czy potencjału związkowego danej baby i akurat wyjątkowo staranne wykształcenie czy super hiper osiągnięcia zawodowe nie są na pierwszych miejscach.
        • beataj1 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:22
          Nie kpie. Zauważ że wiele singielek to kobiety naprawdę atrakcyjne pod wieloma względami. I jako takie w młodości miały powodzenie. Znacznie większe niż przeciętne dziewczyny. Czyli miały po prostu większy wybór. Wcale nie twierdze że to żle że miały wysokie wymagania, bo czemu nie. Ale nie od dziś wiadomo że jeśli wybór jest duży to trudniej jest podjąć decyzję bo zawsze się wydaje że trawa jest zieleńsza za rogiem. A przecież mało kogo spotyka w życiu miłość od pierwszego wejrzenia - trzeba uczuciu dać szansę się rozwinąć.
          Mam znajomą singielkę, śliczną, mądrą itd. Zawsze był wokół niej sznureczek facetów - odrzucała facetów z powodów: bo lubi nie odpowiednią muzykę albo bo ma zbyt poważne podejście do życia. bez żalu bo za chwilę pojawiał się nowy.
          Tyle że z czasem nowi przestawali się pojawiać a teraz po latach patrzy na tych odrzuconych (szczęśliwie sparowanych) z lekkim żalem bo to jednak fajni faceci.

          Taka jest prawda: po 30- 35 rk ciężej znaleźć kogoś fajnego i faktycznie w głównej mierze pozostają odrzuty., I tak jak jej się kiedyś dziwiłam że odrzuciła niektórych facetów tak teraz nie dziwie się jej zupełnie.
          • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:56
            beataj1 napisała:

            > Nie kpie. Zauważ że wiele singielek to kobiety naprawdę atrakcyjne pod wieloma
            > względami. I jako takie w młodości miały powodzenie. Znacznie większe niż przec
            > iętne dziewczyny. Czyli miały po prostu większy wybór. Wcale nie twierdze że to

            > Taka jest prawda: po 30- 35 rk ciężej znaleźć kogoś fajnego i faktycznie w głów
            > nej mierze pozostają odrzuty., I tak jak jej się kiedyś dziwiłam że odrzuciła n
            > iektórych facetów tak teraz nie dziwie się jej zupełnie.

            Na to jest bardzo prosta metoda, tylko ona jest bardzo trudna. Wielożeństwo mianowicie. Problemem jest, oczywiście, kulturowe przyzwyczajenie od wieków, że męża (jakkolwiek rozumianego) ma się na wyłączność, a wszelkie inne kobiety mogą go co najwyżej odebrać, a nie przyłączyć się do zadowolonej gromadki.
            Tymczasem gatunek homo sapiens wywodzi się przecież od małpiszonów, dla których główny samiec i kilka samic to właśnie podstawowa komórka społeczna. Ma toto mnóstwo zalet: kobiety mają kobiece towarzystwo, rodzina ma więcej ludzi na obskoczenie wspólnie użytecznych czynności (gotowanie, sprzątanie, obsługa dzieci i tak dalej), ekonomicznie jest się silniejszym, bo wspólne koszty rozkładają się na więcej osób, łóżkowo facet ma w naturalny sposób urozmaicenie, więc monotonia seksualna związkowi w zasadzie nie zagraża, a jak są konflikty między dwiema osobami to od ręki jest ktoś trzeci ze spojrzeniem z zewnątrz do stabilizacji.
            W obecnych warunkach kulturowych i ekonomicznych dobieranie sobie w kilka koleżanek jednego męża mogłoby całkiem dobrze działać - po przejściu problemu wspomnianego na samym początku.
            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:00
              ale kobieta nie ma urozmaicenia więc związkowi zagraża monotonia seksualna
              • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:02
                Inne żony nie wystarczą?
                • 3-mamuska Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:17
                  A czy z inna żona pojdzie do kózka?

                  Poza tym sorry ale chyba mamy wiecej rozumu niz małpy.
                  • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:21
                    3-mamuska napisała:

                    > A czy z inna żona pojdzie do kózka?
                    >
                    > Poza tym sorry ale chyba mamy wiecej rozumu niz małpy.

                    Istnieją badania naukowe wskazujące że tak jest istotnie, ale co to ma do rzeczy?
                    • snakelilith Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:12
                      Istnieją badania potwierdająceń że zarówno samiec i samica kierują się pewnymi ewolucyjnie stabilnymi strategiami przy wyborze partnera, po prostu samcowi i samicy często inne rzeczy się opłacają, ale nigdzie nie udowodniono, że wielożeństwo typu jeden facet plus wiele monogamicznych kobiet leży w naturze homo sapiens.
              • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:13
                wyyznawczyyniwielkiegoczerwia napisała:

                > ale kobieta nie ma urozmaicenia więc związkowi zagraża monotonia seksualna

                W zasadzie, to nie mam nic przeciwko robieniu takich układów także w drugą stronę, z jedną kobietą i kilkoma mężczyznami. Tylko że jakoś biologicznie rzadko się to chyba sprawdza.

                A bezpośrednio co do Twojego zmartwienia - ma, co prawda, ciągle tego samego chłopa, ale ów chłop z urozmaiceniem ma więcej chęci, więc i tak jest na plus w stosunku do monogamii.
                • snakelilith Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:31
                  45rtg napisała:


                  > W zasadzie, to nie mam nic przeciwko robieniu takich układów także w drugą stro
                  > nę, z jedną kobietą i kilkoma mężczyznami. Tylko że jakoś biologicznie rzadko s
                  > ię to chyba sprawdza

                  Nigdy nie słyszałeś pseudoznawco o praktykowanej przez wiele gatunków ewolucyjnie stabilnej strategii pod nazwą "latin lover"? Monogmicznie żyjące samiczki w okresie płodnym kopulują bardzo często z innymi, atrakcyjniejszymi od jej partnera samcami, by zapewnić swojemu potomstwu lepszy genetyczny start. Więc to samiczki szukają urozmaicenia, a nie samiec. I gdyby nie nasza zakłamana kultura, to więcej kobiet przyznawałoby się do chęci na innych facetów. Seksuolodzy wiedzą dziś bowiem, że to kobiety jako pierwsze w związku nudzą się swoim seksualnym partnerem. Panowie odczuwają swoją partnerką dla siebie jako seksualnie atrakcyjną o wiele dłużej. Więc, jak żona traci ochotę, to nie znaczy, że straciła ochotę na seks, często mąż po prostu ją już nie podnieca.
                  • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:46
                    snakelilith napisała:

                    > 45rtg napisała:
                    >
                    >
                    > > W zasadzie, to nie mam nic przeciwko robieniu takich układów także w drug
                    > ą stro
                    > > nę, z jedną kobietą i kilkoma mężczyznami. Tylko że jakoś biologicznie rz
                    > adko s
                    > > ię to chyba sprawdza
                    >
                    > Nigdy nie słyszałeś pseudoznawco o praktykowanej przez wiele gatunków ewolucyjn
                    > ie stabilnej strategii pod nazwą "latin lover"? Monogmicznie żyjące samiczki w
                    > okresie płodnym kopulują bardzo często z innymi, atrakcyjniejszymi od jej partn
                    > era samcami, by zapewnić swojemu potomstwu lepszy genetyczny start. Więc to sam

                    No i widzisz, i znowu tyle z tej monogamii. Tak, oczywiście że słyszałem o tym mechanizmie. A wiesz, z czego on się bierze? Ano z tego, że partnerów nadających się równocześnie do chowania dzieci i ich wytwarzania jest stosunkowo niewielu, więc jak jedna na takiego trafi, to kilka kolejnych już nie. Czyli jak któraś ma chociaż dobrego "gospodarza", to obleci genami z doskoku i w sumie wyjdzie na swoje.

                    > iczki szukają urozmaicenia, a nie samiec. I gdyby nie nasza zakłamana kultura,
                    > to więcej kobiet przyznawałoby się do chęci na innych facetów. Seksuolodzy wied

                    Cóż, niechże się więc przyznają.

                    > zą dziś bowiem, że to kobiety jako pierwsze w związku nudzą się swoim seksualny
                    > m partnerem. Panowie odczuwają swoją partnerką dla siebie jako seksualnie atra
                    > kcyjną o wiele dłużej. Więc, jak żona traci ochotę, to nie znaczy, że straciła
                    > ochotę na seks, często mąż po prostu ją już nie podnieca.

                    Pamiętajmy jednak, że to wszystko dzieje się w kulturowych realiach monogamii, przyczyniającej się właśnie do takiej monotonii, w tym łóżkowej. Bo ciągle ta sama para, ciągle tymi samymi metodami. Tymczasem pojawienie się "legalnej" trzeciej osoby (moim zdaniem raczej drugiej kobiety, niż drugiego mężczyzny, ale jak chcesz) wprowadza potencjalnie nowe elementy, które się "propagują" także do, nazwijmy to, orientacjowo niebezpośredniego partnera.

                    I spuść może trochę tego powietrza, bo znowu przypieprzasz bez sensu marnymi złośliwościami zamiast po prostu wymieniać argumenty.
                    • snakelilith Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:58
                      45rtg napisała:

                      Tymczasem pojawienie się "legalnej" trze
                      > ciej osoby (moim zdaniem raczej drugiej kobiety, niż drugiego mężczyzny, ale ja
                      > k chcesz) wprowadza potencjalnie nowe elementy, które się "propagują" także do,
                      > nazwijmy to, orientacjowo niebezpośredniego partnera.

                      Z punktu widzenia mężczyzny, możesz być tego zdania, ja jako kobieta wiem swoje. I jak najbardziej kręcą mnie inni faceci. I gdyby nie związane to było z różnymi problemami (mam dobry, stabilny związek, wolę nie ryzykować), to nie miałabym najmniejszych skrupułów z urozmaicaniem swojego małżeństwa. Mam zresztą kolegę, który oporów większych nie ma i wybredny też nie jest, ma tylko jedną zasadę, to muszą być mężatki, bo jego zdaniem z tymi nie ma dramatu, gdy relacja się rozpada. I skądś bierze te kandydatki, więc bądź ostrożny w tego typu teoriach, że tylko faceci są zainteresowani nową seksualną relacją. Możliwe bowiem, że kobiety są w szukaniu urozmaicenia tylko bardziej dyskretne i sprytniejsze. I jeżeli się przyznają, to używają bardziej "moralnych" argumentów. Wolą mówić o uczuciach, a nie chuci, bo to lepiej pasuje do obowiązującego kulturowego kobiecego wzorca.
                      • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:10
                        snakelilith napisała:

                        > 45rtg napisała:
                        >
                        > Tymczasem pojawienie się "legalnej" trze
                        > > ciej osoby (moim zdaniem raczej drugiej kobiety, niż drugiego mężczyzny,
                        > ale ja
                        > > k chcesz) wprowadza potencjalnie nowe elementy, które się "propagują" tak
                        > że do,
                        > > nazwijmy to, orientacjowo niebezpośredniego partnera.
                        >
                        > Z punktu widzenia mężczyzny, możesz być tego zdania, ja jako kobieta wiem swoje

                        A moja kobieta wie inne swoje. Szach - mat.
                        (Tak oczywiście, jako opresyjny patriarcha wymusiłem to na niej)

                        > . I jak najbardziej kręcą mnie inni faceci. I gdyby nie związane to było z różn
                        > ymi problemami (mam dobry, stabilny związek, wolę nie ryzykować), to nie miałab
                        > ym najmniejszych skrupułów z urozmaicaniem swojego małżeństwa. Mam zresztą kole

                        Czyli znowu - kulturowo narzucona monogamia uniemożliwia Ci postępowanie zgodne z instynktem.

                        > gę, który oporów większych nie ma i wybredny też nie jest, ma tylko jedną zasad
                        > ę, to muszą być mężatki, bo jego zdaniem z tymi nie ma dramatu, gdy relacja się
                        > rozpada. I skądś bierze te kandydatki, więc bądź ostrożny w tego typu teoriach
                        > , że tylko faceci są zainteresowani nową seksualną relacją. Możliwe bowiem, ż

                        Jak już mówiłem - ani mnie multifacetowośc kobiet dziwi, ani mi nie przeszkadza koncepcyjnie. Uważam jedynie, na podstawie tego, co widzę dookoła, że jeżeli usunęłoby się kulturowy model monogamii, to u homo sapiens wykształciłyby się raczej grupy kobiet z jednym mężczyzną, niż odwrotnie. Z paru prawdopodobnie przyczyn. Gdzie by to wyewoluowało dalej, to by się zobaczyło, ale raczej żaden z możłiwych efektów by mnie nie zasmucał, bo nie traktuję tego ambicjonalnie.

                        > e kobiety są w szukaniu urozmaicenia tylko bardziej dyskretne i sprytniejsze. I
                        > jeżeli się przyznają, to używają bardziej "moralnych" argumentów. Wolą mówić o
                        > uczuciach, a nie chuci, bo to lepiej pasuje do obowiązującego kulturowego kobi
                        > ecego wzorca.
                        • snakelilith Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:53
                          45rtg napisała:

                          > A moja kobieta wie inne swoje. Szach - mat.

                          Ach, zdziwłbyś się, czego ty nie wiesz o swojej kobiecie.


                          > Czyli znowu - kulturowo narzucona monogamia uniemożliwia Ci postępowanie zgodne
                          > z instynktem.

                          I tak i nie. Monogamia jest naszą naturą, tyle tylko, że seryjna. O to dba zwykle chemia i hormony. W czasach, gdy ludzie dożywali 35 lat nie było z tym problemów. A ponieważ żyję już dłużej, nie kieruję się już tylko instynktem, dziś także pragmatyzmem. Nie tylko seks bowiem się liczy, szczególnie gdy jest się w drugiej połowie życia.


                          > Jak już mówiłem - ani mnie multifacetowośc kobiet dziwi, ani mi nie przeszkadza
                          > koncepcyjnie. Uważam jedynie, na podstawie tego, co widzę dookoła, że jeżeli u
                          > sunęłoby się kulturowy model monogamii, to u homo sapiens wykształciłyby się ra
                          > czej grupy kobiet z jednym mężczyzną, niż odwrotnie.

                          Nieprawda. Gdyby usunięto trwałą monogamię, to żylibyśmy najprawdopodobniej jak szampansy, albo bonobo, nie jak tworzące haremy goryle. Zresztą cała masa ludzi tak żyje. Bo czym innym są małżeństwa, zdrady obu małżonków, rozwody i ponowne małżeństwa? A patriarchalny model męskiego wielożeństwa wcale nie jest taki popularny, jako legalna forma zanikający, więc nawet tu nie ma rozwoju w kierunku męskiej dominancji, mamy nawet spore tendencje do promiskuitywnego stylu życia u obu płci. I w historii homo sapiens różnie już bywało. W prymitywnych kulturach są przykłady na matriarchat. Możliwe są więc różne formy współżycia.
                          • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 14:16
                            snakelilith napisała:

                            > > Czyli znowu - kulturowo narzucona monogamia uniemożliwia Ci postępowanie
                            > zgodne
                            > > z instynktem.
                            >
                            > I tak i nie. Monogamia jest naszą naturą, tyle tylko, że seryjna. O to dba zwyk
                            > le chemia i hormony. W czasach, gdy ludzie dożywali 35 lat nie było z tym prob

                            Nie było nigdy "czasów, gdy ludzie dożywali 35 lat". Wypadałoby odróżniać średnią długość życia od oczekiwanej długości życia po przeżyciu dzieciństwa, która jest w tym przypadku istotna. Popełniasz częsty szkolny błąd, podważający niestety dramatycznie Twoje kompetencje, które próbujesz demonstrować odwoływaniem się do zwyczajów bonobo i goryli.

                            Dalsze pomieszanie z poplątaniem antropologii, prawa i aspektów kulturowych to już w ogóle pominę.
                            • 1matka-polka Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 14:17
                              Niestety masz rację w kwestii tego wieku ale poza tym to tylko twoje pobożne życzenia.
            • snakelilith Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:18
              45rtg napisała:

              > Tymczasem gatunek homo sapiens wywodzi się przecież od małpiszonów, dla których
              > główny samiec i kilka samic to właśnie podstawowa komórka społeczna.

              W przeciwieństwie do ciebie inni ludzie nie pochodzą od goryli. Jeżeli już to bliżej nam (bo mamy tylko wspólnych przodków) do bonobo, a te żyją całkiem inaczej niż ci się wydaje. Podstawową komórką społeczną jest u nich grupa, w której przewódczą, dominującą rolą spełniają zawsze samiczki. Rola samca w grupie zależy od statusu matki. I w żadnym wypadku nie ma haremów, samiczki mają seksualną wolność i radośnie ją wykorzystują. I nawet u szympansów, u których w grupie dominuje zwykle kilku samców nie ma czegoś takiego jak "wielożeństwo". Szymansy są promiskuityczne i gdy jakiś samiec chce kopulować, to musi za każdym razem zadbać o względy samiczki, nie ma żadnej na własność. I one mogą, jak chcą, wybrać jakiegoś innego. Twoje teorie są więc z doopy.
              • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:30
                snakelilith napisała:

                > 45rtg napisała:
                >
                > > Tymczasem gatunek homo sapiens wywodzi się przecież od małpiszonów, dla k
                > tórych
                > > główny samiec i kilka samic to właśnie podstawowa komórka społeczna.
                >
                > W przeciwieństwie do ciebie inni ludzie nie pochodzą od goryli. Jeżeli już to

                Coś Cię, widzę, nieźle zabolało, skoro "w pierwszych słowach swojego listu" koniecznie musiałaś zacząć od złośliwości, a merytoryczne uwagi ewentualnie dodać potem.

                > bliżej nam (bo mamy tylko wspólnych przodków) do bonobo, a te żyją całkiem ina
                > czej niż ci się wydaje. Podstawową komórką społeczną jest u nich grupa, w któr
                > ej przewódczą, dominującą rolą spełniają zawsze samiczki. Rola samca w grupie

                Dominująca rola samicy w domu istotnie występuje też u homo sapiens (tylko niemodnie się teraz do tego przyznawać). I jeżeli powstałaby sobie grupa kobiet radośnie, jak to mówisz, wykorzystująca seksualną wolność, to też by to było rozwiązanie problemu "singielek". Proszę bardzo. Tak, czy inaczej, nie jest to monogamia, a czy bardziej w stylu bonobo, czy bardziej w stylu goryla, to by się po prostu ukształtowało samo. Jak tak patrzę na społeczeństwo homo sapiens, to niezależnie od podobieństwa genetycznego więcej widzę tendencji społecznych w tę gorylą stronę, ale nie ma sprawy, można podyskutować.

                > zależy od statusu matki. I w żadnym wypadku nie ma haremów, samiczki mają seksu
                > alną wolność i radośnie ją wykorzystują. I nawet u szympansów, u których w grup
                > ie dominuje zwykle kilku samców nie ma czegoś takiego jak "wielożeństwo". Szym
                > ansy są promiskuityczne i gdy jakiś samiec chce kopulować, to musi za każdym ra
                > zem zadbać o względy samiczki, nie ma żadnej na własność. I one mogą, jak chcą,
                > wybrać jakiegoś innego. Twoje teorie są więc z doopy.

                I na zakończenie też Ci się musiało ulać. Rozczulające.
                • snakelilith Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:44
                  45rtg napisała:

                  > Coś Cię, widzę, nieźle zabolało, skoro "w pierwszych słowach swojego listu" kon
                  > iecznie musiałaś zacząć od złośliwości, a merytoryczne uwagi ewentualnie dodać
                  > potem.

                  Nie boli, tylko mierzi. Ciągle te pseudonaukowe szowinistyczne kłamstwa.


                  Jak tak patrzę na społeczeństwo homo sapiens, to nie
                  > zależnie od podobieństwa genetycznego więcej widzę tendencji społecznych w tę g
                  > orylą stronę, ale nie ma sprawy, można podyskutować.

                  No cóż, żyjemy w fazie patriarchatu. Ale to nie jest jedyna możliwa forma życia homo sapiens i na pewno nie odpowiada naszej naturze. Jeżeli już, to typowe jest coś w rodzaju seryjnej monogamii, czyli układ na pewien nieraz dłuższy nieraz krótszy czas. I oczywiście dotyczy to także singielek, bo kobieta (tym bardziej dopiero 30-letnia) może być też zainteresowana swobodnymi kontaktami ze zmieniającym się mężczyznami, zresztą jako kobieta zawsze znajdzie jakiegoś partnera do seksu i nie musi się tym swoim konserwatywnym znajomym chwalić. Trwała monogamia i zakładanie rodziny, nie dla każdej kobiety jest priorytetem.
                  • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:50
                    snakelilith napisała:

                    > 45rtg napisała:
                    >
                    > > Coś Cię, widzę, nieźle zabolało, skoro "w pierwszych słowach swojego list
                    > u" kon
                    > > iecznie musiałaś zacząć od złośliwości, a merytoryczne uwagi ewentualnie
                    > dodać
                    > > potem.
                    >
                    > Nie boli, tylko mierzi. Ciągle te pseudonaukowe szowinistyczne kłamstwa.

                    Ach, czyli wystąpienie z pozycji szczukowo-duninowych. No tak, to wiele tłumaczy. Samiec twój wróg, i tak dalej.

                    > No cóż, żyjemy w fazie patriarchatu. Ale to nie jest jedyna możliwa forma życia
                    > homo sapiens i na pewno nie odpowiada naszej naturze. Jeżeli już, to typowe je
                    > st coś w rodzaju seryjnej monogamii, czyli układ na pewien nieraz dłuższy niera
                    > z krótszy czas. I oczywiście dotyczy to także singielek, bo kobieta (tym bardzi
                    > ej dopiero 30-letnia) może być też zainteresowana swobodnymi kontaktami ze zmie
                    > niającym się mężczyznami, zresztą jako kobieta zawsze znajdzie jakiegoś partner
                    > a do seksu i nie musi się tym swoim konserwatywnym znajomym chwalić. Trwała mon
                    > ogamia i zakładanie rodziny, nie dla każdej kobiety jest priorytetem.

                    Odpisałbym, ale się już całkiem rozjechałaś z tematem, zwłaszcza wyskakując z tą "fazą patriarchatu" i prześwitującą nadzieją, że to tylko przejściowe smile
                    • snakelilith Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:08
                      45rtg napisała:

                      > Ach, czyli wystąpienie z pozycji szczukowo-duninowych. No tak, to wiele tłumacz
                      > y. Samiec twój wróg, i tak dalej.

                      Nie wiem nic o tych paniach, bo nie żyję w Polsce. I nie wiem skąd sobie ubzdurałeś, że uznanie biologicznych zależności oznacza wrogość dla facetów. Ja lubię facetów, nie mam z nimi żadnych problemów. Nie lubię tylko doopków z pseudonaukowami teoriami. Poczułeś się zagrożony w swojej męskości, gdy okazało się, że kobieta ma także swoją silną seksualność, nie skierowaną tylko na zaspakajnie swojego jedynego pana i władcy?
                      • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:15
                        snakelilith napisała:

                        > 45rtg napisała:
                        >
                        > > Ach, czyli wystąpienie z pozycji szczukowo-duninowych. No tak, to wiele t
                        > łumacz
                        > > y. Samiec twój wróg, i tak dalej.
                        >
                        > Nie wiem nic o tych paniach, bo nie żyję w Polsce. I nie wiem skąd sobie ubzdur
                        > ałeś, że uznanie biologicznych zależności oznacza wrogość dla facetów. Ja lubi
                        > ę facetów, nie mam z nimi żadnych problemów. Nie lubię tylko doopków z pseudona
                        > ukowami teoriami. Poczułeś się zagrożony w swojej męskości, gdy okazało się, że
                        > kobieta ma także swoją silną seksualność, nie skierowaną tylko na zaspakajnie
                        > swojego jedynego pana i władcy?

                        To ja może pozwolę sobie jednostronnie zakończyć tę rozmowę, bo grożenie Twoją silną seksualnością mojej biednej męskości nie satysfakcjonuje mnie na gruncie intelektualnym. (A na żadnym innym, obawiam się, nie będziesz w stanie mi ową seksualnością zagrozić, bo ten intelektualny to jednak dla mnie podstawa, pomijając już nawet zobowiązania wynikające z monogamii)

                        • snakelilith Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 13:03
                          Niczego innego się po tobie nie spodziewałam. Jak brakuje argumentów, to rzuca się stereotypowym fochem. W "intelektualny" sposób dałeś mi więc do zrozumienia, że cię seksualnie nie kręcę i myślisz, że się tym zmartwię. Na kobiety w twoim otoczeniu, to może działa (choć może są tylko dobrze wychowane i nie mówią ci co myślą), ja nie czuję potrzeby podniecania każdego posiadacza fiuta.
            • 1matka-polka Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 13:23
              Z antropologii i zoologii pała, gdzie pobierałeś nauki, u Krula Korwina?
              • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 13:55
                1matka-polka napisała:

                > Z antropologii i zoologii pała, gdzie pobierałeś nauki, u Krula Korwina?

                Widzę że obrodziło latoś urażonymi feministkami smile Pomijając nawet argumentację, którą zdążyłem przedstawić, zanim snakelith już zupełnie odleciała w szczukizm-duninizm, to zadziwia mnie jedno: W wątku poruszony jest temat samotnych kobiet dobrej jakości, które nie znajdują godnych uwagi mężczyzn, bo jest ich za mało. No nie ma na to innej metody niż podzielenie się istniejącymi mężczyznami dobrej jakości, chyba żeby jeszcze odstrzał singielek, ale to mi się nie wydaje dobrym rozwiązaniem. A koleżanki feministki rzucają się do rantu że nie proponuję matriarchatu z wieloma mężczyznami przypadającymi na jedną kobietę, co jest akurat rozwiązaniem problemu całkiem przeciwnego. Wot, łogika.
                • 1matka-polka Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 13:57
                  Działanie wbrew naturze nie jest rozwiązaniem problemu. Mam kolegę, którego ojciec miał równocześnie 3 żony. Zgadnij jak one się kochały big_grin
                  • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 14:18
                    1matka-polka napisała:

                    > Działanie wbrew naturze nie jest rozwiązaniem problemu. Mam kolegę, którego ojc
                    > iec miał równocześnie 3 żony. Zgadnij jak one się kochały big_grin

                    Rozumiem że dobór tej czteroosobowej grupy odbył się wspólnymi, zgodnymi siłami i decyzjami tych wszystkich czterech osób?
                    • 1matka-polka Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 14:21
                      Oczywiście, że nie.
                      • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 14:37
                        1matka-polka napisała:

                        > Oczywiście, że nie.
                        >
                        I uważasz, że ja postuluję, śliniąc się, żeby panowie wybierali sobie panie w dowolnej liczbie bez konsultacji z innymi swoimi paniami, każąc im po prostu mieszkać razem? Oraz że moim zdaniem to jest rozwiązanie satysfakcjonujące dla kobiet?
                        • 1matka-polka Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 14:47
                          Wszystko zaczęło się od tego, że stwierdziłeś, że to wynika z natury człowieka: "Tymczasem gatunek homo sapiens wywodzi się przecież od małpiszonów, dla których główny samiec i kilka samic to właśnie podstawowa komórka społeczna."
                          Nie wziąłeś pod uwagę szympansów, o wiele bliżej spokrewnionych z ludźmi niż goryle i praktykujących promiskuityzm big_grin
                          • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 07.06.16, 09:40
                            1matka-polka napisała:

                            > Wszystko zaczęło się od tego, że stwierdziłeś, że to wynika z natury człowieka:
                            > "Tymczasem gatunek homo sapiens wywodzi się przecież od małpiszonów, dla który
                            > ch główny samiec i kilka samic to właśnie podstawowa komórka społeczna."
                            > Nie wziąłeś pod uwagę szympansów, o wiele bliżej spokrewnionych z ludźmi niż go
                            > ryle i praktykujących promiskuityzm big_grin

                            No i fajnie, toteż przyjąłem do wiadomości te bonobo, a szympansy, goryle i orangutany są sobie swoją drogą. Bliskość genetyczna ma oczywiście znaczenie dla porónania, ale nie decyduje. Takie na przykład lwy i tygrysy mogą się nawet skrzyżować ze sobą, a zwyczaje mają inne.
                            Tak, czy inaczej, ludzkiej długoterminowej monogamii, która by odcinała niezagospodarowane samice od samców to u małp jakoś nie ma. Już raczej samcom ciężej się załapać. Tylko błagam, nie odkrywajcie mi teraz Ameryki, że kombinują na boku. Wiem o tym.

                            • panterarei Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 07.06.16, 11:47
                              Lwy i tygrysy raczej w warunkach naturalnych nie mają szans na krzyzowanie się między sobąsmile poza tym co wy z tymi malpami. Człowiek, jako gatunek ewoluowal spolecznie. Nie piszecie chyba z jaskini, obgryzajac nogę mamuta?i iskajac z ochroną partners
                        • 1matka-polka Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 14:49
                          Poza tym 4 osoby, bez jakiś odgórnie narzuconych zasad, nie stworzą stabilnego związku. Nie ma takiej możliwości.
                • 1matka-polka Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 14:00
                  Twoja argumentacja jest od czapy, ponieważ nie ma pokrycia w żadnych badaniach naukowych.
              • wheels.of.steel Dalej psioczysz na korwinizmy i inne kapitalizmy 06.06.16, 22:17
                Już Ci kiedyś pisałem, że wyczuwam w Tobie straszną niechęć do wolnorynkowej ameryki i tego klimatu "drogi", niczym z teledysków lat 8-tych, wolisz jarmarczne, przaśne, hipisowskie wzorce. tongue_out
                • triismegistos Re: Dalej psioczysz na korwinizmy i inne kapitali 06.06.16, 22:20
                  Właśnie pobiłeś kolejny własny rekord śmieszności. Zdolny jesteś, ostatni udało ci się zaledwie kilka dni temu big_grin
                  • wheels.of.steel Re: Dalej psioczysz na korwinizmy i inne kapitali 07.06.16, 00:18
                    Z tym Millerem? big_grin
                • 1matka-polka Re: Dalej psioczysz na korwinizmy i inne kapitali 06.06.16, 22:38
                  Za każdym razem mi to powtarzasz, kiedy piszę o seksie.
                  • wheels.of.steel Re: Dalej psioczysz na korwinizmy i inne kapitali 07.06.16, 00:16
                    Bo wyczuwam głęboką fascynację komuna hipisowskimi. tongue_out Naraziłaś mi się krytyką "rockerskiej" odmiany heavy metalu, jako muzyki prawdziwych mężczyzn tongue_out wink
                    • 45rtg Re: Dalej psioczysz na korwinizmy i inne kapitali 07.06.16, 09:18
                      wheels.of.steel napisał:

                      > Bo wyczuwam głęboką fascynację komuna hipisowskimi. tongue_out Naraziłaś mi się krytyką
                      > "rockerskiej" odmiany heavy metalu, jako muzyki prawdziwych mężczyzn tongue_out wink

                      Rzeczywiście, skandal. Przecież to jest muzyka dla prawdziwych mężczyzn. Piętnastoletnich.
                      • wheels.of.steel Re: Dalej psioczysz na korwinizmy i inne kapitali 07.06.16, 22:45
                        Czy jest coś bardziej męskiego, niż motocykle, skórzane ciuchy, ciężka muzyka? tongue_out
                        • 45rtg Re: Dalej psioczysz na korwinizmy i inne kapitali 08.06.16, 09:09
                          wheels.of.steel napisał:

                          > Czy jest coś bardziej męskiego, niż motocykle, skórzane ciuchy, ciężka muzyka?
                          > tongue_out

                          W gimnazjum nie. I na rysunkach Toma of Finland.
                          • wheels.of.steel Re: Dalej psioczysz na korwinizmy i inne kapitali 08.06.16, 22:16
                            Po co te przytyki? Metal is my religion and Judas is my Priest! tongue_out Byłaś kiedyś na metalowym koncercie? Jeśli nie, to nie znasz tych emocji.
    • heca7 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 08:21
      Która to napisała, że z facetami po 30 jest jak z miejscami na parkingu pod supermarketem. Podobno są ale zwykle zajęte albo dla niepełnosprawnych ?
      Pamiętam też jak moja nauczycielka z liceum mówiła dwóm byłym uczennicom studiującym to samo co kiedyś ona- jak nie znajdziecie faceta podczas studiów to potem się nie uda. To oczywiście naciągane ale akurat w ich przypadku to się sprawdziło niestety. A szkoda bo to fajne dziewczyny są.
      • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 08:42
        Bo jeśli facet szuka kobiet na żonę to zwykle znajdzie. Po 30-tce ciągle szukają tacy o duuuuuuuuuuuuuużych wymaganiach. A taki któremu po andropauzie zachciało się to... takiego zwierzęcia nie ma.
    • maadzik3 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 08:49
      e tam, trawa zawsze jest zieleńsza z drugiej strony smile Część singli (płci obu) wyobraża sobie jak fajnie jest w stałym związku, część zamężnych/ żonatych zwłaszcza po pewnym czasie zastanawia się po co im to było. A sytuacji idealnych w życiu zwyczajnie nie ma, zaś to czy lepiej samemu czy z kimś głównie zależy od tego "z kim". W wyobraźni to zawsze super kandydat/ kandydatka, w życiu różnie. Oczywiście są szczęśliwi i zadowoleni ze swojego życia single jak i sparowani, ale o nich się takich felietonów nie pisze bo i po co? smile Natomiast pewnie każda ze 120.000 rozwodzących się rocznie w Polsce par (zdaje się że jakieś 60.000 rozwodów rocznie) zastanawia się po co jej/ jemu to było i czemu nie zostało się singlem zamiast teraz zastanawiać się jak przejąc/ pozbyć się kredytu na mieszkanie, gdzie się wyprowadzić/ jak wyprowadzić to drugie i jak podzielić psa (o dzieciach nie wspominając)
      • maadzik3 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:23
        120.000 rozwodzących się osób oczywiście smile
    • an84na Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:23
      Jedno jest pewne, nie pisał tego żonaty mężczyzna, ani w ogóle żaden mężczyzna
      • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:25
        O, to na bank.
        Tu są wymienione argumenty z gatunku "Co się młodej pani wydaje, że mężczyźni sądzą na ich temat i jakie mają oczekiwania".
      • dyzurny_troll_forum Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:26
        an84na napisała:

        > Jedno jest pewne, nie pisał tego żonaty mężczyzna, ani w ogóle żaden mężczyzna

        Ale po czym wnosisz? że mężczyźni nie oglądają CC? są pewnie jakieś miękkie p**dy, które to bawi...
        • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:30
          Po języku, doborze argumentów, stylu.
          No i sorry, żonaty i dzieciaty facet z jakimś stażem nie będzie się pochylał z wnikliwą uwagą nad złożonymi przyczynami samotności koleżanek żony, tylko swoje refleksje ujmie bardziej zwięźle i dosadnie.
          • kouda Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:34
            i nie bedzie publikowal na mamadu chyba
            chociaz sadzac po ematce, sa i tacy "faceci"
            • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:45
              mamadu to jeden z najbardziej dennych portali "kobiecych" jakie widziałam, gorszy nawet od focha i kafeterii powinni zatrudnić z pięć ematek, żeby zrobiły porządek
          • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:41
            triss_merigold6 napisała:

            > Po języku, doborze argumentów, stylu.
            > No i sorry, żonaty i dzieciaty facet z jakimś stażem nie będzie się pochylał z
            > wnikliwą uwagą nad złożonymi przyczynami samotności koleżanek żony, tylko swoje
            > refleksje ujmie bardziej zwięźle i dosadnie.

            Jest możliwe, że pisała to kobieta, acz nie wydaje mi się żeby to miało jakieś większe znaczenie. Na samym początku kawałek o tym, że panu omałżonkowanemu "nie wolno przyznać że koleżanki żony są atrakcyjne" jest tak sztampowy, że w zasadzie on sam jeden wystarcza na uznanie tego tekstu za po prostu sklecony na szybko zbiór przesądów rodem z trzepackich demotywatorów. Kto klecił - nieistotne.

        • an84na Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:35
          Tekst na kobieciarni "ogólnopolski magazyn dla kobiet o wyrafinowanym guście i nieodpartej potrzebie obcowania z wysublimowaną, kobiecą rozrywką", wnikający w powody samotności kobiet, analizujący w to co te kobiety czują, mogły czuć, będą czuły..

          Podmiot liryczny jest mężczyzną chyba tylko po to, żeby nie posądzić autorki o zazdrość, solidarność albo jakieś inne skrzywienie obrazu.
          • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:41
            To źle?
            • an84na Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:43
              Ale co źle?
              • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:44
                Że wyrafinowany.
                • an84na Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:45
                  co wyrafinowany?
                  Bardzo proszę o pytanie pełnym zdaniem, bo nie wiem o co chodzi
    • mynia_pynia Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:24
      Niestety ale u mnie w rodzinie też tak jest, piękne dziewczyny które miały pomysł na życie i nie chciały się wiązać na stałe, po trzydziestce jak już dorosły do związku nie mogły znajść fajnego kandydata. To też związane jest z rozwojem emocjonalnym, jak się jest młodym to się myśli że wszystko się uda i akceptyjemy masę wad u partnera, jak się ma 33-36 lat to się najpierw patrzy na wady i mamy co mamy. Ja w najbliższej rodzinie mam wolną siostrę, kuzynkę i ciocie całą trójkę uwiwlbiam, są miłe otwarte i zaradne. Patrząc na facetów mojej siostry i jej zniechęcenie na każdego po kilku randkach wcale się nie dziwie, bo obecnie teżbym zrezygnowała z takiwgo egzemplarza, a jak jakiś fajny to z drugiego końca świata a ona ma fajną pracę, jest rodzinna no nie chce poświęcać się dla osoby z którą była na kilku randkach i gada przez kilka miesięcy. Młosość wiele wybacza.
      • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 09:31
        To jakie są te wady? Podaj przykłady.
    • lauren6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:46
      Może dla odmiany jako facet zalinkujesz tekst z męskiego portalu, gdzie poczytamy sobie analizę singli płci męskiej po 30 stce. O singielkach było już tyle, że kolejny topic na ten temat jest nudny.
      • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:48
        No właśnie ma męskich portalach wieje nuuuudą, ciągle to samo - auta, gołe baby i polityka...
        • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:52
          I nie ma analiz populacji singli w wieku 30+?
          W sumie ciekawe dlaczego.
          Mam kilka teorii:
          - single 30+ czy nawet 40+ nie czują, ze coś jest z nimi nie tak
          - czują, że coś jest z nimi nie tak, ale nie chce im się zmieniać status quo
          - czekają bez spiny na mniej więcej odpowiadającą im kobietę po czym płynnie wchodzą w związek, małżeństwo, dzieci
          - jest im wygodnie jak jest i planowanie przyszłości ograniczają do kupowania dwóch skrzynek piwa zamiast jednej.
          • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:56
            Nie mają parcia na związek. Mężczyzna może czekać. Nawet do 50-tki. I ciągle będzie akceptowany. Kobietę w tym wieku wdepczą w glebę...
          • beataj1 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:02
            Ja mam wrażenie że na szybko można wydzielić dwie grupy singli:
            pierwsza to ci atrakcyjni dla kobiet - generalnie nie muszą się nigdzie spieszyć czy napinać. Bawią się do wypęku a następnie płynnie wchodzą w związek (bądź są w ten związek wmanewrowywani przez co obrotniejsze kobiety). Zwykle z kobietami zauważalnie młodszymi.
            druga grupa to panowie w własnym przekonaniu atrakcyjni ale niestety bez poparcia w powodzeniu u kobiet. Tkwią zatem w samooszukiwaniu się dopracowując fantastyczne teorie o tym jak to baby lecą tylko na kasę i są zaborczymi harpiami i dlatego oni są sami bo nie chcą się na to zgodzić. Znany typ frustrata,

            Mamy jeszcze trzecią grupę - są sami bo tak wyszło i w sumie tyle. Mamy tu mieszkańców małych miejscowości czy wiosek bądź facetów zbyt niemrawych by cokolwiek zrobić. O ile nie trafi im się kobieta która sama wszystko za nich zrobi to dowegetują w samotności do końca swych dni.
    • to_ja_krowa Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:47
      Eee tam, myślałam, że singielki okiem faceta, to że fajne, i chętnie by taką przeleciał, ale ma żonę smoka, albo wręcz przeciwnie: takie pasztety, że nie dziwne, że nikt ich nie chciał.
      Ale taki facet, jaki portal. Miałkie to i banalne. Pisane pod konkretną grupę docelową.
      • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:50
        Najgorsze są te wymagające które same nie wiedzą czego chcą ale nie spoczną aż tego nie znajdą. Albo zajadą faceta...
    • kosheen4 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 10:58
      Denny tekst napisany z pozycji kobiety której się wydaje że wie o czym myśli facet, w dodatku już w pierwszym akapicie widzę błędy logiczne - jak dla mnie brak uzasadnienia dla pudełka pizzy, skoro w domu jest dwójka dzieci wink
      Autor(ka) chyba naoglądał(a) się zbyt wielu komedii romantycznych ze schematami damsko-męskimi i teraz próbuje ulepić atrakcyjną dla czytelnika rzeczywistość.
      Średnio wiarygodna wydaje mi się żona - matka dwójki i psa, która bez zmrużenia okiem chętnie i często lata pocieszać samotne przyjaciółki. zostawiając typa z pizzą. No sorry, nawet jako bezdzietna mężatka nie miałabym ochoty notorycznie służyć jako poduszka do wypłakiwania się, z prostej przyczyny - mam zbudowany własny świat i wypracowany pewien system wartości. Jestem (dumną) posiadaczką kilku silnych przyjaźni damskich, wzmacnianych przez światopogląd, podobną sytuację życiową, horyzonty intelektualne etc. Cóż, nie ma co ukrywać, kontakty wzmacnia zasada mimikry, u nas - pozostawanie w związkach ale bezdzietność, podobny status materialny, zainteresowania etc.. Miłe kontakty z rodzinami z dziećmi trwają, ale uległy w naturalny sposób rozluźnieniu. Nie widzę możliwości, żeby matki dzieciom angażowały się tak aktywnie w moje potrzeby wyszlochania się. Nie widzę również możliwości, żeby mój ślubny tak wnikliwie analizował status moich koleżanek, a potem wyrażał się o nich z wyczuwalnym poczuciem wyższości. Stawiam, że większość ślubnych ma to w pompie.
      • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:20
        kosheen4 napisała:

        > rwają, ale uległy w naturalny sposób rozluźnieniu. Nie widzę możliwości, żeby m
        > atki dzieciom angażowały się tak aktywnie w moje potrzeby wyszlochania się. Nie
        > widzę również możliwości, żeby mój ślubny tak wnikliwie analizował status moic

        E, możliwość to jest. Ślubny z zacięciem psychologiczno-socjologicznym może nawet robić za konsultanta w takich koleżankowych psychoterapiach.
        Ale oczywiście rutynowe latanie w środku nocy, bo psiapsióła ma doła i trzeba jej podawać chusteczki to prawdopodobnie jest wizja z jakiejś romantyki z Hugh Grantem czy kto tam teraz do takich filmów służy.

        > h koleżanek, a potem wyrażał się o nich z wyczuwalnym poczuciem wyższości. Staw
        > iam, że większość ślubnych ma to w pompie.

        • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:29
          Tak, oczywiście.
          Już widzę jak normalny facet ubrany w pracę, dom, dzieci etc. z entuzjazmem i regularnie bierze udział w takich psychoterapiach.
          Ściślej rzecz biorąc, w praktyce wygląda to tak, że ten ślubny może udzielić rady. Nie będzie pochylał się nad każdym "on powiedział/zadzwonił/nie odpowiedział na sms" tylko udzieli konkretnej rady. Ponieważ w 99 wypadkach na 100 ta rada będzie niezgodna z wizją singielki, to b. szybko przestanie być proszony o wyrażenie zdania.
          • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:34
            triss_merigold6 napisała:

            > Tak, oczywiście.
            > Już widzę jak normalny facet ubrany w pracę, dom, dzieci etc. z entuzjazmem i r
            > egularnie bierze udział w takich psychoterapiach.

            Regularnie to i normalna kobieta tego nie wytrzyma, jak już zresztą ktoś tu wspominał.

            > Ściślej rzecz biorąc, w praktyce wygląda to tak, że ten ślubny może udzielić ra
            > dy. Nie będzie pochylał się nad każdym "on powiedział/zadzwonił/nie odpowiedzia
            > ł na sms" tylko udzieli konkretnej rady. Ponieważ w 99 wypadkach na 100 ta rada
            > będzie niezgodna z wizją singielki, to b. szybko przestanie być proszony o wyr
            > ażenie zdania.

            No tak, oczywiście że o to mi chodzi. "Krzysiek, rozmawiałam z Kaśką i ona znowu ma problem z jakimś kolejnym facetem, co ty o tym myślisz, że..."
            Singielki bywają różne, znam takie, które stosują się to przynajmniej części rad, ale oczywiście znam i takie, które nawet wody po nich nie spuszczają.
            • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:36
              I ów Krzysiek zagajony po raz piętnasty na temat męsko-damskich problemów Kaśki wyrazi się krótko, że Kaśka jest popieprzona i tyle.
              • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:53
                triss_merigold6 napisała:

                > I ów Krzysiek zagajony po raz piętnasty na temat męsko-damskich problemów Kaśki
                > wyrazi się krótko, że Kaśka jest popieprzona i tyle.

                Za piętnastym razem pewnie tak. Za piętnastym razem to i Krzyśkowa Joaśka dojdzie do takiego wniosku.
                Zauważ, że Krzysiek konsultant to może nawet dłużej wytrzymać niż Joaśka, bo on ma tylko do obrobienia w miarę szybkie i sprawne streszczenie zebranych danych w dowolnie wybranym czasie, a Joaśka przeprowadza badania terenowe na asynchroniczne wezwanie obiektu badań, co kosztuje znacznie więcej wysiłku smile
                • kfugktru23 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:56
                  Ale z punktu widzenia mężczyzny ma to zalety. Dostęp do pilota na ten przykład. Mecz z pizzą vs taniec z gwiazdami kwaśnym ryżem z rybą, sorry szuszi...
                  • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:01
                    kfugktru23 napisał:

                    > Ale z punktu widzenia mężczyzny ma to zalety. Dostęp do pilota na ten przykład.
                    > Mecz z pizzą vs taniec z gwiazdami kwaśnym ryżem z rybą, sorry szuszi...

                    To, że wizje z tego artykułu pochodzą z mieszaniny "Ja cię kocham, a ty śpisz" i "Kac Vegas" podlanych jakimś koterskim g*wnem to już chyba ustaliliśmy, n'est ce pas?
                  • kosheen4 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:14
                    no to tu jedziesz kolejnym durnym stereotypem, w którym małżeństwo jest ciągłą walką między prymitywnymi potrzebami pana a głupimi potrzebami pani.
                    za dużo sitcomów, za mało znajomości języka pozwalającego na dialog i artykulację potrzeb.
                    • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:25
                      O toto.
                      Wiara w ów stereotyp nie dopuszcza wersji, że ani pana nie interesują mecze, ani pani nie ogląda seriali czy programów rozrywkowych.
                      • triismegistos Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 22:15
                        Ty też chyba nie dopuszczasz, gdysz dżęder.
      • 3-mamuska Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:28
        A nie pomagałas ze te płacze w słuchawkę to tylko pretekst?
        Dla alternatywy wieczoru na kanapie z mężem z piwem w ręku i pizzy, a z koleżanka przy butelce wina. Nawet jeśli początkowo płacze to szybko mozna to zmienić i pogadac.
        Plus siedzenie w domu z dziećmi.
        • triss_merigold6 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 11:33
          Jeśli miałabym do wyboru: wysłuchiwanie fefnastej podobnej historii na temat nowej obiecującej znajomości, która skończyła się po 3 randkach/3 tygodniach/3 miesiącach i tę kanapę z mężem, piwem i pizzą, to wybieram kanapę. To mniej depresyjna opcja na wieczór.
          • kosheen4 Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:04
            niezliczona ilość tych historii to znowu jak dla mnie - kolejny argument za fikcją historii która jak dla mnie bazuje raczej na zlepku Seksu w wielkim mieście i Dzienniku Bridget Jones niż na prawdziwym życiu.
            jest jak piszesz, wybieram opcję nie tylko mniej depresyjną ale i mniej nudną.
            • 45rtg Re: Singielka po 30, oczami żonatego mężczyzny... 06.06.16, 12:16
              kosheen4 napisała:

              > niezliczona ilość tych historii to znowu jak dla mnie - kolejny argument za fik
              > cją historii która jak dla mnie bazuje raczej na zlepku Seksu w wielkim mieście
              > i Dzienniku Bridget Jones niż na prawdziwym życiu.
              > jest jak piszesz, wybieram opcję nie tylko mniej depresyjną ale i mniej nudną.

              Zwłaszcza że na kanapie można leżeć wink
Pełna wersja