ricemice
06.06.16, 10:53
Na fali wątków o porodzie.
Jak to jest ze kobiety potrafią spędzać godziny na necie szukając np najlepszego modelu sokowirówki czy wózka dla dzieci, a nie potrafią znaleźć u siebie w mieście bezpłatnej szkoły rodzenia, przyjaznej położnej czy po prostu sprawdzić warunki w szpitalu na porodówce.
Czy to zbyt wiele wysiłku? Czy wola nie wiedzieć i iść na żywioł? Tylko dlaczego potem, pierdylion wątków o strasznych warunkach, wrednych położnych i braku znieczulenia.
Miesiąc temu urodziłam, przed porodem zaliczyłam kurs w szkole rodzenia, wybrałam położna środowiskowa, sprawdziłam szpital i dowiedziałam się na jakie warunki mogę liczyć.
Poczytała tez trochę o porodzie, zdecydowałam sie na poród naturalny z możliwością zzo i oczywiste dla mnie było ze jeśli ten szpital tego nie oferuje to pojadę do innego np w pobliskiej miejscowości 30 km dalej.
Na upartego pojechałabym i dalej do miasta wojewódzkiego by tam rodzic. Przecież jest wybór, podobne z położna, póki co to ja wybieram wiec wystarczy popytać i można znaleźć przyjazną położną.
Oczywiście nie da się wyeliminować wszystkich niewiadomych i zawsze może coś przykrego się zdarzyć ale na wiele rzeczy mamy wpływ trzeba tylko się przygotować.
Ja mój poród wspominam dobrze, owszem bolało, owszem trwało 7 godzin, było nacięcie krocza ale było też znieczulenie bez łaski w momencie gdy o nie poprosiłam.
Opieka na oddziale była bardzo dobra, warunki higieniczno mieszkaniowe również. Kroplówka ze środkiem przeciwbólowym kiedy potrzebowałam, dostępna była tez pielęgniarka doradzca laktacyjny i bez fochów ewentualne dokarmienie dziecka kiedy nie miałam pokarmu.
Wiec jak to wygląda? Nie mowie o jakiś zapadłych wsiach bez podstawowych usług ale nawet u mnie na prowincji w średniej wielkości mieście wybór jest.