Na fali watkow o porodzie.

    • cydrowa Re: Na fali watkow o porodzie. 06.06.16, 22:15
      Ja rylam w internecie szukając wózka i pościeli dziecięcej, kompletnie olewając temat położnej itd.
      Ogólnie zorientowałam się co daje mój szpital, byłam na kilku zajęciach szkoły rodzenia, żeby wiedzieć mniej więcej co i jak.
      Dlaczego? Bo nie da się jednak niczego uzgodnić z bohaterem wydarzenia i wcześniejsze ustalenia mogły wziąć w łeb.
      W trakcie mąż załatwił jedynkę, a ja wystekalam prośbę o znieczulenie. I tyle.
      Ale za to wózek - petarda!
    • pruszynkaaa Re: Na fali watkow o porodzie. 06.06.16, 23:26
      A ja myślę, że im więcej się człowiek naczyta "jak powinno być", im większe wymagania i oczekiwania, tym zwykle gorzej dla samej rodzącej... bo niestety na 100% według wyobrażeń to nigdy nie będzie.
      Ja mam doświadczenie ze szpitala na Madalińskiego - nie miałam położnej, lekarza czy kogo tam jeszcze. Poddałam się na żywioł. Było w miarę ok - jak się cesarka okazała potrzebna to w 10 minut już miałam znieczulenie podawane. Stały monitoring, przeurocze praktykantki i dla mnie było ok. Stwierdziłam, ze co ma być to będzie. Aczkolwiek mąż dla pewności w portfelu 1500 zł miał smile. Dosłownie 2 tygodnie później rodziła moja znajoma w tym samym szpitalu - z całym tym majdanem, z planem porodu, położną, świeczkami zapachowymi i płytami z muzyką. Ojjj bardzo niezadowolona była... a bo znieczulenie to ona chciała po 30 skurczu a nie po 45, muzyka to miała być na 1 fazę taka a nie taka, a to coś jeszcze a coś jeszcze. Ostatecznie skończyło się cesarką, bo akcja w pewnym momencie się w ogóle zatrzymała, bo ona w głowie miała tylko to, co miała zrobić przed finałem, a nie zrobiła... no i zablokowała się dziewczyna w końcu. Rozpaczała jeszcze dobry rok, bo jej się plan i wyobrażenia kompletnie rozminęły z tym co się wydarzyło.
      Nie twierdzę, ze nalezy się poddać procedurom jak bezmyślna lalka i nawet jak czujemy, że coś jest nie tak, to nadal nie protestować, ale przeginanie w drugą stronę też nie zawsze wychodzi na zdrowie.
      • morekac Re: Na fali watkow o porodzie. 07.06.16, 05:54
        >Ostatecznie skończyło się cesarką, bo akcja w pewnym momencie się w ogóle zatrzymała, bo ona w głowie miała tylko to, co miała zrobić przed finałem, a nie zrobiła... no i zablokowała się dziewczyna w końcu.

        Zablokować to ona się mogła z tysiąca powodów, a nie dlatego , że jej plany nie wyszły.
    • forumologin Re: Na fali watkow o porodzie. 07.06.16, 05:30
      Jak to powiedsenie mowi? Ze Bog sie smieje jak czlowiek robi plany.
      Tez kialam super polozna wybrana, I co z tego, miala operacj2 reki tuz przed moim porodem. Zwolnilo sie miejsce I znienacka mogla miec operacje wcsesniej
    • ruscello Re: Na fali watkow o porodzie. 07.06.16, 09:12
      Rodzę w sierpniu w mieście wojewódzkim. Na 5 porodówek zzo jest możliwe na 2. Na żadnej nie ma anestezjologa, więc szanse, że dostanę zzo są małe - znam 1 dziewczynę, której się udało, bo była pacjentką ordynatora. W dodatku 1 to szpital uniwersytecki, najbardziej oblegany i często po porodzie kobiety leżą kilka-kilkanaście godzin na korytarzu. Na sali porodowej są 3 miejsca, parawan tylko 1. W drugim za to nacięcie jest na dzień dobry, wanna otwierana na dyżurze tylko jednej położnej i preferowane leżenie przez cały poród. Wykupienie pomocy szpitalnej położnej w zasadzie niemożliwe w żadnym szpitalu od 2 lat ze względu na walkę z korupcją(?).

      Niestety w okolicy nie mam innego miasta wojewódzkiego wink
      • panterarei Re: Na fali watkow o porodzie. 07.06.16, 11:39
        O w mordę. Żadnych prywatnych/polprywatnych klinik?
      • szarsz Re: Na fali watkow o porodzie. 07.06.16, 11:47
        > Niestety w okolicy nie mam innego miasta wojewódzkiego

        Są miasta nie - wojewódzkie, często mają lepsze porodówki. Moje koleżanki rodziły bardzo różnie, niekoniecznie w naszym mieście wojewódzkim.
    • zolla78 Re: Na fali watkow o porodzie. 20.07.16, 14:43
      Ten pierdylion wątków jest z tego powodu, że normą powinno być, że nawet jak nie wybrałaś szkoły rodzenia, położnej i szpitala, to należy ci się potraktowanie z szacunkiem i odpowiednio do sytuacji czyli z uwzględnieniem, że się jednak boisz, że cię boli i że jesteś dla siebie w sytuacji niezwykle trudnej z powodu fizjologii w kontekście biologii jak i tego jak się fizjologię kobiet postrzega kulturowo.
      A tego w położnictwie często brak.
    • edelstein Re: Na fali watkow o porodzie. 20.07.16, 15:19
      Ja tez sie zdecydowalam na porod naturalnybig_grin
    • olewka100procent Re: Na fali watkow o porodzie. 20.07.16, 22:58
      Nic nie sprawdzałam.na szkołę rodzenia nie uczęszczałam. Będzie boleć tak samo.czy to w super wypasionej klinice czy miejskim szpitalu w pacanowie
      • stara-a-naiwna Re: Na fali watkow o porodzie. 21.07.16, 12:22
        no właśnie nie musi byleć
        są gdzieniegdzie znieczulenia na życzenie (ja np. bardzo polecam)
        i fajmie mieć wiedzę o tyle o ile (mi na przykład nikt nie powiedział ani nie wyczytałam - na szkole rodzenia nie byłam ale nie wiem czy tam by o tym opowiadali)
        Położne robią czasami "masaż szyki mmacicy" (ból taki, że chce się wyc jednocześnie nie jesteś z siebie wydusić nic z powodu bólu) - przyśpiesza poród - ale ja nie wiem czy słowo "szybciej" znaczy lepiej. NIc mnie bardziej w życiu nie bolało sad
        oba porody uważam za hard core
    • yuka12 Re: Na fali watkow o porodzie. 20.07.16, 23:50
      Za czasow mojego porodu wielkiego wyboru porodowki nie mielismy. W kazdej bylo cos nie tak - albo wspolne sale do rodzenia (6 kobiet rozdzielonych parawanikami) z ogolnie dobra atmosfera i wieksza swoboda dla poloznic, albo naciecie krocza i medakalizacja porodu ale oddzielne sale do porodu i swietna opieka neonatalna, albo naciecie krocza z srednia atmosfera i srednim poziomem opieki medycznej. Koniec wyboru. Bardzo duze miasto wojewodzkie smile. Szkoly rodzenia nie potrzebowalam, bo cwiczylam w domu i przed porodem przygotowalam sie rowniez pw pozniejszej opieki nad dzieckiem. Znalam rowniez szpital, w ktorym ostatecznie rodzilam, bo lezalam tam na patologii ciazy. Poza tym w owym czasie szkoly rodzenia byly platne i musialabym na nie daleko dojezdzac majac zagrozona ciaze.
      Moj pierwszy porod byl trauma przez wlasnie medykalizacje, brak personifikcji podczas porodu (kroplowka bez pytania o zgode, nacieto mi krocze wbrew naszej opinii bez potrzeby i za gleboko i do dzisiaj - 11 lat po porodzie - wciaz daje mi sie to we znaki nie mowiac o czasie zaraz po), ale szybka reakcja na stan corki zapobiegla dalszym komplikacjom jej zdrowia (dobra opieka nad noworodkami). O warunkach higienicznych na oddziale lepiej nie pisac (np. 3 toalety i 1 prysznic na caly oddzial!), bo niestety natrafilam na oddzial inny, niz poprzednio lezalam. Za to mialam swietne pielegniarki, anioly w porownaniu z poloznymi z porodowki.
      • yuka12 Re: Na fali watkow o porodzie. 20.07.16, 23:52
        O porodzie w UK nie bede wspominac, bo to jakby zupelnie insza inszosc.
    • anty_nick Re: Na fali watkow o porodzie. 21.07.16, 08:56
      zawsze sie zastanawiam po co komu szkoła rodzenia?zeby sie nauczyć oddychania?
      • stara-a-naiwna Re: Na fali watkow o porodzie. 21.07.16, 12:23
        opiki nad noworodkiem?
        opowiedzieć jak przebiega poród?
        czego się spodziewać?
        • morekac Re: Na fali watkow o porodzie. 21.07.16, 18:04
          W tej szkole rodzenia, do której wieki temu chadzałam, było słodko-pierdząco. W rezultacie czułam się winna, że odczuwam ból i potworne zmęczenie , a potem - że dzieciątko nie śpi jak niemowlę. wink
        • memphis90 Re: Na fali watkow o porodzie. 21.07.16, 21:05
          Ja to wszystko wiedziałam przed porodem, czyli- słusznie olałam szkołę rodzenia.
    • bbuziaczekk Re: Na fali watkow o porodzie. 21.07.16, 10:43
      Ja przy pierwszej ciąży wybrałam szpital i co ??????i rodziłam w 3 z rzedu do ktrego pojechałam.
      Otoz wybrany przezemnie szpital mnie nie przyjal jak zaczelam rodzic w 34 tyg bo pan obecny na dyżurze stwierdził ze on się boi odbierać wcześniaka i nie ma zaplacza ani personelu do czesniakow (a tai idealny był ten szpialik z polecenia setki osob) i miałam z tamtego szpitala lekarza prowadzącego cize (ordynator)
      Pojechalam do innego gdzie maja zaplecze dla wczesniakow. Wredna polozna mnie nie przyjela bo bo bo jej się nie chciał ? babrać rak wcześniakiem z niedzieli na poniedziałek o 5 rano ?
      A tak naprawę to powiedziała ze nie maja zaplecza ani sprzętu dla wczesniakow. G...o prawda ! bo jest to szpital w moim miescie i maja oddzial i sprzed dla wczesniakow. Prawda jest taka ze nie przyjela mnie na zlosc bo nie tolerują lekarzy którzy prowadza ciaze a nie pracują w tym szpitalu. Akurat mój lekarz prowadzący kiedyś u nich pacowal ale była o cos burza i się zwolnil. I mszcza się za to na pacjentkach.
      Pojechalam do 3 szpitala w innym miescie (po drodze mysalam ze będę w rowie rodzic!!!) do kliniki. Tam mieli pretensje ze poprzedni szpital do nich nie zadzwonil żeby zapytać o miejsca. Przyjeli mnie na ostatnie wolne miejsce bo gdyby nie to to jeszcze do innego by mnie odesłano jakies 60-70 km od domu do zupełnie innego miasta.

      W drugiej ciąży już miałam wybrany zupełnie inny szpitalik. Ale warunkiem było prowadzene ciąży u lekarza który u nich pracuje ponieważ to mi gwarantowalo ze mnie przyjmą do porodu. Inaczej by mnie mogli oeslac ponieważ jest to malenki szpitalik i maja malutko miejsc a pacjentek mnóstwo. Była to prywatna linika gin-polozn majaca umowę z nfz.

      I co ??? i często się zdarza ze nasz wybor może okazac się zupełnie inna historia na koniec. !
    • madzioreck Re: Na fali watkow o porodzie. 21.07.16, 11:52
      ricemice napisała:

      > Czy to zbyt wiele wysiłku? Czy wola nie wiedzieć i iść na żywioł? Tylko dlaczeg
      > o potem, pierdylion wątków o strasznych warunkach, wrednych położnych i braku z
      > nieczulenia.

      Wbij sobie do głowy i raz na zawsze zapamiętaj: straszne warunki, wredne położne i brak znieczulenia to wina szpitala i położnej, a nie kobiety, która padła ich ofiarą, bo "nie chciało się jej poszukać" uncertain Człowiek ma prawo oczekiwać prawidłowej opieki w miejscu, które jest do tego przeznaczone, a pokrzywdzonemu nikt nie ma prawa mówić "sama jesteś sobie winna". Kobieta kobiecie wilkiem, jak zwykle uncertain
    • memphis90 Re: Na fali watkow o porodzie. 21.07.16, 21:08
      Kiedy ja rodziłam NIE BYŁO bezpłatnych szkół rodzenia. NIE OPŁACAŁAM prywatnej położnej, więc jaki sens było szukać w internecie która jest "przyjazna"? Warunki na porodówce znałam z autopsji.

      Ja mój poród wspominam b. dobrze, mimo braku ślęczenia w internecie.
    • rysiowa85 Re: Na fali watkow o porodzie. 21.07.16, 22:28
      Poród jest najbardziej nieprzewidywalnym wydarzeniem
      Kobieta i jej dziecko powinna być bezpieczna bez względu do której placówki trafi i ile ma pieniędzy i jaką wiedzę. Wiec te panie o których piszesz powinny bez obaw szukac sobie sokowirówek a nie drżeć że je ktoś skrzywdzi

      Tak, znalazłam i opłaciłam położną ale dobry poród tak naprawdę miałam tylko dzięki szczęściu, że udało mi się trafić w końcu do wybranego szpitala (i masy innych sprzyjających sytuacji)
      Dokładnie znałam terminologie, przebieg, potencjalne zagrożenia a nawet to czego nie powinnien robić personel. I co?
      Lekarka mimo ze poród był bezproblemowy chciała wyciskac mi dziecko (Chwyt Kristellera), powstrzymała ją moja położna... Mimo że miałam naprawdę świetny poród to gdybym jeszcze kiedys chciała mieć dziecko to naprawdę nie wiem czy nie opłaciłbym cc, bo nie mam już zaufania do lekarzy

      A mogło być jeszcze gorzej ... bo najpierw trafiłam do skorumpowanego szpitala X, gdzie po prostu nie udzielono mi pomocy tylko odesłano do domu (nie byłam pacjentką żadnego z lekarzy). Mam bardzo złą opinię o służbie zdrowia od tego czasu, a o lekarzach w szczególności
    • mynia_pynia Re: Na fali watkow o porodzie. 22.07.16, 21:45
      Chodziłam do swojej przychodni robić badania laboratoryjne i tam znalazłam info o darmowej szkole. Później jeździłam do położnych z przychodni monitprować puls, one też po porodzie przychodziły do domu. Szpital wybrałam kierując się opiniami, blisko domu, i tak żeby mama miała blisko na wszelki wypadek, a i moja ciocia tam pracuje ;P. Nie było fajnie w trakcie porodu, nie wszyscy byli mili, ale najważniejsza była lokalizacja i odział neonatologiczny na którym przeleżeliśmy bite 2 tygodnie, mama, siostra, mąż mieli do mnie po drodze.
Pełna wersja