shabby4
13.07.16, 14:04
Witam Emamy,temat dręczy mnie od jakiegos czasu,i w sumie może niepotrzebnie się nakręcam w końcu odważyłam

się napisać.
Myslę że jednak nie wszystkie osoby tu to "wonskie specjalistki" z super pensją i perspektywami,jest tez trochę "zwyczajnych"pracujących.
Mieszkam w jednym z większych miast Polski,tak mi się życie ułożyło(nie chcę o tym pisac i analizowac

)że jestem zwykłym "robolem"
Pracuje na produkcji.Moja pensja to podatawa+premia(praca trochę na akord,dbałośc o stanowisko 100 frekwencji i "widzimisię"kierownika)Jeszcze 2 lata temu zarabiałam 2,5-3 tys netto,rok temu 2 tyś,obecnie ok 1800 zł...Pracuje u nas coraz wiecej osób z Ukrainy (młode chłopaki),mają umowy-zlecenia na 1500 brutto.Mojej znajomej umowa kończy się w lipcu i też jej powiedziano że dostanie taką umowe lub może zrezygnować.
Moja tesciowa straciła własnie pracę,dorabiała sobie do emerytury.Sprzątała biuro,pensja 1/2 etatu najnizsza krajowa .Miala jakies dodatkowe pieniądze na święta,kwiatki na imieniny(w sumie miły gest)itp.Okazało sie że firma sprzatajaca złożyła dużo tańszą ofertę no i ja zwolnili.
Mam znajoma która pracuje w takiej firmie jako brygadzistka.Wcześniej naprawdę było jej ciezko,wciaz brakowało osób,sama często jeżdziła i sprzątała (płacili 8 zł na godzine)
Obecnie ma "pod sobą"ok 40 pań z Ukrainy i rozwozi je po obiektach.Panie sa szybkie,miłe i dokładne i pracują za..4,5 netto za godzinę,firmy sprzatające kwitną..
Ja oprócz pracy na produkcji dorabiam sobie sprzątając biura.Wczesniej pracowałam"pod firma"ale panie z ksiegowosci namówiły mnie na samozatrudnienie i trochę pomogły na poszątku.Sprzątam w urzedzie wiec co grudzień jest przetarg,ZUS nan opłacony w pierwszym niejscu pracy,pracę kilka metrów od domu,sama ogarniam całośc więc moge dac niską ofertę a i tak jestem zadowolona z zarobku w stosunku do czasu pracy .
Coraz bardziej sie boję ze w grudniu nie wygram tego przetargu,gdy inne firmy mają tak niskie koszty pracy,za 4,5 netto za godzine nie bedę pracować bo to mi sie nie opłaca.
Jestem samotną matka 2 nastolatków (12 i 15 lat)nie mam rodzeństwa,żadnego przysłowiowego tż,rodzice sami potrzebuja mojej pomocy,mój były jest alkocholikiem na utrzymaniu własnej matki..Kurcze nawet przyjaciół nie mam,tylko kilka znajomych bo po prostu nie mam czasu..(ale czytuję ematkę

)
Coraz bardziej boję się ze nie utrzymam swojej rodziny..
W moin miescie pełno ofert pracy dla osób z Ukrainy(stawki bardzo niskie,umowa zlecenie poniżej najnizszej krajowej czesto,rok temu nawet nikt takiego ogłoszenia by nie dał bo nie zmalazłby chetnych( przypominam Jedno z wiekszych miast Polski)Ogłoszenia o wynajmie pokój za 300 zl dla osób z Ukrainy a w tresci okazuje się że 3 pokojowe mieszkanie dla 10 osób,,itp.U mnie na osiedlu w jednej żabce pracuje 1 chłopak z Ukrainy,w drugiej nowootwartej z ukraińskim akcentem mówia wszyscy sprzedawcy.
Co o tym myslicie,może niepotrzebnie sie nakrecam,ale to logiczne że firmy wolą płacic mniej niż wiecej.a za takie stawki za jakie pracują Ukraińcy (moge tak napisać,nie będzie to obrażliwe?) nie jestem w stanie sie utrzymac.
Kiedys był watek na forum o rezygnacji z pracy i 500+.Moja znajoma z produkcji pierwsze co zrobiła to podała męża o rozwód aby dostać 500 na 2 i choć trochę jej to zrekompensuje obniżenie pensji,jeszcze nie wie czy podpisze dalej umowe..
Jak to wygląda w waszych miastach,wiem że wiele ematek nie wykonuje "prostych prac"ale i specjalistę (w końcu jezyk ukraiński jest raczej zrozumiały a i dla osoby inteligentnej nauczyć się pisac i czytac w miarę poprawnie po polsku to nie wielki problem)zarabiajajacego 5tyś można wymienic na takiego za 2 tyś,zasada ta sama..a my musimy za te pensje płacic kredyty i utrzymywać rodziny..
Kurczę napisałam wątek "rzekę"ciekawe czy ktos dobrnie do końca,przepraszam za błędy,ide do pracy,niestety nie bardzo mam czas aby się w nim udzielać
pozdr Shabby