moonicaa
29.09.04, 15:12
Witam Emamy!
Od wrzesnia pracuje w szkole. Dobrze sobie radze z dyscypliną, lubie tę
prace, uczniów. Nie moge narzekac. Ale...problem zaczyna sie , jak mam zejsc
do pokou nauczycielskiego. Dodam ze jest to moja stara szkola i niektorzy
nauczyciele (torzy mnie uczyli) zwracają sie do mnie jak do uczennicy" Zrob
to , nie rob tego, jak to nie zrobisz, chce, zeby to bylo jasne...itd itd..."
Z kolei mlode nauczycielki traktuja mnie jak owietrze i czekaja , az pierwsza
bede sie z nimi witac.W dodatku chca byc mądrzejse od dyrekcji bo co raz
przylatuja do mnie z poleceniami, co mam robic, co nalezy o moich obowiązkow,
kiedy mam dyżur, bo akurat one nie mogą;_(( Ale jak ktos ma mi wsazac
krzeslo, na ktorym mam siedziec w pokoju nauczycielskim (kazdy ma niby swoje
i juz pare razy mnie wypproszono) albo szafke nauczycielska(do dzis nie mam).
Kompletnie nic nie wiem. dzis dowiedzialam sie o rzeczach, ktore podobno juz
dawno wszyscy wiedzieli a ja co Z KSIEZYCA SPADLAM?
Nie wytrzymalam i poszlam do dyrektorki. Ona powiedziala, ze ja jako nowa mam
miec jak najmniej obowiązkow a nie jak najwiecej i to ona jest od wydawania
polecen. A tym czasem mam ich najwoecej!! To est straszne. A w dodatku mam
malenkie dziecko, ktore wymaga opieki.
Nie jestem osobą Aazzzz tak towarzyska, zeby gadac ze wszystkimi o
wszystkim. Szczerze mowiac denerwuje mnie takie gadolstwo. Ale z drugiej
strony moje wypowiedzi nie ograniczaja sie do "tak" nie". Pare razy
probowalam kogos zagadac, ale rozmowa konczyla sie jednym slowem z ich
strony!!!! Nie wiem , co robic. Wole juz sieziec na korytarzu niz tam
wchodzic, zeby mi znowu ktos nie do roboty nie dal. Nie chce byc tak olewana
w zywe oczy, zwlaszcza ze mlodych nauczycieli jest wiecej niz starych

(
Pomozcie, powiedzcie, czy widzicie jakies pozytywne wyjscie z tej chorej
sytuacji?? Prosze o jakies rady
--
Zostanie w nas heroizm serca...